Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje naprawdê

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór± z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 36
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[Z] Miêdzy Wierszami
Wnuczka Harry'ego Pottera zostaje zmuszona do napisania jego biografii. Sprawy zaczynaj± siê jednak komplikowaæ i okazuje siê, ¿e ksi±¿ka to tylko wierzcho³ek góry lodowej...
Autor: Prefix u¿ytkownikafuerte
Gatunek: Krymina³
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 40396 razy.
Rozdzia³y: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14].
Miêdzy wierszami 14/14
Walka Ivy z si³ami z³a dobiega koñca. Czy jej ojciec i Grace prze¿yj±? Czy Ivy po¶wiêci ludzko¶æ, ¿eby uratowaæ bliskich? Co stanie siê z Benem?

Ivy maszerowa³a przed siebie, staraj±c siê nie my¶leæ o koñcówce ró¿d¿ki, która wbija³a siê jej w plecy. Trawa, przez któr± siê przedzierali by³a tak wysoka, ¿e majacz±cy w oddali budynek by³ ledwo dostrzegalny.

Kiedy teleportowali siê nad klifami, Grace nie mog³a podnie¶æ siê z ziemi. Ivy wiedzia³a, ¿e ka¿dy inny cz³owiek ju¿ dawno by siê podda³, pewnie nawet by nie ¿y³. Ale Grace, mimo poszturchiwañ postaci w czarnych pelerynach, d¼wignê³a siê w koñcu z mokrej trawy i pow³ócz±c nogami stara³a siê dotrzymaæ im kroku. Ivy usi³owa³a zgrywaæ tward±, ale tak naprawdê by³a przera¿ona jak dziecko. Po pierwsze dlatego, ¿e ca³± trójk± szli po pewn± ¶mieræ z r±k cz³owieka, którego imienia nawet nie zna³a, a po drugie dlatego, ¿e Grace ta ¶mieræ mog³a dosiêgn±æ o wiele wcze¶niej.

Z okien domu, do którego siê zbli¿ali, wydobywa³o siê ciep³e, pomarañczowe ¶wiat³o. Ivy zdawa³o siê, ¿e kto¶ obserwuje ich przez szybê, ale kiedy mrugnê³a to wra¿enie usta³o. Po jej prawej stronie dziadek oddycha³ coraz ciê¿ej, nie nad±¿aj±c za tempem narzuconym przez porywaczy.

Po kilku minutach, zmêczeni, zmarzniêci i bezsilni dotarli na miejsce. Drzwi otworzy³y siê na o¶cie¿ i w progu stan±³ niski, ³ysiej±cy cz³owieczek w br±zowej tunice, która przywodzi³a na my¶l odzienie mnicha.

- Nie spieszyli¶cie siê – rzuci³ bezbarwnym tonem. – Pan zacz±³ siê niecierpliwiæ.

- Nie spodziewali¶my siê, ¿e w pakiecie dostaniemy te¿ kalekê i starca – burkn±³ jeden z zakapturzonych mê¿czyzn. – Jazda do ¶rodka, nie czujê nóg – warkn±³, popychaj±c Ivy do przodu.

Ivy potknê³a siê o wysoki próg, ale uda³o jej siê utrzymaæ równowagê. Hol by³ w±ski i mimo tl±cego siê ¶wiat³a wydawa³ siê niesamowicie mroczny. Po prawej stronie znajdowa³y siê drzwi do kolejnego pomieszczenia, które okaza³o siê byæ salonem.

- Wprowadziæ ich. – Z g³êbi pokoju dobieg³ ich niski mêski g³os.

Grace w ostatniej chwili uda³o siê zawiesiæ na ramieniu Ivy, kiedy zakapturzeni mê¿czy¼ni wepchnêli ich do ¶rodka.

Na fotelu pod oknem siedzia³ mê¿czyzna o w³osach tak gêstych, ¿e jego od¼wierny z pewno¶ci± p³on±³ z zazdro¶ci, kiedy tylko na niego patrzy³.

- Proszê, proszê – odezwa³ siê. – Kto by pomy¶la³, ¿e w moim domu zago¶ci tak wielu cz³onków rodziny Potterów. Trochê siê was tutaj przewinê³o w ostatnich miesi±cach – doda³ i za¶mia³ siê sztucznie.

- Kim jeste¶? – Ivy stara³a siê brzmieæ pewnie, ale g³os jej wyra¼nie zadr¿a³.

- No tak. – Mê¿czyzna uderzy³ siê rêk± w czo³o. – Gdzie moje maniery. Nazywam siê Jerome.

Jerome. To imiê wydawa³o siê znajome, ale Ivy nie by³a w stanie przypomnieæ sobie, sk±d je kojarzy. By³a zbyt rozdygotana; tym, ¿e prawdopodobnie w tym samym budynku co ona, znajdowa³ siê w³a¶nie jej ojciec, tym, ¿e narazi³a na niebezpieczeñstwo dziadka, który z pewno¶ci± oka¿e siê dla siedz±cego naprzeciw nich mê¿czyzny znacznie wiêkszym ³upem ni¿ ona. O Grace stara³a siê nie my¶leæ.

- Nie przejmuj siê – powiedzia³ mê¿czyzna i wyczarowa³ trzy krzes³a. – Je¿eli nie wiesz, kim jestem, to znaczy, ¿e moi ludzie dobrze wykonali zadania, które im powierzy³em. Siadajcie.

Ostatnie s³owo wybrzmia³o jak rozkaz, nie za¶ jak przejaw dobrych manier gospodarza, który chce zrobiæ jak najlepsze wra¿enie na go¶ciach.

- Gdzie jest mój ojciec? – zapyta³a Ivy bez zbêdnych ceregieli.

Jerome spojrza³ na ni± badawczo.
- Chcia³em jeszcze z tym zaczekaæ, ale skoro pierwsza wywo³a³a¶ temat… - zacz±³. – Muszê przyznaæ, ¿e nie s±dzi³em, ¿e bêdê go¶ci³ w swoim domu a¿ tylu cz³onków s³ynnego klanu Potterów. Nie ujmuj±c oczywi¶cie nic naszemu trzeciemu go¶ciowi – przerwa³, spogl±daj±c na Grace. – Przyznasz wiêc sama, ¿e trochê nie na miejscu by³oby nie wykorzystaæ tak wyj±tkowej okazji do zaproponowania ci pewnej gry. Otó¿, je¿eli oddasz mi amulet, pozwolê ci wybraæ jedn± osobê, która wyjdzie z ca³ej tej, nieco pokrêconej sytuacji bez szwanku. ¯eby nie by³o jednak zbyt prosto, nie mo¿esz szlachetnie wybraæ samej siebie. – Podniós³ rêkê, ¿eby uciszyæ Ivy, która chcia³a stanowczo zaprotestowaæ. – Jest te¿ drugi ruch. Mo¿ecie stawiaæ opór, próbowaæ walczyæ, co umówmy siê, w waszym obecnym po³o¿eniu by³oby bardzo g³upie. Wtedy jednak, co oczywiste, nie ma szans na uratowanie kogokolwiek. Mo¿emy oczywi¶cie za³o¿yæ, ¿e zi¶ci siê jeszcze jeden wariant, a mianowicie, ¿e uda siê wam pokonaæ mnie i moich kompanów, ale chyba wszyscy tutaj zgodzimy siê, ¿e jest to tak samo mo¿liwe, jak powrót Sami-Wiecie-Kogo.

W pokoju zapad³a cisza. Ivy wpatrywa³a siê w¶ciek³ym spojrzeniem w Jerome’a i jednocze¶nie udawa³a, ¿e gor±czkowo rozmy¶la nad opcjami, które jej przedstawi³. W rzeczywisto¶ci my¶la³a tylko o tym, ¿e jest jeszcze czwarta opcja, wed³ug której uratuj± ich ludzie z ministerstwa. Wiedzia³a, ¿e nie mo¿e sobie pozwoliæ na walkê z oprawcami, skoro nie mia³a nawet ró¿d¿ki. Nie by³o te¿ mowy, ¿e odda amulet i bêdzie wybieraæ miêdzy trzema najwa¿niejszymi dla niej osobami na ¶wiecie. Jedynym wyj¶ciem by³o kupienie czasu do przybycia posi³ków. Przecie¿ musieli ich znale¼æ.

- W takim razie – wychrypia³a – skoro i tak wszyscy zaraz zginiemy, mo¿e chocia¿ wyja¶nisz nam, dlaczego to robisz. Po co a¿ tyle zachodu?

- Nie lubiê traciæ czasu na czcze pogawêdki – odpar³ Jerome. – Ale skoro zrobi³a¶ mi prezent, sprowadzaj±c tutaj swoich bliskich, to faktycznie, mogê zrobiæ dla ciebie wyj±tek.

Grace zarzêzi³a, próbuj±c z³apaæ oddech.

- Nie mo¿ecie czego¶ z tym zrobiæ? – odezwa³ siê Harry.

- Mo¿emy dobiæ – za¶mia³ siê z w³asnego ¿artu od¼wierny o ³ysej czaszce.

- Do¶æ – warkn±³ Jerome. – Du¿o macie tych ostatnich ¿yczeñ – zwróci³ siê do Ivy i Harry’ego. Ale dobrze. Mogê uznaæ, ¿e jedno ¿yczenie na osobê. – Skierowa³ ró¿d¿kê w stronê Grace i machn±³ ni± kilka razy energicznie, mamrocz±c pod nosem niezrozumia³e s³owa. – Wasza znajoma musi byæ pod wp³ywem eliksiru, ale na kilka chwil powinna poczuæ ulgê.

Grace zaczerpnê³a powietrza, zdaj±c sobie chyba sprawê z tego, ¿e pozosta³o jej niewiele oddechów do koñca. Jej twarz nadal jednak wykrzywia³ ból i nasilaj±ca siê w¶ciek³o¶æ. Ivy spojrza³a na ni± i niemal niewidocznie poruszy³a g³ow± na boki, daj±c znak, ¿eby siedzia³a cicho. Sama zaczyna³a jednak ¿a³owaæ swojego planu.

- Nie bêdê siê szczególnie rozgadywaæ – kontynuowa³ Jerome. – Od pocz±tku chodzi³o tylko o to, ¿eby usun±æ przeszkodê. Przeszkod± by³ oczywi¶cie amulet, przynajmniej do czasu, kiedy twoja matka nie postanowi³a siê wtr±ciæ – doda³. – Pó¼niej wtr±ci³ siê ojciec, dalej wy dwie… Potterowie to jednak maj± k³opoty w genach. Amulet ma tak± niezbyt przydatn±, z mojego punktu widzenia, w³a¶ciwo¶æ, a mianowicie chroni mugoli przed ca³kowit± eliminacj± ze spo³eczeñstwa.

Harry zmarszczy³ czo³o.

- Ostatnim razem chyba nie zadzia³a³.

- Otó¿ to – powiedzia³ Jerome. – Nie zadzia³a³, bo nikt nie wiedzia³, ¿e istnieje i ¿e trzeba go uruchomiæ. Ale pó¼niej kto¶, nie wiem kto, dowiedzia³ siê, jak to zrobiæ. No i ten kto¶ przysporzy³ nam du¿ych k³opotów, zw³aszcza, ¿e na dodatek wtr±cili¶cie siê wy. A ja naprawdê chcia³em tylko zniszczyæ amulet. Nic wiêcej.

Ivy zaczyna³a siê niecierpliwiæ. Nie wiedzia³a, czy powinna dalej brn±æ w tê niepotrzebn± dyskusjê, czy po prostu odpu¶ciæ. Nie mia³a ró¿d¿ki, mog³a co najwy¿ej kogo¶ mocno kopn±æ albo ugry¼æ, a to da³oby im niewiele czasu zanim Jerome zdecydowa³by siê ich wszystkich pozabijaæ.

- Co¶ mi siê tu nie zgadza – odezwa³a siê Grace. – Mówisz, ¿e Potterowie pokrzy¿owali ci szyki. Dlaczego w takim razie wys³a³e¶ na przeszpiegi Bena? Nie wierzê, ¿e to, ¿e zacz±³ pracê w Hogwarcie na krótko przed tym, jak mia³a siê tam pojawiæ Ivy, to zwyk³y zbieg okoliczno¶ci.

Jerome przewróci³ oczami.

- Zaczynam ¿a³owaæ, ¿e ci ul¿y³em – warkn±³. – Ben mia³ pilnowaæ, ¿eby sprawy nie wymknê³y siê spod kontroli.

- Porwa³e¶ mojego ojca. Trudno o to, ¿eby siê nie wymknê³y – powiedzia³a Ivy. – Dobrze, do¶æ tego. Widocznie przeznaczeniem ¶wiata i naszym jest zgin±æ z rêki kolejnego szaleñca, który uwa¿a, ¿e na tej samej planecie nie ma miejsca dla czarodziejów i mugoli. Nie jeste¶ wcale taki oryginalny, jak ci siê wydaje, Jerome. Nie jeste¶ pierwszy ani nawet drugi w przyczynach swojego szaleñstwa. Szaleñcy te¿ jednak przegrywaj±, a jeden z tych, którzy siê do tego przyczyniaj±, siedzi obok mnie.

Wyraz twarzy Jerome’a nadal siê nie zmienia³. Nie wygl±da³ na kogo¶, kto w³a¶nie zosta³ obra¿ony ani tym bardziej na wytr±conego z równowagi. Podniós³ siê jednak z fotela i bez s³owa podszed³ do krzes³a, na którym siedzia³a Grace, po czym zacisn±³ d³oñ na jej szyi.

- NIE!!! – wrzasnê³a Ivy i rzuci³a siê na niego ca³± si³± rozpêdu. Przewrócili siê, a razem z nimi krzes³o z Grace.

Gdyby nie huk cia³ i mebli spadaj±cych na pod³ogê, mo¿e us³yszeliby trzaski aportacji na werandzie przed domem. Gdyby nie huk, osi³ki pilnuj±ce wej¶cia mia³yby wiêcej czasu na odparcie ataku. Mo¿e wówczas Ivy wiedzia³aby, ¿e krok, na który zdecydowa³a siê, atakuj±c Jerome’a by³ tym, który uratowa³ im ¿ycie.



*


Pracownicy ministerstwa zjawili siê w sam± porê. B³yskawicznie sforsowali drzwi i przyst±pili do ataku. Zaklêcia ¶wiszcza³y im ko³o uszu nieustannie i ju¿ ¿adne z nich nie wiedzia³o, z której strony uderza wróg, a z której zaklêcia miota przyjaciel. Ivy zaciska³a przedramiê na szyi Jerome’a, który dysza³ ciê¿ko, próbuj±c wygrzebaæ spod siebie ró¿d¿kê. Grace przyczo³ga³a siê pod ¶cianê, staraj±c siê unikn±æ kl±tw. Ivy przelotnie dostrzeg³a, ¿e znowu ma problem z oddychaniem.

- Expelliarmus! – krzykn±³ gdzie¶ Harry Potter, a w powietrze wzlecia³y trzy ró¿d¿ki, które wcze¶niej przetrzymywa³ jeden z eskortuj±cych ich mê¿czyzn. – Ivy, ró¿d¿ka!

Ale Ivy nie mog³a oderwaæ siê od Jerome’a. Mê¿czyzny, który zamieni³ ostatnie miesi±ce jej w piek³o i prawdopodobnie zabi³ jej ojca. Chcia³a, ¿eby cierpia³ tak samo jako ona i jej bliscy. Gdyby mog³a, wybra³aby dla niego najbardziej bolesny ze sposobów umierania, ale mog³a w tym momencie korzystaæ jedynie z si³y swoich ramion.

- Ivy… - wychrypia³a Grace, z trudem ³ykaj±c powietrze. – Nie rób tego…

Czyje¶ zaklêcie znowu ¶wisnê³o jej ko³o ucha. Przydusi³a Jerome’a najmocniej jak potrafi³a, a potem nagle odskoczy³a od niego i wyrwa³a dziadkowi swoj± ró¿d¿kê z rêki.

- Impedimenta! – krzyknê³a, celuj±c w mê¿czyznê o bujnych w³osach. Jerome zamar³, nie mog±c wykonaæ ¿adnego ruchu. Ivy natychmiast wyczarowa³a niewidzialne wiêzy, które oplot³y go ciasno i unios³y do góry, po czym zabra³a jego ró¿d¿kê z pod³ogi i wsadzi³a do kieszeni d¿insów. – Petrificus Totalus! – krzyknê³a jeszcze dla pewno¶ci, ¿e dupek nie bêdzie móg³ uciec.

W holu walka dobiega³a koñca, a pracownicy ministerstwa rozbiegli siê po ca³ym domu w poszukiwaniu wspó³pracowników Jerome’a. W niektórych pomieszczeniach faktycznie musieli siê na nich natkn±æ, bo kilka razy na piêtrze da³o siê s³yszeæ huki.

- Jest tutaj! ¯yje! – krzykn±³ z kolei kto¶ z do³u.

Ivy spojrza³a na dziadka i obydwoje wybiegli z pomieszczenia wprost do przedpokoju, z którego drewniane schody prowadzi³y do piwnicy. Nie by³a to jednak zwyczajna piwnica, a raczej wiêzienna cela, przypominaj±ca te w Azkabanie. Na niewielkiej pryczy le¿a³ okaleczony James. By³ nieprzytomny.

- Musimy go natychmiast przetransportowaæ do Munga – zakomenderowa³ auror, który go odnalaz³.
- Tato… - wyszepta³a Ivy, dopadaj±c ojca. – Wszystko bêdzie dobrze, ju¿ jest po wszystkim… Musisz tylko wytrzymaæ. – Pog³aska³a go czule po g³owie, maj±c nadziejê, ¿e poczu³ jej dotyk. - Zabierzcie ze sob± Grace, jest u góry, ma problemy z oddychaniem – zwróci³a siê do aurora. – Jerome powiedzia³, ¿e mo¿e byæ pod wp³ywem jakiego¶ zaklêcia albo eliksiru, pogarsza siê jej z godziny na godzinê.

Mê¿czyzna pokiwa³ g³ow±, wyczarowa³ niewidzialne nosze, na których po³o¿y³ Jamesa i za pomoc± ró¿d¿ki przesuwa³ go w powietrzu.

- Os³aniajcie mnie, nie wiadomo, co dzieje siê u góry – powiedzia³ auror.

Ivy i Harry skinêli g³owami i ruszyli przodem. Na górze wci±¿ s³ychaæ by³o tupot stóp i rozwalaj±ce siê meble. Ostatni poplecznicy Jerome’a wci±¿ musieli stawiaæ opór. Aurorów by³o zbyt wielu, ¿eby mogli zostaæ pokonani. Ivy jako pierwsza wychyli³a siê przez drzwi, ¿eby zbadaæ sytuacjê panuj±c± na korytarzu. By³o pusto. Pobieg³a do pokoju, w którym zosta³a Grace i nachyli³a siê nad ni±.

- Aurorzy zabior± teraz ciebie i tatê do Munga – powiedzia³a uspokajaj±co. – Powiedzia³am, ¿e mo¿esz byæ pod wp³ywem jakiego¶ cholerstwa, wiêc zajm± siê tym – doda³a, ¶ciskaj±c j± za rêkê.

- A.. ty? – wydysza³a Grace. – Ch-chod¼… ze mn±.

Ivy u¶miechnê³a siê lekko.

- Muszê to doprowadziæ do koñca, pomogê aurorom. Wy¶lê z wami dziadka, w koñcu kto¶ musi przypilnowaæ uzdrowicieli, ¿eby dobrze wykonali swoj± robotê.

- Ivy, ja…

- Wiem. Ja te¿.

Dziadek Harry ¿ywo zaprotestowa³ na wie¶æ, ¿e musi opu¶ciæ pole walki. Ta jednak by³a prawie skoñczona, a Ivy nie mog³a tak po prostu uciec. Musia³a dokoñczyæ to, co zaczê³y jej babka i matka. Zreszt±, nosi³a nazwisko Potter.

Przed domem pojawili siê kolejni aurorzy. Czê¶æ z nich eskortowa³a jej dziadka, ojca i Grace bezpiecznie do strefy, z której mogli siê teleportowaæ do ¶w. Munga. Pozostali wbiegli do budynku, ¿eby pomóc kolegom, którzy wci±¿ pojedynkowali siê z najbardziej wytrwa³ymi s³ugami Jerome’a. Sam Jerome za¶ zosta³ przetransportowany przez parê najbardziej do¶wiadczonych aurorów prosto do wiêzienia w Azkabanie. Ivy wiedzia³a, ¿e pracownicy ministerstwa doskonale poradz± sobie bez niej, wiêc wymknê³a siê z domu i ruszy³a w stronê klifów, sk±d mo¿na by³o siê teleportowaæ. W rêku trzyma³a ró¿d¿kê swoj± i Jerome’a. Powinny wystarczyæ. Zanim rozleg³ siê g³o¶ny trzask, Ivy rzuci³a ostatnie spojrzenie na dom, w którym rozpêta³o siê piek³o i zniknê³a.

Aportowa³a siê jak najbli¿ej szczytu Carn Eige i rozpoczê³a wspinaczkê. Zgodnie z notatk±, któr± kilka tygodni wcze¶niej znalaz³a, próbuj±c rozwi±zaæ tajemnicê amuletu, wszystko mia³o zakoñczyæ siê w miejscu, w którym siê rozpoczê³o. Amulet móg³ nadal spe³niaæ swoj± rolê tylko wtedy, gdy znajdowa³ siê w podziemiach wydr±¿onych przez staro¿ytne irlandzkie ludy w górze Carn Eige. Ivy uwa¿a³a, ¿e to lekko przesadzona historia, ale teraz obchodzi³o j± tylko ukrycie amuletu. Nie wiedzia³a, czy to przez to, ¿e ju¿ wcze¶niej tutaj by³a, czy mo¿e by³a to wina adrenaliny, ale dotarcie na miejsce nie zajê³o jej du¿o czasu. Kiedy znalaz³a siê w tunelu, machnê³a ró¿d¿k±, ¿eby wyczarowaæ ¶wiat³o i najciszej jak umia³a, kierowa³a siê do miejsca, w którym znalaz³a amulet. Liczy³a siê z tym, ¿e mo¿e natkn±æ siê na rannego Bena, chocia¿ mia³a ogromn± nadziejê, ¿e umar³. Wreszcie dotar³a na miejsce bez przeszkód, jednak cia³a Bena nigdzie nie by³o. Rozejrza³a siê dooko³a, próbuj±c o¶wietliæ sobie drogê, ale by³o pusto i niemal przera¼liwie cicho. Postanowi³a nie marnowaæ czasu i ukry³a amulet w wydr±¿onym miejscu w skale, zabezpieczaj±c go jak najlepiej umia³a. £opat±, któr± zostawi³a kilka godzin wcze¶niej, zasypa³a otwór i za pomoc± czarów uklepa³a wszystko tak, ¿eby kryjówka nie wygl±da³a na ¶wie¿o zakopan±. Amulet, tajemna broñ przeciwko zag³adzie, znajdowa³ siê w miejscu stworzonym przez jego wytwórców. Historia zatoczy³a ko³o.

Wracaj±c, rozgl±da³a siê uwa¿nie, ale wygl±da³o na to, ¿e by³a wewn±trz Carn Eige ca³kiem sama. Adrenalina, która wcze¶niej wype³nia³a jej cia³o zaczyna³a ustêpowaæ zmêczeniu i ogromnemu stresowi. Czy uzdrowicielom uda siê posk³adaæ jej ojca? Czy znajd± antidotum na dolegliwo¶ci Grace? Do tej pory stara³a siê odpêdzaæ od siebie te my¶li, ale im bli¿ej by³a zakoñczenia sprawy, tym bardziej zaczyna³a siê martwiæ. Tu¿ przed wyj¶ciem z tunelu Ivy us³ysza³a szelest. Odwróci³a siê gwa³townie, a ¶wiat³o jej ró¿d¿ki o¶wietli³o ciemno¶æ wy³aniaj±c± siê z oddali.

- A trzeba by³o mnie zabiæ – powiedzia³ Ben, a jego g³os by³ tak lodowaty, ¿e Ivy przesz³y ciarki. – Avada…

- Drêtwota! – krzyknê³a Ivy, ale zaklêcie odciê³o ¶wiat³o z jej ró¿d¿ki, wiêc nie by³a pewna, czy trafi³a. W oddali rozleg³ siê jednak huk roztrzaskiwanych ko¶ci, a ze ¶cian posypa³y siê kamienie. W tunelu znowu zapad³a cisza. – Lumos – szepnê³a Ivy i zobaczy³a, ¿e kilkana¶cie metrów w g³±b, pod stert± kamieni, które zasypa³y wej¶cie do miejsca, w którym ukry³a amulet, nieruchomo le¿a³ zakrwawiony Ben.

Podbieg³a do niego jeszcze, odnajduj±c pod kamieniami po³aman± ró¿d¿kê. Musia³ mieæ drug± w zapasie, jego ró¿d¿kê zabra³a kilka godzin wcze¶niej zaraz po tym, jak dosta³ kamieniem w g³owê. Zabra³a szcz±tki tej nowej, sprawdzi³a jeszcze puls na jego szyi i po raz ostatni spojrza³a w martwe oczy cz³owieka, którego do niedawna uwa¿a³a za przyjaciela.

- Oby¶ zgni³ w piekle – powiedzia³a na odchodne i na zawsze opu¶ci³a Carn Eige i Wyspê Skye.


Komentarze
avatar
Prefix u¿ytkownikaAlette  dnia 16.05.2018 09:28
Po takim czasie nale¿y Ci siê porz±dny komentarz, ale piszê z telefonu, wiêc mo¿e wyj¶æ marnie haha. Jednak nie zostawiê tego na pó¼niej, bo bojê siê ¿e zapomnê, co powinnam napisaæ.

Na pewno super, ¿e da³a¶ radê! Nie wiem czy to ju¿ koniec, ale je¶li nawet, to wygl±da dobrze i jestem zadowolona.
To z pewno¶ci± bêdzie jedno z moich ulubionych ff na stronie. ¦wietnie w tym rozdziale poprowadzi³a¶ akcje. Ani chwili siê nie nudzi³am, czu³am siê bardzo blisko wydarzeñ. Dobry fina³ - z jednej strony super, ¿e g³ówna bohaterka rozwi±za³a zagadkê, ale te¿ konieczna by³a pomoc aurorów. Nie ¿e rozwali³a przeciwników moc± Feniksa i jednoro¿ca :D ona zreszt± jest mocn± czê¶ci± tej historii. Niby zwyczajna, ale z konkretn± osobowo¶ci±. Nie niesie jej wyj±tkowa zdolno¶æ ale bardziej charakter. Harry wydaje mi siê sob±, nawet je¶li nieco inaczej wyobra¿am sobie jego ¿ycie. Grace te¿ na plus. Ciut mo¿e zabrak³o mi mocy po tej drugiej stronie - Jerome nie zrobi³ na mnie wra¿enia, ale w gruncie rzeczy pozna³am go dopiero teraz. Nie jestem te¿ fank± Bena, od pocz±tku zachowywa³ siê jak zdrajca. Ale to nie oni s± tutaj najwa¿niejsi.

Tak czy inaczej by³o super i pisz dalej.
avatar
Prefix u¿ytkownikaSam Quest  dnia 22.03.2020 13:02
Postanowi³am wróciæ do czytania ff i wybra³am ten ff na swój powrót, bo do tej pory pamiêtam jak siê wci±gnê³am w t± historiê. Jest to zreszt± jedna z pierwszych serii jakie czyta³am na HPnecie i pamiêtam t± rozpacz, ¿e mia³a¶ tak d³ug± przerwê.
Co do samego rozdzia³u, to ¶rednio pamiêtam wydarzenia poprzednich czê¶ci, to zdecydowany minus czytania "na raty", ale i tak bardzo szybko wci±gnê³am siê w t± historiê i poczu³am siê z¿yta z bohaterami, kibicowa³am im i chcia³am by wszystko zakoñczy³o siê dobrze.
Znaj±c Twoje ff, wcale nie by³am pewna, ¿e wszyscy prze¿yj± i bêd± ¿yæ d³ugo i szczê¶liwie. Bardzo dobrze stworzy³a¶ napiêcie w tej scenie w chacie, bo serio stresowa³am siê co bêdzie dalej.

Podoba mi siê takie zakoñczenie tej historii, amulet zosta³ schowany, Ben zabity i mo¿na ¿yæ dalej.
Popieram Al, ¿e g³ówna bohaterka to najmocniejsza strona tego ff, te¿ j± lubi³am, nawet jak mnie wkurza³a to lubi³am j± nie lubiæ. xD

Bardzo dobra historia i bêdê na pewno wspomina³a te ff dobrze.
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Brak ocen. Mo¿e czas dodaæ swoj±?
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjêcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.18