Denis Muski jest tłumaczem zaangażowanym w projekt Belpotter mający na celu przetłumaczenie serii o chłopcu z blizną na język białoruski. Białoruś jest jednym z tych państw, które nie posiadają własnego, w pełni oficjalnego przekładu serii, więc mieszkańcy tego interesującego kraju muszą korzystać z innych wersji językowych – zazwyczaj rosyjskiej lub angielskiej, jeśli są w stanie ją przeczytać.
Dowiedzmy się zatem, co sam zainteresowany, Denis Muski,
może powiedzieć nam o tym projekcie.
Seferyn: Wiemy, że Białoruś nie posiada oficjalnego tłumaczenia "Harry'ego Pottera" i wielu czytelników musi korzystać z przekładu rosyjskiego. Czy do przetłumaczenia serii o chłopcu z blizną na czole skłoniła Cię chęć pomocy rodakom, którzy chcieliby czytać "Harry'ego Pottera" po białorusku? A może po prostu chciałeś zrobić to dla siebie?

Białoruska okładka "Kamienia Filozoficznego" przygotowana przez członków projektu.
Denis Muski: Robię to przede wszystkim dlatego, że mnie to interesuje. Poza tym, oficjalna rosyjska wersja jest bardzo kiepskiej jakości. Tłumacz* przełożył imiona istotnych postaci
tak jak mu się to podobało. Dlatego byłem ciekaw, czy przy dużym nakładzie pracy dam radę przetłumaczyć powieść z takimi imionami bohaterów, jakie pierwotnie nadała im Rowling,
a nie rosyjski tłumacz. W rosyjskim tłumaczeniu wiele imion traciło sens. Na przykład
w przypadku sowy Rona – Świstoświnki [w rosyjskim przekładzie – Syczek – przyp. tłum.].
W moim przekładzie jest to Świstundzik. Tak samo stało się z profesorem Slughornem i jego klubem [ang. Slug Club, pol. Klub Ślimaka], który z kolei nosi imię Smouzdorf [ros. smoŭž – ślimak – przyp. tłum.].
Seferyn: Jaki jest stosunek białoruskich czytelników "Harry'ego Pottera"
do Twojego tłumaczenia? Czy uważasz, że warto było zaangażować się w ten projekt?
Denis Muski: Na Belpotter** nie mamy licznika odwiedzin, ale wydaje mi się, że ten przekład jest jak najbardziej przydatny.
Seferyn: Niektóre tomy przekładałeś wspólnie z innymi tłumaczami.
Jaka była tego idea i jak układała Wam się współpraca?
Denis Muski: Dołączyłem do tego projektu bardzo późno, dlatego tekst był na początku tłumaczony w częściach na podstawie rosyjskiego wydania. Gdy podjąłem się współpracy
w przekładaniu serii, spróbowałem zredagować i połączyć te kawałki tekstu w jedno. Wynik naszej pracy nie był zadowalający, bo książki nie dało się czytać. Właśnie dlatego zdecydowałem się przetłumaczyć ją na nowo, tym razem z angielskiego oryginału.
Seferyn: To prawda, że przetłumaczyłeś już co najmniej cztery
części "Pottera"? Na jakim etapie prac jesteś w tej chwili?
Denis Muski: Do tej pory przełożyłem już trzy pierwsze księgi i dwanaście rozdziałów czwartego tomu. Ale ostatnio mam mało czasu na tłumaczenie.
Seferyn: Wiadomo, że tłumaczenie tłumaczenia nie ma sensu. Czy wiesz, dlaczego wcześniej starano się przełożyć "Harry'ego Pottera" z języka rosyjskiego
na białoruski? Chodziło o kwestie językowe?
Denis Muski: Wcześniej tłumaczono z rosyjskiego przekładu, ponieważ uczestnicy projektu, którzy znali język angielski, nie mieli wyjątkowych zdolności literackich, a ci, którzy byli nimi obdarzeni, nie byli pewni swojej wiedzy z zakresu języka angielskiego.
Seferyn: Rozumiem, że spodobało Ci się tłumaczenie książek? Czy chciałbyś związać z tym swoją przyszłość? Masz może jakieś marzenia translatorskie?
Denis Muski: J. K. Rowling jest drugim autorem, którego powieści miałem okazję przekładać. Pierwszym był Lewis Caroll i jego „Alicja w krainie czarów”.
Moja główna specjalność – muzyk, piosenkarz i producent. Bycie tłumaczem, a dokładniej tłumaczem literatury dla dzieci to dla mnie hobby. Moim translatorskim marzeniem
jest oficjalne wydanie moich przekładów.
Seferyn: Wracając do imion - może słyszałeś o kontrowersjach dotyczących tłumaczenia imion i nazwisk postaci z serii. Na przykład Cornelius Fudge w polskim przekładzie to Korneliusz Knot, a Dobby przyjął w polskiej wersji imię Zgredek.
Czy uważasz, że takie tłumaczenie jest dobre? A może jesteś zwolennikiem oryginalnych nazw?
Denis Muski: Nie czytałem polskiej wersji „Harry’ego Pottera”, tylko się z nią zaznajomiłem. Uważam, że tłumaczenie oryginalnych nazw nie jest najlepszym pomysłem.
Gdy przekładam tekst, tłumaczę tylko te nazwy, które są już znane białoruskiemu czytelnikowi, na przykład duchy (biał. prywidy), poltergeisty, chochliki (biał. pixy), leprokonusy (biał. leprekony) czy bogarty. Natomiast istoty, których Białorusini nie znają, muszą dostać swoje własne imiona. Na przykład, czerwone kapturki stały się czyrwonakalpacznikami [biał. czyrwony – czerwony, kapliosz – kapelusz – przyp. tłum.].
W ten sposób przełożyłem również nazwę domu Weasleyów – Nory, która w moim tłumaczeniu nosi nazwę Lohawiszcza [biał. lohawiszcza – nora, legowisko – przyp. tłum.].
Natomiast w przypadku ludzi pozostawiłem oryginalne nazwy. Wyjątkami są profesor Slughorn i Lord Voldemort, który w moim przekładzie nosi imię Tom Valdor Redl. Dlatego jestem za pozostawianiem imion i nazwisk, które pierwotnie nadał postaciom autor, chyba
że miałoby to źle wpłynąć na sens utworu.

Białoruska okładka "Księcia Półkrwi" przygotowana przez członków projektu.
Seferyn: Tłumaczowi trudno jest ocenić swoją pracę obiektywnie, szczególnie jeśli wkłada w nią dużo serca. Czasami jednak czytelnicy widzą więcej, niż tłumacz, bo patrzą na przekład z innego punktu widzenia. Czy dostrzegasz w swoim tłumaczeniu coś, co chętnie byś jeszcze poprawił?
Denis Muski: Owszem, czytam swoje tłumaczenia jak normalny adresat utworu, żeby znaleźć swoje błędy, ale, oczywiście, może mi coś umknąć. Kiedy znajduję jakąś pomyłkę, zawsze ją poprawiam. Gdyby spełniło się moje marzenie i jakieś wydawnictwo zechciałoby wydać mój przekład, na pewno zająłby się tym profesjonalny redaktor.
Seferyn: Przyznam szczerze, że polskie tłumaczenie „Harry'ego Pottera” bardzo mi się podoba, ale chętnie czytam również wersję oryginalną. A ty? Wolisz czytać 'Harry'ego Pottera' w oryginale czy swoją własną wersję?
Denis Muski: Każde państwo posiada własny sposób tłumaczenia i czytelnikom danego państwa odpowiada przekład właśnie w tym stylu. Stąd moja krytyczna ocena tych tłumaczy, którzy dokonując przekładu imion i nazwisk, przystosowują je do własnego czytelnika. Tłumacz dobrze zna potrzeby swoich odbiorców, więc Korneliusz Knot jest dobry dla polskiego czytelnika, ale dla mnie jako białoruskiego tłumacza jest to złe. Jeden tłumacz przekłada imiona i nazwiska, drugi nie – wszystko zależy od potrzeb i sposobu tłumaczenia. Nie chcę, aby w moim przekładzie pani Rowling uczyniła ze swoich bohaterów Białorusinów, więc tytuły mister, miss, missis, madam czy sir pozostają u mnie w oryginale, nie zamieniam ich na spadarou, spadaryn’ i spadaryszen’ [biał. pan, pani, państwo – przyp. tłum.]. Jedynym wyjątkiem jest Gruba Dama, która w moim przekładzie nazywa się Tłustaja Pani [biał. tłustaja – gruby, pani – pani – przyp. tłum.]. Uważam, że każdego autora czyta się najlepiej
w języku, w którym on sam napisał swoje dzieło.
Ja sam miałem okazję do poznania „Harry’ego Pottera” po angielsku i ukraińsku,
we fragmentach również po rosyjsku. Może kiedyś spróbuję przeczytać także po polsku.
Seferyn: Wybacz pytanie bardziej „prywatne”. Zdaje się, że dobrze znasz język polski (a przynajmniej w stopniu umożliwiającym porozumiewanie się). Czy posiadasz polskie korzenie? A jeśli tak, to co one dla Ciebie znaczą?
Denis Muski: Mój prapradziadek był Polakiem, tak samo, jak krewni z Zachodniej Białorusi, która była przez pewien czas częścią Rzeczypospolitej, a ja jestem katolikiem. Dzięki temu rozumiem język polski, ale nie potrafię w nim zbyt dobrze rozmawiać.
Seferyn: W takim razie dziękuję Ci bardzo za ciekawy wywiad i za spróbowanie swoich sił w języku polskim.
Denis Muski: Dziękuję i Tobie.
* Tłumaczy „Harry’ego Pottera” na język rosyjski jest tak naprawdę kilku. Wedle oficjalnych rosyjskich informacji są to, w kolejności tłumaczeń:
„Harry Potter i Kamień Filozoficzny” - Igor Oranskij - tłumaczenie, Marina Litvinova – korekta;
„Harry Potter i Komnata Tajemnic” - Marina Litvinova;
„Harry Potter i Więzień Azkabanu” - Marina Litvinova;
„Harry Potter i Czara Ognia” - A. Lach, M. Meżujev, Elena Salomatina - tłumaczenie, Marina Litvinova – redakcja;
„Harry Potter i Zakon Feniksa” - Vladimir Babkov, Viktor Golishev, Leonid Motiljov;
„Harry Potter i Książę Półkrwi” - Siergiej Ilin, Maja Lahuti;
„Harry Potter i Insygnia Śmierci” - Siergiej Ilin, Maja Lahuti, Marija Sokolskaja.
Poza tym jest również Marija Spivak, która przetłumaczyła sześć pierwszych tomów serii. Kwestia tłumaczy „Harry’ego” na język rosyjski jest, jak widać, nieco skomplikowana. [przyp. tłum.]
** Belpotter.by – białoruska strona fanów “Harry’ego Pottera”, na której zamieszczane
są również nieoficjalne tłumaczenia na język białoruski. [przyp. tłum]
Wywiad przeprowadził, uzupełnił i przetłumaczył z języka białoruskiego Seferyn:.
Zakaz kopiowania, publikowania i wykorzystywania całego wywiadu lub jego fragmentów bez zgody autora!


Nicram_93



[P]Louise Lainey
Seferyn Collotye
Narcissa
Co wyszło mu świetnie.

Upadly Aniol

A.
O coś nowego i ciekawego dla mnie super wywiad. Tłustaja Pani haha to jest dobre. Ale Lord Voldemort dlaczego nie zostawił go właśnie tak jak jest a przerobił no coś czego prawię przeczytać nie mogę. Ruska wersja Harrego jak dla mnie jest słabsza od naszej i to o wiele . Harry to u nich Garry,Hermiona to Germiona nie pamiętam jak był z Hagridem ale na pewno nie było Gagrid
W
chociaż na tej pierwszej okładce Hagrid przypomina trochę świętego Mikołaja