Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Sam Quest, Mikasa, Roksolana Delakur, Shanti Black, Krnabrny, Co...
>> Czytaj Więcej

I ty możesz zostać c...

Kategoria: Świat magii
Autor: Quatromondis

Przygody Harry'ego Pottera przeczytane kilkunastokrotnie, filmy obejrzane, a gry przegrane. Mam t...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Confessiones motus

Tytuł: Confessiones motus
Seria: Vita Floris
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaClaraOswinOswald

Lily Potter po powrocie powoli łapie kontakt ze światem, jednak przed nią długa droga. Otwierają ...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Byle wydostać s...

Tytuł: Byle wydostać się z lasu
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Nie ma wątpliwości, że Villemo znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, czy uda jej się uci...
>> Czytaj Więcej

W mroku

Tytuł: W mroku
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownika_LadyChaos_

Gdy śpisz...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Strach, śmierć ...

Tytuł: Strach, śmierć i Tengel Zły
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

W tej części jest więcej elementów, które nawiązują do poprzednich rozdziałów, więc jeśli ktoś ic...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 3. Zdj...

Tytuł: Rozdział 3. Zdjęcie
Seria: Nowszy, wspanialszy świat
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Trzecia historia
>> Czytaj Więcej

[NZ]Vita Floris Prolog

Tytuł: Vita Floris Prolog
Seria: Vita Floris
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaClaraOswinOswald

Lily Potter dawno nie czuła się taka... Żywa.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Komnata, ołtarz...

Tytuł: Komnata, ołtarz i mroczny znak
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Ten rozdział nie będzie obfity w akcję, jednak wiele rzeczy się w nim wyjaśni.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 38
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
47,972 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 289
Było: 24.11.2021 17:55:12
Napisanych artykułów: 1,092
Dodanych newsów: 10,500
Zdjęć w galerii: 21,472
Tematów na forum: 3,899
Postów na forum: 319,564
Komentarzy do materiałów: 222,254
Rozdanych pochwał: 3,323
Wlepionych ostrzeżeń: 4,166
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 685
uczniów: 4060
Hufflepuff
Punktów: 597
uczniów: 3811
Ravenclaw
Punktów: 257
uczniów: 4462
Slytherin
Punktów: 320
uczniów: 4094

Ankieta
Jak spędzisz jesienne miesiące?

Brzydka pogoda to nie wymówka, więc zakładam ciepłe skarpety i ruszam na boisko!
4% [2 głosy]

Ciepły kocyk, książka i kakao już na mnie czekają w pokoju wspólnym...
42% [24 głosy]

Nauka, nauka, nauka! Nie mogę zrobić sobie zaległości już na początku.
16% [9 głosów]

Jesienne spacery po błoniach, w towarzystwie znajomych to jest to co lubię!
18% [10 głosów]

W kuchni z piwem kremowym, jesień to najlepszy czas na granie w butelkę.
14% [8 głosów]

Do imprezy sylwestrowej mało czasu, muszę znaleźć partnera/kę na ten wieczór!
2% [1 głos]

Jak każdy inny miesiąc, unikając nauki i zapewniając rozrywkę Panu Filchowi!
5% [3 głosy]

Ogółem głosów: 57
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 29.09.21

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
GryffindorMorpheus Killian Blake ostatnio widziano 20.11.2021 o godzinie 01:30 w Londyn
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 19.11.2021 o godzinie 23:19 w Londyn
GryffindorMorpheus Killian Blake ostatnio widziano 18.11.2021 o godzinie 22:05 w Londyn
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 18.11.2021 o godzinie 16:32 w Londyn
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 26.10.2021 o godzinie 14:42 w Kuchnia
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 22.10.2021 o godzinie 20:26 w Kuchnia
[NZ] Opowieści Dwunastu i Jednej Nocy
Spojrzenie na życie osobiste Harry’ego Pottera z nieco innej perspektywy.
Autor: Prefix użytkownikaZireael
Gatunek: Romans
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 3480 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3].
NOC DRUGA
Stres, adrenalina, chęć działania. Chęć z a s p o k o j e n i a.
Pod wpływem stresu człowiek często jest w stanie zrobić więcej, niż normalnie. Jego ciało czuje przypływ energii, taki bonus, który pozwala mu funkcjonować na 150% swojej normalnej normy. Stres może wywoływać dość nieprzyjemne uczucia w umyśle, źle wpływać na samopoczucie, nie zmienia to jednak faktu, że tworzy też coś, dzięki czemu można dokonać rzeczy pozornie niemożliwych.
Wielu nazywa to adrenaliną. Buzującą w żyłach krew, zagłuszającą wszystko inne. Nagły przypływ siły i ta myśl w głowie, że można rzucić się z dachu i przeżyć. To niesamowite uczucie, często niedoceniane. Jednak podczas meczu Quidditcha potrafi dodać skrzydeł, wznieść w powietrze, a odpowiednio wykorzystana - doprowadzić drużynę do zwycięstwa. Serce bije ze zdwojoną mocą, jakby miało po prostu uciec i więcej nie wrócić. Jakby jego odgłos mogli słyszeć wszyscy dookoła.
Lecz użyteczna jest nie tylko w czasie meczy. Przed egzaminem, rozmową z dyrektorem czy podjęciem ważnej decyzji w życiu. Każda sytuacja stresowa idzie w parze z adrenaliną. W większości przypadków jednak zostaje ona niewykorzystana.

To nie był koszmar. Nawet nie sen. To była rzeczywistość. Po kilku dniach, kiedy wydawało mi się, że relacje pomiędzy mną i Malfoyem od poprzedniej nocy się nie zmieniły, jednym gestem wyprowadził mnie z błędu. W czasie trwania lekcji zaklęć podchwycił moje spojrzenie i o b l i z a ł w a r g i. Myślałem, że się przewidziałem, ale jego śmiech i moje piekące ze wstydu policzki szybko przekonały mnie o tym, że jednak nie. Z klasy ulotniłem się tak szybko, jak to było możliwe, ignorując zdziwione okrzyki przyjaciół.
Kto by się spodziewał, że spełnienie marzeń sennych może okazać się koszmarem na jawie?
Przecież nie tak miało być. Jak ja miałbym spojrzeć komukolwiek w oczy?
Jak ja jemu mógłbym spojrzeć w oczy?
Nie mogłem się na niczym skupić, niczego zrobić poprawnie, dłonie cały czas mi się trzęsły. To z pewnością wina jakiegoś uroku.

- Ostatnio zbyt często jesteś nieobecny.
Podnoszę spojrzenie na Hermionę, która ze skrzyżowanymi ramionami patrzy na mnie z góry.
Jesteśmy w szatni na stadionie, tuż po zaciętym pojedynku Rona z McLaggenem. Mimo wszystko odetchnąłem z ulgą, kiedy to Ron został ostatecznym zwycięzcą. Zawsze wiedziałem, że w razie czego mam go obok i teraz na pewno pomoże nam to wygrać. Bardziej jednak martwi mnie fakt, że pierwszy mecz gramy ze Slytherinem.
Będę się modlić, żeby na widok Draco nie spaść z miotły.
- To wina tej całej sprawy ze Slughornem... - Uśmiecham się do niej niepewnie, co raczej jej nie przekonuje.
- Wiem, że myślisz o Malfoyu.
Moje serce gwałtownie przyspiesza, a dłonie zaciskają się w pięści. Skąd ona wie? No tak, przecież to Hermiona, ona wie wszystko. Ale jak ja jej to wytłumaczę?!
- Hermiona, posłuchaj. Ja...
- Wiem, że cały czas widzisz w nim Śmierciożercę, ale zastanów się. Jest jeszcze dzieckiem, a przeszłość jego rodziców nie musi być jego przyszłością.
Powietrze uchodzi ze mnie jak z przebitego balona. Nie jestem pewien, czy ja w ogóle żyję.
Chyba już wiem, co to znaczy przeżyć chwilowy zawał.
- Powinieneś skupić się na lekcjach. Poza tym zostałeś kapitanem drużyny, a do tego jeszcze te lekcje z dyrektorem... Na pewno to wszystko cię wykańcza. - Hermiona do reszty zatraca się w użalaniu nad moją niedolą, ignorując fakt, że jestem tym zupełnie niezainteresowany.
- Hermiono, powinniśmy iść - odzywam się w końcu, kiedy zrobiła krótką przerwę na wzięcie oddechu. - Reszta drużyny już dawno się stąd zwinęła, poza tym chyba mamy długi referat od Snape’a.
- Masz rację, oczywiście. Może trochę przesadzam...
- Bardzo przesadzasz.
- Harry!
Ze śmiechem wychodzimy ze stadionu, a ja staram się ukryć zdenerwowanie, które jeszcze wzbudza w moim ciele dreszcze. Gdyby Hermiona się dowiedziała, byłbym całkowicie skończony. I to nie tylko w jej oczach.
Powoli zaczynam się gubić w tym, co myślę, a co chcę myśleć. Dwie płaszczyzny nakładają się na siebie, jakby między nimi nie było już żadnej rzeczywistej granicy.
Idąc w stronę zamku, tuż obok Hermiony, która pochłonęła się wykładowi na temat obecnego szkolnego nauczania, ja przeżywam wewnętrzne rozdarcie. Chcę krzyczeć, śmiać się i płakać jednocześnie. Czuję się tak bardzo bezbronny w obliczu życia.
Już wolałbym stanąć twarzą w twarz z Voldemortem niż natknąć się na korytarzu na Malfoya.
I już nie wiem, czy kłamię, czy naprawdę tak myślę.


***


Hogsmeade.
Jedno z niewielu miejsc, w którym smutki i wszelkie nieszczęścia zdają się nie istnieć. Chwila odpoczynku od szkoły i zamku, możliwość porozmawiania przy piwie czy herbacie, zakup wszelkiego rodzaju słodyczy. No i oczywiście sklep Zonka, w którym tak często bywali bliźniacy. Zdecydowanie ich tutaj brakuje. Byli ikoną szkoły, lekiem na nudę i jedyną możliwością rzeczywistego zirytowania naszego szkolnego woźnego. Na korytarzach już słyszy się o pewnych "incydentach" z fajerwerkami czy temu podobnymi, ale każdy z nich był niczym w porównaniu do chociażby najgorszego z żartów tej dwójki Weasleyów. Mieli niezaprzeczalny dar, którego nie można od tak sobie przejąć.
Wspólnie z Hermioną i Ronem, pogrążonymi w rozmowie o tym i o tamtym, wchodzimy do Pubu pod Trzema Miotłami. Slughorn (jakże dziwnym zbiegiem okoliczności) również się tu znajduje. Stoi przy barze, w niewielkiej odległości od stolika, przy którym siadamy. Przez dłuższy czas wpatruję się w jego plecy, jakbym samym spojrzeniem miał zmusić go do odwrócenia się. Dopiero po chwili orientuję się, że może to wyglądać co najmniej dziwnie.
- Co dla was? - Przy stoliku pojawia się kobieta, która ze sztucznym uśmiechem opiera rękę o biodro i nonszalancko żuje gumę.
- Trzy piwa kremowe.
Kobieta kiwa głową i szybko odchodzi, zataczając się na chyba zbyt wysokich butach. Mam wrażenie, jakby zaraz miała się wywalić prosto na grupkę pierwszorocznych, którzy naiwnie stoją przy barze i liczą na to, że będą mogli spróbować kremowego piwa.
Mimowolnie znowu zaczynam wzrokiem wiercić dziurę w plecach profesora, który (o dziwo) tym razem się odwraca. Uśmiecha się serdecznie na mój widok i podchodzi do stolika. Chociażby ta krótka wymiana zdań może zaważyć na późniejszych relacjach między nami i na tym, czy podołam wyznaczonemu przez dyrektora zadaniu. Nie spodziewałem się jednak, że zaprosi mnie i Hermionę do siebie. To znacznie poprawia moją obecną sytuację i przyspiesza progres w oswajaniu się ze Slughornem.
Po chwili profesor odchodzi, a ja wolno odwracam od niego wzrok.

W pobliżu schodów napotykam spojrzenie stalowych oczu.

Zastanawiam się, czy serce jeszcze jest w mojej piersi, czy może zostało po nim jedynie echo głuchego bicia. Czas zatrzymuje się na chwilę, bo nie mogę się ruszyć czy złapać oddechu. Jego twarz jest niewzruszona, nie widać żadnej emocji czy cienia zmarszczki. Jakby był jednym z idealnie wykutych rzeźb.

Wtedy czar pryska.
Draco odwraca spojrzenie i chwyta za ramię czarownicy, która szła w naszą stronę z trzema kuflami. Mówi coś do niej szybko, nieznacznie wskazuje głową na nasz stolik i wsuwa jej coś w dłoń. Marszczę brwi. Nie mam pojęcia, o co może chodzić i czemu w ogóle zrobił coś takiego. Chłopak jeszcze raz obrzuca mnie spojrzeniem i znika między ludźmi. Hermiona i Ron na szczęście zdawali się nic nie zauważyć. Byli zbyt zajęci wgapianiem się w Ginny i Deana, którzy bezceremonialnie całują się w kącie pomieszczenia.
Po chwili obok nas zjawia się kobieta, która przed każdym stawia kufel. Pod mój natomiast dyskretnie wsuwa liścik i obdarza mnie znaczącym spojrzeniem. Ja wytężam całą wolną wolę, żeby się nie zarumienić.
Z bijącym sercem i duszą na ramieniu pod stolikiem wolno czytam szybko skreślone na papierze słowa.


Wieczorem czekaj na mnie w Lochach,
w miejscu naszego ostatniego spotkania.

T.M.


Przez dłuższą chwilę wgapiam się w jego podpis jak głupi. Może zapomniał jak się pisze jego własne imię, bo na pewno nie zaczyna się literą T.
Szybko jednak się otrząsam i skupiam na samej treści listu. Nie pozostawia wątpliwości, że to wiadomość od niego, bo innej możliwości po prostu nie ma. Wzdycham dyskretnie, żeby nie zwrócić na siebie uwagi przyjaciół, jednak to mi raczej nie grozi. Hermiona najwyraźniej już przesadziła z ilością alkoholu, bo jej histeryczny śmiech daje się słyszeć w całym pubie. Ron stara się ją uspokoić, oczywiście niezbyt skutecznie. Chowam kawałek pergaminu do kieszeni, gdzie (mam nadzieję) jest bezpieczny.
- Wracajmy już może - zwracam się do Rona, który pomysł ten przyjmuje z dużym entuzjazmem.
Zataczająca się Hermiona z nami po obu stronach jakoś daje radę iść ośnieżoną ścieżką w kierunku naszego zamku. Nie jestem jednak w stanie o niej teraz myśleć. Cały mój umysł zaprzątają szare oczy, które wycisnęły mi palące piętno w piersi i głowie.

I wtedy się to dzieje. Katie, jedna ze ścigających naszej drużyny, pada ofiarą klątwy. Jej bezwładne ciało unosi się w powietrzu, bezwiednie opada na ziemię, w zawrotnym tempie porusza się po wydeptanym już śniegu. Niedaleko niej leży naszyjnik, najpewniej obiekt, który przeniósł na nią urok. Bezradność i bezsilność paraliżują moje ciało, gdy patrzę na biedną dziewczynę, która całkowicie straciła nad sobą jakiekolwiek panowanie.
Potem wiele rzeczy dzieje się w jednym czasie. Rozmowa z McGonnagal i Snapem. Powrót do dormitorium. Próba nie myślenia o nieprzytomnej Katie, która już leży na jednym z łóżek w Skrzydle Szpitalnym. Wzdycham cicho i zamykam oczy, próbując przeanalizować wszystkie fakty.

To musiał być Malfoy. Katie była z nami w pubie, szła kilka metrów dalej. Draco też tam był. Coś mi mówi, że nie tylko po to, żeby przekazać mi wiadomość.
Pójdę się z nim spotkać. Nie dlatego, że moje serce na myśl o nim chce eksplodować. Musze się dowiedzieć, czy to był on. Zrobię to.

Księżyc świeci już wysoko nad błoniami, kiedy nerwowo zbiegam po schodach na sam dół. Dłoń mimowolnie zaciskam na różdżce, tym razem gotowy się bronić. Odgłos moich kroków odbija się echem po całym labiryncie, ale nie zważam na to.
Już mam wyjść zza zakrętu, kiedy niezidentyfikowana siła ciągnie mnie w tył i przyciska do ściany. Tak samo, jak wtedy.
- Nie umiesz łazić ciszej, Potter?
Jego głos, jego zapach, jego ciało. Chyba oszalałem.
Draco patrzy na mnie zimnym spojrzeniem, takim samym jak wtedy w pubie. Nic nie potrafię z niego wyczytać. On widzi we mnie wszystko na pierwszy rzut oka.
Nie odpowiadam. Głównie dlatego, że gdybym otworzył usta, nie wydostałoby się z nich nic prócz przedłużonego jęku. O ile w ogóle mógłbym wydobyć z siebie jakiś dźwięk.
- Idziemy - syczy cicho Malfoy i mocno chwyta mój nadgarstek. Razem przebiegamy pod ścianą, jak szczury, jak zbiegowie, jak przestępcy. Albo jak wszystko na raz. Nie mam odwagi spytać, gdzie idziemy i po co. Nie mam odwagi się zatrzymać. Nie mam odwagi powiedzieć, żeby całował mnie jak wcześniej.
Nie czekam jednak długo. Po kilku zakrętach zatrzymujemy się tuż przed legowiskiem lwa.
- Czysta krew – mówi głośno Draco, a przed nim otwiera się przejście do Pokoju Wspólnego Ślizgonów.
Mam ochotę uciec i krzyczeć, że to szaleństwo. On jednak zdaje się nie słyszeć głosów mojego umysłu, bo idzie dalej przed siebie, ani trochę nie poluźniając uścisku.
Nie chcę tu być. Nie chcę tu być. Tak okropnie chcę, żeby mnie dotykał.

Ich Pokój Wspólny prawie nie zmienił się od czasu mojej wizyty tutaj przed czterema laty. Zimny, jaskrawozielony płomień w kominku sprawia, że jest tu jeszcze bardziej zimno niż byłoby normalnie. To, że tu jestem, to czysty absurd.
- Siadaj - mówi nagle chłopak, puszczając mnie i podchodząc do stolika. - Chcesz czegoś do picia?
Nie odpowiadam. Nie ruszam się. Patrzę tylko na niego jak na skończonego idiotę, którym najpewniej jest, skoro mnie tutaj przyprowadził.
- W co ty pogrywasz? - syczę w końcu, dając upust buzującej złości. - Wiesz, że jeśli ktoś mnie tu znajdzie…
- Nie znajdzie, nie jestem tak głupi. - Draco przewraca oczami i opada na fotel. - O tej godzinie wszyscy śpią. Nikt tu nie wejdzie, więc możesz się rozgościć. Bo dzisiaj jesteś moim gościem.
- Rzuciłeś urok na Katie.
Chłopak na chwilę nieruchomieje. Jego zamknięte powieki ledwo dostrzegalnie drżą, mięśnie rąk się napinają. Nie spodziewał się tego. Po moim sercu rozlewa się niezdrowa satysfakcja.
- Czy możemy dzisiaj o tym nie rozmawiać?
- Powiedz, czego ode mnie chcesz.
- Harry…
W tym momencie oboje milkniemy. Do naszych uszu dochodzi ciche skrzypienie. Niby nic, a jednak moje serce podskoczyło do gardła, a stres opanował zdrętwiałe ciało. Ktoś tu idzie. Znajdzie mnie. Snape się dowie. Wszyscy się dowiedzą. To będzie mój koniec.
Draco reaguje natychmiast. Doskakuje do mnie i szarpnięciem wpycha mnie za jeden z najbardziej wysuniętych w kąt foteli. Sam siada na nim, niby nonszalancko. Ja skostniałe ciało zwijam w kłębek tuż za jego plecami, próbuję nie wypluć żołądka.
Dochodzą do mnie ciche kroki, z czasem jednak coraz głośniejsze. Zaciskam powieki i modlę się, żeby nikt mnie tu nie znalazł.
- Znowu siedzisz po nocach? – Dziewczęcy głos wznawia drgawki w dłoniach i kolanach. Zaraz mnie znajdzie, zaraz będę martwy.
- Jak zawsze, Pancy – odpowiada jej Malfoy głosem opanowanym do perfekcji. Pod tym względem jest niesamowity. Pod każdy względem jest niesamowity.
- Wydawało mi się, że…
- Idź spać, Pancy.
Stanowczy, pewny, ale nie nachalny. Jakby potrafił doskonale dostosować się do sytuacji. Zagryzam wargę, starając się nie poruszyć nawet palcem u nogi.
Po chwili milczenia słyszę jedynie ciche westchnięcie i znów kroki, z każdą chwilą coraz bardziej odległe. Kiedy ich odgłos całkiem milknie czekam jeszcze kilka sekund, żeby się upewnić, że jest bezpiecznie.
- Jesteś idiotą - mówię rozedrganym głosem, starając się opanować drżące ciało po wyjściu zza fotela. - Skończonym idiotą. Po co ja tu w ogóle…
Milknę. Dopiero po chwili zdaję sobie sprawę, że nie z własnej woli. Zimne usta Draco skutecznie mnie uciszają, przy okazji znowu rozpalając malutki płomyczek w moim sercu.
- Jesteś niesamowicie irytujący, Potter - mówi w przerwie między kolejnymi pocałunkami, liźnięciami, dotykami. Bezsilnie opadam na kanapę, on podąża zaraz za moim ciałem. Złączeni niemal w jedno. Po chwili nie wiem już, które serce bije w mojej piersi. Oba znalazły wspólny rytm, uzupełniając siebie nawzajem.
W mroku pomieszczenia zdaję się czuć wszystko wyraźniej. Każde muśnięcie, otarcie ciała o ciało. Odgłos przyspieszonego oddechu przy moim uchu.

Całuję się z Draco Malfoyem w jego Pokoju Wspólnym.
Stres, powodowany samym przebywaniem tutaj, wcale mnie nie obezwładnia. Przeciwnie. Zmienia się w adrenalinę, którą kieruję w jego stronę. W jego usta, oczy, ramiona. W niego całego. I mimo że wychodzę po kilku minutach, nie mogę przestać o tym myśleć przez kilka godzin.
Może to czas, żeby zacząć się zastanawiać, co tak naprawdę czuje moje serce. I czy nie jest to coś, co może mnie zniszczyć.
Komentarze
avatar
Prefix użytkownikagordian119  dnia 07.03.2018 13:35
Więc tak. Piszesz świetnie, powtarzałem Ci to tyle razy i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Jedyne co mnie trochę irytuje w Twoich tekstach to Twoja maniera t a k i c h wyróżnień. Ja wiem że w książkach się tak robi, ale tam wydawcy dbają o to, żeby to jakoś wyglądało. Tutaj natomiast to przeszkadza, bo słowa niekiedy przechodzą do następnej linijki. Ale co do samego stylu, to nie mam się do czego przyczepić. Treść... no cóż, moje potterowskie serduszko ranią odstępstwa od kanonu, do tego nie przepadam za romansami... No ale szanuję Twoją twórczość i trzymam za Ciebie kciuki :D
avatar
Prefix użytkownikaElizabeth_  dnia 07.03.2018 14:59
Przeczytałam pierwszy i drugi rozdział. Parring należy do tych, które lubię ;-)

Na początku zmartwiłam się, że akcja biegnie jakoś szybko, ale potem pomyślałam, że to w sumie nawet nie jest problem. Bardziej obawiam się tego, że nie wiemy, dlaczego Harry ma takie zainteresowanie Malfoyem, ale jeśli masz wszystko przemyślane to pewnie niedługo się dowiemy. Kibicuję i czekam na następny. kibic
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 08.03.2018 12:28
Kolejny świetny rozdział. Bardzo podoba mi się wstęp, który wprowadza do tego, o czym jest cały rozdział. To świetny zabieg, bo ostatnie zdania nawiązują do tych na początku. W poprzednim rozdziale zrobiłaś to samo i uważam to za świetny znak rozpoznawczy dla twojej twórczości:)
Co prawda sceny całowania nieco przeleciałam wzrokiem, nie wczuwając się za bardzo, ale cała historia jest dosyć wciągająca. Bardzo ładnie piszesz i żałuję, że to ff nie jest o jakieś innej parze;)
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

halo, regulamin
03.12.2021 10:19
Smierciojadek, Tak

niektóre karty są tam absurdalne, ale przynajmniej można się pośmiać :D

Naczelna Emotikonka <3
03.12.2021 10:02
monciakund, zapisałam sobie na listę te grę ,,dylemat wagonika", bo brzmi fajnie. :D

halo, regulamin
03.12.2021 09:40
Dzień dobry, jak tam nastroje w piątek?

halo, regulamin
02.12.2021 21:19
Ja jestem team książki. Już wysłałam rodzinie listę (zrobioną z małą pomocą kumpla fuer) Wrozka

Praktykant w Ministerstwie Magii
02.12.2021 21:18
Też muszę kupić kuzynowi +/- 20 lat coś do 50 zł. Ostatnio mi doradzono tego kaktusa, co śpiewa Cypisa xD Byłoby spoko, tylko trochę przypał go odpalić przy babci.

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59638 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56706 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 46736 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 44138 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38369 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36638 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34114 punktów.

9) Prefix użytkownikaWioletta

Avatar

Posiada 32797 punktów.

10) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 4.20