Pora na wycieczkę do Hogwartu :)
Słońce lekko przyświecało zza chmur, budząc młodych i starszych. Rachel Otterly, wstała, ziewając i patrząc za okno. Och, tak chciałaby jeszcze iść spać, dać sobie jeszcze 5 minut odpoczynku... Spojrzała nagle na kalendarz. 1 września! To już dziś jedzie podbijać Hogwart! Uczucie niewyspania przeszło i natychmiast zebrała rzeczy. Upewniła się trzy razy, że ma wszystkie ingrediencje, szaty, ubrania, różdżkę. Spakowała się, wzięła kufer i wyszła z pokoju. Nagle z korytarza usłyszała krzyk. Nie wiedziała, kto tak krzyczał i średnio miała ochotę sprawdzać, kto to taki. Szybko zeszła na dół, gdzie siedziała już pani Lovegood oraz inni czarodzieje, młodsi i starsi. Nie zjadła wiele, choć była głodna. Falę ekscytacji zastąpiła fala rozmyślań. Przecież ludzie tam mogą być jak ten blady Draco, pomyślała. Nauczyciele nie muszą być mili. Może nie pozna żadnych fajnych ludzi i nie przeżyje przygody życia. W jej głowie pojawił się chaos, który natychmiast chciała uspokoić. Po kilku minutach medytacji nad tostem pomyślała, że może zapyta starszych od siebie o to, jak tam jest.
- Nie rozumiem twojego strachu. W Hogwarcie będzie ci dobrze, zobaczysz. Nauczyciele są mili, uczniowie też. Po prostu poszukaj pozytywów. Uważaj na rozrabiaków i tyle, będzie dobrze, zobaczysz - powiedziała pani Lovegood po pytaniu Rachel. Następnie podziękowała jej za wstawianie się za nią w ministerstwie i opuściła Dziurawy Kocioł.
Zaczęła rozmyślać nad pytaniem, które raz na jakiś czas nasuwało się jej do głowy, kiedy mieszkała w swoim domu. Do którego domu w Hogwarcie trafi? Niby słyszała coś z opowieści ojca, ale wolała sama poznać co nieco. Czytała książki i podpytała się kilku dzieciaków, kiedy jacyś panowie z ministerstwa przyjeżdżali razem z nimi do ich domu.
Gryffindor to dom dla odważnych i lojalnych. Podobno w nim panowała całkiem rodzinna atmosfera. Jednak zdecydowanie nie jestem odważna, pomyślała dziewczyna. Ale fajnie by było, jakbym tam trafiła. Ravenclaw, dom dla bystrych i kreatywnych. To już coś bliżej moich zainteresowań - pomyślała. Tam też uczniowie byli mili, choć nieco cisi. Hufflepuff, dom dla miłych i przyjacielskich. Tam wczułabym się w atmosferę, ale czy to nie byłoby zbyt nudne? No i Slytherin. Było prawdopodobne, że właśnie tam trafi. Z tego domu wywodzili się źli czarownicy, jego uczniowie nie byli zazwyczaj mili...
Szukaj pozytywów...
Ten cichy głos brzmiący bardzo podobnie do głosu pani Lovegood odezwał się w jej głowie. Ledwo się zorientowała, jak szybko podróż upłynęła, już taksówka stała pod dworcem King’s Cross. Zapłaciła i pobiegła szybko w kierunku peronu 9. Tam zobaczyła, że nie tylko ona chce przejść. Przy barierce stała również rudowłosa rodzina i jakiś chłopiec o kruczoczarnych, niesfornych włosach. Ruda kobieta tłumaczyła jak przejść przez barierkę czarnowłosemu chłopcu. Rachel nie przysłuchiwała się ich wyjaśnieniom i pobiegła, by znaleźć inną część barierki, do której nie było kolejki. Teraz nadchodziła najtrudniejsza część - musiała przebiec przez barierkę. Z lekkim stresem najpierw powoli, potem lekko się rozpędzając, przeszła przez metal.
Zobaczyła wielki pociąg z tabliczką Hogwart Express i natychmiast pobiegła do pociągu. Bilet, który kupił jej tata na początku lipca, nadal był ważny, więc go wykorzystała i wsiadła do wagonu z prędkością światła. Tam zaczęła szukać wolnego przedziału.
Najpierw zajrzała do miejsca, gdzie siedzieli Gryfoni z szóstej klasy. Potem natrafiła na przedział, gdzie siedział pyzaty chłopiec, który najwyraźniej czegoś szukał i dziewczyna, która z tyłu przypominała Hermionę. Kiedy się odwróciła, okazało się, że to Hermiona. Rachel natychmiast opuściła tamten przedział.
Po pięciu takich próbach wreszcie znalazła przedział, który nie był pełny i nie siedziała w nim Hermiona Granger. Siedział tam jeden wysoki chłopiec o ciemnych włosach, rudowłosa dziewczyna wzrostu Rachel i niska brunetka. Wszyscy wyglądali na miłych i zaprosili Rachel do środka. Tam zaczęli rozmowę.
- Cynthia Lockwood - powiedziała rudowłosa dziewczyna.
- Terry Boot - odpowiedział chłopak.
- Hannah Dream - pisnęła brunetka.
Potem zaczęli rozmowy na temat tego, gdzie chcieliby się znaleźć (trzy czwarte przedziału chciało w Ravenclawie), co chcieliby zjeść w Hogwarcie i zaczęli opowieści o rodzinie (Rachel wypowiedziała się tylko częściowo na ten temat).
Najbardziej polubiła Cynthię, która też była nieco sarkastyczna, pomysłowa i miła. Hannah też była fajną osobą, choć chciała trafić do Hufflepuffu. Terry był nieco nudny, lecz miło się z nim gadało.
W międzyczasie odwiedził ich Draco i Hermiona. Wizyta obu gości nie spodobała się Rachel, która wygoniła obydwu z przedziału. O ile Draco nie przypadł do gustu nikomu, to tylko Cynthia popierała Rachel w kwestii Hermiony.
- Była wredna? Była wredna. Po co drążyć dalej temat?
Po jej kwestii wszyscy się przebrali w szkolne szaty.
Ledwo się zorientowali, pociąg zaczął zwalniać i zahamował.
- To już koniec? - zapytała Hannah ze smutkiem w głosie.
- Na to wygląda - powiedziała Rachel. Wszyscy wytoczyli się na stację w Hogsmeade, a stamtąd usłyszeli głos:
- Pirszoroczni! Pirszoroczni za mną!
Cała czwórka poszła w kierunku wielkiej postaci, która wyglądała na...
- Rubeus Hagrid, gajowy Hogwartu - powiedział Terry.
- Znam go, mój tata dużo o nim opowiadał.
Po tych słowach wszyscy poszli za Hagridem do wielkiego jeziora, przy którym pływały łódki.
- Po czterech do łodzi, ani jednego więcej! - powiedział gajowy. Przedziałowa czwórka wskoczyła do najbliższej.
Nagle łodzie popłynęły, zostawiając brzeg jeziora za sobą. Płynęli coraz dalej i dalej, aż wreszcie dotarli do podziemnej przystani.
- Czy wszyscy gotowi? Ty tam, masz swoją ropuchę? - wrzasnął gajowy, po czym zapukał trzy razy w bramę.
Podobają mi się same opisy, tylko trochę brakowało mi ich w niektórych miejscach. Zgaduję, że poznani przez Rachel uczniowie zostaną z nami na dłużej, może warto w kilku zdaniach napisać o nich trochę więcej? Mam wrażenie, że poza imionami zupełnie nie poznałam tych bohaterów, niestety. Mimo wszystko dziwi mnie także nieobecność ojca, dziewczyna ma przecież 11 lat ;D Jestem ciekawa, do jakiego domu trafi Twoja bohaterka, czekam także na jej przygody niepokrywające się z akcją znaną z Kamienia ; )