Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Alberta Toothill

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

Informacje o zwyciężczyni Ogólno-angielskiego Pojedynkowania Czarodziejów
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Czternaste wydanie najlepszej HPnetowej gazetki. Ten numer nie powstałby bez Wileny Romus,Klaud...
>> Czytaj Więcej

Hogsmeade

Kategoria: Magiczne miejsca
Autor: Prefix użytkownikaErudieth

Parę słów o jedynej w wiosce w Wielkiej Brytanii, którą zamieszkują wyłącznie czarodzieje.
>> Czytaj Więcej

Harry Potter i Komna...

Kategoria: Streszczenia
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Streszczenie drugiej części przygód młodego czarodzieja.
>> Czytaj Więcej

Harry Potter i Czara...

Kategoria: Streszczenia
Autor: Prefix użytkownikaShanti Black

Streszczenie czwartej części przygód Harry'ego.
>> Czytaj Więcej

Hufflepuff

Kategoria: Hogwart
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

Jeden z czterech domów w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, założony przez Helgę Huflepuff.
>> Czytaj Więcej

Lily Luna Potter

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

Opis jedynej córki Ginny i Harry'ego Potterów.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Anioł

Tytuł: Anioł
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

To moje pierwsze Drabble, także proszę o wyrozumiałość :>
>> Czytaj Więcej

[NZ]Strach

Tytuł: Strach
Seria: Draco Malfoy - Prawdziwe oblicze
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaRue Riddle

Rozdział przejściowy, o odczuciach Dracona.
>> Czytaj Więcej

***

Tytuł: ***
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaZireael

Święta, święta. Odmów, prześwięć, zapamiętaj.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział IV

Tytuł: Rozdział IV
Seria: Tam, gdzie śpiewają umarli
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaZireael

Podczas rozgrywającego się w Hogwarcie Turnieju Trójmagicznego kilkoro uczniów wybiera się poza t...
>> Czytaj Więcej

Wybacz..

Tytuł: Wybacz..
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaZireael

Gdyby George miał szansę powiedzieć Fredowi, co czuje.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Obraz, który ra...

Tytuł: Obraz, który razem tworzymy
Seria: Dziesięć sekund szczęścia
Gatunek: Romans
Autor: Alette

Ich kolejne koleżeńskie spotkanie zakończyło się wielkim rozstaniem. Przynajmniej dla niej. Bo ta...
>> Czytaj Więcej

Dytyramb dla sk...

Tytuł: Dytyramb dla skarpetki
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaErudieth

A więc to miało być coś na kształt dytyrambu, pisanego przez Zgredka dla skarpetki, dzięki której...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 36
Administratorzy online: 1
Aktualnie online: 1 osoba
Prefix użytkownikaSarahis (Widzi przyszłość)
Łącznie na portalu jest
41,952 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 53
Było: 10.12.2017 16:41:17
Napisanych artykułów: 957
Dodanych newsów: 8,945
Zdjęć w galerii: 19,829
Tematów na forum: 3,202
Postów na forum: 297,148
Komentarzy do materiałów: 209,365
Rozdanych pochwał: 2,980
Wlepionych ostrzeżeń: 4,131
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 4050
uczniów: 2561
Hufflepuff
Punktów: 2684
uczniów: 2650
Ravenclaw
Punktów: 3180
uczniów: 3720
Slytherin
Punktów: 1950
uczniów: 2924

Ankieta
W Wigilię o północy zwierzęta przemawiają ludzkim głosem. Z kim chciałbyś porozmawiać?

Z Kłem, zawsze byłem ciekawy czy to ślinienie się jest celowe, czy może nie panuje nad tym?
6% [3 głosy]

z Puszkiem, ciekawe która z jego głów jest najbardziej uprzejma
19% [10 głosów]

z Norbertem, powspominalibyśmy Hogwart i czasy, gdy był jajkiem
10% [5 głosów]

z Hardodziobem, pogratulowałbym mu zranienia Draco Malfoya, a potem wyśmialibyśmy jego głupią fryzurę
27% [14 głosy]

z ropuchą Neville'a, może zna jakieś pikantne plotki na temat Longbottoma
6% [3 głosy]

z Krzywołapem, na pewno odkrył jakieś tajemne przejścia w Hogwarcie, muszę je poznać!
33% [17 głosów]

Ogółem głosów: 52
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 04.12.17

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P] Violet Horde ostatnio widziano 12.12.2017 o godzinie 08:42 w Stany Zjednoczone Ameryki
GryffindorJulia Ferras ostatnio widziano 11.12.2017 o godzinie 21:06 w Stany Zjednoczone Ameryki
Hufflepuff[P] Violet Horde ostatnio widziano 11.12.2017 o godzinie 19:57 w Stany Zjednoczone Ameryki
Gryffindor[PN] Scarllet Amine Jefferson ostatnio widziano 11.12.2017 o godzinie 18:51 w Stadion Quidditcha
GryffindorJulia Ferras ostatnio widziano 11.12.2017 o godzinie 17:34 w Stadion Quidditcha
GryffindorWioletta Elbren Escher ostatnio widziano 11.12.2017 o godzinie 17:20 w Stadion Quidditcha
[NZ] Fabryka snów
Gorzka historia w powojennej rzeczywistości, gdzie nic nie potoczyło się tak, jak powinno, rzucając cień na niepewne jutro. Autor: dreamistru Ostrzeżenie: snarry (ale subtelne)
Autor: Prefix użytkownikadreamistru
Gatunek: Dramat
Ograniczenie wiekowe: +13
Przeczytano 649 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3].
Rozdział trzeci
Gorzka historia w powojennej rzeczywistości, gdzie nic nie potoczyło się tak, jak powinno, rzucając cień na niepewne jutro.

— Harry, telefon — rzucił ktoś, przepychając się obok jego biurka z kubkiem pełnym aromatycznej kawy. Powinien był tego ranka jedną wypić, może złagodziła by tę szaloną karuzelę percepcji w jego głowie. — Harry, odbierz!

Chłopak na oślep wyciągnął dłoń po słuchawkę i zaczął mechanicznie przedstawiać ich ofertę potencjalnemu klientowi. Był wdzięczny, że Tom zgodził się z nim dziś zamienić i że to nie on musiał teraz biegać – cóż, teleportować się – po całym Nowym Jorku, by odebrać należność od dłużników. Nie miał na to sił. Poza tym, nie zależało mu na nich tak, jak zależało mu na Diane, czy kilku innych dobrych duszach, które zostały zmuszone obrać tę akurat drogę w swoim życiu.

Harry widział ciemne plamy przed oczami, a każdy dźwięk odbierał jako wyższy i o wiele bardziej irytujący, niż był w rzeczywistości. Wszystko przez cholerną whisky diabelnego Snape'a. Snape'a, który rozpłynął się w powietrzu o świcie, nie zaszczycając Harry'ego choćby pobieżną wiadomością, dokąd odszedł.

Cholerny zdrajca.

Oczy chłopaka rozszerzyły się, gdy te słowa uderzyły w jego świadomość ze zdwojoną siłą. Potrząsnął głową i wyłowił z kieszeni pięćdziesięciocentówkę. Bez kawy nie da rady. Nie dziś.

***


Jesteś horkruksem.

Harry przesunął końcówką długopisu po skrajnie spierzchniętych ustach. Co wtedy czuł? Z pewnością musiał wpatrywać się w Dumbledore'a w czystym przerażeniu. Nie zadawał pytań, nie chciał wiedzieć. Nie było sensu nadawać kształtu tym gorzkim słowom. „Dlaczego?” A dlaczego nie? Któż powstrzymałby Toma Riddle przed kompletnym rozbiciem całego jego życia? Nie było takiej osoby, Dumbledore mógł mieć tego świadomość. A mimo to, do samego końca, starał się rozpalić w nim palącą wolę walki.

Jesteś horkruksem, Harry.

Słowa odbijały się echem w jego umyśle jak krople deszczu o przykurzoną powierzchnię chodnika, zmuszając do lotu marne drobiny pyłu wdzierające się do nozdrzy. Ten jeden raz, gdy dyrektor był wobec niego szczery, Harry żałował, że nie usłyszał od niego zwyczajowej sterty bzdur i na szybko skleconych kłamstw. Że „był bohaterem”. Że „liczyło się jego przeznaczenie”. Że – i to było najbardziej żałosne – że „wszystko mogło się dobrze skończyć”. Kiedyś.

Ale „kiedyś” działo się w tej chwili i nic nie wskazywało na to, by cokolwiek było choćby marginalnie w porządku.

Wychodząc z pracy, Harry rozłożył kolorową parasolkę czując się z nią bardzo nie na miejscu, gdy ktoś nagle potrącił go, aż wpadł na jedną z latarni. Nim zdążył unieść wzrok, usłyszał:

— Och, Potter. Ty w biurze? Nie wierzę — ktoś prychnął i w polu widzenia Harry'ego znalazła się młoda, rozpieszczona twarz Lewisa, który konkurował z nim od początku swojej kariery. — Podobno Tom biega po twoich klientach? Specjalnie go tak urządziłeś, co?

Harry zmrużył oczy.

— Nie mam pojęcia, o czym mówisz — odparł, lecz nim zdążył skończyć, powietrze przeciął ostry śmiech mężczyzny.

— Nie udawaj. Specjalnie go tam wysłałeś. Tacy właśnie jesteście. — Lewis piorunował go wzrokiem; Harry mógł wręcz dostrzec bezmiar wyższości w tym jego orzechowym spojrzeniu. — Podobno ten były ochroniarz spuścił mu niezłe manto. Twierdził, że nie jest nikomu nic winien, dasz wiarę? No, no, Potter, aż brak mi słów. — Mężczyzna uniósł brwi i uśmiechnął się okrutnie. — Musiałeś długo nad tym pracować. Zastanawia mnie tylko, czy sam płaciłeś jego raty? Aż tak chcesz pozbyć się Toma z firmy czy po prostu lubisz wbijać ludziom nóż w plecy?

Harry zamarł. Były ochroniarz? Timothy Hephike. Faktycznie, był jednym z ludzi, którym ostatnio zmodyfikował pamięć... Harry miał ochotę się skopać za to, że posłał do niego Toma, że akurat dziś nie był w stanie trzeźwo pomyśleć. Że nad Timothym wciąż ciążyło solidne Obliviate.

— Zawsze uważałem to za dziwne — ciągnął Lewis, otrzepując granatową marynarkę. — Wszystkie wpłaty terminowe, nigdy żadnych problemów z największymi osiłkami. Nie widziałem, żebyś chociaż raz miał podbite oko, nie doszły mnie słuchy, byś kiedykolwiek musiał wzywać policję. Jakbyś żył w kompletnie bajkowym świecie, Potter.

Jakże daleko jesteś od prawdy...

— Ja nie...

— Ale to nieistotne. — Mężczyzna zbliżył swą twarz jeszcze bardziej; obaj stali teraz pod barwnym parasolem Harry'ego. Chłopak nie był w stanie ruszyć się z miejsca, w pełni zaskoczony nagłym atakiem swego współpracownika. — Ze mną ci się nie uda. Dopadnę cię pierwszy — syknął i minął go, nie czekając na odpowiedź, po czym zniknął za przeszklonymi drzwiami biurowca.

Harry zmarszczył brwi i chwycił za telefon. Krople deszczu wybijały nierówny rytm na powierzchni parasola, kłócąc się z leniwym sygnałem w głośniku przytkniętym do ucha, a gdy seria sygnałów w końcu ustała...

— No wreszcie! — wybuchnął Harry. — Dlaczego mi nie powiedziałeś, John? Dlaczego o wszystkim zawsze dowiaduję się ostatni? To był mój klient, mój! Tom tylko wyświadczał mi przysługę...

To twoja wina.

Zdawkowa odpowiedź w słuchawce rozwścieczyła Harry'ego jeszcze bardziej.

***


Po drodze do domu Harry wstąpił do pierwszej lepszej kawiarni. Miał ochotę zamówić mocną kawę i zaszyć się przy jednym ze stolików, jednak pech chciał, że wszystkie były zajęte. Wziął napój na wynos i przedarł się przez zatłoczone pomieszczenie z ulgą przyjmując chłodne, wilgotne powietrze i zimny wiatr łaskoczący go w szyję. Zrezygnował z aportacji i ruszył pieszo w kierunku mieszkania, które nigdy nie będzie jego domem. Po drodze kupił jeszcze bułkę i wrzucił ją do kapelusza przydrożnego żebraka.

Bo chciał.

***


Zatrzymał się, gdy tylko przekroczył próg śmierdzącej klatki schodowej. W swojej głupocie i alkoholowym upojeniu musiał pozwolić Severusowi na pełen dostęp do własnego mieszkania – wyraźnie czuł jego obecność gdzieś na górze, ponad złowieszczo trzeszczącym stropem. Zastanawiał się, czy mężczyzna też go wyczuwał. Czy może mógł jeszcze zawrócić i stać się tchórzem, za jakiego siebie miał? Westchnął jednak i zaczął się wspinać spiralnymi schodami, omijając walające się po nich śmieci i butelki po alkoholu.

Po co wrócił? Dlaczego odszedł? Czy sprowadził mu na kark aurorów, czy byłby do tego zdolny? W czasie wojny nawiązali ze sobą ścisłą współpracę, kiedy to Harry poznał go lepiej niż przez wszystkie szkolne lata razem wzięte. Severus był uparty, ale był też honorowy. Przeważnie nie pozwalał mu się sprowokować, przynajmniej do czasu, kiedy zaczęli poważnie omawiać taktykę pokonania Czarnego Pana; kiedy Snape z własnej woli oferował mu pomoc. Harry przyjął ją bez wahania, wierząc, że mężczyzna ma dość szpiegowania, niewoli i poniżenia od strony wspaniałego Lorda. Harry sądził, że znał motywy tego człowieka i wystarczyło kilka miesięcy ścisłej współpracy, by zapragnął się mylić. Kilka spotkań późną nocą, ćwiczenie zaklęć i Oklumencji, zimne palce na jego czole i nieodgadniony wzrok, którym go wtedy obrzucał. Chwile pełne milczenia, ale i, niekiedy, odprężającej rozmowy. Szklanka szkockiej. No, może dwie...

To właśnie w takich chwilach chłopak widział w nim prawdziwego człowieka. Miał swoje wady, to nigdy nie ulegało wątpliwości. Potrafił wyrzucić Harry'ego, gdy ten tylko wspomniał swoich rodziców, czy zbesztać go, gdy blizna zapiekła go ogniem podczas ćwiczeń, narażając ich obu. Mimo to, Snape szkolił go, podawał mu zbawienne eliksiry, kiedy Harry ich potrzebował. Nigdy nie zamknął mu drzwi przed nosem i chłopak stopniowo zmieniał swoje nastawienie do jego kąśliwych komentarzy i gorzkiego tonu. On także był człowiekiem złamanym przez życie, ale, w przeciwieństwie do Harry'ego, mógł za to winić jedynie samego siebie. I Harry o tym wiedział. Widział to w jego wzroku, gdy zastał go w szacie Śmierciożercy i z zakrwawionymi dłońmi ściskającymi szyjkę na wpół pustej butelki, którą wtedy zabrał mu z rąk...

Wiedział, że Snape był prawdziwy.

Sam nie spostrzegł, kiedy Severus stał się dla niego kimś bliskim. Dumbledore mógł zmusić go, by obdarzył mistrza eliksirów chybotliwym zaufaniem, ale to Harry, z własnej nieprzymuszonej woli, obdarzył go uczuciem. Czy Snape mógł mieć tego świadomość?

Harry potrząsnął głową, wpatrując się w porysowaną klamkę i wyrywając z zamyślenia, nim nacisnął ją lekko i wślizgnął się ukradkiem do własnego mieszkania, niczym intruz. Severus stał przy tym samym oknie, przy którym wczorajszego wieczoru Harry utracił część własnej odwagi.

Nie, nie żałował. Wtedy dokładnie tego potrzebował.

— Myślałem, że odszedłeś — powiedział, nie do końca wiedząc, jakimi słowami powinien go powitać.

Snape powoli odwrócił się w jego kierunku; jego spojrzenie zdawało się być obojętne, gdy mówił:

— Sądziłeś, że cię wydam. — Harry wciągnął gwałtownie powietrze, nie będąc nawet świadomym reakcji własnego ciała. Snape zmienił temat: — Jak minął ci dzień w pracy?

— Okropnie — odparł chłopak bez namysłu, po czym ugryzł się w język. Nie szukał w nim powiernika. Nie potrzebował go.

W pomieszczeniu królowało milczenie; głucha cisza świdrująca w uszach, śmiejąca się z nich w rytm krwi tłukącej się w sercach. Powiew wiatru z uchylonego okna wzbił do lotu błyszczące drobiny kurzu i Harry nagle poczuł w ustach gorzki smak popiołu. A może to był tylko zwyczajny żal.

— Kiedy ci o tym powiedział? — odezwał się Snape, szeptem.

Dumbledore.

Harry westchnął i zdjął z siebie przemoczony płaszcz, w którym brakowało dwóch guzików przy jednej z kieszeni. Otworzył usta, ale się zawahał.

— Będę wiedział, kiedy skłamiesz — przypomniał mu Severus, a Harry zamknął oczy. Już to przerabiali.

— Tuż przed śmiercią — odparł i odwrócił się do niego plecami udając, że porządkuje buty stojące na wycieraczce. — Po tym, jak zniszczył większość horkruksów.

Powietrze przecięła łagodna smuga magii i już po chwili w nozdrza Harry'ego uderzył aromat herbaty. Spojrzał przez ramię na parujące filiżanki w pięknej porcelanie, w żaden sposób nie pasującej do tak mizernego wnętrza, i uśmiechnął się delikatnie. Kiedy przygotowywali się do wojny, zwykle w ten właśnie sposób kończyli treningi. Znajome ciepło zapłonęło w duszy Harry'ego. Wdzięczność.

— Co takiego kazał ci zrobić?

Uśmiech spełzł z twarzy Harry'ego, która na powrót przybrała aparycję o wiele starszej, zmęczonej trudami życia i ciągłą walką. Ze sobą. Z Voldemortem. I z całym światem. Czasem również z nim.

— Severusie... — uciekło z jego ust, lecz Harry szybko zacisnął je w wąską kreskę. Nie chciał go o nic prosić. — Minęło bardzo dużo czasu. To już niczego nie zmieni.

Zdrajca...!

Harry potrząsnął głową, czując narastającą w nim odrazę. Nie chciał jej przyjąć, jednak nie miał zbyt wielkiego wyboru. W akcie desperacji pogodził się przed samym sobą, że przez niego cały plan i bezpieczeństwo magicznego świata runęło, pogrążając się w gruzach. Harry Potter zdradził? Jakiż paradoks...

Severus sunął wprost ku niemu, miażdżąc dzielącą ich odległość i ciszę zawisłą pomiędzy. Harry widział tylko skraj jego szaty, lecz już po chwili poczuł chłodną dłoń napierającą na brodę; swoisty nakaz, by spojrzał mężczyźnie w oczy.

— Chciałbym zrozumieć.

— Ja też chciałem...

— Potter! — syknął mu prosto w twarz jak za starych, szkolnych czasów. Uzyskał pożądany efekt; wyrwał Harry'ego z transu. — Nie sądzisz, że dość tych niedomówień? Nie wydaje ci się, że powinieneś mi coś wyjaśnić? Byłeś nadzieją Albusa, — Snape zrobił taką minę, jakby miał ochotę splunąć — byłeś nadzieją nas wszystkich. Szedłeś na wojnę z podniesioną głową, jakbyś w ogóle się go nie bał, jakbyś...

— Umierałem z przerażenia! — krzyknął Harry, przywierając plecami do zimnej ściany. — Próbowałem ci o tym powiedzieć, ale ty bardziej byłeś zajęty tym, jakie eliksiry trzeba uwarzyć przed walką, wolałeś...

— Być przygotowany na każdą ewentualność? — spytał lodowato Snape.

— Nigdy nie można być przygotowanym na wszystko! Ja nie byłem! — Harrry odwrócił wzrok. — Ty też nie — dodał ciszej. Snape już otwierał usta, by coś odpowiedzieć, ale Harry go uprzedził: — Dumbledore chciał, żebym dał się zabić.

I na te słowa mistrz eliksirów nie znalazł żadnej odpowiedzi. Harry odniósł wręcz wrażenie, że cały jego gniew ustąpił wielkiemu zaskoczeniu, które mężczyzna natychmiast zamaskował maską chłodnej kalkulacji.

Dziwił go fakt, iż dyrektor nie powiedział Snape'owi o ostatnim z horkruksów. Czyżby nie ufał mu do końca, czy obawiał się, że w dogodnej dla siebie chwili jego szpieg chętnie zmieni front? Harry nie sądził, by do jego obowiązków należało wtajemniczanie mężczyzny w chytry plan jego byłego Lorda. Przecież wiedział, czyż nie? Czy nie o to mu chodziło? Czy nie dzięki resztkom duszy diabła oplecionej wokół duszy Harry'ego Snape mógł w ogóle marzyć o tym, by go odnaleźć – a co dopiero tego właśnie dokonać?

— Nie wstyd ci tak kłamać, profesorze? — zakpił, czując iskry gniewu pełznące pod skórą. Przypominały mu węże.

— Większość mojego życia to kłamstwo, nie powinno cię to dziwić — odparł Snape bezlitośnie, odsłaniając zęby w złośliwym uśmiechu, co zapewne miało zagotować Harry'ego jeszcze bardziej, lecz jedynym, co chłopak w tej chwili poczuł, było ukłucie żalu. I chyba zostało to odnotowane, gdyż na twarzy Severusa szybko pojawiło się zwykłe zmęczenie. — To twój umysł. Otworzyłeś się mentalnie, w końcu. Dlatego mogłem do ciebie sięgnąć. To nie on.

Harry drgnął.

— Ja nie...

— Nie Znak, nie wyrzuty sumienia — kontynuował mężczyzna. — Powinieneś wiedzieć, że to ostatnie jest mi całkowicie obce.

Harry spojrzał mu wtedy prosto w oczy, ale niczego z nich nie wyczytał.

— Ja chyba — zawahał się, ale w końcu zdecydował poddać. — Ja nie mam nad tym kontroli...

— Tym lepiej dla ciebie — odparł Snape.

— Czy on zniknął? — spytał chłopak przez ściśnięte gardło, choć przecież doskonale znał odpowiedź. Potrzebował jednak, by to właśnie Severus nadał jego rzeczywistości określony kształt. By zrobił cokolwiek, poza naciskiem, poza grzebaniem srebrną łyżeczką w studni przeszłości. By powiedział mu prawdę.

Severus potrząsnął głową i w tym jednym ruchu został zawarty cały jego świat.

— Przestań się nad sobą użalać. — Mężczyzna natychmiast skrzyżował ręce na piersi widząc, że chłopak najwyraźniej pogrążył się w szoku. — Odszedłeś, żeby samemu się tym zająć? Doprawdy, Potter, zdumiewają mnie twoje decyzje. Intelekt Granger z pewnością nie znaczy dla ciebie tak mało, mylę się?

Harry otworzył usta, lecz prędko je zamknął, nie wiedząc jak, tym razem, miał się wytłumaczyć. Rezygnacja przytłoczyła go o wiele bardziej, niż się spodziewał. Do tego momentu sam sobie wierzył. Przyjmował każdą naprędce utworzoną wymówkę, każde kłamstwo. Tłumił w głowie nie swój śmiech i wytrwale dążył do zbudowania świata, w który sam mógłby uwierzyć. Któremu mógł w jakiś sposób pomóc. Wszystko to okazało się całkowicie bezcelowe. Po raz kolejny.

— Dużo czytałem... — zaczął w końcu, choć słowa wciąż ledwo przeciskały się mu przez boleśnie zaciśnięte gardło. — Ale nigdzie nie znalazłem wzmianki o tym, co dzieje się z horkruksem, kiedy nośnik umrze. Widzisz, nie jestem medalionem, ani pucharem. Wąż to mój najlepszy trop i wiem, że gdy go zabili, horkruks zginął razem z nim. Myślałem, że... — urwał, zerkając niepewnie na człowieka, którego miał przed sobą. Tak znajomego, tak mu bliskiego i obcego, zarazem.

— Uciekłeś, żeby zbudować sobie życie — odparł sucho Snape.

— Nie, ja...

— Uciekłeś, podwijając pod siebie ogon, ponieważ stary głupiec żądał od ciebie wyrzeczenia, na które nie mogłeś przystać.

— Uciekłem, żeby nie stracić życia... — skłamał Harry, chrypiąc. — Ale nie sądziłem, że rzeczy gorsze od śmierci naprawdę istnieją.

Snape ścisnął nasadę nosa i pokręcił głową.

— Przyjechałeś tu umrzeć. — Mężczyzna wpatrywał się w niego z intensywnością sierpniowej ulewy. — Nie jest niezbędne, byś mi to tłumaczył. Nigdy nie byłeś bohaterem, obaj mieliśmy tego świadomość. Albus próbował tkwić w cieniu ułudy, myśląc, że oddasz za nich wszystkich życie. Nie rozczarowałeś mnie — Snape podniósł głos, gdy Harry znów próbował mu przerwać — ponieważ nie oczekiwałem od ciebie samobójstwa. Jednak Potter, którego znałem był głupim Gryfonem, który wolał zmierzyć się z niebezpieczeństwem i patrzeć na jasną stronę życia, jakkolwiek irracjonalnym mogło się to wydawać. A gdzie teraz sięga twój wzrok?

Harry chciałby znać na to odpowiedź.

Nie umarł, ponieważ nie potrafił tego zrobić. Przekonał samego siebie, że zaklęcie uśmiercające załatwi sprawę; Riddle niemal do końca śmiał się mu w twarz, gdy odczytał ten zamiar z jego umysłu wiedząc, że historia pewnego dnia i tak zatoczy koło. Teraz Harry już wiedział, dlaczego. Wtedy mógł się łudzić, myśląc, że Dumbledore puścił wodze fantazji. Przecież jedynym, co łączyło go z Voldemortem był ból. Blizna. Nadal był Harrym, nigdy nie był niczym więcej.

Tak sądził, dopóki śmiech trupa nie rozsadził mu czaszki ledwie kilka minut po tym, jak uśmiercił jego cielesną powłokę.

Wcześniej, Harry zawsze patrzył z radością na życie. Jego przyjaciele mu to ułatwiali, a odkąd prawdziwą przyjemność zaczęły sprawiać mu treningi, odkąd naprawdę polubił towarzystwo Snape'a i wręcz nie mógł sobie wyobrazić rzeczywistości, w której to wszystko tracił...

Patrzyłem na ciebie, brzmiało pięknie w jego umyśle, lecz poza nim stanowiło kwintesencję bolesnej naiwności, którą dobrowolnie przecież przyjął, pozwalając sobie cokolwiek czuć do tego mężczyzny. Swego mentora. Przyjaciela? Czasem tym właśnie dla niego był.

— Przyjechałem tu, bo moim życiem od zawsze rządziła śmierć – odparł Harry.

A nigdy nie chciałem obdarować nią ciebie, pomyślał.

— I uważasz, że to wszystko rozwiąże, czy tak? Śmierć? — wypluł Snape.

— Nie mam innego wyboru. — Harry wytrzymał jego wściekłe spojrzenie. — Chyba, że masz przy sobie miecz Gryffindora i zechcesz poderżnąć mi gardło już teraz, żeby nie mieć żadnych wątpliwości co do skuteczności naturalnego zgonu. Jeśli ten w ogóle jest skute...

— Widzę, że dokładnie to przemyślałeś.

— Nauczyłeś mnie tego.

Przez chwilę mierzyli się wzrokiem i gdyby Harry nie znał Snape'a, mógłby przysiąc, że w jego chłodnym spojrzeniu czaił się błysk czegoś, co przywodziło na myśl dumę. Ale przecież nie mógł mieć racji.

— Uczyłem cię czegoś więcej.

Wiary. Wszystkich gryfońskich trywializmów, o których Harry zdążył zapomnieć, kiedy zawisło nad nim piekło wojny. Logiki, której nigdy nie dostrzegał, zmuszając się do bycia zależnym od przyjaciół. Złudnej nadziei na lepsze jutro, ponieważ Snape zawsze powtarzał mu, że wygrają z Czarnym Panem raz na zawsze. Jak wielki Severus mógł mieć teraz do niego żal? Nauczył go rzeczy, o których istnieniu Harry nie miał pojęcia, objawił mu część własnej duszy; nieskończone źródło światła trzymające go przy zdrowych zmysłach podczas tych wszystkich lekcji. Ale nauczył go czegoś jeszcze; nauczył go...

— … prosić o pomoc — szepnął Harry, przypominając sobie ten wieczór, gdy ból był nie do zniesienia, gdy Voldemort chciał przejąć jego umysł siłą i chłopak, chcąc nie chcąc, skończył pod drzwiami Severusa drapiąc w paznokciami w suche drewno. A ten wpuścił go do środka. Nie odtrącił. Nie roztrzaskał, gdy był najbardziej bezbronny. — Dlaczego chcesz mi pomóc?

— Ponieważ, panie Potter — odparł mężczyzna, jednym ruchem dłoni sprawiając, iż porcelana rozpłynęła się w powietrzu jak gdyby nigdy jej tu nie było. — Nie osiągnęliśmy upragnionego celu. Jeszcze. Wierzę, że zgodzisz się ze mną, gdy powiem, iż należy to jak najszybciej naprawić. — Snape wpatrywał się z niego tym samym, nieodgadnionym wzrokiem i mogło to oznaczać tylko jedno: mówił poważnie. — Znajdziemy sposób, Harry.

Harry zamknął oczy, nie będąc w stanie nadać targającym nim emocjom odpowiednich słów, gdy usłyszał w jego ustach własne imię. Kiwnął głową, postanawiając zaufać Severusowi raz jeszcze, nawet jeśli znów czekały go tylko gorycz porażki i zakrzywione ostrze cierpienia. Samotnie nie był gotów stawić czoła żadnemu z nich, ale z Severusem... Był w stanie spróbować.

Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaZireael  dnia 19.11.2017 20:22
Dobra, to ja się teraz rozpiszę.

Z perspektywy tych kilku rozdziałów (które udało mi się nadrobić) jestem zmuszona powiedzieć, że myliłam się, oceniając tę historię.
Bardzo podoba mi się Twój styl pisania, uwielbiam go. Szczególnie zdania tego typu:

Mężczyzna wpatrywał się w niego z intensywnością sierpniowej ulewy.


Urzekają mnie swoją poetyckością i tym, w jak piękny sposób opisują uczucia. Coś mnie tknęło, coś poczułam w serduszku, takie połączenie z bohaterem, choć właściwie piszesz z trzeciej osoby. To trudne, oddanie uczuć bohaterów, opisywanych przez biernego narratora. Niesamowicie Cię za to szanuję.

Snarry rzeczywiście jest tutaj subtelne, nie wymuszone, nie rzucone w twarz czytelnikowi, żeby miał czym wypełnić swoisty niedosyt. Chciałoby się więcej, bardziej, ale Ty doskonale utrzymujesz relacje mistrz-uczeń.

Samotnie nie był gotów stawić czoła żadnemu z nich, ale z Severusem... Był w stanie spróbować.


Ta sama końcówka podbiła moje serce. Jestem w niej niesamowicie zakochana i teraz czuję się spełniona, że to przeczytałam. Utrzymuje też czytelnika w pewnego rodzaju niepewności, ja sama czuję niedosyt.

Nie śpieszysz się z akcją, na wszystko masz czas i skupiasz się na opisach. W ostatnich czasach trudno znaleźć książki (a co dopiero ff) właśnie skupiające się na opisach wewnętrznych przeżyć bohatera.

Na zakończenie powiem tylko, że mogę uważać siebie za Twoją zagorzałą fankę, bo naprawdę taki talent to jest coś. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział i życzę powodzenia w dalszym pisaniu <3
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Pan Śmierci
12.12.2017 12:29
no ej, mi zostalo do 30 5 lat i 2 msc, to dużo

Żywa legenda
12.12.2017 12:28
ulka_black_potter,
teraz 30 lat to już nie taka odległa kosmiczna perspektywa ;d

Widzi przyszłość
12.12.2017 12:28
ulka_black_potter,
no mnie tam perspektywa 30 urodzin przeraża, dobrze że jeszcze trochę czasu mi zostało xD

Pan Śmierci
12.12.2017 12:26
Klaudia Lind, rób rysunek, będziemy się pojedynkowac jezyk

Pan Śmierci
12.12.2017 12:26
Czy to znaczy,. że po 30 m też odejdziemy w niebyt? :<

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 37281 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 35407 punktów.

3) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

4) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 31769 punktów.

5) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 31115 punktów.

6) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 29424 punktów.

8) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 28184 punktów.

9) Limonka

Avatar

Posiada 28147 punktów.

10) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 26260 punktów.

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2017 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.16