- Co się tak pod blokiem wydzierasz jak orangutan na widok banana?!
- Mamo, rzuć mi 3 złote!
- 3 złote? Na co ci te pieniądze, znowu się założyłeś z tym głupim Jaśkiem z naprzeciwka?
- Taaa...., ale teraz to na gumę potrzebuję...
- A czemu ta guma taka droga jakaś?
- Mamo, to ty nie wiesz? Przecież to magiczna guma do żucia Harry'ego Potter!
Stereotypowa sytuacja przeciętnego 10 latka, który większość swego wolnego czasu spędza na beztroskim ganianiu za piłką, obrzucaniu dziewczyn pogardliwym, pełnym odrazy spojrzeniem (osobniki płci przeciwnej nie interesują go w tym momencie. Na razie swoje życie podporządkowuje bohaterom kreskówek, którzy chcąc nie chcąc ustąpią kiedyś miejsca dziewczynom). Każdy logicznie myślący dzieciak nie będzie wdrapywał się na 4 piętro z powodu tak mało ważnej błahostki jak kasa, co nie? Każdy logicznie myślący dzieciak spręży swoje gardziołko przed mutacją i wrzaśnie na całe gardło, pod kuchennym oknem MA-MO! (narażając się w ten sposób na karcące spojrzenie tej wrednej sąsiadki spod 23, której przerwało się oglądanie 20042 odcinka 'Mody na sukces'). A po co nam te pieniążki? A na gumę. A na jaką gumę? Na magiczną taką. Bo to jest słodycz zarekomendowana przez samego Harry'ego! No i jak tu takiego rarytasu nie kupić? A to, że kosztuje 3 razy więcej niż zwyczajna guma balonowa? To nic, przecież prawdziwy fan nie szczędzi pieniędzy na gadżety ze swoim idolem. I w tym właśnie miejscu trafiliśmy w sedno sprawy. Szanowna pani Rowling jest odpowiedzialna za szerzącą się ciągle falę Potteromaniactwa (i chwała jej za to!). Jak wielka musiała być radość autorki, gdy pierwszy film został nakręcony! I tutaj widzimy kolejną zależność: przeniesienie obrazów książkowych w świat realny sprawiło, że świat magii stał się bardziej realny, wręcz dostępny na wyciągnięcie ręki. Bo kto z nas, Potteromaniaków, nie myślał kiedyś o wizycie w Hogwarcie i posiadaniu własnej sowy i miotły? Genialni 'spece' od marketingu także o tym pomyśleli, rozpoczynając w ten sposób modę na posiadanie gadżetów filmowych. Duży popyt = duża podaż = dużo $$$$.

The Wizarding World of Harry Potter
Podobiznę Pottera i innych postaci z książek możemy znaleźć niemal na wszystkim: poczynając od ww gumy do żucia, poprzez zastawy stołowe, kończąc na miniatrapach zamku hogwarckiego. Większość z tych przedmiotów zyskuje na wartości tylko dlatego, że znajduje się na nim twarz tak bardzo uwielbianego czarodzieja. Ceny takich zabaweczek mogą odstraszać, jednakże zawsze znajdzie się ktoś, oddany całą swoją duszą i sercem Potterowi, kto kupi ów gadżecik, bez względu na koszta.

Taka jest już natura typowego konsumenta: podążać za modą, bez względu na to ile będzie to nas kosztowało. A kto na tym zyskuje najwięcej? Fan kupujący 'magiczny' przedmiot? Nie. Właściciel sklepu, w którym zakupiło się towar? Znowu pudło. Powiem wam, kto najwięcej zyskuje. Wielkie korporacje, których główną ideą jest dążenie do uzyskania jak najwyższych przychodów. Specjaliści od rynku konsumenckiego dokonują dokładnej analizy potencjalnego klienta i dzięki swoim zdolnościom handlowym trafiają celnie w gusta kupujących. I to właśnie te wielkie firmy winny dziękować J.K Rowling za stworzenie czegoś, co przyciąga coraz większe rzesze fanów i napędza trybiki przeciętnej korporacji, przysparzając jej w ten sposób gigantyczną liczbę klientów.


Nicram_93



[P]Louise Lainey
Montanaa
panna-granger
Alette
) poprawcie mnie drodzy internauci.
bo potteromaniactwo jest, było i będzie. Szkoda tylko, że w Polsce tak mało rzeczy sygnowanych HP można kupić. Większość li jedynie na allegro - portfeliki, przywieszki, jakieś blaszki, zakładki. Nawet zeszytów już nie produkują... a szkoda x)
Więc nie rozumiem czego się czepiacie. Wszystko obecnie ma taki obrót nawet jeśli na początku nie było takiego zamiaru np. Gwiezdne Wojny-Nową Nadzieję nie można porównywać z Zemstą Sithów.-itd..
A.
WoW!!!Naprawdę extra artykuł.Bez porównania z poprzednim.Super mi się go czytało,nie męczysz,nie zanudzasz.Celnie trafiasz w sedno sprawy poruszanego problemu.I jak tu nie dać W?