Mam nadzieję, że trafię z tym artykułem do Waszych serc i dam do myślenia. Wierzę głęboko w to, że podzielicie się ze mną swoimi własnymi przemyśleniami, uczuciami, bądź zwykłym zdaniem.
Ostatnio buszując na naszej ulubionej stronce i komentując jeden z artykułów, nagle dostałam nagłego olśnienia i wpadłam w dość głęboką zadumę. Do moich przemyśleń przyczyniła się również po raz kolejny oglądana przeze mnie jedna z części przygód naszego ulubieńca. Co mam na myśli? Nad czym się tak zastanawiałam i zastanawiam do dziś? Już tłumaczę.
Moim utrapieniem jest rozmyślanie nad miejscem, które Harry wybrał na swój dom zaraz po pokonaniu Tego Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać. Czy było to mieszkanie przy Grimmuland Place numer 12 ukryte między innymi budynkami, co czyniło je niewidzialnym dla gołego oka? Spadek po ojcu chrzestnym Syriuszu Black'u? A może postanowił odbudować swój rodzinny dom, w którym spędził pierwsze miesiące swojego życia, a który znajduje się w Dolinie Godryka? Trzecim rozwiązaniem, które biorę pod uwagę, jest możliwość zamieszkania na wzgórzu niedaleko Nory naszych wspaniałych rudzielców.
Grimmunald Place numer 12 wchodzi w grę, ponieważ, jak wiemy, w ostatniej części wiele się tam zmienia. Mówiąc wiele, mam na myśli nagłe polepszenie się relacji między Harrym a domowym skrzatem Stworkiem. Już wcześniej, kiedy zdecydowano się na użycie tego mieszkania jako Kwatery Głównej Zakonu Feniksa, zostało ono oczyszczone ze wszelakich niepotrzebnych gości, pomijając obraz matki Syriusza przytwierdzony do ściany holu zaklęciem trwałego przylepca. Jeszcze większy porządek panował w nim właśnie kiedy Stworek uznał Harry'ego za swojego pana (dzięki podarowaniu mu kopii medalionu). Domowy Skrzat nie tylko doprowadzał mieszkanie do porządku, przyrządzał posiłki, ale również zmienił swoje zachowanie wobec czarodziejów nieczystej krwi, którzy byli tak potępiani przez jego ukochaną zmarłą panią Black. Myślę, że można by powiedzieć, iż wniósł do byłej Kwatery Głównej, to domowe ciepło, którego brakowało tam tak wiele lat. Z drugiej strony pamiętajmy, ile wspomnień przynosi Harry'emu przebywanie w tym domu. Jak bardzo tęskni za Syriuszem, o którego śmierć obwiniał siebie. Właśnie ta tragiczna śmierć Łapy jest w moim przekonaniu jednym z powodów, dla którego Harry mógłby nie chcieć tam mieszkać. Kolejnym jest fakt, że Syriusz Black nienawidził miejsca, które musiał nazywać swoim domem i z którego za młodu zdecydował się uciec.
Dolina Godryka jest miejscem, które chyba najbardziej jest związanie z osobą Harry'ego Pottera. W szkole był Gryfonem. Dolina to osada, w której zamieszkali i zginęli jego rodzice, to miejsce, które było domem Albusa Dumbledor'a. I w ostateczności jest miejscem pochówku Ignotusa, którego Harry był ostatnim żyjącym przodkiem. Żadne miejsce nie jest w stanie go tak do siebie przyciągać jak właśnie Dolina Godryka. Mieszkając tam mógłby na prawdę poczuć się szczerze i nieodwracalnie związany ze światem czarodziejów z dumą wychowywać swoje potomstwo i szczęśliwie żyć w miejscu, gdzie przed laty wszystko się zaczęło. Ale czy byłby tam szczęśliwy? Czy byłby w stanie codziennie patrzeć na miejsce śmierci najbliższych?
Trzecie miejsce wzięłam pod uwagę ze względu na miłość, jaka połączyła Harry'ego i Ginny oraz sposób, w jaki był traktowany w
Norze. Pamiętajmy, że tam mógł czuć się jak w domu i wspaniale spędzać ostatnie dni wakacji wraz z dwójką przyjaciół. Tutaj musimy wziąć również pod uwagę fakt, iż Ginny była jedyną córką pani Weasley przez co mogła chcieć być blisko swojej matki, a babcia późniejszych wnucząt. Następnym argumentem jest fakt, że w czasie walki z Sami Wiecie Kim Harry stracił wielu przyjaciół, a Ginny brata, co również mogło przyczynić się do tego, iż wszyscy chcieli być bliżej siebie.
Mam nadzieję, że zainteresowałam Was tym tematem i że podzielicie się ze mną swoimi przemyśleniami. Może uważacie, że wybrał jeszcze inne miejsce, które mógł nazwać swoim domem? A może, po prostu się z czymś nie zgadzacie?
Szczerze mówiąc, nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Zasugerowana przez Ciebie opcja numer trzy przemawia do mnie najbardziej. Oczywiście, Harry mógł zamieszkać na prowincji, ale raczej nie w Dolinie Godryka. Grimmauld Place numer 12 również jest możliwe, ale bardziej zniechęcającym dla Harry'ego faktem od nienawidzenia tego domu przez jego ojca chrzestnego jest sam wygląd tego mieszkania. Zaś wizja mieszkania nieopodal Nory byłaby z pewnością najlepszą lokacją, w której Harry mógłby wieść szczęśliwe życie.
Artykuł oceniam na PO, bowiem zainteresowała mnie jego treść.