Jeśli chodzi o książkę i jej zawartość to chłonęłam każde słowo, każde, jednakże nic nie poradzę na to, że...
Jak dla mnie to zawsze - MAŁO, MAŁO, MAŁO i jeszcze raz MAŁO ! I zawsze będzie mało, bo ja bym mogła godzinami czytać o triumfie Harry'ego i o jego dalszych losach i o tym, jak mu wszyscy gratulują, i jak się dalej układa jego życie, i jak wszystko się składa do kupy, i jak to piszą o nim biografie i zostaje aurorem, i rozpoczyna pracę w ministerstwie, i w ogóle można by to rozwijać w nieskończoność! Ósma część by się przydała, która opowiedziałaby o tym, jak się dalej potoczyły losy bohaterów... można też było wspomnieć, jak się układały późniejsze stosunki pomiędzy czarodziejami a goblinami, skrzatami, olbrzymami i innymi stworzeniami, bo gdy już nadeszły lepsze czasy to pewnie sytuacja by się odmieniła (na lepsze) i też miło by móc o tym trochę poczytać. A niewątpliwie, byłoby co opisywać, nie sądzicie?

Praktycznie wszystkie wątki można by tam rozwinąć i nie, żebym była przesadną romantyczką, ale wątek z Ginny był troszkę zaniedbany. Przez całą praktycznie książkę Harry jej unika i nawet w tym rozdziale "19 lat później" nie widać między nimi żadnej zażyłości, oczywiście pomijając fakt, że są małżeństwem i mają dzieci. Trudno sobie wyobrazić Harry'ego i resztę starszych o 19 lat z żonami u boku i tak dalej. Jak dla mnie to trochę przesadzone. Przez większość czasu znaliśmy ich jako (no może nie tak beztroskich) nastolatków i nagle bum, 19 lat później, szok termiczny, aaa!, oni się postarzeli! Niedługo zaczną siwieć i te sprawy. W każdym razie te 19 lat później to było DUŻE wyzwanie dla MOJEJ wyobraźni, nie wiem jak dla Was.
Z drugiej strony, pani JKR wiedząc o szerzącym się tzw. fanfiction może chciała po prostu pozostawić trochę swobody na tworzenie dalszego ciągu młodszemu pokoleniu z równie ogromną wyobraźnią. Teraz MY mamy pole do popisu! (w sumie to WY, bo ja jeszcze nie napisałam nic w tym rodzaju, ale teraz generalizuję) Teraz, jak na przykład wyszła na jaw skrywana miłość Snape'a do Lily, wyobrażacie sobie co to będzie?! Toć teraz to prawdziwe harlequiny będą powstawać! I pomyśleć, że wszystko się niewinnie zaczęło od Harry'ego... JKR pewnie doskonale zdaje sobie sprawę, że o przygodach Harry'ego Pottera można by pisać w nieskończoność (i szczerze mówiąc, nie obraziłabym się, gdyby tak było ).
W każdym razie świat wokół HP zaczyna się coraz bardziej kręcić, coraz więcej uwagi poświęcamy jego osobie i nawet, jeśli to koniec książek, to wierzcie mi, strony, blogi, dyskusje, filmy i wiele innych rzeczy jego dotyczących jest nieśmiertelnych jak i on sam (jako książka znaczy się) .
W związku z tym chyba nie należy tak bardzo rozpaczać, bo świat toczy się dalej, nawet jeśli czas siódmej części już wybił i skończyliśmy czytać ostatnie kartki, ostatnie zdania tej przecudownej historii to... nie martwcie się, o Harrym nikt nie zapomni i nie ma zamiaru zapominać, bo takie słowo jak 'zapomnienie' w ogóle w jego kwestii nie wchodzi w rachubę.
Jeśli będę miała z lat 30, a nawet i 100 może (jeśli pan Bóg dopomoże) to będę pamiętała, że książka ta odegrała istotną rolę w moim życiu i na pewno zaszczepię zainteresowanie do niej w moich dzieciach (ohoho, ależ daleko w przyszłość się zagłębiam! ) i będę z radością obserwować, jak przeżywają jego losy i będę wspominać, jak ja je przeżywałam i tak dalej. No wiecie. Jakoś to będzie! A kto wie, zawsze jest nadzieja, że panią JKR nagle złapie natchnienie i nabazgra coś tam jeszcze ciekawego, a trzeba przyznać, że ma kobieta talent!
Pozdrawiam wszystkich fanów Harry'ego Pottera, a ten artykuł kierowany jest w ramach pocieszenia dla tych, do których może jeszcze nie do końca dotarła ta smutna prawda, że nie będą więcej czekali z samego rana pod księgarnią, czy to w deszczu, czy w kolejce po najnowszą część.. nie martwcie się, do mnie chyba też to nie dotarło, bo jak widać, jestem dość optymistycznie nastawiona.
P.S. Zaraz wybieram się do kina na "Harry Potter i Zakon Feniksa", ale to oczywiście tylko po to, by wszystko pięknie skrytykować, bo filmy nie podobają mi się ani trochę! Jak dla mnie to (jak już wspominałam w poprzednim artykule) liczą się tylko i wyłącznie książki!


Nicram_93



[P]Louise Lainey
ale jak już mówiłąm bardzo mi się podoba Twój styl pisania...
choć niczego, oprócz Mody na Sukces, nie można ciągnąć w nieskończoność
teraz już wiem jak to sie wszystko skończy ale po prostu nie mogłam sie oprzeć żeby go nie przeczytać
Dziedzic Gryffindora
Nie wiem, co to moze być
fred12
stiffler

A.
To co napisałaś może być oczywiście pewnym pocieszeniem dla miłośników Harrego, ale mój problem polega na tym, że wszystkie osoby, dla których własciwie czytałam te książki zginęly w siódmej części.