Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Quiz o Złotym Zniczu

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: PaulaSmith

Wydanie stworzyli: SamQuest, EmilyWright, Krnabrny, CoSieDzieje, Syriusz32, Takoizu, Aneta02, los...
>> Czytaj Więcej

Harry Potter i Więzi...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Zapraszam Was na moją prywatną listę 10 powodów, dla których "Więzień Azkabanu" jest najlepszą ek...
>> Czytaj Więcej

Lista przyborów szko...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Artykuł jest tłumaczeniem quizu zamieszczonego na pottermore.
>> Czytaj Więcej

Istoty

Kategoria: Stworzenia
Autor: Prefix użytkownikaania919

Artykuł na temat istot - jednej z trzech grup magicznych stworzeń
>> Czytaj Więcej

Śmierciotula

Kategoria: Stworzenia
Autor: Prefix użytkownikaania919

Artykuł zawiera informacje o śmierciotulach - jednych z najgroźniejszych stworzeń w czarodziejski...
>> Czytaj Więcej

Baśnie Barda Beedle'a

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Wszystko, co musisz wiedzieć o Baśniach Barda Beedle'a. Tłumaczenie z Pottermore.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Spóźnione zapro...

Tytuł: Spóźnione zaproszenie
Gatunek: Romans
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Krótkie opowiadanie napisane na WWFF opowiadające o próbie zaproszenia na Bal Bożonarodzeniowy wy...
>> Czytaj Więcej

Ja nie mam serc...

Tytuł: Ja nie mam serca do istnień
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

I moje prawdy laickie// Ja nie mam serca do istnień,// Co to się karmią dramatem,// A popijają cu...
>> Czytaj Więcej

[Z]2 - Klaudia, Al...

Tytuł: 2 - Klaudia, Alastor i Nimfadora
Seria: Zemsta i pojedynek
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Podróż do Anglii przybywa!
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 5 - Ti...

Tytuł: Rozdział 5 - Tiara Przydziału i pokój wspólny
Seria: Opowieści z Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Gdzie zostanie umieszczona główna bohaterka?
>> Czytaj Więcej

[Z] 1 - Cisza prze...

Tytuł: 1 - Cisza przed burzą
Seria: Zemsta i pojedynek
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Zuzanna dostaje akta nowej sprawy
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 4 - Pr...

Tytuł: Rozdział 4 - Przygody w pociągu
Seria: Opowieści z Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Pora na wycieczkę do Hogwartu :)
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 3 - Cz...

Tytuł: Rozdział 3 - Czwarta władza.
Seria: Opowieści z Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Dlaczego wiadomość o czarach Rachel przyniosła jej taki rozgłos?
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 45
Administratorzy online: 1
Aktualnie online: 2 osoby
Prefix użytkownikaulka_black_potter (Auror)
Prefix użytkownikaSam Quest (Znawca magicznego towaru)
Łącznie na portalu jest
45,035 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 250
Było: 16.01.2020 20:17:01
Napisanych artykułów: 1,074
Dodanych newsów: 10,251
Zdjęć w galerii: 21,329
Tematów na forum: 3,764
Postów na forum: 316,835
Komentarzy do materiałów: 220,822
Rozdanych pochwał: 3,252
Wlepionych ostrzeżeń: 4,156
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 3178
uczniów: 3419
Hufflepuff
Punktów: 2213
uczniów: 3372
Ravenclaw
Punktów: 3156
uczniów: 4114
Slytherin
Punktów: 295
uczniów: 3494

Ankieta
Dumbledore zakazał opuszczania Hogwartu z powodu zarazy. Jak sobie radzisz?

idę do biblioteki i wertuję wszystkie książki. Muszę wiedzieć wszystko o tej zarazie!
18% [44 głosy]

nic sobie nie robię z kwarantanny i tajnym przejściem wymykam się do Trzech Mioteł. Kremowe piwo to świetne antidotum!
11% [26 głosów]

zamykam się w lochach i próbuję uwarzyć Eliksir Odpornościowy, zanim wszyscy padniemy jak bahanki
19% [45 głosów]

szwendam się po korytarzach, liczę obrazy i segreguję je na te w złotych i srebrnych ramach. Ta wiedza na pewno mi się przyda
8% [20 głosów]

kradnę zapas mydła i papieru toaletowego z Łazienki Prefektów. Żaden wirus mi niestraszny, kiedy mogę wytapetować dormitorium papierem!
5% [13 głosy]

ustawiam się w kolejce pod kuchnią, żeby zrobić zapasy. Wpuszczają po jednej osobie
10% [24 głosy]

proszę opiekuna domu, żeby przydzielił mi jednoosobowy pokój. Jakoś niewyraźnie się czuję
4% [9 głosów]

zastanawiam się, kogo w szkole nie lubię najbardziej, żeby móc na niego nakaszleć. O, idzie Malfoy
26% [62 głosy]

Ogółem głosów: 243
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25.03.20

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
RavenclawSam Cooper ostatnio widziano 03.08.2020 o godzinie 19:24 w Gospoda pod świńskim łbem
RavenclawSam Cooper ostatnio widziano 03.08.2020 o godzinie 17:43 w Ulica Dolna
RavenclawSam Cooper ostatnio widziano 03.08.2020 o godzinie 16:15 w Pub pod Trzema Miotłami
RavenclawSam Cooper ostatnio widziano 03.08.2020 o godzinie 11:20 w Hogsmeade
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 03.08.2020 o godzinie 09:10 w Hogsmeade
GryffindorJeff Craven ostatnio widziano 03.08.2020 o godzinie 00:01 w Hogsmeade
[Z] Niełatwo być ojcem
Kiedy nagle okazuje się, że wraz z narodzinami małego człowieka zmienia się cały twój świat.
Autor: Prefix użytkownikaAlette
Gatunek: Obyczajowe
Ograniczenie wiekowe: +7
Przeczytano 3046 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3].
Niełatwo być ojcem 3/3
Trochę szczęścia w nieszczęściu...

Kilka miesięcy później doszedł do wniosku, że nie istnieje coś takiego jak najgorszy moment w życiu… bo nigdy nie jest tak okropnie, żeby nie mogło być jeszcze gorzej. Harry’emu wydawało się, że skoro los odebrał mu już tyle bliskich osób, a kolejnych tak okropnie zranił, to już limit został wyczerpany. Tym razem… a właściwie za każdym razem nie miał racji.

James patrzył tępo w białą ścianę szpitala świętego Munga, zaciskając zakrwawione dłonie w pięści. Nie znalazł dość odwagi, żeby porozmawiać z uzdrowicielami. Przechodzący pacjenci spoglądali na niego ukradkiem, czasami mrucząc coś do towarzysza. Harry mrużył oczy, kiedy stojąca obok Ginny próbowała uspokoić oddech. W końcu obydwoje podjęli decyzję. Rudowłosa kobieta ruszyła do pokoju specjalistów, a on chwycił syna za ramię i niemalże siłą zaciągnął go do łazienki.

Harry, jako szef biura aurorów, na zewnątrz mógł wydawać się zbudowany niemalże ze stali. Na jego twarzy dostrzegalna była jedynie zaciętość i determinacja. W środku aż wrzał ze złości. Bo nikt nie chce patrzeć na swoje dziecko w takim stanie. No po prostu nikt.

James nie uronił ani jednej łzy, nie krzyczał, nie szarpał… wcale nie musiał. Wszystkie emocje emanowały z niego z taką siłą, że Harry czuł je na własnej skórze. Mógł to być smutek… okropny, wielowarstwowy… albo złość… wciąż tłumiona ale oczywista. Jednak przede wszystkim biło od niego zagubienie, kompletna dezorientacja. Jakby cały świat nagle odwrócił się do góry nogami, a on zaczął tonąć w czarnej otchłani.

Zmusił go do umycia rąk pod ciepłą wodą, powtarzając, żeby wziął się w garść… i że przyjdzie jeszcze czas na wszystkie inne uczucia, ale nie w tym momencie, nie w tym miejscu. Wszelkie słowa docierały do Jamesa z opóźnieniem, w niepełnej formie, ale kiedy pozbył się śladów krwi jego dziewczyny, zacisnął zęby i wychrypiał coś niezrozumiałego. Dla Harry’ego był to dobry znak, bo przynajmniej powrócił na ziemię… nawet jeśli na razie nie czekało tam na niego nic dobrego. Poza tym jednym małym promykiem nadziei, którego nie doceniał… ale był jeszcze młody, wciąż przerażony i głęboko w szoku.

Mily obudziła się w środku nocy, czując, jak każda część jej ciała płonie. Wrzeszczała tak głośno, że James wpadł w panikę. Nie wiedział, co powinien zrobić, dopóki nie zobaczył kałuży krwi. Wtedy zaczął działać tak szybko, jak w czasie alarmu na szkoleniu aurorów. Wysłał błyskawiczną wiadomość do szpitala, a już po chwili ratownicy wbiegli do jego domu, odbierając mu dziewczynę, której nie potrafił uspokoić.

Tak opowiedział Harry’emu znajomy uzdrowiciel. Jego głowa zawitała w kominku Potterów o piątej trzydzieści osiem, kiedy Ginny szykowała śniadanie dla Albusa, który wcześnie rano wyruszał na poszukiwania nieznanego nikomu magicznego przedmiotu. Zaraz potem rudowłosa kobieta obudziła męża i kilka minut po zakończonej przemowie obydwoje teleportowali się do szpitala.

Od Jamesa nie dowiedzieli się nic, ale też wcale tego nie wymagali. Od uzdrowicieli dowiedzieli się tego, czego nie chcieli słyszeć.

Urodziła ślicznego chłopczyka o złotych włosach, malutkich rączkach i wielkich oczach. Był zdrowy, silny, chociaż mniejszy niż powinien. Przy badaniu nie wskazano na żadne ułomności – ani mugolskie, ani te magiczne. Mimo to z jakiegoś powodu płód we wnętrzu matki w pewnej chwili zadziałał jak bomba zegarowa, rozrywając ją od środka. Uzdrowiciele nie mieli szansy powstrzymać nieuniknionego, nie zadziałały żadne eliksiry. Kiedy podjęli decyzję o ratowaniu dziecka, rozpoczął się prawdziwy horror, pełen bólu, krzyków, płaczu i strachu. Poród trwał krótko, a wraz z jego zakończeniem zniknął horror, ból, krzyk, płacz i sama Mily.

Harry sam nie wiedział, co powinien teraz myśleć, czy w ogóle powinien o tym myśleć. To nie był moment na wspomnienia, rachunek sumienia ani planowanie przyszłości. Mimo to w jego głowie panował chaos dotyczący osoby, której tak naprawdę wcale nie znał

"Lubię ją" usłyszał w swojej głowie wesoły głos Jamesa. "Ma w sobie dużo zapału, nawet jeśli trochę słomianego, to… jest energiczna i ciekawa świata. Myślę, że nasz mógłby jej się spodobać."

Strata bolała zawsze… ale też zawsze inaczej. Tym razem Harry nie potrafił wyrazić emocji związanych z osobą, której niby nie znał, a która i tak należała do jego rodziny. Ponad wszystko przerażała go myśl o przyszłości, bo jak sobie James z tym poradzi? Pewnego dnia będzie musiał się pozbierać, a wtedy doścignie go świadomość, że jest samotnym ojcem.

Zostawił Jamesa na poczekalni, dając mu przestrzeń, której potrzebował. Sam ruszył na oddział, gdzie przed salą noworodków stała Ginny, wpatrzona w szereg łóżeczek z ubranymi na niebiesko lub różowo maluszkami.
– Chcą go zostawić jeszcze do jutra – powiedziała, przeczesując rude włosy. – Na wszelki wypadek.
Kiwnął głową, podążając za jej wzrokiem.
Ich pierwszy wnuk spał nieświadomy okoliczności, w jakich przyszedł na świat. Zacisnął piąstkę na kocyku, ale poza tym pozostawał obojętny na kwilenie jego sąsiadów.
– Nawet pasuje do niego ten Leonardo – dodała zachrypniętym głosem, dotykając palcami szyby.
Mily uparła się na to imię, chociaż James reagował iście histerycznie.
– Nie pasuje – odparł Harry. – Ale to i tak nie my o tym decydujemy.



***


Nie znaleźli sposobu na nawiązanie kontaktu z jej rodziną. Krewni zapadli się pod ziemię. Wysłali wiadomość do ambasady kraju, w którym żyła przed przybyciem do Anglii, ale nie uzyskali odpowiedzi. Dlatego o pogrzebie zdecydowali sami.
Pochowali Mily w Dolinie Godryka, bo nawet jeśli nie była żoną jego syna, to z pewnością matką wnuka, więc bezsprzecznie należała do rodziny. Zaplanowali skromną ceremonię, ale i tak przybyły tłumy bliższych i dalszych znajomych. Hermiona to przewidziała, więc zamiast tony kwiatów, pojawiły się ofiary na pomoc dla czarodziejów z biednych rodzin. Wiązanki przygotowała Lily, bo Ginny skupiła uwagę na opiece nad noworodkiem… a ten sprawiał niemało kłopotów. Nie spał prawie w ogóle, krzyczał tak głośno, że słyszeli go w sąsiedniej wiosce, w dodatku co chwilę dostawał wysypki. James wciąż miał problem z zapanowaniem nad chaosem w jego życiu.

Na pogrzebie zachowywał się normalnie, jakby ceremonia dotyczyła dalekiego krewnego. Później zniknął im z oczu i od tamtej pory widywali go tylko przez przypadek.
– Musi mieć w końcu jakieś imię – powiedziała Lily do ojca, bujając czterotygodniowego malucha w kołysce. Miała rację, ale oni nie wiedzieli, jak powinni go nazwać, a z Jamesem nie mieli żadnego kontaktu. Myśleli o tym bardzo często, próbując podjąć trudną decyzję. Jednak kiedy mały skończył dwa miesiące, okazało się, że cała rodzina mówi na niego Leo.
Opiekę nad niemowlakiem powierzyli Ginny, bo ona i tak robiła to najlepiej. Wychowała trójkę dzieciaków i nawet jeśli teraz podkreślała, że jest na to za stara, to i tak nie widzieli innego wyjścia. Luna, która spędzała wakacje w Anglii, powiedziała nawet, że zgodnie z kalendarzem buhunów to najlepszy czas na rodzicielstwo. "Jestem jego babcią, nie matką" rzuciła Ginny, krzywiąc się okropnie.

Musieli przywyknąć i, przede wszystkim, nie dać się zwieść. Przypomniał im o tym, ku zaskoczeniu wszystkich, Ron. "To nie wy jesteście jego rodzicami i jeśli dalej będziecie ściągać z niego odpowiedzialność, to będzie już za późno, żeby sobie z nią poradził" powiedział, zaglądając im do lodówki. "Chcecie dobrze, ale z biegiem czasu Leo zacznie widzieć w was mamę i tatę, w Albusie i Lily starsze rodzeństwo, a James nie będzie pasował mu do obrazka, bo ani to ojciec ani brat".

Wtedy razem z Ginny podjęli decyzję, skonstruowali plan i… czekali na okazję do jego zrealizowania. Jednak James znikał im z oczu, zanim zdążyli zaproponować cokolwiek. Ginny chciała poczekać, ale Harry stracił cierpliwość.
– Gdzie idziesz? – zapytał go w sobotnie południe, kiedy James ubierał buty na korytarzu.
– Na spacer – mruknął niewyraźnie, nie podnosząc głowy.
– To się świetnie składa – powiedział głośno, żeby przedrzeć się przez nerwową atmosferę w pomieszczeniu. – Zaczekaj.
James nacisnął na klamkę, ale zanim zdążył otworzyć drzwi, Harry machnął różdżką i uniemożliwił mu opuszczenie domu. Na początku nie dostrzegł żadnej formy reakcji, ale potem młody, niestety już mężczyzna, odwrócił się i zatrzymał spojrzenie gdzieś na poziomie jego brody.
– Nie mam zwyczaju powtarzać – dodał Harry, nie próbując już zdusić w sobie tonu typowego dla szefa biura aurorów. – Ginny, ubierz malucha.
– Kochanie, to nie… – zaczęła, ale on jej przerwał.
– Możesz po prostu to dla mnie zrobić?

Mogła. I zrobiła. Zniknęła na szczycie schodów prowadzących na piętro ich niemałego domu, gdzie w łóżeczku spał Leo.

– Co chcesz tym osiągnąć? – zapytał James.
– Więcej niż ty bezużytecznym włóczeniem się po okolicy – odarł, przecierając oczy.
Kiedy Ginny znosiła ubranego w pomarańczowy dres wnuka James odetchnął głośno i zacisnął zęby. Jedynie zerknął na zdziwionego niemowlaka, który zazwyczaj prezentował nieco zdegustowany wyraz twarzy. Ten jednak szybko znikał, kiedy w polu jego widzenia znalazły się przywieszone do wózka zabawki-znicze, machające skrzydełkami i wydające różne, niezidentyfikowane dźwięki.
– Nie powinien być głodny, ale jeśli tak, to wkładam tutaj butelkę… – zaczęła swój cykl porad Ginny, a James zmarszczył brwi. Mimo to wysłuchał jej do końca, chociaż jego oczy wyraźnie sugerowały czyste przerażenie. Harry był pewny, że pierwszy raz widzi swojego syna z tak bliska.
Kiedy zniknął im z oczu razem z wózkiem, przez długi czas obydwoje wbijali spojrzenie w drzwi, jakby za kilka minut miał wrócić. Ginny przygryzała dolną wargę, a Harry jej nastrój doskonale rozumiał. Sam czuł strach… właściwie ten sam, co zawsze, ale dzisiaj jakby mocniej.
– Myślisz, że sobie poradzi? – zapytała w końcu, przerywając ciszę.
– Miał cztery lata i woził Lily dookoła domu przez pół dnia. Teraz… jest pełnoletni, więc nie zginie od krótkiego spaceru z własnym dzieckiem.

Przynajmniej taką miał nadzieję.



***


Niełatwo być ojcem…

… ale dziadkiem całkiem łatwo.

Kiedy twoje dziecko chce nową zabawkę, wpadasz w próżnię. Jeśli dasz, sprawisz mu radość, a w gruncie rzeczy cię stać. Jeśli nie, pokażesz, że w życiu nie wszystko się dostaje. Zwłaszcza, że kolejnej miotełki brzdąc nie potrzebuje. Czy więc ten zakup przekroczy już granicę dobrego wychowania? Czy ten błąd będzie kosztował cię rozbestwienie i egocentryzm twojego syna? A może nie można wpadać w przesadę, a jedna dodatkowa rzecz nic nie zmieni?

Kiedy twój wnuk chce nową zabawkę, to możesz mu ją podarować, bo wychowywanie to nie twoja broszka.

Na całe szczęście maluch nie mieszkał z nimi. James przeprowadził ich do nowego mieszkania, kiedy jego syn skończył trzy lata. To było dość, żeby mógł dać radę trudom rodzicielstwa. Jednak Leo i tak siedział z Giny i Harrym średnio cztery razy w tygodniu. Jego ojciec skończył szkolenie aurora, dużo pracował, a nie chciał oddawać syna na całe dnie opiekunce.

Dobrze sobie radził, to Harry musiał przyznać. Potrafił odłożyć emocje na dalszy plan, nie babrać się w przeszłości, tylko patrzeć z nadzieją w przyszłość. Niedawno zaczął spotykać się z Mary… znowu. Trzy razy zdążyli się porządnie pokłócić, ale jak na pół roku związku to niezbyt wiele. Zresztą, Harry uznał, że to nie jego sprawa. Jeśli mają być razem, to nic ich nie powstrzyma… a jak nie, to rozstania również nic nie powstrzyma.

Tego dnia świętowali powrót Albusa do domu, bo jego młodszy syn dwa lata temu postanowił szukać pozostałości po nieszczególnie interesującej cywilizacji w Białorusi. Wrócił w jednym kawałku, ale z włosami sięgającymi prawie pasa i zabawnym, krzywym zarostem. Lily, która wciąż mieszkała z rodzicami, nie mogła przestać się śmiać. Kiedy James przekroczył próg domu, pewnie też dostałby ataku, ale Leo zaczął tak panikować, że uspokajanie go sprowadziło go na ziemię.
– On jest straszny, dziadku – buczał, a Harry nie mógł pozbyć się uczucia rozczulenia, za każdym razem, gdy tak do niego mówił.
– Nie on, tylko wujek Albus – poprawiła go Ginny.
– I nie straszny tylko po prostu brzydki – dodał James, szczerząc zęby. Wtedy Albus rzucił się na niego z pięściami, co wyglądało jak atak człowieka z epoki kamienia łupanego.
– Co wy wyprawiacie! – wrzasnęła Ginny, a Harry stanął jak na baczność, kiedy Leo chwycił go za nogawkę. – Jak małe dzieci! – Zdzieliła ich obu w tył głowy i wskazała palcem na drzwi – Marsz do kuchni.

Potem obyło się bez bójek, za to usłyszeli mnóstwo opowiadanych z zaangażowaniem historyjek Albusa, które nawet jego bratankowi strasznie się spodobały… zwłaszcza, że dostał od niego prezent. Był to latający dywan dla małych dzieci, zakazany przez Międzynarodową Konfederację Czarodziejów. "Tylko wśród mugoli, można go używać w domu" stwierdził Albus, ale nie zdawał sobie sprawy, że latający przedmiot w domu, to zwiastun katastrofy.

Kiedy Harry tak patrzył, jak Leo zasuwa w powietrzu, Al próbuje go zatrzymać, Lily tarza się po podłodze ze śmiechu, Ginny idzie do kuchni, powtarzając "jestem oazą spokoju", a James drapie się bezmyślnie po głowie… doszedł do wniosku, że jego rodzina nie jest do końca normalna.
– Nie boisz się, że rozbije sobie głowę? – zapytał najstarszego syna, chowając ręce w kieszeni.
– TEGO? No wiesz? – parsknął James. – On jest w powietrzu, a każdy w naszej rodzinie lepiej radzi sobie w przestworzach niż na twardym gruncie. – Westchnął głośno, odgarniając kasztanowe włosy z czoła. – Przeraża mnie mnóstwo rzeczy – dodał. – Że przez przypadek zamieni opiekunkę w myszoskoczka, nie znajdzie kolegów w przedszkolu albo wyrzyga obiad. Może boję się, że złamie sobie nogę na tym dywanie, ale to nic nowego. Zastanawiam się tylko czasami, czy to... ten strach, kiedyś się skończy…

Harry spojrzał na swojego najstarszego syna, przypominając sobie wszystkie przeszkody, z którymi oboje musieli się zmierzyć. Te trudne chwile, jak i zabawne, pełne radości czy bólu… mógł tylko dziękować, że istniały. Dlatego nie potrafił się nie uśmiechnąć, słysząc rozterki Jamesa… w końcu na pytanie "czy to się kiedyś skończy" istniała tylko jedna odpowiedź.

– Jeśli będziesz miał szczęście… – powiedział Harry, klepiąc go po plecach. – To nigdy.



Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaWilena Romus  dnia 13.04.2017 21:28
Moja pierwsza myśl była taka, że to bardzo chaotycznie literkowo. Niby nic, ale przecież to tekst Alette... A czasami mi się tak nienaturalnie czytało i musiałam wracać do poprzednich zdań.

Mimo wszystko ta część podobała mi się chyba najbardziej, chociaż liczyłam, że inaczej to się potoczy z jamesowym ojcostwem i z matką. Niby wszystko od początku zmierzało do takiego zakończenia, ale jakoś mam dziwną satysfakcję po przeczytaniu tego. Ogólnie podoba mi się to koło, które się tutaj zadziało i chociaż ta ostatnia wymiana zdań brzmi jak wzięta z MONdrych cytatów, to przedstawiłaś to w fajny i niebrzmiący banalnie sposób - czuli to co Wileny lubią, może nie najbardziej, ale lubią. Harry mnie już przestał irytować, James też... tak naprawdę to nikt mnie już nie wkurzał, więc propsy - data do kajecika. Trochę się dziwnie czuję, bo (podobnie jak z samą końcówką) nie ma w tym niczego odkrywczego, ani specjalnie intrygującego, to wszystko jest takie zwyczajne, nawet jak na obyczaj i tak pobieżnie opisane, że aż ciężko mi uwierzyć, że się wkręciłam w to opowiadanie... A jednak.

Szkoda, że przeczytałam już Twojego kolejnego ficka, nie mam na co czekać :(.

#TeamAlbusStill
avatar
Wioletta  dnia 13.04.2017 21:36
Zacznę od tego, że ten rozdział podobał mi się najlepiej z tych trzech, serio. Na początku miałam nadzieje, że to James umrze, bo wiedziałam, że ktoś na pewno, jednak szybko zostałam uświadomiona, ze to jednak Mila. No cóż. To taki typowy James, dobrze, że jednak się otrząsnął, i zaczął zajmować dzieckiem chociaż muszę przyznać, ze serio Leonardo? Porażka, chociaż jako Leo ładnie.

Dobrze, że zaczął sobie układać życie, szkoda, ze z tą samą laską. Ta Mary mimo, ze było o niej tyle co nic to wydaje się być beznadziejną laską. xD

Serio ta część wyszła ładnie, ładnie pociągnęłaś to w sferze emocjonalnej co było bardzo ważne w tym rozdziale.

#TeamAlbusSeverus
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 15.04.2017 13:11
Dzięki dziewczyny :D

Wilena, nie wiem do końca, co to znaczy chaotycznie literkowo... błędy czy jakiś krzywy język? ;>
No i serio czuję się mega pochwalona, skoro to takie niby pospolite, a jednak ci się podobało. Bo jednak obyczaj to ma być samo życie, zwyczajna, ludzka codzienność. A jednak udało mi się to napisać tak, żeby Wileny to polubiły :D

Wiola, jestem zaskoczona, że ten rozdział podoba się najbardziej, bo ja nie miałam co do niego pewności. Poprzednie części miały taki nastrój luźny, z lekką dawną chyba-humoru, a tutaj jednak zbliżyłam się do nieco smutniejszych klimatów... chociaż życie chyba takie jest, nie? Słodko-gorzkie ;p
avatar
Prefix użytkownikablad logiczny  dnia 23.04.2017 07:39
Jak zwykle, w wydaniu Alette kolejny przepiękny fragment ff. Tym razem językowo jest jeszcze bogatszy, a jako osoba posługująca się suchym ubogim i pokręconym stylem pisania, tym bardziej to doceniam :D. Wprawdzie poszło to, w innym kierunku niż się spodziewałem, lub raczej miałem nadzieję, że pójdzie, ale i tak czytałem z zaciekawieniem. Początek jednak mnie przeraził, bo ta niezwykle tajemnicza mugolka i równie niezwykle perypetie z jej dzieckiem, sugerowały, że może się szykować jakaś jakaś bardzo pokręcona historia. Na przykład z jakąś "lewą córką" Voldemorta, lub Bellatriks Śmiech Wybitny.
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 25.04.2017 19:45
Jak piszesz jak zwykle, to mam +3 do samooceny xD

Ale jeśli chodzi o styl pisania, to mój z kolei czasami jest nieco za bardzo hm... kolokwialny. Mam problem z utrzymaniem dramatyzmu i powagi ;p
Ale o córce Voldemorta i Bellatrxi mogę pisać tylko w kategorii HUMOR :D
avatar
Prefix użytkownikaSam Quest  dnia 23.09.2017 13:40
Dobra, wczoraj pochłonęłam te rozdziały na raz, więc niech Cię nie dziwi krótki odstęp czasu między komentarzami :D

W sumie śmierć tej dziewczyny nie obeszła mnie za bardzo, no wiesz nie miałam okazji się z nią emocjonalnie zżyć. Była takim nołnejmem jak matka dziecka Barneya w HIMYM, ale już całkiem serio obeszła mnie sytuacja Jamesa. No bo ile on ma tu lat? Pewnie nawet nie 20, a został samotnym ojcem z dzieckiem, które chyba nie wie co to sen. Trochę rozumiem jego reakcję na to wszystko, rodzice zajęli się dzieckiem, więc on może sobie spokojnie pielęgnować swoje cierpienie. Może nawet obwinia się o śmierć tej dziewczyny?
No i w sumie jestem ciekawa co to spowodowalo.
"Mimo to z jakiegoś powodu płód we wnętrzu matki w pewnej chwili zadziałał jak bomba zegarowa, rozrywając ją od środka"
Kurczę to serio zastanawiające jak to się stało, no ale wszak to magia, więc niczego nie wykluczam. Dla dobra fabuły trzeba było się jej pozbyć xD
Ron jako głos rozsądku wygrał całą serię, w sensie ja wiem, że nie był idiotą, no ale wszyscy byli tam zdziwieni, że to on ich ustawił do pionu xD

Bardzo podoba mi się ta mini seria, jak na dobry obyczaj przystało jest taka słodko-gorzka i chwała ci za to :D
Chciałabym powiedzieć, że to moja ulubiona mini-seria Twojego autorstwa, ale ból Albusa, też był zacny.
Teraz zostało Ci jeszcze napisać mini serie o Lilly coby był komplet :D

Jak wszyscy to i ja się opowiem:

#TeamJames
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 24.09.2017 14:39
Myślę, że co do dziewczyny to bardzo słuszne uczucia. Harry też nie bardzo wiedział, jak ma się zachować, bo niewiele o niej wiedział. Śmierć często porusza, ale jak nie jesteśmy do kogoś przywiązani, to potrafimy się zdystansować.
A jeśli chodzi o "jak to się stało", to już tutaj wchodzi moje własne wyobrażenie. Mimo wszystko to jest magia i tak jak czasami u niemagicznych ludzi geny się źle ułożą, przez co mamy albo ciąże z ryzykiem albo wady dziecka, tak u czarodziejów łączy się magia i ona też czasami może zadziałać nie tak, jak powinna. W książce efekty zaklęć były przykre w skutkach, a dziecko to przecież też jakaś forma magicznego eksperymentu :D

No i Ron - dla mnie on był postacią, która gada dużo głupot i dlatego, kiedy powie coś mądrego, ludzie słuchają haha. Bo Hermiona ciągle rzuca takie inteligentne hasła i można sobie myśleć "aha, znowu zaczyna".

Jak coś mnie najdzie to o Lily też napiszę haha

Dzięki bardzo, że znalazłaś czas na przeczytanie ; ))
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 100% [2 głosy]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 0% [0 głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Wyrodniaczek
03.08.2020 20:20
Sam Quest, oh to udawane zaskoczenie xD

Auror
03.08.2020 20:20
oho, drudzy goście odmówili przyjścia na ślub, zaczyna się :D

Auror
03.08.2020 20:20
nie ogarnęłam nawet, że była butelka

Znawca magicznego towaru
03.08.2020 20:17
wysłałam moje turniejowe ff dzisiaj no i była butelka, więc jakieś punkty jeszcze będą xD

Auror
03.08.2020 20:15
ohoho, to może się utrzymam xD

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59562 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 55722 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 44322 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 42244 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 37158 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36427 punktów.

7) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 36390 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 33335 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30892 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2020 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.29