Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Straszliwy_Zolwburger

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Straszliwy_Zolwburger

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Sam Quest, Mikasa, Roksolana Delakur, Shanti Black, Krnabrny, Co...
>> Czytaj Więcej

I ty możesz zostać c...

Kategoria: Świat magii
Autor: Quatromondis

Przygody Harry'ego Pottera przeczytane kilkunastokrotnie, filmy obejrzane, a gry przegrane. Mam t...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Confessiones motus

Tytuł: Confessiones motus
Seria: Vita Floris
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaClaraOswinOswald

Lily Potter po powrocie powoli łapie kontakt ze światem, jednak przed nią długa droga. Otwierają ...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Byle wydostać s...

Tytuł: Byle wydostać się z lasu
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Nie ma wątpliwości, że Villemo znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, czy uda jej się uci...
>> Czytaj Więcej

W mroku

Tytuł: W mroku
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownika_LadyChaos_

Gdy śpisz...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Strach, śmierć ...

Tytuł: Strach, śmierć i Tengel Zły
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

W tej części jest więcej elementów, które nawiązują do poprzednich rozdziałów, więc jeśli ktoś ic...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 3. Zdj...

Tytuł: Rozdział 3. Zdjęcie
Seria: Nowszy, wspanialszy świat
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Trzecia historia
>> Czytaj Więcej

[NZ]Vita Floris Prolog

Tytuł: Vita Floris Prolog
Seria: Vita Floris
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaClaraOswinOswald

Lily Potter dawno nie czuła się taka... Żywa.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Komnata, ołtarz...

Tytuł: Komnata, ołtarz i mroczny znak
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Ten rozdział nie będzie obfity w akcję, jednak wiele rzeczy się w nim wyjaśni.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 38
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 1 osoba
Prefix użytkownikaAneta02 (Najlepszy wśród szkolonych)
Łącznie na portalu jest
47,972 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 289
Było: 24.11.2021 17:55:12
Napisanych artykułów: 1,092
Dodanych newsów: 10,500
Zdjęć w galerii: 21,472
Tematów na forum: 3,899
Postów na forum: 319,561
Komentarzy do materiałów: 222,251
Rozdanych pochwał: 3,313
Wlepionych ostrzeżeń: 4,166
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 651
uczniów: 4060
Hufflepuff
Punktów: 577
uczniów: 3811
Ravenclaw
Punktów: 227
uczniów: 4462
Slytherin
Punktów: 310
uczniów: 4094

Ankieta
Jak spędzisz jesienne miesiące?

Brzydka pogoda to nie wymówka, więc zakładam ciepłe skarpety i ruszam na boisko!
4% [2 głosy]

Ciepły kocyk, książka i kakao już na mnie czekają w pokoju wspólnym...
42% [24 głosy]

Nauka, nauka, nauka! Nie mogę zrobić sobie zaległości już na początku.
16% [9 głosów]

Jesienne spacery po błoniach, w towarzystwie znajomych to jest to co lubię!
18% [10 głosów]

W kuchni z piwem kremowym, jesień to najlepszy czas na granie w butelkę.
14% [8 głosów]

Do imprezy sylwestrowej mało czasu, muszę znaleźć partnera/kę na ten wieczór!
2% [1 głos]

Jak każdy inny miesiąc, unikając nauki i zapewniając rozrywkę Panu Filchowi!
5% [3 głosy]

Ogółem głosów: 57
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 29.09.21

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
GryffindorMorpheus Killian Blake ostatnio widziano 20.11.2021 o godzinie 01:30 w Londyn
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 19.11.2021 o godzinie 23:19 w Londyn
GryffindorMorpheus Killian Blake ostatnio widziano 18.11.2021 o godzinie 22:05 w Londyn
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 18.11.2021 o godzinie 16:32 w Londyn
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 26.10.2021 o godzinie 14:42 w Kuchnia
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 22.10.2021 o godzinie 20:26 w Kuchnia
[NZ] Dziki pyłek
Hogwart i Ludzie Lodu, dzieli je historia, ale łączy magia. Od dawna chciałam ich ze sobą połączyć i wreszcie się stało. Historia dziewczyny, która stawia czoło swojemu przeznaczeniu. Tak po prostu:)
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 20299 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16].
Byle wydostać się z lasu
Nie ma wątpliwości, że Villemo znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, czy uda jej się uciec przed obciążonym złym dziedzictwem krewnym?

Artur, lekko oszołomiony, ostrożnie podniósł się z ziemi. Stał na lekko ugiętych nogach i patrzył przed siebie, jak powoli opada chmura dławiącego pyłu. Śmierdziało okropnie, ale jakie to miało znaczenie. To był zapach jego pana, ojca wszystkich Ludzi Lodu, całe życie marzył, by go poczuć. Drgnął, widząc coraz wyraźniej postać stojąca przed nim. Był to człowiek, chociaż niewiele ludzkiego wyglądu w nim pozostało. Jak przystało na kogoś wywodzącego się ze wschodu, był stosunkowo niski i miał niemal przeźroczystą, szarozieloną skórę, poprzecinaną głębokimi bruzdami. Jego głowa była łysa i spłaszczona, uszy małe i spiczasto zakończone, doklejone do czaszki. Nos sterczał długi i zakrzywiony, niczym dziób drapieżnego ptaka, a pod nim znajdowały się podłużne usta wypełnione ostrymi małymi zębami, za którymi poruszał się fioletowy język. Ubrany był w zniszczone, szamańskie futro, ubrudzone pleśnią i kurzem, które sięgało mu do kostek. Stopy miał owinięte skórami, a spod rękawków wystawały czarne szpony. Najgorsze w jego wizerunku były jednak oczy. Małe, skośne szparki, patrzyły z pogardą i nienawiścią, żarząc się żółtym blaskiem. Gdy Artur w nie spojrzał, ugięły się pod nim kolana i mimowolnie uklęknął. Tengel Zły poruszył głową niczym sowa, wpatrująca się w swoją ofiarę. Otworzył szczęki i wyzionął z nich kłęby zielonego, cuchnącego pyłu, jakby opary wypełniały jego całe wnętrze.
- Wróciłem - wydobył się z niego dźwięk niczym z głębokiej, bezdennej studni. Artur miał wrażenie, że Tengel nie poruszył nawet ustami.
- Panie, jestem na twoje usługi.
Puchon ukłonił się nisko, z poszanowaniem, czując jak drżą mu kolana. Szczerze mówiąc, bał się, że jego zły przodek zada mu śmiertelny cios i z przerażeniem stwierdził, że nie jest już tak pewny siebie, jak jeszcze chwilę temu. Nie żałował tego, co zrobił, ale nie miał pojęcia, jak potraktuje go jego mistrz. Czy okaże mu łaskę i zechce wziąć go na sługę?
- Wstań — rozkazał Tengel Zły i zbliżył się o kilka metrów w jego stronę. - Który mamy rok?
Artura zdziwiło to pytanie i z przejęcia musiał się głęboko zastanowić.
- 2017 mój Panie.
- Chmmm — Tengelowi nic to nie mówiło, ale wydawał się wyraźnie zadowolony. Spojrzał na ciało Patryka i uśmiechnął się triumfalnie.
- Przysłużyłeś się, jak widzę. Ludzie Lodu okazali się dla mnie rozczarowaniem, ale być może jest jeszcze nadzieja, by powrócili do mych łask.

Villemo cały czas zastanawiała się jak uciec z komnaty. Póki Tengel Zły i Artur zajęci byli sobą, mogła przemknąć do korytarza. Zielone opary zgęstniały i opadły na wysokość metra, więc gdyby dostatecznie się schyliła, nie zauważyliby jej. Musiałaby być tylko całkiem cicho.

- Opowiedz mi o tych czasach. Chcę wiedzieć, czego się spodziewać, kiedy stąd wyjdę — rozkazał Tengel, a Artur z przejęciem zaczął mówić. Najpierw ogólnie o świecie, jego bogactwach i rozwoju, wiedział, że jego przodka najbardziej to zainteresuje. Potem opisał mu Hogwart i ludzi, którzy się w nim znajdowali, na co Tengel Zły wyraził pogardę dla różdżek i zaklęć uczonych w tej szkole. Dla niego prawdziwą i jedyną magią była ta szamańska, wywodząca się z pradawnych ludów wschodu. Postanowił w pierwszej kolejności pozbyć się wszystkich czarodziejów, którzy do czarów używali drewnianych patyków i którzy latali na miotłach. Tengel zaśmiał się szyderczo na samo wyobrażenie tak niedorzecznych praktyk.

Podczas gdy Artur tłumaczył Tengelowi jak wygląda obecnie świat, Villemo na kolanach, okryta gęstą mgłą, skradała się do wyjścia z komnaty. Zataczała jak największy krąg i z każdą chwilą była bliżej wyjścia, co dodawało jej nadziei. Od smrodu zbierało jej się na wymioty, a każde słowo wypowiedziane przez jej złego przodka wywoływało gęsią skórkę, mimo to brnęła dalej, nie zdradzając najmniejszym szmerem swojej obecności.

Tengelowi bardzo podobało się to, co usłyszał. Zawsze pragnął władać bogatym i rozwojowym światem, a nie takim zabobonnym, opętanym zarazami i biedą, w którym przyszło mu żyć. Z każdą chwilą czuł się coraz silniejszy, ale daleko jeszcze mu było do odzyskania pełni sił. Musiał się posilić.
- Czuję, że w moich żyłach płynie sycąca krew — powiedział nagle Tengel Zły, oblizując obleśnie usta — przyprowadź dziewczynę.
Artur ukłonił się nisko i spuścił wzrok, by nie patrzeć na obrzydliwy wyraz twarzy swego pana.
- Oczywiście mistrzu, ona jest specjalnym prezentem, będziesz zadowolony — mówiąc to, podszedł do ołtarza i w ciągu sekundy odpłynęła z niego cała krew. Z przerażeniem stwierdził, że Villemo zniknęła. Zaczął gorączkowo się rozglądać, zajrzał pod skóry, za ołtarz, brodził jak opętany w gęstych oparach, wzbijając je niemal pod sufit.
- Nie ma jej — szepnął, czując, że pot zalewa mu oczy, a serce wali w piersi jak młot. — Uciekła.
- Znajdź ją! - wrzasnął Tengel Zły, wypuszczając z ust gęste kłęby trującego gazu. Artur przerażony do szpiku kości puścił się pędem w pościg za Villemo.

Biegła przez las, nie bacząc na szarpiące ją gałęzie i cierniste krzewy. Nie wiedziała, co robić dalej, nie miała żadnego planu. Jej jedynym celem było uciec jak najdalej od tego przeklętego miejsca. Starała się biec cały czas prosto, łudząc się, że z każdą chwilą będzie zbliżać się do zamku. Przez cały czas kątem oka widziała jakiś ruch, ale ani nie miała czasu, ani ochoty przyjrzeć się temu z bliska.
Węże.
Miała wrażenie, że stado ogromnych dusicieli pełznie za nią, odkąd tylko wyszła z tunelu. Sunęły z początku cicho, potem coraz głośniej, depcząc jej po piętach. Nagle coś podcięło jej nogi i upadła z impetem, turlając się po mokrej ziemi przez kilka metrów.
Oszołomiona leżała na plecach z zamkniętymi oczami, bojąc się poruszyć. Słyszała wokół siebie szelest, jakby jakieś grube, obłe cielsko prześlizgiwało się tuż obok niej. Poruszała ostrożnie dłońmi, stopami oraz szyją, upewniając się, że niczego nie złamała, po czym otworzyła oczy. Wpatrując się w zarys koron drzew na tle granatowego nieba, wsłuchiwała się w dźwięk dochodzący zza jej głowy. To coś było coraz bliżej. Musiała działać i to szybko. Wyobraziła sobie białe i gorące światło, które rozchodziło się w jej ciele niczym życiodajna, dobra energia. Myślała o jej oczyszczającym działaniu i ochronnej mocy.
Kątem oka zobaczyła za sobą ruch, a w następnej sekundzie coś długiego uniosło się ze świstem nad jej głową.
Villemo przeturlała się na bok w chwili, gdy ogromny, gruby korzeń niczym bat trzasnął w ziemię w miejsce, gdzie przed chwilą leżała. W powietrze wzbiła się mieszanka ziemi, patyków i zgniłych liści, dzięki czemu Villemo niepostrzeżenie wstała i odskoczyła o kilka kroków. Potężny korzeń uniósł się ponownie i niczym anakonda ruszył w jej stronę, zgniatając wszystko na swojej drodze.
Stanęła do niego przodem, z wyciągniętymi rękami. Ledwo wyobraziła sobie szeroką tarczę ochronną, z jej dłoni wydostał się snop białego światła, tworząc jasną barierę. Korzeń zatrzymał się i zwinął w kłębek, bojąc się zbliżyć. Villemo utrzymując światło, zaczęła się do niego zbliżać, a gdy była dostarczenie blisko jednym ruchem rąk uderzyła w korzeń świetlistą tarczą, która przez niego przeleciała, spalając na popiół. Światło zniknęło, a las pogrążył się w głębokiej, złowrogiej ciszy. Lekki podmuch wiatru delikatnie rozwiał szaroczarne szczątki korzenia. Villemo ciężko oddychając z wysiłku, oparła ręce na kolanach, starając się nie upaść, gdyż kolana niebezpiecznie zaczęły się trząść. Wzięła kilka głębokich wdechów i wyprostowała się.

A więc rozwiązałam zagadkę tajemniczego węża. Tylko w którą stronę teraz iść? - Z przerażeniem zrozumiała, że obierając zły kierunek, zacznie się ponownie zbliżać do komnaty.
- Crucio!
Zaklęcie uderzyło w drzewo tuż przy lewym uchu Villemo. Odruchowo zasłoniła głowę i się uchyliła, mimo że w zetknięciu z takim zaklęciem było to bez sensu.
Pobiegła kilka metrów i schowała się za jednym z największych drzew.
- Dziki Pyyyyłkuuu, bawimy się w chowanego? - Głos Artura dudnił w leśnej ciszy. Szedł leniwie w jej stronę, pewny siebie, z uniesioną różdżką. Znalazł ją, więc teraz pójdzie gładko, dziewczyna nie ma szans z jego magicznymi zdolnościami.
- Wyjdź po dobroci, a nic ci się nie stanie. Nasz Pan chce byś dołączyła do naszego małego klubu Ludzi Lodu.
Villemo nie wierzyła w ani jedno jego słowo. Doskonale wiedziała, że Tengel Zły zabije ją i pożre, aby odzyskać siły. Albo zje ją żywcem, co jest równie prawdopodobne. Musiała uciekać, tylko nie wiedziała, jak uchronić się przed zaklęciami. Nie miała siły wyczarowywać kolejnej tarczy, nie było sensu nawet próbować, tylko straciłaby czas. Czy dałaby radę użyć różdżki? Jakie znała zaklęcia? Nic jej nie przychodziło do głowy.
- Bombarda!
Rozległ się potężny huk, kiedy zaklęcie uderzyło w konar drzewa, wydrążając w nim głęboką dziurę. Villemo prawie dostała zawału od hałasu, który wybrzmiał za jej głową. Na szczęście drzewo było bardzo grube, jednak jeszcze jedno takie uderzenie, a pień rozleci się w drzazgi.
- To koniec droga kuzynko, przygotuj się na spotkanie z przodkiem - powiedział Artur z wyczuwalną nutą satysfakcji.
Wtedy Villemo to zobaczyła. Przed nią, kilka metrów za gęstymi krzakami stał mur. Był tak porośnięty pnączami, że z początku go nie zauważyła, idealnie wtapiał się w dziki krajobraz lasu. To była jej jedyna szansa, ale nie mogła tak po prostu pobiec w jego stronę. Musiała poczekać na odpowiedni moment, już miała plan, chociaż to, co chciała zrobić było szalenie ryzykowne. Wsłuchała się w swojego oprawcę. Otworzyła na otoczenie wszystkie swoje zmysły. Słyszała szelest ściółki i szum koron drzew, nie zagłuszyły one jednak tego, co było najważniejsze. Nie musiała patrzeć na Artura, by widzieć, jak usztywnia nadgarstek i poprawia uchwyt dłoni na różdżce. Jak bierze zamach, jednocześnie wysuwając prawą nogę do przodu. Dokładnie wtedy, kiedy się spodziewała usłyszała zaklęcie.
- Bombarda!
Villemo wystrzeliła do przodu niby pocisk, niemal w tym samym momencie, kiedy drzewo eksplodowało, wyrzucając w powietrze mieszankę kory, miazgi i korka. Potężna chmura pyłu uniosła się w promieniu kilku metrów, przysłaniając kierunek upadku drzewa. Artur z przerażeniem obserwował, jak gruby konar przechyla się w jego stronę, a potem, ku jego uldze, zahacza o rozległe korony obok.
- Mało brakowało - westchnął i podbiegł do miejsca, w którym kryła się Villemo. Pył jeszcze nie opadł, ale udało mu się dojrzeć sterczący z ziemi kikut pnia.
- Mam nadzieję, że coś z ciebie zostało - szepnął, wytężając wzrok. Spodziewał się krwi, flaków, strzępków ubrań i włosów porozrzucanych wkoło. Niczego takiego nie zobaczył. Ofiara znowu mu uciekła.
- Aaaaaaaaaa! - Wrzasnął na całe gardło, a las poniósł jego przerażający krzyk na kilka kilometrów.

Villemo pod osłoną wybuchowej chmury dotarła do muru. Wspięcie się po pnączach nie sprawiło jej większego problemu, z łatwością pokonała tę stronę ściany. Po chwili była już na górze, kilka metrów nad ziemią, skąd roztaczał się widok na rozległe jezioro oraz oddalone miasteczko Hogsmeade. Słońce niedawno zaszło za horyzont, więc niebo przybrało kolor brudnej rdzy, odbijając się romantycznie w tafli jeziora. Jak bardzo ten widok nie pasował do okoliczności, w których się znalazła... Jakby na potwierdzenie swoich myśli usłyszała potworny wrzask i z początku pomyślała, że to jakieś wściekłe, fantastyczne zwierzę. Zaraz jednak domyśliła się prawdy.
Już wie, że uciekła.
Nie miała czasu do stracenia, wiedziała, że minie kilka minut, zanim Artur zauważy mur i ruszy za nią w pościg. Spojrzała w dół. Zejście po stromej, murowanej ścianie było nie lada wyzwaniem nawet dla kogoś w pełni sił. Villemo natomiast była wyczerpana, odwodniona, a jej ciało pokrywały rany i siniaki. Nie miała jednak wyjścia. Położyła się na brzuchu i spuściła nogi wzdłuż ściany, szukając dla nich oparcia. Odetchnęła z ulgą czując, że stopa zagłębiłam się w jakąś mizerną szczelinę. Zaczęła opuszczać się powoli w dół, centymetr po centymetrze. Za każdym razem, kiedy była pewna, że nie da rady zejść niżej, jakimś cudem odnajdywała punkt zaczepienia. W połowie drogi usłyszała znajomy, znienawidzony głos.
- Teraz to mnie cholernie wkurzyłaś - wysyczał Artur, stojąc na murze i patrząc na nią z góry morderczym spojrzeniem. Jego oczy świeciły w półmroku, a napięta skóra błyszczała od potu. Villemo udało nie nawet dojrzeć pulsującą żyłę na jego szyi i nie namyślając się ani sekundy dłużej skoczyła.

Nawet nie starała się utrzymać na nogach. Upadła miękko, celowo przechylając się na bark, aby zamortyzować skok, tak jak nauczono ją na akrobatyce. Przetoczyła się i stanęła na nogi, zdumiona, że jest cała i zdrowa. Nie zdążyła jednak nawet pomyśleć o dalszej ucieczce, kiedy spadł na nią potężny cios. Artur bez problemu pokonał mur i niczym dzikie zwierzę rzucił się na Vilemo. Już nie chciał ją zabić. Chciał aby cierpiała z bólu i upokorzenia za to, że wystawiła go na gniew Tengela Złego. Uderzył ją w brzuch i chociaż skuliła się z bólu, to dobrze wyczuł jej mieście, które stawiły opór. Norweżka, pochylając się próbowała uciec, zrobiła kilka szybszych kroków, po czym kopnięciem w plecy została przewrócona. Wpadła do niewielkiego bajorka, porośniętego brunatną trawą i karłowatymi drzewami. Kaszląc i plując breją, resztkami sił wytoczyła się na jego brzeg.
To koniec - pomyślała z goryczą.
Artur podszedł do niej, odwrócił na plecy i usiadł okrakiem na jej brzuchu. Próbowała się wyrwać, szarpała go za ubranie i za włosy, ale nie miała siły walczyć. Uśmiechnął się triumfalnie czując, jak dziewczyna opada z sił. Chwycił ją za twarz i polizał szramę, którą zrobił jej nożem na policzku. Zasyczała z bólu.
- O tak, nie dziwię się, że posmakowałaś Tengelowi. Sam mam ochotę cię zjeść Dziki Pyłku. - Jedną ręką trzymał jej dłonie nad głową, a drugą zaczął błądzić po jej ciele, nerwowo i brutalnie. Próbowała go uderzyć kolanem, ale była zbyt słaba, by zrobić mu jakąkolwiek krzywdę. Zacisnęła mocno powieki, nie chcąc patrzeć na przerażającą twarz Artura, na jego błyszczące szaleństwem i żądzą oczy. Poczuła na piersi jego dłoń i krzyknęła z bólu, gdy ją ścisnął.
- To dopiero początek, zaraz poznasz, co to siła dziedzictwa Ludzi Lodu. No już, nie bądź taka cnotliwa. Przecież wiem, że tego pragniesz.
Ręka przesunęła się z piersi na jej spodnie.
Jakiś obcy dźwięk wdarł się pomiędzy jej szloch, a wściekłe sapanie Artura. Najpierw plusk, a potem głuchy pomruk. Villemo otworzyła oczy i to, co zobaczyła na zawsze miało pozostać w jej pamięci.
Potężny czarny cień uniósł się nad głową Artura. Zanim chłopak zdążył się odwrócić, błysnęły ostre jak brzytwa zęby i ogromna szczęka dosłownie zamknęła się na jego głowie, wyrzucając wkoło fontannę krwi. Jedno kłapnięcie i czarne cielsko cofnęło się i zanurzyło z powrotem w wodzie. Villemo, cała umazana krwią, leżała sparaliżowana. Wpatrywała się w ciało Artura, które pomimo pozbawienia głowy, nadal na niej siedziało, wylewając z siebie wodospad posoki. Wrzasnęła, odepchnęła to, co zostało z Puchona i na kolanach odeszła kilka metrów od bagna. Błotoryj, umazany krwią, mózgiem i innymi substancjami, spojrzał na nią leniwym wzrokiem i zanurzył się w wodzie, udając martwą, starą kłodę.
- mój boże - jęknęła Villemo i zwymiotowała. Jej ciałem raz za razem wstrząsały potężne torsje. Kiedy skończyła, a nie trwało to długo, gdyż od kilku godzin nie miała nic w ustach, wstała na chwiejnych nogach i ruszyła w stronę muru. Mimo szoku, w jakim była, jakimś cudem pamiętała o polu ochronnym, które oddzielało Błotoryja od terenu zamku. Musiała wspiąć się z powrotem na mur i przejść po nim na drugą stronę bariery. Teraz kiedy nikt jej nie ścigał, poczuła powracająca energię. Ostatni wysiłek i będzie w Hogwarcie.

Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaAnastazja Schubert  dnia 21.11.2021 21:41
Mniej niespodziewanych zwrotów akcji niż w poprzednim rozdziale, choć równie wartka akcja.

Wdarło Ci się kilka błędów, które ewidentnie były autokorektą z telefonu, a pamiętam jak mówiłaś, że to na nim piszesz. W pierwszych dwóch zdaniach dwa razy pojawiło się słowo "lekko". Już nie chciał ją zabić, podczas gdy lepiej by brzmiało jej. Ale to takie drobne, stylistyczne rzeczy.

Tego, co się stało z Arturem, nie mogłam przewidzieć, myślałam, że w jakiś inny sposób rozwiążesz jego brutalność i niecny plan. Takie wyjście z sytuacji jednak się sprawdziło, nietypowe, a ciekawe. Ciekawi mnie jeszcze co stanie się z jego panem, kiedy Vilemo już wszystkim powie co się stało. No i kto jej uwierzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Najlepszy wśród szkolonych
01.12.2021 22:48
bry wieczór Wrozka

Praktykant w Ministerstwie Magii
01.12.2021 22:13
Ooo, ff!

Mogłabym, ale podziękuję xD Wierzę, że Tobie się uda! Albo Ci się odcinki skończą i już będziesz musiała się uczyć jezyk

Selbstverwirklichung
01.12.2021 21:35
nowy ff <3

halo, regulamin
01.12.2021 21:09
Anastazja Schubert, możesz się za mnie pouczyć do jutrzejszego egzaminu, bo mi coś nie idzie xD

minusem nauki z lapka jest to, że zbyt łatwo włączyć serial xD

najdroższa
01.12.2021 20:57
ja dziś musiałam dygac do innego paczkomatu, bo mój przepełniony. zaczyna się

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59638 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56656 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 46686 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 44088 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38369 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36638 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34114 punktów.

9) Prefix użytkownikaWioletta

Avatar

Posiada 32797 punktów.

10) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 2.47