Harry Potter, kontrowersyjna powieść J.K. Rowling. Dlaczego kontrowersyjna? Ponieważ spotkała się z niewielką ilością przychylnych wypowiedzi na jej temat ze strony Kościoła. Czy na pewno tak jest? A może jednak potteromaniacy te wypowiedzi po prostu źle interpretują?
By udowodnić to stwierdzenie, postanowiłem ponownie odwiedzić moją prywatną biblioteczkę. I z takim właśnie zamiarem sięgnąłem po książkę "Jezusie, synu Dawida, ulituj się nade mną!", spod pióra o. Józefa Witko. W tym momencie pewnie wnioskujecie, że jest to kolejny nudny artykuł, mający na celu atakować Pottera. Otóż nie, ojciec J. Witko jest człowiekiem, który poprzez posługi charyzmatyczne, głęboką wiarę i modlitwę, uzdrawia ludzi. Zebrał naprawdę wiele świadectw, które udowadniają jego posługi, lecz przejdźmy do rzeczy. Jego książki nie mają powiązania z Harrym, mimo to zainspirowały mnie do pisania na temat obaw Kościoła przed Harrym Potterem. Muszę ponownie zadać pytanie: dlaczego? Bo w tej książce pokazane jest to, co może niszczyć naszą wiarę i może dzięki temu zrozumiecie, dlaczego część wspólnoty Kościoła, tak krytykuje tę książkę.
Spora cześć fanów staje się pseudo fanami, praktykują oni magie, czary, uroki, itp. Tak, jakby byli uczniami Hogwartu. Nie odróżniają fikcji od rzeczywistości. Mógł bym wymieniać i wymieniać, ale po co? Myślę, że macie jako taki obraz sytuacji. Natomiast wyjaśnię przykład dlaczego Kościół zabrania takich praktyk.
Wywoływanie duchów: wspólnota, o której mówimy, uważa, że ta rzecz jest możliwa. Jednak przywołując zmarłą duszę na ten świat, ona już nie ma powrotu. W taki sposób zabiera się jej szanse pójścia do Królestwa Niebieskiego.
Czy rozumiecie? Obawa Kościoła jest taka, że ludzie będą nie tyle co wywoływać duchy, ale okaleczać się w pewien sposób. Wiem, wiem, jakoś to do nas nie trafia, ale jednak są tacy ludzie, którzy wraz z Hermioną przeżywają romans Rona z Lavender. Są również tacy, którzy zamartwiają się razem z Molly Weasley nad rodzinna. Po prostu bywają tacy ludzie, o tak słabej psychice, że nie mogą takich emocji wytrzymać (mimo tego iż tak naprawdę nie dotyczą ich).
Chciałem tylko pokazać, że Kościół nie mówi, iż książka ta jest zła, niedobra, ohydna, fuj, be, itd. Po prostu uważa, że ma zły wpływ na poniektórych. Mam wielką nadzieje, iż zaprzestaniecie krytykować Kościół, nie znając jego zdania, tylko zdanie znajomych, którzy mało o tym wiedzą.


Nicram_93



[P]Louise Lainey
agata95

panna-granger
jak mówi przysłowie "Nie oceniaj książki po okładce" ;D
Pati-her
A.
Owszem dużo ludzi po przeczytaniu tej książki zachowuje się dziwnie.Ale nie każdy to co czytanie traktuje serio.Niektórzy marzą by taki świat istniał.Ale nie istnieje i istnieć nie będzie.Art Świetny daje W.I zgadzam się z tobą... choć nie do końca .