Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje naprawdê

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór± z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 39
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[NZ] Zgni³e jab³ka panny Weasley
Tiara przydzieli³a Ginny do Slytherinu, co nie zosta³o odebrane pozytywnie w¶ród najbli¿szych i cz³onków nowego domu. Przez wszystkie lata w Hogwarcie zmaga siê z rodzin± i ¦lizgonami, którzy w pewnym momencie okazuj± siê nader fascynuj±cymi osobami.
Autor: Prefix u¿ytkownikaCanisPL
Gatunek: Dramat
Ograniczenie wiekowe: b/o
Przeczytano 13607 razy.
Rozdzia³y: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8].
Rozdzia³ 4.
Przygód Ginny i Rona ci±g dalszy.
Ginny i Ron byli gotowi na wyprawê. W pokoju ch³opaka zostawili list, w którym wyja¶nili, dok±d zamierzali siê udaæ i co zrobiæ. Potem ramiê w ramiê weszli do lasu.

— My¶lisz, ¿e ta nimfa nam co¶ zrobi? — spyta³ Ron, odsuwaj±c ga³±¼ na bok.

Trawy by³y tak wysokie, ¿e niemal dostawa³y Ginny do kolan. Na szczê¶cie za³o¿y³a rajstopy, bo gdyby nie one, ju¿ dawno poparzy³aby siê pokrzywami znajduj±cymi siê wrêcz na ka¿dym kroku. Ron niestety musia³ siê co chwilê drapaæ albo schylaæ przed ka¿d± mijan± ga³êzi±, ¿eby potem nie wróciæ ca³y obdrapany do domu. O ile w ogóle wróc±.

— Kto wie? Ostatnio macha³a nad moj± g³ow±, ¿eby przepêdziæ... co¶. — Skrzywi³a siê.

Odgoni³a jedn± rêk± owada, gdy drug± przytrzyma³a ga³±¼. Sz³a tu¿ za Ronem, który ka¿dy krok stawia³ ostro¿nie, jakby spodziewa³ siê, ¿e nagle zza krzaków wyskoczy nimfa i ich zje.

Ginny naprawdê nie lubi³a tego lasu. Ogó³em niespecjalnie uwielbia³a przebywaæ w miejscu, w którym w ka¿dej chwili co¶ mog³o j± zaatakowaæ, a ów busz idealnie siê w te kryteria wpasowywa³. Czy to zwierzêta, czy to ro¶liny, czy nawet grunt: wszystko wydawa³o siê niebezpieczne.

— Poza tym uzna³a, ¿e to dla mnie jaki¶ prezent. Wziê³a mnie za Indiankê i chyba my¶la³a, ¿e przepêdzaj±c to... co¶, zrobi mi przyjemno¶æ. — Wzruszy³a ramionami, mimo i¿ Ron nie móg³ tego zauwa¿yæ.

Ginny czu³a pod stopami tward± ziemiê. W tym momencie zag³êbiali siê w tê czê¶æ lasu, która by³a wyj±tkowo gêsta. Drzewa ros³y wysoko, wy¿ej ni¿ dom Weasleyów, a trochê dalej zwiêksza³a siê ilo¶æ paproci i krzaków. Ju¿ wkrótce dojd± do roz³o¿ystego krzewu ostrê¿nic, przy którym dwukrotnie zatrzymywa³a siê wcze¶niej na przek±skê.

— W sumie wygl±dasz na Indiankê. — Ron odwróci³ g³owê, ¿eby ujrzeæ, jak twarz Ginny przybra³a pochmurny wyraz. — Nie wiñ mnie, tylko to, jak wygl±dasz.

Pu¶ci³ ga³±¼, która uderzy³a Ginny prosto w twarz.

— Ach tak? Mów dalej — spyta³a gniewnie, w ostatniej chwili ³api±c kolejn± witkê. Z³ama³a j± na wpó³ i wyrzuci³a w trawê, choæ najchêtniej cisnê³aby ni± w g³owê brata.

— Gdyby¶ przesta³a zaplataæ tego warkoczyka albo nosiæ tê durn± czapkê jak jakie¶ trofeum, mo¿e wziê³aby ciê za normaln± dziewczynê. A tak to proszê: czarowa³a co¶ nad twoj± g³ow± i wygadywa³a bzdury nie z tej ziemi. — Nagle zatrzyma³ siê i odwróci³ w stronê Ginny ze zmru¿onymi od podejrzliwo¶ci oczami. — Czekaj... A co, je¶li jeste¶ zaklêta i w³a¶nie prowadzisz mnie na ¶mieræ?

Cofn±³ siê o krok, kiedy Ginny prychnê³a i zaplot³a rêce na piersi.

— Nie wyg³upiaj siê. Gdybym by³a zaczarowana, poczu³abym to.

Ron zeskanowa³ wzrokiem Ginny od góry do do³u, nie bêd±c ani trochê przekonanym. Zrobi³ kolejny krok w ty³.

— To samo powiedzia³aby osoba zaczarowana.

Ginny przewróci³a oczami i przepchnê³a siê obok Rona.

— W porz±dku, mo¿esz zostaæ tutaj. Stañ na czatach, a ja pójdê przodem. I tak jeste¶my ju¿ blisko.

I w rzeczywisto¶ci niewiele brakowa³o do strumienia. S³ysza³a z niedalekiej odleg³o¶ci uspokajaj±cy d¼wiêk p³yn±cej wody. Powietrze by³o wilgotne i ciê¿kie; nawet ptaki nie æwierka³y, bo niedawno co skoñczy³o padaæ.

— Pilnuj ty³ów — rozkaza³a Ronowi, który wci±¿ nie nabra³ zaufania do siostry, ale mimo wszystko kiwn±³ g³ow±.

Ginny wziê³a g³êboki oddech, zwi±za³a spuszone w³osy w kitkê i ruszy³a do przodu jak ¿o³nierz id±cy na wojnê.

Z ka¿d± przebyt± stop± jej serce zamienia³o siê w ciasny supe³, a rêce coraz bardziej poci³y. Nogi jakby automatycznie siê porusza³y, a plecy pozostawa³y wyprostowane. Ginny oczami wyobra¼ni widzia³a, jak wraca do domu z triumfem w oczach, a ca³a rodzina jest z niej dumna, bo zachowa³a siê jak prawdziwa Gryfonka i pokona³a nimfê. Weasley za¶ nie posiada³aby siê ze szczê¶cia, gdyby taki scenariusz naprawdê zaistnia³. Szkoda jednak, ¿e za wcze¶nie by³o, by spocz±æ na laurach.

Minê³a oznaczone drzewo, a po chwili znalaz³a siê przy strumieniu, u którego brzegu znowu przesiadywa³a nimfa. Teraz jednak siedzia³a cicho, wpatruj±c siê w wodê, a ¿adne ptaki nie kr±¿y³y nad jej g³ow±. Ginny pomy¶la³a, ¿e mo¿e dziewczynka znajdowa³a siê my¶lami daleko st±d, ale w mig siê otrz±snê³a. Czy zamy¶lona, czy nie, nimfa odpowie na wszystkie pytania m³odej Weasley i nie istnia³a ¿adna magia, by j± od tego planu odwie¶æ.

Ginny skulona przebieg³a na dó³ i, tak jak wcze¶niej, stanê³a za nimf±. Tym razem jednak by³a nieuzbrojona, a jedyna pomoc w postaci brata znajdowa³a siê wysoko ponad ni±, kilka stóp dalej. Zacisnê³a rêce w piê¶ci i wyprostowa³a siê, jakby przygotowuj±c siê do ka¿dej mo¿liwo¶ci ataku ze strony dziewczynki.

Odchrz±knê³a g³o¶no i od razu zrobi³a krok w ty³, kiedy nimfa ocknê³a siê i odwróci³a w jej stronê.

— Och, to znowu ty — westchnê³a blondw³osa dziewczynka, odwracaj±c siê ku strumieniu. — Odganianie gnêbiwtrysków pomog³o?

Ginny zacisnê³a usta w w±sk± liniê. Nie mia³a zielonego pojêcia czym s± gnêbiwtryski, ale patrz±c po nazwie, nie by³y zbyt dobrymi stworzeniami.

— Nie.

Nimfa zaatakuje teraz, czy za kilka minut, jak skoñcz± pogawêdkê?

— A szkoda. Na tatê to zawsze dzia³a.

Ginny widzia³a po dziewczynce, ¿e siê zasmuci³a. Znowu wbi³a wzrok w strumieñ i porusza³a nogami, wywo³uj±c falê. Woda by³a zaskakuj±co czysta, a na dnie Weasley zauwa¿y³a wiele kamieni.

— Siadasz? Woda z tego strumienia ma w³a¶ciwo¶ci lecznicze, a twoim nogom siê chyba przyda.

Ginny sapnê³a z irytacji. Gdyby woda rzeczywi¶cie leczy³a, Weasley ju¿ dawno by o tym wiedzia³a.

— Wolê postaæ — stwierdzi³a butnie.

Nimfa wzruszy³a ramionami. Na jej twarzy nie odbija³y siê ¿adne emocje, a pusty wzrok by³ zawieszony na strumieniu. Ginny nie s±dzi³a, aby blondynka szuka³a czego¶ konkretnego w wodzie, bo w przeciwnym razie nie siedzia³aby bez ruchu, jakby wszelkie si³y witalne opu¶ci³y jej cia³o.

Weasley postanowi³a wiêc wykorzystaæ sytuacjê, póki nimfa by³a my¶lami nieobecna.

— Dlaczego nie zamieni³a¶ siê w syrenê, gdy obla³am ciê wod±?

Odwróci³a w jej stronê g³owê, a Ginny przez moment zauwa¿y³a b³ysk zdziwienia w oczach dziewczyny.

— A dlaczego bym mia³a? Tak potrafi± tylko magiczne stworzenia.

Ginny mia³a wielk± ochotê potrz±sn±æ nimf±, byleby tylko przesz³a do sedna. Nie lubi³a, kiedy kto¶ k³ama³ jej w ¿ywe oczy, je¶li widzia³a dowód na swoj± racjê. A w tym przypadku jasno i dobitnie dziewczynka naprzeciwko udowodni³a, ¿e nie by³a cz³owiekiem.

— Przestañ. Widzia³am, jak ro¶liny zachowuj± siê wokó³ ciebie. Obrastaj± ciê jak królow±.

Nimfa wci±¿ patrzy³a na ni± ze zdziwieniem, co tylko bardziej zdenerwowa³o Ginny. Splot³a rêce na piersi i wysunê³a lew± nogê do przodu.

— Wiêc mów, dlaczego siê nie przemieni³a¶. — Weasley zadar³a podbródek i spojrza³a z góry na dziewczynkê.

Nie przejmowa³a siê, ¿e blondynka ci±gle wgapia³a siê w ni± swoimi niebieskimi oczami. Ginny nie wiedzia³a, która w tamtym momencie wygl±da³a straszniej: ona czy nimfa. W koñcu obydwie nie by³y piêkne, a co dopiero po deszczu.

— Nie potrafiê — odpowiedzia³a prosto dziewczynka, a jej ton przybra³ pusty wyraz, niemal taki sam jak przewiercaj±ce Ginny na wylot oczy. — Gdybym umia³a, rodzice byliby najszczê¶liwszymi osobami na ziemi.

Odwróci³a wzrok ku z³±czonym d³oniom, które, jak dopiero teraz Ginny zauwa¿y³a, w niektórych miejscach by³y poparzone i zaczerwienione. Ich widok sprawi³, ¿e poczu³a obrzydzenie. Nienawidzi³a widzieæ czyich¶ ran, bo to oznacza³o, ¿e kry³y za sob± przykr± historiê, a Ginny naprawdê nie lubi³a rozpaczy i smutku. Poza tym oparzenia wygl±da³y okropnie, jakby nimfa próbowa³a siê broniæ przed ¿r±cymi miksturami.

— Co ci siê sta³o w rêce? — spyta³a Weasley, kiwaj±c w stronê d³oni.

Mo¿e to siê wydawa³o g³upie, ale naprawdê zainteresowa³o j±, sk±d u magicznego stworzenia pojawi³y siê takie rany. A je¶li mia³a dzi¶ umrzeæ, to czemu by nie dowiedzieæ siê czego¶ wiêcej?

— Moja mama eksperymentowa³a z Eliksirem Bulgeye. Niestety straci³a nad nim panowanie i wybuch³ na ca³y pokój.

Ginny skrzywi³a siê na tê historiê. Wola³a sobie nie wyobra¿aæ, w jakim stanie by³a matka tej nimfy.

— I co, twoja mama jest w jakim¶ o¶rodku dla magicznych zwierz±t?

Kiedy dziewczynka unios³a wzrok, Ginny zrozumia³a, ¿e to by³o bardzo nietaktowne zagranie. Z drugiej strony jednak niewiele j± to obchodzi³o.

— Jest w ¦w. Mungu — odpowiedzia³a niemal¿e lekko blondynka, mimo ¿e twarz i oczy wskazywa³y, ¿e a¿ tak lekko siê nie czu³a.

Ginny mrugnê³a ze zdziwienia.

— W Mungu? Przecie¿ tam przyjmuj± tylko czarodziejów.

— Moja mama jest czarownic±. Tata równie¿ jest czarodziejem.

Serce Weasley zatrzyma³o siê na moment, kiedy nimfa-nie-nimfa wypowiedzia³a s³owa. To by³o jak uderzenie w brzuch: nag³e i bolesne. Skoro dziewczynka naprzeciwko to nie nimfa, to w takim razie Ginny nie mog³a liczyæ, ¿e wróci do rodziny z dobrymi wie¶ciami o pokonaniu gro¼nego stworzenia. Ca³e marzenie rozpad³o siê w py³.

— Przykro mi — powiedzia³a Ginny pustym g³osem.

Naprawdê chcia³a pokazaæ rodzinie, ¿e by³a godna uwagi. Od dawna ¶ni³a o tym, i¿ rodzice poklepywali j± po plecach i mówili, jacy s± dumni z takiej córki, jak± mieli. Teraz jednak czu³a wielkie rozczarowanie, ¿e nimfa okaza³a siê zwyczajn± dziewczynk± i nikim ponadprzeciêtnym. Gdzie¶ g³êboko w pod¶wiadomo¶ci pragnê³a stoczyæ walkê z magicznym stworzeniem i wyj¶æ z tej walki zwyciêsko.

Usiad³a obok dziewczynki i wpatrzy³a w swoje odbicie w wodzie. Ukazywa³o przegranego, nudnego rudzielca z brakiem talentów, ze ¶redni± urod± i ¿adn± blisk± osob±, która mog³aby j± pocieszyæ.

— Chrapaki maj± j± w opiece — odpowiedzia³a blondynka, zataczaj±c nogami ko³a w wodzie.

Przez d³ug± chwilê siedzia³y w ciszy, napawaj±c siê odg³osem szumu wody i szeleszcz±cych li¶ci. Niebo wci±¿ pokrywa³y szare chmury, jakby znowu mia³o zacz±æ padaæ. Ginny jednak siê tym nie przejmowa³a. Je¶li mia³a wracaæ ca³a przemoczona do domu, niech i tak bêdzie. Przynajmniej dope³ni obraz czystej pora¿ki, jak± dzisiaj pope³ni³a.

— Czemu tamten ch³opak siê tak na nas gapi? — spyta³a w pewnym momencie dziewczyna, kiwaj±c g³ow± w stronê drzew.

Ron mierzy³ j± wzrokiem jak wroga, co Ginny doskonale widzia³a nawet z tej odleg³o¶ci. Sta³ skulony z kapturem na g³owie, wychylaj±c siê spoza krzaka niczym prawdziwy, nieudolny agent.

— To mój brat. Uwa¿a ciê za nimfê i my¶li, ¿e chcesz mnie zabiæ — wyja¶ni³a pokrótce Ginny, obserwuj±c, jak pusta twarz dziewczyny powoli nabiera kolorów i przyjmuje zainteresowany wyraz.

— Och.

Weasley uzna³a, ¿e „och" to dobry sygna³ do poznania blondynki, skoro nie wydawa³a siê chcieæ zamordowaæ Rona.

— Jak siê nazywasz?

Odwróci³a siê od Rona, a na jej twarz wyp³yn±³ lekki, rozmarzony u¶miech.

— Luna Lovegood. A ty?

— Ginny Weasley. — Skinê³a g³ow± i wyci±gnê³a rêkê w stronê nowej znajomej, któr± ta szybko potrz±snê³a.

— Nie wiedzia³am, ¿e Weasleyowie to Indianie.

Ginny wyba³uszy³a ze zdziwienia oczy i prêdko opu¶ci³a rêkê. Luna za¶, nic sobie nie robi±c z otêpia³ego wzroku Weasley, odwróci³a siê w stronê rzeki i weso³o zamacha³a nogami.

Wychodzi³o na to, ¿e mia³y ze sob± wiele do omówienia.

***


Ron wrêcz kipia³ ze z³o¶ci, kiedy wracali do domu. Ginny spokojnie pod±¿a³a za nim, staraj±c siê ignorowaæ ga³êzie, których brat umy¶lnie nie przytrzymywa³, tak aby ca³y czas uderza³y j± w twarz. Zacisnê³a zêby i bez s³owa, jak potulny baranek, ruszy³a za nim.

Bêd±c z ty³u, Ginny widzia³a napiête plecy Rona oraz zbiela³e piê¶ci. Doskonale wiedzia³a, co w³a¶nie prze¿ywa³: jedn± wielk± z³o¶æ, która rozp³ywa³a siê po ca³ym ciele i odbiera³a mowê. Atmosfera w powietrzu by³a napiêta i sugerowa³a, ¿e brat nie wytrzyma d³ugo w ciszy. Ginny ju¿ tylko czeka³a na wybuch.

Deszcz znowu zacz±³ padaæ, przez co ich humory znacznie siê pogorszy³y. Ginny s³ysza³a g³o¶ne pla¶niêcia przemoczonych butów w b³ocie i uderzaj±ce o li¶cie krople. Powietrze cudownie pachnia³o wilgoci±.

— Martwi³em siê o ciebie — powiedzia³ nagle Ron, nie zwalniaj±c kroku i nie odwracaj±c siê w stronê siostry.

Brzmia³ na zdenerwowanego, o co Ginny nie mog³a go winiæ. Gdyby by³a na jego miejscu, ju¿ dawno wybuchnê³aby z³o¶ci± i krzycza³aby na ca³y las, dopóki kto¶ z rodziny by ich nie us³ysza³.

— By³em nawet gotów rzuciæ siê, ¿eby ciê ratowaæ.

— Nie musia³e¶ — odpowiedzia³a spokojnie Ginny, przytrzymuj±c kolejn± ga³±¼.

W tej chwili wola³a zachowaæ ostro¿no¶æ i nie mówiæ niczego pochopnie. Naskakiwanie na brata mog³o siê ¼le skoñczyæ, szczególnie kiedy by³ na granicy cierpliwo¶ci.

Przez chwilê szli w ciszy. Ginny mog³a napawaæ siê zapachem powietrza i pogod± ducha, która nagle zala³a jej cia³o. Lubi³a, kiedy pada³o. Co prawda wola³a wtedy siedzieæ w domu i czytaæ ksi±¿kê, kiedy na zewn±trz panowa³a szaro¶æ, jednak na ten moment wilgoæ a¿ tak jej nie przeszkadza³a.

— Nie musia³em? — sarkn±³ Ron. — Jestem twoim bratem. Oczywi¶cie, ¿e musia³bym ci pomóc. Od tego jest rodzina.

Ginny nic nie powiedzia³a, choæ na usta cisnê³o jej siê wiele niemi³ych s³ów.

— I tak po prostu jej zaufa³a¶? A mo¿e ona w³a¶nie chcia³a, ¿eby¶ uwa¿a³a j± za niegro¼n±?

— Luna jest czarownic±, Ron. Nie zrobi³aby nam krzywdy.

— Oczywi¶cie! No tak, jak mog³em o tym nie pomy¶leæ? Ka¿dy, kto jest czarodziejem, automatycznie jest naszym przyjacielem!

Rzuci³a mu zdenerwowane spojrzenie, kiedy macha³ rêkami, nieomal trafiaj±c j± w g³owê. Przybra³ tak fa³szywie weso³y ton, na jaki go by³o staæ, i wrêcz z u¶miechem wykrzykiwa³ swoje zdanie. Gdyby tylko ktokolwiek znajdowa³ siê w pobli¿u, natychmiastowo zwróci³by na nich uwagê.

— By³o, minê³o. Nie masz siê co przejmowaæ. Luna nie jest nimf±, sprawa zamkniêta i mo¿esz i¶æ w spokoju spaæ.

— Och, dziêkujê za przyzwolenie. W koñcu zala³a mnie ulga.

Ginny naprawdê musia³a siê powstrzymywaæ, ¿eby nie powiedzieæ kilka niemi³ych s³ów. Co prawda rozumia³a powód zdenerwowania brata, ale i tak nie mog³a siê nie zdenerwowaæ. W koñcu wszystko siê dobrze skoñczy³o, prawda?

— W ogóle co ty sobie my¶la³a¶, ¿eby pój¶æ tam bez ¿adnej broni? Liczy³a¶ na ³ut szczê¶cia czy co?

— Po prostu chcia³am skoñczyæ sprawê najszybciej, jak siê da³o.

I w koñcu udowodniæ, ¿e nie jestem nikim, dopowiedzia³a w my¶lach.

— W takim razie ¶wietnie ci posz³o. Zadowolona ze swoich wyników?

— Nawet bardzo — stwierdzi³a ponuro, pó³ k³ami±c, pó³ mówi±c prawdê.

Luna by³a naprawdê fantastyczna. Dziêki niej Ginny mog³a choæ na chwilê siê zrelaksowaæ i odej¶æ do ¶wiata marzeñ. Gdy nowo poznana dziewczyna opowiada³a tak niestworzone historie, jak to Weasleyowie mogli staæ siê Indianami, Ginny wrêcz zapomnia³a o Billu i Apolonii. Mimo wszystko jednak widmo odniesionej pora¿ki, ¿e nie pokona³a nimfy, wisia³o nad ni± jak szare chmury zapowiadaj±ce deszcz.

— Zaraz bêdziemy w domu — poinformowa³a Weasley, widz±c majacz±cy z daleka wysoki, kamienny komin.

Ze wstydem przyzna³a, ¿e nie chcia³a wracaæ. Nie potrafi³a spojrzeæ rodzicom w twarz. Gdyby tylko ktokolwiek z rodziny wiedzia³ o ma³ym polowaniu na nimfy, zapewne stroi³by sobie z Ginny ¿arty a¿ do koñca ¿ycia. Wystarcza³o, ¿e Ron widzia³ ow± pora¿kê, jakiej do¶wiadczy³a.

— Mówimy rodzicom? — spyta³, a Ginny wnet unios³a g³owê i wykrzyknê³a:

— Nie, na Merlina, nie! Jeszcze siê pytasz? Bêdziemy mieli przechlapane, jak siê dowiedz±.

Ron wzruszy³ ramionami z obojêtn± min±. Wydawa³o mu siê wszystko jedno, czy ktokolwiek bêdzie wiedzia³, czy nie. Dla Ginny to sprawa ¿ycia i ¶mierci.

Spojrza³a na niego k±tem oka, gdy siê zrównali. Mo¿e i jego twarz niczego nie wyra¿a³a, ale Ginny doskonale zdawa³a sobie sprawê, ¿e wci±¿ by³ na ni± z³y. Utkwi³ wzrok w jednym punkcie, co zawsze oznacza³o, ¿e stara³ siê pozbieraæ my¶li. Nawet nie patrzy³, czy cokolwiek zagradza³o mu drogê; po prostu szed³ przed siebie i nic go nie obchodzi³o.

W pewnym momencie zatrzyma³a siê tu¿ na skraju lasu. Widzia³a, ¿e ¶wiat³a w oknach s± zapalone, a gdy siê przyjrza³a, zauwa¿y³a Charlie'ego chodz±cego po pokoju. ¦ciana deszczu jednak nie pozwala³a ujrzeæ niczego, co nie by³o o¶wietlone.

— Ron...? — powiedzia³a niepewnie, wci±¿ wpatruj±c siê w Charlie'ego. — Mo¿esz mi co¶ obiecaæ?

Brat obróci³ siê do niej z wyra¼nym poirytowaniem.

— Mo¿e jak wrócimy do domu. Nie chcê siê przeziêbiæ.

— Proszê, nie mów nikomu o tym, co siê dzisiaj sta³o — wypali³a, gdy ju¿ siê odwraca³, by pój¶æ dalej.

Wlepi³a w niego b³agaj±ce spojrzenie. Mog³a nawet pa¶æ na kolana, wy¶piewaæ ¿yczenia, cokolwiek, byleby tylko nie musia³a znosiæ upokorzenia.

Ron po d³u¿szej chwili z wolna pokiwa³ g³ow±, choæ wci±¿ wygl±da³ na tak samo nieugiêtego z tymi swoimi zaplecionymi rêkami, jak kilka minut wcze¶niej. Ginny westchnê³a z ulg±, a stres opu¶ci³ jej klatkê piersiow± jak za dotkniêciem ró¿d¿ki.

— Dziêkujê — wymamrota³a, a Ron znowu kiwn±³ g³ow±.

— A teraz chod¼. Ju¿ mi siê zbiera na dreszcze i kichanie.

Ginny podbieg³a do brata i razem przeszli drogê do domu. Zostawiali za sob± odciski butów i ¶lizgali siê na b³otnistej ¶cie¿ce, o ma³o siê nie wywracaj±c. Ginny czu³a siê strasznie nieswojo, gdy g³o¶ne klapniêcia zwiastowa³y d³ugie mycie obuwia. W koñcu jednak dotarli do drzwi.

Z obu stron wisia³y malutkie latarnie, w których ¶wieczki siê powoli wypala³y. Weasley a¿ do teraz nie zdawa³a sobie sprawy, jak bardzo przemokniêta i zimna by³a. Jak dot±d wstyd skutecznie odpiera³ wszystkie inne uczucia. Teraz przynajmniej deszcz nie pada³ im na g³owy; znale¼li siê pod daszkiem, z którego zwisa³y w donicach czerwone kwiaty.

— Przepraszam — odezwa³a siê nagle, czuj±c, ¿e tak powinna zrobiæ, mimo ¿e wstyd znowu nie pozwoli³ jej spojrzeæ bratu w oczy. — Za wszystko, co siê dzisiaj sta³o. ¯e musia³e¶ siê o mnie baæ.

Zapanowa³a cisza. Ginny miêtoli³a kawa³ek bluzki, patrz±c na swoje buty. Dawno nie by³a tak skruszona, jak dzi¶. Najchêtniej schowa³aby w tym momencie g³owê w piach lub zamieni³a siê w jedn± z tych ro¶lin doniczkowych, które tak piêknie wygl±da³y jako ozdoba domu.

Ron westchn±³ i ¶cisn±³ ramiê siostry. Dopiero teraz odwa¿y³a siê unie¶æ wzrok: jego twarz przybra³a ³agodniejszy wyraz. Mo¿e i Ron ³atwo popada³ w zdenerwowanie, ale równie szybko z³o¶æ z niego uchodzi³a jak z pêkniêtego balonika. W jednej chwili potrafi³ dyszeæ z gniewu, a w drugiej ¶miaæ siê serdecznie z niedawnego wybuchu.

Ginny poczu³a spokój zalewaj±cy jej cia³o jak ciep³a herbata w zimowy poranek. Lekki u¶miech brata spowodowa³, ¿e ona równie¿ nie mog³a powstrzymaæ siê od pó³u¶miechu.

— Wybaczam — odpowiedzia³ w sympatyczny sposób, który zawsze sprawia³, ¿e Ginny czu³a siê bezpieczna. — Ale teraz w³a¼ do ¶rodka. Mam ju¿ do¶æ deszczu.

Dziewczynka roze¶mia³a siê i wesz³a do domu. Nawet nie zauwa¿y³a, jak poczucie pora¿ki przesta³o nawiedzaæ jej my¶li, a da³a porwaæ siê rado¶ci. Du¿o mówi³a, a Ron s³ucha³, a potem na odwrót: Ron gada³, a ona siê przys³uchiwa³a.

I gdyby nie fakt, ¿e rzeczywi¶cie nazajutrz siê pochorowali, by³oby... zaskakuj±co dobrze.
Komentarze
Brak komentarzy. Mo¿e czas dodaæ swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Brak ocen. Mo¿e czas dodaæ swoj±?
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjêcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.26