Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Harry Potter and the...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Subiektywna recenzja i przemyślenia po obejrzeniu filmu o Harrym z pistoletem.
>> Czytaj Więcej

Ranking momentów z E...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem rankingu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Q&A z J&O Phelps

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

O&A z Jamesem i Oliverem Phelpsami przeprowadzone przez serwis Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Evanna Lynch

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Krótka biografia, opis kariery i ciekawostki o filmowej Lunie
>> Czytaj Więcej

Uzupełnij cytaty - Z...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizów zamieszczonych w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Quiz o Tajnych Przej...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.<br />
>> Czytaj Więcej

Quiz - Mniej znani b...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Jak dobrze zapamiętałeś wspomnianych bohaterów w serii?<br /> Tłumaczenie quizu z Pottermore.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Złośliwość rzec...

Tytuł: Złośliwość rzeczy niepotrzebnych
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikafleja

to moje pierwsze takie dziwne coś
>> Czytaj Więcej

[NZ]Prolog - Ciemne...

Tytuł: Prolog - Ciemne chmury
Seria: Inne dziedziny magii
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Prolog akcji. Dzieje się miesiąc przed rozpoczęciem właściwej akcji.
>> Czytaj Więcej

Lacock

Tytuł: Lacock
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNedelle

Praca na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fan Fiction, która zawiera w sobie krótką przygodę Lockhart...
>> Czytaj Więcej

Kot007 przeprow...

Tytuł: Kot007 przeprowadza obserwację.
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaKrnabrny

Praca wysłana na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fanfickowej.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Zapomniane Wątk...

Tytuł: Zapomniane Wątki - Rose I
Seria: Zapomniane wątki
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Krótki wstęp do przygód Rose.
>> Czytaj Więcej

Tylko trochę po...

Tytuł: Tylko trochę poświęcenia
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Praca finałowa na WWFF, bez edycji, oryginał konkursowy. Znowu. Kto wie ten wie.
>> Czytaj Więcej

Dajcie mi spać

Tytuł: Dajcie mi spać
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaShanti Black

Praca finałowa Wielkiej Wojny Fan Fiction, z lekkimi poprawkami
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 43
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 1 osoba
Prefix użytkownikaAranya (Mugol)
Łącznie na portalu jest
46,033 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 250
Było: 16.01.2020 20:17:01
Napisanych artykułów: 1,082
Dodanych newsów: 10,335
Zdjęć w galerii: 21,369
Tematów na forum: 3,781
Postów na forum: 317,097
Komentarzy do materiałów: 221,088
Rozdanych pochwał: 3,263
Wlepionych ostrzeżeń: 4,159
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 1254
uczniów: 3568
Hufflepuff
Punktów: 470
uczniów: 3564
Ravenclaw
Punktów: 1258
uczniów: 4271
Slytherin
Punktów: 386
uczniów: 3749

Ankieta
Dumbledore zakazał opuszczania Hogwartu z powodu zarazy. Jak sobie radzisz?

idę do biblioteki i wertuję wszystkie książki. Muszę wiedzieć wszystko o tej zarazie!
18% [71 głosów]

nic sobie nie robię z kwarantanny i tajnym przejściem wymykam się do Trzech Mioteł. Kremowe piwo to świetne antidotum!
16% [63 głosy]

zamykam się w lochach i próbuję uwarzyć Eliksir Odpornościowy, zanim wszyscy padniemy jak bahanki
23% [94 głosy]

szwendam się po korytarzach, liczę obrazy i segreguję je na te w złotych i srebrnych ramach. Ta wiedza na pewno mi się przyda
7% [27 głosów]

kradnę zapas mydła i papieru toaletowego z Łazienki Prefektów. Żaden wirus mi niestraszny, kiedy mogę wytapetować dormitorium papierem!
4% [17 głosów]

ustawiam się w kolejce pod kuchnią, żeby zrobić zapasy. Wpuszczają po jednej osobie
8% [34 głosy]

proszę opiekuna domu, żeby przydzielił mi jednoosobowy pokój. Jakoś niewyraźnie się czuję
2% [9 głosów]

zastanawiam się, kogo w szkole nie lubię najbardziej, żeby móc na niego nakaszleć. O, idzie Malfoy
22% [88 głosów]

Ogółem głosów: 403
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25.03.20

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 19.10.2020 o godzinie 18:34 w Cieplarnia
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 19.10.2020 o godzinie 17:55 w Cieplarnia
HufflepuffEileen Craven ostatnio widziano 18.10.2020 o godzinie 21:02 w Kuchnia
SlytherinParker Roy ostatnio widziano 18.10.2020 o godzinie 20:08 w IV piętro
HufflepuffLouise Lainey ostatnio widziano 18.10.2020 o godzinie 19:19 w Kuchnia
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 18.10.2020 o godzinie 14:31 w Sala OPCM
[NZ] Dziki pyłek
Hogwart i Ludzie Lodu, dzieli je historia, ale łączy magia. Od dawna chciałam ich ze sobą połączyć i wreszcie się stało. Historia dziewczyny, która stawia czoło swojemu przeznaczeniu. Tak po prostu:)
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 12169 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9].
świstoklik, Hogsmeade i lot
Egzaminy do Hogwartu zapowiadają się nieco inaczej niż Villemo zakładała...
Słońce zaczęło chylić ku horyzontowi swoją stygnącą tarczę, kiedy dziewczyny wróciły do domu obładowane zakupami. Villemo dumna ze swojej różdżki oglądała ją z każdej strony, a Klara nie mogła pojąć, jak to możliwe, że wydała niemal wszystkie pieniądze.
- Chyba za bardzo poszalałaś w tym sklepie z dowcipami – zauważyła Norweżka widząc, jak jej kuzynka wyciąga z kociołka dziesiątki kolorowych paczek.
- Chyba masz rację. Nic nie poradzę, że uwielbiam ten sklep, czego oni tam nie mają!
- A mi się wydaje, że to nie zakupy cię tam ciągną.
Klara zarumieniła się. Prawda była taka, że spędziła tam ponad godzinę, śledząc wzrokiem Rona Weasleya.
- Ron i George są wspaniali – zaczęła z entuzjazmem, nie mogąc już wytrzymać - zawsze uśmiechnięci i skorzy do pomocy, chociaż przeszli przez tyle cierpień. Podobno odkąd ich brat Fred zginął na wojnie, nigdy do końca się nie pozbierali, co jest zrozumiałe. Dobrze, że nie zamknęli sklepu, bo wnoszą wiele radości do świata magii.

Villemo posmutniała na wspomnienie starcia czarodziejów z Voldemortem. Tylu magicznych i niemagicznych ludzi wtedy zginęło, że trudno zliczyć. Wielu utraciło swoich bliskich. Jak bardzo ta historia podobna jest do walki Ludzi Lodu z Tengelem Złym. Oby dwaj wielcy czarownicy chcieli zdobyć władzę nad światem, poświęcając niewinnych i siejąc spustoszenie na świecie. Wojna się skończyła, ale ile czasu minie, zanim zjawi się kolejny nikczemnik? Zadrżała na myśl o tym, że coś może już teraz wisieć w powietrzu i tylko czeka na przebudzenie.

Wyciągnęła z szafy swój podróżny kufer, a z niego mniejszą drewnianą skrzynkę. Znajdowała się w niej najistotniejsza część skarbu Ludzi Lodu. Nie zabrała ze sobą wszystkiego, bo i tak połowę jego zawartości nie rozumiała. Teraz w skład wchodziły najważniejsze zioła wraz z instrukcjami, podstawowe ingrediencje, oraz szczególny element zbioru, korzeń mandragory.
Przedmiot ten był talizmanem, który znajdował się w jej rodzinie od stuleci. Według historii Ludzi Lodu przynosił on zgubę tym, którzy chcieli wykorzystać go w służbie zła, a pomagał dobrym. Podobno korzeń sam wybierał sobie osobę, której chciał służyć, jednak to nie było do końca takie pewne. Natomiast wiadomo było, że jego kawałki, jako składnik do mikstur, nadawały im potężną magiczną moc.

Wyjęła go ze szkatułki. Był dosyć spory, a kształtem przypominał człowieka. W niektórych miejscach widniały ślady po cięciu i Villemo zastanawiała się, do jakich celów został użyty. Miłosny napój? A może śmiertelna trucizna? Przeszedł ją przyjemny dreszcz podniecenia.
Przymocowano do niego rzemień, więc zawiesiła go sobie na szyi. Okazało się, że nie jest taki ciężki i niewygodny jak myślała, idealnie leżał na jej klatce piersiowej. Postanowiła, że będzie go nosić, tak jak kiedyś robiła to jedna z najbardziej cenionych czarownic wśród Ludzi Lodu – Sol Angelika.
Villemo zamknęła oczy.

Tyś jest Kwiatem Wisielców, wyrośnięty pod szubienicą z nasienia złoczyńcy. Okaż mi swoją przychylność. Jesteś wart tyle, co moja dusza, nie mam niczego więcej za zapłatę, oto ci ją daruję. Jestem dziedziczką mocy Ludzi Lodu, ale nie ma we mnie zła. Jednak gdybym poczęła schodzić na złą drogę, zawróć mnie, Chroń mnie przed wrogiem, pomóż utorować drogę do zwycięstwa.

Otworzyła oczy i zerknęła na Klarę, ale ta była całkiem pochłonięta jakimś kolorowym gadżetem i nie zwracała na nią uwagi. To dobrze – pomyślała. Miała przeczucie, że młoda czarownica nie zrozumiałaby tej magicznej formuły, która wypłynęła wprost z serca Norweżki. Nie miała pojęcia, skąd znała słowa, nigdy wcześniej nie słyszała, by ktoś tak mówił, ale była pewna, że podziałały niczym zaklęcie. Musiała przyznać, że jej zdolności się wyostrzają i to ona, ta prastara zdolność do czarów, w sposób naturalny daje o sobie znać. Mandragora została teraz zaklęta jako jej talizman i nie odczuła przy tym sprzeciwu. To był dobry znak.

Nazajutrz Villemo wstała bardzo wcześnie i bez wytchnienia powtarzała najważniejszy materiał. Klara pokazała jej, które informacje są bezwzględnie najistotniejsze.
O godzinie ósmej Fryderyk wezwał do siebie Villemo i pokazał jej poszarpany, kowbojski kapelusz.
- To jest świstoklik. Zabierze nas do Hogsmeade, wioski niedaleko szkoły, gdzie znajduje się miejsce zbiórki, a stamtąd nauczyciele zaprowadzą wszystkich do Hogwartu. Wyruszymy za… - spojrzał na ogromny zegarek na swoim nadgarstku – pięć minut.
Klara wykorzystała te ostatnie minuty na pocieszaniu kuzynki i zapewnianiu, że na pewno sobie poradzi. Villemo natomiast próbowała uspokoić oddech, myśląc na przemian o egzaminach, zakupach na Pokątnej, świstokliku i mandragorze.

Fryderyk zawołał dziewczyny, położył kapelusz na stoliku w salonie i zaprosił gestem Villemo.
- To jest bardzo proste – zaczął tłumaczyć życzliwym tonem – kiedy dam ci znać, dotkniesz kapelusza i razem się przeniesiemy. Nie ma w tym nic niebezpiecznego ani trudnego. Gotowa?
Villemo przytaknęła i usiadła przy stole, a jej ciało napięło się do granic możliwości. Fryderyk wpatrywał się bez mrugania w swój masywny zegar. Cisza jaka zapadła w salonie dzwoniła Norweżce w uszach, przez co wyraźnie słyszała bicie swojego serca.
- Teraz!
Chwycili kapelusz i w jednej sekundzie Villemo poczuła dziwne szarpnięcie, jak gdyby ktoś pociągnął ją mocno za koszulkę, potem salon zawirował i zniknął. Sekundę później oślepiło ją ostre słońce, a wiatr zachwiał jej zdezorientowanym ciałem. Upadła ciężko na brukowany chodnik.
- Witaj w Hogsmeade – oznajmił Fryderyk, zgrabnie lądując koło niej i zataczając dłonią szeroki łuk.

Znajdowali się na niewielkim placu, pośrodku którego wznosiła się śliczna fontanna, ozdobiona figurami syren. Kilkadziesiąt metrów od centrum ustawiono rzędy ławek, oddzielonych od siebie misternie wygiętymi latarniami. Za nimi znajdował się pas zieleni, a jeszcze dalej pierwsze domy i ogródki. Na pierwszy rzut oka widać było, że teren pnie się w górę drążony alejkami i budynkami o powiewających szyldach. Na obrzeżach fontanny oraz na ławkach siedzieli ludzie w przeróżnym wieku. Villemo szybko ustaliła, że prócz niej jest kilkanaścioro uczniów wraz z osobami towarzyszącymi. Niektórzy ze sobą żywo rozmawiali, inni trzymali się na uboczu wyraźnie zestresowani.
Zauważyła jakąś dziewczynę, która za drzewem zanosiła się szlochem i kobietę, która ją pocieszała.

- Radziłabym się stąd odsunąć – powiedziała do Villemo jedna z dziewczyn siedzących przy fontannie i zanim Norweżka zdążyła zareagować ktoś na nią upadł.
Fryderyk pomógł się podnieść dwóm dziewczynom, ale ta, która dopiero co się pojawiła wyrwała się z oburzeniem.
- Nie masz gdzie stać głupio krowo? - warknęła na Villemo odrzucając do tyłu długie, czarne włosy – zamiast blokować miejsce aportacji znajdź sobie jakieś pole na wypas.
- Co ty powiedziałaś?
Villemo mimo szoku zrobiła krok w stronę dziewczyny, a ta wykonała ruch, jakby chciała wyciągnąć coś zza pleców. Powstrzymał ją żelazny uścisk dłoni kobiety, która pojawiła się chwilę potem. Była to matka czarnowłosej.
- Kochanie, nie teraz.
Zapanowała cisza. Wszyscy zebrani spoglądali na jedną z alejek biegnących poza wioskę. Szły nią dwie ciemne sylwetki, których peleryny powiewały na wietrze tak, że słychać było ich trzepotanie nawet ze znacznej odległości.
Villemo nadal wzburzona zobaczyła, jak czarnowłosa dziewczyna odchodzi ze swoją matką, aby stanąć jak najbardziej z przodu pochodu, który zaczął się formować na placu.

Wreszcie przybysze stanęli na tyle blisko, by mogła się im przyjrzeć. Pierwszym z nich była dosyć stara kobieta o krótkich sterczących włosach koloru śniegu. Jej oczy i ruchy przywodziły na myśl jastrzębia, który przygląda się swoim marnym ofiarom. Drugą osobą był młody chłopak, a Villemo przyszło na myśl określenie „dziecko nocy”, bo począwszy od włosów, poprzez oczy, a skończywszy na butach, był cały czarny. Tylko twarz jaśniała wśród tego otaczającego go mroku i wyglądała podejrzanie znajomo.
Tak, to był ten palant z Pokątnej.

Westchnęła i przymknęła oczy, aby uspokoić nerwy, a gdy je otworzyła stwierdziła z zaskoczeniem, że obydwoje trzymają w ręku miotły.
- Witam drogą młodzież i ich towarzyszy, nazywam się Rolanda Hooch a to mój asystent Patric Bayers – zagrzmiał donośny głos siwej kobiety – Pójdziecie teraz za nami do miejsca, skąd pożegnacie się z opiekunami i przeniesiecie się do Hogwartu. Nie mamy zbyt wiele czasu, więc wszelkie pytania potem, ruszamy.

Tłum sunął szybko alejką oddalając się od pięknego placyku i w ciągu kilku minut stanęli na rozległej łące, z której rozciągał się widok na las, jezioro i zamek.
Villemo zaparło dech w piersiach. Hogwart wyglądał jak wyjęty wprost ze świata baśni. Lśnił w blasku słońca niczym zamek z bajek Disneya, fascynujący i nierzeczywisty, a szczyty jego wież odbijały się w roziskrzonej tafli jeziora.
- Oto wasze miotły – powiedziała pani Hooch, pokazując na przedmioty rozłożone na trawie i tym samym wyrywając Villemo z marzeń.
Wśród uczniów zapanowało poruszenie, widać nie spodziewali się takiej drogi do szkoły, chociaż na niektórych nie zrobiło to wrażenia. Wszyscy zaczęli ustawiać się koło mioteł, a na przód wyszedł Patric. Villemo stanęła możliwie jak najdalej, szukając wzrokiem sił w oczach jej wuja. Fryderyk pokazał jej, że trzyma kciuki i uśmiechał się wesoło.
- Teraz róbcie dokładnie to, co wam powiem – zaczął Patric – stańcie obok miotły, wyciągnijcie rękę i przywołajcie ją w ten sposób: „Do mnie!”.
Rozległa się mieszanina komend, zawodów i zachwytów, ale po krótkiej chwili wszyscy trzymali w dłoniach swoje miotły. Villemo z ulgą stwierdziła, że nie była ostatnia, chociaż czuła jak drążek w jej dłoni drży niepewnie. Przełknęła ślinę.
- Teraz unieście do góry prawą dłoń i zróbcie tak – to mówiąc, pomachał do zgromadzonych na uboczu opiekunów, a tłum ze śmiechem zrobił to samo, przez co atmosfera się nieco rozluźniła.
- A teraz odepchnijcie się nogami i za mną! - krzyknął i wystartował jak pocisk, zostawiając za sobą zdziwionych uczniów.
Villemo zobaczyła jak inni ruszają nerwowo za Patriciem bojąc się, że stracą go z oczu. Odepchnęła się mocno nogami od ziemi i wzbiła w powietrze obserwując, jak wujek Fryderyk zmienia się w małą plamę.

Lot okazał się wspaniały, musiała to przyznać. Chociaż miotła mocno wibrowała jej w palcach, a kolana drżały, czuła się wolna niczym ptak. Słońce grzało ją w plecy, a ciepły wiatr smagał delikatnie twarz szumiąc w uszach. Widziała przed sobą, w dosyć bezpiecznej odległości kilkanaście osób, za nią była garstka, która powoli ją wyprzedzała.
Nie chce być ostatnia – pomyślała, ale bała się przyspieszyć, bo rączka niebezpiecznie drgała pod jej dłońmi.
Przelatywali nad jakimś rozległym, ciemnym lasem. Mimo że wiatr hulał w najlepsze, korony drzew zdawały się martwe, niepoddające się prądom powietrza. Villemo wpatrywała się w czarne skupisko liści i przeszedł ją dreszcz na myśl, że mogłaby spać prosto w ich plątaninę.
Nagle w miejscu, gdzie drzewa nieco się przerzedzały, zobaczyła jakiś ruch. Serce zaczęło walić jak na alarm, a dłonie niebezpiecznie się spociły. W dole, wśród krzaków i konarów coś długiego posuwało się wolno w tę samą stronę, w którą lecieli młodzi czarodzieje. Dziewczyna pomyślała o ogromnym zmutowanym wężu, który czai się od setek lat w tym potwornym lesie. Może jednak to było tylko złudzenie? Tylko czemu mandragora niespokojnie poruszyła się pod jej koszulką, jak gdyby ostrzegając?

Villemo obejrzała się za siebie, by sprawdzić, czy ktoś jeszcze to widział, ale okazało się, że nikogo już za nią nie ma prócz zamykającej korowód pani Hooch. Kiedy odwróciła się ponownie do przodu przed jej twarzą wyrosły nagle czyjeś plecy, więc gwałtownym ruchem rąk skręciła miotłą w bok. Zrobiła to tak nagle, że ześlizgnęła się z drążka i zawisła na nim trzymając się kurczowo dwoma rękami. Z przerażeniem odkryła, że nadal leci do przodu, z tą różnicą, że dynda w powietrzu niczym małpa na gałęzi.

Minęła już kilka osób, które na jej widok wydały okrzyki przerażenia. Wstyd, jaki palił dziewczynę był dużo gorszy niż strach przed upadkiem, więc trzymała się jeszcze mocniej i gorączkowo myślała co zrobić.
Usłyszała jak zza jej pleców pani Hooch woła do innych by się odsunęli, a z przodu Patrik zaczął się odwracać zainteresowany zamieszaniem z tyłu. Wszyscy patrzyli teraz na Villemo, jak stara się utrzymać na drążku, dyndając nogami w powietrzu.

Tego było za wiele, musiała spróbować, upokorzenie dodało jej potrzebnej odwagi. Wciąż lecąc do przodu wzmocniła uścisk na drążku, złączyła równo nogi i zaczęła się kołysać do przodu i do tyłu. Kiedy poczuła, że osiągnęła odpowiednią moc, ostatni raz machnęła nogami, wywinęła się o sto osiemdziesiąt stopni do przodu i stanęła na rękach na miotle. Wkoło usłyszała salwy zachwytu, kiedy przełożyła dłonie i zgrabnie, powoli usiadła na miotle niczym na drążku lekkoatletycznym.

Czując, że siedzi pupą w bezpiecznym miejscu odetchnęła z ulgą i zaśmiała się na głos. Zanim wylądowali na miękkiej trawie przed wejściem do Hogwartu zobaczyła minę Patryka, która wyrażała jedynie dezaprobatę.

A niech go szlag!
Komentarze
avatar
Prefix użytkownikablad logiczny  dnia 25.05.2018 06:46
Ta część jest już wręcz nasycona akcją i jak zwykle bardzo ładnie napisana. Choć czytając natknąłem się na kilka drobnych niezręczności. Przykładowo, ile stron może mieć różdżka, aby ją oglądać ze wszystkich stron? Chyba, że jest sześciokątna i są na niej wypisane jakieś runy lub inne tajemnicze wzorki, jak to pokazano w filmach. Dziwny wydał mi się pomysł, aby do Hogwartu lecieć na miotłach, biorąc pod uwagę, iż chyba byli tam uczniowie, którzy nigdy wcześniej nie latali.
Ogólnie jednak jest bardzo ciekawa i zawiera bardzo oryginalne pomysły, jak np. ten z mandragorą.
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 25.05.2018 22:37
Dziękuję za komentarz, dzięki tobie chciało mi się napisać kolejny rozdział, bo wcześniej zwątpiłam w swoją opowieść^^
Co do stron różdżki, chodziło mi oczywiście o przód, tył i długość dookoła.
Lot na miotle miał być niezapowiedzianym sprawdzianem z latamia, gdyż uczniowie powinni mieć już, mniej więcej, taką umiejętność, kiedy pójdą do Hogwartu;)
Jeszcze raz dziękuję Serce
avatar
Prefix użytkownikaAneta02  dnia 27.05.2018 23:05
Spodobał mi się ten rozdział. Był tak pozytywny, że aż poprawił mi humor jezyk Wiem, wiem. Jakim cudem to, że Villemo niemal spadła z miotły, może zmienić nastrój na pogodny? No ale przecież się nie zabiła ;)
Również troszkę zgrzytało mi to, że środkiem transportu była miotła, ale skoro mówisz, że miał być to test - brawo za pomysłowość.
Nie mogę się doczekać, kiedy akcja będzie się rozgrywać typowo w Hogwarcie. Czy Villemo będzie dobrą czarodziejką? A może nie będzie sobie radzić... Chcę przeczytać kolejny rozdział! :D
avatar
Prefix użytkownikaKrnabrny  dnia 18.07.2018 11:42
Bardzo dobry rozdział, te opisy są świetne, naprawdę działają na wyobraźnie, aż chce się je czytać, no - co do samej fabuły, duży plus za nawiązania do serii, wzmianka o sklepie Weasley'ów i tym, że sobie radzą, przypomnienie o Voldemorcie, pani Hooch. Fajnie się o nich czytało :D Zaciekawiła mnie ta dziewczyna, która wpadła na Villemo - czy to będzie "tylko" jej wróg w Hogwarcie (do którego jak zakładam trafi) żeby nie miała za różowo czy ktoś ważniejszy. Co do popisu Villemo - tutaj akurat mnie to nie irytowało, ale błagam nie zrób z niej takiej Mary Sue, która będzie najlepsza w klasie, czarach, quidditchu i co rusz ujawnią się jej nowe zdolności. Proszę :D Generalnie część świetna, wad musiałbym szukać na siłę, ale nie będę już taki.
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 23.07.2018 11:24
To był przyjemny rozdział, fajny pomysł z tymi miotłami. To jest nieco niebezpieczne, bo nie każdy potrafi latać, ale przecież Hogwart nigdy jakoś się bezpieczeństwem uczniów nie przejmował haha. No i Villemo dyndająca w powietrzu - zacny widok hahaha.

Ciekawa jestem tej relacji z brunetem. Może będą z tego dzieci (oby nie w szkole).
Chcę też więcej informacji o mocy głównej bohaterki. Na razie mam tylko ochłapy :D
avatar
Angelina Johnson  dnia 29.07.2018 22:01
Świetny rozdział, uwielbiam go. Przestał polegać tylko na opisywaniu, są tutaj emocje, są śmieszne sytuacje (tak, to ten palant z Pokątnej, hahaha), wszystko tak jak lubię. Mamy też pierwszą negatywną postać. Wyleciała z tą krową grubo, ale dobrze, że Villemo nie daje sobie w kaszę dmuchać. Jestem bardzo ciekawa tego, co poruszało się w Zakazanym Lesie, z pewnością będzie z tego jakaś tajemnica do rozwiązania. Bałam się, że Villemo będzie spadać z miotły, a palant-brunet ją uratuje i rzygnę jak na komedii romantycznej, ale całe szczęście nie poleciałaś banałem, za co ci serdecznie dziękuję Czarodziej
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Pracownik Miodowego Królestwa
20.10.2020 13:51
ale za to w grudniu idę na dwa tygodnie urlopu świątecznego kibic

Pracownik Miodowego Królestwa
20.10.2020 12:50
ja właśnie niestety nie będę się mogła urywać wcześniej, bo będę miała dużo pracy, pff

Niezwyciężony mag
20.10.2020 12:50
No dzień dobry Wrozka

Praktykant w Ministerstwie Magii
20.10.2020 12:44
Dzień dobry

moje życie to mem
20.10.2020 11:31
Chociaż u mnie teraz też ładne słoneczko. Gdybym nie miała tyle do robot to bym gdzieś sobie pojechała

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59576 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56229 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 44549 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43147 punktów.

5) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 38342 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 37194 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36433 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 33345 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30892 punktów.

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2020 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 9.85