Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Niezaplanowana ...

Tytuł: Niezaplanowana randka
Gatunek: Humor
Autor: Prefix użytkownikaIsadoraDeWitch

Bal Bożonarodzeniowy z punktu widzenia profesora Snape'a.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 20

Tytuł: Rozdział 20
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Nie wiem, czy ktoś to jeszcze czyta, ale nie poddając się i brnę dalej w tą historię, tak nie wie...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Szaman, drzwi i...

Tytuł: Szaman, drzwi i komnata
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Villemo, Neville i Minerva dotarli do komnaty, w której czaił się Tengel Zły...ale czy zdążyli?
>> Czytaj Więcej

[NZ]Nieoczekiwana p...

Tytuł: Nieoczekiwana pomoc
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Dalsze losy bohaterów podążających śladem Tengela Złego...
>> Czytaj Więcej

Dziękuję.

Tytuł: Dziękuję.
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

Lupin szczerze w biegu
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział siódmy

Tytuł: Rozdział siódmy
Seria: Magiczna chwila
Gatunek: Romans
Autor: Prefix użytkownikaPaulaSmith

Gdy zdarza się to, co wydarzyć się musi.
>> Czytaj Więcej

Giętka pamięć

Tytuł: Giętka pamięć
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAnimag37

Czasem trzeba się przebranżowić, by zostać w końcu docenionym.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 35
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
48,358 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 300
Było: 22.09.2022 08:42:31
Napisanych artykułów: 1,094
Dodanych newsów: 10,534
Zdjęć w galerii: 21,477
Tematów na forum: 3,915
Postów na forum: 319,819
Komentarzy do materiałów: 222,453
Rozdanych pochwał: 3,327
Wlepionych ostrzeżeń: 4,167
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  HUFFLEPUFF!

Gryffindor
Punktów: 538
uczniów: 4164
Hufflepuff
Punktów: 577
uczniów: 3823
Ravenclaw
Punktów: 565
uczniów: 4485
Slytherin
Punktów: 209
uczniów: 4121

Ankieta
Nareszcie wakacje! Egzaminy końcowe za Tobą, możesz nareszcie porządnie wypocząć. Co robisz latem?

Przygotowuję się do poprawek egzaminów. Po co komu w ogóle ten OPCM, przecież Voldemorta już nie ma...
7% [2 głosy]

Wyleguję się na plaży. Niczego więcej mi nie trzeba, skoro mogę machnąć różdżką i w mgnieniu oka przywołać do siebie piwo kremowe, a woda w morzu jest przyjemnie ciepła.
26% [7 głosów]

Będę przenosić góry! Albo wdrapywać się na nie. No, chyba że na drodze stanie mi jakaś sklątka tylnowybuchowa. Ją trzeba będzie przenieść.
4% [1 głos]

Zostaję w Hogwarcie. Nigdzie nie jest mi tak dobrze jak w zamku, a latem puste korytarze są najbardziej urokliwe.
15% [4 głosy]

Większość czasu spędzam na Pokątnej. Może i pokoje w Dziurawym Kotle nie są w najwyższym standardzie, ale za to Magiczne Dowcipy Weasleyów są pod ręką.
4% [1 głos]

Spędzam czas na polu namiotowym. Na leśnej polanie urządziliśmy sobie z drużyną boisko do Quidditcha i szykujemy się do zawodów w kolejnym sezonie.
7% [2 głosy]

Nie ma to jak w domu. Nie robię nic konkretnego - czasem gonię gnomy po ogródku, innym razem tylko czytam książki.
37% [10 głosów]

Ogółem głosów: 27
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 12.07.22

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 07.07.2022 o godzinie 10:43 w Pub pod Trzema Miotłami
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2022 o godzinie 23:57 w Hogwart Express
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 30.06.2022 o godzinie 16:10 w V piętro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 26.06.2022 o godzinie 17:37 w Jezioro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 15.05.2022 o godzinie 14:08 w Klasa Historii Magii
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 15.04.2022 o godzinie 10:29 w Wielka Sala
[NZ] Klątwa wilka
W lesie znikają ludzie. Granica drzew przy miasteczku na północy Anglii stała się przedmiotem lęku, mówią, że tam traci się samego siebie. Nikt nie ma odwagi się tam zapuszczać. Poza tą, która straciła wszystko.
Autor: Prefix użytkownikaZireael
Gatunek: Kryminał
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 4324 razy.
Rozdziały: [1], [2].
Rozdział II
Czy potrafisz w sobie znaleźć tyle odwagi, żeby samotnie zapuścić się w las i odkryć mroczną tajemnicę, do tej pory skrywaną przed światem?
Było ciemno. Nie widziała nic, choć usilnie starała się przebić wzrokiem przez ogarniającą ją ciemność. Z trudem łapała oddech, który w jednej chwili stał się płytki i drżący. Nie wiedziała, gdzie jest i jak się tu znalazła. Chłód przenikał przez ubranie, mroził ciało i utrudniał koncentrację. Nie mogła zapanować nad dreszczami, które falami przebiegały po plecach. Zaczęła stawiać niepewne kroki naprzód, wymachując przed sobą rękoma i mając nadzieję, że uda jej się na coś trafić.
Jej oddech przyspieszył.
Dziewczyna zadrżała jak pod wpływem podmuchu przenikliwego wiatru, jednak powietrze dookoła niemal stało, zagęszczało się, zamykało ją w sobie i odbierało tlen. Do oczu napływały łzy, gardło ścisnęło się wstrzymywanym płaczem. Potrzebowała pomocy, potrzebowała stąd uciec. Potrzebowała przy sobie kogoś, kto mógłby ją wesprzeć.
Ale była sama.
Nagle poczuła, jak coś owija jej się wokół kostki. Wilgotne, zimne macki wolno zaczęły szarpać ją za szatę, za włosy. Renfriee panicznie zaczęła biec, próbowała krzyczeć, ale nie była w stanie wydusić z siebie głosu. Macki coraz łapczywiej uczepiały się jej ciała i ubrań. Ciągnęły ją w tył, pochłaniały wszystko, by w końcu mogła zniknąć w ich natłoku, pozbawiona powietrza.

Ren gwałtownie podniosła się z posłania, wydając z siebie urywany krzyk. Po jej twarzy spływały krople zimnego potu, a ona sama panicznie obrzuciła spojrzeniem wszystko dookoła. Ognisko, które rozpaliła, nadal tliło się ciepłym blaskiem, co pomogło jej się uspokoić. Nadal było ciemno, drzewa piętrzyły się nad nią złowrogo, jakby czekając na okazję, by owinąć gałęzie wokół jej zdrętwiałego ciała. Dziewczyna mocniej okryła się kocem, w końcu wyrównując oddech.
Dawno już nie miała tak niepokojących snów. Myślała, że całkiem uwolniła się od tego, co męczyło jej umysł od najmłodszych lat, jednak wszystko w jednym momencie zaczęło wracać. Smutek, ból, samotność, strach, nienawiść, rządza zemsty. Nagle poczuła, jak wszystkie te uczucia nagle zaczęły w niej buzować, prosić o ujście. Jej ciało zadrżało, a Ren zwinęła się w mały kokon, próbując zdusić w sobie chęć wybuchnięcia płaczem.
To ten las, pomyślała, zaciskając palce na materiale koca. To z pewnością wina tego miejsca. Nie wiedziała jeszcze, na jakiej zasadzie działa, ale mieszał jej w głowie, wyciągał wspomnienia i sprowadzał koszmary. To miejsce chciało ją za wszelką cenę zabić. Ren otworzyła oczy. Kiedy uświadomiła się w swoim nowym odkryciu, poczuła się zdecydowanie pewniej. To nie ona jest słaba, to to miejsce chce ją złamać. Przecież nie bez powodu w tak krótkim czasie dała się pokonać przez przeszłość, z którą walczył od dawna. Las próbuje złamać jej ducha walki, broni się. A jeśli się broni, to znaczy, że czuje się zagrożony.
Bo ma się czego obawiać.

W tym momencie dziewczyna poczuła, jak krew w jej żyłach zaczęła płynąć ze zdwojoną szybkością, a ona sama mimowolnie się spięła. Wyplątała się z koca i stanęła w pozycji obronnej. Oczy zaczęły przebierać wzrokiem między ledwie dostrzegalnymi pniami drzew.

Ciszę nocy rozdarło wycie wilka.

Pierwszą myślą była różdżka. Od razu sięgnęła w jej stronę i mocno zacisnęła na niej palce, jakby bojąc się, że zaraz ją upuści. Nie była w stanie nałożyć na obozowisko zaklęć ochronnych, co teraz stawiało ją w niekorzystnej sytuacji. Nie miała pewności, ile z jej zaklęć faktycznie będzie w stanie zadziałać.
Z gorączkowych rozmyślań wyrwał ją nagły szelest. Gdzieś w oddali dało się słyszeć kolejne wycie. Było przerażające i mroziło krew w żyłach. Kobieta skierowała koniec różdżki w kierunku, z którego wydobywał się dźwięk.

Spomiędzy krzewów wyłonił się pysk wilka z rzędem błyszczących w świetle księżyca zębów.

Warczał, był najeżony i powoli skracał dystans. Wolno stawiał kolejne kroki, bezszelestnie kładąc łapy na podłożu. Ren odchodziła od zdrowych zmysłów. Zaklęcie. Rzuć zaklęcie! Ale jakie? Które zadziała? Czy dam radę się obronić? Ogrom pytań i wątpliwości nie pozwalał jej się skupić, a sytuacja była naprawdę niebezpieczna. Ren drgnęła delikatnie, na co wilk zareagował natychmiastowo. Zatrzymał się i nieco skulił, gotowy do skoku na ofiarę. Z delikatnie rozchylonego pyska skapywała ślina, a w oczach widać było błyszczący obłęd. Ten widok sprawił, że Ren ogarnęło przerażenie. Nawet jakby zwierzę rzuciło się w jej stronę, nie byłaby w stanie zareagować, rzucić zaklęcia czy jakkolwiek uchylić się przed jego kłami. Przed oczami zaczęły przewijać jej się ponure wizje. Już czuła, jak jej ciało jest rozszarpywane przez napastnika. Jak jej krew wolno wsiąka w ziemię.

Wtedy wilk jakby się spłoszył. Jego oczy przestały żarzyć się rządzą krwi, warczenie umilkło, a w jego miejscu pojawił się cichy skowyt. W jednej chwili krwiożercza bestia, od której wręcz biła chęć mordu, wycofała się i zniknęła w mroku. Ren upadła na kolana, z jej oczu mimowolnie pociekły łzy. Wiedziała, że powinna się opanować, ale była zbyt zszokowana, żeby myśleć racjonalnie. Otarła się o śmierć i nawet nie wiedziała, jakim cudem jeszcze była w stanie oddychać. Upuściła różdżkę i objęła się drżącymi ramionami. Nigdy jeszcze nie czuła się tak bliska śmierci. Pochyliła się i oparła czoło o zimną trawę, szlochając cicho. Wycie wilków ustało, noc ponownie umilkła. Coś musiało je wystraszyć, tylko co? Błyskawicznie się wycofały, zostawiając dziewczynę w sytuacji, w której mogła jedynie dziękować opatrzności, że udało jej się ujść z życiem.

- Jest tutaj ktoś?

Cichy, niepewny głos jakby zmusił Renfriee do opamiętania. Błyskawicznie podniosła się do pionu i obrzuciła spojrzeniem polanę, na której się znajdowała. Krzewy były ciche, poruszały się leniwie wraz z podmuchami wiatru, pnie drzew stały niewzruszone, a mech i źdźbła trawy niemo zachęcały do tego, by się na nich ułożyć i zapaść w sen. Wyraźnie słyszała czyjś głos, jednak nie była w stanie zlokalizować jego źródła. Może to jeden z mieszkańców wioski? Ren wytarła mokre policzki i zaczęła nasłuchiwać. Nie chciała jednak odpowiadać na pytanie. Równie dobrze mógł to być napastnik. W końcu kręcił się samotnie po lesie, w którym żyła wataha wilków.
Dziewczyna zaczęła analizować w głowie sytuacje i kiedy po kilku chwilach w końcu doszła do wniosku, że powinna wstać i się rozejrzeć, zza jednego z pni wyłoniła się postać. Oświetlona jedynie przez księżyc wydawała się niemalże trupioblada. Mężczyzna miał nieco dłuższe, rozczochrane, ciemne włosy, był dość wysoki i szczupły. Tyle udało jej się zarejestrować w pierwszej chwili. W drugiej jej wzrok przykuły jego oczy. Niemalże błyszczały w mroku fioletowym blaskiem.
- Zgubiłaś się? - spytał. Jego głos był ciepły, miły. Jak głos dziecka, które zaciekawione odkrywało wszystko dookoła. - Tutaj jest niebezpiecznie. Nocą powinnaś się chować. One nie znają litości.
Zapewne mówił o wilkach. Ale w takim razie co sam robił tutaj, obok niej, w środku nocy? Ren zmarszczyła brwi. Coś tutaj było nie tak. I ona zamierzała się dowiedzieć, co to takiego. Najpierw wilki, potem nieznajomy, wyłaniający się znikąd. To miejsce coraz bardziej ją przerażało.
- A ty? - spytała w końcu, wolnym ruchem sięgając w kierunku różdżki. - Równie dobrze mogły się rzucić na ciebie. Jak udało ci się przed nimi ukryć?
- Znam tajne miejsce - powiedział, a jego oczy zabłysły ekscytacją.
- Tajne miejsce?
Dziewczyna patrzyła na niego z niedowierzaniem. Mówił w tak beztroski sposób, jakby w żadnym razie nie groziło im śmiertelne niebezpieczeństwo.
- Jest ich tutaj dużo, wiele z nich znam na pamięć - sprostował, splatając dłonie za plecami. - Część z nich zrobiłem całkiem sam!
Ren milczała. To wydawało się być jak kolejny sen. Jakby las zupełnie z niej kpił i znęcał się nad nią. Obserwowała ruchy przybysza, jakby czekając na atak z jego strony. W końcu nikt, kogo znała, nie zachowywał się w taki sposób. Sprawiał wrażenie naiwnego, jednak gdyby rzeczywiście taki był, pewnie nie przeżyłby w lesie zbyt długo. Za tym musiała się kryć jakaś tajemnica. Dziewczyna westchnęła pod nosem. No tak, jej wrodzone zamiłowanie do rozwiązywania zagadek uaktywniało się nawet w momencie zagrożenia.

- Nie zrobiły ci krzywdy? - ponownie odezwał się nieznajomy, przyglądając się jej z wymalowanym na twarzy zmartwieniem. - Dużo ludzi tu przychodziło, wielu nie miało szczęścia, nie znajdywało kryjówki.
- Widziałeś tu innych ludzi? - Ren poderwała się z miejsca, ta informacja mogła znacznie przyspieszyć jej misję.
- Tak, przychodzili tutaj, widywałem ich. Część była bardzo niemiła.
- Gdzie oni są?
- Nie żyją. Wszyscy.

Nagłe podekscytowanie uleciało z ciała Ren jakby za sprawą zaklęcia. No tak. Kto mógł przeżyć w lesie pełnym wygłodniałych wilków. W lesie, który chce cię zabić, wpływając na twoje myśli, wspomnienia i sny.
- Jak ty przeżyłeś? - odezwała się w końcu cicho, ponownie podnosząc na niego wzrok. - Jakim cudem ty zdołałeś przetrwać, a inni nie?
- Nie słuchali mnie. Byłem dla nich miły, chciałem pomóc! A oni… krzyczeli na mnie, nie słuchali. Uciekali. Ale to nic nie dało.
Na jego twarzy pojawił się smutek. Widać było, że rzeczywiście przejął się tamtymi wydarzeniami, tamtymi ludźmi i tym, że nie mógł im pomóc. Wyglądał na szczerą osobę, niewzbudzającą podejrzeń. I właśnie to sprawiło, że Renfriee nie chciała wierzyć w żadne jego słowo. Przecież w tym zniszczonym świecie nie można było liczyć na bezwarunkową pomoc od nieznanej osoby. Każdy jest zdany na siebie. Jednak Ren wiedziała, że będzie potrzebowała pomocy. W tym momencie mogła leżeć martwa, rozszarpana przez wilki. Musiała wziąć pod uwagę każde rozwiązanie. A trzymanie się z tym nieznajomym było jak na razie jedynym racjonalnym.
- Jak masz na imię? Czemu nie podejdziesz bliżej, do ognia? Musisz być zmarznięty. Mam też coś do jedzenia, jeśli zgłodniałeś.
Nieznajomy drgnął.
- Nie wiedziałem, czy mogę. Zwykle ludzie nie chcą, żebym się zbliżał. Jakbym miał im zrobić coś złego.

Chłopak wyszedł z cienia i niepewnym krokiem zaczął się zbliżać. Miał na sobie stare, potargane ubrania, którym przydałoby się choć minimalne odświeżenie. Stopy miał nagie. Blada skóra dopiero w świetle ogniska nabrała normalnego odcienia, przez co przestał przypominać ducha. Rysy miał łagodne, co było dla Ren zaskoczeniem. Dałaby mu niewiele ponad 20 lat. Z bliska mogła dokładniej przyjrzeć się całej sylwetce. Jego fioletowe oczy błyszczały radosnymi iskierkami, kiedy wpatrywał się w ognisko. Mimo swojego wzrostu wydawał się całkiem drobny. Przycupnął przy ogniu, obok dziewczyny i położył brodę na kolanach.
- Nazywam się Raffaell - powiedział po dłuższej chwili milczenia. - Choć już dawno nikt mi tak nie mówił, bo z nikim nie rozmawiałem. Dlatego możesz mnie nazywać tak, jak chcesz.
Ren patrzyła na niego przez dłuższą chwilę bez słowa. Miała wrażenie, jakby patrzyła w lustro, na swoje własne odbicie. On również wydawał się całkowicie zniszczony przez samotność i okrucieństwa tego świata. Jednak mimo to sprawiał wrażenie osoby wrażliwej na innego człowieka. Jakby pomimo wszystko chciał dla wszystkich jak najlepiej.
- Dobrze, Raffaell. Ja nazywam się Renfriee. I od dzisiaj jesteśmy znajomymi.
Chłopak uniósł zaskoczone spojrzenie, skrzyżował je ze wzrokiem dziewczyny. Ren poczuła ukłucie w piersi. Sposób, w jaki na nią patrzył, dał jej do zrozumienia, że musi być samotny już od bardzo długiego czasu.
- Naprawdę?
- Naprawdę - potwierdziła dziewczyna i uśmiechnęła się do niego ciepło. I choć nadal miała przeczucie, że nie powinna mu ufać, to jednak zdecydowała się zdobyć jego zaufanie. Może będzie jej w stanie powiedzieć coś więcej o tym miejscu i pomoże jej odkryć zagadkę. Choć jak na razie zagadka nie wydawała się wcale taka tajemnicza. Ludzie znikali, bo byli zabijani przez wygłodniałe wilki. To wydawało się całkiem logiczne. Jednak dlaczego czarodzieje nie byli sobie w stanie poradzić z wilkami? Przecież mieli przy sobie różdżki i utalentowane jednostki. Może jednak pula możliwych do użycia zaklęć faktycznie jest ograniczona. Ren zmarszczyła brwi i mocniej zacisnęła dłoń na różdżce. Wydawało jej się, że w końcu coś odkryła, ale jednak nie może być niczego taka pewna. Szczególnie, że właśnie spotkała człowieka, który równie dobrze może jej pomóc, co poderżnąć w nocy gardło.

- Cieszę się - odezwał się cicho Raffaell, czym błyskawicznie przerwał rozmyślania Ren. Jedno twarz pojaśniała w szerokim uśmiechu. - Już dawno nie miałem okazji… rozmawiać z kimkolwiek.
- Musiało być ci bardzo ciężko… Nie myślałeś o tym, żeby po prostu uciec z lasu?
- Nie można. On nie pozwala. Zmienia ścieżki i miesza w głowie. Jak raz ktoś tu wszedł, nie może odejść. Las zabrania.
Ren ponownie się zamyśliła. Więc faktycznie nie tylko ona jest zwodzona, Raffaell również to odczuwa. Miejsce, w którym się znaleźli, jakby faktycznie chciało zamknąć ich i nie dopuścić, by ktokolwiek się wydostał. Zsyła ponure wspomnienia i koszmary, niszczy wolą wolę, by w końcu całkowicie pokonać przeciwnika. To nie wróży dobrze. Wręcz fatalnie. Jak walczyć z czymś, czego nie da się jednoznacznie określić?
- Wiesz, gdzie jest serce tego lasu? - spytała nagle, starając się wymyślić jakikolwiek plan działania. To miejsce musi mieć jakieś centrum, z którego czerpie magię.
- Wiem. Byłem tam. Mroczne miejsce, dużo wilków… Niebezpiecznie.
- Możesz mnie tam zabrać?
Raffaell spojrzał na nową towarzyszkę z niemałym zaskoczeniem. Zdecydowanie nie spodziewał się takiej prośby.
- To miejsce, z którego się nie wraca - powiedział cicho i spuścił wzrok. - Miejsce, gdzie ludzie tracą rozum. I życie.
- Inaczej się stąd nie wydostanę - powiedziała twardo Ren. To była jej jedyna szansa, żeby odkryć tajemnicę, którą skrywa to miejsce. Poza tym, jeśli słowa Raffaella były prawdziwe, to rzeczywiście nie było drogi powrotnej. Została tutaj uwięziona i miała tylko jedno wyjście. Przeżyć i odkryć prawdę. Dziewczyna delikatnie przygryzła wargę. Nie stać ją było na wątpliwości. Powinna się całkowicie skupić na swoim celu. A w tamtym momencie było nim poznanie tajemnicy.
Przed oczami pojawiła jej się sylwetka Taegena. Pewnie teraz przeklina ją w myślach za to, że zdecydowała się na samotną wyprawę. Jednak skoro już to zrobiła, to nie mogła się cofnąć. Musiała dokończyć to, co rozpoczęła.

Raffaell westchnął cicho, jakby samemu walcząc ze swoimi myślami. W końcu zacisnął usta w wąską linię i spojrzał ponownie w jej oczy.
- Dobrze, zabiorę cię tam. Tylko pamiętaj o tym ostrzeżeniu. Ludzie tam giną.
Ren ujrzała w jego oczach cień. Do tej pory lśniące w płomieniach fioletowe tęczówki jakby skryły się w mroku, zdominowane przez ciężar tego, co mogło ich czekać. Jednak ona już postanowiła. Dokonała wyboru, który miał przybliżyć ją do spełnienia dawno złożonej przysięgi. Przysięgi, którą złożyła sama sobie.

Raffaell ułożył się na trawie, do okrycia wykorzystując jedynie własne, poszarpane ubranie i zostawił Renfriee samą z jej myślami. Dziewczyna zaczęła wolno analizować wszystko, co się wydarzyło. Miała wrażenie, jakby czas na kilka chwil gwałtownie przyspieszył, bo w ciągu zaledwie jednej nocy była w stanie przebrnąć przez niemal wszelkie możliwie skrajne stany emocjonalne. Otarła się o śmierć, poznała jakiegoś oderwanego od rzeczywistości chłopaka i dowiedziała się, że jest uwięziona w miejscu, które próbuje ją zabić. Uratowało ją dzisiaj szczęście. Skarciła się w myślach za to, że sparaliżowana strachem nie była w stanie zareagować na atak. Stała jedynie, wpatrzona w błyszczące ślepia i pianę, która wolno toczyła się z pyska jej niedoszłego zabójcy.

Czy jeśli sytuacja się powtórzy, to będzie w stanie odpowiednio zareagować?

***


Kiedy słońce zaczęło przebijać się przez korony drzew, Renfriee mruknęła z niezadowoleniem i uchyliła powieki. Mrok i związana z nim niepewność odstąpiły miejsca promieniom słonecznym, które wesoło tańczyły wśród liści. Dało się także słyszeć odległe ptasie śpiewy. Ren jeszcze półprzytomna rozejrzała się po obozowisku. Ognisko całkiem wygasło, jej rzeczy były delikatnie wilgotne od porannej rosy. Nieopodal niej siedział Raffaell, który w zamyśleniu strugał coś w kawałku drewna.
- Dzień dobry - mruknęła Ren, ponownie na chwilę przymykając oczy. Zmęczenie związane z przeżyciami poprzedniej nocy nadal dawało o sobie znać. Zdecydowanie zbyt mało spała.
- Dzień dobry - odpowiedział chłopak i uśmiechnął się w jej stronę. - Przez resztę nocy wilki się już nie pokazały. Mamy szczęście.
Dziewczyna skinęła w odpowiedzi głową. Przez chwilę zastanawiała się, czy Raffaell faktycznie zdecydował się pełnić wartę, mimo, że o tym nie rozmawiali, ale szybko sobie odpuściła głowienie się nad tym. Ważne, że nic im nie zagrażało. Teraz pozostała tylko kwestia "co dalej".
- Od teraz jesteś moim przewodnikiem - odezwała się cicho, w końcu podnosząc się z ziemi i patrząc w jego stronę. - Mam nadzieję, że faktycznie znasz drogę.
- Ten las płata figle. - Raffaell odłożył kawałek drewna i skrzyżował swoje spojrzenie z tym jej. - Umie zmieniać ścieżki, bawić się ludzkim umysłem. Ale znam to miejsce jak własną kieszeń. Wiem, jak rozpoznać fałsz.
Po plecach Ren przeszedł niespokojny dreszcz.
- Od jak dawna tutaj jesteś?
Odpowiedział jej spuszczony wzrok.
- Od co najmniej dwóch lat.

Zapadła cisza. Ren nawet nie śmiała się odezwać. Miała przez sobą człowieka, który przez dwa lata już zmaga się z miejscem, które wpływa na ludzi, z wygłodniałymi wilkami i kto wie, z czym jeszcze. I to najprawdopodobniej całkiem sam.
Mimo tego, że wszystkie znaki wskazywały na to, że musiał być oszustem, to dziewczyna z jakichś nieznanych sobie przyczyn czuła, że chce mu zaufać. Może uda jej się bliżej go poznać i wtedy dokonać oceny. Na razie chłopak nie wyglądał nawet na osobę, która znałaby się na magii. Miała więc jakąś tam przewagę. To dodawało jej pewności i pozwalało się choć trochę usprawiedliwić.
Zostawało tylko pytanie, jak szybko pożałuje swojej decyzji.

***


Ren szybko spakowała swoje rzeczy, zjadła wydzieloną porcję przygotowanego przed wyruszeniem prowiantu i była gotowa do drogi. Raffaell w tym czasie dalej siedział nad swoim kawałkiem drewna, co jakiś czas uśmiechając się do siebie. Kiedy kątem oka zauważył, że dziewczyna mu się przygląda, to podniósł wzrok i uśmiechnął się szeroko.
- Jeszcze nie skończyłem, ale niewiele mi zostało - powiedział, wyciągając w jej stronę swoje dzieło. Teraz Renfriee dokładnie widziała, że chłopak strugał wilka. Przez to, że figurka nie była dokończona, niewiele można było rozpoznać, ale z całą pewnością mogła stwierdzić, że to sylwetka jednego z potworów, dla których zeszłej nocy mogła stać się pożywnym posiłkiem.
- Piękne - przyznała, chociaż wzbudziło w niej to delikatne podejrzenia. Dlaczego wilk? Czyżby był z nimi związany? Może dużo dla niego znaczą?
Zmarszczyła brwi.
- Możemy iść - zakomenderował, podnosząc się z miejsca i rozglądając się dookoła. - Tak jak mówiłem, to miejsce lubi mieszać ścieżki, żeby utrudnić dostęp do centrum. Przez to, mimo że las sam w sobie nie jest zbyt obszerny, to można w nim błądzić jak w ogromnym labiryncie. Najlepiej by było, żebyśmy się zbytnio nie oddalali. Jeśli się zgubisz, nie będę mógł ci pomóc.
Ren delikatnie rozszerzyła oczy ze zdumienia. Jego głos brzmiał bardzo poważnie. Nie pasował do obrazu człowieka, który dążyła ułożyć sobie w głowie. Wydawał się teraz zupełnie inny. Chłodniejszy.

Znów poczuła niepokojący dreszcz.

Chłopak patrzył na nią w bezruchu, jakby oczekując odpowiedzi. Renfriee jedynie skinęła głową, nie ufając swojemu głosowi. Nie mogła mu w żadnym razie pokazać jakichkolwiek oznak niepewności. Zacisnęła dłonie w pięści, powtarzając sobie, że musi się w końcu wziąć w garść.
Raffaell ruszył przed siebie, wchodząc miedzy drzewa i krzewy. Ren ruszyła zaraz za nim, wpatrując się w jego plecy. Starała się znaleźć w głowie inne, lepsze rozwiązanie, jakie miała do wyboru, jednak nic nie przychodziło jej na myśl. To dawało największe szanse powodzenia. Musiała więc z nim zostać i liczyć na to, że uda jej się dotrzeć do rozwiązania. Musiała mu zaufać.

Przynajmniej na razie.
Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaNieoryginalna  dnia 28.08.2021 17:29
Bardzo podobały mi się opisy dynamicznych akcji - trzymały w napięciu i faktycznie dało się odczuć, że jest to kryminał. Tylko: jak "panicznie zaczyna się biec"? :D Świetnie wyszło też to surrealistyczne opisanie pierwszego spotkania z Raffaellem, aż czułam to zdziwienie, które odczuwać musiała główna bohaterka.

Chętnie dowiedziałabym się więcej o Ren a także o samych wilkach, które, jakby nie patrzeć, są w centrum akcji haha. Dalej nie rozumiem też do końca sekretu lasu i jak dokładni więzi on bohaterkę. Ciekawi mnie bardzo topografia tego miejsca, a jako że drugi rozdział przyniósł więcej kolejnych zagadek niż odpowiedzi, czekam na kontynuację!
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 29.08.2021 11:07
Ten rozdział również zawiera świetne opisy otoczenia, tego jak las się zachowuje, fajnie potrafisz go "ożywiać". Podoba mi się pomysł z snem, fajnie i naturalnie to wyszło. Spotkanie z Raffaelem jest fajnym urozmaiceniem, bo też ile można czytać o jednej postaci i lesie hehe. Dziwi mnie, że Ren nie zastanawia, to że
Spoiler :: Pokaż
wilk uciekł przestraszony przed Raffaelem, ewidentnie nie bez powodu. No ale
mogła być w szoku i najzwyczajniej nie zwróciła na to uwagi. Nie ufam temu facetowi, tak samo jak Ren, ciekawe czy słusznie;)
avatar
Prefix użytkownikaAneta02  dnia 01.10.2021 22:27
Poprzedni rozdział bardziej przypadł mi do gustu, ponieważ zawierał więcej opisów emocji bohaterki, ale za to w tym rozegrała się szersza akcja.
Nie wiem, co myśleć o chłopaku. Patrząc na silną wolę przeżycia naszej Ren i fikcyjność lasu, nie zdziwiłaby, się, gdyby przybysz był tylko wytworem jej wyobraźni haha.
Bardzo intryguje mnie las. Zarysowałaś go jako istotę i zastanawia mnie co odegra w tej historii większą rolę - on czy wilki. Czy akcja w sercu lasu będzie ostateczną rozgrywką? Czekam na ciąg dalszy :D
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Niezwyciężony mag
05.10.2022 18:03
Nior jest żoną, czego by nie mówić to duża różnica

Wielki mag
05.10.2022 14:59
A nie żoną?

halo, regulamin
05.10.2022 14:59
Nieoryginalna, a to nie Ty jesteś dziewczyną Antona???

Wielki mag
05.10.2022 14:24
Halo Nieor, czy twój ziom ma w ofercie prawo rzymskie i konstytucyjne? xD

Waldeinsamkeit
05.10.2022 13:58
to moze ja znam dziewczyne antona hehe

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Alette

Avatar

Posiada 59641 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56965 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47239 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 44578 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

6) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 42671 punktów.

7) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38406 punktów.

8) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36651 punktów.

9) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34141 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 33748 punktów.

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2022 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 2.32