Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Nieoczekiwana p...

Tytuł: Nieoczekiwana pomoc
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Dalsze losy bohaterów podążających śladem Tengela Złego...
>> Czytaj Więcej

Dziękuję.

Tytuł: Dziękuję.
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

Lupin szczerze w biegu
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział siódmy

Tytuł: Rozdział siódmy
Seria: Magiczna chwila
Gatunek: Romans
Autor: Prefix użytkownikaPaulaSmith

Gdy zdarza się to, co wydarzyć się musi.
>> Czytaj Więcej

Giętka pamięć

Tytuł: Giętka pamięć
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAnimag37

Czasem trzeba się przebranżowić, by zostać w końcu docenionym.
>> Czytaj Więcej

Nie przejdziesz

Tytuł: Nie przejdziesz
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAnimag37

W dziwnych przyszło nam żyć czasach, dziwnych!
>> Czytaj Więcej

[NZ]Nulla domus, nu...

Tytuł: Nulla domus, nulla praeterita
Seria: Vita Floris
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaClaraOswinOswald

Lily Potter wróciła do życia niecałe cztery godziny wcześniej, zdążyła już jednak zasiać niepokój...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Tajne przejście...

Tytuł: Tajne przejście, Neville i Runy
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Kto wyruszy do walki z Tengelem Złym?
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 35
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
48,256 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 297
Było: 23.06.2022 08:58:57
Napisanych artykułów: 1,094
Dodanych newsów: 10,530
Zdjęć w galerii: 21,477
Tematów na forum: 3,912
Postów na forum: 319,781
Komentarzy do materiałów: 222,437
Rozdanych pochwał: 3,327
Wlepionych ostrzeżeń: 4,167
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 513
uczniów: 4142
Hufflepuff
Punktów: 505
uczniów: 3820
Ravenclaw
Punktów: 365
uczniów: 4480
Slytherin
Punktów: 170
uczniów: 4115

Ankieta
Uczniowie Hogwartu wysyłają listy ze świątecznymi życzeniami. A Ty o co poprosisz?

Nowa miotła to jest to! Dla kibiców zgromadzonych na trybunach boiska do Quidditcha będę tylko migającą smugą.
24% [12 głosy]

Na Merlina, jest tyle możliwości! Żywot sławnych Czarodziejów, Tajemnice Transmutacji albo jakaś wspaniała encyklopedia magii. Książka, a lepiej wielka księga to najlepszy prezent.
27% [14 głosy]

Wykradanie kolczastych roślin z cieplarni i podkładanie na krzesła nieświadomych kolegów i belfrów jest już nudne. Gadżet z Magicznych Dowcipów Weasleyów na pewno pobudzi moją kreatywność.
8% [4 głosy]

Miałem poprosić o... Zapomniałem. A miałem już nie zapominać. Co to mogło być?
2% [1 głos]

Chcę ciepły sweter i torbę pierniczków! Nic tak nie rozbudza świątecznej atmosfery i rodzinnych wspomnień.
22% [11 głosów]

Nie wiem dlaczego, ale chyba nikt nie mnie nie lubi. Fajnie by mieć szczura, kota, ropuchę albo sowę. Mógłbym się z nimi zakolegować.
10% [5 głosów]

Chcę nową szatę. Na święta wyjeżdżam do domu, zrzucę ten głupi mundurek i zostanę królową balu.
8% [4 głosy]

Ogółem głosów: 51
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 22.12.21

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 26.06.2022 o godzinie 17:37 w Jezioro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 15.05.2022 o godzinie 14:08 w Klasa Historii Magii
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 15.04.2022 o godzinie 10:29 w Wielka Sala
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 26.03.2022 o godzinie 15:33 w Klasa Eliksirów
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 06.03.2022 o godzinie 15:33 w Wieża Astronomiczna
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 24.02.2022 o godzinie 17:31 w Klasa Starożytnych Run
[NZ] Nowszy, wspanialszy świat
Jak postępuje człowiek, kiedy na jego barki spada ciężar, którego nie jest w stanie udźwignąć?
Autor: Prefix użytkownikagordian119
Gatunek: Kryminał
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 9418 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4].
Rozdział 1. Nowe porządki
Dwadzieścia lat po wojnie z Lordem Voldemortem świat czarodziejów wygląda już zdecydowanie inaczej...
Rok 2021

Listopadowa słota, która panowała w angielskiej atmosferze tego roku nie ucieszyła małej sówki, przed którą postawione zostało zadanie dostarczenia pewnego pilnego listu. Społeczność czarodziejów coraz częściej zastanawiała się, czy nie istnieją skuteczniejsze sposoby na przekazywanie wiadomości, niż sowy, zwłaszcza, że coraz mocniejsze były głosy obrońców praw zwierząt, którzy pomstowali na sposób wykorzystywania tych ptaków i zmuszania ich do roznoszenia wiadomości w warunkach, w których normalnie nie wzbiłyby się w powietrze. Sów tu nikt o zdanie nie pytał, a one pewnie miałyby w tej sprawie wiele do powiedzenia, gdyby tylko umiały mówić. Zamiast tego, każdy zdawał się podejmować decyzje za nie, uważając że ich poglądy są jedynymi słusznymi i oni jedyni najlepiej wiedzą, co jest dla sów najlepsze. Czy sowy w ogóle rozumieją ludzi? Jeśli tak, muszą wręcz pękać ze śmiechu, kiedy ci na nie nie patrzą...

I być może takie właśnie myśli kłębiły się w sowiej głowie, która razem z całą resztą ciała i listem przywiązanym do nóżki przecinała powietrze nad Londynem, bohatersko unikając kropel deszczu niczym lecących w jej stronę pocisków. W końcu wylądowała na oknie dość dużego budynku. Zastukała dziobem w szybę, na co ktoś natychmiast otworzył okno i wpuścił sówkę do środka. Oddała list i natychmiast poleciała na mieszczącą się w pomieszczeniu szafę, byleby tylko nie zostać zmuszoną do dostarczenia odpowiedzi, a jednocześnie się nieco rozgrzać i wyschnąć.

W pomieszczeniu było dość tłoczno i gwarno. Składało się ono głównie z biurek, za którymi siedzieli ludzie piszący i czytający jakieś teksty, którzy nieustannie się ze sobą w jakiejś sprawie komunikowali. Człowiekiem, który odebrał przesyłkę, był dość wysoki czarodziej w granatowej pelerynie, z wąsami ułożonymi na żel. Czytając list, skubał czubek swojego długiego wąsa z narastającą w nim ekscytacją.

- Ohoho! – zawołał uradowany. – To chyba mamy coś na pierwszą stronę, co nie, Archie? – zagadnął wesoło siedzącego przy najbardziej wyróżniającym się biurku mężczyznę. Jego stanowisko umieszczone było po drugiej stronie pokoju, w pewnej odległości od pozostałych. Ów mężczyzna był chyba jedyną osobą, która przez dłuższy czas nic nie mówiła. Zajmował się chyba tylko i wyłącznie przeglądaniem papierów i ich podpisywaniem, od czasu do czasu mówił też innym co mają robić. Przed stertami makulatury na jego biurku stała wizytówka głosząca:

Archibald Jackson, zastępca kierownika redakcji informacyjnej Proroka Codziennego


Archie zerknął zza ton papieru na czarodzieja, który przed chwilą go zagadał. Miał minę taką, jakby go właśnie oderwano od jakiejś niezwykle ważnej pracy. Był to gruby mężczyzna w kremowym garniturze, pod krawatem, który przysłaniał nieco ledwo zapinające się na nim guziki koszuli. Też miał wąsy, choć nie tak rzucające się w oczy, jak te jego towarzysza. Jego za to wyróżniał noszony w oku monokl, który upodabniał go nieco do dziewiętnastowiecznego biznesmena.

- Coś tam znowu wymyślił? – westchnął i odpowiedział ciężkim, zmęczonym i nieco lekceważącym głosem, jednak wyciągnął pulchną dłoń z serdelkowatymi palcami po kolejny kawałek papieru, który przyniósł mu jego współpracownik. Kiedy zaczął jego lekturę, na jego twarzy malowało się znudzenie, jednak w miarę jak jego oczy chwytały kolejne literki tworząc z nich wiadomość, którą wysyłały do mózgu, owo znudzenie coraz bardziej i bardziej przeradzało się w zadowolenie. – No, no, no, Weasley znowu narozrabiał… Pokażę to redaktorowi naczelnemu, on zdecyduje co z tym zrobić dalej. Ale powiem ci, Zack, że masz nosa do korespondentów! Kolejna dochodowa wiadomość w tym miesiącu... Chyba musimy zacząć cię nieco bardziej doceniać… - zaśmiał się, przez co jego twarz upodobniła się do głowy świni z wąsami.

***


Następnego dnia

Mało który pracownik ministerstwa przychodził do pracy tak wcześnie rano, jak Michael Corner, wicedyrektor do spraw kadr Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Był to wysoki, szczupły mężczyzna o czarnych włosach upiętych w sięgający mu ramion kucyk. Wyglądał na bardzo zadbanego, zawsze elegancko ubrany, ogolony, wyperfumowany... Corner był jednym z tzw. potterowców, jak ich nazywano, czyli grupy czarodziejów, którzy zrobili błyskawiczną karierę dzięki swojemu zaangażowaniu w trakcie drugiej wojny z Lordem Voldemortem, największym czarnoksiężnikiem współczesności, nieco ponad dwadzieścia lat temu. Kingsley Shacklebolt, który objął wtedy urząd tymczasowego ministra magii, wypromował ówczesnych, często bardzo młodych, bohaterów wojennych na najwyższe stanowiska w ministerstwie. Corner rozpoczął swoją karierę jako dowódca jednej z brygad uderzeniowych, jednak dzięki zdolnościom organizacyjnym szybko awansował i doszedł tu, gdzie jest teraz.

Wprowadzony przez Shacklebolta system przez lata działał bez większych problemów. Dopóki ludzie pamiętający wojnę byli przy głosie, nikt nie kwestionował jego decyzji. Teraz jednak czasy się zmieniły – nowe, ambitne pokolenie, wychowane już w czasach pokoju, zaczęło pukać do drzwi. Ci ludzie, nazywani młodymi wilkami, nie chcieli akceptować rządów tych, których do władzy i stanowisk wyniosły zasługi zdobyte w okolicznościach, których oni sami nie rozumieli. Od jakichś dziesięciu lat w debacie publicznej stale obecne były głosy, że potterowcy zabetonowali Ministerstwo Magii i Hogwart, nie dopuszczając ludzi takich, jak oni – młodych, o świadomości nieskażonej przeżyciami wojennymi.

Z roku na rok stawali się oni coraz bardziej wpływowi, aż w końcu dwa lata temu odwołali ministra ze stanowiska. Oficjalnie jako przyczynę podano wiek Shacklebolta, choć chyba nawet naiwne dziewczę nie uwierzyłoby w taką wersję. Ponieważ jednak młode wilki nie były w stanie wyłonić swojego kandydata na to stanowisko, po wielu ostrych walkach ostatecznie większość stronnictw w Brytyjskiej Konfederacji Czarodziejów zgodziła się na powierzenie tego stanowiska Hermionie Gra… oj, przepraszam, wtedy jeszcze Hermionie Weasley. Była ona jednym z potterowców, jednak jej liberalne poglądy i łagodne usposobienie sprawiły, że stała się najlepszym możliwym kompromisem.

Pierwsza w historii Wielkiej Brytanii kobieta na stanowisku ministra magii, co niejednokrotnie wówczas podkreślano, w większości sytuacji kontynuowała politykę poprzednika, m. in. tworząc w górach rezerwaty dla olbrzymów, które zaczęto z powrotem sprowadzać do kraju z wygnania. Aby pokazać swoją otwartość na zmiany, minister Weasley wręczyła młodym wilkom kilka nominacji do Wizengamotu czy Rady Nadzorczej Hogwartu, na co przywiązany do zaufanych ludzi Shacklebolt nigdy nie umiał się zdobyć. Urzędowanie pani minister było jednak krótkie, trwało bowiem niecały rok. Zeszłego lata złożyła rezygnację ze stanowiska, jak podawano, z powodu narastającego stresu i innych kłopotów osobistych, które nie pozwalały jej dać z siebie wszystkiego. I choć decyzja była szybka, nie była w żadnym wypadku zaskoczeniem – Weasley odeszła bowiem w atmosferze skandalu, który stał się na pewien czas narodową sensacją.

Wszystko zaczęło się od tego, że jej syn Hugo zniknął, nie wiadomo w jakich dokładnie okolicznościach. Do informacji publicznej podano tylko tyle, że wracał z Hogwartu do domu na święta wielkanocne, ale kiedy przeszedł przez barierkę na peronie 9 i ¾ na dworcu King’s Cross, nie pojawił się po drugiej stronie. Tak przynajmniej brzmi oficjalna wersja, jest w niej jednak tyle nieścisłości, że żądne sensacji media z Prorokiem Codziennym na czele zaczęły wytwarzać teorie spiskowe. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że ekipa techniczna Ministerstwa Magii nie stwierdziła na peronie absolutnie żadnych magicznych usterek, nawet badający sprawę Niewymowni nie byli w stanie powiedzieć co się tam tak naprawdę stało. Minister się załamała. Co gorsza, mniej więcej w tym samym czasie zaczęły się problemy z jej mężem. Problemy, z którymi teraz Michael Corner musiał sobie poradzić…

Po drodze do swojego biura nie rozmawiał z nikim, jego myśli skupione były już na pracy. Co najwyżej odpowiedział na kiwnięcia głową obsługi technicznej i sprzątaczy, którzy byli w ministerstwie najwcześniej. Sam nie był w stanie przypomnieć sobie momentu, w którym dokładnie wszedł do swojego biura, jego nogi same go tam zaniosły. Usiadł za biurkiem, wysłał wiadomość do obsługi zamawiając filiżankę porannej herbaty, po czym zajął się przeglądaniem poczty. Były to głównie odpowiedzi na jego ogłoszenia o pracę, które przeglądał nieco w pośpiechu, jakby bez większego zainteresowania. Była to częściowo prawda, bo i tak niezależnie od tego, co kandydaci napisali w listach motywacyjnych, zamierzał zaprosić wszystkich na egzaminy, które pomyślnie przejdzie może jeden procent z nich, ale w rzeczywistości myśli Cornera tego poranka pochłaniała perspektywa tej jednej rozmowy. Rozmowy, którą musiał odbyć i to jak najszybciej, choć wcale tego robić nie chciał. Więc jak tylko wiszący na ścianie jego gabinetu portret przemówił, natychmiast przerwał swoją pracę.

- Panie dyrektorze, Ronald Bilius Weasley do pana.
- Trzeźwy? – zapytał Corner, pociągając łyk stojącej na jego biurku herbaty, którą dopiero co zauważył.
- Nie wygląda na odurzonego.
- Niech wejdzie.

Drzwi się otworzyły. Stanął w nich wysoki, rudy mężczyzna ubrany w czarny anorak.

- Ron! Wejdź, proszę – powitał współpracownika i dawnego kolegę ze szkoły Corner, zapraszając go gestem do środka. Weasley wszedł do gabinetu mało zgrabnym krokiem, przygarbiony, z zasępioną miną. W niczym nie przypominał tego wysokiego, rozgadanego i luzackiego chłopaka, jakim Michael zapamiętał go z Hogwartu. Wyglądał bardzo staro. Zupełnie przestał o siebie dbać, jego włosy były tłuste i rozczochrane, jego ubrania brudne i założone byle jak, a on sam roztaczał wokół siebie woń alkoholu, który ostatnio regularnie wlewał sobie do ust w dużych ilościach. Nawet Corner, który przecież tak go lubił, skrzywił się, kiedy Weasley podszedł bliżej.

- Co, ty już też się mną brzydzisz? – wymamrotał pod nosem. Głos też miał inny, jakby bełkotliwy, niewyraźny.
- Ależ skąd! – odpowiedział Corner wstając od biurka. – Po prostu mógłbyś się chociaż umyć, kiedy idziesz do ludzi… - ta jego wypowiedź w normalnych okolicznościach mogłaby zostać uznana za zbyt dosadną, ale Weasley wydawał się tym kompletnie nie przejmować, jedynie wzruszył z obojętnością ramionami nie odzywając się ani słowem.
- Ron… - Corner zamknął oczy ze zdenerwowania. Czuł, że zaraz serce pęknie mu na pół, a on zacznie płakać, ale musi to zrobić. Nie ma innego wyjścia. – Rozumiem, że twoje życie ostatnio nie jest łatwe – Weasley parsknął śmiechem, dając znać, że słowa dyrektora to co najmniej duży eufemizm. – Straciłeś syna, twoje małżeństwo z Her… ekhm, to znaczy z panią byłą-minister się rozleciało, wszystko rozumiem. Ale my nie możemy już dłużej tolerować twojego zachowania – przy ostatnich słowach głos zaczął mu się łamać. Corner był tym wszystkim chyba jeszcze bardziej przytłoczony, niż Weasley, na którego twarzy malowała się dokładnie taka sama nicość jak wtedy, kiedy wszedł do gabinetu. – Próbowaliśmy kierować cię na terapię, Harry… ekhm, dyrektor Potter próbował zapewnić ci wszystko, czego tylko potrzebujesz, zarówno jako szef, jak i jako przyjaciel. Ale wszystko to nie niosło za sobą żadnych trwałych skutków. Gdyby tu tylko chodziło o to, że praktycznie już zamieszkałeś w Świńskim Łbie, jakoś byśmy to załatwili. Potrzebujesz przerwy – rozumiemy, utrzymywaliśmy cię na urlopie zdrowotnym o wiele dłużej, niż powinniśmy. Ale to!? – Corner wskazał na numer Proroka Codziennego leżący na jego biurku. – Ron, to była czarna magia, wiesz o tym? I który to był już człowiek? Chyba ósmy, jeśli dobrze liczę…

Dopiero wspomnienie o wydarzeniu sprzed dwóch dni, kiedy użył złowrogich zaklęć na jakimś mężczyźnie, ożywiło nieco Weasleya.

- Zasłużył sobie, skurwiel jebany – wycedził przez zęby. – Mógł się nie dobierać do dzieci. Widziałeś, Michael, co on robił? Próbował porwać dziewczynkę! A wy, co do chuja wafla zrobiliście? Ja ci powiem, Michael – gówno! Całe to wasze ministerstwo to jedno wielkie gówno! – Corner usiadł i ukrył twarz w dłoniach. Weasley kontynuował obrażanie wszystkich dookoła, ale ten nawet go nie słuchał. W pewnej chwili wstał, przerywając mu ów wywód. Drżącą ręką sięgnął po dokument leżący pod wszystkimi listami od nowych kandydatów i zaczął czytać:
- Ronaldzie Biliusie Weasley, Minister Magii, dyrektor Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów oraz Szef Biura Aurorów podjęli decyzję, że choć twoje zachowanie w pełni spełnia kryteria do natychmiastowego zwolnienia dyscyplinarnego i postawienia ci zarzutów, w uznaniu twoich zasług dla społeczności czarodziejów Wielkiej Brytanii i całego świata zostajesz skierowany na wcześniejszą emeryturę. Jednocześnie Minister Magii i Naczelny Mag Wizengamotu podjęli decyzję o zastosowaniu nadzwyczajnego prawa łaski. Nie zostaną ci więc przedstawione żadne zarzuty w oparciu o czyny, których dopuściłeś się do tej pory – i wymienił testację. Teraz był już nieco bardziej opanowany, kiedy wreszcie zrobił to, co zrobić musiał, zeszło z niego ciśnienie. Ron też był już spokojniejszy. Obaj spojrzeli sobie w oczy, ale nie powiedzieli już nic. W końcu Weasley chwycił dokument i bez słowa wyszedł z gabinetu Cornera. Dopiero wtedy były Krukon nie wytrzymał. Opadł bezwiednie na krzesło, a po jego policzkach popłynęły ciepłe łzy.

- Czy mam umówić z magiterapeutą, panie dyrektorze? - zapytał portret, ale Corner go zignorował. Zalał się płaczem tak wielkim, jakiego już nie pamiętał, a być może i nigdy nie doświadczył. Nie dość, że musiał zwolnić swojego przyjaciela, nie był w stanie patrzeć na to, jak ten stacza się na dno. Biedny Michael Corner! Gdyby tylko mógł wiedzieć wszystko...
Komentarze
avatar
Prefix użytkownikamonciakund  dnia 10.10.2021 10:58
Zacznę, może mój komentarz zachęci innych ;)

Przeczytałam w sumie wyłącznie dlatego, że jest to pierwsza część, więc nie musiałam niczego nadrabiać. Sama lektura była bardzo przyjemna, chociaż momentami przeszkadzały mi zbyt długie i toporne zdania. Podoba mi się jednak, że wyszedłeś poza ramy kanonu. Jestem ciekawa jak dalej potoczą się sprawy z rozpadającym się małżeństwem Hermiony i Rona oraz gdzie zniknął ich syn.

No i fajnie, że jednym z głównych bohaterów (a przynajmniej na razie na to wygląda) uczyniłeś Michaela Cornera. Zawsze to jakiś powiew świeżości ;)
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 10.10.2021 16:34
Super, że jest to nowa seria i że jest to kryminał, bo jestem mega fanką tego gatunku i z przyjemnością będę czytać, o ile będzie dużo akcji :D Rozdział mi się spodobał, chociaż wiadomo, że początek zazwyczaj jest mało obfity w wydarzenia i trzeba cierpliwie poczekać na rozwój akcji:) Pierwszy akapit tego ff zawiera bardzo dużo powtórzeń, zdecydowanie za często użyte zostało słowo "jednak" ;) Niektóre zdania są wg mnie za długie, tzn ja akurat wolę krótsze, więc to jest subiektywne odczucie, a nie wytykanie błędu. Spodobało mi się, jak jest opisane to co się działo z Hermioną i Ronem i rozmowa pomiędzy Ronem a Cornerem, tylko jakoś ten płacz Cornera do mnie nie przemówił;) Czekam na dalszy ciąg i jeszcze raz napiszę, super że to kryminał :D
avatar
Prefix użytkownikaAneta02  dnia 11.10.2021 08:15
Nie musiałam, ale i tak przeczytałam ponownie, bo ciekawa sprawa :D
Mówiłam Ci już, że rozdział mi się podoba. Lubię Twój sposób na rozbudowywanie akcji i tworzenie dialogów. Przy czytaniu nie odczuwam żadnego wymuszenia; bohaterowie jakby mówili to, co chcą powiedzieć, a nie to, co na siłę włożysz im w usta.
Jestem ciekawa tej serii, czekam aż wlecą kolejne rozdziały i życzę weny, żebyś ruszył z tym, z którym stoisz Love
avatar
Prefix użytkownikaAnastazja Schubert  dnia 21.10.2021 14:46
Miałam skomentować jak tylko się pojawiło, tak wyszło, że piszę dopiero teraz.

Zaskoczył mnie główny bohater. W oryginalnej serii był pokazany dosłownie przelotnie, do tego sprawiał wrażenie zadufanego w sobie. Tu widzimy człowieka sukcesu, na dodatek z uczuciami, głęboko współczującego. Bardzo podoba mi się to jak tworzysz opis zarówno tej, jak i innych postaci. Ron również został ciekawie przedstawiony.

Tak jak dziewczyny zwróciłam uwagę na trochę za długie zdania. Zwykle mi to nie przeszkadzało, choć były fragmenty, które musiałam przeczytać dwa razy.

No i podział na potterowców i młode wilki mnie ujął, świetny pomysł!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

halo, regulamin
29.06.2022 17:08
No, jak na razie najdłuższa sesja mojego życia.

A pogoda za oknem nie motywowała do nauki. Szczególnie jak laptop parzył w kolana xD

Pracownik departamentu
29.06.2022 13:51
monciak, gratuluję! To widzę, że bardzo długo miałaś egzaminy, skoro praktycznie do końca czerwca.

A ja wciąż siedzę i siedzę na tą mgr. Będę jęczeć, bo mi się strasznie nie chce tego pisać.

halo, regulamin
29.06.2022 13:06
Koniec sesji, nareszcie kibic

Wróg ciemnej strony
28.06.2022 21:39
Sharllottka, niestety

Żywa legenda
28.06.2022 16:43
Cześć Motylki

Całkiem miły dzień, nie muszę nigdzie wychodzić, miałam pizzę na obiad, a teraz będę oglądać Zakon Feniksa Chmurka

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Alette

Avatar

Posiada 59641 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56913 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47239 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 44578 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

6) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 42668 punktów.

7) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38406 punktów.

8) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36651 punktów.

9) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34141 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 33495 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2022 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.59