Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Praca w magicznym świecie
>> Czytaj Więcej

Katherine Waterston

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

Wcieliła się w postać Tiny Goldstein w filmie Fantastyczne Zwierzęta.
>> Czytaj Więcej

Harry Potter i Zakon...

Kategoria: Streszczenia
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Streszczenie piątej części przygód Harry'ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

Helen McCrory

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Odtwórczyni roli Narcyzy Malfoy.
>> Czytaj Więcej

Daniel Radcliffe

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Odtwórca głównej roli Harry`ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

Eddie Redmayne

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

Aktor znany nam z roli Newta Scamandera. Aktor teatralny i filmowy. Zdobywca Oscara.
>> Czytaj Więcej

Patronus

Kategoria: Świat magii
Autor: Prefix użytkownikaRosalind Rooks

Patronusy i zaklęcie "Expecto Patronum".
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Rozumiem...

Tytuł: Rozumiem...
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaGoretti MK

Harry wrócił wstrząśnięty do pokoju wspólnego Gryfonów, myśląc o tym co powiedział mu Draco...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. VI część 6
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Czuł, jak mu się jeżą włosy na głowie. I bał się tego, co mógł usłyszeć. &#8211; Hermiono, co si...
>> Czytaj Więcej

[NZ][ UŚMIECHNIJ SIĘ ]

Tytuł: [ UŚMIECHNIJ SIĘ ]
Seria: To tylko szlaban!
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

seria publikowana również na wattpadzie pod tą samą nazwą, konto: @poruta_
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. VI część 6
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Czuł, jak mu się jeżą włosy na głowie. I bał się tego, co mógł usłyszeć. &#8211; Hermiono, co si...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 3.

Tytuł: Rozdział 3.
Seria: Zgniłe jabłka panny Weasley
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaCanisPL

Ginny niespodziewanie odnajduje sojusznika podczas oddawania skradzionych książek.
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. VI część 5
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Norris chwilkę się zastanawiał. &#8211; (...) Mieliśmy dopaść Snape&#8217;a, posługując się Gran...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. VI część 3
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Rozstanie
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 42
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
43,443 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 226
Było: 12.05.2019 20:15:38
Napisanych artykułów: 1,031
Dodanych newsów: 9,753
Zdjęć w galerii: 20,648
Tematów na forum: 3,558
Postów na forum: 307,681
Komentarzy do materiałów: 217,672
Rozdanych pochwał: 3,174
Wlepionych ostrzeżeń: 4,143
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1134
uczniów: 3142
Hufflepuff
Punktów: 602
uczniów: 3036
Ravenclaw
Punktów: 693
uczniów: 3837
Slytherin
Punktów: 372
uczniów: 3113

Ankieta
Do Hogwartu trafia wehikuł czasu. Gdzie się przenosisz?

Czasy Założycieli. Chętnie poznałbym ich osobiście i naprawdę rozpiera mnie ciekawość, jak wyglądała budowa Hogwartu i pierwsza Ceremonia Przydziału
22% [28 głosów]

Bunt Goblinów w 1612 roku. Kto by nie chciał zobaczyć tych ciekawych rzecz, o których rozprawialiśmy na Historii magii? Te walki musiały być epickie
2% [2 głosy]

Czasy Huncwotów. Nie wiem, czy bardziej chciałbym stanąć w obronie Snape'a czy pomóc Jamesowi i Syriuszowi w wymyśleniu nowego zaklęcia do znęcania. Wybiorę, będąc na miejscu
42% [54 głosy]

31 października 1981 roku. Imprezka po zniknięciu Sami Wiecie Kogo musiała być niesamowita. Na żałobę po Potterach nie byłoby czasu
2% [3 głosy]

Byle kiedy, byleby przed rokiem 1689, czyli przed podpisaniem Międzynarodowego Kodeksu Tajności. Wtedy legalnie mógłbym przelecieć się na smoku, pośmieszkować z mugoli czy po prostu czarować bez obaw
9% [11 głosów]

Wybiorę czas szkolne Voldemorta. Może byśmy się zakumplowali? Albo bym się czegoś nauczył od samego mistrza czarnej magii? A może powstrzymałbym go, zanim stałby się takim złem?
15% [19 głosów]

Ja tam wybiorę przyszłość. Co mnie interesuje to, co już było? Chcę zobaczyć, co nas czeka!
9% [12 głosy]

Ogółem głosów: 129
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 16.03.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[PN]Liliana Williams ostatnio widziano 24.05.2019 o godzinie 01:03 w III piętro
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 23.05.2019 o godzinie 23:51 w Londyn
Gryffindor[P]Liv O'Sullivan ostatnio widziano 23.05.2019 o godzinie 23:38 w Londyn
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 23.05.2019 o godzinie 23:27 w Londyn
Gryffindor[P]Liv O'Sullivan ostatnio widziano 23.05.2019 o godzinie 23:19 w Londyn
Ravenclaw[PN]Asen Hristo ostatnio widziano 23.05.2019 o godzinie 23:07 w Londyn
[NZ] Zgniłe jabłka panny Weasley
Tiara przydzieliła Ginny do Slytherinu, co nie zostało odebrane pozytywnie wśród najbliższych i członków nowego domu. Przez wszystkie lata w Hogwarcie zmaga się z rodziną i Ślizgonami, którzy w pewnym momencie okazują się nader fascynującymi osobami.
Autor: Prefix użytkownikaCanisPL
Gatunek: Dramat
Ograniczenie wiekowe: b/o
Przeczytano 236 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3].
Rozdział 3.
Ginny niespodziewanie odnajduje sojusznika podczas oddawania skradzionych książek.
Kolacja przebiegała jak zawsze pośród krzyku i ciągłego plecenia Percy'ego, który starał się zagłuszyć harmider. Właściwie wyglądała jak każdego wieczoru od sześciu lat jej życia z dwoma wyjątkami: pustym krzesłem Billa i skupionym na Ginny wzroku Rona. Nie wiedziała, które rozstrajało ją bardziej nerwowo.

Postanowiła jednak skupić uwagę na jednym problemie: Ronie. Co chwilę rzucała mu krzywe spojrzenia znad talerza, a on odwdzięczał się niewinnymi mrugnięciami oczu, jakby zachowywał się specjalnie grzecznie, aby wyciągnąć od niej informacje.

Nic z tego, przekazała mu bezgłośnie, a Ron znowu, jak na złość, zamrugał.

Odwróciła od niego wzrok i skupiła się na Percym.

— Ktoś mi kradnie książki! Przez ostatnie dwa tygodnie notorycznie znikają mi księgi z półki. Musimy coś z tym zrobić!

— Oczywiście, Percy — odpowiedział znudzony tata, wkładając do ust spory kawałek kurczaka.

— Gdyby to się zdarzyło na tle publicznym, nie miałbym żadnych oporów, aby zgłosić to aurorom! Ale skoro złodziejem jest ktoś z rodziny, to wystarczy odgnamianie ogrodu i tygodniowe zmywanie naczyń.

Ginny prychnęła cicho pod nosem. I tak miała zamiar zwrócić książki Percy'emu, gdy tylko skończy sprawę z nimfą.

Spojrzała ukradkiem na Rona i zauważyła, że zmarszczył w zamyśleniu brwi, a nieobecny wzrok skierował na Percy'ego. Najwidoczniej jakieś głębsze procesy myślowe musiały się odbywać w jego głowie.

— A o czym ci te książki znikają? — wtrącił Charlie.

Percy wolno skierował na niego wzrok z miną wyrażającą czyste oburzenie oraz, co zdziwiło Ginny, podejrzliwością. Jakkolwiek Percy wywyższał się ponad innych, tak nigdy nie próbował tego na Charlie'em. Wyznawał zasadę, że starszym się nie podskakiwało, bo tak według niego było rozsądniej. Teraz jednak, garbiąc się i taksując spojrzeniem brata jak wroga, dziewczynę obleciała myśl, iż Percy już dawno wyszedł z cienia rodzeństwa i stał na równi z nimi.

— O magicznych stworzeniach. — Pokręcił szklanką wody, nie spuszczając z oczu Charlie'ego. — Twój temat, co nie?

Charlie zamarł z otwartymi ustami oraz uniesioną ręką. Ginny naprawdę mu współczuła, bo nic nie mogło uchronić się od gniewu Percy'ego: nawet własna rodzina. Ale też, szczerze powiedziawszy, nie chciała zwracać na siebie uwagi. Za bardzo bała się konsekwencji, jakie mogłyby na nią spaść, gdyby w tym momencie przyznała się do kradzieży tuż przed całą rodziną. Skoro miała szansę oddać książki – to je odda, ale bez przyznawania się do winy.

— Nie ukradłem ich — powiedział słabo Charlie, pokrywając się czerwienią.

Ginny skrzywiła się na nędzny ton głosu brata. Nigdy nie miał tak mocnego charakteru jak Bill i wolał wziąć na siebie konsekwencje, niż bronić się przed atakiem. Ginny uważała, że to czyniło go słabym.

— Jasne, a ja spadłem z nieba. Powiedz mi: jak to zrobiłeś? I nie chodzi mi tu o samo wejście do mojego pokoju, ale o to, jak pokonałeś sumienie. W końcu musiało się jakoś odezwać, co nie? — Uśmiechnął się perfidnie znad szklanki, przybierając jak najbardziej zainteresowaną minę.

Gdyby tylko nie był tak okropny, może udałoby mu się zostać dobrym aktorem, pomyślała Ginny.

Charlie poczerwieniał jeszcze bardziej.

— T-to nie byłem ja — wyjąkał, spuszczając się niżej na krześle.

Ginny rzuciła okiem na rodziców: pogrążyli się w rozmowie, więc kompletnie nie słyszeli, co działo się tuż pod ich nosami. Nie pierwszy i nie ostatni raz.

— Kłam tak dalej, a może w końcu upodobnisz się do Billa — stwierdził Percy, upijając łyk wody i nie bacząc na brata.

Charlie nie uniósł głowy znad talerza do końca kolacji. Percy'ego z kolei nie interesowało, co działo się ze starszym rodzeństwem, bo dołączył do rozmowy rodziców o miotłach i eliksirach. Wydawał się, jakby całkowicie zapomniał o dyskusji, która dopiero co się skończyła; tak bardzo pochłonęły go nieistotne w tym momencie tematy.

A Ginny wyrzucała sobie, że jednak nie wzięła głosu w rozmowie. Może wtedy, gdy tylko patrzyła na Charliego, jej samej nie ściskałoby się serce na widok tego, jak bardzo starał się zasłonić włosami.

***


Tego samego dnia, gdy zapadła ciemna noc, rozchyliła po cichu okna i zeskoczyła na daszek tuż pod parapetem. Stopniowo zaczęła wykładać książki Percy'ego, których, jak się okazało, wzięła zaskakująco dużo. I jakim cudem Percy nigdy nie nakrył Ginny na kradzieży? Nie miała pojęcia.

Słyszała pohukiwanie sowy i cykanie świerszczy. Rześkie powietrze wtargnęło do jej płuc, dzięki czemu mogła nacieszyć się powoli kończącym się latem. Dokładnie tak samo pachniało w dniu, w którym Bill uciekł z domu: czymś w rodzaju wilgoci, jakby zaraz miało padać. Pamiętała, że orzeźwiło ją ono, jak gdyby na znak, że zaraz wybudzi się ze słodkiego snu, który trwał zdecydowanie za długo.

Z jeszcze większą energią przyłożyła się do wykładania książek. Bill ją zostawił i koniec – mleko się wylało. Gdyby istniała możliwość cofnięcia się w czasie, Ginny pewnie ponownie pozwoliłaby mu odejść i ponownie przeżywałaby katusze związane z samotnością.

Zła na siebie, że pozwoliła, aby melancholia ją dopadła, wyciągnęła ostatnią książkę i postawiła przed sobą. Teraz musiała tylko obejść naokoło daszek domu, żeby dostać się do pokoju Percy'ego. Z lewej strony znajdował się balkon. Nie dała rady się na niego wspiąć, bo był ogrodzony barierkami, więc musiała obrać okrężną drogę, to znaczy przejść przez sypialnię Billa, Rona, Charlie'ego, bliźniaków i w końcu do Percy'ego. Jeśli którekolwiek z nich nie spało, miała przechlapane.

Wzięła więc głęboki oddech i ruszyła w drogę z trzema książkami u boku. Na początku pokój Billa. Może i stał pusty, ale nigdy nie wiadomo, czy ktoś tam akurat nie wszedł.

Wychyliła się bezpiecznie zza kąta i zajrzała do środka. Nic. Sypialnia pozostała w dokładnie takim samym stanie, jak ją zostawiła dwa tygodnie temu. Odetchnęła więc z ulgą ruszyła dalej.

Często nachodziły ją pytania co takiego stało się z Billem i dlaczego Apolonia została zamordowana. Starała się je zagłuszać nauką o nimfach (z której w końcu nic nie wynikło) i skupiać się na teraźniejszości, na ostatnich chwilach lata, ale nie zawsze jej to wychodziło. Zazwyczaj niepokój łapał ją w nocy, gdy kładła się spać, przez co następnego dnia wyglądała jak zombie. Albo raczej jak Ron, który po prostu od zawsze miał duże wory pod oczami, nieważne jak długo by spał. Czasami dręczyły ją koszmary, w których Bill leżał w kałuży krwi, z pustymi oczami skierowanymi ku górze. Budziła się z niemym krzykiem na ustach i gorzkim poczuciem samotności na ustach.

I te głupie sowy, które raz po raz przypominały jej o tej felernej nocy, kiedy Bill odszedł... Czasami chciała je zastrzelić, ale zaraz potem uświadamiała sobie, że jeszcze nie mogła czarować różdżką.

Kolejny pokój należał do Rona. Widziała, że leżał w łóżku, bo kołdra unosiła się i opadała, a ruda głowa się spod niej wychylała. Najciszej, jak tylko potrafiła, przeszła do sypialni kolejnych braci, aż w końcu, gdy reszta już spała, stanęła przy oknie Percy'ego. O dziwo, nie było go w pokoju. Natychmiast obleciał ją stres, a serce skurczyło się do wielkości fasolki, gdy uświadomiła sobie, że brat może znajdować się gdziekolwiek – nawet za jej plecami.

Powoli obróciła się do tyłu, ale nikogo nie znalazła. Jedynie gwiazdy były świadkami tego, co miała zamiar zrobić.

Niczym wąż wpełzła przez otwarte okno do sypialni. Potrąciła mały wazon z kwiatami, który w porę chwyciła, nim się przewrócił. Wydawało się, że serce jej zaraz wyskoczy z piersi, a drżące ręce same z siebie coś stłuką i wtedy będzie po wszystkim. Nawet oddechu nie mogła uregulować, tak przestraszona była.

Po prawej i lewej stronie stały ogromne biblioteczki, które aż po brzegi wypełniały książki. Niektóre księgi leżały również w idealnie ułożonej kupce na podłodze i na biurku, tworząc kilka wysokich wieżyczek. Zewsząd aż raziła ilość niebieskiego: czy to na ścianach, czy to na podłodze, czy to nawet na meblach. Ginny stwierdziła, że Percy nie miał za grosz gustu. Wszystko było perfekcyjnie jednolite. Nawet jego głupie koszule o takim samym kroju.

Podeszła do biblioteczki po prawej i położyła na niej trzy książki. Nie martwiła się nad poukładaniem ich według wielkości, bo tym akurat zajmie się jutro Percy.

Kiedy skończyła, ruszyła z powrotem w stronę okna, które rozchyliła nieco bardziej, żeby nie przeciskać się między nim a parapetem jak gad. Zostały jej zaledwie trzy tury: każda po cztery książki i w końcu będzie mogła pójść spać.

Nie spodziewała się jednak, że kiedy wróci po księgi, na daszku napotka również Rona.

— A co ty tu robisz? — szepnęła wściekle, patrząc, jak brat powoli uniósł wzrok znad książek.

— To są Percy'ego? — Kiwnął głową w stronę sterty, nie odpowiedziawszy na zadane pytanie.

Ginny milczała jak zaklęta. Zacisnęła usta i splotła ręce na piersi.

— Czyli tak. — Potaknął, znowu odwracając się do książek.

Przez pewien czas na nie patrzył, aż w końcu westchnął i podrapał się w kark.

— Zgaduję, że potrzebujesz pomocy.

— Nie, nie potrzebuję. — Uniosła wyżej głowę i zmrużyła oczy.

Ron uśmiechnął się powoli i wziął do rąk książki.

— Z pewnością. Percy nie będzie zadowolony, kiedy wróci do pokoju, a tam napotka swojego długo tropionego złodzieja.

— Ty... Skąd wiedziałeś?

Wzruszył ramionami, błądząc wzrokiem gdzieś po daszku.

— Jak Percy powiedział, że znikają mu książki o magicznych stworzeniach, łatwo się domyśliłem, że to twoja robota. W końcu sama mi powiedziałaś, że polujesz na nimfy wodne.

— Polowałam — poprawiła automatycznie, a Ron się skrzywił. — A poza tym nie pomyślałeś, że mogę blefować?

Zamyślił się, robiąc minę, z której Ginny zawsze się śmiała. Wyglądał, jakby tworzył nową teorię świata albo jakby główkował nad skomplikowanymi runami, jak to miał w zwyczaju Bill. Tym razem jednak Ginny nie było do śmiechu, szczególnie kiedy cisza przed odpowiedzią Rona dłużyła się bardziej niż ego Percy'ego.

— Właściwie... nie przeszło mi to przez myśl — przyznał.

Ginny prychnęła.

— A więc jesteś idiotą.

— Albo po prostu wierzę, że siostra by mnie nie okłamała.

Opadły jej ręce.

— Zatem jesteś głupim idealistą.

Wzięła do rąk cztery księgi i wyminęła Rona, ruszając z powrotem do pokoju Percy'ego. Słyszała, że brat podążał za nią; nie zachowywał się specjalnie cicho. Nawet umarły by go usłyszał, bo Ron stąpał po daszku jak słoń, a w dodatku mówił normalnym tonem, niezniżonym do szeptu.

— Co to znaczy idealista? — spytał, tym samym powodując, że Ginny musiała wziąć głęboki oddech, aby powstrzymać się od rzucenia w niego książkami.

— Zapytaj Percy'ego, skoro tak pilnie go słuchasz.

— Ty również, skoro przejmujesz jego słownictwo.

Zatrzymała się gwałtownie, przez co Ron o mało na nią nie wpadł. Dobrze, że daszek nie był mokry, bo spadłby na sam dół, rozbijając tym samym ciało o niezbyt miękką ziemię.

— Posłuchaj — powiedziała, odwracając się w jego stronę i unosząc podbródek tak wysoko, jakby przemawiała do sługi. — Nie wiem, co ty tutaj robisz ani jaki masz w tym cel, ale dobrze ci radzę: spadaj stąd, zanim cię przez przypadek zepchnę.

Ron uniósł brwi i rozejrzał się dookoła, a na jego twarz wystąpiła ta sama mina, której Ginny nie cierpiała: niewiniątka. Bardziej niż kiedykolwiek chciała go uderzyć albo porządnie nakrzyczeć, ale nie mogła – nie kiedy znajdowali się w nocy na daszku domu, próbując przemycić książki do pokoju Percy'ego.

— Czemu zawsze we wszystkim doszukujesz się celu? Czy nie możesz chociaż raz uwierzyć, że ktoś ma dobre serce i próbuje pomóc rodzinie, mimo że ta zadziera nosa wyżej niż na to zasługuje? Jako brat, w dodatku starszy, powinienem ratować ci tyłek.

— I męczyć swoją obecnością, mimo że mówię, że poradzę sobie sama — odszepnęła, nim Ron zdążył cokolwiek więcej dodać. — A w życiu nie ma nic za darmo. Musisz czegoś chcieć.

Ron prychnął, uśmiechając się kpiąco pod nosem.

— Nie jestem jak ty. Wiem, co to szlachetność.

Ginny nabrała gwałtownie powietrze i wydęła policzki.

— A co to ma z kolei znaczyć?

— Tylko to, że daleko ci do ideału Gryfonki, do którego tak dążysz. Mam rację?

Utrzymała spojrzenie Rona, nawet przez chwilę nie myśląc, aby odwrócić wzrok. Nikt nie będzie twierdził, że nie nadawała się na Gryfonkę, a w szczególności jej brat. Gdyby nie fakt, że w głowie miała denerwujący głosik, który szeptał, iż Ron mówił prawdę, czym prędzej kontynuowałaby potyczkę słowną.

Poprawiła książki na ramieniu i postarawszy się, aby jej ton był spokojny, powiedziała:

— Może i masz. Ale to nie znaczy, że tego ideału nie osiągnę.

Odwróciła się na pięcie i przemknęła jak cień do pokoju Percy'ego, a w nim znowu ułożyła księgi w biblioteczce. Ron po chwili podszedł do okna i bez ani jednego słowa podał książki. Kiedy odszedł, Ginny pozwoliła sobie na mały uśmiech satysfakcji – wygrała malutką bitwę pomiędzy nią a bratem. Nawet sowa pogratulowała, wydając odgłos hukania.

W ciszy minęła im reszta akcji odkładania książek na półkę, a gdy skończyli, odeszli bez słowa pożegnania do swoich pokoi. Ginny, mogąc wreszcie spać spokojnie, położyła się z uśmiechem na ustach. To był dobry dzień, z wyjątkiem tej „nimfy". Ale co do niej również miała plan. Wystarczy, że jutro z kimś porozmawia.

***


— Mam ci pomóc z tamtą nimfą, na którą polowałaś? Zwariowałaś?!

Ginny westchnęła, kiedy Ron prędko wstał od stołu i stanął obok zlewu, w którym magicznie myły się naczynia. Oparł się o niego, przez co wyglądał dokładnie tak samo jak Bill, kiedy coś szło nie po jego myśli. Widziała, jak Ron gorączkowo myślał nad tym, o co go właśnie poprosiła: cały się zaczerwienił i utkwił wzrok w kranie, jakby ten miał mu dać odpowiedzi na wszystkie pytania świata.

— W końcu mówiłeś, że chcesz być dobrym starszym bratem i mi pomóc.

— O nie, nie. Nie wykorzystuj moich słów przeciwko mnie. — Wskazał na nią palcem, a przy tym cały się krzywił i ciskał gromy z oczu.

— Rozumiem, czemu jesteś taki zdenerwowany, ale pomyśl... Może to nie była prawdziwa nimfa. Przecież nie dostała ogona, kiedy oblałam ją wodą.

— Ty oblałaś... CO?! Czyś ty już kompletnie oszalała?

Wzruszyła ramionami, a Ron wziął głęboki oddech, zwracając głowę ku górze.

— Gryffindorze, chroń mnie przed głupotą mojej siostry — powiedział, splatając ze sobą palce jak do paciorka.

Ginny prychnęła pod nosem i pociągnęła łyk soku pomarańczowego.

— Byłam uzbrojona, nic by mi się nie stało.

— Ach tak? To jaką broń wzięłaś? Tę czarnuszkę, która cię kiedyś zaatakowała w rękę?

Ginny zmrużyła oczy i głośno siorbnęła, co miało w zamierzeniu zdenerwować brata jeszcze bardziej. Jak widać, udało się, bo Ron był czerwieńszy niż szkarłat na godle Gryffindoru.

— Procę i kamienie.

— Ty... skąd ty w ogóle masz procę?

— To długa historia. — Machnęła ręką, jakby to był nieistotny szczegół. — A poza tym już jej nie mam. Zostawiłam przy strumieniu, gdy postanowiłam uciec.

— Cudownie. Więc jak zamierzasz zaatakować nimfę jeszcze raz?

Ginny odchyliła się do tyłu, a na usta powoli wstąpił jej uśmieszek zadowolenia. Przypominała kota, który wreszcie dostał to, na co oczekiwał.

— Z tobą w roli przybocznego. Będziesz mnie chronił od góry, kiedy ja pójdę porozmawiać z tamtą dziewczyną.

Ron nie wydawał się przekonany jej słowami, bo wygiął usta w niepewnym geście i skierował wzrok na podłogę.

— Skąd możesz wiedzieć, że ta dziewczyna wciąż będzie nad strumieniem? Albo co jeśli cię zaatakuje, a ja nie będę w stanie cię ochronić?

— Coś mi się wydaje, że jest raczej pokojowo nastawiona. Co prawda dziwnie się zachowywała, jak ją pierwszy raz spotkałam, ale każdy jest na swój sposób dziwny. A ty w razie czego będziesz świadkiem zdarzenia. Jak mnie porwie, to przynajmniej ktoś zda relację aurorom.

Ginny obserwowała, jak Ron przetrawiał informacje w mózgu, oczekując na ostateczny wynik. Naprawdę chciała raz na zawsze wyjaśnić sytuację z tamtą dziewczyną, ale do tego potrzebowała pomocy kogoś innego. Podświadomie też pragnęła wygadać się komuś bliskiemu, a skoro Billa nie było, pozostawał Ron. Tylko on podzielał okropne wrażenie odtrącenia przez resztę rodziny, a przez to istniało większe prawdopodobieństwo, że zgodzi się na współpracę. W końcu lepiej działać we dwójkę, niż stać na uboczu Weasleyów.

Ron potaknął i w końcu spojrzał na Ginny z czymś, co chciała ujrzeć: zdecydowaniem i zgodą.

— A co jeśli to mnie zaatakuje?

— To wtedy postaram się uciekać jak najszybciej, żeby podczas pogrzebu wygłosić ci piękną mowę pożegnalną.

Ron prychnął, choć na usta wystąpił mu mały uśmiech.

— Tak myślałem. — Usiadł naprzeciwko Ginny, chwytając za swoją szklankę z sokiem. — Ale chcę czegoś w zamian.

Dziewczyna spojrzała na niego z niemym pytaniem.

— Opowiesz mi, co się stało poprzednim razem, gdy poszłaś na nimfę.

Zgodziła się, choć na pewno nie z radością. Mimo tego przywołała na usta fałszywy uśmiech i z głosem przepełnionym radością, oznajmiła:

— Opowiem ci jutro w drodze. A teraz wypijmy. — Uniosła do góry szklankę z sokiem. — Za książki i nimfy!

— Za książki i nimfy!

Stuknęli się szklankami i zaczęli rozmowę o tak parszywych magicznych stworzeniach, o jakich mogli tylko pomyśleć.
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Śmierciożerca
24.05.2019 01:29
Marcus Clinton, że to niby lepiej? xD
Ale przyznam, wyszła zacnie

Pan Śmierci
24.05.2019 01:29
Rue Riddle, będzie zapamiętana więc w mojej głowie na zawsze

Śmierciożerca
24.05.2019 01:08
Gdzie ta Liiiiiv Dino


Merlinie, nie.
Ta akcja jest taka zła
Marcus, nie kopiuj tego

Śmierciożerca
24.05.2019 00:59
Marcus Clinton, dzięki Cwaniak
Zwłaszcza ten pierwszy dzień, co takie gimbusiarskie teksty leciały xD

Pan Śmierci
24.05.2019 00:58
Rue Riddle, ja zapiszę jak Hristo był pod wpływem eliksiru miłosnego xD to było epickie

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58171 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 49528 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 39573 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34115 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34049 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 32046 punktów.

8) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30495 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.36