Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Wiktor Krum

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikaFilius Flitwick

Artykuł o ścigającym drużyny bułgarskiej, uczniu Durmstrangu.
>> Czytaj Więcej

Ślizgoni

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikaTakoizu

Ślizgoni - uczniowie, którzy podczas Ceremonii Przydzialu w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwa...
>> Czytaj Więcej

Jessie Cave

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Aktorka brytyjskiego pochodzenia, w Harrym Potterze wciela się w rolę Lavender Brown.
>> Czytaj Więcej

Back to Black, czyli...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaLivka

Rozwiążcie test wiedzy o Syriuszu Blacku!
>> Czytaj Więcej

Ranking najokrutniej...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Ranking najokrutniejszych złoczyńców według użytkownika Mugglenet.
>> Czytaj Więcej

J.K. Rowling o Zbrod...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikafuerte

J.K. Rowling ujawnia istotne fakty na temat Fantastycznych zwierząt: Zbrodni Grindelwalda.
>> Czytaj Więcej

Harry Potter jako ho...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Postacie z Harry'ego Pottera przypasowane do roli w horrorach.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[M] Profesor Śm...

Tytuł: [M] Profesor Śmierć
Gatunek: Inne
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Opowiadanie konkursowe na Halloween.
>> Czytaj Więcej

[Z]Ostoja

Tytuł: Ostoja
Seria: Czekając na Księżyc
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

Koniec powieści o Sonei Lupin.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 1

Tytuł: Rozdział 1
Seria: Tańcząca z cieniami
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaNymeria

Brak wolności, bezsilność, łzy, nienawiść do siebie, opuszczenie, a w tle niedozwolona miłość jej...
>> Czytaj Więcej

[NZ][ GDZIE TAK GNA...

Tytuł: [ GDZIE TAK GNASZ? ]
Seria: To tylko szlaban!
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

Seria publikowana również na wattpadzie pod tą samą nazwą, na koncie @poruta. Link: https://www....
>> Czytaj Więcej

[NZ][ POSZUKUJĘ... ]

Tytuł: [ POSZUKUJĘ... ]
Seria: To tylko szlaban!
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

Seria publikowana również na wattpadzie pod tą samą nazwą, na koncie @poruta. Link: https://www....
>> Czytaj Więcej

[NZ]Sprawa sprzed lat

Tytuł: Sprawa sprzed lat
Seria: Dziewczyna z porcelany
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaAlette

Przedmiot w jego dłoni naprawdę nie wyglądał ciekawie. Gdyby ktoś wrzucił go do kupki żwiru, pewn...
>> Czytaj Więcej

Historia z Litt...

Tytuł: Historia z Little Hangleton
Gatunek: Miniaturka
Autor: PaulaSmith

Bieg zrobił swoje i wkrótce rozluźniona przemierzała drogę wzdłuż jeziora.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 43
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 5 osoby
Prefix użytkownikaMarcus Clinton (Niezwyciężony mag)
Prefix użytkownikagordian119 (Wielki mag)
Prefix użytkownikaLivka (Uzdrowiciel)
Prefix użytkownikaBumSzakalaka (Śmierciożerca)
Prefix użytkownikaLilyatte (Łowca czarnoksiężników)
Łącznie na portalu jest
42,968 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 216
Było: 20.06.2018 14:06:28
Napisanych artykułów: 1,009
Dodanych newsów: 9,472
Zdjęć w galerii: 20,430
Tematów na forum: 3,447
Postów na forum: 309,594
Komentarzy do materiałów: 215,543
Rozdanych pochwał: 3,071
Wlepionych ostrzeżeń: 4,137
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 2459
uczniów: 3058
Hufflepuff
Punktów: 1472
uczniów: 2854
Ravenclaw
Punktów: 3291
uczniów: 3773
Slytherin
Punktów: 832
uczniów: 3046

Ankieta
Jak podobał Ci się film "Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda"?

Był fantastyczny jak zwierzęta w tytule
39% [11 głosów]

Jestem usatysfakcjonowany. Poleciłbym ten film nawet mugolom
25% [7 głosów]

Liczyłem, że będę jarać się jak Hogwart w 1998 r., ale skończyło się na podpalonej szacie Snape'a - niby się zapaliło, ale kiełbaski by się na tym nie usmażyło
7% [2 głosy]

Dobrze mi się spało. Na Historii Magii zawsze się dobrze śpi
0% [0 głosów]

Co to miało być? Zbrodnią Grindenwalda jest wyłudzanie pieniędzy za bilet na to COŚ
4% [1 głos]

Nie zamierzam oglądać filmu w kinie; poczekam, aż film będzie dostępny na DVD
18% [5 głosów]

Fantastyczne Zwierzęta? Nie będę tego oglądać, to sztuczne podtrzymywanie przy życiu umierającego świata dla kilku galeonów. Czas odłączyć respirator
7% [2 głosy]

Ogółem głosów: 28
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 17.11.18

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
GryffindorLiv O'Sullivan ostatnio widziano 20.11.2018 o godzinie 21:24 w Ruchome schody
RavenclawMarcus Clinton ostatnio widziano 20.11.2018 o godzinie 21:15 w Ruchome schody
GryffindorLiv O'Sullivan ostatnio widziano 20.11.2018 o godzinie 20:54 w Ruchome schody
RavenclawMarcus Clinton ostatnio widziano 20.11.2018 o godzinie 20:42 w Ruchome schody
GryffindorLiv O'Sullivan ostatnio widziano 20.11.2018 o godzinie 20:36 w Ruchome schody
RavenclawMarcus Clinton ostatnio widziano 20.11.2018 o godzinie 20:32 w Ruchome schody
[NZ] Fabryka snów
Gorzka historia w powojennej rzeczywistości, gdzie nic nie potoczyło się tak, jak powinno, rzucając cień na niepewne jutro. Autor: dreamistru Ostrzeżenie: snarry (ale subtelne)
Autor: Prefix użytkownikadreamistru
Gatunek: Dramat
Ograniczenie wiekowe: +13
Przeczytano 3072 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4].
Rozdział czwarty
Gorzka historia w powojennej rzeczywistości, gdzie nic nie potoczyło się tak, jak powinno, rzucając cień na niepewne jutro.



Droga Hermiono,

Harry chwycił trzęsącymi rękoma arkusz firmowego papieru i byle plastikowy długopis. Tęsknił za skrobaniem stalówki po gładkiej powierzchni pergaminu, za zapachem atramentu i starych ksiąg znających tajemnice, których on sam nie mógł sobie nawet wyobrazić.

Przepraszam, że nie odzywałem się do Ciebie tak długo. Że... Nie przeczytałem ani jednego listu, który przyniosła mi Hedwiga.

Nie zrobił tego, by chronić przyjaciół; zrobił to, by ratować siebie. Po raz pierwszy umieścił samego siebie w oku cyklonu, w samym środku kaskady priorytetów i wyborów, które tylko czekały na okrutne słowa decyzji. Zrobił to. Wyjechał. Nie utrzymywał kontaktu. Zawiódł, nie tylko samego siebie.


On wrócił. Znalazł mnie. I... Dowiedział się, jakimś cudem. Hermiono... Proszę, powiedz mi, że to ty. Na pewno się domyśliłaś. Zawsze to robisz.

Harry nie był w biurze sam, ale szum urządzeń kopiujących, czy beztroska paplanina sekretarek nad kubkiem lichej kawy nie mogła zagłuszyć napływających do niego myśli. Na jednej z kobiet mógł wyczuć przesadnie słodkie perfumy, druga śmiała się piekielnie piskliwym głosem przypominającym strzygę, a kolejna była zupełnie bezbarwna i nie wyróżniająca się z tłumu. Każda z nich była równie nieistotna.


Nie mogę – nie, nie jestem w stanie – z nim rozmawiać. To ponad moje siły. Uciekając z Anglii, czułem się jakbym w końcu odzyskał straconą wolność, jednak okazuje się, że nigdy żadnej nie miałem. Każda z moich decyzji była błędna. Ja żyłem w błędzie, być może żyję w nim nadal.


Czy naprawdę powinien prosić ją o pomoc? Wrócić z podkulonym ogonem, licząc na to, że nie zatrzaśnie mu drzwi przed nosem, że nie odwróci się od niego jak wszyscy? Czy Ron przekona ją, by wyrzuciła list i zapomniała o parodii przyjaciela, jakim był dla niej Harry pieprzony Potter?

Harry czuł dławiące szpony strachu zaciskające się subtelnie wokół szyi i bardzo powoli nabrał powietrza do płuc, niemal się przy tym krztusząc. Wiedział, że nigdy nie zabije w sobie goryczy, jeśli Hermiona mu odmówi, miał również świadomość tego, że w pełni ponosił za to odpowiedzialność. Zamknął oczy, nim zdążyły napłynąć do nich łzy.

Powinien był posłuchać Dumbledore'a.

Dłonie Harry'ego drżały, gdy jego podświadomość wybuchnęła szyderczym śmiechem, szepcząc: ale na to już dawno za późno! Nie mógł się z tym nie zgodzić, ale wiedza, iż mógł postąpić inaczej – być może lepiej – lecz nie zrobił tego z tak błahego powodu... Ta wiedza zdawała się go wyniszczać.

Harry gwałtownie potrząsnął głową, niemal strącając z nosa mocno sfatygowane okulary. Zrobił, co mógł. W tamtej chwili, gdy szkarłatne spojrzenie wdzierało się w sam środek jego duszy, w momencie, gdy niemal przejęło nad nim kontrolę, niemal go pokonało – nie mógł zrobić niczego inaczej. Postąpił właściwie. Musiał w to wierzyć, w przeciwnym razie znajdował się na prostej drodze w objęcia szaleństwa.

Coraz częściej jego rozbiegane myśli mknęły w kierunku dawnych przyjaciół. Czy jeszcze ich znał? Czy znał ich kiedykolwiek? Przez całe sześć lat wierzył, iż mógł złożyć na ich wyciągnięte dłonie własne życie, ufając im bezgranicznie, ale teraz sam nie był pewien, czy jest w stanie zaufać choćby samemu sobie. Zdawał sobie jednak sprawę z tego, że nikt nie mógł oszukać Hermiony; domyślała się, wcześniej niż Harry zdążył to zauważyć. Nie powstrzymała go.


Czasem odnoszę wrażenie, że jestem jedynie biernym widzem. Pasażerem na gapę. Gościem we własnym umyśle. Szykując się dziś rano do pracy, zobaczyłem z okna bójkę bezdomnych pijaków; obaj dzierżyli w dłoniach kikuty szklanych butelek chcąc wzajemnie poderżnąć sobie gardła. Nie mogłem oderwać od nich wzroku, a jednak nic w mojej duszy nie krzyczało, bym choć pomyślał o udzieleniu im pomocy, o rozdzieleniu ich i załagodzeniu konfliktu. Zdawało mi się, iż patrzyłem wtedy na świat oczami, które nawet nie należały do mnie.

— Długo zamierzasz pisać pamiętnik w pracy, Potter? — Głos Lewisa przeciął bezkształtny szum, wyrywając Harry'ego z zamyślenia. Uniósł wzrok i ponownie zobaczył w jego oczach drwinę. Wziął oddech, lecz nim zdążył powiedzieć cokolwiek, ujrzał Toma za przeszkloną ścianą biura; miał kilka widocznych zadrapań na twarzy i podbite oko.

Harry zapomniał o złości rozbudzonej przez Lewisa, o własnych myślach i liście, który pospiesznie zgniótł i wcisnął niedbale w kieszeń marynarki. Wstał i skierował się wprost do człowieka, który właśnie przekroczył próg pomieszczenia.

— Tom... — wykrztusił, ale ten przerwał mu, unosząc dłoń.

— Harry. Musimy porozmawiać — powiedział, rozglądając się po pomieszczeniu. — Na osobności — podniósł głos, widząc zbliżającego się Lewisa.

Gdy Harry zamknął za sobą drzwi przypadkowego, pustego pokoju, Tom skrzyżował ręce na piersi i spojrzał na niego znacząco.

— No? Masz mi coś do powiedzenia?

— Tak — odparł natychmiast Harry, czując jak jego ciało tężeje. — Przepraszam. Nie powinienem był...

— Nie, nie powinieneś — westchnął przyjaciel. Bo tym właśnie stał się dla Harry'ego, prawda? Choć nigdy tego nie planował. Nigdy tego nie oczekiwał. — Nie powinieneś żyć w kłamstwie. Nie powinieneś być tak naiwny. Lewis powiedział mi, że spłacasz cudze pożyczki. Nie mam pojęcia, skąd bierzesz na to pieniądze, ale wiedz, że musisz przestać.

Harry wpatrywał się w pochmurne spojrzenie Toma, który nie próbował go szantażować, straszyć, czy doprowadzić do jego zwolnienia. Próbował go ostrzec. Przed Lewisem. Przed konsekwencjami.

— Posłuchaj — zaczął Harry, lecz szybko zabrakło mu słów.

— Mogą cię zwolnić — powiedział Tom dobitnie. — Wiem, że to, co robisz jest wspaniałomyślne i godne podziwu, ale kłóci się z prawem i tylko to obchodzi Johnathana. Nie interesują go ludzie, liczy się czysty zysk. Łamiąc prawo, przyniesiesz firmie jedynie straty.

— Och, więc ludzie w ogóle już się nie liczą, tak? — wybuchnął chłopak, trzaskając dłonią o blat biurka. — A co z Diane? Znałeś ją. Też jest ci obojętna? Ci wszyscy ludzie też są dla kogoś ważni, też zasługują na...

— Harry. — Tom podszedł do niego i położył mu dłonie na ramionach. — Ja to wiem i zgadzam się z tobą, ale dla Johna to tylko jedna z firm mających na siebie zarobić i przynieść mu zysk. Nie zmienisz tego, nie sprawisz, by inaczej spojrzał na świat.

Nie, pomyślał Harry. Nie był bogiem, nie mógł przewrócić nagle czyjegoś życia do góry nogami. Nie mógł nawet naprawić własnych błędów, co dopiero cudzych! Ale mógł zrobić jedno – nie przestawać próbować. Powoli odsunął się od przyjaciela i sięgnął drżącą dłonią do kieszeni marynarki, po czym wyjął z niej długi, drewniany kijek.

— Co to...

Harry uniósł różdżkę i skierował ją Tomowi wprost między oczy, szepcząc:

— Wybacz, ale muszę to zrobić. Dla nich i... — Głos mu się załamał, gdy Tom próbował pochwycić jego różdżkę, patrząc na niego przerażonymi oczyma. — Obliviate.

Na świecie istniało tyle sprawiedliwości, na ile sam mógł pozwolić i tyle dobra, ile był w stanie z siebie wykrzesać. To ostatnie było dla Harry'ego szalenie ważne i nie mógł, po prostu nie był w stanie pozwolić im nałożyć na siebie takich ograniczeń. Nie teraz. Resztką sił pozbył się wszelkich barier wokół własnego umysłu. Nie mógł znieść tej presji, nie wiedział już sam, którego z głosów należy usłuchać. Nie wiedział, który do kogo należał...

***


Harry przetarł dłonią wilgotne oczy; szczęśliwie żadne łzy nie zdążyły splamić jego policzków. Wiedział, że nie mógł wrócić do domu w tak fatalnym stanie.

— Skąd wiedziałeś? — wychrypiał, zauważywszy odzianą w czerń postać opartą o drzewo, choć niespecjalnie obchodziła go sama odpowiedź. Severus zbliżył się do niego i usiadł obok na drewnianej ławce, przez dłuższą chwilę nie nawiązując z nim żadnej rozmowy. Dopiero, gdy chłopak odwrócił wzrok, szepnął:

— Magia umysłu — odparł sucho Snape, a Harry parsknął. Oczywiście. — Jesteś słaby, Potter.

I Harry niemal się z nim zgodził, lecz w ostatniej chwili żałośnie pokręcił głową i utkwił wzrok w srebrzystych punkcikach gwiazd.

— Zawsze taki byłem — szepnął.

— Doprawdy? Sugerujesz więc, iż nic się nie zmieniło? Świat nagle się zatrzymał?

Dlaczego ten człowiek zawsze musiał trafić w czuły punkt, nawet kiedy nie wypowiadał swoich myśli wprost, nie odkrywał wszystkich swoich kart? Ramiona Harry'ego opadły lekko, gdy zdał sobie sprawę ze wszystkiego, co ten próbował mu powiedzieć. O co próbował go spytać.

— Wszystko uległo zmianie — odparł z pełną szczerością, choć wiedział, że Snape i tak nie pojmie w pełni jego słów. Jakże by mógł? Psia gwiazda mrugnęła do niego pocieszająco, sprawiając mu jeszcze większy ból i Harry, po raz pierwszy w życiu, poczuł ulgę na myśl o tym, iż Syriusz nie żyje i nie może być świadkiem jego porażek. W następnej chwili chłopak poczuł mocny uścisk na prawym barku. Bardzo powoli zwrócił bladą twarz w stronę swego mentora, który w spojrzeniu chłopaka mógł dostrzec jedynie desperacką prośbę szaleńca.

— Wiem, o czym myślisz. Nie zrobię tego — odparł Snape, zaciskając usta. — Nie zmuszaj mnie, bym użył na tobie tej magii.

— Zastanawiałem się, czy rzucić na siebie Obliviate, ale nie mogłem się na to zdobyć. — Harry zwiesił głowę i zaśmiał się sucho, ponieważ dawno nie czuł się tak pokonany, tak... Bezsilny. To było o wiele gorsze niż lata w szkole, gdy dawano mu nadzieję, gdy istniał cień szansy, że świat można ocalić. Jego świat.

Chłopak ponownie otarł dłonią oba policzki, po czym wyłowił z kieszeni pogniecioną kulkę papieru. Chwilę później w jego dłoni pojawiła się różdżka – „narzędzie zbrodni” będącą zarówno przepustką do magicznego świata, jak i wyrokiem śmierci – i papier rozjaśnił się błękitnym płomieniem, w którego świetle oczy Harry'ego wyglądały jak skute odwiecznym lodem. Uśmiechnął się lekko i oparł głowę o ramię Severusa, czym tak naprawdę ryzykował własne życie, ale gdzieś po drodze zgubił tego świadomość.

— Granger? — spytał miękko mężczyzna, a Harry przytaknął i przymknął oczy.

— Tęsknię za swoim życiem.

Snape wpatrywał się w przestrzeń. Wydawał się być zamyślony, lecz nawet wszechobecny półmrok nie był w stanie zgasić zaciekawienia tlącego się w jego czarnym wzroku.

— Tym, które przez wszystkie lata próbowałeś odrzucić? Tym, którego pragnąłeś się wyprzeć?

— Tak — westchnął Harry. — Nigdy nie potrafimy docenić tego, co już mamy, prawda? To tak jak... — zamilknął i odsunął się od niego. — Nie spędzałem z Syriuszem zbyt wiele czasu, bo sądziłem, że zawsze będzie jakieś „później”. Łudziłem się, tak po ludzku i on sam mi na to pozwalał. — Harry pokręcił głową. — Byłem głupi. Ślepy. Tak jak wtedy, gdy uwierzyłem, że Dumbledore mógł popełnić błąd...

Snape odgarnął mu włosy z czoła i zetknął swe chłodne palce z perłową blizną w kształcie błyskawicy. Harry nie oponował; Snape robił tak wiele razy podczas treningów i, prawdę mówiąc, Harry zdążył i za tym zatęsknić. Gdyby miał przy sobie Zmieniacz Czasu, cofnąłby się do tych niepewnych, przedwojennych dni pełnych głupiej, młodzieńczej nadziei. Nawet jeśli sam nie wiedział, czy ważyłby się cokolwiek wtedy zmienić.

— Czy chciałbyś wznowić nasze lekcje?

Harry natychmiast poderwał głowę i utkwił zszokowane spojrzenie w swoim mentorze.

— Nauczyłeś mnie już wszystkiego... — zaczął Harry, a mężczyzna jedynie parsknął. Chłopak zmrużył oczy i okrutnie zmarszczył czoło. — Jest więcej? — I wtedy zrozumiał. — Nie musisz się już ukrywać... Myślisz, że mógłbyś...?

— Dlaczego sądziłeś, że Albus mógł się pomylić? — odpowiedział pytaniem Snape.

Harry odwrócił wzrok. Pragnął, by ciężką, złowieszczą ciszę przeszył odgłos trzaskających piorunów, albo chociaż cichy szept nieprzerwanego deszczu. Snape nie przyjmie zwykłego milczenia, nigdy go nie akceptował. Walka z Voldemortem wymagała ofiar i przekroczenia granic własnej prywatności, gdy dzielili się własnymi wspomnieniami późną nocą, w prywatnych kwaterach Severusa. Zawsze kazał mu wyjaśnić każde z nich, nawet te najbardziej bolesne. W zamian, Harry otrzymywał strzęp jego wspomnień z zebrań, na które wzywał go Voldemort. Harry zawsze podnosił się z Myślodsiewni zielony na twarzy i odmawiał jedzenia przez następny dzień.

— Riddle nigdy nie mógł tego pojąć — odparł po prostu Harry. — Dziwił się, skąd biorę siłę. Dlaczego walczę. Co chcę osiągnąć. Jego ignorancja nie robiła na mnie wrażenia, nie, kiedy sam zdecydowałem, czego tak naprawdę pragnę, do czego dążę. Plan Dumbledore'a zwyczajnie kłócił się z moim własnym — westchnął i potarł zmęczone oczy. Nienawidził, gdy łamał mu się głos na byle wspomnienie dyrektora.

Snape uśmiechnął się krzywo, ale ten uśmiech nie objął jego czujnych oczu, które zdawały się prześwietlać każde jego słowo.

— Sądziłem, że Prorok się o wszystkim dowie — kontynuował Harry. — Ale to się nigdy nie stało. Wolałem jednak zejść im wszystkim z oczu. Znaleźć sposób, zabić ból — zaśmiał się sucho. — Pracowałem. Starałem się być człowiekiem, ponieważ tylko w tych momentach on dawał mi spokój. Gdy robiłem coś dobrego. Gdy wspierałem innych, gdy czułem radość płynącą z bezinteresownej pomocy, Riddle nie mógł zalewać mojego umysłu swoją trucizną. — Harry uderzył pięścią w ławkę. — Sprawił, że to, co robię przestało mieć jakiekolwiek znaczenie.

Snape spojrzał na niego ostro.

— Głupi dzieciaku, czy nie możesz pojąć, iż tego właśnie od ciebie oczekuje? Czarny Pan zawsze karmił się nienawiścią. Jego dusza — Snape wykrzywił się w obrzydzeniu — nie zna innego pożywienia.

— Tak, domyśliłem się — przyznał Harry, nie patrząc mu w oczy. — Walczyłem z tym. Nadal to robię, ale... Sam wiesz, jak trudno jest walczyć z częścią samego siebie.

— On nie jest częścią ciebie — syknął Snape, zupełnie zaskakując Harry'ego. Chłopak uśmiechnął się smutno, słysząc taką pewność w jego głosie. Zawahał się, nim wypowiedział kolejne słowa.

— Już kiedyś próbował przejąć władzę nad moim ciałem — odparł, przypominając sobie tę feralną noc w Ministerstwie. — Nie był w stanie tego zrobić. — Snape uniósł brwi, a Harry w końcu spojrzał mu prosto w oczy. — Chciałbyś zobaczyć, dlaczego?

***
Grudzień, 1997


— Potter, usiądź.

Harry ani myślał. Może nie posunął się tak daleko, jak to zrobił na piątym roku w gabinecie Dumbledore'a, ale nie mógł po prostu usiąść i pić z Severusem tej piekielnej herbaty.

— Jak możesz tak mówić?! — wyrzucił z siebie, zaciskając dłonie w kamienne pięści. Snape westchnął cierpiętniczo, ponieważ gdy Potter wpadał w szał, trwał on nieprzerwanie, długo nie tracąc na intensywności.

— Niczego nie jestem w stanie zmienić, czy to nie jest wystarczający powód?

— I to ci wystarczy? To jest twoja wymówka? — głos Harry'ego wypełnił się drżeniem. — On go zabije, a jeśli mu się nie uda, ty będziesz musiał to zrobić! Ty! Nie możesz stać się mordercą!

Przez jedną krótką chwilę surowe spojrzenie Snape'a wypełniło pełne zaskoczenia, ale już po chwili jej miejsce na powrót zajęła kamienna stanowczość. Jednak Gryfon odniósł swój pierwszy, mały sukces – mężczyzna odstawił filiżankę z herbatą na porcelanowy spodek.

— Jestem nim — odparł mistrz eliksirów, ignorując niewerbalny sprzeciw Pottera. — Wymordowałem dziesiątki ludzi, nie jestem w stanie się tego wyrzec.

Ramiona Harry'ego opadły, gdy tylko Snape odwrócił wzrok. Wiedział, że nigdy mu tego nie powie, nie skaże go na to samo słowo, na ten sam wyrok. A jednak było tylko kwestią czasu, nim Harry stanie oko w oko z postrachem ludzkości, katem o krwistych oczach. Uniesie wtedy różdżkę i... Będzie musiał...

Harry poczuł dreszcz pełznący wzdłuż kręgosłupa i nieświadomie objął dłońmi ramiona. Snape powoli się do niego zbliżył i położył swoje ciepłe dłonie na jego zaciśniętych do białości palcach, szukając jego wzroku. Harry westchnął i kiwnął głową, nie będąc w stanie wyprodukować pojedynczego słowa; nie musiał. Odbyli już tę rozmowę całe tygodnie temu. Wiedział, co miało nastąpić. Severus delikatnie naparł na bariery, które automatycznie formowały się w umyśle Harry'ego, ale które i tak były zbyt słabe, by sprzeciwić się komukolwiek. Odetchnął, gdy Snape nie próbował sforsować ich siłą i wybrał drogę naokoło.

W takich momentach, podczas tych wszystkich rozmów, Harry nieustannie miał przed oczami obraz samego siebie skąpanego w morzu krwi. Wiedział, że zaklęcie uśmiercające jest szybkie i bezbolesne, ale nie mógł pozbyć się dławiącego smrodu morderstwa, którego miał dokonać. Nie mógł wyprzeć poczucia winy i niesprawiedliwości. Cholernego przeznaczenia, wyroku bez odwołania.

W jednej chwili krwawe smugi zdobiące jego dłonie zmieniły się w stado nocnych motyli. Harry pomyślał, iż tracąc swój szkarłat, traciły również całą swą morderczą moc. Poczuł ulgę.

Świat umysłów był światem pełnym zagadek, bo który człowiek mógł dzielić się z innym własnymi myślami? Zmieniać je, kształtować, pokazywać obrazy zamiast ciężkiego sznura niepotrzebnych słów? A Snape naprawdę był artystą. Odbierał mu każdą kroplę krwi i byle wspomnienie o smudze zielonego światła, zmieniając je w zielonkawą wstęgę rzeki płynącej wśród dzikich traw i czerwonych maków wygrzewających się w słońcu. Nigdy nie materializował się w jego umyśle, ale Harry czuł go w każdym, tętniącym życiem płatku i beztroskim śpiewie ptaków. Wyczuwał go wszędzie dookoła; był niczym powietrze zwiastujące deszcz.

Tutaj nie było Voldemorta, nie istniał żaden Tom Riddle, nie było zasłony śmierci. Do tego świata nie miał wstępu żaden Minister czy Albus Dumbledore we własnej osobie. Był tylko Harry i nieme obietnice, że teraz jest już bezpieczny. I przez krótką chwilę, Harry pozwolił sobie uwierzyć w każde jego zapewnienie.


***


Tym razem, to nie krew paraliżowała chłopaka. Nie strach, nie oczy węża. Wkraczając do jego umysłu, mężczyzna zderzył się z krainą pozbawioną deszczu. Widział bezmiar zniszczenia, popękaną, spragnioną życia ziemię, a w ustach niemal czuł pył klejący się mu do gardła. Następnie uderzyła go cisza; a raczej nieobecność wszelkiego dźwięku. Nie było szumu liści, żadnych okrzyków jaskółek, nawet słońce zdawało się stracić swą barwę i blask, pozbawiając ten świat wszelkich kolorów.

Harry siedział przy pniu konającego drzewa; nie poruszył się ani razu, zupełnie jakby nie zauważał zagrożenia. Jakby żadnego nie było. Konsternacja Severusa sprowadziła do świata chłopaka szerokie pasmo zszarzałych obłoków i w końcu na zmarłą ziemię spadła pojedyncza kropla deszczu. A potem kolejna, i następna.

Potter drgnął, a gdy udało mu się podnieść głowę, jego oczy przybrały barwę bujnej i intensywnej, śmiejącej się zieleni.

Kiedy Snape wycofał się z umysłu Harry'ego, jego usta pozostały zaciśnięte, a wzrok zasnuty mgłą wspomnień. Zapewne nie tego się spodziewał, nie to chciał zastać w umyśle chłopaka. Nie był na to gotowy. Ćwiczyli tyle lat, zbliżyli się do siebie bardziej niż kiedykolwiek, obdarzając zaufaniem – ba, mieli nawet wspólny cel, a jednak Harry nigdy nie mógł znaleźć słów, by powiedzieć mu, co naprawdę czuł. Nie było na to czasu, a uczucia nigdy nie były ważne. Ważna była wojna, przepowiednia i śmierć Czarnego Pana.

— Nigdy go tam nie ma, kiedy jesteś ze mną — powiedział Harry, majacząc na granicy dźwięku.

Powiedział mu wszystko, pokazał całą prawdę. W końcu się odsłonił, decydując, iż Snape zrobi z tym, co zechce. Harry miał dość masek, dość ucieczki, która wcale nie przynosiła mu upragnionego ukojenia. W końcu to był dzień, w którym bezpowrotnie stracił Toma, odbierając mu pamięć i wszystkie związane z nim wspomnienia. Zdecydował również, że poleganie na Severusie przynosi mu jedynie ból. Harry Potter był bohaterem, a ci, jak sądził, cierpią w samotności.

Chłopak poczuł na policzku zimne palce swojego mentora i dopiero wtedy zdał sobie sprawę z tego, iż desperacko zacisnął powieki. Czy naprawdę obawiał się wściekłości wymalowanej na jego twarzy? Prawie się zaśmiał, przypominając sobie, że na piątym roku nosił w sobie o wiele więcej odwagi. Po chwili poczuł drugą, chłodną dłoń wplatającą mu się we włosy, a następnym, co zarejestrował był szorstki materiał szaty tuż przy swoim policzku. Otworzył natychmiast oczy, nie dając wiary w to, co się działo. Klatka Severusa uniosła się i opadła, a wiatr pochwycił jego ciężkie westchnięcie.

Nie padły żadne słowa, ale Harry i tak odetchnął z ulgą, przyciskając twarz do rzędu równych guzików i zacisnął trzęsące się palce na przedramionach Severusa, jak gdyby się bał, że mężczyzna za chwilę rozwieje się w powietrzu niczym okrutna iluzja. Gdy tak się nie stało, wypełnił go spokój.

W oddali zaczęło grzmieć.

Komentarze
avatar
Angelina Johnson  dnia 06.02.2018 18:18
Dla mnie ten fan fick ma tak ciężką atmosferę, że można ją kroić. Masz niezły talent, skoro udaje ci się coś takiego tutaj zbudować ;) Podoba mi się też, że relacja Harry'ego ze Snape'em jest przedstawiana na razie bardzo delikatnie. Nie ma tutaj jakiś wielkich zwrotów akcji, niepasujących gestów, słów, przyśpieszenia czegokolwiek.

Mimo wszystko to dosyć trudny fan fick do czytania. Nie każdy lubi takie ciężkie klimaty, taką powolną akcję, która w sumie opiera się jedynie na smutku, przygnębieniu i wspomnieniach. Myślę, że stąd brakuje tutaj komentarzy. Ludzie często się nudzą, czytając takie powolne akcje, ale to absolutnie nie oznacza, że powinnaś to zmienić! Także czekam na kolejne rozdziały Hug
avatar
Prefix użytkownikadreamistru  dnia 22.02.2018 09:47
Dziękuję <3 wiem, że lepiej się "sprzedaje" szybka akcja, ale wiem również, że są też tacy(jak jajezyk), którzy lubią się na chwilę zatrzymać i poczytać coś z grubszą warstwą psychologiczną i cięższych emocjach:) Doceniam!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Śmierciożerca
20.11.2018 21:23
Ktoś widział Roksolane? :D

Łowca czarnoksiężników
20.11.2018 21:22
Scarlett?

Łowca czarnoksiężników
20.11.2018 21:17
I po nadgarstku

Żywa legenda
20.11.2018 21:15
Ja pierdziele, nie dość, ze prawie 60 zł za dwa bilety, to jeszcze pół godziny reklam...

Śmierciożerca
20.11.2018 20:40
Livka, nie... Chyba nie xD

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 56412 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 45305 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41177 punktów.

4) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 33363 punktów.

5) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 32648 punktów.

6) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

7) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 31713 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 30826 punktów.

9) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 29449 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.12