Chciałabym poruszyć pewien temat, na który z całą pewnością pisało już wiele osób. Otóż... Zastanawia mnie fakt, czemu autorka książki uśmierciła
Albusa Dumbledore`a. Najpierw kilka słów o nim.
Była (a dla tych, którzy dopiero sięgają po
Harry`ego Pottera jeszcze JEST) to postać bardzo ważna. Osoba obdarzona wielkimi mocami, posiadająca umiejętności, których nie miał nawet Lord Voldemort, a przede wszystkim mająca to, co tak naprawdę czyniło go tak wspaniałym: miłość, mądrość, odwaga... Niejednokrotnie pomógł Harremu Potterowi podczas przejścia przez ciężkie próby. Cały czas miał go pod swoją opieką. Chłopiec wiedział, że póki dyrektor jest przy nim, nie stanie się mu nic złego. I rzeczywiście tak było.
Przez sześć lat nauki w Hogwarcie przeżył więcej niż ktokolwiek: pięciokrotnie walczył z samym Lordem Voldemortem. W dużej mierze dzięki wskazówkom danym mu przez dyrektora, wyszedł cało z tych ::spotkań::. W pierwszej części po pokonaniu profesora Quirella, w którego turbanie znajdował się Czarny Pan nie mający wystarczająco dużo sił, by pokonać Harry`ego, Dumbledore powiedział:
"Śmierć dla dobrze zorganizowanego umysłu jest tylko następną wielką przygodą."
W kolejnej serii przygód małego czarodzieja po tym, jak przyszło mu się zmierzyć z osobą Voldemorta w postaci wspomnienia, w gabinecie Dumbledora Harry odbył z nim rozmowę podczas której dyrektor oznajmił:
"...Bo widzisz, Harry, to nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności."
Miał na myśli przynależność Harry`ego do Gryffindoru, chociaż posiadał wiele cech, które posiada członek Slytherinu. W czwartej części, zaraz po tym jak Harry wydostał się z labiryntu z martwym Cedrikiem Digorrym, siedząc w gabinecie dyrektora, usłyszał od niego następujące słowa:
"Gdybym sądził, że mogę ci pomóc pogrążając cię w zaczarowanym śnie i pozwalając ci zapomnieć na chwilę o tym wszystkim, zrobiłbym to na pewno. Ale wiem, że to ci nie pomoże. Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca ze zdwojoną siłą."
Przytaczając powyższe cytaty miałam na celu pokazanie (zresztą miłośnicy Harry`ego Pottera na pewno o tym wiedzą), że to dzięki jego radom, słowom podnoszącym na duchu, mądrym, niekończącym się pomysłom, wokół Harry`ego znajdowała się silna tarcza obronna. Gdy przytrafiło mu się coś złego, zawsze zwracał się z pomocą do Dumbledora. Zawsze. A teraz... gdy tej zabawnej, zawsze spokojnej, opanowanej postaci, nie będzie już wśród nas... Harry będzie musiał sobie radzić sam (oczywiście niezupełnie, bo przecież ma wspaniałych, oddanych przyjaciół, którzy zawsze mu pomogą.)
To dzięki Albusowi Dumbledorowi Harry`emu pozostały cztery horkruksy (albo się mylę) do zniszczenia. Poświęcił on wiele zdrowia (Dumbledore), czasu, by pomóc chłopcu w zniszczeniu Voldemorta. Wiedział, że Harry jest kimś niezwykłym, że jest wielkim czarodziejem... Chciał, aby to on zwyciężył raz na zawsze Czarnego Pana. Dlatego cały czas (nawet gdy Harry o tym nie wiedział) pomagał mu, szukał sposobu na to, aby skończyć ze złem. I... znając treść przepowiedni dotyczącej Harry`ego i Voldemorta wiedział, że tylko ten oto chłopiec może go zniszczyć, zwyciężyć... więc chciał się przyczynić do tego, poświęcając własne życie. To on pokazał Harremu przeszłość Czarnego Pana, bo chciał, by wiedział on z kim przyjdzie mu się zmierzyć, to on zawsze służył pomocą tym, którzy tego potrzebowali, to on zawsze uwierzył, zrozumiał, to on lubił czytać pisemka mugoli, to on lubił jeść cytrynowe dropsy, to on zawsze miał bardzo wyszukane hasła, dzięki którym można było się dostać do jego gabinetu (np. cytrynowy sorbet, musy świstusy, karaluchowy blok).
Sądzę, że J.K. Rowling uśmiercając najpierw Syriusza, potem Dumbledora chciała, aby Harry sam pokonał Voldemorta. Bez żadnego wsparcia. Moim zdaniem jej celem jest pokazanie, że jest on tak potężnym czarodziejem, że może tego dokonać. Być może chodzi jej o to, że jedyną osobą, która tak naprawdę mogła mu w tym pomóc był Dumbledore, a teraz gdy już nie żyje... musi radzić sobie sam.
Ale mimo wszystko... chociaż Dumbledore jest tylko postacią literacką, to czytając tą książkę, zaprzyjaźniamy się z nim i teraz trudno jest się z nim rozstać. Przynajmniej ja tak to odczuwam...
Masz racje co do tego, że Rowling uśmierciła Dumbledore'a po to żeby Harry samodzielnie pokonał Voldemorta.... art fajny... aż mi sie płakać zachciało jak wspomniałeś/łaś o tym co mówił DD Harry'emu