Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Rozdział 10 cz....

Tytuł: Rozdział 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 10 cz....

Tytuł: Rozdział 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 9 cz.2...

Tytuł: Rozdział 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej

Remus Lupin

Tytuł: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy poświęcony Remusowi. :)
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 9 cz.1...

Tytuł: Rozdział 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 8 cz.2...

Tytuł: Rozdział 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 8 cz.1...

Tytuł: Rozdział 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 42
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 1414
Było: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artykułów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjęć w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,920
Postów na forum: 319,635
Komentarzy do materiałów: 222,016
Rozdanych pochwał: 3,327
Wlepionych ostrzeżeń: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejęła Hogwart i okolice, śnieg mocno sypie, ale to Cię nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz się, co ciekawego można robić w weekend:

Bitwa na śnieżki to jest to! Może "zupełnym przypadkiem" oberwie od nas przechodzący obok Snape.
12% [9 głosów]

Plan to brak planu. Będę leżeć w łóżku, pić kakao i plotkować ze współlokatorami z dormitorium.
40% [31 głosów]

Mój nos utknie głęboko w książkach. Tylko pani Pince będzie mnie mogła odgonić od czytania.
13% [10 głosów]

Wymknę się cicho do Miodowego Królestwa. Najwyższa pora uzupełnić zapasy słodkości.
9% [7 głosów]

Postraszę we Wrzeszczącej Chacie. Uwielbiam oglądać miny przechodniów, kiedy wydaje im się, że uciekają od duchów i upiorów.
12% [9 głosów]

Każda pogoda jest dobra na Quidditcha. Śnieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 głosów]

Ogółem głosów: 77
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w Błonia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w Błonia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piętro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[NZ] Megan Green i pierwsza tajemnica
Megan Green myśli o sobie, jak o normalnej nastolatce. Jednak jest kompletnym przeciwieństwem słowa "normalność", a jej życie zostaje odwrócone do góry nogami, gdy w domu pojawia się tajemniczy gość.
Autor: Prefix użytkownikaNiaja
Ograniczenie wiekowe: +13
Przeczytano 13541 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5].
Megan Green i pierwsza tajemnica 4
Kufer spakowany, szata wyprasowana i różdżka w gotowości, a Hogwart z marzeń urzeczywistnia się.
Rozdział 4

Chyba jeszcze nikt aż tak nie oczekiwał końca wakacji tak, jak robiła to Megan. Kufer został spakowany już dawno, szaty wyprano i wyprasowano, a księgi z zaklęciami miały pozaznaczane strony z ciekawą treścią. Biurko zawalone było listami przyniesionymi na Brook Street przez Di Di’ ego.
Di Di był czerwoną sową należącą do Moonów. Kupili go w sklepie na Pokątnej. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, że sowa była czerwona. Ekspedientka powiedziała, że pewnego razu ktoś oblał ją eliksirem i nie potrafili odwrócić jego działania! – napisała jej Moon. Nie dość, że był czerwony, to jeszcze duży, można go było wypatrzeć z daleka więc Moon i Adam przysyłali jej listy tylko wieczorem. Za to zaletą Di Di’ego były jego wielkie skrzydła – latał naprawdę bardzo szybko i jednego dnia Megan dostawała oba listy.
Oczywiście Bussy prędko wyczuła, że w jej domu egzystuje jeszcze jeden pupil i w dodatku Judy zaczynała darzyć go sympatią. Nie minęło parę dni, a doszło do ich konfrontacji. Oczywiście gdyby nie Megan, ta bójki mogła zakończyć się tragicznie i od tej pory Di Di otrzymał zakaz przekraczania progu domu.
Co najmniej raz dziennie Megan otwierała swój kufer i wyjmowała z niego jakieś opasłe tomisko, ćwiczyła chwilę zaklęcia, a następnie odkładała podręcznik z powrotem. Była bardzo zadowolona ze swojej różdżki, Moon miała trochę gorzej. W ogóle nie chce mnie słuchać! Czytałam dość dużo o różdżkach z dzikiego bzu, ale po prostu nie potrafię…! Natomiast Adam nawet nie wyjął swojej z opakowania, co dla Moon było czymś niezrozumiałym.

Jeśli będę musiał dalej słuchać o tym, jaka to jej różdżka jest beznadziejna, to chyba zwariuję! Ona cały dzień mówi tylko o tym! W każdym razie już jutro to się skończy. Nie ma szans żebyśmy wylądowali w tym samym Domu! Do zobaczenia w pociągu! Adam


Megan uśmiechnęła się, złożyła list na pół i odłożyła na biurko. Była gotowa do szkoły, w każdej chwili mogła wyjeżdżać. Położyła się w łóżku i poczuła się naprawdę szczęśliwa. Sądziła, że z ekscytacji nie będzie mogła zasnąć, ale nim zdążyła o czymkolwiek pomyśleć zapadła w głęboki sen.

Nie trzeba być czarodziejem, żeby wiedzieć, że chaos rankiem pierwszego września jest czymś zupełnie normalnym. Skarpetki nie do pary, zimna kawa czy zaginione kluczyki od samochodu to już chyba norma w każdym domu. Na złość Bussy też zachowywała się tego dnia, jak szalona. Próbowała zjeść śniadania domowników, skakała po blacie kuchennym i wchodziła wszystkim pod nogi.
– Biedna kicia – powtarzała tylko Judy. – Ona po prostu chce się pobawić!
Trochę to zajęło, ale w końcu cała rodzina Greenów znalazła się w samochodzie i jechała na dworzec King’s Cross. Pogoda była okropna, cały czas padało, a Megan zdawało się też, że słyszała grzmoty, jednak gdy powiedziała o tym reszcie, zignorowali ją.
– Więc to właśnie tu jest przejście do magicznego świata – powiedział tata, gdy już byli w pobliżu i szukali miejsca do parkowania. – To sporo wyjaśnia. Pierwszego i ostatniego dnia roku szkolnego tu jest najbardziej tłoczno.
Kiedy już wysiedli z samochodu było za dziesięć jedenasta. Ruszyli biegiem w kierunku barierki między peronami dziewiątym i dziesiątym. Mama pouczała ich by następnym razem wyjść wcześniej, tata ciągnął kufer, a Megan biegła z Judy trzymając ją za rękę, by przyspieszyć tempa. Kiedyś będę się z tego śmiać - pomyślała, ale w tym momencie wypchany kufer otworzył się, a jego zawartość rozsypała po peronie – kiedyś.
Mugole przyglądali się im z zaciekawieniem, a może wcale nie im, tylko zawartości kufra. Megan się przeraziła, za chwilę pociąg odjeżdża. Nie może się spóźnić pierwszego dnia! Szybko pozbierali zawartość i dotarli do barierki.
– Dam sobie radę sama – powiedziała szybko Megan. – Nie musicie mi pomagać! Napiszę do was, tam są sowy…
Nie chciała dopuścić rodziców do głosu, wiedziała że jeśli to zrobi, to spóźni się na pociąg jak nic. Zarzuciła każdemu szybko rączki na szyję, pozwoliła pocałować się rodzicom i potargała włosy siostrze.
– Jesteśmy z ciebie dumni! – zawołali rodzice, ale ona była już odwrócona.
Więc co mówił profesor Longbottom? Rozpędzić się prosto na barierkę. Wyglądała na solidną… Adam też jej o tym mówił, a raczej napisał. Co jeśli wpadnie na nią i się przewróci, a to wszystko okaże się tylko snem? Jednak strach przed niewyjechaniem do Hogwartu, o ironio, dodał jej odwagi. Zacisnęła wargi, jak to miała w zwyczaju, kiedy się bała i ruszyła biegiem.
– Nie było tak źle – mruknęła i poczuła, że kamień spada jej z serca. Zamiast uderzyć, przeniknęła barierkę i jej oczom ukazał się magiczny peron pełen czarodziejów i czarownic oraz dymu z pociągu. – Jeszcze ja! Chwileczkę, jeszcze ja!
Zaczęła przedzierać się przez tłumy rodziców do ostatnich otwartych drzwi. Jakiś mężczyzna pomógł jej z załadowaniem kufra do pociągu. Udało się! Równo z chwilą zamknięcia drzwi pociąg ruszył.

Szła wzdłuż pociągu, zaglądając do przedziałów w poszukiwaniu znajomych twarzy. Nadal nie wierzyła w to, co się dzieje, czekała na to, ale jej umysł chyba po prostu nie potrafił dopuścić do siebie myśli, że właśnie jedzie do szkoły magii i czarodziejstwa. Z drugiej strony była cała uradowana, czuła jak jej serce szybko bije, a na twarzy pojawiają się rumieńce wywołane ekscytacją.
Nie mogła się doczekać aż dostanie list od Judy, w którym ta będzie się domagać, by Megan wszystko jej opowiedziała.
Otworzyła drzwi kolejnego przedziału i tym razem weszła do środka. Przy oknie siedział Adam, a obok chłopiec z potarganymi czarnymi włosami, w którym Megan rozpoznała Jamesa z ulicy Pokątnej. Pod nogami Adama stała klatka z Di Dim, który pohukiwał wesoło. Na małym stoliczku przy oknie leżała otwarta książeczka.
– Mam nadzieję, że nie masz już więcej perfum? – powiedziała na powitanie. – Hej!
James i Adam unieśli głowy i spojrzeli na nią z uśmiechem od ucha do ucha.
- Siema! – odpowiedzieli jednocześnie i ponownie pochylili się nad książeczką.
Megan wrzuciła kufer na półkę bagażową i opadła na siedzenie ze zniszczonego materiału. Ten pociąg stanowczo nie należał do najnowszych, zakręciło jej się w głowie na samą myśl, ile pokoleń czarodziejów mógł już przewieźć. Nachyliła się lekko i zauważyła, że ów książeczka nie jest książeczką. Był to prostokątny album z wyświechtanymi stronami i bardzo przypominał ten, w którym Judy trzymała obrazki ulubionych postaci z bajek.
– Gdzie jest Moon? – zapytała
– Z Natalią… – mruknął Adam, nie odwracając wzroku od albumu.
Megan poczuła dziwne ukłucie smutku. Nie miała jeszcze okazji poznać dobrze Moon, ale liczyła, że w Hogwarcie się zaprzyjaźnią i będzie mogła na nią liczyć. Uśmiechnęła się, miała tylko nadzieje, że nie wyglądało to sztucznie i wyrwała Adamowi album.
- Co to jest? – spytała raźnym tonem.
Zaczęła przewracać strony. Na każdej były po cztery karty z podobiznami czarodziejów i ich nazwiskami. Postacie, które na nich uwieczniono, poruszały się.
– Ojej! One się ruszają! – zawołała, a album spadł na ziemię.
– Oczywiście, że się ruszają. A co mają robić? – powiedział James i podniósł album, zbierając karty, które wypadły, a Magan zauważyła, że złośliwe się uśmiechnął.
– Pierwszy raz widzę takie coś…
W jego wielkich bursztynowych oczach przygasły płomyki rozbawienia, a zastąpiła je ciekawość. Zastanawiał się przez chwilę, co powiedzieć, ale gdy się odezwał, uśmiechał się szeroko.
– Jesteś z rodziny mugoli!
– Nie widzę w tym nic śmiesznego! – fuknęła, zrobiła obrażoną minę i skrzyżowała ręce na piersi. Był bezczelny!
– Nie, nie obrażaj się! Nie o to mi chodziło! To bardzo fajnie – powiedział szybko, widząc jej reakcję. – W mojej rodzinie też są mugole.
James zaczął opowiadać im o jego pokrewieństwach z mugolami, gdy do przedziału wparowała Moon. Drzwi otworzyła z trzaskiem. Na twarzy była cała czerwona, a Megan odczuła dziwną ulgę, że nie ma ona mocy zabijania spojrzeniem, bo inaczej we trójkę byliby już martwi.
– Ta wredna małpa! Oszukała mnie! Ja jej jeszcze… – Rzuciła się na siedzenie obok Megan i znieruchomiała na widok Jamesa. Jej twarz przybrała nagle łagodny wyraz i wyciągnęła do niego rękę. – Jestem Rosalie Moon, ale wolę żeby mówiono na mnie po nazwisku.
– Co za „małpa”? – zapytała Megan, ale Moon tylko machnęła ręką, choć jej brwi zmarszczyły się nieco.
– Nieważne, nie chcę o tym mówić – Megan odczuła jednocześnie dziwną ulgę spowodowaną przybyciem Moon, ale i poczuła się winna, że cieszy się z powodu jej nieszczęścia.
Aż do przyjścia pani z słodyczami rozmawiali wesoło na różne tematy. Adam i Moon przekomarzali się nawzajem. James opowiedział śmieszną historyjkę o tym jak jego brat zjadł kiedyś całą Bombonierkę Lesera („To takie śmieszne cukierki, które składają się z dwóch części. Pierwsza wywołuje u ciebie temperaturę, albo wysypkę, albo wymioty, a druga część zawiera antidotum. Dzięki nim można się zrywać z lekcji!” mówił James), a słońce przesuwało się po horyzoncie. W końcu nadeszła pora na temat, o którym rozmawiają wszyscy pierwszoroczni podczas podróży Expresem Hogwart: przydział.
Moon, James i Adam opowiedzieli Megan o czterech Domach w Hogwarcie i o tym, jak wygląda do nich przydział.
– Ja chcę być w Gryffindorze! Jak prawie cała moja rodzina! – zawołał James, gdy Moon skończyła opowiadać o corocznej piosence Tiary. – Wyobrażacie sobie trafić do takiego Slytherinu?
– A co złego jest w Slytherinie? – zapytała Megan, w której ciekawość zebrała się większa na widok ich min.
– No wiesz, Ślizgoni… tak są nazywani… – zaczął Adam, ale przerwała mu Moon.
– Uczniowie są przydzielani do domów przez Tiarę Przydziału, a ona wybiera dom zależnie od twojego charakteru. Ravenclawie są ci mądrzy i bystrzy. Gryffindor należy do odważnych i honorowych, w Hufflepuffie są ludzie przyjacielscy i pracowici, a w Slytherinie… są przebiegli, ambitni, mają bzika na punkcie… – urwała nagle i spojrzała dziwnie na Megan. – A ich rodzice… No nieważne... Chodzi o to, że czarodzieje z tego Domu nie mają najlepszej opinii, a większość z nich babrała się w czarnej magii… Mama mi opowiadała, kiedyś nie było tak, jak jest teraz… jeszcze nie tak dawno temu… Wszyscy wciąż pamiętają o… Ja chcę być w Ravenclawie! Jak rodzice.
Nagła zmiana tematu sugerowała, że Moon nie ma zamiaru tego ciągnąć, a Megan wolała nie nalegać.
– W takim razie ja nie chcę być ani w Slytherinia, ani w Ravenclawie – stwierdził Adam, posyłając Moon złośliwy uśmieszek. – Gryffindor z Jamesem. A ty, Megan?
– Na pewno nie chcę być w Slytheinie! – powiedziała szybko i zaczęła się zastanawiać. – Ravenclaw brzmi fajnie, tak jak Moon…
Drzwi przedziału otworzyły się, ukazując przygarbioną staruszkę z dziwną tiarą na głowie i w białym fartuchu. Pachniała bardzo ładnie, perfumami mamy Megan o zapachu wanilii. Uśmiechnęła się do nich i zapytała czy nie chcą czegoś z wózka. Dopiero teraz Megan poczuła, jak jest głodna. Magiczne słodycze pachniały cudownie, ale odmówiła.
– Mam swoje, dziękuję.
James z Adamem zamówili górę pasztecików dyniowych o wspaniałym zapachu, a Moon czekoladowe kociołki. Zabrali się do pałaszowania, a Megan otworzyła swój plecak, by wyjąć kanapki i ciasteczka przygotowane przez mamę. Policzki jej się zaczerwieniły ze złości, a dłonie zacisnęły w pięści, gdy zauważyła, że w jej plecaku siedzi…
– Bussy!
– Co? – Wszyscy na nią spojrzeli, a ona wysypała zawartość swojej torby na podłogę. Wśród piór i kawałków pergaminu siedział puszysty biały kot z śniadaniówką na głowie, pustą śniadaniówką.
– To jest ten kot, co zaatakował Di Di’ego? -zapytał Adam ale Megan nie musiała mu odpowiadać. Bussy, słysząc imię wroga, zaczęła rozglądać się po przedziale, a zauważywszy wielką, pierzastą czerwoną kulę w klatce, rzuciła się na nią.
Klatka upadła – otwierając się – i Di Di wyleciał z niej, a Bussy natychmiast zaczęła go ścigać. Zajęło to parę minut, jednak dwa siniaki i piętnaście zadrapań później Jamesowi udało się złapać Bussy za ogon i wepchnąć do klatki Di Di’ego.
– Wredne, puchate coś! – podsumował Adam i pogłaskał Di Di’ego, który wiedząc że nikt już nie chce go zranić, wylądował na kufrze Moon.
– Wyobraźcie sobie, że ja muszę z nią mieszkać – powiedziała Megan i pozbierała swoje rzeczy z podłogi. – I co ja teraz zrobię z Bussy?
– Skoro to kot twojej siostry, to odeślij go Judy – stwierdził Adam i rzucił jej pasztecik dyniowy.
Też w pierwszej chwili na to wpadła, ale uznała, że to beznadziejny pomysł.
– Adam, bałwanie, kota chcesz w paczce wysłać? – warknęła Moon i zmarszczyła brwi.
– Do plecaka jakoś wszedł – zauważył James i wyszczerzył zęby. – Problem raczej polega na tym, że chudy kot to raczej nie jest i ciężko będzie znaleźć sowę, która go uniesie, a wasza się chyba nie zgodzi.
Di Di jakby na potwierdzenie odwrócił się od nich i wleciał na półkę bagażową. Tego brakowało i co ona teraz zrobi z Bussy? Jedna z istot, bez której – zdaniem Megan – świat byłby piękniejszych siedzi z nią w przedziale i zapowiada się, że będzie musiała spędzić z nią pół roku.
– A ty masz sowę, James? – zapytała.
- Nie, ale bardzo bym chciał mieć. Rodzice twierdzą, że boją się powierzyć mi w opiece prawdziwe, żywe stworzenie. Może w przyszłym roku dostanę, kiedy mój brat będzie szedł do szkoły.
Megan westchnęła i zrobiła smutną minę.
– Wygląda na to, że będę musiała się z nią pomęczyć.
Resztę podróży spędzili na rozmowie o Hogwarcie. Opowiadali sobie o tym, co już wiedzą od swoich rodziców i o tym czego nie mogą doczekać się najbardziej. Aż wreszcie słońce schowało się za horyzontem, a gwiazdy obsiały niebo. Burzowe chmury zniknęły już dawno temu i teraz na dworze było trochę wilgotno z chłodnym wietrzykiem, ale przyjemnie.
Wjechali na stację w Hogsmeade i pociąg zatrzymał się, a jego koła zapiszczały.
Zostawili kufry i zwierzaki w przedziałach, i wyszli – już przebrani w szaty – na chłodny peron, oświetlany przez księżyc i pochodnie.
– Pirszoroczni! Pirszoroczni, tutaj! – niskie, basowe wołanie rozległo się.
Megan odwróciła się, a jej oczom ukazał się wysoki, bo chyba dwa razy wyższy niż przeciętny człowiek, mężczyzna. Z wyjątkiem oczów czarnych, jak węgielki i dużego nosa całą jego twarz pokrywała gęsta, brązowa broda z kilkoma siwymi pasmami.
– Pirszoroczni, tutaj! – zawołał ponownie. James chyba musiał się przerazić, bo ukrył się za plecami Adama. – Wszyscy? – zapytał i zmierzył tłum wzrokiem, jakby szukając kogoś. – No to za mną, dzieciaki.
Ruszyli wzdłuż błotnistej ścieżki otoczonej przez las. Nikt nic nie mówił, tylko od czasu do czasu słychać było, jak ktoś się potyka lub kicha. Moon szła obok niej, a James z Adamem za nimi.
– Zara zobaczycie Hogwart! – zawołał wesoło przewodnik, a Megan poczuła w brzuchu setki latających motylków. Zaraz zobaczy miejsce, o którym myśli nieustannie od miesiąca i w którym spędzi najbliższe siedem lat.
Ściana z drzew lasu skończyła się nagle i zobaczyli go. Hogwart. Zamek stał na klifie, a pod nim rozciągało się jezioro. A może to była rzeka, nie, chyba jednak jezioro – Megan nigdy nie była dobra z nauk przyrodniczych. Majestatyczny z wieloma wieżami. Przez okienka i okna wydostawało się światło z środka, które budziło myśl o tym, że w zamku jest bezpiecznie i przytulnie. Gwieździste niebo dodawało uroku niepozornie pięknym, grubym murom.
– Niesamowite… – wyszeptała Megan. – I tu będę mogła spędzić aż siedem lat… tylko.
– Wiesz – przerwał jej rozmyślania James. – Nikt nie zabroni ci powtarzać klasy.
Dała mu lekkiego kuksańca w żebra i zwróciła głowę w kierunku przewodnika, który ponownie zaczął krzyczeć.
– Po czterech do łodzi, ni więcej!
Dopiero teraz Megan zauważyła, że stali na plaży, a przed nimi u brzegu, były umocowane drewniane łódki. Wraz z Moon, Jamesem i Adamem wsiedli do jednej.
– Wszyscy? – zawołał mężczyzna.
– Nie mam miejsca! – pisnęła dziewczynka o szarych, bardzo splątanych włosach i bladej cerze, a głos miała niski i chropowaty, jakby miała grypę.
– No dobra, w jednej łódce może być pięć osób.
Dziewczynka rozejrzała się i wsiadła do tej samej łódki, co oni. Zrobiło się ciasno. Megan przyjrzała się jej i omal nie podskoczyła, gdy zobaczyła jej oczy. Były bardzo duże i tak fioletowe, że można było odnieść wrażenie, iż lekko świecą. Choć może naprawdę świeciły?
Przewodnik krzyknął coś jeszcze i łódki ruszyły. Megan naliczyła ich dziesięć z dziećmi i jedna dla mężczyzny. Sunęły one delikatnie po tafli wody, w której odbijał się zamek.
– Jestem Susan – przedstawiła się, pochylając i wkładając rękę do wody. – A wy?
Przestraszony Adam skoczył na drugą stronę łódki, równoważąc balast. Przedstawili się po kolei, a Susan przyjrzała się uważniej Moon i Adamowi.
– Och! Jesteście rodzeństwem? Zawsze chciałam mieć rodzeństwo, ale to trochę trudne do zrealizowania… Mieszkam tylko z tatą…
– Przykro nam… – wybełkotał Adam.
Oczy Susan nieco przygasły, a Megan zauważyła – mimo mroku – że na jej policzkach zakwitł rumieniec.
– Nie ma powodu…Ona żyje… po prostu nie może z nami mieszkać… Och, nie chodzi o to, że zostawiła tatę, bo jest czarodziejem… jestem półkrwi, ale nie o to chodzi! Ona jest chora… Och, ojej, za dużo mówię…
Jej policzki poczerwieniały dużo bardziej, a w głosie słychać było jeszcze większą chrypę. Megan chciała jej coś powiedzieć, ale wtedy rozległ się głos przewodnika:
– Głowy w dół!
Wszyscy pochylili głowy i przepłynęli. Dotarli do tunelu, w którym zamiast bramy wisiały liany. Wpłynęli do środka i wynurzyli się na kolejnej plaży, tyle że ta miała schody prowadzące do wrót zamku. Łódki delikatnie oparły się o piaszczysty brzeg, a pierwszoroczni powychodzili z nich.
– Za mną!
Wszyscy ruszyli za przewodnikiem, który poprowadził ich na schody, a potem do drewnianych wrót zamku. Mężczyzna wyciągnął swoją potężną rękę i trzykrotnie zapukał.


Komentarze
avatar
Prefix użytkownikarosy  dnia 27.02.2015 17:50
Dobrze się czyta. Fajnie opisałaś podróż pociągiem i przeprawę łódkami. Nie pasował mi tylko ten mały fragmencik
- Pirszoroczni, tutaj! - zawołał ponownie. James chyba musiał się przerazić, bo ukrył się za plecami Adama. - Wszyscy? - zapytał i zmierzył tłum wzrokiem, jakby szukając kogoś. - No to za mną, dzieciaki.

Czyżby James przestraszył się Hagrida? Przecież Harry musiał mu coś o nim opowiedzieć. Czekam na kolejną część. Twoja opowieść stała się jedną z moich lubionych.;)
avatar
Prefix użytkownikaNiaja  dnia 27.02.2015 18:06
Dziękuję.
Oj nie, James nie przestraszył się Hagrida, ale... to się wyjaśni w następnych rozdziałach i ten wątek będzie powracał. Na podpowiedź mogę tylko powiedzieć, że w opowiadaniu nie ma nigdzie jeszcze słowa "Potter"
avatar
Prefix użytkownikaPenelope  dnia 27.02.2015 20:59
ładny rozdział. Wcześniejsze wydawały mi się ciekawsze, ale w tym nie dzieje się nic nowego, tylko te rzeczy które już znamy, więc nic dziwnego xD Masz dobrą długość ficków, nie za długie, nie za krótkie - super ;]

Zaintrygowałaś mnie swoim komentarzem jezyk To nie chodzi o Jamesa Potter'a?

Masz fajny styl, lekko się czyta, podoba mi się ;]
avatar
Prefix użytkownikaAna_Black  dnia 28.02.2015 13:50
Podoba mi się ten rozdział. Długość też dobra. Również zaintrygowało mnie czego James się wystraszył. Ten James to nie jest James Syriusz Potter? Jestem ciekawa do jakich Domów trafią. Czekam na kolejną część. ;)
avatar
Angelina Johnson  dnia 28.02.2015 17:39
Bardzo podoba mi się ten fan fick. Jest taki bardzo potterowy. Nie ma tutaj żadnego wydziwiania, wymyślania (jak na razie przynajmniej), a jedynie "typowi" czarodzieje z ich "normalnymi" problemami jedenastolatków. W tej prostocie jest metoda. Podoba mi się również to, że nie wszystko jest wyjaśniane na początku. Ja też byłam aż do Twojego komentarza tutaj przekonana, że mamy do czynienia z Jamesem Potterem, ale... w sumie poza kruczoczarnymi włosami w nieładzie i imieniem tak naprawdę nie ma żadnych podobieństw między nimi, jak na ten moment.

Natomiast postać Susan za mocno przypomina Lunę. Wydaje mi się, że zrobiłaś to celowo, a przynajmniej mam taką cichutką nadzieję, ponieważ te podobieństwa są zbyt wyraziste (zachowanie, zamglony wzrok, dziwne teksty, mieszkanie tylko z ojcem). A jeżeli rzeczywiście ma mieć ona jakiś związek z Luną, nie podoba mi się jej imię. Jest takie okropnie zwykłe dla tak zakręconej postaci.

Pisałam już, że lubię ten fick? ;D
avatar
Prefix użytkownikaKrnabrny  dnia 01.03.2015 19:38
Bardzo fajne fan fiction. Ciekaw jestem do jakiego domu trafi Megan. Starasz się utrzymywać charaktery jakie twoje postaci otrzymały wcześniej, a to bardzo dobrze świadczy o całości. Fajne opisy, mi się nie rzuciło podobieństwo tej ostatniej dziewczynki do Luny w oczy, jak już bardziej do Nevile'a, taka nieporadna się wydała, ale to tylko moje wrażenie. Pozdrawiam.
avatar
Prefix użytkownika-lavender-  dnia 05.06.2016 11:15
I następny długi rozdział :D Bardzo dobrze, bo w niektórych ff rozdziały są krótkie i czuje się niedosyt. Oczywiście w Twoim ff też chce się więcej, nie że coś xD
Nie wierzę, że ta seria jest taka krótka i to już przedostatni rozdział. Wolałabym, żeby była dłuższa bo naprawdę wciągnęła mnie fabuła i czuję się tak, jakbym czytała HP. Zżera mnie ciekawość, do jakiego domu trafi Megan
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Pracownik departamentu
12.06.2026 18:36
Padł dziś Facebook i nikt nie pamiętał, żeby tu wejść (*)

Pracownik departamentu
07.06.2026 20:58
Moje ma niecałe 12 lat

Pracownik departamentu
07.06.2026 20:56
Czesc

Wielki Mag
07.06.2026 10:25
no i jutro mi stuknie dekada na stronie...

Wielki Mag
07.06.2026 10:24
Sharllottka, technicznym? nikt. bo czy A. jeszcze o tej stronie pamięta... nie wiem. o Krico już nawet nie wspominając xD

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix użytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.21