Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Rozdział 10 cz....

Tytuł: Rozdział 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 10 cz....

Tytuł: Rozdział 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 9 cz.2...

Tytuł: Rozdział 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej

Remus Lupin

Tytuł: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy poświęcony Remusowi. :)
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 9 cz.1...

Tytuł: Rozdział 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 8 cz.2...

Tytuł: Rozdział 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 8 cz.1...

Tytuł: Rozdział 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 35
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 1397
Było: 22.04.2026 04:36:56
Napisanych artykułów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjęć w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,920
Postów na forum: 319,634
Komentarzy do materiałów: 222,016
Rozdanych pochwał: 3,327
Wlepionych ostrzeżeń: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejęła Hogwart i okolice, śnieg mocno sypie, ale to Cię nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz się, co ciekawego można robić w weekend:

Bitwa na śnieżki to jest to! Może "zupełnym przypadkiem" oberwie od nas przechodzący obok Snape.
12% [9 głosów]

Plan to brak planu. Będę leżeć w łóżku, pić kakao i plotkować ze współlokatorami z dormitorium.
40% [31 głosów]

Mój nos utknie głęboko w książkach. Tylko pani Pince będzie mnie mogła odgonić od czytania.
13% [10 głosów]

Wymknę się cicho do Miodowego Królestwa. Najwyższa pora uzupełnić zapasy słodkości.
9% [7 głosów]

Postraszę we Wrzeszczącej Chacie. Uwielbiam oglądać miny przechodniów, kiedy wydaje im się, że uciekają od duchów i upiorów.
12% [9 głosów]

Każda pogoda jest dobra na Quidditcha. Śnieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 głosów]

Ogółem głosów: 77
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w Błonia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w Błonia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piętro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[NZ] Miasto jest pełne
Pracownik Ministerstwa Magii próbuje napaść na wygnanych przez Mugoli osadników. Ginie w konfrontacji z nimi, a sprawę ma rozwiązać Jack Milton, auror skrywający wielką tajemnicę i walczący z uzależnieniem.
Autor: Prefix użytkownikafuerte
Gatunek: Kryminał
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 15069 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8].
Miasto jest pełne. 7. Osada
Harry, Emma i reszta Biura Aurorów obmyślają plan odbicia Jacka. Tymczasem przywódczyni plemienia składa Miltonowi propozycję nie do odrzucenia.
7. Osada


Szef Biura Aurorów brytyjskiego Ministerstwa Magii nie miał przez ostatnie kilka godzin najłatwiejszego życia. Zniknięcie jednego z aurorów nie mogło pozostać niezauważone dla opinii publicznej a także dla wyższych szczeblem pracowników ministerstwa. W związku z tym, Harry Potter od kilku godzin, zamiast skupić się na odbiciu Jacka Miltona z rąk tajemniczego plemienia z Pitmedden, zajmował się odbieraniem sów od pracowników Proroka Codziennego i samego ministra magii.

Oprócz tego, zżerało go poczucie winy, że pozwolił na wysłanie w teren tylko dwójki aurorów, z których jedno było kompletnie niedoświadczone, a drugie mocno poturbowane przez życie. Wiedząc co stało się z Pattersonem powinni być bardziej ostrożni, a już z pewnością o kilka kroków mądrzejsi. Jedyną dobrą stroną całej tej sytuacji było to, że Danes jakimś cudem udało się uciec i teraz przynajmniej wiedzieli, gdzie mają szukać.

Harry zmiął w dłoni list z pytaniami jakiegoś złośliwego dziennikarza i wrzucił papierową kulkę do kosza. Wyszedł z gabinetu i zaglądał po drodze do wszystkich pomieszczeń, zwołując zebranie w konferencyjnej za pięć minut. Wszędzie panował niesamowity chaos i zaczynał już powoli godzić się z tym, że kiedy to wszystko już się skończy, będzie musiał poszukać sobie nowej pracy.

- Zawieszamy na razie śledztwo w sprawie Pattersona – oznajmił kilka minut później w sali konferencyjnej. – Możemy się domyślać, że zginął właśnie w tym lesie, z rąk ludzi, którzy zaatakowali Danes i Miltona. Teraz naszym głównym celem jest odbicie Jacka, a tylko i wyłącznie wtedy, gdy okoliczności będą sprzyjały, możemy spróbować schwytać oprawców.

- Jeżeli mogę coś powiedzieć – odezwał się barczysty mężczyzna, który dwa dni wcześniej w tej samej sali kłócił się z Jackiem o podejście do sprawy.

- Mów, Cochrane – powiedział Harry.

- Uważam, że powinniśmy podzielić całą tę akcję na dwie osobne. Możemy upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Poza tym – dodał niepewnie – musimy też brać pod uwagę ewentualność, że…

- Milton żyje – warknęła Emma, stając obok Pottera. – Kobieta wyraźnie powiedziała, że mogą sobie wzajemnie pomóc, a minęło dopiero kilka godzin. Nie zabili go.

W pomieszczeniu zapadła cisza; wszyscy zerkali to na Cochrane’a, to na Danes, czekając na dalszy rozwój wydarzeń. Nic takiego jednak nie nastąpiło, bo mężczyzna pokornie skinął głową i nie kontynuował wątku.

- Też uważam, że Jack żyje – odezwał się Harry. – Natomiast pomysł Cochrane’a nie jest wcale zły. Może faktycznie powinniśmy podzielić się na kilka dwu- albo trzyosobowych grup i otoczyć osadę z każdej strony.

- Nie wiemy tylko, gdzie jest osada i czy w ogóle jakakolwiek istnieje – wtrąciła Emma.

- Na pewno istnieje – odparł Potter. – Nie mogą pojawiać się znikąd, zwłaszcza, że te plemiona żyją raczej w dość tradycyjny, powiedziałbym nawet, mało cywilizowany sposób. Muszą mieć miejsce, w którym się żywią, w którym śpią i które jest centrum ich świata. Inaczej nie patrolowaliby lasu w obawie, że ktoś ich zaatakuje.

Wszyscy pokiwali w zgodzie głowami.

- Las dostrzegalny jest tylko dla czarodziejów, ale widać go też dopiero od momentu, kiedy wdrapiemy się na szczyt wzgórza – powiedziała Danes, podchodząc do tablicy. – Jeżeli mamy dzielić się na kilka grup, proponuję, żeby było ich co najmniej osiem, wtedy będziemy mieli obstawione główne skraje lasu. – Wskazała na osiem strategicznych punktów na tablicy, zaznaczonych krzyżykami.

Następne kilkanaście minut spędzili na organizowaniu się w grupy. Potter początkowo planował przydzielić Danes do Cochrane’a, ale ostatecznie stwierdził, że sam z nią pójdzie. Musiał teraz dusić wszelkie potencjalne konflikty w zarodku; jeżeli zrobią jeszcze jeden błąd, to wtedy mogą zapomnieć o uwolnieniu Miltona, a on sam już na pewno straci tę robotę.

- Posłuchajcie – zagrzmiał, kiedy szmer rozmów w sali zrobił się zbyt głośny. – Naszym największym problemem jest poruszanie się po lesie w kompletnej ciemności, a jednocześnie w taki sposób, żebyśmy pozostali niezauważeni. Rozmawiałem wstępnie z ministrem magii – kontynuował, drapiąc się po nosie – żeby znieść na kilka godzin zakaz teleportacji w środku lasu, ale okazuje się, że to niemożliwe. Porozumienie, które po wojnie nasz rząd zawarł z plemieniem przewiduje, że nie mamy prawa ingerować w system zaklęć ochronnych na terenie osady.

- Tak, jakby oni przejmowali się jakimś porozumieniem – prychnął Cochrane.

- Nic na to nie poradzę. – Harry rozłożył bezradnie ramiona. – W tym zakresie nie mamy wsparcia ministra magii i musimy poradzić sobie inaczej. Ostatnio Biuro zakupiło kilkadziesiąt sztuk magicznych noktowizorów…

- Nokto… co? – jęknął ktoś z tyłu.

- W świecie mugoli to jest coś na kształt okularów, które pozwalają widzieć w ciemności – wyjaśnił cierpliwie Harry. – Wiemy jednak, że w lesie nie działają żadne niemagiczne sprzęty, dlatego musimy użyć wersji podrasowanej przez… Magiczne Dowcipy Weasleyów.

Część osób parsknęła śmiechem, jednak większość zespołu, która wiedziała, że ministerstwo regularnie korzystało z pomocy sklepu przy zakupie specjalistycznego sprzętu, zachowała całkowitą powagę i zaaprobowała pomysł.

- Za kwadrans zjawi się tutaj mój przyjaciel Ron, który pokaże wam, jak korzystać z noktowizorów – dodał Potter. – Macie teraz chwilę na ogarnięcie się, ale za piętnaście minut widzę tutaj wszystkich, zwartych i gotowych do działania. Po szkoleniu ruszamy.
Sala konferencyjna szybko się wyludniła. Harry zaczął zbierać dokumenty ze stołu i nie od razu zauważył, że Danes została w środku.

- Panie Potter? – zapytała cicho, na co Harry odwrócił się z pytającym wzrokiem. – Nie powiedziałam panu wszystkiego, ale uznałam, że niekoniecznie musi o tym wiedzieć całe biuro…

- Do rzeczy, Danes.

- T-tak. Kiedy mówiłam, że kobieta z lasu chce wykorzystać do czegoś Miltona, nie powiedziałam całej prawdy. Otóż, ta kobieta powiedziała coś w rodzaju, że… Patterson miał o wiele większy związek ze śmiercią rodziny Miltona niż mu się wydaje.

Harry zamarł. Jack niewiele wiedział o udziale Vincenta Pattersona w śmierci swojej żony i dziecka. Właściwie nic, oprócz tego, że obydwaj tam byli. Dziwnym trafem, którego nikt nie potrafił wyjaśnić, Milton stracił pamięć i nie wiedział dokładnie, jak zginęła jego żona. A już z pewnością nie wiedział, dlaczego.

- Panie Potter?

- Nie wolno ci nikomu o tym mówić – powiedział ostro Harry.

- Dobrze, ale…

- Co wiesz na ten temat?



*


Jack obudził się z pulsującym w skroniach bólem głowy. W pierwszej chwili pomyślał, że ma po prostu najzwyklejszego w świecie kaca. Zaraz jednak przypomniał sobie, że od dwóch dni nic nie pił, a czaszka boli go od uderzenia jednego z zarośniętych mieszkańców lasu. Powoli podniósł się do pozycji siedzącej i zobaczył, że siedzi na cienkim materacu w niedużym namiocie, w którym oprócz niego nie było nikogo. Przez materiał namiotu prześwitywało pomarańczowe światło i słychać było głuche trzaski ogniska. Wyglądało na to, że mieszkańcy osady właśnie usiedli do posiłku. Jackowi zaburczało w brzuchu. Wychylił ostrożnie głowę przez poła namiotu i dostrzegł całą grupę ubranych w łachmany ludzi, którzy siedzieli wokół płomieni i głośno mlaskali.

- Zaproście naszego gościa na posiłek – zakomenderowała kobieta, która wcześniej zaatakowała ich w lesie.

Dwóch osiłków wstało ze swoich miejsc i wytargało Jacka z namiotu.

- Umiem chodzić – warknął do nich, ale zupełnie to na nich nie zadziałało i jeszcze bardziej wzmocnili uścisk. Posadzili go na miejscu obok kobiety i wrócili do swojego jedzenia.

Jack spojrzał na ruszt, który wisiał nad ogniskiem i zobaczył, że pieką się na nim stworzonka podobne wiewiórkom. Skrzywił się nieco na ten widok i postanowił, że wcale nie jest głodny.

- To niegrzecznie odmawiać posiłku w nowym towarzystwie – powiedziała spokojnie kobieta, wpijając swoje liche uzębienie w pieczoną skórę stworzenia. – Ale nie, to nie. Dajcie mu wody – rzuciła w przestrzeń i za chwilę ktoś wcisnął Jackowi do ręki gliniane naczynie z wodą.

Normalnie tego też by odmówił, ale przez brak alkoholu we krwi dodatkowo go suszyło. Woda faktycznie była wodą, więc nie musiał się obawiać, że chcieli go otruć. Kiedy wypił wszystko, postanowił, że w końcu zapyta o to, o co nie zdążył, kiedy Danes uciekła z lasu.

- Chcesz wiedzieć, co takiego zrobił Patterson twojej żonie i nienarodzonemu dziecku. – Bardziej stwierdziła niż zapytała kobieta. – Legilimencja. Nie musisz się wysilać i zadawać pytań – wyjaśniła z udawaną dobrodusznością. – Powiem ci, ale mam jeden warunek.

- Jaki? – wychrypiał Jack, czując, że serce zaczyna coraz szybciej tłuc mu się w klatce.

- Jak ministerstwo tu po ciebie wpadnie, wybijesz swojemu szefowi z głowy, że dostaniecie to, czego szukał twój kolega Vincent. Zostawicie nas w spokoju, odnowimy porozumienie i wszyscy będziemy żyli długo i szczęśliwie. Co ty na to?

Jack zawahał się. Był między młotem, a kowadłem. Z jednej strony na szali ważyły się losy śledztwa i świat powinien dowiedzieć się, kto zamordował Pattersona. Jack, przy wszystkich swoich problemach i wadach starał się jednak zawsze być dobry w swojej pracy. W przeciwieństwie do niektórych swoich kolegów nigdy nie dał się przekupić czy przekabacić drugiej stronie. Z drugiej strony na wyciągnięcie ręki miał całą wiedzę na temat dnia, w którym cały jego świat legł w gruzach. Dnia, który uczynił z niego uwięzionego we własnej głowie nieudacznika, znieczulającego się litrami alkoholu. Nic już nie mogło wrócić życia Kendrze i jego dziecku, ale Jack miał nadzieję, że dotarcie do prawdy pozwoli mu ruszyć dalej. Zacząć żyć.

- Umowa stoi – powiedział z kamiennym wyrazem twarzy.

Kobieta wyszczerzyła się w bezzębnym uśmiechu i wrzuciła resztki jedzenia do ognia.

- Wstawaj – rzuciła do niego i sama podniosła się z miejsca.

Ruszyli wydeptaną ścieżką pomiędzy rzędami namiotów. Większość z nich wyglądała tak samo; były w beżowym kolorze, a wejścia oświetlały wiszące w powietrzu lampy naftowe. Na końcu ścieżki stał największy namiot; wokół niego rosło mnóstwo roślin, których Jack nigdy przedtem nie widział. Część z nich pachniała intensywnie, część po prostu ładnie wyglądała. Przed wejściem stał duży, przypalony kocioł, w którym jego towarzyszka musiała często coś warzyć.

Wewnątrz panował z pewnością większy luksus niż w namiocie, w którym się obudził, ale warunku nadal były raczej spartańskie. Cieniutki materac leżał na ramie łóżka, która była zrobiona z grubszych gałęzi drzew związanych sznurem. W rogu stały dwa podobnie skonstruowane fotele, a na podłodze obok dywanu ze skóry niedźwiedzia leżały porozrzucane pergaminy.

- Siadaj – powiedziała kobieta tonem nie znoszącym sprzeciwu.

Jack usiadł na zapadającym się, niewygodnym fotelu i czekał. Kobieta wyszła z namiotu i wróciła po chwili z garścią roślin z ogródka. Zgarnęła z ziemi kawałek pergaminu i zaczęła zawijać w niego liście. Gdyby Jack tak rozpaczliwie nie chciał dowiedzieć się, co stało się z jego rodziną, pewnie rzuciłby już kilka żartów na temat całej tej sytuacji.

- Pal – rozkazała kobieta, podchodząc do niego z zapalonym skrętem. – To jedyny sposób, żeby ci to pokazać, więc rób co mówię – warknęła, kiedy spojrzał na nią pytająco.

Jack poddał się temu rytuałowi i kilka razy mocno się zaciągnął. Zapiekło go w gardle, łzy napłynęły mu do oczu, a rzeczywistość faktycznie zaczęła się zmieniać. Kobieta złapała go za rękę, a namiot zaczął się szybko rozpływać i Jack zobaczył nagle siebie i Kendrę kilka lat młodszych. Żywych. Razem.


Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaSam Quest  dnia 22.03.2020 15:16
Faktycznie, ten rozdział był chyba jeszcze lepszy.
O Roweno, jak bardzo żałuję, że nie ma kolejnych rozdziałów bo bardzo chciałabym się dowiedzieć co będzie dalej, co stało się z żoną Miltona, jak wyjdzie akcja ratunkowa Pottera i czy mam rację twierdząc, że ten gościu na C, ten od sprzeczki z Miltonem jest villanem. W każdym razie nie ufam mu.

Mam nadzieję, ze wrócisz kiedyś do tej historii po tej przerwie bo bardzo bym chciała wiedzieć co dalej. Zresztą tak bardzo polubiłam Miltona i Emmę, że chce ich więcej.

A i fajny ten pomysł ze sprzętem z Magicznych dowcipów Weasleyów.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Harrych świąt!
29.04.2026 10:56
Shanti Black, naprawdę mamy podobny staż? Wydawało mi się, że jesteś HPnetowo znacznie starsza ode mnie Wstydniś

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
27.04.2026 19:58
mi stuknie 12 w lipcu Duże oczy spędziłam tu trochę czasu i wspominam bardzo dobrze, tęsknię Wstydniś

Żywy worek treningowy
23.04.2026 13:24
ja będę miał w grudniu 10 :D

Specjalista ds. sprzedaży
23.04.2026 13:22
Przyszłam z insta, pogratulować xD
Także: Jadek masz jubileusz za rok xD

Harrych świąt!
22.04.2026 21:06
19 lat, czaicie??????

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix użytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.22