Logowanie
Facebook
Shoutbox
Współpraca
Najaktywniejsi
1)
Alette
2)
fuerte
3)
Katherine_Pierce
4)
Sam Quest
5)
Shanti Black
6)
A.
7)
monciakund
8)
ania919
9)
ulka_black_potter
10)
Klaudia Lind
Losowe zdjęcie
Zobacz temat
|
Błonia i Zakazany Las
|
|
Christina |
Dodany dnia 17.02.2013 13:56
|
![]() Pochwały: 15 Postów: 3325 Dom: SlytherinPunkty: 25495 Ranga: Niezwyciężony Mag Data rejestracji: 27.05.07 |
![]() Macka ogromnej ośmiornicy wygrzewa się leniwie na piaszczystej plaży. Co jakiś czas poruszy się, co wzbudza popłoch u pierwszoroczniaków. Pod dorodnymi drzewami siedzą starsi uczniowie i próbują zaglądać do książek. W dzień to miejsce jest idealne na błogi odpoczynek między zajęciami... Za to nocą... odważni uczniowie wykradają się z dormitoriów, aby przemykać się pomiędzy strasznymi drzewami Zakazanego Lasu. Umawiają się na niedozwolone pojedynki. Czasem zdarzy się, że spotkają jakąś mityczną bestię. Wtedy najczęściej do Skrzydła Szpitalnego trafia o wiele więcej osób niż w każdy inny dzień. Edytowane przez Christina dnia 10.05.2013 14:30
![]() That's all they really want ![]() Some fun ![]() When the working day is done ![]() All girls - they want to have fun ![]() ![]() ![]() ![]() Nagroda za Najlepszą Miniaturkę Wojenną - Niebo pośrodku piekła Nagroda za Najlepszą Serię o Ciemnej Stronie - Krwawy Zmierzch ![]() |
|
|
|
Sann |
Dodany dnia 14.05.2013 23:15
|
![]() Pochwały: 5 Postów: 843 Dom: RavenclawPunkty: 16701 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 12.11.10 |
Korzystając z przerwy pomiędzy zajęciami, Katerina wyszła na błonia i, przeciskając się pomiędzy innymi uczniami, ruszyła w stronę wielkiego dębu rosnącego nad brzegiem jeziora. Rozsiadła się pomiędzy dwoma korzeniami, wyciągnęła z torby opasły wolumin zatytułowany Wampiry w VI wieku (jeden z wielu tomów poświęconych jej ulubionemu tematowi), zerknęła na wygrzewającą się w słońcu na brzegu jeziora kałamarnicę, po czym odwróciła wzrok i otworzyła książkę mniej więcej w połowie. Już miała zatopić się w lekturze, gdy jej uszu dobiegł pisk kilku głosów. Gdy podniosła głowę, okazało się, że grupa pierwszoroczniaków przeszła zbyt blisko kałamarnicy, której macki oplatały teraz kostki wiszącego w powietrzu do góry nogami ciemnowłosego chłopaczka. Katerina zerwała się na nogi, by pomóc pierwszoroczniakowi, ale niemal w tej samej chwili ktoś strzelił zaklęciem i chłopak spadł na ziemię. Kat spojrzała w stronę, z której nadeszła pomoc, i uśmiechnęła się. No tak, mogłam się tego spodziewać, pomyślała - postać już odchodziła, ale fioletowe szaty nie dały szans na pomylenie jej z kimkolwiek innym. Zazwyczaj preferujący samotność Seferyn, dał się ponieść swojej nieodpartej chęci niesienia pomocy... British English & The Lord of the Rings - moje dwie największe miłości <3 "All that is gold does not glitter, Not all those who wander are lost; The old that is strong does not wither, Deep roots are not reached by the frost. From the ashes fire shall be woken, A light from the shadows shall spring; Renewed shall be blade that was broken, The crownless again shall be king." ~ J.R.R. Tolkien "All we have to decide is what to do with the time that is given to us..." ![]() "Tłumaczenia są jak kobiety: te wierne nie są piękne, a te piękne nie są wierne." "Moja Mistrzyni Tłumaczeń" ~ Łoś :* "Moja Guru angielskiego" ~ Sef :* ![]() ![]() "Kasia została rozjechana walcem na drodze, czy jej rodzinie przysługuje roszczenie o naprawienie szkody?" - czyli jak wytłumaczyć laikowi, co to są kazusy. ~ Alette :* Do Heleny "Przebiegasz palcami po stronach, Co niosą oświaty kaganek. Spoczynek Ci obcy jest nocą, Twój wieczór to dla innych ranek. Boleśnie odrywasz głowę, Znad ksiąg w pozłacanych ramach. I wiesz, że jest jedna odpowiedz, Na wszystko co masz dziś w planach. I chociaż chcesz się zatrzymać, Nie możesz, gdy już go posiadasz, I chociaż stroisz nim głowę, Na nic nie odpowiadasz. Czy możesz być lepsza od innych? Jak dorównać ideałowi? Dlaczego nikt nie dostrzega, Tego rodzaju niedoli? Jak masz się czuć dumna, Gdy czujesz się gorsza lub inna. Jak dusza Twa dużo słabsza, Ma zostać ciągle niewinna? Czy można Ci wybaczyć Że kochasz to co nie Twoje? Choć masz ogromną urodę Nie nią chcesz czynić podboje. Słabość do przedmiotów, Tak dobrze wszystkim jest znana. Lecz ciągle nosi piętno, Dla wielu jest zakazana. Porzuć więc swoje marzenia, Gdy jeszcze nie jest za późno. Kochaj to co masz od losu, Nikt nie dał Ci nic na próżno." ~ Anciol z dedykacją dla mnie <3 ![]() |
|
|
|
Seferyn Collotye |
Dodany dnia 15.05.2013 11:08
|
![]() Ostrzeżenia: 2 Pochwały: 7 Postów: 1060 Dom: RavenclawPunkty: 19293 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 20.04.10 |
- Ech, ci pierwszoroczniacy! - Seferyn mruknął pod nosem i schował różdżkę. Zawinął się w swoją fioletową szatę i ruszył szybkim krokiem w stronę zamku. Chłopak spieszył się na transmutację, bo był to - jego zdaniem - najwspanialszy przedmiot, którego nauczano w Hogwarcie. Już miał wejść do szkoły, gdy do jego uszu doszły strzępy rozmowy. Mała grupka Ślizgonów skryła się w cieniu pod jedną z kolumn dziedzińca; rozmawiali przyciszonym głosem, najwyraźniej coś knując. Nie zauważyli go, a on miał zamiar to wykorzystać. Seferyn zrobił kilka kroków w stronę uczniów domu Salazara Slytherina i rzucił na siebie zaklęcie Kameleona. Poczuł tak znajome uczucie - przez jego ciało przepłynął jakby promień ciepła i stał się niewidzialny. Chłopak, zadowolony z efektu, podszedł do spiskujących tak cicho, jak tylko potrafił. 'Ha, ha - świetne!' 'Dorzućmy mu to do piwa kremowego...' 'Dobra myśl, Malfoy. Ten cały Abhorsen działa mi na nerwy...' 'Co ty nie powiesz, Goyle?' Goyle nie zdążył odpowiedzieć, bo w tej chwili rozległo się dzwonienie z Wieży Zegarowej i grupka pobiegła na kolejną lekcję. - Ach tak, my uvidim , my uvidim... - Seferyn, niezwykle zadowolony ze swego odkrycia, uśmiechnął się złośliwie do siebie, i zdjąwszy z siebie Kameleona, również pobiegł na lekcję. Witaj, przybyszu, w przedsionku mojego umysłu, lecz strzeż się! Dla tych, którzy zagubią się w jego zakamarkach, nie ma ratunku. Przekraczaj więc jego bramy na własną odpowiedzialność. ![]() Happiness can be found even in the darkest of times, if one only remembers to turn on the light... ![]() Of course it is happening inside your head, Harry, but why on earth should that mean that it is not real? ![]() Praca na rzecz HPnetu: listopad - grudzień 2011 - moderator grudzień 2011 - listopad 2014 - administrator lipiec 2016 - luty 2017 - administrator techniczny ![]() Studnia przeznaczenia W studni przeznaczenia Na wysokim szczycie Pośród bezistocia Błyszczą gwiezdne oczy ![]() W studni przeznaczenia Dźwięczą bezustannie Echa próśb i modlitw Smętne treny wiatru ![]() W studni przeznaczenia Świecą wraz z księżycem Srebrnych monet stosy Puste zabobony W studni przeznaczenia Woda krwawi złotem Diament krzesi ogień Srebrem tętnią żyły ![]() W studni przeznaczenia Iskrzą się marzenia Myśli jak kryształy Krzyczą z bezsilności ![]() W studni przeznaczenia Plączą się warkocze Zdobne pantofelki Słychać jęk cierpienia ![]() ![]() Hall of Fame "I'd really like to be in closer contact with life. I'm a little too distant, I guess. I like to place myself outside." Yves Saint Laurent ![]() "I don't care if people I admire criticize me because their opinion is valuable to me." Karl Lagerfeld ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 15.05.2013 12:25
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Ursi wychodząc z zamku, minęła się w drzwiach wejściowym z długowłosym blondasem, którego imienia ni w ząb nie mogła zapamiętać. Wiedziała jednak, że jest to dość interesująca postać, która jak Potter z Gryffindoru lubi zajmować się ratowaniem ludzi z opresji. Ursula, przełożyła zestaw płynów czyszczących jamę ustną w drugą dłoń i poczęła grzebać w kieszeniach swojej szaty. Po chwili wyciągnęła zmiętolony kawałek papieru. "Aaaa, Seferyn, wiedziałam, że jego imię zaczyna się na S."- pomyślała dziewczyna. " To on prosił mnie ostatnio o przekazanie zgody na zakup kolejnej dziwacznej różdżki Dumbledorowi. Hmm, to było jakieś 2 tygodnie temu... Przydałoby się ją w końcu oddać... Ale tak bez powodu iść do dyra? Nieee, to nie w moim stylu. Na kim by tu poćwiczyć zaklęcie Wielkich Brwi..." Ursus, uśmiechnęła się szelmowsko, gdy zobaczyła blondwłosą Krukonkę czytającą książkę pod wielkim dębem. Podeszła bliżej dziewczyny, wzięła wielki haust płynu do płukania ust, po czym go wypluła. Wyciągnęła rękę po różdżkę, ale w tym samym momencie dziewczyna odwróciła się w jej stronę z wyrazem uprzejmego zainteresowania. - Eee, no siemka. Jak tam dzionek? Piękna pogoda, co? - Hmm, my się znamy? - No... hmm, Ursus Czarny Garn... Black Potter.- powiedziała Ulka, nieco skołowana tym, że dziewczyna przyłapała ją na tym jak chce rzucić na nią jakieś zaklęcie. - Katerina de Collotye.- odpowiedziała Krukonka. - To ten... Widziałaś tego typa z długimi blond włosami w fioletowej szacie? Chciałam poćwiczyć na nim takie jedno zaklęcie i... no... Od tyłu wyglądasz jak on. Sorki. - To mój brat. Ulka, mruknęła coś o tym, że spieszy się do Hagrida i biegiem pognała do jego chatki. Cudowny dzień, nie ma co. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 14:38
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 15.05.2013 13:54
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
- Tu jesteś! - krzyknęła Alette, widząc dziewczynę o długich, brązowych włosach. Ulka biegła w stronę Chatki Hagrida, a jej kroki wydawały się zdecydowanie nazbyt pospieszne. Nie przypominało to spaceru. Al zaczynała się zastanawiać, czy dziewczyna przypadkiem przed nią nie ucieka. Jednak, gdy zawołała ją powtórnie, ta odwróciła się i rzuciła Alette wściekłe spojrzenie. Al zrobiła kilka kroków w tył, jakby obawiając się ataku. - Czego chcesz? - wyrzuciła Ula. Pod pachą trzymała całkiem pokaźnych rozmiarów płyn do płukania ust. - Przestań się dąsać. Jakbyś używała swojej szczoteczki, nie byłoby żadnego problemu. - To najwyraźniej wcale nie uspokoiło Ulki, bo tylko prychnęła pogardliwie. Odrzuciła swoje włosy i wycelowała różdżką w Alette. - Wybacz, ale sam fakt trzymania przy mojej szczoteczce czegoś, co wkładasz do ust swojego kota jest obrzydliwy. - Przecież tam nie ma twojej szczoteczki... - Ale mogła by być! - wrzasnęła Ulka, a z jej różdżki wystrzeliło kilka złotych iskier. - Ale nie ma. Z resztą szczoteczki Wolanda też tam nie ma. Właściwie nie istnieje coś takiego, jak szczoteczka Wolanda - rzekła Alette. Rzuciła okiem na obserwującą ich dziewczynę siedzącą pod drzewem. Wpatrywała się w książkę, którą trzymała na kolanach, ale Al. była pewna, że dokładnie przysłuchuje się wymianie zdań Puchonek. - Więc nie histeryzuj. Do Ulki jakby z początku nie dotarły słowa Alette, jednak po kilku chwilach opuściła różdżkę. - Żałosny ten twój żart, wiesz - powiedziała Ulka, już trochę spokojniejsza, ale wciąż nadąsana. - Bo nie jestem w tym dobra. Z resztą zasłużyłaś. A tak w ogóle... co ty knujesz z Deanem? Edytowane przez Alette dnia 15.05.2013 14:10
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 15.05.2013 14:43
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Ostatnie pytanie Alette wywołało na twarzy Ulki wielki uśmiech. - No, no, czyżby ktoś tu był zazdrosny?_- dziewczyna nie mogła się powstrzymać żeby tego nie powiedzieć._- Spoko piękna, bez spiny. Muszę coś załatwić z tym głąbem, ale wierz mi, też na tym skorzystasz. - Co masz niby na myśli?_- spytała Al obojętnym tonem. Jednak czy na pewno był obojętny? - Zobaczysz! Ach, zobaczysz! W ogóle słyszałaś, że ta ruda z Gryffindoru się koło niego kręci? Jak ją widzę to mnie skręca. Ona ma nawet rude brwi!_- Ulka mówiła coraz głośniej. Wiedziała, że nowo poznana dziewczyna patrzy na Puchonki. - Och Ulka, ogarnęła byś się w końcu. Zadałam Ci jedno pytanie, a ty o milionie innych rzeczy nawijasz._- Alette domyśliła się, że dzisiaj od koleżanki niczego się nie dowie. - Oj tam. My tu gadu, gadu, a ja z głodu umieram. W sumie miałam iść do Hagrida, ale najpierw skoczę coś zjeść. Ursus rzuciła tęskne spojrzenie w stronę chatki Hagrida, ale stwierdziła, że jeśli czegoś nie zje to padnie. Pożegnała się z Al i wcisnęła jej do rąk płyn do płukania ust, zapewniając, że może z nim zrobić co chce. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 14:41
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 15.05.2013 16:47
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
Al chyba jeszcze nigdy nie miała do czynienia z kimś aż tak zakręconym. Odprowadziła Ulkę wzrokiem, po czym skierowała się w stronę Zakazanego Lasu. - Wiesz, że tam nie wolno chodzić - usłyszała znajomy głos za swoimi plecami. Zbliżał się do niej Ernie MacMillan. Alette zrobiła wściekłą minę, ale nie ruszyła się z miejsca. Nie chciała konfliktów z żadnym prefektem, a już na pewnie nie tak przekonanym o społecznej roli, jaką przyszło mu spełnić. - Nie wolno spacerować dookoła lasu? - zapytała. Starała się wyglądać niewinnie, ale jak zwykle wyszło to fatalnie. Kłamać, kręcić, oszukiwać - nigdy tego nie potrafiła. - Dobrze wiesz, że nie o to mi chodziło. A ty wcale nie miałaś zamiaru chodzić dookoła lasu, tylko do lasu. Jak cię znowu przyłapie jakiś nauczyciel... - Daj spokój Ernie. To był Hagrid. Ucieszył się, że mnie zobaczył - zaśmiała się Al. Faktycznie wspomnienie tego spotkania wydawało jej się komiczne. Kiedy bardzo nierozsądnie badała Negro, jednego z testrali, podszedł do niej gajowy Hogwartu. Była pewna, że dostanie szlaban, a zamiast tego wraz z Hagridem wdali się w bardzo ciekawą pogawędkę na temat magicznych stworzeń. - Dobrze wiesz, że Hagrid to papla. Zaraz się dowie o tym profesor McGonagall albo co gorsza Snape. O tym nie pomyślała. Z resztą... nawet gdyby poprosiła nauczyciela od opieki nad magicznymi stworzeniami o dyskrecję, półolbrzym pewnie i tak wygadałby się przy najbliższej okazji - o ile już tego nie zrobił. - Nie dajesz mi wyboru - zaczął Ernie dramatycznym tonem. - A co? Dasz mi szlaban, odejmiesz punkty? - prychnęła. - A może tak zrobię. Ale najpierw powiesz mi, dlaczego szłaś do Zakazanego Lasu. - Nie do Zakazanego Lasu idioto, tylko do koleżanki. - Wskazała ręką na Kat - A teraz wybacz, mam dość słuchania twoich wywodów. Jestem umówiona. Odeszła szybko i skierowała się w stronę dziewczyny siedzącej pod drzewem. Doprawdy nie umawiała się z nią, właściwie nie miała zamiaru do niej podchodzić, ale nie miała wyboru. - Cześć - powiedziała do niej. Edytowane przez Alette dnia 15.05.2013 17:16
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
JMARTA |
Dodany dnia 15.05.2013 19:39
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 138 Dom: GryffindorPunkty: 1639 Ranga: Świetny czarodziej Data rejestracji: 30.11.12 |
Marta miała zamiar wyjść z lasu. Poszła do testrali, bo obiecała im mięso. Co prawda wątpiła, żeby one to pamiętały, ale nie lubiła rzucać słów na wiatr. Rozmyślała nad tym, kiedy zrobić następną imprezę i z jakiej okazji. Była tak zamyślona, że nawet nie zauważyła, że wyszła z lasu. W pewnym momencie na kogoś wpadła. Podniosła głowę i zauważyła, że to Alette. Przeprosiła i już miała iść, gdy Alette zapytała: - Nad czym myślałaś? - Rozmyślałam nad tym, że trzeba by zrobić jakąś małą imprezę w najbliższym czasie... - A zaprosisz nas, Puchonów? - Jasne, ale najpierw muszę coś fajnego wymyślić, żeby nie wyszło drętwo. - powiedziała Marii i zorientowała się, że musi już iść. - Pójdę już. Na razie. - Cześć - odpowiedziała. Marta odeszła i rozmyślała (znowu). Jeżeli zaprosi Puchonów to ta impreza nie będzie już taka mała, ale cóż, raz się żyje. "Dorśli nie pamiętają,
jak to jest być dzieckiem. Naprawdę nie pamiętają, wierz mi. Zapomnieli o ile większy wydawał się wtedy świat. Jak trudno było wdrapać się na krzesło. I jak to było zawsze patrzeć do góry. Zapomniel. Już tego nie wiedzą. Ty tez zapomnisz. Czasami dorośli opowiadają, jak to było pięknie być dzieckiem. Nawet marzą o tym, by znów nim być. Ale o czym marzyli będąc dziećmi? Jak myślisz? Sądzę, że marzyli o tym, by w końcu dorosnąć". Koń jest bogiem, Galop nałogiem, kłus podstawą, Skoki zabawą, Upadek zwątpieniem, Jazda pocieszeniem, palcat pomocą, Łydki całą mocą, Ostrogi zbytkiem, siodło nabytkiem, Grzywa uchwytem, Kask jeźdźca bytem. |
|
|
|
Sann |
Dodany dnia 15.05.2013 20:41
|
![]() Pochwały: 5 Postów: 843 Dom: RavenclawPunkty: 16701 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 12.11.10 |
Katerina niechętnie oderwała wzrok od książki - zazwyczaj była otwarta na ludzi, ale nie znosiła, gdy ktoś przerywał jej czytanie. Przed nią stała dziewczyna, która wcześniej rozmawiała z wariatką, która miała ochotę rzucić urok na jej brata. - Cześć - odpowiedziała Kat. - Mogę ci w czymś pomóc? - Eee...w zasadzie, to jesteś moją przykrywką - wypaliła bez ogródek Alette, wskazując na Puchona, niewątpliwie prefekta, sądząc z jego dumnej postawy. - Przykrywką? - blondynka wyraziła uprzejme zainteresowanie. - Nie wolno mi pójść do lasu, bo dostanę szlaban. McMillan jest strasznie...obowiązkowy - Al usiadła pod drzewem. - A po co miałabyś wchodzić do lasu? - Opiekuję się testralami. Odpowiedź tak zaskoczyła Katerinę, że aż odwróciła się w stronę rozmówczyni. Zawsze słyszała, że testrale są niebezpieczne, ale skoro Alette się nimi opiekowała - a przecież była drobna i niepozorna - to z pewnością nie mogło być tak dramatycznie. - Serio? - zapytała. British English & The Lord of the Rings - moje dwie największe miłości <3 "All that is gold does not glitter, Not all those who wander are lost; The old that is strong does not wither, Deep roots are not reached by the frost. From the ashes fire shall be woken, A light from the shadows shall spring; Renewed shall be blade that was broken, The crownless again shall be king." ~ J.R.R. Tolkien "All we have to decide is what to do with the time that is given to us..." ![]() "Tłumaczenia są jak kobiety: te wierne nie są piękne, a te piękne nie są wierne." "Moja Mistrzyni Tłumaczeń" ~ Łoś :* "Moja Guru angielskiego" ~ Sef :* ![]() ![]() "Kasia została rozjechana walcem na drodze, czy jej rodzinie przysługuje roszczenie o naprawienie szkody?" - czyli jak wytłumaczyć laikowi, co to są kazusy. ~ Alette :* Do Heleny "Przebiegasz palcami po stronach, Co niosą oświaty kaganek. Spoczynek Ci obcy jest nocą, Twój wieczór to dla innych ranek. Boleśnie odrywasz głowę, Znad ksiąg w pozłacanych ramach. I wiesz, że jest jedna odpowiedz, Na wszystko co masz dziś w planach. I chociaż chcesz się zatrzymać, Nie możesz, gdy już go posiadasz, I chociaż stroisz nim głowę, Na nic nie odpowiadasz. Czy możesz być lepsza od innych? Jak dorównać ideałowi? Dlaczego nikt nie dostrzega, Tego rodzaju niedoli? Jak masz się czuć dumna, Gdy czujesz się gorsza lub inna. Jak dusza Twa dużo słabsza, Ma zostać ciągle niewinna? Czy można Ci wybaczyć Że kochasz to co nie Twoje? Choć masz ogromną urodę Nie nią chcesz czynić podboje. Słabość do przedmiotów, Tak dobrze wszystkim jest znana. Lecz ciągle nosi piętno, Dla wielu jest zakazana. Porzuć więc swoje marzenia, Gdy jeszcze nie jest za późno. Kochaj to co masz od losu, Nikt nie dał Ci nic na próżno." ~ Anciol z dedykacją dla mnie <3 ![]() |
|
|
|
Alette |
Dodany dnia 16.05.2013 11:29
|
![]() Pochwały: 18 Postów: 7186 Dom: HufflepuffPunkty: 59643 Ranga: Poziomka! <3 Data rejestracji: 29.03.09 |
- Właściwie "opiekuję się" to za dużo powiedziane. - Widząc pytające spojrzenie dziewczyny dodała - Obserwuję, analizuję. Jestem ciekawa ich natury. Tak samo jak innych stworzeń. Znasz tę Martę z Gryffindoru? - Słabo... słyszałam, że chce organizować jakąś imprezę dla Gryfonów - odpowiedziała Kat, choć z tonie jej głosu można było dosłyszeć obojętność. - No właśnie się dowiedziałam. Nie lubię takich masowych zabaw, chociaż to ciekawy punkt obserwacyjny... - Punkt obserwacyjny... prowadzisz jakieś badania? - śmiała się Kat. - Nieee... znaczy tak... znaczy trochę. Tak czy inaczej dzięki, że mnie nie wydałaś - powiedziała. Wtedy w oddali dostrzegła Simona. Biegł w jej stronę, wyraźnie uradowany. - Cześć Kat - rzucił. Dziewczyna spojrzała na niego zdziwiona. Nie miała pojęcia, kim on u licha jest ten chłopak. - Na polowanie lecisz? - zakpiła Alette. Simon spojrzał na nią z wyrzutem. - Newsa mam - powiedział. Wypiął dumnie pierś, jakby co najmniej właśnie przekazano mu tajemnicę państwową. Kat wciąż przypatrywała mu się zaskoczona tak samo jego postawą jak i obecnością. - Bójka była na korytarzu. - Bójka... BÓJKA? Przerywasz moją ważną rozmowę z koleżanką, by mówić o jakiejś BÓJCE? - Alette wyglądała na wyraźnie zirytowaną. Doprawdy jej pogawędka z Kat w ogóle nie należała do istotnych, a właściwie to dobiegała końca, ale Simon o tym nie wiedział. - Przepraszam - wymamrotał. Wyglądał na zgaszonego, lecz po chwili jego twarz przybrała znów pogodny wyraz. - To chcecie wiedzieć, kto się bił? - No jak już musisz to mów - rzuciła z udawaną obojętnością Al. - Malfoy i ten awanturnik Akkarin. - Po tych słowach Kat wstała. - Akkarin mówisz? - Tak. Poszli wszyscy do kibla, chyba cię szukają Al... - W kiblu? Dlaczego zawsze ktoś szuka mnie w kiblu? - Sama sobie odpowiedz na to pytanie. - No nic. W takim razie frunę. Cześć Kat - po tych słowach Alette pobiegła, zostawiając Kat z szalonym Simonem. Edytowane przez Alette dnia 16.05.2013 11:47
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Kazui <3 ![]() W zasadzie lepiej tkwić w słodkiej niewiedzy. Umiejętność braku myślenia i brak odczuwania tego braku, w połączeniu z brakiem myślenia o myśleniu i przekonaniem, że się wszystko dobrze przemyślało jest darem, który posiadają tylko wybrani. Im więcej wiesz, tym mniej rozumiesz, więc w zasadzie lepiej nic nie wiedzieć i mieć święty spokój. Dziękuję Wilenie za cudowny wiersz o moich Rycerzykach <3 Za siedmioma górami, za siedmioma lasami Żył sobie Racław z rycerzykami. Wielu ich tam było, innej maści każdy, Jednak każdy spośród nich był bardzo odważny, Choć nie tak jak Racław - mąż najlepszy w świecie, Rozpalający serce niemal każdej kobiecie, Lecz kochając jedną, tę spoza Lagary, Którą owładnęły miłości jego czary I wyczekuje tylko kiedy się zobaczą... Ale koniec historii! Nie za to mi płacą. Wracając do Lagary, żyła tam Liliana, Która, chociaż nieporadnością owiana I znana w otoczeniu z niechęci do koni, Nie bała się prawie dzierżyć w ręku broni. Gdy tylko nadszedł rozkaz, wskoczyła na konia. Mając u swego boku Gaję, Aarona, Fomę i Milana, a przed sobą zadanie, Ruszyła, nie bacząc, czy coś jej się stanie. Jednak Racława niestety przy nich nie było, A szkoda, bo to by się lepiej skończyło. Zamiast niego, Nadar przewodził tej grupie I chociaż zdawało się, że ma wszystko w dupie, Doprowadził ich całych do kapitana, Nie mającego nic z Narnią wspólnego - Kasjana, Który miał przy sobie ogiera wspaniałego, Nawet dla stajennych nieprzyjemnego, Z piękną grzywą i gracją, jakiej więcej miało Jedynie zgrabne, Racławowe ciało... Co było z Aaronem? Z ostrzem w jego dłoni? I Lilianą? Jak z jej podejściem do koni? Co z zaciętą Gają? Co z nadętym Milanem? Potwornym ogierem wraz z jego panem? Co z Fomą? Jak żyje? I jak jego rany? Kiedy tego wszystkiego dowiedzieć się mamy? Gdy tylko na Alette wielka wena spłynie. Może nigdy, może jutro, może w czarnej godzinie, Byle, jak to nastąpi, napisała wreszcie O Racławie i jego kochanej niewieście. Authors act like they are sorry for killing characters but really they are like this... ![]() ![]() ![]() Lista ficków, które przeczytałam i polecam Miniaturki "Nieszczęśliwa historia" ulki_black_potter "Czterdzieści pięć" Barloma "Pierwsza ofiara" Katherine_Pierce "Przemyślenia" Wileny Romus Przyjaciołom, których już nie ma Fuerte "Zazdrość według Hermiony Weasley" Sam Quest "Glizdogon" Nieoryginalnej "Las mnie wzywa" Klaudek884 "***" Zirael Serie "Trudny wybór" Penelope "Jako w piekle, tak i na ziemi" Christiny "Proszę, powiedz moje imię" Only Dream "Między wierszami" Fuerte Drabble "Znalezisko" Ann "Miłość" Wioletty "Bogini" ulki_black_potter Poezja "Feniks" Wileny Romus "Na chwałę! Na honor!" Ann "Zwariował!" Wileny Romus "Wspaniały i Starożytny Hymn Rodu Black" Ann ![]() "Niewiele rzeczy ma na człowieka tak wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do jego serca. Owe pierwsze obrazy, echa słów, choć wydają się pozostawać gdzieś daleko za nami, towarzyszą nam przez całe życie i wznoszą w pamięci pałac, do którego, wcześniej czy później... i nie ważne, ile w tym czasie przeczytaliśmy książek, ile nowych światów odkryliśmy, ile się nauczyliśmy i ile zdążyliśmy zapomnieć... wrócimy." Carlos Ruiz Zafon ![]() Oglądam chińskie bajki, czytam romanse a ciasto najbardziej lubię surowe. Pozdrawiam wszystkich, których karmiłam, a szczególnie tych, którzy z tego powodu cierpieli. Lubię gotować dla Gne, której wszystko smakuje i Ciemka, któremu śmierdzą (gotowane!) jajka. Piję herbatę koło kibla z Ang, o miłości rozmawiam z Pene, śpię na podłodze Ulki albo na kolanach Christiny. W moim sercu zawsze jest miejsce dla tych, z którymi obieram ziemniaki. Pozdrawiam mistrza otwierania zamków Sam i specjalistę od łowienia smerfów Katherine ... a kiełbasa to najbardziej smakuje mi u Pauli love ![]() |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 18.05.2013 11:19
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Po zakończonej lekcji z profesorem Binnsem, na wpół przytomny Bart wyszedł na błonia. Nic tak nie relaksowało jak dokończenie krótkiej drzemki, rozpoczętej w klasie historii magii, leżąc na trawie nieopodal jeziora. Zmęczony, położył się układając pod głowę torbę z książkami. Nie mógł jednak zasnąć. Różnorakie myśli nie dawały mu wystarczającego spokoju by zasnąć. A to pogłoski o jakiejś bójce, albo o uczniach pragnących zamienić się w zwierzęta, kończąc na futrzastej istocie w szatach Slytherinu, która minęła go w lochach. Dzisiejszy dzień zdecydowanie obfitował w dziwne wydarzenia, ale czy świat magii do którego teraz należał, kiedykolwiek wydawał się normalny? Po chwili uśmiechnął się do siebie. Ten "nowy" świat w którym przyszło mu przebywać ciągle go zaskakiwał, ale mimo wszystko czuł, że nie byłby już w stanie nigdy wrócić do życia jakie prowadzą mugole. Obrócił się na drugi bok i zauważył dwójkę uczniów rozmawiających pod pobliskim dębem. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 14:42
|
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 18.05.2013 11:34
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
Lily zmachana biegała w poszukiwaniu jednego ucznia. - Gdzie on może być? - szepnęła sama do siebie. Jako ostatnie miejsce do sprawdzenia, zostały jej błonia. Puściła się więc pędem w stronę wyjścia ze szkoły. Wzrokiem przeszukała uczniów Hogwartu, wygrzewających się na słońcu. Kątem oka dostrzegła zarys postaci, do której zmierzała. - Hej! Bart! - krzyknęła machając ręką. Chłopak prawdopodobnie jej nie usłyszał, bo ani drgnął. Podbiegła do niego sapiąc. - Mam... Mam ją! - krzyknęła radośnie, rzucając księgę na trawę obok leżącego. - Nie było łatwo ją zdobyć, ale się udało. - dodała szybko. - Chce mi się oddychać. - dopowiedziała zdziwiona. "Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 18.05.2013 12:34
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
Dopiero tąpnięcie wywołane upadkiem grubej księgi koło głowy Barta wyrwało go z zamyślenia. - Och to ty, nie spodziewałem się że tak prędko ją zdobędziesz. - w jego głosie słychać było nutkę podziwu. Otworzył starą księgę. Zaczął powoli wertować grube stronice. Z zachwytem spoglądał na wiekowe już pismo. Ponownie zapomniał o otaczającym go świecie. - No i...? - zapytała w końcu Lily - Ale co?... Ach! Przepraszam, już wyjaśniam. Zerknął tylko na parę uczniów którzy nadal rozmawiali pod dębem. Nie był pewien czy nie usłyszą dalszego ciągu jego rozmowy z Lily. Na wszelki wypadek ściszył nieco głos. - Zakładam że już wiesz w jaki zwierze chciałabyś się zmieniać. Kiedy zapoznam się z tym co napisane w księdze będę znał dokładne rytuały i zaklęcia potrzebne do tego byś stała się animagiem. Na razie wiem tyle że musisz dokładnie poznać wybrane przez ciebie stworzenie. Co je, kiedy śpi, jakich zwierząt unika i tak dalej, rozumiesz? Potem będziesz musiała z wykorzystaniem swojej wiedzy wykonać zaklęcie, może nawet coś jeszcze. Dowiem się z tej księgi. Myślę że co do wiadomości dotyczących zwierząt, mogłabyś spytać Alette. Z tego co wiem to wie o nich całkiem sporo. - Bart uśmiechnął się do Lily. |
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 18.05.2013 12:42
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
- Alette, zwierzęta, ich życie, zaklęcie... - dziewczyna powtórzyła to kilkukrotnie, źrenice kierując ku górze. Lily przegryzła dolną wargę oraz zmarszczyła czoło. - To na pewno wyjdzie? - dodała niepewnie zmartwiona całą sprawą. Chłopak chyba ponownie się zamyślił, bo nawet na nią nie spojrzał. Wypuściła głośno powietrze z płuc po czym nachyliła się nad nim w taki sposób, aby jej usta były zaledwie kilka cali od jego ucha. - Bart! Słuchasz mnie! - wykrzyknęła automatycznie odchylając się do tyłu, aby w razie czego, nie oberwać w twarz. - Alette to tak w ogóle ta dziewczyna od Hipogryfów? - zapytała zdziwiona. "Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
Barlom |
Dodany dnia 18.05.2013 12:57
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1037 Dom: HufflepuffPunkty: 15578 Ranga: Żywa legenda Data rejestracji: 16.07.11 |
To na pewno wyjdzie? Szczerze mówiąc nie wiedział co odpowiedzieć na zadane mu pytanie. Nie wiedział czy to się uda, miał tylko wskazówki, ale pamiętał też że kilku czarodziejów zostało animagami właśnie podczas nauki w tej szkole, mieli więc dokładnie te same źródła informacji które mamy teraz... Okrzyk ponownie sprowadził Barta na ziemię. - Alette to tak w ogóle ta dziewczyna od Hipogryfów? - zapytała zdziwiona Lily. - W sumie to tak. Alette połowę swojego wolnego czasu przesiaduje pomagając Hagridowi. Zna się na wielu zwierzętach, nie tylko na hipogryfach. Ale teraz na pewno jest gdzieś w zamku. Mijałem ją w bramie kiedy wychodziłem na błonia. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 14:43
|
|
|
|
Cordiale |
Dodany dnia 18.05.2013 13:06
|
![]() Pochwały: 9 Postów: 1254 Dom: SlytherinPunkty: 9381 Ranga: Dystrybutor słodyczy Weasleyów Data rejestracji: 11.04.13 |
- Och, okej - powiedziała niechętnie pamiętając o ostatnim minięciu. Nie pachniała zachęcająco. Ale skoro może pomóc? - pomyślała rozmarzona. - O.. Ale ja wiem czym chcę być - oznajmiła nie wiedząc sama o co chodzi. - W.. Wilkiem! - jąkała się wymyślając wszystko pośpiesznie. O wilkach wiedziała bardzo dużo więc zwierze by jej odpowiadało. "Dobra, marudo, nie marudź już tak, bo zamarudzisz mnie na śmierć." ![]() http://www.youtube.com/watch?v=dLhFDYQHDQY |
|
|
|
fuerte |
Dodany dnia 18.05.2013 14:51
|
![]() Pochwały: 30 Postów: 3226 Dom: RavenclawPunkty: 58190 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 15.07.07 |
Fuerte wyszła z zamku na skąpane w słońcu błonia i ruszyła w stronę chatki Hagrida. Sprawy zaczęły się naprawdę mocno komplikować. Dziewczyna zaczęła zastanawiać się, czy nie warto porozmawiać z profesorem Flitwickiem albo McGonagall. Oni na pewno pomogliby jej stanąć na nogi. Chatka Hagrida była pusta, zza drzwi słychać było tylko żałosne szczekanie Kła. Fuerte westchnęła więc cicho i postanowiła, że posiedzi chwilę nad jeziorem, które tego dnia było zadziwiająco spokojne. Po drodze zauważyła dwójkę uczniów studiujących zaciekle jakąś grubą księgę. Zagapiwszy się na nich nie zauważyła, że zbliża się do niej Akkarin. - Nie spodziewałem się, że cię tu spotkam - powiedział i zatrzymał się obok. - Nie masz teraz zajęć? Numerologii, czy czegoś? - Chyba odpuszczę - odparła zrezygnowana. - Byłam u Hagrida, ale pewnie poszedł do Zakazanego Lasu. - Też uważasz, że należą mu się przeprosiny? - skrzywił się chłopak. - Opuściliśmy jedne zajęcia, wielkie mi rzeczy! Fuerte nie chciała drążyć tematu, bo widziała, że Ab nie jest w najlepszym nastroju. Dodatkowo bała się, że zacznie ją wypytywać o magiczne pojawienie się w dwóch miejscach naraz. - Chodź, pójdziemy nad jezioro - zaproponowała. - Ciekawe, co knuje ta dwójka - zagadnął Ab, kiedy usiedli pod wielkim dębem. - Przecież oni są jak ogień i woda... Fuerte uniosła brwi, nie do końca wiedząc o co chodzi Abhorsenowi. - No wiesz, Ślizgoni i Puchoni to raczej mało dobrana para - zauważył. - Niby tak, ale ja tam się cieszę, że ostatnio sporo osób olewa tę kwestię przynależności do czegokolwiek. Zamilkli na moment, przyglądając się dwójce, która zdecydowanie wyglądała bardzo podejrzanie. I to nie przez przynależność do różnych domów, ale przez ukradkowe spojrzenia rzucane we wszystkie strony i zakrywanie księgi, jeśli tylko ktoś pojawił się w zasięgu dziesięciu metrów. - To co, powiesz mi w końcu, jak to możliwe, że byłaś w dwóch miejscach jednocześnie? - zapytał ostrożnie Ab. - Dowiesz się w swoim czasie - odparła wymijająco Fuer. - To nie jest informacja, o której można trąbić dookoła. - Domyślam się, że chodzi o to samo narzędzie, z którego w trzeciej klasie korzystała Granger? - Nagle zza drzewa wyłonił się Seferyn, a na jego twarzy błąkał się tajemniczy uśmiech. Edytowane przez fuerte dnia 18.05.2013 15:23
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 18.05.2013 19:44
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Ulka najadłszy się, wyszła z Wielkiej Sali, kierując się ku Błoniom, gdzie miała zamiar odpocząć sobie trochę przed Eliksirami. Gdy wyszła już na powietrze ktoś złapał ja za ramię. - Hej Black Potter! Miałaś mi pomóc. - Jeny, Thomas! Daj mi już dzisiaj spokój! Kupiłeś czekoladki? Kupiłeś. Kupiłeś kwiatki? Kupiłeś. Kupiłeś tę książkę, o której mówiłam? Kupiłeś. Czego chcesz więcej?_- Ulka przewróciała ze zrezygnowaniem oczami. Dean zaciągnąłsię i powiedział. - No wiesz... Myślałem, że jej coś powiesz, wspomnisz... - Nie znasz Aleete? Sam się z nią umów. Nie będę robić za swatkę, ani za żadnego pośrednika. Odechciało mi się. Dean wydawał się załamany. - Teraz wybacz. Czuję, że zbliża się burza. Widzisz? Tamta chmura ma jakiś podejrzany kształt. Wracam do zamku tylko zabiorę ze sobą Barta. Skumaj, że wysłał gdzieś moją Romanę i ta do tej pory nie wróciła. Dean spuścił głowę i patrzył jak Black Potter się oddala w kierunku Puchona. Odwrócił się na pięcie i wszedł do zamku. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 14:45
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
Amelia92 |
Dodany dnia 18.05.2013 21:26
|
![]() Pochwały: 4 Postów: 18 Dom: RavenclawPunkty: 321 Ranga: Chodząca biblioteka Data rejestracji: 18.05.13 |
Amelia Smith jak po każdym posiłku wyszła na zewnątrz zamku, dotlenić trochę mózg. Będąc w progu wielkich drzwi, wciągnęła głośniej powietrze nosem, a następnie tak samo głośno je wypuściła. - Kolejny, piękny dzień - mruknęła sama do siebie uśmiechając się szeroko. - Chociaż chyba będzie burza - dodała niechętnie. Zrobił parę kroków w stronę wielkiego dębu. Widząc siedzących tam uczniów zmieniła kierunek w stronę Chatki Hagrida. Żyjąc w swoim wyimaginowanym świecie, powróciła do rzeczywistości czując upadek. Potrząsnęła głową i dopiero wtedy zauważyła Ulkę. - Przepraszam - dodała błagalnym tonem. - To chyba przez tą pogodę - powiedziała rozkładając ręce. Wstała, po czym pomogła zrobić to samo Puchoncę. - Wszystko w porządku? - zapytała cierpliwie spoglądając w oczy długowłosej szatynce. Edytowane przez Amelia92 dnia 18.05.2013 21:33
"To był brzask nowego dnia, (...) a Harry Potter jaśniał jak latarnia nadziei dla tych z nas, którzy już myśleli, że epoka ciemności nigdy się nie zakończy..." |
|
|
|
ulka_black_potter |
Dodany dnia 18.05.2013 22:46
|
![]() Pochwały: 39 Postów: 3422 Dom: HufflepuffPunkty: 36829 Ranga: Harrych świąt! Data rejestracji: 14.05.09 |
Ulka stwierdziła, że dzisiejszy dzień może całkowicie spisać na straty. Pech trzyma się mnie jak rzep psiego ogona, pomyślała. - Spoko, wszystko w porządku. Myślę, że przeżyję._- Ulka przyjrzała się koleżance._- Dziewczyno, jakaś ty blada! Dawno cię nie widziałam. Amelia uśmiechnęła się, ale nic na to nie odpowiedziała. - Gdzieś się wybierasz czy to tylko taki spacerek po Błoniach? - Myślałam, że odwiedzę Hagrida... Ursuli przypomniało się kolejne przykre zdarzenie dzisiejszego dnia. Hagrid był obrażony bo razem z Fuer i Abhorsenem nie przyszli na jego lekcje. W głowie Ulki toczyła się bitwa. Nie wiedziała czy najpierw iść wyjaśnić Hagridowi co spowodowało jej nieobecność czy dowiedzieć się co Bart zrobił z Romaną. - Hmm, to nie będę ci przeszkadzać tylko już pójdę..._- powiedziała Amelia patrząc na koleżankę trzymającą obie ręce na biodrach i bijącą się z myślami. - Co? Nie. To znaczy tak, idź, idź. Nie zatrzymuję cię. Spotkajmy się kiedyś żeby pogadać Przepraszam Cię, ale muszę coś załatwić. Narka. Ulka zostawiła skonsternowaną Amelię i poszła ratować swoją sowę. Edytowane przez Christina dnia 16.06.2013 14:48
![]() Christian. ![]() Bo liczy się to, co masz w środku. ![]() Ale czasami warto założyć maskę. ![]() "ja generalnie ten tekst klasyfikuję jako 5CMCS HE NDPSG3 - S2AB" "zmiennokanoniczne" "piszę fanficka ducha, że tak to ujmę, czyli takiego, którego nie ma" "po części trudny język wynika z założeń płomień odwagi i specyfiki tekstu" by Cantaris Ula urzędniczka Zarejestruje ci chomiczka Da mu zielona kartę I marchewki starte <muza> by fuer |
|
|
|
| Podziel się z innymi: |
|
| Przejdź do forum: |



Sharllottka
wracam po paru latach, a tu fandom umarł 




Slytherin











Ravenclaw











Hufflepuff



















Gryffindor








