Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Harry Potter and the...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Subiektywna recenzja i przemyślenia po obejrzeniu filmu o Harrym z pistoletem.
>> Czytaj Więcej

Ranking momentów z E...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem rankingu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Q&A z J&O Phelps

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

O&A z Jamesem i Oliverem Phelpsami przeprowadzone przez serwis Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Evanna Lynch

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Krótka biografia, opis kariery i ciekawostki o filmowej Lunie
>> Czytaj Więcej

Uzupełnij cytaty - Z...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizów zamieszczonych w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Quiz o Tajnych Przej...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.<br />
>> Czytaj Więcej

Quiz - Mniej znani b...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Jak dobrze zapamiętałeś wspomnianych bohaterów w serii?<br /> Tłumaczenie quizu z Pottermore.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Złośliwość rzec...

Tytuł: Złośliwość rzeczy niepotrzebnych
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikafleja

to moje pierwsze takie dziwne coś
>> Czytaj Więcej

[NZ]Prolog - Ciemne...

Tytuł: Prolog - Ciemne chmury
Seria: Inne dziedziny magii
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Prolog akcji. Dzieje się miesiąc przed rozpoczęciem właściwej akcji.
>> Czytaj Więcej

Lacock

Tytuł: Lacock
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNedelle

Praca na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fan Fiction, która zawiera w sobie krótką przygodę Lockhart...
>> Czytaj Więcej

Kot007 przeprow...

Tytuł: Kot007 przeprowadza obserwację.
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaKrnabrny

Praca wysłana na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fanfickowej.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Zapomniane Wątk...

Tytuł: Zapomniane Wątki - Rose I
Seria: Zapomniane wątki
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Krótki wstęp do przygód Rose.
>> Czytaj Więcej

Tylko trochę po...

Tytuł: Tylko trochę poświęcenia
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Praca finałowa na WWFF, bez edycji, oryginał konkursowy. Znowu. Kto wie ten wie.
>> Czytaj Więcej

Dajcie mi spać

Tytuł: Dajcie mi spać
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaShanti Black

Praca finałowa Wielkiej Wojny Fan Fiction, z lekkimi poprawkami
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 42
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 1 osoba
Prefix użytkownikaaskaeddie (Fascynat Czarnej Magii)
Łącznie na portalu jest
46,160 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 250
Było: 16.01.2020 20:17:01
Napisanych artykułów: 1,082
Dodanych newsów: 10,338
Zdjęć w galerii: 21,369
Tematów na forum: 3,783
Postów na forum: 317,140
Komentarzy do materiałów: 221,091
Rozdanych pochwał: 3,263
Wlepionych ostrzeżeń: 4,159
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 1349
uczniów: 3584
Hufflepuff
Punktów: 470
uczniów: 3589
Ravenclaw
Punktów: 1372
uczniów: 4288
Slytherin
Punktów: 386
uczniów: 3775

Ankieta
Dumbledore zakazał opuszczania Hogwartu z powodu zarazy. Jak sobie radzisz?

idę do biblioteki i wertuję wszystkie książki. Muszę wiedzieć wszystko o tej zarazie!
18% [78 głosów]

nic sobie nie robię z kwarantanny i tajnym przejściem wymykam się do Trzech Mioteł. Kremowe piwo to świetne antidotum!
16% [70 głosów]

zamykam się w lochach i próbuję uwarzyć Eliksir Odpornościowy, zanim wszyscy padniemy jak bahanki
24% [102 głosy]

szwendam się po korytarzach, liczę obrazy i segreguję je na te w złotych i srebrnych ramach. Ta wiedza na pewno mi się przyda
6% [28 głosów]

kradnę zapas mydła i papieru toaletowego z Łazienki Prefektów. Żaden wirus mi niestraszny, kiedy mogę wytapetować dormitorium papierem!
4% [17 głosów]

ustawiam się w kolejce pod kuchnią, żeby zrobić zapasy. Wpuszczają po jednej osobie
8% [36 głosów]

proszę opiekuna domu, żeby przydzielił mi jednoosobowy pokój. Jakoś niewyraźnie się czuję
2% [9 głosów]

zastanawiam się, kogo w szkole nie lubię najbardziej, żeby móc na niego nakaszleć. O, idzie Malfoy
21% [93 głosy]

Ogółem głosów: 433
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25.03.20

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 27.10.2020 o godzinie 17:44 w Cieplarnia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.10.2020 o godzinie 16:35 w Cieplarnia
RavenclawJesé Blanco ostatnio widziano 26.10.2020 o godzinie 23:51 w Sala wejsciowa
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 26.10.2020 o godzinie 16:59 w Klasa Eliksirów
HufflepuffLouise Lainey ostatnio widziano 25.10.2020 o godzinie 16:09 w Sala OPCM
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 25.10.2020 o godzinie 15:00 w Sala OPCM
[NZ] Zgniłe jabłka panny Weasley
Tiara przydzieliła Ginny do Slytherinu, co nie zostało odebrane pozytywnie wśród najbliższych i członków nowego domu. Przez wszystkie lata w Hogwarcie zmaga się z rodziną i Ślizgonami, którzy w pewnym momencie okazują się nader fascynującymi osobami.
Autor: Prefix użytkownikaCanisPL
Gatunek: Dramat
Ograniczenie wiekowe: b/o
Przeczytano 3490 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8].
Rozdział 3.
Ginny niespodziewanie odnajduje sojusznika podczas oddawania skradzionych książek.
Kolacja przebiegała jak zawsze pośród krzyku i ciągłego plecenia Percy'ego, który starał się zagłuszyć harmider. Właściwie wyglądała jak każdego wieczoru od sześciu lat jej życia z dwoma wyjątkami: pustym krzesłem Billa i skupionym na Ginny wzroku Rona. Nie wiedziała, które rozstrajało ją bardziej nerwowo.

Postanowiła jednak skupić uwagę na jednym problemie: Ronie. Co chwilę rzucała mu krzywe spojrzenia znad talerza, a on odwdzięczał się niewinnymi mrugnięciami oczu, jakby zachowywał się specjalnie grzecznie, aby wyciągnąć od niej informacje.

Nic z tego, przekazała mu bezgłośnie, a Ron znowu, jak na złość, zamrugał.

Odwróciła od niego wzrok i skupiła się na Percym.

— Ktoś mi kradnie książki! Przez ostatnie dwa tygodnie notorycznie znikają mi księgi z półki. Musimy coś z tym zrobić!

— Oczywiście, Percy — odpowiedział znudzony tata, wkładając do ust spory kawałek kurczaka.

— Gdyby to się zdarzyło na tle publicznym, nie miałbym żadnych oporów, aby zgłosić to aurorom! Ale skoro złodziejem jest ktoś z rodziny, to wystarczy odgnamianie ogrodu i tygodniowe zmywanie naczyń.

Ginny prychnęła cicho pod nosem. I tak miała zamiar zwrócić książki Percy'emu, gdy tylko skończy sprawę z nimfą.

Spojrzała ukradkiem na Rona i zauważyła, że zmarszczył w zamyśleniu brwi, a nieobecny wzrok skierował na Percy'ego. Najwidoczniej jakieś głębsze procesy myślowe musiały się odbywać w jego głowie.

— A o czym ci te książki znikają? — wtrącił Charlie.

Percy wolno skierował na niego wzrok z miną wyrażającą czyste oburzenie oraz, co zdziwiło Ginny, podejrzliwością. Jakkolwiek Percy wywyższał się ponad innych, tak nigdy nie próbował tego na Charlie'em. Wyznawał zasadę, że starszym się nie podskakiwało, bo tak według niego było rozsądniej. Teraz jednak, garbiąc się i taksując spojrzeniem brata jak wroga, dziewczynę obleciała myśl, iż Percy już dawno wyszedł z cienia rodzeństwa i stał na równi z nimi.

— O magicznych stworzeniach. — Pokręcił szklanką wody, nie spuszczając z oczu Charlie'ego. — Twój temat, co nie?

Charlie zamarł z otwartymi ustami oraz uniesioną ręką. Ginny naprawdę mu współczuła, bo nic nie mogło uchronić się od gniewu Percy'ego: nawet własna rodzina. Ale też, szczerze powiedziawszy, nie chciała zwracać na siebie uwagi. Za bardzo bała się konsekwencji, jakie mogłyby na nią spaść, gdyby w tym momencie przyznała się do kradzieży tuż przed całą rodziną. Skoro miała szansę oddać książki – to je odda, ale bez przyznawania się do winy.

— Nie ukradłem ich — powiedział słabo Charlie, pokrywając się czerwienią.

Ginny skrzywiła się na nędzny ton głosu brata. Nigdy nie miał tak mocnego charakteru jak Bill i wolał wziąć na siebie konsekwencje, niż bronić się przed atakiem. Ginny uważała, że to czyniło go słabym.

— Jasne, a ja spadłem z nieba. Powiedz mi: jak to zrobiłeś? I nie chodzi mi tu o samo wejście do mojego pokoju, ale o to, jak pokonałeś sumienie. W końcu musiało się jakoś odezwać, co nie? — Uśmiechnął się perfidnie znad szklanki, przybierając jak najbardziej zainteresowaną minę.

Gdyby tylko nie był tak okropny, może udałoby mu się zostać dobrym aktorem, pomyślała Ginny.

Charlie poczerwieniał jeszcze bardziej.

— T-to nie byłem ja — wyjąkał, spuszczając się niżej na krześle.

Ginny rzuciła okiem na rodziców: pogrążyli się w rozmowie, więc kompletnie nie słyszeli, co działo się tuż pod ich nosami. Nie pierwszy i nie ostatni raz.

— Kłam tak dalej, a może w końcu upodobnisz się do Billa — stwierdził Percy, upijając łyk wody i nie bacząc na brata.

Charlie nie uniósł głowy znad talerza do końca kolacji. Percy'ego z kolei nie interesowało, co działo się ze starszym rodzeństwem, bo dołączył do rozmowy rodziców o miotłach i eliksirach. Wydawał się, jakby całkowicie zapomniał o dyskusji, która dopiero co się skończyła; tak bardzo pochłonęły go nieistotne w tym momencie tematy.

A Ginny wyrzucała sobie, że jednak nie wzięła głosu w rozmowie. Może wtedy, gdy tylko patrzyła na Charliego, jej samej nie ściskałoby się serce na widok tego, jak bardzo starał się zasłonić włosami.

***


Tego samego dnia, gdy zapadła ciemna noc, rozchyliła po cichu okna i zeskoczyła na daszek tuż pod parapetem. Stopniowo zaczęła wykładać książki Percy'ego, których, jak się okazało, wzięła zaskakująco dużo. I jakim cudem Percy nigdy nie nakrył Ginny na kradzieży? Nie miała pojęcia.

Słyszała pohukiwanie sowy i cykanie świerszczy. Rześkie powietrze wtargnęło do jej płuc, dzięki czemu mogła nacieszyć się powoli kończącym się latem. Dokładnie tak samo pachniało w dniu, w którym Bill uciekł z domu: czymś w rodzaju wilgoci, jakby zaraz miało padać. Pamiętała, że orzeźwiło ją ono, jak gdyby na znak, że zaraz wybudzi się ze słodkiego snu, który trwał zdecydowanie za długo.

Z jeszcze większą energią przyłożyła się do wykładania książek. Bill ją zostawił i koniec – mleko się wylało. Gdyby istniała możliwość cofnięcia się w czasie, Ginny pewnie ponownie pozwoliłaby mu odejść i ponownie przeżywałaby katusze związane z samotnością.

Zła na siebie, że pozwoliła, aby melancholia ją dopadła, wyciągnęła ostatnią książkę i postawiła przed sobą. Teraz musiała tylko obejść naokoło daszek domu, żeby dostać się do pokoju Percy'ego. Z lewej strony znajdował się balkon. Nie dała rady się na niego wspiąć, bo był ogrodzony barierkami, więc musiała obrać okrężną drogę, to znaczy przejść przez sypialnię Billa, Rona, Charlie'ego, bliźniaków i w końcu do Percy'ego. Jeśli którekolwiek z nich nie spało, miała przechlapane.

Wzięła więc głęboki oddech i ruszyła w drogę z trzema książkami u boku. Na początku pokój Billa. Może i stał pusty, ale nigdy nie wiadomo, czy ktoś tam akurat nie wszedł.

Wychyliła się bezpiecznie zza kąta i zajrzała do środka. Nic. Sypialnia pozostała w dokładnie takim samym stanie, jak ją zostawiła dwa tygodnie temu. Odetchnęła więc z ulgą ruszyła dalej.

Często nachodziły ją pytania co takiego stało się z Billem i dlaczego Apolonia została zamordowana. Starała się je zagłuszać nauką o nimfach (z której w końcu nic nie wynikło) i skupiać się na teraźniejszości, na ostatnich chwilach lata, ale nie zawsze jej to wychodziło. Zazwyczaj niepokój łapał ją w nocy, gdy kładła się spać, przez co następnego dnia wyglądała jak zombie. Albo raczej jak Ron, który po prostu od zawsze miał duże wory pod oczami, nieważne jak długo by spał. Czasami dręczyły ją koszmary, w których Bill leżał w kałuży krwi, z pustymi oczami skierowanymi ku górze. Budziła się z niemym krzykiem na ustach i gorzkim poczuciem samotności na ustach.

I te głupie sowy, które raz po raz przypominały jej o tej felernej nocy, kiedy Bill odszedł... Czasami chciała je zastrzelić, ale zaraz potem uświadamiała sobie, że jeszcze nie mogła czarować różdżką.

Kolejny pokój należał do Rona. Widziała, że leżał w łóżku, bo kołdra unosiła się i opadała, a ruda głowa się spod niej wychylała. Najciszej, jak tylko potrafiła, przeszła do sypialni kolejnych braci, aż w końcu, gdy reszta już spała, stanęła przy oknie Percy'ego. O dziwo, nie było go w pokoju. Natychmiast obleciał ją stres, a serce skurczyło się do wielkości fasolki, gdy uświadomiła sobie, że brat może znajdować się gdziekolwiek – nawet za jej plecami.

Powoli obróciła się do tyłu, ale nikogo nie znalazła. Jedynie gwiazdy były świadkami tego, co miała zamiar zrobić.

Niczym wąż wpełzła przez otwarte okno do sypialni. Potrąciła mały wazon z kwiatami, który w porę chwyciła, nim się przewrócił. Wydawało się, że serce jej zaraz wyskoczy z piersi, a drżące ręce same z siebie coś stłuką i wtedy będzie po wszystkim. Nawet oddechu nie mogła uregulować, tak przestraszona była.

Po prawej i lewej stronie stały ogromne biblioteczki, które aż po brzegi wypełniały książki. Niektóre księgi leżały również w idealnie ułożonej kupce na podłodze i na biurku, tworząc kilka wysokich wieżyczek. Zewsząd aż raziła ilość niebieskiego: czy to na ścianach, czy to na podłodze, czy to nawet na meblach. Ginny stwierdziła, że Percy nie miał za grosz gustu. Wszystko było perfekcyjnie jednolite. Nawet jego głupie koszule o takim samym kroju.

Podeszła do biblioteczki po prawej i położyła na niej trzy książki. Nie martwiła się nad poukładaniem ich według wielkości, bo tym akurat zajmie się jutro Percy.

Kiedy skończyła, ruszyła z powrotem w stronę okna, które rozchyliła nieco bardziej, żeby nie przeciskać się między nim a parapetem jak gad. Zostały jej zaledwie trzy tury: każda po cztery książki i w końcu będzie mogła pójść spać.

Nie spodziewała się jednak, że kiedy wróci po księgi, na daszku napotka również Rona.

— A co ty tu robisz? — szepnęła wściekle, patrząc, jak brat powoli uniósł wzrok znad książek.

— To są Percy'ego? — Kiwnął głową w stronę sterty, nie odpowiedziawszy na zadane pytanie.

Ginny milczała jak zaklęta. Zacisnęła usta i splotła ręce na piersi.

— Czyli tak. — Potaknął, znowu odwracając się do książek.

Przez pewien czas na nie patrzył, aż w końcu westchnął i podrapał się w kark.

— Zgaduję, że potrzebujesz pomocy.

— Nie, nie potrzebuję. — Uniosła wyżej głowę i zmrużyła oczy.

Ron uśmiechnął się powoli i wziął do rąk książki.

— Z pewnością. Percy nie będzie zadowolony, kiedy wróci do pokoju, a tam napotka swojego długo tropionego złodzieja.

— Ty... Skąd wiedziałeś?

Wzruszył ramionami, błądząc wzrokiem gdzieś po daszku.

— Jak Percy powiedział, że znikają mu książki o magicznych stworzeniach, łatwo się domyśliłem, że to twoja robota. W końcu sama mi powiedziałaś, że polujesz na nimfy wodne.

— Polowałam — poprawiła automatycznie, a Ron się skrzywił. — A poza tym nie pomyślałeś, że mogę blefować?

Zamyślił się, robiąc minę, z której Ginny zawsze się śmiała. Wyglądał, jakby tworzył nową teorię świata albo jakby główkował nad skomplikowanymi runami, jak to miał w zwyczaju Bill. Tym razem jednak Ginny nie było do śmiechu, szczególnie kiedy cisza przed odpowiedzią Rona dłużyła się bardziej niż ego Percy'ego.

— Właściwie... nie przeszło mi to przez myśl — przyznał.

Ginny prychnęła.

— A więc jesteś idiotą.

— Albo po prostu wierzę, że siostra by mnie nie okłamała.

Opadły jej ręce.

— Zatem jesteś głupim idealistą.

Wzięła do rąk cztery księgi i wyminęła Rona, ruszając z powrotem do pokoju Percy'ego. Słyszała, że brat podążał za nią; nie zachowywał się specjalnie cicho. Nawet umarły by go usłyszał, bo Ron stąpał po daszku jak słoń, a w dodatku mówił normalnym tonem, niezniżonym do szeptu.

— Co to znaczy idealista? — spytał, tym samym powodując, że Ginny musiała wziąć głęboki oddech, aby powstrzymać się od rzucenia w niego książkami.

— Zapytaj Percy'ego, skoro tak pilnie go słuchasz.

— Ty również, skoro przejmujesz jego słownictwo.

Zatrzymała się gwałtownie, przez co Ron o mało na nią nie wpadł. Dobrze, że daszek nie był mokry, bo spadłby na sam dół, rozbijając tym samym ciało o niezbyt miękką ziemię.

— Posłuchaj — powiedziała, odwracając się w jego stronę i unosząc podbródek tak wysoko, jakby przemawiała do sługi. — Nie wiem, co ty tutaj robisz ani jaki masz w tym cel, ale dobrze ci radzę: spadaj stąd, zanim cię przez przypadek zepchnę.

Ron uniósł brwi i rozejrzał się dookoła, a na jego twarz wystąpiła ta sama mina, której Ginny nie cierpiała: niewiniątka. Bardziej niż kiedykolwiek chciała go uderzyć albo porządnie nakrzyczeć, ale nie mogła – nie kiedy znajdowali się w nocy na daszku domu, próbując przemycić książki do pokoju Percy'ego.

— Czemu zawsze we wszystkim doszukujesz się celu? Czy nie możesz chociaż raz uwierzyć, że ktoś ma dobre serce i próbuje pomóc rodzinie, mimo że ta zadziera nosa wyżej niż na to zasługuje? Jako brat, w dodatku starszy, powinienem ratować ci tyłek.

— I męczyć swoją obecnością, mimo że mówię, że poradzę sobie sama — odszepnęła, nim Ron zdążył cokolwiek więcej dodać. — A w życiu nie ma nic za darmo. Musisz czegoś chcieć.

Ron prychnął, uśmiechając się kpiąco pod nosem.

— Nie jestem jak ty. Wiem, co to szlachetność.

Ginny nabrała gwałtownie powietrze i wydęła policzki.

— A co to ma z kolei znaczyć?

— Tylko to, że daleko ci do ideału Gryfonki, do którego tak dążysz. Mam rację?

Utrzymała spojrzenie Rona, nawet przez chwilę nie myśląc, aby odwrócić wzrok. Nikt nie będzie twierdził, że nie nadawała się na Gryfonkę, a w szczególności jej brat. Gdyby nie fakt, że w głowie miała denerwujący głosik, który szeptał, iż Ron mówił prawdę, czym prędzej kontynuowałaby potyczkę słowną.

Poprawiła książki na ramieniu i postarawszy się, aby jej ton był spokojny, powiedziała:

— Może i masz. Ale to nie znaczy, że tego ideału nie osiągnę.

Odwróciła się na pięcie i przemknęła jak cień do pokoju Percy'ego, a w nim znowu ułożyła księgi w biblioteczce. Ron po chwili podszedł do okna i bez ani jednego słowa podał książki. Kiedy odszedł, Ginny pozwoliła sobie na mały uśmiech satysfakcji – wygrała malutką bitwę pomiędzy nią a bratem. Nawet sowa pogratulowała, wydając odgłos hukania.

W ciszy minęła im reszta akcji odkładania książek na półkę, a gdy skończyli, odeszli bez słowa pożegnania do swoich pokoi. Ginny, mogąc wreszcie spać spokojnie, położyła się z uśmiechem na ustach. To był dobry dzień, z wyjątkiem tej „nimfy". Ale co do niej również miała plan. Wystarczy, że jutro z kimś porozmawia.

***


— Mam ci pomóc z tamtą nimfą, na którą polowałaś? Zwariowałaś?!

Ginny westchnęła, kiedy Ron prędko wstał od stołu i stanął obok zlewu, w którym magicznie myły się naczynia. Oparł się o niego, przez co wyglądał dokładnie tak samo jak Bill, kiedy coś szło nie po jego myśli. Widziała, jak Ron gorączkowo myślał nad tym, o co go właśnie poprosiła: cały się zaczerwienił i utkwił wzrok w kranie, jakby ten miał mu dać odpowiedzi na wszystkie pytania świata.

— W końcu mówiłeś, że chcesz być dobrym starszym bratem i mi pomóc.

— O nie, nie. Nie wykorzystuj moich słów przeciwko mnie. — Wskazał na nią palcem, a przy tym cały się krzywił i ciskał gromy z oczu.

— Rozumiem, czemu jesteś taki zdenerwowany, ale pomyśl... Może to nie była prawdziwa nimfa. Przecież nie dostała ogona, kiedy oblałam ją wodą.

— Ty oblałaś... CO?! Czyś ty już kompletnie oszalała?

Wzruszyła ramionami, a Ron wziął głęboki oddech, zwracając głowę ku górze.

— Gryffindorze, chroń mnie przed głupotą mojej siostry — powiedział, splatając ze sobą palce jak do paciorka.

Ginny prychnęła pod nosem i pociągnęła łyk soku pomarańczowego.

— Byłam uzbrojona, nic by mi się nie stało.

— Ach tak? To jaką broń wzięłaś? Tę czarnuszkę, która cię kiedyś zaatakowała w rękę?

Ginny zmrużyła oczy i głośno siorbnęła, co miało w zamierzeniu zdenerwować brata jeszcze bardziej. Jak widać, udało się, bo Ron był czerwieńszy niż szkarłat na godle Gryffindoru.

— Procę i kamienie.

— Ty... skąd ty w ogóle masz procę?

— To długa historia. — Machnęła ręką, jakby to był nieistotny szczegół. — A poza tym już jej nie mam. Zostawiłam przy strumieniu, gdy postanowiłam uciec.

— Cudownie. Więc jak zamierzasz zaatakować nimfę jeszcze raz?

Ginny odchyliła się do tyłu, a na usta powoli wstąpił jej uśmieszek zadowolenia. Przypominała kota, który wreszcie dostał to, na co oczekiwał.

— Z tobą w roli przybocznego. Będziesz mnie chronił od góry, kiedy ja pójdę porozmawiać z tamtą dziewczyną.

Ron nie wydawał się przekonany jej słowami, bo wygiął usta w niepewnym geście i skierował wzrok na podłogę.

— Skąd możesz wiedzieć, że ta dziewczyna wciąż będzie nad strumieniem? Albo co jeśli cię zaatakuje, a ja nie będę w stanie cię ochronić?

— Coś mi się wydaje, że jest raczej pokojowo nastawiona. Co prawda dziwnie się zachowywała, jak ją pierwszy raz spotkałam, ale każdy jest na swój sposób dziwny. A ty w razie czego będziesz świadkiem zdarzenia. Jak mnie porwie, to przynajmniej ktoś zda relację aurorom.

Ginny obserwowała, jak Ron przetrawiał informacje w mózgu, oczekując na ostateczny wynik. Naprawdę chciała raz na zawsze wyjaśnić sytuację z tamtą dziewczyną, ale do tego potrzebowała pomocy kogoś innego. Podświadomie też pragnęła wygadać się komuś bliskiemu, a skoro Billa nie było, pozostawał Ron. Tylko on podzielał okropne wrażenie odtrącenia przez resztę rodziny, a przez to istniało większe prawdopodobieństwo, że zgodzi się na współpracę. W końcu lepiej działać we dwójkę, niż stać na uboczu Weasleyów.

Ron potaknął i w końcu spojrzał na Ginny z czymś, co chciała ujrzeć: zdecydowaniem i zgodą.

— A co jeśli to mnie zaatakuje?

— To wtedy postaram się uciekać jak najszybciej, żeby podczas pogrzebu wygłosić ci piękną mowę pożegnalną.

Ron prychnął, choć na usta wystąpił mu mały uśmiech.

— Tak myślałem. — Usiadł naprzeciwko Ginny, chwytając za swoją szklankę z sokiem. — Ale chcę czegoś w zamian.

Dziewczyna spojrzała na niego z niemym pytaniem.

— Opowiesz mi, co się stało poprzednim razem, gdy poszłaś na nimfę.

Zgodziła się, choć na pewno nie z radością. Mimo tego przywołała na usta fałszywy uśmiech i z głosem przepełnionym radością, oznajmiła:

— Opowiem ci jutro w drodze. A teraz wypijmy. — Uniosła do góry szklankę z sokiem. — Za książki i nimfy!

— Za książki i nimfy!

Stuknęli się szklankami i zaczęli rozmowę o tak parszywych magicznych stworzeniach, o jakich mogli tylko pomyśleć.
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Fascynat Czarnej Magii
28.10.2020 19:01
Ja dzisiaj byłam na proteście u rodziny, ale na piątkowy jadę do Warszawy. Pie.rdo.le, trza roz.je.bać ten system. Rainbow

Ciasteczkowy Diler
28.10.2020 17:56
Dino

Wróg ciemnej strony
28.10.2020 15:28
A mi urlopu nie chcą dać chyba uż wezmę ;P

Pracownik Miodowego Królestwa
28.10.2020 14:20
nie widzę potrzeby jechać tam, skoro protest mam tu, poza tym,idę potem do znajomych :D

zresztą, ja w ogóle nie jeżdżę do Warszawy, o ile to nie jest absolutnie konieczne,bo nie cierpię tego miasta

moje życie to mem
28.10.2020 14:19
Blisko masz ;)

Moi znajomi się zjeżdżają z całej Polski

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59578 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56229 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 44549 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43147 punktów.

5) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 38346 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 37194 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36433 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 33345 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30892 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2020 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.48