Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje naprawdê

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór± z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 45
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[NZ] Dziki py³ek
Hogwart i Ludzie Lodu, dzieli je historia, ale ³±czy magia. Od dawna chcia³am ich ze sob± po³±czyæ i wreszcie siê sta³o. Historia dziewczyny, która stawia czo³o swojemu przeznaczeniu. Tak po prostu:)
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 72712 razy.
Rozdzia³y: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16], [17], [18], [19], [20], [21], [22], [23].
Lód i zemsta
Walka pomiêdzy dobrem a z³em osi±gnê³a poziom kulminacyjny. W tym rozdziale wa¿± siê losy ca³ej ludzko¶ci.

Rzuci³a siê z ca³ym impetem na drzwi, za którymi zniknêli jej towarzysze. Uderza³a piê¶ciami, a¿ zdar³a sobie z nich skórê, krzycza³a, dopóki z jej ust nie zacz±³ wydostawaæ siê jedynie cichy skrzek. Wreszcie osunê³a siê na ziemiê, a jej cia³em wstrz±sn±³ szloch. Mia³a ju¿ do¶æ. Ca³a wola walki, nadzieja i si³a ulotni³y siê, pozbawiaj±c Villemo chêci do ¿ycia. Czu³a siê jak ma³a, bezbronna dziewczynka, samotna, bez cienia szans na prze¿ycie. Najgorsza by³a jednak niewiedza, co siê sta³o z jej towarzyszami. Wyobra¿a³a sobie, jak cienkie pn±cza owijaj± siê wokó³ ich cia³ i zaciskaj±, a¿ do ostatniego tchnienia. Otar³a ³zy i opar³a siê o bramê, zapominaj±c zupe³nie, ¿e mo¿e groziæ jej ¶miertelne niebezpieczeñstwo. Westchnê³a g³êboko, zamknê³a oczy, bo poczu³a siê totalnie wyczerpana.
- Jeste¶cie tam? - szepnê³a do drzwi, a po przed³u¿aj±cej siê ciszy odpowiedzia³a sama sobie:
- Jeste¶ sama. Ca³kowicie sama.

Czu³a, ¿e odp³ywa. Jej ¶wiadomo¶æ powêdrowa³a do ciep³ego salonu w Grastensholm. Tata nakrywa³ do sto³u nuc±c jak±¶ piosenkê, a mama wk³ada³a kwiaty do piêknego, antycznego wazonu, który Villemo znalaz³a kiedy¶ na strychu, w¶ród zapomnianych rodowych pami±tek.
- Jaki wspania³y! Jak dobrze, ¿e go znalaz³a¶, by³aby szkoda, gdyby przepad³ - ucieszy³a siê mama, obracaj±c w rêku porcelanowy przedmiot z wypuk³ym, ro¶linnym ornamentem.
- Faktycznie jest piêkny, jak tylko go zobaczy³am pomy¶la³am, ¿e ci siê spodoba.
- Ciekawe do kogo nale¿a³, mo¿e nawet do które¶ z czarownic naszego rodu.
Villemo zapatrzy³a siê w wazon i próbowa³a sobie wyobraziæ, jak Sol lub Ingrid trzymaj± w nim kwiaty i jako¶ jej to nie pasowa³o.
- W±tpiê, by zawraca³y sobie g³owê takimi pospolitymi przedmiotami.
Mama Villemo wodzi³a palcem po wzorze przypominaj±cym dzikie pn±cza.
- My¶lê, ¿e najwspanialsze w nich by³o w³a¶nie to, ¿e by³y takie ludzkie. Nie gardzi³y zwyczajnym ¿yciem i tym, co siê z nim wi±za³o. Potrafi³y cieszyæ siê ma³ymi rzeczami, a przynajmniej stara³y siê, by ¿yæ, chocia¿ namiastk± normalno¶ci.
- Sk±d to wiesz? - Zapyta³a Villemo, sceptycznie nastawiona do tej teorii.
Pani Gard zamy¶li³a siê na chwilê.
- Te¿ taka jeste¶, wra¿liwa na subtelne piêkno, szukaj±ca szczê¶cia w zwyk³ych sytuacjach i przedmiotach.
Villemo za¶mia³a siê dobrotliwie - Mamo, ale ja nie jestem czarownic±.
- Nie by³abym tego taka pewna, córeczko, nigdy nic nie wiadomo.

- To ju¿ koniec.
Villemo drgnê³a, wyrwana ze wspomnieñ. Serce podskoczy³o jej do gard³a, s³ysz±c znienawidzony, skrzekliwy g³os. Wsta³a gwa³townie, a¿ zakrêci³o jej siê w g³owie i musia³a oprzeæ siê o drzwi. Potrzebowa³a chwili, by mroczki przed oczami zniknê³y, a to wystarczy³o, by jaka¶ potworna si³a uderzy³a w ni± niczym obuchem. Upad³a kilka metrów dalej, uderzaj±c kolanami w tward±, ubit± ziemiê. Rozdar³a przy tym rajstopy, a na ziemi zostawi³a plamê krwi. Wbrew pozorom atak ten nie pozbawi³ Villemo si³. Wrêcz przeciwnie, poczu³a wzrastaj±cy w niej gniew i uderzenie adrenaliny.
- Ty tchórzu! Nie masz odwagi spojrzeæ mi w twarz! Wykrzyknê³a przed siebie, nie widz±c nic oprócz mg³y. Nie mia³a planu go prowokowaæ, w³a¶ciwie to nie mia³a pojêcia, co robiæ, wiedzia³a tylko tyle, ¿e z³o¶æ dodaje jej si³, których potrzebowa³a, by siê broniæ.

Podnios³a siê i stanê³a wyprostowana, czekaj±c na kolejny ruch Tengela Z³ego. Zacisnê³a d³onie, skupiaj±c siê na energii, któr± poczu³a, a która ewidentnie kumulowa³a siê w jej palcach.
- Jestem czarnownic± - powtarza³a w my¶lach - pochodzê z Ludzi Lodu i nie potrzebujê ¿adnej ró¿d¿ki. Moj± moc± jest pierwotna si³a pochodz±ca z natury.
Nie by³o to jedynie desperackie wmawianie sobie, ¿e da radê. Czu³a w sobie prawdziwy przyp³yw energii i uczepi³a siê niego, jako ostatniej nadziei.

Wokó³ wszystko sta³o siê bardziej wyraziste, nabra³o mocniejszych kontrastów, a d¼wiêki ostro wdziera³y siê w uszy. Dok³adnie s³ysza³a szuranie starych korzeni, kapanie wody ze zwisaj±cych ska³, a nawet ciche rozmowy uczniów ponad sklepieniem komnaty. Spojrza³a na swoje d³onie i zachwyci³a siê blaskiem, który z nich emanowa³ oraz pe³zaj±cymi po przedramionach jêzykami b³êkitnego ognia.

- Zaczynamy zabawê - odezwa³ siê g³os, a Villemo natychmiast skierowa³a uwagê w jego stronê. Otworzy³a oczy ze zdziwienia, gdy zobaczy³a stoj±cego na skalnej pó³ce, kilka metrów nad ziemi± mê¿czyznê. By³ ubrany w futro z jakiego¶ polarnego, puchatego stworzenia, przez co wydawa³ siê groteskowo szeroki, przy dosyæ niskim wzro¶cie. Twarz mia³ niespotykanie piêkn±, prosty nos, zmys³owe usta, mocne szczêki i ko¶ci policzkowe. Czarne jak wêgiel w³osy opada³y falami na ramiona oraz wysokie, g³adkie czo³o. Oczy, nieco sko¶ne, z ¿ó³tymi têczówkami, patrzy³y lodowatym wzrokiem, spod gêstych, ciemnych rzês. Villemo wyra¼nie widzia³a ka¿dy cal jego sylwetki i doskonale rozpoznawa³a charakterystyczne cechy nomadów. W ¿y³ach Tengela Z³ego p³ynê³a równie¿ krew japoñskiego czarnoksiê¿nika, dlatego by³ nieco wy¿szy od przeciêtnych mieszkañców tundry, ale wci±¿ ni¿szy od Villemo. Dziewczyna nie zdziwi³a siê nag³± przemian± jej z³ego przodka, spodziewa³a siê, ¿e wraz z odzyskiwaniem si³, Tengel powróci do swojego dawnego wygl±du, a z kronik Ludzi Lodu wiedzia³a, ¿e by³ on niegdy¶ niebywale przystojnym mê¿czyzn±. ¯a³owa³a, ¿e w parze z urod±, nie posiada³ równie piêknej duszy.

Tengel odepchn±³ siê od ska³y i zeskoczy³ z gracj± na ziemiê, rozpraszaj±c mg³ê, a trzepotanie jego zimowego p³aszcza nieprzyjemnie dra¿ni³o wra¿liwy s³uch Villemo. Uniós³ rêce i wypowiedzia³ jakie¶ s³owa, które dla Villemo by³y zupe³nie nieznane. Spiê³a siê, czekaj±c na jaki¶ atak z jego strony, ale nic takiego siê nie wydarzy³o.
Zarejestrowa³a na skórze, ¿e w komnacie gwa³townie spad³a temperatura. Pomieszczenie wype³ni³o siê mocnymi podmuchami powietrza, z zawieszonymi w nim kryszta³kami lodu, które skrzy³y siê z³owrogim blaskiem. By³y równie piêkne co niebezpieczne, dok³adnie jak ich stwórca. Zauwa¿y³a z uk³uciem w sercu, ¿e wszystkie znajduj±ce siê w komnacie korzenie zastyg³y w bezruchu, pokrywaj±c siê lodem. Villemo traktowa³a wszystkie ro¶liny, jak ¿ywe stworzenia i wiedzia³a, ¿e te prastare korzenie w³a¶nie umieraj±. Z ust dziewczyny wydobywa³y siê k³êby pary, za ka¿dym razem, gdy wstrz±¶niêta, gwa³townie wydycha³a powietrze. W³osy, jeszcze przed chwil± mokre od potu, zamieni³y siê w sztywne, oszronione str±ki. Villemo z ulg± zauwa¿y³a, ¿e panuj±cy mróz nie jest dla niej zbyt dotkliwy, domy¶la³a siê, ¿e to dziêki energii, która rozchodzi³a siê po jej ciele.

Przez kolejne kilka minut komnata przeistacza³a siê w skut± lodem jaskiniê. Ska³y, sklepienie oraz pod³o¿e, wszystko mieni³o siê mro¼nym ca³unem, przyt³acza³o lodowymi formacjami, które tworzy³y siê pod wp³ywem wiatru.
Tengel zakoñczy³ zaklinanie, wyra¼nie zadowolony z siebie.
- Niemal jak w domu - podsumowa³ swoje dzie³o, które mia³o daæ mu namiastkê zimnego i wietrznego Taran-gai, jedynego miejsca, w którym czu³ siê prawdziwym w³adc±, niepokonanym i budz±cym grozê w¶ród ludzi i zwierz±t. U¶miechn±³ siê z³owieszczo, b³yszcz±c bia³ymi, piêknymi zêbami i rozejrza³ siê niczym poluj±cy sêp.
- Zapomnia³em, ¿e tu jeste¶ Dziki Py³ku - zwróci³ siarkowe oczy w stronê Villemo. - Na czym skoñczyli¶my? Ach tak, mia³em ciê po¿reæ.

Dziewczyna drgnê³a, wyrwana z podziwiania krajobrazu, który wokó³ niej powsta³. Tengel z zawrotn± prêdko¶ci± zbli¿y³ siê do niej, sun±æ kilka centymetrów nad ziemi±, a jego piêkn± twarz wykrzywi³a chêæ mordu. Wyci±gn±³ w jej kierunku rêce, którymi zgarn±³ lodowe powietrze, skumulowa³ w postaæ twardej, zbitej kuli i cisn±³ w jej stronê z prêdko¶ci± b³yskawicy. Villemo jednak by³a przygotowana na cios i zanim ¶mierciono¶ny lód do niej dolecia³, wykona³a w powietrzu owalny ruch rêk±, tworz±c b³êkitn± tarczê. Kula roztrzaska³a siê o jej drgaj±c± powierzchniê na tysi±ce mieni±cych siê drobinek, zasypuj±c dziewczynê niczym konfetti. Wykorzystuj±c kamufla¿ z lodowego py³u, zrobi³a kilka kroków w ty³ i w bok. Tengel Z³y zaskoczony odparciem ataku nie zauwa¿y³ nowej pozycji dziewczyny, a ta wykorzystuj±c przewagê, wystrzeli³a ze swoich d³oni b³êkitne jêzyki ognia, wprost w jego postaæ. Tengel by³ jednak szybszy, ni¿ siê spodziewa³a. W mgnieniu oka poderwa³ siê w powietrze, tak ¿e ogieñ musn±³ jedynie jego d³ugi, futrzany p³aszcz.
- Widzê, ¿e znasz jakie¶ sztuczki, ale takie hokus-pokus nie robi± na mnie wra¿enia. - Tengel wyl±dowa³ na skalnej pó³ce, kilka metrów ponad g³ow± Villemo, sk±d mia³ idealny widok na ca³± komnatê.

Dziewczyna wiedzia³a, ¿e blefuje, widzia³a w jego oczach zaskoczenie, kiedy wyczarowa³a tarczê ochronn±. Tengel Z³y od zawsze by³ k³amliwym, zadufanym w sobie i niezbyt inteligentnym padalcem. Nigdy nie zada³ sobie trudu na poznawanie swoich przeciwników wierz±c, ¿e bez wzglêdu na wszystko jest najpotê¿niejszym czarnoksiê¿nikiem na ¶wiecie. Villemo postanowi³a wykorzystaæ jego s³abo¶ci, ale jeszcze nie mia³a pomys³u jak to zrobiæ. Obawia³a siê, ¿e w tej komnacie nie ma szans na prze¿ycie, Tengel dyktowa³ tu warunki, a wiêc musia³a siê st±d wydostaæ. Zerknê³a na bramê, któr± tu wesz³a, jednak by³a doszczêtnie skuta lodem, bez szans na to, by chocia¿by drgnê³a. Natomiast tunel prowadz±cy do lasu, którym przyby³a tu z Arturem, sta³ otworem. Widzia³a, jak mocne pr±dy zimowego powietrza wydostaj± siê przez niego na zewn±trz jaskini. To by³a jej szansa.

Tengel Z³y zdawa³ siê czytaæ w jej my¶lach.
- My¶lisz, ¿e mi uciekniesz? - za¶mia³ siê paskudnie, wywo³uj±c na skórze Villemo gêsi± skórkê. - Zabawimy siê troszkê.
Dziewczyna nie czekaj±c na jego ruch, pu¶ci³a siê biegiem w stronê tunelu, co nie by³o proste na oblodzonej powierzchni. Tengel Z³y ruchem rêki wyczarowa³ tu¿ przed ni± potê¿n± lodow± ska³ê, z któr± niemal siê zderzy³a. Wyminê³a j±, ale kolejna pojawi³a siê tak nagle, ¿e wpad³a na ni±, uderzaj±c g³ow±. Upad³a. Na kolanach ruszy³a w innym kierunku, wsta³a i po kilku szybkich krokach ponownie zosta³a zablokowana przez lodowy sto¿ek. Tengel Z³y rechota³ widz±c, jak desperacko miota siê pomiêdzy labiryntem bry³ lodu, nie wiedz±c ju¿, w którym kierunku powinna siê udaæ.

Villemo po¶lizgnê³a siê i upad³a prosto na ko¶æ ogonow±. Syknê³a z bólu, który rozszed³ siê po krêgos³upie, ale nie wsta³a, czuj±c siê nieco bezpieczniej, os³oniêta przez wyczarowane lodowe ¶ciany. Nie mia³a ju¿ si³y i musia³a chocia¿ chwilê odpocz±æ. Jej wzrok przyku³ pod³u¿ny przedmiot le¿±cy tu¿ ko³o jej nogi. Serce podskoczy³o jej do gard³a, gdy zrozumia³a, ¿e to ró¿d¿ka. Musia³a wypa¶æ Nevillowi lub Mcgonagall albo nale¿a³a do Patricka, nie umia³a rozpoznaæ. Momentalnie w jej g³owie powsta³ plan ucieczki. Wci±¿ bêd±c na kolanach, przygl±da³a siê, jak zimne powietrze kumuluj±ce siê tu¿ nad ziemi± wêdruje w jednym kierunku. Do wyj¶cia.

- Nie my¶l, ¿e ciê nie widzê suko! Jeste¶ ju¿ martwa!
Irytacja Tengela Z³ego wynika³a z tego, ¿e nie by³ pewien, gdzie dziewczyna siê znajduje. Widzia³ w dole mnóstwo lodowych ¶cian, a w niemal ka¿dym odbija³a siê postaæ Villemo, odwrócona do niego ty³em. Ona wyczuwa³a jego napiêcie i to dodawa³o jej si³. Wiedzia³a, co musi zrobiæ, pamiêtaj±c jak Mcgonagall zaklêciem zniszczy³a lodowy sto¿ek, zanim zosta³a porwana przez dzikie pn±cza.
Wci±¿ obserwuj±c pêd powietrza, wsta³a, czuj±c przeszywaj±cy ból w plecach.
Tengel Z³y widzia³ kilka jej postaci, jak celuj± ró¿d¿k± w lodow± ¶cianê, nastêpnie us³ysza³.
- Bombarda Maxima!

Ogromny huk wype³ni³ komnatê, kiedy jedna z bry³ eksplodowa³a, tworz±c mieni±cy siê ob³ok. Tengel Z³y drgn±³, ale nie zd±¿y³ zareagowaæ, gdy¿ tu¿ po sobie zaczê³y wybuchaæ kolejne lodowe ¶ciany. - Bombarda Maxima! - Bombarda Maxima! Bombarda Maxima!
Villemo torowa³a sobie drogê do tunelu, raz po raz celuj±c ró¿d¿k± w kolejne przeszkody na swojej drodze. Komnatê po sufit wype³ni³a chmura lodu, ale dziewczyna, nisko pochylona, sz³a za pe³zaj±cym po ziemi powietrzem.
Tengel Z³y lata³ ponad komnat±, próbuj±c dojrzeæ Villemo, ale na pró¿no. Spanikowany nie widzia³ co zrobiæ, nie by³ przygotowany na taki obrót spraw. Oszo³omiony zaklêciami i potwornym ha³asem, dopiero po pewnej chwili wzi±³ siê w gar¶æ i za pomoc± zaklêcia rozgoni³ mg³ê na boki. Komnata ukaza³a mu siê niemal w ca³ej swojej rozci±g³o¶ci, poraniona stercz±cymi pozosta³o¶ciami po lodowym labiryncie. Villemo jednak ju¿ nie by³o.

Sz³a tunelem, st±paj±c po zamarzniêtych korzeniach, a lodowaty wiatr wiej±cy jej w plecy, nieco u³atwia³ poruszanie siê. Czu³a siê tak, jakby kto¶ przetr±ci³ jej krêgos³up, a ból zacz±³ promieniowaæ do lewej nogi. Ku¶tykaj±c, wesz³a do lasu, który zupe³nie nie wygl±da³ tak, jak go zapamiêta³a. Wszêdzie by³o bia³o. Na ziemi zalega³ kilkucentymetrowy ¶nieg, a wszystkie korzenie, które wchodzi³y do tunelu zamar³y w bezruchu, skute lodem. Prastare drzewa, których grube konary siêga³y kilkudziesiêciu metrów wysoko¶ci, mia³y kolor alabastrowy, tak samo, jak ich ³yse, przerzedzone korony. Villemo brodzi³a powoli w ¶niegu, czuj±c jak ten wdziera siê w jej liche pó³buty. Otuli³a siê w±t³±, postrzêpion± peleryn± i chuchaj±c ob³okami sz³a przed siebie, potykaj±c siê o skryte w bia³ym puchu korzenie. ¯al rozsadza³ jej piersi, na widok tego pozbawionego ¿ycia lasu. Wiedzia³a, ¿e od dawna Tengel Z³y zatruwa³ go swoj± moc±, zara¿aj±c z³em, ale jednak by³ to ¿ywy organizm, tak samo zaatakowany przez jej z³ego przodka, jak ona sama. Czu³a na sobie ch³odne podmuchy wydobywaj±ce siê z tunelu i mia³a wra¿enie, ¿e przybra³y na sile. Mroczne tchnienie dociera³o w las bardzo daleko, Villemo nie mog³a dojrzeæ koñca tego lodowego królestwa. Czu³a w powietrzu atmosferê ¶mierci, bólu i têsknoty i by³a pewna, ¿e te wibracje pochodz± od drzew. By³a wyczulona na tego typu sygna³y, szczególnie je¶li dotyczy³y jaki¶ skrajnie intensywnych uczyæ.
- Tak mi przykro - szepta³a raz po raz. - To okropne co was spotka³o.
Us³ysza³a ciche skrzypniêcia, jakby odpowied¼ jakiego¶ dogorywaj±cego drzewa, w którym jeszcze ¿yciodajne soki nie do koñca zamarz³y.

Stanê³a i odwróci³a siê w stronê, z której przysz³a. Nigdzie nie widzia³a swojego prze¶ladowcy, a jednak czu³a jego obecno¶æ, która unosi³a siê wraz z podmuchami mro¼nego powietrza. Otar³a ³zy, które zamarzaj±c szczypa³y j± w twarz.
- Muszê siê ogrzaæ, inaczej zamarznê.
Skupi³a siê na wytworzeniu energii i bez problemu otoczy³a siebie b³êkitnym, ciep³ym ogniem. Ubranie momentalnie wysch³o, a palce u stóp przyjemnie odtaja³y. Ogrzana, czu³a ¿e wracaj± jej si³y, nawet ból w krêgos³upie niemal usta³. Im bardziej czu³a siê pewna siebie, tym wiêcej ciep³a z siebie zaczê³a wydzielaæ. Nawet ¶nieg wokó³ jej nóg zacz±³ topnieæ, ods³aniaj±c zbutwia³e, zgni³e pod³o¿e. Villemo patrzy³a na to z niedowierzaniem, a jej serce zaczê³o nape³niaæ siê nadziej±. Czy da radê?

Przy³o¿y³a d³onie do jednego z drzew i stara³a siê wys³aæ w jego stronê ca³± swoj± energiê, napêdzan± mi³o¶ci± do natury i do ¿ycia. Od koñców palców dziewczyny rozchodzi³y siê po konarze b³êkitne promienie, topi±c lód i wnikaj±c przez korê g³êboko do wnêtrza drzewa. Ju¿ po chwili odtaja³o po sam± koronê, która niczym z rado¶ci zaczê³a siê ko³ysaæ, zrzucaj±c resztki zalegaj±cego na niej ¶niegu.
- Niesamowite! Uda³o siê!
Villemo napêdzana powodzeniem swoich dzia³añ po³o¿y³a d³onie na ziemi. Jej my¶li ograniczy³y siê wy³±cznie do uczuæ takich jak mi³o¶æ, ciep³o, scalenie siê z natur±. Czu³a siê jego czê¶ci± niczym pierworodne dziecko natury, staj±ce siê z ni± jedno¶ci±. ¦nieg topnia³ w szalonym tempie, gdy¿ ciep³o od cia³a dziewczyny rozchodzi³o siê we wszystkie strony, wspinaj±c siê po drzewach, które odzyskiwa³y swój dawny kolor. Villemo nadal czu³a porywisty, mro¼ny wiatr wiej±cy od strony tunelu, ale nie mia³ ju¿ takiej si³y przebicia, by skuwaæ lodem.

Nagle co¶ uderzy³o j± w bok, odbi³a siê od jednego z drzew i upad³a na mokr± ¶ció³kê. Przez chwilê widzia³a jedynie mroczki przed oczami, nastêpnie zosta³a uniesiona w powietrze i upad³a kilka metrów dalej.
- My¶la³a¶, ¿e mi uciekniesz szmato? - zasycza³ Tengel Z³y, chwyci³ j± za w³osy i poci±gn±³ pod ogromny, stary d±b.
- Tym razem nie bêdê siê z tob± cacka³. Nie mam ju¿ na to czasu.
Podszed³ do niej, wykrêci³ jej rêce, zakleszczy³ nogi i wgryz³ siê w jej szyjê niczym wampir. Villemo krzyknê³a i zaczê³a siê wyrywaæ, ale u¶cisk jej z³ego przodka by³ niczym imad³o. Czu³a przera¼liwy ból, od którego pociemnia³o jej w oczach. S³ysza³a jak Tengel Z³y obrzydliwie ch³opce jej krew, mrucz±c przy tym, jakby doznawa³ uniesienia. Oderwa³ siê na chwilê od niej i spojrza³ jej w oczy.
- Dam ci tê przyjemno¶æ i pozwolê ostatni raz spojrzeæ na co¶ wspania³ego.
Na skutek utraty krwi Villemo ledwo go s³ysza³a i widzia³a. Jak za mg³± majaczy³y jej dwa, straszne, ¿ó³te punkciki. Przesi±kniête z³em i nienawi¶ci± spojrzenie. Ona jednak my¶la³a tylko i wy³±cznie o tym umieraj±cym lesie, o przyjacio³ach, których straci³a oraz o ca³ym ¶wiecie, który ucierpi przez Tengela Z³ego, bo ona zawiod³a.
Ponownie wbi³ zêby w ranê na jej szyi, chc±c jak najwiêcej wypiæ krwi, póki jeszcze ¿y³a. Nie zauwa¿y³, ¿e z cia³a Villemo emanowa³o ciep³o wprost do starego dêbu, do którego by³a przyci¶niêta. Nie zauwa¿y³ równie¿, ¿e drzewo poruszy³o swoj± koron±, najpierw ociê¿ale, a potem coraz gwa³towniej.

W pewnym momencie Tengel Z³y zosta³ uniesiony w powietrze, a z jego gard³a wydosta³ siê piskliwy wrzask. Jedna z ga³êzi owinê³a siê wokó³ jego tu³owia i zanim zd±¿y³ cokolwiek powiedzieæ lub ruszyæ rêk±, kilka innych zdo³a³o unieruchomiæ mu koñczyny i zakryæ usta. Villemo osunê³a siê po pniu i na wpó³ le¿±co patrzy³a w górê na przera¿aj±ce widowisko. W tym momencie cieszy³a siê, ¿e jej wzrok odmawia pos³uszeñstwa i dostrzega jedynie plamy odcinaj±ce siê na wci±¿ mro¼nym krajobrazie.
Mnóstwo mniejszych i wiêkszych ga³êzi owinê³o siê woko³o cia³a Tengela. Te najmniejsze wpe³z³y do wszystkich mo¿liwych otworów jego cia³a, rozrywaj±c go od ¶rodka, a wiêksze ¶cisnê³y, niczym wyrzynan± g±bkê. Nie trwa³o to d³u¿ej ni¿ kilka sekund, kiedy po nieprzyjemnym odg³osie mia¿d¿onych ko¶ci, po ga³êziach sp³ynê³a jego krew, a z cia³a Tengela Z³ego zosta³o niemal wy³±cznie przesi±kniête krwi± futro. Las dokona³ straszliwej zemsty a Tengel Z³y zakoñczy³ swój ¿ywot.


Komentarze
avatar
Anastazja Schubert  dnia 25.01.2023 13:06
Nareszcie uda³o mi siê przeczytaæ, choæ nie zajê³o to tak d³ugo jak poprzednich dwóch rozdzia³ów, co do których nie zorientowa³am siê, ¿e siê pojawi³y.
Jestem pod wra¿eniem jak Villemo w takiej sytuacji znalaz³a w sobie si³ê do tego, ¿eby my¶leæ dobrze, ¿eby uwalniaæ z siebie mi³o¶æ i pozytywne uczucia. Mo¿e te¿ jestem trochê zdziwiona, ale czy akurat takie rzeczy powinny mi siê wydawaæ nierealistyczne w opowie¶ci, która ca³a dzieje siê w magicznym ¶wiecie? jezyk Za to ju¿ po chwili to, co wydawa³o mi siê ¶rednio mo¿liwe, sta³o siê najwa¿niejszym elementem, dziêki któremu uda³o siê walczyæ z Tanglem Z³ym. Bra³am pod uwagê, ¿e byæ mo¿e nie Villemo sobie z nim da radê, chocia¿ gdy zniknêli pozostali bohaterowie trochê ten scenariusz siê skomplikowa³. W mojej g³owie wci±¿ mogli wpa¶æ tam znienacka i go powaliæ, takiego obrotu sprawy jednak w ogóle siê nie spodziewa³am i bardzo mi siê podoba.
Domy¶lam siê, ¿e to ostatni lub przedostatni rozdzia³, teraz wiêc ju¿ tylko czekam na domkniêcie opowie¶ci :)
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Brak ocen. Mo¿e czas dodaæ swoj±?
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjêcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.28