Czarodzieje, którzy nie mogą się aportować (pojawiać się i znikać w dowolnym momencie), chcą podróżować w dzień (co wyklucza miotły, testrale, latające samochody i smoki) lub udają się do miejsca, w którym nie ma kominka (niemożność skorzystania z sieci Fiuu), muszą uciekać się do użycia Świstoklika.

Prawie każdy przedmiot może zostać transformowany w świstoklik. Raz zaczarowany obiekt, przetransportuje każdą osobę, która go dotknie, we wcześniej ustalone miejsce. Świstoklik może przemieścić osobę (lub osoby) wyłącznie w określonym czasie. Dzięki temu można rozsądnie rozplanować transport całych grup czarownic i czarodziejów na takie imprezy, jak na przykład Mistrzostwa Świata w Quidditchu. Tym samym tworzą się jednak luki w systemie zabezpieczeń.
Kiedy jednak bezpieczeństwo jest już zapewnione, a plan masowej lokomocji dopięty na ostatni guzik, świstoklik będący nieokreślonym przedmiotem, zostaje podłożony w ustronnym miejscu, tak, aby przechodzący tamtędy mugole uznali go za niewarty uwagi odpadek. Mimo to, zdarzały się wypadki; w 2008 roku, dwóch wyprowadzających swoje psy mugoli zostało nieumyślnie przeniesionych z Clapham Common na koncert Celestyny Warbeck, po tym jak ich psy złapały starą tenisówkę. W konsekwencji tłumy udręczonych czarownic i czarodziejów długo przeszukiwały kawałek trawnika w poszukiwaniu świstoklika, z nadzieją ściskając puste paczki po chipsach i niedopałki papierosów.
Jeden ze wspomnianych mugoli został w trakcie koncertu zaproszony przez Celestynę na scenę, w celu wspólnego zaśpiewania piosenki Kociołek pełen gorącej miłości. Po tym, jak urzędnik Ministerstwa Magii rzucił na mężczyznę zaklęcie zapomnienia, mugol ten napisał piosenkę, która stała się bardzo popularna i zadziwiająco podobna do światowego hitu Celestyny (panna Warbeck nie była zbyt zadowolona z tego faktu).

W świecie czarodziejów panuje ogólna zgoda, że podróżowanie świstoklikiem nie jest zbyt wygodne, a wręcz bywa nieprzyjemne i często prowadzi do mdłości, zawrotów głowy lub gorszych dolegliwości. Uzdrowiciele radzą unikać tego środka transportu kobietom w ciąży, ludziom starszym, a także chorym, za to propozycja zorganizowania świstoklika dla nielubianych krewnych uratowała już niejedno Boże Narodzenie.
Nazwa Portkey (świstoklik) pochodzi od francuskiego porter - nieść, oraz key (klucz), w znaczeniu sekretu i sztuczki. Nie chcę się chwalić, ale posiadam swój własny świstoklik - jest nim klucz do amerykańskiego miasta LaPorte, wręczony mi przez Emersona Spartza, założyciela serwisu Mugglenet.com.
Źródło: Pottermore
Tłumaczenie: Mikasa


Nicram_93



[P]Louise Lainey
Mikasa
mirekroszki
Upadly Aniol
Ale...wróćmy do rzeczy. Artykuł Mikasa jest bardzo fajny, ciekawy.Czekam na kolejne tłuamczenia i daję Wybitny

A.
Ty to umiesz pisać !