
Jęcząca Marta (czyli duch Marty Elżbiety Warren) to jeden z bardziej irytujących i raczej mało lubianych mieszkańców Hogwartu. Nieustannie jęczy, zawodzi i zalewa damską łazienkę na pierwszym piętrze. Z jej przyczyny dziewczęta z reguły unikają korzystania z tej konkretnej toalety.
Metryczka:
data urodzenia: ok. 1929 r.
data śmierci: 13 czerwca 1943 r.
Niewiele wiemy o życiu Marty, w Hogwarcie należała ona do domu Roweny Ravenclaw. Pewnego dnia Oliwia Hornby naśmiewała się z jej okularów. Marta mocno to przeżyła, musiała popłakać w łazience. Prawdopodobnie to nie był jedyny przykry incydent z jej udziałem, nie wiadomo jakie Krukonka miała relacje z resztą uczniów. Fakt, że z powodu głupich żartów koleżanki od razu postanowiła szlochać w samotności może świadczyć, że słabo radziła sobie ze zmartwieniami i nie miała zbyt wielu przyjaciół. Kiedy rozpaczała z powodu złośliwej Oliwii usłyszała męski głos. Natychmiast chciała zwrócić jego właścicielowi uwagę - przecież byli w damskiej toalecie. Wtedy Marta zobaczyła parę żółtych ślepi i zmarła. Uczennica nigdy nie opuściła miejsca, gdzie nadszedł kres jej życia. Powróciła zza drugiej strony by zemścić się na Oliwii. O dziwo, śmierć nie była dla niej tematem przykrym. Gdy tylko ktokolwiek o to pytał od razu, zachwycona z pasją opowiadała o szczegółach tego wydarzenia - czuła wtedy, że jest dla innych ważna.
Jak się potem dowiadujemy, oczy które widziała Marta należały do Bazyliszka - węża o morderczym wzroku. Dziewczyna była ofiarą Toma Riddle, dziedzica Slytherina.
Duch tęgiej, przysadzistej dziewczyny, który zawisł przed nimi, miał okropnie ponurą twarz, ledwo widoczną spod strzechy włosów i bardzo grubych okularów.*
Jęcząca Marta gościła na przyjęciu w rocznicę śmierci Prawie Bezgłowego Nicka. Gdy tylko Hermiona dostrzegła ją wśród obecnych starała się uniknąć spotkania ze zjawą. Jak wiemy, Gryfonka była daleka od uprzedzeń i raczej przyjaźnie nastawiona wobec większości istot. Już to wiele mówi o sposobie postrzegania Marty. Hermiona pokrótce opowiedziała Harry'emu i Ronowi o trudnym charakterze ducha. Niestety, jej słowa słyszał Irytek i natychmiast wykorzystał okazję, by ponabijać się z Gryfonki (niechętnej do dokuczania komukolwiek) i sprawienia przykrości Marcie. Nie musiał się nawet specjalnie starać - Jęcząca Marta od początku była przekonana, że wszyscy drwią z niej za plecami. Nie uwierzyła w zapewnia Hermiony, Harry'ego i Rona, że to nieprawda. Można przypuszczać, że już za życia nie miała zbyt wysokiego poczucia własnej wartości. Po śmierci to mogło tylko narosnąć, jej jedyną rozrywką było krytykowanie siebie i rozpamiętywanie swojej śmierci. Ostatecznie obrażona opuściła loch w głośnym towarzystwie wyzywającego ją Irytka. Mimo niezręcznej sytuacji trójce przyjaciół ulżyło. Duch panny Warren z pewnością nie był wymarzonym towarzyszem biesiad (nawet tak specyficznych jak ta na której byli).
To nie było ostatnie spotkanie trójki głównych bohaterów z Jęczącą Martą. Po napaści na panią Norris, Harry z Ronem i Hermioną postanowili poszukać śladów i szybko odkryli, że dziedzic Slytherina zaczął działać tuż obok toalety, gdzie rezyduje Marta. Weszli tam, jednak nie od razu dowiedzieli się czegokolwiek. Duch po raz kolejny był w złym humorze. Marta nawet nie zapytała o powód niespodziewanych odwiedzin, zamiast tego, od początku była przekonana, że chcą się z niej naśmiewać. Zarówno w tym zachowaniu, jak i wcześniej widać swego rodzaju egocentryzm. Zjawa żyła w nieustannym przekonaniu, że stanowi temat rozmów i kpin wszystkich naokoło. Nie można wykluczyć, że w trakcie lat szkolnych musiała znosić nieprzyjemne docinki i obgadywanie. Gryfonom wreszcie udało się wyprowadzić ją z błędu, ale nie mogła im pomóc. Tamtej nocy, zrozpaczony zachowaniem poltergeista duch próbował się zabić. Oczywiście było to niemożliwe; przypuszczalnie to nie jedyny raz, gdy Marta po śmierci chciała ze sobą skończyć.
Kolejną wizytę Jęczącej Marcie złożyli jedynie Harry i Ron. Nastolatkowie zauważyli, że z jej łazienki wylewa się sporo wody. Zjawa po raz kolejny rozpaczała, bo jakaś dziewczyna (Ginny Weasley, ale Marta tego nie wiedziała) rzuciła w nią książką. Oczywiście, zmarłej nie można już było w ten sposób skrzywdzić; mimo to, Marta czuła się wyjątkowo pokrzywdzona i przypisywała temu zdarzeniu bardzo dużą wagę, po raz kolejny stawiając siebie w roli ofiary. Ostatecznie chłopcy zabrali dziennik, który potem okazał się bardzo istotny.
Rola Marty nie kończy się w drugim tomie przygód młodego czarodzieja. W czwartej części obserwowała ona kąpiel Harry'ego w łazience prefektów. Jak przyznała także wcześniej, niezauważona przez nikogo, podglądała nastolatków korzystających z tego miejsca. Gryfona krępowała jej obecność, wolałby brak takiego towarzystwa. Także Marta miała pretensje do Pottera, chłopak wbrew obietnicy przestał ją odwiedzać. Szybko przedstawił naprędce wymyśloną wymówkę, a obecność ducha ostatecznie okazała się przydatna. Jęcząca Marta udzieliła cennej wskazówki dotyczącej złotego jaja. Co ciekawe, podczas tego spotkania Marta wydawała się być w naprawdę niezłym nastroju, jednak niestety uległo to zmianie. Harry zastanawiał się jak mógłby oddychać pod wodą, co uraziło zjawę. Uważała ona za wielki nietakt wspominać przy zmarłej o czymś, co jest możliwe tylko za życia. Żaden inny duch nie wykazywał wrażliwości na tym punkcie, dlatego Harry nie czuł się specjalnie winny, ale dla świętego spokoju przeprosił.
Jęcząca... Hermiona?
Pisząc ten artykuł zdałem sobie sprawę, że okoliczności śmierci Marty przypominają nieco historię Hermiony. W I tomie Gryfonka usłyszała przykrą uwagę Rona, który kpił z jej udanych zaklęć i zbytniej pewności siebie. Dziewczyna bardzo to przeżyła - płacząc pobiegła do toalety. Miało to miejsce w Noc Duchów, a właśnie wtedy w szkole pojawił się troll. Panna Granger niewątpliwie zostałaby uśmiercona przez tego stwora, zaskoczona nie miałaby żadnych szans w ewentualnym starciu z potężniejszym od siebie przeciwnikiem. Na szczęście, Harry i Ron uratowali jej życie. Mimo podobnych okoliczności obie sytuacje skończyły się inaczej. Martę czekał koniec ludzkiego żywota, a Hermiona zyskała jedną z najcenniejszych wartości na świecie - długoletnią przyjaźń.
Ciekawostka
W czwartym tomie Marta wspomina, że dręczyła Oliwię Hornby podczas wesela jej brata. Oznacza to, że mogła opuszczać Hogwart lub nie zawsze w nim rezydowała.
* Cytat za Harry Potter i Komnata Tajemnic
Inne spojrzenie na Jęczącą Martę znajdziesz w tym artykule: świstoKLIK


Nicram_93



[P]Louise Lainey
Krnabrny
Nedelle
Natka Potter
), w książce była raczej irytująca

spędziłam tu trochę czasu i wspominam bardzo dobrze, tęsknię 

A.
Bardzo dobry artykuł. Szczegółowy, na temat. Wiele się dowiedziałam, dziękuję
Nie czytałam książek (przyznaje się bez bicia) więc wiedziałam o tej postaci tyle co z filmu. Ogólnie nie miała dla mnie nigdy jakiegoś większego znaczenia, a tu proszę, uświadomiłam sobie że ona wcale taka "niepotrzebna" nie była.