Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Ranking momentów z E...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem rankingu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Q&A z J&O Phelps

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

O&A z Jamesem i Oliverem Phelpsami przeprowadzone przez serwis Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Evanna Lynch

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Krótka biografia, opis kariery i ciekawostki o filmowej Lunie
>> Czytaj Więcej

Uzupełnij cytaty - Z...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizów zamieszczonych w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Quiz o Tajnych Przej...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.<br />
>> Czytaj Więcej

Quiz - Mniej znani b...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Jak dobrze zapamiętałeś wspomnianych bohaterów w serii?<br /> Tłumaczenie quizu z Pottermore.
>> Czytaj Więcej

RowlingIsCancelled. ...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Luźne przemyślenia na temat ostatniej aktywności Rowling na Twitterze i jej transfobicznych tweetów.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Prolog - Ciemne...

Tytuł: Prolog - Ciemne chmury
Seria: Inne dziedziny magii
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Prolog akcji. Dzieje się miesiąc przed rozpoczęciem właściwej akcji.
>> Czytaj Więcej

Lacock

Tytuł: Lacock
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNedelle

Praca na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fan Fiction, która zawiera w sobie krótką przygodę Lockhart...
>> Czytaj Więcej

Kot007 przeprow...

Tytuł: Kot007 przeprowadza obserwację.
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaKrnabrny

Praca wysłana na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fanfickowej.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Zapomniane Wątk...

Tytuł: Zapomniane Wątki - Rose I
Seria: Zapomniane wątki
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Krótki wstęp do przygód Rose.
>> Czytaj Więcej

Tylko trochę po...

Tytuł: Tylko trochę poświęcenia
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Praca finałowa na WWFF, bez edycji, oryginał konkursowy. Znowu. Kto wie ten wie.
>> Czytaj Więcej

Dajcie mi spać

Tytuł: Dajcie mi spać
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaShanti Black

Praca finałowa Wielkiej Wojny Fan Fiction, z lekkimi poprawkami
>> Czytaj Więcej

Podanie o przyj...

Tytuł: Podanie o przyjęcie do Hogwartu
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Wiersz o tym dlaczego mugolka powinna zostać przyjęta na eliksiry.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 39
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
45,416 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 250
Było: 16.01.2020 20:17:01
Napisanych artykułów: 1,081
Dodanych newsów: 10,318
Zdjęć w galerii: 21,365
Tematów na forum: 3,778
Postów na forum: 317,003
Komentarzy do materiałów: 221,035
Rozdanych pochwał: 3,261
Wlepionych ostrzeżeń: 4,158
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 403
uczniów: 3476
Hufflepuff
Punktów: 195
uczniów: 3444
Ravenclaw
Punktów: 737
uczniów: 4178
Slytherin
Punktów: 140
uczniów: 3591

Ankieta
Dumbledore zakazał opuszczania Hogwartu z powodu zarazy. Jak sobie radzisz?

idę do biblioteki i wertuję wszystkie książki. Muszę wiedzieć wszystko o tej zarazie!
18% [56 głosów]

nic sobie nie robię z kwarantanny i tajnym przejściem wymykam się do Trzech Mioteł. Kremowe piwo to świetne antidotum!
12% [36 głosów]

zamykam się w lochach i próbuję uwarzyć Eliksir Odpornościowy, zanim wszyscy padniemy jak bahanki
22% [68 głosów]

szwendam się po korytarzach, liczę obrazy i segreguję je na te w złotych i srebrnych ramach. Ta wiedza na pewno mi się przyda
7% [23 głosy]

kradnę zapas mydła i papieru toaletowego z Łazienki Prefektów. Żaden wirus mi niestraszny, kiedy mogę wytapetować dormitorium papierem!
5% [16 głosów]

ustawiam się w kolejce pod kuchnią, żeby zrobić zapasy. Wpuszczają po jednej osobie
9% [28 głosów]

proszę opiekuna domu, żeby przydzielił mi jednoosobowy pokój. Jakoś niewyraźnie się czuję
3% [9 głosów]

zastanawiam się, kogo w szkole nie lubię najbardziej, żeby móc na niego nakaszleć. O, idzie Malfoy
24% [73 głosy]

Ogółem głosów: 309
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25.03.20

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
HufflepuffWarren Samuel Wilson ostatnio widziano 19.09.2020 o godzinie 00:26 w Jezioro
HufflepuffEileen Craven ostatnio widziano 19.09.2020 o godzinie 00:20 w Jezioro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 18.09.2020 o godzinie 23:07 w Jezioro
HufflepuffWarren Samuel Wilson ostatnio widziano 18.09.2020 o godzinie 22:56 w Jezioro
HufflepuffEileen Craven ostatnio widziano 18.09.2020 o godzinie 22:41 w Jezioro
SlytherinEdward van der Linge ostatnio widziano 18.09.2020 o godzinie 22:16 w Jezioro
[Z] Niełatwo być ojcem
Kiedy nagle okazuje się, że wraz z narodzinami małego człowieka zmienia się cały twój świat.
Autor: Prefix użytkownikaAlette
Gatunek: Obyczajowe
Ograniczenie wiekowe: +7
Przeczytano 3142 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3].
Niełatwo być ojcem 1/3
Pierwsze kroki w nowym świecie...

Hej, cześć i czołem!

Witam was z kolejną miniserią albo raczej długą miniaturką, którą napisałam, kiedy odczułam brak opowiadania tego typu (zgodnie z zasadą - jak czegoś nie dostajesz, zrób sobie sam;p).

Jest to typowy obyczaj, przedstawiające krótkie epizody z życia Harry'ego i jego najstarszego syna. Uważam, że ich relacja została w smutny sposób pominięta przez JKR, a że ja Jamesa lubię z samej zasady, to wiadomo.

Teoretycznie to obyczaj i nie ma w nim nic ciekawego, ale naprawdę lubię to ff, więc mam nadzieję, że też wam się chociaż trochę spodoba.

Miłego czytania!

***


Trzymał go w ramionach zaraz po urodzeniu – brzydkiego, całego we krwi oraz innych wydzielinach, z rozdartą buzią i dłoniami zaciśniętymi w piąstki. Ponoć wielu ojców w takich chwilach nie może powstrzymać wzruszenia, on czuł jedynie strach. Nigdy nie obejmował noworodka, a ten sprawiał wrażenie, jakby jeden niewłaściwych ruch mógł go połamać.
Kiedy uzdrowicielka zabrała mu maleństwo, odetchnął z ulgą. Zaraz potem kobieta złożyła go na rękach jego żony, która przytuliła noworodka do piersi, jakby robiła to tysiąc razy, a może jeszcze więcej. Nie sądził, że kiedykolwiek ktoś może być tak zmęczony i jednocześnie tak szczęśliwy. Zapewne powinien powiedzieć coś poruszającego, ale nie potrafił wydobyć głosu. Stał sparaliżowany, patrząc, jak obca kobieta odbiera jego syna matce. „Musimy go zbadać” wytłumaczyła, kiedy zobaczyła zmarszczony z niezadowolenia nos.
Zaraz potem przenieśli ją do sali, gdzie przebywały inne kobiety po porodzie, a on ruszył tam dopiero, kiedy sprzątaczka szturchnęła go łokciem w żebra. Jego żona leżała w łóżku przy oknie, w najdalszej części pomieszczenia.
– Jak się czujesz? – zapytała go, chociaż to nie on przez ostatnie kilka godzin próbował wypchnąć z siebie człowieka.
– Ślicznie wyglądasz – stwierdził. Skwitowała to parsknięciem, bo to zdecydowanie nie był jej szczyt formy. Zmęczona, niewyspana, z mokrymi włosami z pewnością nie należała do zjawiskowych, ale to nie miało dla niego znaczenia, bo naprawdę uważał, że była piękna.
W końcu przyniesiono im noworodka, tak samo drobnego jak chwilę wcześniej. Nie spodziewał się, że urośnie w ciągu pół godziny, ale wciąż zadawał sobie pytania, czy on aby na pewno nie był za mały?
– Bardzo zdrowy chłopczyk – powiedziała kobieta, posyłając im wesoły uśmiech. – Prawie cztery kilo, a jakie ma silne płuca!
Słyszał, że niektóre dzieci przychodzą na świat lżejsze, ale w tym momencie nie potrafił sobie tego wyobrazić. Patrzył na uzdrowicielkę, która tłumaczyła jego żonie, jak powinna karmić malucha.
– Możesz przynieść moje rzeczy z samochodu? – usłyszał jej głos, co sprowadziło go na ziemię.
– Jasne – odparł. Podszedł do niej, pocałował w czoło i wyszedł, zostawiając ją sam na sam z dzieckiem, które nosiła w sobie przez ostatnie dziewięć miesięcy, a on znał jedynie z pokrzywionych zdjęć. Wyglądał zupełnie inaczej, niż w jego wyobrażeniach. Chociaż rude włosy akurat przewidział.
Otworzył samochód, który kupili specjalnie na tę okazję. Szybki środek transportu, który nie spowoduje żadnych urazów – tym się kierowali. Teleportacja nie wchodziła w grę, bezwzględnie zakazano jej w stosunku do kobiet ciężarnych. Kominek brzmiał idiotycznie, lot na miotle jeszcze gorzej, dlatego postanowili nabyć mugolską maszynę z magicznymi ulepszeniami. Bagażnik powiększył do tego stopnia, że zmieściliby tam nawet cały pokoik dziecięcy.
Kiedy wrócił, chłopiec smacznie spał, więc usiadł na krześle przy łóżku i dotknął jego malutkiej rączki.
– Czyli James Syriusz? – wyrwała go z zamyślenia żona. Podniósł głowę, żeby przyjrzeć się jej poważnej twarzy. – Nie zmieniłeś zdania?
– Dlaczego miałbym zmienić?
– No wiesz … ¬ – zaczęła z dziwnym uśmieszkiem. – Z takimi imionami może nam sprawić trochę kłopotów. Jeśli pójdzie śladem tej dwójki wyrośnie na…
– … dobrego człowieka – wtrącił. – Odważnego i silnego. – zamilkł na chwilę, przypominając sobie wszystkie opowieści. – Trochę zarozumiałego, niecierpliwego, ze skłonnościami do głupich żartów, ale jakoś sobie z tym poradzimy.
– Najważniejsze, żeby był zdrowy – powiedziała, jak każda matka.



***


James postawił swój pierwszy krok trzy dni po pierwszych urodzinach, kiedy bardzo chciał dosięgnąć dziecięcej miotełki, której nikt nie chciał mu podać. Stał wtedy przy kanapie, dokładnie w tej pozycji, w której zostawiła go jego mama. Mógł oczywiście paść na asekurowaną przez pampersa pupę i raczkować, ale pomylił się… więc zrobił krok.
Rodzice, do tej pory pogrążeni w rozmowie zamarli. Nikt nic nie powiedział, ale atmosfera pełna oczekiwania wypełniła cały salon. Mały chłopczyk nie zniósł tego napięcia, więc zaczął skwierczeć niezadowolony.
– Chyba jeszcze nie – powiedział Harry, po czym podszedł do chłopca, by zaraz wziąć go na ręce. – Czego potrzebujesz, hm?
Czegokolwiek potrzebował, najwyraźniej zapomniał, bo chwycił ojca za włosy i zaśmiał się głośno. Zaraz potem uderzył głową o jego ramię, by westchnąć teatralnie. Niecałe pięć minut później już spał.
Harry nie miał żadnego pomysłu na to, gdzie położyć chłopczyka. Nie chciał, żeby spał sam w pokoju na piętrze, kiedy oni przebywają na dole. Jednak tutaj nie posiadali żadnego dodatkowego łóżeczka, w którym maluch mógłby odpoczywać. Ginny kładła go na kanapie, ale jego sama myśl o tym napawała szczerą obawą.
Dlatego zdecydował usiąść w fotelu, pozwalając chłopcu zwinąć się na jego kolanach. Zobaczył, jak jego żona chichocze pod nosem, rozbawiona tym pokazem nadopiekuńczości, ale skwitował to wywróceniem oczami. W gruncie rzeczy był w domu, mógł sobie pozwolić na odrobinę ckliwości.



***


Odkąd James poznaj tajniki chodzenia, ich życie przypominało szybki lot na hipogryfie. Z malutkim Albusem trudno było nadążyć za biegającym chłopcem, który odkrywał świat w najbardziej niebezpieczny z możliwych sposobów. Jednym plusem jego nadpobudliwej natury był długi, ciężki sen. Zaraz po kolacji James zasypiał i wtedy można było go nawet wrzucić do sklepu Freda i Georga podczas pokazu Narowistych Świstohuków Weasleyów.
W łóżku wyglądał jak anioł, zawsze przytulony do pluszowej sowy, z roztrzepanymi rudymi włosami i otwartą buzią. Harry obserwował go z uśmiechem, szukając podobieństw między nim i jego młodszym bratem. Najczęściej robił to przed pracą ¬– późnym wieczorem albo wcześnie rano.
Czasami też próbował uczyć go mówić, ale do tego nie miał ani grama cierpliwości. Jego syn szybko tracił zainteresowanie, a zamiast skupiać swój umysł na słowach, wolał przemierzać świat w poszukiwaniu śmieci, owadów i roślinek. Czasami wykrzykiwał… coś, czego Harry kompletnie nie rozumiał, więc zaliczał to do dziecięcego języka, którego używają tylko brzdące. Kiedy James zaczynał czuć znużenie, stawał na nogach, kładł dłoń na jego policzku, przedramieniu lub kolanie i rzucał z przejęciem „Tata, nie”.
Czasami Harry zastanawiał się, czy ten towarzyszący mu od narodzin pierwszego syna lęk kiedykolwiek zniknie. Nie czuł obezwładniającego strachu, bardziej jakby cały czas siedział na służbie podczas stanu najwyższej gotowości. W końcu zawsze coś mogło się stać, ale myśl, że to „coś” miało dotyczyć jego rodziny, była nie do zniesienia. Czekał tylko aż chłopcy skończą chociaż z pięć lat, żeby w najmniejszym stopniu przewidywać skutki własnego postępowania. Na razie James wpadał na ściany, zjeżdżał ze schodów, ściągał obrusy i skakał po łóżku, jeśli tylko dał radę na nie wleźć.
Tego dnia też próbował. Dochodziła już dziewiąta, ale Harry spędził noc w pracy, więc naprawdę chciał odpocząć. James widział tylko jego rozczochrane, ciemne włosy, bo twarz ukrył w poduszce. Próbował uszczypnąć go w rękę, ale nie doczekał żadnej reakcji. Uznawszy to za pozwolenie, rozpoczął proces wspinaczki, który kilkakrotnie zakończył się upadkiem na dywan. Kiedy wreszcie siedział wśród mięciutkiej pościeli, dostrzegł coś, co dogłębnie go poruszyło. Była tym goła stopa jego ojca.
– Ale gira! – zawołał, oczekując reakcji ze strony taty. Ten jednak wciąż spał.
Patrzył w tamtym kierunku przez dobre kilka minut, zanim dotarła do niego pewna niepoprawność, w ustalonym porządku życia, który zapewniała mu mama. „Zakładaj skarpetki, bo zmarzną ci nóżki i będziesz chory”. Ne wiedział do końca, w czym rzecz, ale skoro ona uznała to za ważne, to najwidoczniej takie było i tyle.
Chciał schować wielką stopę pod kołdrą, ale nie dał rady. Ręka ojca ściskała pościel, więc mały chłopiec ze swoimi piąstkami nie miał szans ruszyć jej choćby o cal.
Dlatego zeskoczył z łóżka i pobiegł do pokoju Albusa, gdzie w łóżeczku leżał niebieski kocyk w latające miotły. Chwycił go szybko, by wrócić do ojca i zarzucić kawałek materiału na jego nogę. To jednak nie poskutkowało, bo po chwili Harry przewrócił się na drugi bok i cała praca poszła na marne. James musiał ponownie wspiąć się na łóżko, by zabezpieczyć odpowiednio koc. Zanim to zrobił, zmęczył się. Więc padł na nogę ojca i zasnął.
Dlatego właśnie Harry musiał mieć się cały czas na baczności. Kiedyś zmieniłby pozycję jeszcze kilka razy, po przebudzeniu rozprostował kończyny. Teraz najpierw otwierał oczy, dopiero potem powoli się podnosił. Raz próbował wstać żwawo, z energią… to uderzył Jamesa ręką w twarz. Koncert wycia musiał znosić przez następne kilkanaście minut.
Tym razem udało mu się wygramolić z pościeli tak, żeby maluch wciąż spokojnie spał.
– Mogłabyś go zabierać na dół – powiedział do Ginny z wyrzutem. – Łazi sam po piętrze, w końcu coś połamie.
– Dzień dobry – przywitała go z niemowlakiem w ramionach, ignorując roszczeniowy ton. To od razu przywołało go do porządku.
– Przepraszam – mruknął. Przetarł oczy, wciąż czując zmęczenie po nocnej warcie w ministerstwie. – Po prostu… nie wiem, co on robi, kiedy ja śpię… a ty jesteś na dole…
– Daj spokój – parsknęła, przewijając Albusowi pieluszkę. – Przecież zawsze robi to samo.
– No właśnie. Więc?
– Hm?
– Co z tym zrobisz?
– Nic.
– …
– Ładnie razem wyglądacie. Będę wam robić zdjęcia i okleję nimi ścianę.



***


James im rósł dokładnie taki, jak przewidywali – odważny i silny, ale niecierpliwy, zarozumiały, ze skłonnością do głupich żartów. Na miotle latał zawsze wyżej niż inne dzieci, nie znosił stać w kolejce w sklepach, a zabawki rozrzucał po całym domu (które sprzątał Albus, bo on akurat odnajdywał przyjemność w najbardziej prozaicznych czynnościach). Kiedy na świat przyszła Lily, cały czas chciał wozić ją w wózku po ogrodzie.
Zapisali go do mugolskiego przedszkola, żeby mógł poznać świat ludzi niemagicznych. W ten sposób chcieli nauczyć go szacunku i zrozumienia dla świata, którego czarodzieje byli częścią, nawet jeśli próbowali temu zaprzeczać.
Pierwszego dnia Harry i Ginny spędzili pół dnia na kanapie, zapewniając siebie nawzajem, że wcale się nie martwią, bo wszystko będzie dobrze.
– Może powinniśmy zacząć od Albusa? – zapytał, patrząc na młodszego syna, który gadał do siebie zamiatając podłogę. – Spójrz na niego, mniejsze szanse, że zacznie opowiadać o miotłach, różdżkach i Hogwarcie.
– Tylko Al jest taki delikatny – wymamlała, obserwując ruchy czterolatka. – Gdyby mu dokuczali, mógłby przejawić zdolności magiczne i co wtedy?
– Racja – przyznał, a Ginny położyła głowę na jego ramieniu.
James po dniu w przedszkolu kipiał radością. Jednak z czasem to szczęście powoli opadało, bo pobyt w placówce zazwyczaj wyglądał tak samo, a to zaczęło chłopca nudzić.
– Tata, a nie możemy dzisiaj iść do innego przedszkola? – jęczał, kiedy Harry zawiązał mu szalik i poprawił czapkę.
– Nie – odparł krótko, a ponieważ James rozpoznał ten ton, to nie dyskutował.
Podczas weekendów spędzali czas razem, budując zamki ze śniegu i jeżdżąc na łyżwach po zamarzniętym jeziorze. Czasami po prostu szli na spacer, ciągnąc na sankach Lily, a w końcu całą trójkę, kiedy każdy po kolei padł ze zmęczenia. Ginny zawsze robiła dla nich gorącą czekoladę po powrocie, którą Albus uwielbiał, a James pił, mrucząc, że wolałby jakieś mięsko.
Z przedszkola chłopca odbierała mama, dopiero w lutym Harry poszedł po niego po raz pierwszy. Kiedy tylko przekroczył próg szatni, pięciolatek wyskoczył jak burza z pokoju zabaw, żeby zahamować tuż przed nim i wysapać „Ty tutaj, tato?!”
Harry nie mógł powstrzymać śmiechu, bo wszystkie dzieci spoglądały na nich z zainteresowaniem, a najpewniej o to właśnie Jamesowi chodziło.
– Do jutra! – zawołała jakaś dziewczynka, trzymając swoją mamę za rękę.
– Cześć! – krzyknął do niej James. ¬– Pójdę się pożegnać. Mogę, tato? – Spojrzał na niego błagalnie, jakby co najmniej ojciec miał mu tego zabronić.
– No leć – powiedział, kiedy podeszła do niego opiekunka
– Pan Potter? Naprawdę miło mi pana poznać – przywitała go, a Harry dawno nie czuł się tak swobodnie wśród obcych ludzi. Czarodzieje traktowali go jak bohatera, większość chciała ściskać rękę z uznaniem albo plotkować za jego plecami. Tutaj był po prostu panem Potterem, jednym z wielu ojców.
– Mam nadzieję, że James był grzeczny – rzucił drętwo, bo nawiązywanie kontaktów zawsze szło mu równie lekko jak nauka eliksirów.
– Ma bardzo dużo energii – zaśmiała się. – Dzisiaj przekonywał inne dzieci, że jest czarodziejem i jak skończy jedenaście lat pójdzie do specjalnej szkoły magii.
Harry zamarł. Nie wiedział, co powinien odpowiedzieć. Przewidywał,, że prędzej czy później James zacznie opowiadać o świecie, w którym się wychowywał, ale liczył, że akurat nie dziś. Ścisnął dłoń na różdżce, żeby w razie potrzeby szybko usunąć kobiecie pamięć.
– Niech się pan nie przejmuje – wyrwała go z zamyślenia. – To normalne, że dzieci w tym wieku chcą być kimś wyjątkowym. Czasami to magik, innym razem superbohater, niejednokrotnie księżniczka. Przejdzie mu z wiekiem.
– Tak, ma pani rację – skłamał, bo w sumie… co miał zrobić?


Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaulka_black_potter  dnia 08.03.2017 19:34
W sumie to nie wiem co napisać.

Podobają mi się te opisy jak James się bawi tak bo dziecięcemu, ale ogólnie to nie ma tu żadnej większej dynamiki, przez co tekst wydaje mi się troszkę nudny. Pewnie całe to ff będzie pokazywało sceny z ich życia w różnych okresach. No nie wiem, jakoś mnie to nie przekonuje... Może dlatego, że nie przepadam za trzecim pokoleniem.

Na pewno przeczytam kolejne części i może jako całokształt bardziej to do mnie przemówi. Liczę na Ciebie Alette :D
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 08.03.2017 19:53
Dla mnie fajnie, że przeczytałaś ;p Zwłaszcza, że ogólnie chyba nie przepadasz za tym, jak piszę, dlatego doceniam i dzięki :D

Co do tej dynamiki to z pewnością masz słuszne wrażenie, bo chciałam napisać ficka, który ma pokazać bardziej kadry z życia niż mieć jakiś ciąg przyczynowo-skutkowy. Jest jakaś myśl, którą chcę przekazać i o. Ale dodałam to ff z pełną świadomością braku napięcia, więc nie mam wyrzutów sumienia :D Co nie zmienia faktu, że może być dla ciebie nudne. Pewnie trochę jest. Ale i tak je lubię, taka jestem haha
avatar
Prefix użytkownikaPenelope  dnia 08.03.2017 20:13
Ja jako beta miałam przyjemność przeczytać całość od razu, więc ciężko teraz ocenić mi to fragmentarycznie.
Osobiście uwielbiam styl pisania Al, chociaż to opowiadanie jest inne. Co nie zmienia faktu, że równie piękne i dopracowane w każdym calu.
Najbardziej podobaja mi się opisy małego Jamesa, są po prostu boskie Love
Coś więcej napisze pod ostatnią częśćią xD
avatar
Prefix użytkownikaulka_black_potter  dnia 08.03.2017 20:16
Dla mnie fajnie, że przeczytałaś ;p Zwłaszcza, że ogólnie chyba nie przepadasz za tym, jak piszę, dlatego doceniam i dzięki :D

Co do tej dynamiki to z pewnością masz słuszne wrażenie, bo chciałam napisać ficka, który ma pokazać bardziej kadry z życia niż mieć jakiś ciąg przyczynowo-skutkowy. Jest jakaś myśl, którą chcę przekazać i o. Ale dodałam to ff z pełną świadomością braku napięcia, więc nie mam wyrzutów sumienia :D Co nie zmienia faktu, że może być dla ciebie nudne. Pewnie trochę jest. Ale i tak je lubię, taka jestem haha


Też takie coś kiedyś próbowałam napisać, nie pamiętam już o kim i też wydawało mi się to nudnawe, więc może chodzi tu po prostu o format.

I lubię jak piszesz, zwłaszcza te śmieszne rzeczy najlepiej Ci wychodząjezyk I jakbyś te śmiechuszki troszkę bardziej stylistycznie dopracowywała to już w ogóle złoty medal i 10 kg ziemniaków :D
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 08.03.2017 21:53
Pene, dzięki za to, że czytasz te moje teksty przed publikacją i mówisz, jak one wyglądają haha. Potem jestem przygotowana na krytykę haha
No ale fajnie, że w gruncie rzeczy ci się podoba, bo też miałaś swoje uwagi.

Ulka, a to dziwne, bo ja nie czuję się dobrze w pisaniu humoru :D Wolę coś niezobowiązującego jak przygodówka. Ale w ramach ff uczę się pisać wszystko, żeby potem nie mieć problemu i nie srać a majty, jak mnie czeka jakieś wyzwanie haha
avatar
Prefix użytkownika_raven_  dnia 09.03.2017 00:15
Ale i tak je lubię, taka jestem haha

To chyba jest jasne, nie? To jest Twój tekst, Twoje wypieszczone dziecko, trudno żebyś go nie lubiła ;)

No cóż... Ładnie napisane, nie ma się w sumie do czego przyczepić, ale mnie nie porwało. Sam pomysł, ok. Sposób pisania - nie od dziś jestem fanką Twojego stylu, więc też ok ;) Trochę uwiera mnie surrealizm pewnych sytuacji. Nie wiem, czy James, którego przedstawiasz nam jako małego ADHD-owca, byłby w stanie włożyć tyle wysiłku w przyniesienie ojcu kocyka. Nie wiem, czy czterolatek byłby w stanie zamiatać podłogę. Bawić się miotłą - ok. Nieudolnie próbować z niej korzystać - ok. Ale zamiatać? Don't think so.

Najbardziej spodobała mi się końcówka - Harry w mugolskim przedszkolu, wreszcie incognito, jak w dzieciństwie <3 No i wypowiedź nauczycielki o tym, że James zarzucił tekstem o byciu czarodzieju kupuję w stu procentach.

dłoniami

Dłońmi?

PS
Aha! Damn, on jest RUDY. Serio. Dla mnie tylko Lily była tam ruda ;) Ale nie jest źle, inni userzy nie wiedzą, jaki Ron miał kolor oczu, więc mam nadzieję, że grzech niewiedzy, jaki James miał kolor włosów, zostanie mi wybaczony.
avatar
Prefix użytkownikafuerte  dnia 09.03.2017 16:50
Zastanawiałam się, czy nie skomentować dopiero, jak zamieścisz już całość, ale w takim zbiorczym komentarzu później trudno się połapać.

Mam chyba, póki co, podobne odczucia jak Ulka. Myślę, że trochę częstsze stawianie na humor byłoby dobrym rozwiązaniem, na pewno wtedy ciekawiej się czyta. Tematyka jak tematyka, obyczajówki takie są, chociaż przyznam, że mnie akurat dzieci nie rozczulają, dlatego może nie do końca potrafię się wczuć.

Znalazłam parę stylistycznych rozjazdów; nie wiem dlaczego, ale pojawiały się zawsze, kiedy wspominałaś o Albusie, haha. Ale ogólnie uważam, że tekst jest bardzo spójny.

No i na koniec - też najbardziej podobała mi się końcówka, wypadła wiarygodnie, a to jak najbardziej plus. No i uważam, że przy tym całym szale na Albusa i jego rolę w późniejszych losach świata magii, skupienie się na Jamesie jest bardzo dobrym pomysłem.
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 09.03.2017 18:26
Bendem odpowiadać :D

Raven, mam często mieszane uczucia co do tego, jak piszę i umiem sobie coś ocenić na sucho... ale tej miniaturki nie, bo lubię ją za samo to, jak to sobie wszystko wyobrażałam.
Co do kocyka - taki brzdąc taki ciężar jest w stanie przenieść. To nie jest koc z prawdziwego zdarzenia :D No i umówmy się - Albus nie zamiatał podłogi prawdziwą, pełnowymiarową miotłą haha
Zawsze wyobrażałam sobie Jamesa jako mieszańca, więc widzę go w ciemnorudych włosach :D

Fuer, ja nie mam poczucia humoru. Żarty wychodzą mi przez przypadek xD Poza tym biorąc pod uwagę, co się pojawi w kolejnych częściach, to taki typowy humor tu nie pasuje.
Ale co do końcówki - to zawsze wyobrażałam sobie Harry'ego, który lgnie do normalności, ale bardziej w ramach "świąt, bo wariactwo jest częścią jego życia :D

Dzięki bardzo za wasze komentarze ; )) Shuffelin
avatar
Prefix użytkownika_raven_  dnia 09.03.2017 20:14
Co do kocyka - taki brzdąc taki ciężar jest w stanie przenieść. To nie jest koc z prawdziwego zdarzenia :D

Mnie absolutnie nie chodziło o to, że dziecko nie jest w stanie przenieść koca, nawet takiego z prawdziwego zdarzenia. Nie pisałam o ciężarze przedmiotu, ale o wysiłku, jaki Albus musiał włożyć w tę całą operację. I to nawet bardziej psychicznym niż fizycznym. No bo: z trudem (
rozpoczął proces wspinaczki, który kilkakrotnie zakończył się upadkiem na dywan
) wtarabanił się na łóżko. Znalazł samotną marznącą stopę, postanowił ją schować pod kołdrą, ale nie dał rady. Pomyślał o kocu. Z trudem starabanił się z łóżka, poszedł po koc, wrócił, znów wspiął się na łóżko - to wszystko wymaga nie tylko siły, ale i zaangażowania psychicznego. Po prostu wyobrażam sobie, że niespełna dwuletni dzieciak, zwłaszcza z tak dużym temperamentem, nie jest w stanie tak długo skupić się na jednej czynności, że w domu jest milion rzeczy, które odwrócą jego uwagę zanim zdoła z kocem wrócić do sypialni, by przykryć stopę tatusia. Tyle ;)
avatar
Prefix użytkownikaKatherine_Pierce  dnia 09.03.2017 22:18
Bardzo mi się podoba :D nie wiem czy bardziej pomysł żeby na pierwszy plan dać Jamesa a nie Albusa czy też sposób w jaki to przedstawiasz. Uwielbiam małego J. w Twoim wykonaniu, ale też chyba nie jestem obiektywna bo już po epilogu go lubiłam a Albusa nie xD

Pięknie budujesz opisy a scena z kocykiem mega mi się podobała Love
avatar
Prefix użytkownikaInga Clinton  dnia 10.03.2017 08:13
Super opowiadanie. Najlepszy moment to dialog:
- ...
- Ślicznie razem wyglądacie

Jestem bardzo zadowolona, że zostałaś nominowana do Awardsów, bo KOCHA! twoje prace. Jedno zastrzeżenie. Dlaczego tutaj James jest rudy? xD
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 12.03.2017 15:25
Raven, a tu już trzeba po prostu przyjąć, że każde dziecko jest inne ;p Niektóre będą się rozpraszać, inne wykażą determinację. A dzieciaki włażą rodzicom do łóżka, czasami z całym arsenałem miśków i pieluszek :D Widać James był bardzo zaangażowany psychicznie w przyniesienie tego kocyka i już ; )

Kath, ja Albusa mogłam lubić w epilogu, ale PD mi to spojrzenie nieco wypaczyło. Teraz to jest mi go po prostu szkoda, że został tak wymiętolony przez JKR i innych ludzi i nie jestem w stanie go widzieć inaczej niż tu przedstawiam :D

Padme, jest rudy, bo uważam, że to byłaby wielka strata, gdyby choć jeden syn nie był podobny do matki hah. A tak na serio - nie przypominam sobie, żeby w epilogu znalazły się jakiekolwiek słowa na ten temat :D
avatar
Prefix użytkownikaNatka Potter  dnia 13.03.2017 09:37
Ja osobiście jestem szczerze zachwycona tym fanfickiem, chociaż dalej moim faworytem jest parodia PD :D Strasznie podobały mi się wszelkie opisy, a te "przygody" Jamesa były po prostu przeurocze <3 Tak samo zmagania i niepewność Harry'ego. Pisz dalej i tego nie zepsuj, bo chcę czytać następne rozdziały :D
PS Mi tam brak dynamiki nie przeszkadza Love
avatar
PaulaSmith  dnia 13.03.2017 13:25
Przeczytałam drugi raz i zdecydowałam się w końcu skomentować :D
Otóż bardzo mi się podobało. Lubię poczytać o takim zwyczajnym życiu Pottera, o problemach dnia codziennego, mało jest takich normalnych ff.
Bardzo ładnie opowiadasz, dobierasz słowa przy opisach. Wszystko gra interpunkcyjnie i językowo.
Także czekam na kolejną część xD
avatar
Angelina Johnson  dnia 13.03.2017 17:56
W sumie... ja będę miała zupełnie odwrotne zdanie do królowej Ulki z Czarnolasu ;)
Bardzo odpowiada mi taki spokojny obyczaj, ciepły i miejscami zabawny. Czasami człowiek potrzebuje przypomnienia sobie co tak naprawdę jest w życiu ważne, poza tą pogonią za pracą, pieniądzem i nauką (która też jest ważna, wiadomo) - rodzina. W Twoim FF to bardzo dobrze widać, tak naprawdę wszędzie podkreślasz rolę rodzica. Wiem, że główny wątek to relacje Harry'ego z synem i opisujesz je naprawdę po mistrzowsku. Jak sobie pomyślę, że tak naprawdę większość ojców musiała przejść przez ten strach i zakłopotanie, to chce mi się śmiać. Jednak trochę brakuje mi tutaj pokazania, że Ginny też ma jakieś obawy. Że to nie jest tak, że kobieta po prostu staje się matką i wszystko wie. Choć rozumiem, że nie taki jest temat tego FF, ale mogłabyś to delikatnie przemycić ;D

Świetnie wychodzą Ci opisy przygód małych dzieci, haha. Normalnie jakbyś miała takie rzeczy na co dzień. Bardzo podoba mi się, że u Ciebie każdy zdaje wydaje się być przemyślane, nic nie jest przypadkowe i nic nie jest "zapychaczem". To trudna sztuka i szczerze podziwiam, że ją opanowałaś ;)
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 13.03.2017 19:59
Dzięki wam za te ciepłe słowa Serce

Natka, parodia PD i ten ff mają tyle wspólnego, że obie są oparte na jednej myśli, którą sobie potem rozpisałam, żeby mieć tak koło 20 stron. Nie jest wtedy za krótko ani za długo ; )

Paula, nawet drugi raz? Dzięki :D Rzadko piszę takie "normalne" teksty, a też muszę umieć pisać obyczaj... właściwie ff w ogóle to bardzo wdzięczna forma, bo uczy pisać wszystko. Następny na tapetę idzie romans hahaha

Ang, kiedy chcę pokazać życie rodzinne, to Harry jest dla mnie najlepszym przykładem. Przede wszystkim dlatego, że on naprawdę bardzo bardzo chciał ją mieć. Jego miłość do dzieci jest dla mnie nie do zaprzeczenia (STOP oszustwom PD haha) i lubię o niej pisać, nawet między wierszami.
Co do Ginny, to nie chciałam się tutaj nie niej skupiać, żeby fabuła nie rozłaziła mi się na boki. Zwłaszcza że jej obawy opisałam już w innej miniaturce. Co nie zmienia faktu, że ona tutaj jest, a w kolejnych częściach może będzie ją widać nieco bardziej. Chociaż ja nie umiem tego ocenić :D
avatar
Prefix użytkownikablad logiczny  dnia 16.03.2017 19:05
Bardzo dobrze napisane ff. Trzeba mieć rozwiniętą wyobraźnię pisarską aby stworzyć aż tyle szczegółowych opisów. Początek trochę taki mało magiczny, tzn. przedstawia życie niemal zwyczajnej rodziny, właśnie takiej niemal. Wybór imion dla najstarszego dziecka już zapowiada ciekawą przyszłość i chyba masz, w planach dalej rozbudować ten wątek o wydarzenia o których nie wspomniała Rowling? Właśnie ta końcówka, w przedszkolu jest najciekawsza bo zaczyna się magia. Chyba możemy oczekiwać, w następnych częściach więcej takich akcji? Koloru włosów się nie czepiam bo każdy autor ff ma tu prawo do swojej wyobraźni. Więc ogólnie początek przeczytałem z wielkimi nadziejami, że akcja jeszcze jakiś czas jeszcze pozostanie, w zwykłym świecie i nie przeniesie się od razu do Hogwartu. Powodzenia, w dalszym budowaniu tej historii.
avatar
Prefix użytkownikaWilena Romus  dnia 16.03.2017 20:58
nie byłabym sobą jakbym nie napisała: bleeee, Potter, fuj!
A tak na poważnie, to nie zgadzam się z kimś tam, u góry w komentarzach. Jak dla mnie coś takiego idzie Ci o wiele lepiej, niż śmieszkowanie. Nie żeby tamte teksty były słabsze, ale ten jakoś bardziej do mnie przemówił. To jest tak bardzo alettowaty, że chyba bardziej być nie może. Pewnie nie zdziwi Cię, że to nie mój temat (gdzie pościgi, gdzie wybuchy?), ale jednak fajnie mi się czytało i pewnie kolejne części też przeczytam. Jak dla mnie super. Opisy spoko, forma taka, że nawet jakbym chciała, to nie mogę się przyczepić, jest spokój, jest luz, jest Alette i pewnie gdybyś napisała o kimś innym, to mogłabym się zakochać xD
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 16.03.2017 21:33
blad logiczny, to ma być przede wszystkim obyczajówka, więc skupiam się tutaj na relacjach bohaterów, a w sumie to konkretnej relacji. Ta magia tutaj jest na dalszym planie, jako naturalna część ich życia, a nie jakieś wow i fajerwerki. Nawiązań do PD poza małym jednym nie będzie, bo nie chcę tu tez pokazywać swoich interpretacji wydarzeń, a po prostu coś, co narodziła moja głowa, a sceny też nie są wybrane przypadkowo. Dlaczego takie a nie inne, to poniekąd wyjdzie w ostatnim zdaniu trzeciej części ; )
Dlatego akcja nie przeniesie się w ogóle do Hogwartu, bo to historia z perspektywy Harry'ego, a on już szkołę skończył.

Wilena, nie kłam! Już aż tak nie nie lubisz Pottera! xD
Ale też tak mi się wydaje, że ten tekst jest taki mój, trochę taki przegadany i tutaj też piszę o emocji, z którą się dobrze znam, chociaż w nieco innych okolicznościach, bo przecież nie jestem rodzicem a już na pewno nie jestem ojcem haha (zdanie takie krótkie).
A na pościgach i wybuchach i tak się nie znam, sama wiesz, że moja dynamika to jakiś wyższy poziom pływania w smole xD
avatar
Wioletta  dnia 19.03.2017 21:11
ojej weszłam tutaj przeczytać tego fanficka, bo miałam zrobić to już dawno jak tylko wyszedł, lecz w biegu dnia codziennego po prostu o nim zapomniałam. dawno pod żadnym utworem literackim nie było tylu komentarzy co tutaj, ale to nie o tym.

jestem zaskoczona faktem, że bardziej skupiłaś się na relacji Harry'ego i Jamesa, niż Albusa, bo jak wiadomo, albo i nie to ta druga jest bardziej promowana. wiem, ze to wynika z faktu, że Ty ogólnie wolisz Jamesa o czym sama wspomniałaś w krótkim wstępie. jak sama zaznaczyłaś to obyczaj, nie ma żadnej akcji, ale może to i dobrze. pokazałaś w fajny, i prosty sposób relacje ojca z synem. bez zbędnego szukania akcji właśnie.

opisy na najwyższym poziomie, i nie zgadzam się z tym co piszą inni na górze, hańba im! Ty wiesz co robisz, i do takiego typu opowiadań się nadajesz. nie mam ku temu wątpliwości. jezyk

jesteś najlepsza! mimo, że nie lubię Jamesa, bo tak!Love
avatar
Prefix użytkownikaSam Quest  dnia 19.03.2017 22:04
Przeczytałam i jak zwykle wciągnęłam się od pierwszego zdania. Wiesz, mam taką teorię, że pierwsze zdanie mówi bardzo dużo o całej historii i u Ciebie zakochałam się w nim :D


Bardzo podoba mi się ten rodzaj obyczaju z takimi zabawnymi wstawkami. Parskałam śmiechem kilka razy więc jest bardzo dobrze, a postać Albusa skradła moje serce i kupiłam go w całości.
Generalnie świetnie kreujesz postacie i taką rodzinną codzienność Potterów, wydaje mi się, że taki dom mogliby oni razem stworzyć :D

Ta scena z kocykiem mnie rozczuliła i to jak opisałaś to, że Harry śpi inaczej w sensie czujniej strasznie do mnie trafiło bo jak spałam z moją chrześnicą kilka razy to pomimo, że zawsze walczę o teren to wtedy instynktownie jakoś miałam czujniejszy sen xD bez sensu ta wstawka z mojego życia, ale trudno xD

Dobra wracając do tekstu mogłabym jeszcze długo wymieniać te smaczki które mnie kupiły, ale może podsumuje, że dla mnie tam kompletnie nie ma nudy. Wręcz jestem pod wrażeniem tego jak ciekawie opisałaś typowo domowe sceny z życia sprawiając, że czytałam jak największe sceny akcji w "W poszukiwaniu Zakończenia".
Czekam teraz niecierpliwie na kolejny rozdział i ciesze się, że zrobiłaś z tego miniaturkę podzieloną na trzy bo jedna część pozostawia niedosyt. :D
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 20.03.2017 18:58
Dzięki dziewczyny :D Mam nadzieję, że nie czułyście się za bardzo zmuszone do czytania ahha

Wiola, ja totalnie nie rozumiem, skąd ten szał ciał na Albusa. Dla mnie James już w epilogu miał więcej życia i energii, a ile można czytać o takim ciapku? Już starczy, że Harry balansował po granicy, mieszanina Albusa i Snape'a jest ponad moje nerwy haha

Sam, nie rzuciłabym w biednych ludzi tekstem, który ma 20 stron, to byłoby nieludzkie :D Tzn. musieliby bardzo lubić to, co piszę, no a nie czarujmy haha
Wstawka z życia super, bo to mi pokazuje, że nie opisuję tutaj jakiś rzeczy wyssanych z palca, jest tu trochę świata, który nas otacza ; )
avatar
Prefix użytkownikaKrnabrny  dnia 15.04.2017 10:49
HMM, sielankowo, ale nawet lubię takie klimaty. Duży plus za twój styl - ciekawe, potterowskie porównania jak życie przypominające lot na hipogryfie. Naprawdę wartko (czy jakoś tak) się czytało. Podoba mi się Harry jako "nieco" nadopiekuńczy tatuś i zaznaczenie kontrastu charakterów między Jamesem a Albusem i te historie o Jamesie i Syriuszu, które powtarzali - wróżbiarstwo jednak nie poszło na marne. Generalnie ciepła historyjka i...co tu jeszcze napisać. Aha, jeszcze bardzo ciekawa scena porodu - Harry nie jest nie wiadomo jak poruszony, czuje, że dzieje się coś ważnego, ale chyba nie do końca ogarnia co :D Kupuje to, w końcu jakieś nagłe wielkie przypływy ojcowskiej miłości by mi za bardzo nie pasowały, fajnie też pokazałaś różnice między nim, a Ginny - miłość matczyna w końcu od zawsze jest kulturowo silniejsza. Ogólnie fajnie kreujesz Ginny - nie robisz z niej kopii Molly, ale widać, że jest ciut silniejsza i delikatnie kręci Harry'm - przynajmniej na razie.
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 17.04.2017 22:19
Dzięki bardzo :D Właśnie taką historię chciałam napisać - codzienną, ciepłą, może nawet sielankową.
Co do porodu, to zawsze się zastanawiałam, co musi czuć taki facet, bo przecież to wielka chwila, ale z drugiej strony - widzi, że jego ukochana się męczy, a dziecko zna tylko z mało inspirujących zdjęć. No a to jest takie "wow, dziecko". Ale pewnie też każdy przypadek jest inny.
No i Harry i Ginny to moja ulubiona para :D
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 0% [0 głosów]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 100% [1 głos]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Dystrybutor słodyczy Weasleyów
18.09.2020 21:30
pościk
Krnabrny, ja wiem ja wiem hah

Pracownik departamentu
18.09.2020 21:23
Slyth zmienia zdanie. 4 miejsce jest spoko

Pomocna dłoń
18.09.2020 21:21
poszło

Aaron ma dziś chyba tamte dni tamte noce vibes Hopsa hopsa

Dystrybutor słodyczy Weasleyów
18.09.2020 21:20
kto teraz?

Dystrybutor słodyczy Weasleyów
18.09.2020 21:09
generalnie zamiast tłumaczyć Sammyego zazwyczaj mówię to po ptostu Sammy, wiec to po prostu Sammy xD

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59574 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56177 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 44449 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43141 punktów.

5) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 38320 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 37185 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36429 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 33345 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30892 punktów.

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2020 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.94