Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Praca w magicznym świecie
>> Czytaj Więcej

Katherine Waterston

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

Wcieliła się w postać Tiny Goldstein w filmie Fantastyczne Zwierzęta.
>> Czytaj Więcej

Harry Potter i Zakon...

Kategoria: Streszczenia
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Streszczenie piątej części przygód Harry'ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

Helen McCrory

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Odtwórczyni roli Narcyzy Malfoy.
>> Czytaj Więcej

Daniel Radcliffe

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Odtwórca głównej roli Harry`ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

Eddie Redmayne

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

Aktor znany nam z roli Newta Scamandera. Aktor teatralny i filmowy. Zdobywca Oscara.
>> Czytaj Więcej

Patronus

Kategoria: Świat magii
Autor: Prefix użytkownikaRosalind Rooks

Patronusy i zaklęcie "Expecto Patronum".
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Rozumiem...

Tytuł: Rozumiem...
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaGoretti MK

Harry wrócił wstrząśnięty do pokoju wspólnego Gryfonów, myśląc o tym co powiedział mu Draco...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. VI część 6
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Czuł, jak mu się jeżą włosy na głowie. I bał się tego, co mógł usłyszeć. &#8211; Hermiono, co si...
>> Czytaj Więcej

[NZ][ UŚMIECHNIJ SIĘ ]

Tytuł: [ UŚMIECHNIJ SIĘ ]
Seria: To tylko szlaban!
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

seria publikowana również na wattpadzie pod tą samą nazwą, konto: @poruta_
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. VI część 6
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Czuł, jak mu się jeżą włosy na głowie. I bał się tego, co mógł usłyszeć. &#8211; Hermiono, co si...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 3.

Tytuł: Rozdział 3.
Seria: Zgniłe jabłka panny Weasley
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaCanisPL

Ginny niespodziewanie odnajduje sojusznika podczas oddawania skradzionych książek.
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. VI część 5
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Norris chwilkę się zastanawiał. &#8211; (...) Mieliśmy dopaść Snape&#8217;a, posługując się Gran...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. VI część 3
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Rozstanie
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 43
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 1 osoba
Prefix użytkownikaRue Riddle (Śmierciożerca)
Łącznie na portalu jest
43,444 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 226
Było: 12.05.2019 20:15:38
Napisanych artykułów: 1,031
Dodanych newsów: 9,753
Zdjęć w galerii: 20,648
Tematów na forum: 3,558
Postów na forum: 307,681
Komentarzy do materiałów: 217,673
Rozdanych pochwał: 3,174
Wlepionych ostrzeżeń: 4,143
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1134
uczniów: 3142
Hufflepuff
Punktów: 602
uczniów: 3036
Ravenclaw
Punktów: 693
uczniów: 3837
Slytherin
Punktów: 372
uczniów: 3113

Ankieta
Do Hogwartu trafia wehikuł czasu. Gdzie się przenosisz?

Czasy Założycieli. Chętnie poznałbym ich osobiście i naprawdę rozpiera mnie ciekawość, jak wyglądała budowa Hogwartu i pierwsza Ceremonia Przydziału
22% [28 głosów]

Bunt Goblinów w 1612 roku. Kto by nie chciał zobaczyć tych ciekawych rzecz, o których rozprawialiśmy na Historii magii? Te walki musiały być epickie
2% [2 głosy]

Czasy Huncwotów. Nie wiem, czy bardziej chciałbym stanąć w obronie Snape'a czy pomóc Jamesowi i Syriuszowi w wymyśleniu nowego zaklęcia do znęcania. Wybiorę, będąc na miejscu
42% [55 głosów]

31 października 1981 roku. Imprezka po zniknięciu Sami Wiecie Kogo musiała być niesamowita. Na żałobę po Potterach nie byłoby czasu
2% [3 głosy]

Byle kiedy, byleby przed rokiem 1689, czyli przed podpisaniem Międzynarodowego Kodeksu Tajności. Wtedy legalnie mógłbym przelecieć się na smoku, pośmieszkować z mugoli czy po prostu czarować bez obaw
8% [11 głosów]

Wybiorę czas szkolne Voldemorta. Może byśmy się zakumplowali? Albo bym się czegoś nauczył od samego mistrza czarnej magii? A może powstrzymałbym go, zanim stałby się takim złem?
15% [19 głosów]

Ja tam wybiorę przyszłość. Co mnie interesuje to, co już było? Chcę zobaczyć, co nas czeka!
9% [12 głosy]

Ogółem głosów: 130
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 16.03.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
HufflepuffMaddie Ross ostatnio widziano 24.05.2019 o godzinie 19:17 w Sala wejsciowa
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 24.05.2019 o godzinie 01:03 w III piętro
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 23.05.2019 o godzinie 23:51 w Londyn
Gryffindor[P]Liv O'Sullivan ostatnio widziano 23.05.2019 o godzinie 23:38 w Londyn
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 23.05.2019 o godzinie 23:27 w Londyn
Gryffindor[P]Liv O'Sullivan ostatnio widziano 23.05.2019 o godzinie 23:19 w Londyn
[Z] Albus Potter i jego wielki ból
Co może się wydarzyć, kiedy w Hogwarcie zaplanowane zostanie wystawienie sztuki "Przeklęte dziecko", a Albus zostanie jej najjaśniejszą gwiazdą?
Autor: Prefix użytkownikaAlette
Gatunek: Humor
Ograniczenie wiekowe: +7
Przeczytano 3036 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3].
Przeznaczenie magicznego stołka
Cóż winien uczynić Albus, żeby poradzić sobie z magiczną sztuką? Czy młody Puchon został stworzony do aktorstwa?

Albus stanął jak sparaliżowany. Zaśmiał się nerwowo, ale tłum sprawiał wrażenie śmiertelnie poważnego. Czuł wbite w niego spojrzenia kilkudziesięciu uczniów, co doprowadziło go wręcz do paniki.
– Przeklęte dziecko! – zawołał profesor, wciągając Puchona na scenę i ustawiając w samym centrum oślepiającego światła reflektorów. – To historia skupiona na odrzuconym przez świat dziecku Harry’ego Pottera!
– Odrzuconym przez świat? – wybełkotał, ale mężczyzna nie zwrócił na niego uwagi.
– Jest piękna, wrześniowa noc! – krzyknął, gestykulując teatralnie. – Młody adepci magii wkraczając w mury Hogwartu, oczekując na swój przydział. Wśród nich znajduje się on! – Wskazał na Albusa swoim chudym palcem, udekorowanym plastikowym pierścieniem z automatu za dwa sykle. – Chłopak zagadka, od wielu lat gnębiony przez swojego starszego brata, niedoceniany przez ojca. – Wśród tłumu rozległy się głośne chichoty. – W końcu zasiada na magicznym...eee... stołku i słyszy: SLITHERIN!
Albus wytrzeszczył oczy. Sam nie wiedział, czy ktoś go wkręca czy może to wszystko ma miejsce w jego głowie, podczas wyjątkowo szalonego snu.

Nigdy nie chciał trafić do domu węża. Jego ojciec przez wiele lat próbował przekonać całą trójkę swoich dzieci, że Slytherin wcale nie był złym domem, bo on sam znał wyjątkowego Ślizgona. Później wyszło na jaw, że owy wyjątkowy Ślizgon znęcał się nad profesorem Longbottomem, należał przez długi czas do zwolenników Lorda Voldemorta i poniżał jego ojca przez praktycznie pełen jego okres nauki w Hogwarcie. Sam Albus w czasie swojej obserwacji doszedł do wniosku, że Ślizgonom kłody pod nogi rzucano już na samym początku. Podczas gdy Gryffindor, Ravenclaw czy nawet Hufflepuff na piedestał wystawiali cechy będące cnotami, Slytherin popierał arogancję, ambicję, spryt i cwaniactwo. Czy z takim wzorem, porównując go z męstwem, mądrością czy życzliwością, uczniowie mogli faktycznie wyrastać na normalnych ludzi? Albus szczerze w to wątpił. Jeśli chcieli zmienić stosunek do tego domu, najpierw powinni zreformować piosenki Tiary Przydziału.
– Wtedy wszystko się zaczyna! – kontynuował profesor, ku zachwytowi tłumu. – Czy rodzina, od wielu lat polerująca swoje gryfońskie tradycje zaakceptuje chłopca z domu węża? – Tutaj zrobił pełną dramatyzmu pauzę. – OTÓŻ NIE! Stąd też zrozpaczony Albus ucieka w samotność, gdzie odnajduje go nie kto inny, a Scorpius Malfoy!

Wszyscy w Wielkiej Sali zamarli. Albus poczuł, jak coś upiornie zimnego wypełnia jego organizm, kiedy odnalazł pełne żywej niechęci spojrzenie Ślizgona. Przełknął głośno ślinę, zdając sobie sprawę, że prędzej piekło zamarznie niż on znajdzie w tym wariacie przyjaciela.

Teoretycznie nic do niego nie miał, naprawdę. Chociaż wujek Ron nieustannie powtarzał coś o pokoleniowej rywalizacji, dotyczyło to raczej jego córki. Jednak przez lata zdążył zaobserwować, że Scorpius był dramatycznie zarozumiały i, podobnie jak większość uczniów jego domu, miał jakiś kompleks czystej krwi.
– Chodź do nas, Scor – zawołał go profesor, a Albus nie mógł powstrzymać parsknięcia, kiedy siedzący niedaleko Wall wyciągnął chusteczkę i zaczął nią machać ze łzami w oczach.

Na początku Malfoy nie ruszył się z miejsca, dopiero po jakimś czasie wstał i szybkim krokiem podszedł do podestu. Zanim stanął obok profesora, uderzył ramieniem Albusa.
– Nie jestem przyjacielem tego smarka – powiedział głośno i wyraźnie.
– No jasne, kto by chciał koło ciebie stać, panie czysta krew jest ważniejsza niż czysty ryj – odparł Albus, wiedząc, że taka uwaga ściągnie na niego kłopoty.
– No ty na pewno nie, skoro przy każdym naszym spotkaniu leżysz plackiem na ziemi...
– Zniżam się do twojego poziomu...
– Stop! – Profesor położył swoje białe dłonie na ich głowach i trudno naprawdę określić, który był z tego powodu bardziej niezadowolony. – Ach, te sprzeczki między druhami! – Objął ich ramieniem, przyciągając do siebie niczym szmaciane lalki. – Ludzie kochają miłość między ogniem i wodą, tak jak piorun musi uderzyć w ziemię, żeby rozbłysnąć na niebie niczym patronus, tak Scorpius musi uderzyć w Albusa, żeby ich osobowość zajaśniała na niebie ich przeznaczenia!

Nikt nie zrozumiał słów profesora, ale to nie przeszkadzało wszystkim bić brawo dla jego pomysłowych porównań. Malfoy zmarszczył brwi, próbując ogarnąć przekaz, nie wiedząc jeszcze, że sens słów nauczyciela jest zawsze jeden, a brzmiał on "znajdźcie mi uzdrowiciela".

– Uderzyć? Niby czym? – zapytał głupio Albus.
– Podczas wspólnie spędzonych nocy – zignorował go nauczyciel. - Scorpius dowiaduje się o małym problemie przyjaciela i postanawia pomóc mu go rozwiązać. W jaki sposób? Wszystko to zawarłem w zachwycającym scenariuszu, ale poznacie go dopiero za kilka miesięcy! – Na jego twarzy zakwitła szczera ekscytacja, bijąca na głowę tę, którą wujek Percy wyrażał w stosunku do grubości denek kociołków. – Powiem tylko, że mój pomysł zyskał akceptację znanej na pewno wszystkim Stwórczyni Wszystkiego! Na razie jednak potrzebujemy ekipy organizacyjnej: aktorów, scenarzystów...
W tym momencie Albus się zgubił... i wcale nie chciał się odnaleźć. Negatywna aura otaczająca Scorpiusa dostatecznie zepsuła humor chłopaka. Na tyle że do końca bełkotu profesora Szinwa nie dostrzegał nic więcej poza jasną czupryną Malfoya.



***


– No i co ja mam teraz zrobić? – jęknął, skulony w kącie pokoju wspólnego. Obejmował kolana, a jego twarz przypominała niuchacza po zderzeniu z szybą.
– Mnie nie pytaj, już nie jesteśmy kumplami – odparł Wall, siedząc w fotelu, za którym swe oblicze skrył Al. – Przyjaciel Malfoya moim wrogiem jest.
– Czy ty przypadkiem w dzieciństwie nie zostałeś na wieki skonfundowany? – wycedził chłopak ze złością. – Od kiedy niby mam cokolwiek wspólnego z tym człowiekiem?
– No przecież on uderzył w ciebie swoim piorunem, żeby zrównać z ziemią wasze przeznaczenie, czy jakoś tak – powiedział z żalem Wall, wydmuchując nos w koc, a potem zarzucając go na głowę Pottera.

Albus westchnął głośno. Musiał coś wymyślić, żeby nie zostać pośmiewiskiem szkoły. Kompletnie nie przywiązywał wagi do teatru, a teraz miał zagrać główną rolę w przedstawieniu, którego fabuła brzmiała jak nieśmieszny żart. Nawet nie chciał sobie wyobrażać reakcji rodziny.

Do końca tygodnia trwały przesłuchania, dopiero potem miał poznać treść scenariusza... a ten napawał go przerażeniem.

Najgorsze w tym wszystkim było to, że ku swojej rozpaczy, nawet nie potrafił się z tego wykręcić. Profesor zagroził, że jeśli Albus nie zaszczyci sztuki swoim zaangażowaniem, nie dopuści go do sumów z transmutacji. Nie był doprawdy wielkim fanem tego przedmiotu, ale chciał skończyć swoje lata zmagań chociaż zadowalająco. Mógł oczywiście pójść na skargę do dyrektora MacGonagall, ale wtedy upokorzyłby się bardziej niż do tej pory.

Jedyną opcją było... ukrywanie się za fotelem do końca życia... albo udawanie, że nie ma żadnej sztuki. Po prostu.

Dlatego Albus chodził wciąż na lekcje, jednak ignorancja emocjonalna wcale nie należała do łatwych. Zwłaszcza że co chwilę ktoś mu gadał o roli, w która miał się wcielić.

– Słyszałeś, że Rose ma zagrać Shera Skyter? – powiedział mu Wall w piątek, bandażując skręconą kostkę zaraz po posmarowaniu jej cuchnącą maścią.
– A kto to? – zapytał zmęczony, odrabiając pracę domową z zielarstwa.
– Gadała z tobą wczoraj – przypomniał mu. Dostrzegając jednak głupią minę kolegi dodał – Ta ciemnoskóra trzecioklasistka...
– Przecież Rose jest ruda – zauważył Al, marszcząc brwi. Dziewczynka, która zadręczała go pytaniami o przedstawienie wyglądała uroczo, ale w żadnym aspekcie nie przypominała jego kuzynki.
– Nie bądź takim rasistą! – krzyknął oburzony Wall, zwracając na nich uwagę tłumu. – Poza tym zaczynacie próby w poniedziałek. Profesor dał mi scenariusz dla ciebie, ale zabrała mi go Jęcząca Marta...
– Przecież ona jest duchem, jak mogła cokolwiek wziąć do ręki?
– Kazała m czymś w siebie rzucić za pięćdziesiąt punktów – wyjaśnił. – Niestety trafiłem wprost do sedesu, sorka Al.
Wtedy młody Potter zaczął kwestionować swoją poczytalność w momencie, w którym zaczął zadawać się z Wallem. Kiedy patrzył na przyjaciela, doszedł do wniosku, że kumplowanie ze Scorpiusem wcale nie należało do tak abstrakcyjnych.

Zrozpaczony skierował swoją pogrążoną w bólu osobę na błonia, gdzie zaplanował wsiąknąć w ziemię wraz z lejącym deszczem.

Usiadł pod jednym z drzew, czując, jak powoli moknie mu tyłek... i każda inna część ciała. Po chwili jego humor uległ znaczącej zmianie, z nędzy przeobrażając się w podwójną nędzę. Jakkolwiek plan roztopienia wraz z kapiącą z nieba wodą sprawiał wrażenie wyjątkowo błyskotliwego, tak po zderzeniu z praktyką nieco osłabł na jakości.

W oddali zobaczył wracającą z boiska drużynę Gryffidoru, a jego ciało automatycznie zareagowało. Wstał najszybciej, jak to tylko możliwe i zaczął uciekać do zamku. Jak oczekiwał, nie zdążył. Stęskniona ramiona jego brata oplotły go w pełnym uczucia uścisku, pozbawiając resztki tchu.
– Gdzie tak pędzisz, Albusie Severusie – zawołał James ze śmiechem.

Nie odpowiedział, bo w zasadzie sam nie wiedział co. Kiedy chłopak w końcu go puścił, odskoczył kilka stóp do tyłu, a jego usta przyjęły kształt podkowy.

W jednej chwil uderzyła go niesprawiedliwość na świecie. Dlaczego to niby on miał mieć konflikt z ojcem na temat Slytherinu a nie James? Czy powodem tego był brak Scorpiusa w siódmej klasie? A może przyczyn powinien szukać w rudych włosach swojego brata, które wedle zwyczajów powinny usunąć z jego drogi wszelkich przyjaciół, w tym i Malfoya? (chociaż, jakby nie patrzeć, jego starszy brat miał całe mnóstwo znajomych, o wiele więcej niż Albus i Scorpius razem wzięci).

– Hej, co jest? – zapytał, ale Albus tylko wymamlał coś w odpowiedzi. – Ktoś ci dokucza? Mam mu skopać…
– Jezu, James, ja mam już piętnaście lat! – oburzył się.
– A to dużo?
– Dość dużo, żebyś przestał mnie bronić przed szkolnymi wrogami. Przez ciebie wychodzę na ofermę.
– No dobra, mój odważny i samodzielny bracie – James poklepał go po plecach i pociągnął w stronę szkoły. – To jak nazywa się ten szkolny wróg przez którym mam cię nie bronić?
– James! – zawołał z rozpaczą Al.
Razem wkroczyli na szkolny korytarz, zaszczycając posadzkę plamami błota. Starszy chłopak wyglądał na kompletnie nieprzejętego, kiedy rzucił na siebie zaklęcie osuszające, by po chwili tego samego czaru użyć na Albusie.
– Dlatego nie mogę cię spotykać – burknął, kiedy włosy stanęły mu dęba, upodabniając go do nastroszonego ptaka. James był od niego starszy jedynie o rok, a zachowywał się, jakby dzieliła ich dekada.
– Coś mówiłeś? – zapytał zdawkowo James, otrzepując szatę z kurzu.
– Nic – rzucił obrażony, przygładzając czuprynę.
– Przestań się dąsać – powiedział Gryfon. – Nabierz trochę dystansu do życia, bo zwariujesz. Zwłaszcza, że teraz masz być szkolną gwiazdą. – Wyszczerzył do niego zęby. – Jak chcesz, możemy poćwiczyć piętnowanie twoich kontaktów ze Ślizgonami, zawsze chętnie ci pomogę..
– Mógłbyś chociaż ty dać mi spokój?
– Nie wiem, o co ci chodzi. Ja bym oszalał z radości, gdybym mógł zagrać w przedstawieniu "Całe życie mi przykro" – powiedział. – Jednak twoje szczęście zachwyca mnie prawie tak samo jak mina ojca, kiedy dowie się o przedstawieniu. - Albus oczami wyobraźni zobaczył pogrążonego w zadumie ojca, który sam nie wie, czy coś ma wyśmiać czy zaatakować, po czym rzucił:
– Nie pocieszasz...
No i James wcale nie miał takiego zamiaru… a nawet jeśli takowy posiadał, to nieszczególnie przyłożył się do jego realizacji. Chociaż Albus bynajmniej tego nie oczekiwał, naprawdę.

Co do jednego jednak James miał rację – ta sztuka faktycznie robiła z niego jeszcze większą ciamajdę niż był na co dzień. Przekonał się o tym w dniu, w którym otrzymał scenariusz.



***


– Mój przyjacielu, nie ma takich jak ty wielu – recytował beznamiętnie Albus, wbijając spojrzenie w kartkę i za wszelką cenę unikając morderczego spojrzenia Malfoya. – Kiedy cię poznałem, od razu już wiedziałem. Pod osłoną nocy, gdy wzywałem pomocy, tyś przybył na me wołanie rozpaczliwe, kiedy cierpienie było me dotkliwe.

Scorpius najwyraźniej nie miał zamiaru mu odpowiedzieć, przynajmniej dopóki profesor nie chrząknął pięć razy i nie uderzył go w plecy.
– Od tego są druhowie – burknął obrażony. – Każdy ci to powie. Problemów z twym ojcem rozwiązanie, to czasu nieubłaganego cofanie.
– Otóż właśnie to! – krzyknął rozradowany nauczyciel. – Przepiękna kwestia, aż uległem wzruszeniu. – Wytarł pojedynczą łzę z policzka. – Na dziś tyle wystarczy, jutro poznacie odtwórców ról ojców i matek, czyli prawdziwej śmietanki towarzyskiej angielskiego teatru magicznego.

Albus nie chciał nawet pytać, kim byli ci ludzie. Jeśli posiadali umiejętności na poziomie jego i Scorpiusa, to przedstawienie zapowiadało się na bardziej sztuczne niż tworzywo z którego wykonano pierścień profesora.

– A teraz idźcie pracować, ciężko niczym drobne żuki podczas toczenia kuli po malowniczej ściółce leśnej!
– Ma pan na myśli żuka gnojarza, który kręci kulki z gówna? – zapytał Wall, znad drewnianej konstrukcji przypominającej trochę ławkę trochę krzesło.
– Powiedz mi, Wart, w jaką poważną rolę wcielasz się w tej sztuce?
– Jestem drzewem na błoniach?
– Czy drzewa mogą wyrażać swoje bezsensowne zdanie?
– Eeee...
– Nie mogą! – odpowiedział za niego profesor, tupiąc przy okazji nogą. – Więc zamilcz i ćwicz powiewanie na wietrze!
Wall zaczął pląsać rękoma z wyjątkowym skupieniem, a Albus z trudem powstrzymał śmiech.

Jego kumpel w ramach "męskiej solidarności" postanowił sam zgłosić się na przesłuchanie. Pretendował do roli tłumu uczniów, ale nauczyciel Wisza stwierdził, że jest za mało wyrazisty, więc przypisał mu rolę drzewa, który ruchem swych gałęzi wyznacza kierunek opatrzności. Dla Albusa taki rodzaj przyjacielskiego wsparcia był wystarczający, bo Wall robił z siebie jeszcze większego kretyna niż on.

Jutro nadeszło o wiele szybciej niż sądził i to był chyba pierwszy dzień od dnia wywieszenia ogłoszenia o sztuce, kiedy wstał w dobrym humorze. Przynajmniej dopóki nie zobaczył siedzącej na parapecie sowy, która z całą pewnością należała do jego matki (ojciec nigdy nie pogodził się ze stratą Hedwigi, którą jego dzieci znały z opowieści). Obok niej fruwała świnka wujka Rona.

DAM DAM DAM *napięcie*

C.D.N.


Komentarze
avatar
Sam Quest  dnia 24.08.2016 23:09
Hahahahahajahahahahaha
To mógłby być cały komentarz, ale musiałabym go usunąć jako SPAM i dac sobie Warna xD kocham ten ff i chce jak najwięcej. Było kilka wybuchów śmiechu, chyba z cztery teksty trafia na ścianę chwały. Stwierdzenie 'smiechom nie było końca' idealnie tu pasuje. Wall robiący za drzewo mnie rozwalił, do tego tekst, że profesor potrzebuje psychiatry albo zaczepki słowne Al- Scor to perełki, ale sama końcówka naprawdę wywołała napięcie bo co tam jest napisane? ja chcę wiedzieciec xD
Świetne, świetne, świetne <3
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 25.08.2016 12:09
Dziękuję ; ))
Miło jest wiedzieć, że żyje na tym świecie osoba, która te moje pierdółki czyta ;p I że jej się podoba, normalnie wow.

Jeśli chodzi o Albusa i Scorpiusa, to nigdy nie byłam ani za ich wielką przyjaźnią ani jawną wrogością, żeby nie kopiować schematu Harry-Draco. ZW praktyce Wall im trochę namieszał w relacji haha. Nie ukrywam, że rola drzewa wskazująca kierunek opatrzności idealnie do niego pasuje.

Kolejną część dodam pewnie za chwilę, bo w sumie czemu nie ;p
avatar
Wioletta  dnia 26.08.2016 16:11
co tu dużo mówić tekst jest pisany w gatunku humor i taką rolę spełnia, ale też w taki sposób to piszesz. śmiałam się kilka razy czytając całość. podoba mi się właśnie to o czym sama wspomniałaś, że Albus i Scorpius ani się nie kochają, ani nie nienawidzą. nie ma tego co właśnie u Harry'ego i Draco. to dla mnie na plus. :D mi się podoba, zastanawiam jak tą całą historie zakończysz. super!
avatar
Prefix użytkownikaBarlom  dnia 12.12.2016 22:59
r11; Podczas wspólnie spędzonych nocy r11; zignorował go nauczyciel. - Scorpius dowiaduje się o małym problemie przyjaciela i postanawia pomóc mu go rozwiązać

sory, ale nie jestem w stanie tego odebrać bez podtekstu xD

Porządny kawałek tekstu, biedny ten Wally, taki mocno ciamajdowaty... żeby dać się podejść Marcie xD
Może i nie śmiałem się do rozpuku, ale parę fragmentów miało oznaki humoru jezyk czuję że Scorpius bawi się obecnie równie wspaniale co Albus xD
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 21.05.2017 15:53
Wiola, no ja nie lubię, kiedy historie dotyczące nowego pokolenia (i nie dotyczy to tylko HP) są jakimś przeniesieniem osobowości, relacji i problemów ich rodziców. To bez sensu... po co nam Harry i Draco w wersji nowoczesnej? Z drugiej strony ta przyjaźń jest dla mnie strasznie wciskana i taka trochę sztywna, bez polotu, bo oczywista jak cytrynowe dropsy Albusa.

Barlom, odbieraj jak chcesz :D Podteksty są zawsze na plusie haha
Nie jestem typem śmieszka, który opowiada takie żarty, że boki zbijać czy coś. To bardziej taka lekka, trochę zabawna historia, bez zbędnej przesady.

Dziękuję wam za komentarze ; ))
avatar
Prefix użytkownikablad logiczny  dnia 30.06.2018 22:49
Ta część podobnie jak poprzednia obfituje w przewrotny humor, ale jest kilka nowych perełek. "Plastikowy pierścień z automatu za dwa sykle", "Stwórczyni Wszystkiego", czy ten tekst parodiujący sposób mówienia Mistrza Yody Śmiech Ten scenariusz sam w sobie jest kopalnią idiotyzmów jak najbardziej takiego inteligentnagowartych wyśmiania. Znakomita robota.
avatar
Prefix użytkownikaKHZP  dnia 02.07.2018 20:13
Mega mi się podoba ten rodzaj humoru, a profesorek Siwa Wisła jest moim idolem. (Nie dopuszczam do siebie myśli, że to odpowiednik autora "HPiPD", bo inaczej bym go tu i teraz potraktował Sectumsemprą. Mimo, że wizja Jtwórczyni Kszystkiego jest co najmniej wykwitem kreatywności.)
Tak na marginesie, to daję W!
Bawię się przy tym tekście superowo.
Ale kwestia drzewa chyba jest w tej części najlepsza. Biedny, niczego nie świadomy Wall.
Pokątną dodam, że ilość literówek wzrosła, ale jeszcze jest ok.
Zaraz przejdę do wielkiego finału. DUM DUM DUM!
Rewelacyjny FanFick!
Pozdro, Puchon KHZP
avatar
Prefix użytkownikaLiliana2194  dnia 26.02.2019 20:56
Przeczytałam sobie jeszcze raz i nadal mi się podoba. Nawet bym powiedziała, że łatwiej mi uwierzyć w taką wersję przyszłości niż w tę z Przeklętego Dziecka xD Poza tym świetnie piszesz, no ale to żadne odkrycie, nie bez powodu wygrałaś turniej ff.

- Przecież Rose jest ruda - zauważył Al, marszcząc brwi. Dziewczynka, która zadręczała go pytaniami o przedstawienie wyglądała uroczo, ale w żadnym aspekcie nie przypominała jego kuzynki.
- Nie bądź takim rasistą! - krzyknął oburzony Wall, zwracając na nich uwagę tłumu.


Ten fragment chyba najbardziej mnie rozbawił :D
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 50% [1 głos]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 50% [1 głos]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Żywa legenda
25.05.2019 00:21
pusto jak na piątkowy wieczór ;<

Żywa legenda
24.05.2019 23:09
brzmi super :D zdrowiej szybko i wysypiaj się

White Canary
24.05.2019 23:08
do środy, ale na 99 proc w czwartek mamy wolne (fińskie święto) więc w piątek wracam na jeden dzień

Żywa legenda
24.05.2019 22:38
pij rosołek!

Żywa legenda
24.05.2019 22:38
do kiedy masz zwolnienie?

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58171 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 49528 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 39573 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34115 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34049 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 32046 punktów.

8) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30495 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.96