
Jest jednym z najbardziej niebezpiecznych stworzeń według klasyfikacji Ministerstwa Magii. Potocznie przyjęło się go nazywać "Królem węży". Jest bardzo rzadko spotykany i śmiertelnie niebezpieczny. Rodzi się raz na sto lat z kurzego jajka podłożonego ropusze. Potrafi żyć nawet do 900 lat.
Bazyliszek jest olbrzymim wężem, przeważnie osiągającym długość około 15 m. Ma szmaragdowozieloną barwę łusek, które pokrywają jego ciało, brzuch jest nieco jaśniejszy. Posiada trójkątny łeb oraz jasne żółte oczy, jak również długie, potężne kły. Samce charakteryzuje szmaragdowy grzebień na głowie.

Wąż jest mięsożerny. Żywi się przede wszystkim wszelkimi ssakami, jak i ptakami oraz większością gadów.
Bazyliszek posiada niezwykły sposób uśmiercania swoich przeciwników. Jego wzrok jest zabójczy, ktokolwiek spojrzy mu w oczy, natychmiast umiera. Spojrzenie musi być jednak bezpośrednie, jeśli ktoś zobaczy tylko odbice w wodzie lub lusterku, to zostanie spetryfikowany. Król węży poza śmiertelnym wzrokiem ma również drugą potężną broń. Posiada bardzo potężny jad, osoba ukąszona również dość szybko umiera. Jedynym lekarstwem są bardzo rzadko spotykane łzy feniksa. Jad bazyliszka jest tak potężny, że jest jednym z niewielu sposobów zniszczenia horkruksów.
Bazyliszek obawia się jedynie piania koguta, które jest dla niego zgubne. Dodatkowo jest śmiertelnym wrogiem pająków, które uciekają przed nim w popłochu. Jedyną szansę na porozumienie się z nim, mają ludzie znający mowę wężów.
Pierwszym zarejestrowanym bazyliszkiem był wąż wyhodowany przez Herpona Podłego. Był on greckim czarnoksiężnikiem, znającym mowę wężów. Po wielu eksperymentach odkrył, że z kurzego jaja, wysiedzianego przez ropuchę, wykluwa się olbrzymi wąż, który posiada niezwykłe moce. Już w średniowieczu została zakazana hodowla bazyliszków.

Bazyliszek znajdował się również w Hogwarcie, o czym dowiadujemy się z drugiego tomu przygód Harry'ego Pottera. W szkole podczas drugiego roku nauki naszych ulubionych bohaterów, zaczęło dochodzić do ataku na uczniów. Dowiadujemy się również, że według legendy jeden z założycieli Hogwartu: Salazar Slytherin, tuż przed opuszczeniem szkoły, zbudował tajemną komnatę, zwaną jako Komnata Tajemnic. Miało to być siedlisko potwora, dzięki któremu później jego prawowity dziedzic będzie mógł po otwarciu komnaty, wypędzić wszystkich mugolaków ze szkoły, którzy według niego nie byli godni studiowania magii. W Hogwarcie dochodzi do kilku ataków, na szczęście nie śmiertelnych. Ofiary zostały spetryfikowane, wśród nich znaleźli się: Pani Norris, Colin Creevey, Justyn Finch-Fletchey, Prawie Bezgłowy Nick, a także Hermiona Granger i Penelopa Clearwater. W międzyczasie dowiadujemy się, że Komnata Tajemnic była już raz otwarta, pięćdziesiąt lat wcześniej, kiedy ofiarą śmiertelną została Jęcząca Marta.
Dzięki rozmowie w Zakazanym Lesie z Aragogiem, a także przy pomocy notatki Hermiony, Harry i Ron odkrywają, że potworem zamieszkującym Komnatę Tajemnic jest bazyliszek. Wkrótce potem, po porwaniu przez węża Ginny Weasley, chłopcy wyruszają wraz z nauczycielem obrony przed czarną magią: Gilderoyem Lockhartem do Komnaty Tajemnic, której wejście znajduje się w Łazience Jęczącej Marty. Po drobnych komplikacjach, Harry ostatecznie sam staje do walki z potworem zamieszkującym komnatę. Okazuje się, że Komnata Tajemnic została otwarta przez Voldemorta, który wykorzystał swój dziennik (będący horkruksem) do opętania córki Weasley'ów. Na pomoc Harry'emu przybywa Fawkes - feniks Dumbledore'a, który wręcza Potterowi Tiarę Przydziału, z której młody Gryfon dobywa miecza Godryka Gryffindora. Po oślepieniu bazyliszka przez Fawkesa, Harry ostatecznie przebija mieczem olbrzymiego węża, jednocześnie będąc przez niego ukąszonym. Potwór umiera, lecz Harry też jest bliski śmierci. Uzdrawiają go jednak łzy feniksa. Harry przebija ostatecznie dziennik Toma Riddle'a kłem bazyliszka, czym wypędza widmo Voldemorta i Ginny budzi się do życia.

- Bazyliszek w Hogwarcie wykorzystywał kanalizację, aby poruszać się po zamku.
- W mitologii i innych podaniach, bazyliszek jest wyobrażany również jako: gigantyczna jaszczurka, wielki kogut z ogonem węża lub smok.
- W siódmym tomie Ron udaje się wraz z Hermioną do Komnaty Tajemnic, aby wziać parę kłów martwego bazyliszka, które posłużyłyby do zniszczenia horkruksów. Przemilczając już fakt, jak Ron wszedł do Komnaty nie znając mowy wężów (autorka popuściła tu trochę wodze fantazji), pozostaje również pytanie czy po pięciu latach od śmierci węża, jest możliwość, by w jego zwłokach znajdowała się jeszcze jakaś ilość jadu? Nie wiemy w jakim stanie jest wąż w książce, za to w filmie chyba nie ma wątpliwości, że byłoby to niemożliwe?
- Kilka osób zadawało sobie pytanie: Skoro jad bazyliszka potrafił niszczyć horkruksy, to dlaczego jeden z nich, który znajdował się w Harrym, nie został zniszczony, kiedy wąż go ukąsił? Autorka później próbowała to wytłumaczyć, mówiąć, że łzy feniksa poza uzdrowieniem Pottera, powstrzymały też zniszczenie horkruksa. Najprawdopobniej było to jednak drobne niedopatrzenie pani Rowling.
.png)


Nicram_93



[P]Louise Lainey
KHZP
Nie wspominając już nawet o Panie Podłym!
, nie wiem jak mi to mogło umknąć. Sam jestem bardzo wyczulony na błędy ortograficzne, więc rozumiem Twoje oburzenie. W ogóle aż łapie się za głowę, że mogłem tak napisać. To chyba jednak wina tego, że za wiele człowiek czyta na forach, a to co się tam wyprawia z pisownią to się nie mieści w głowie. Na podkreślenia często zwracam uwagę, ale ponieważ tak jak w tym tekście używamy kilka nazwisk i imion angielskich, to one i tak się pojawiają i łatwiej mi zawsze coś przeoczyć. Powtórzenia to niestety u mnie dość częsty problem. Wszystko jest dobrze dopóki piszę pomału, ale jak już się rozkręcę pod wpływem weny to często zdarza mi się to przegapić, podobnie jest z literówkami. No cóż, następnym razem zwrócę na to dużo większą uwagę, bo widocznie za mało razy przeczytałem to po napisaniu, albo umysł już nie był świeży i wiele rzeczy przegapiał
kospirre
Natka Potter
spędziłam tu trochę czasu i wspominam bardzo dobrze, tęsknię
A.
Artykuł całkiem przyjemny. Informacje w nim zawarte raczej w większości mnie nie zaskoczyły, może poza pierwszym zarejestrowanym bazyliszkiem o którym nie miałam pojęcia.
Co mi przeszkadza?
Ortografia! Sama nie jestem nieomylna, ale od tego mamy słowniki internetowe, żeby sprawdzić i upewnić się. Słowo rzadko musiał podkreślić każdy edytor tekstów.
Powtórzenia. Jak wyżej - słownik wyrazów bliskoznacznych jest ogólnodostępny. O ile jedno czy dwa powtórzenia nie rażą w oczy, tak ich większa ilość jest męcząca.
Literówki. Sama robię ich mnóstwo, więc wiem jaka to zmora ale dobrze jest przed publikacją przejrzeć artykuł kilka razy
Poza tymi błędami, artykuł mi się podoba. W sposób płynny przechodzisz do kolejnych kwestii.
Wizualnie również nie mam zastrzeżeń.