Opowiadanie niezgodne z kanonem Harry'ego Pottera.
Z gabinetu przy Grimnlaud Place 12 dobiegało głośne chrapanie. Jedno, jedyne światło jaśniało na tle ciemności. Promień lampy oświetlił twarz śpiącego mężczyzny.
Okulary zsunęły się z jego nosa, a czołem oparł się o notatki. Nagle rozległo się ciche stukanie w okno. W pierwszej chwili Harry zachrapał jeszcze głośniej i przekręcił głowę. Stukanie stało się bardziej natarczywe, więc Wybraniec powoli otworzył oczy. Spojrzał w bok i zobaczył brązową, puchatą sowę siedzącą z godnością na parapecie.
Natychmiast rozpoznał czyj to zwierzak. Spojrzał na zegarek. Wyświetlał trzecią w nocy.
- Cholerny Kingsley – mruknął do siebie, przeklinając ministra. Podszedł do okna i otworzył je. Queen, bo tak właśnie nazywała się sowa, wleciała do środka, przycupnęła na wysuniętej szufladzie i wysunęła nóżkę z przywiązanym listem.
Harry przetarł oczy nadal nie do końca rozbudzony i odwiązał dwie koperty. Zanim jednak je otworzył, machnął różdżką przywołując fistaszki. Po tylu wizytach tej sowy, wiedział już, co lubi najbardziej. Queen z przyjemnością schrupała kilka. Wreszcie, Złoty Chłopiec zagłębił się w lekturze pierwszej, bardziej oficjalnej wiadomości. To, co przeczytał, sprawiło, że zupełnie się obudził. Już po wstępie wiedział, że coś się szykuje.
Szanowny panie Potter!
Jako minister mam wątpliwą przyjemność poinformować pana o kolejnym stażu. Wątpliwą, ponieważ będzie trwał on 5 miesięcy, a wiem, że nie lubi pan rozstawać się na tak długo z rodziną.
Harry’ego zatkało. Pięć miesięcy?! Co on powie Ginny? Kingsley zwariował?!
Reprezentując całe ministerstwo, a przede wszystkim Biuro Aurorów, wyjedzie pan na integracyjno-naukowy staż. Szczegółów dowie się pan w prywatnej wiadomości.
Z poważaniem
Minister Magii
Potter szybko rozerwał drugą kopertę.
Drogi Harry!
Przepraszam za ten jakże oficjalny wstęp. Jest to konieczne w takich sprawach. Osobiście wybrałem Ciebie do tego wyjazdu.
Harry zrobił się czerwony na twarzy i zmiął w kulkę pierwszy list.
Zrobiłem to, ponieważ aktualna sytuacja w naszym biurze nie przedstawia się najlepiej. Zapewne o tym wiesz, jednakże jednego faktu nie jesteś świadomy. Brakuje nam wybitnych łowców czarnoksiężników takich jak Ty. Przez ich brak, poziom całego Ministerstwa w Wielkiej Brytanii bardzo spadł. Ten staż może dzięki Tobie podbudować naszą pozycję i podwyższyć miejsce w klasyfikacji. Dlatego za 2 tygodnie pojedziesz do Grecji. Tam odbędziesz pięciomiesięczne szkolenie, z możliwością uzyskania najlepszych wyników, przez co z możliwością otrzymania nagrody dla kraju. Daję Ci trzy dni na odpowiedź. Pamiętaj, liczę na Ciebie! Jestem pewny, że się zgodzisz. Szczegółów dowiesz się później.
Kingsley
Jeszcze raz przeczytał list, a i tak ledwie zrozumiał jego treść. Ma wyjechać? Do Grecji? Miejsce dobre, zawsze marzył o wyjeździe właśnie tam, mógłby zobaczyć Partenon. Ale razem z Ginny, Ronem i Hermioną. W dodatku na 5 miesięcy! Z drugiej strony, minister rzeczywiście na niego liczył.
Nagle do Harry’ego dotarła cała prawda. Kingsley tylko napisał mu, że czeka na jego zgodę. Tak naprawdę nie miał wyboru. Przecież jeśli Minister Magii chciał go wysłać, to mógł nawet bez pytania oznajmić mu, że jedzie.
Potarł jeszcze raz oczy i przywołał kartkę oraz długopis. Nakreślił szybką odpowiedź, że się zgadza i odesłał sowę. Patrzył jeszcze chwilę, jak znika z oddali, po czym uszykował kolejny kawałek pergaminu. Wziął tym razem pióro i napisał parę słów.
Hermiono!
Wiem, że raczej nie śpisz. Mówiłaś mi, że w środy masz nocne zmiany. Mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Dotyczy ona ostatnich poszukiwań… To jest chyba wystarczającą zachętą. Spotkajmy się za godzinę w Twoim biurze. Czekaj tam na mnie.
Całusy, Harry.
Wziął list do ręki i poszedł na górę, do sypialni. W łóżku leżała Ginny, jeszcze ubrana. Pewnie czekała na niego, ale zasnęła. Schylił się i delikatnie ją pocałował. Uśmiechnęła się przez sen, nieświadoma jeszcze jego obecności i kłopotów związanych ze stażem. Zostawił jej krótką notatkę, że musiał wyjść wcześniej i żeby nie czekała ze śniadaniem. Otworzył klatkę, w której spała Hedwiga. Zdziwił się trochę, że nie wyleciała na nocne łowy. Pogłaskał ją i przemówił głosem zarezerwowanym tylko dla swojej ukochanej.
- Hedwigo – szepnął nie przestając jej głaskać . – Obudź się, mam dla ciebie zadanie.
Sowa uniosła łepek spod skrzydła i otworzyła oczy. Zagruchała cichutko z oburzeniem.
- Wiem, dziwna pora na listy – kontynuował. – Przepraszam, ale to ważne.
Hedwiga spojrzała na niego z wyrzutem, ale wyciągnęła nóżkę w oczekiwaniu na przesyłkę. Harry przywiązał do niej wiadomość dla Hermiony i otworzył okno. Na szczęście noc była bezwietrzna i ciepła, toteż nic nie obudziło Ginny.
- Wiesz gdzie jest Hermiona – powiedział do Hedwigi. – Powodzenia.
Wypuścił sowę i zapatrzył się w niebo. Poczuł się bardzo mały i nic nieznaczący w porównaniu z milionami gwiazd, na które patrzył. Otrząsnął się i zamknął okno. Na palcach zszedł na dół i wyszedł z domu na plac. Domknął drzwi i deportował się przed Ministerstwo. Bez wahania wszedł do środka i kiwnął głową paru pracownikom siedzącym jeszcze w pracy. Skierował kroki do windy i wszedł do niej. Złote kraty zasunęły się za nim i Potter rozejrzał się dookoła. W środku nikogo nie było, więc ze spokojem wjechał na piętro, gdzie mieścił się Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów.
Uśmiechnął się lekko na myśl, że w tej pracy Hermiona odnajduje się znakomicie. Mogła kontrolować prawo, co było jej pasją w czasach szkolnych. Podszedł do ściany z boksami urzędników. Blade światła pochodni rzucały złowrogi cień na jego twarz. Odnalazł drzwi do gabinetu 215. Bez pukania wszedł do środka. Zastał Hermionę spokojnie siedzącą za biurkiem. Była zmęczona, to widać. Co chwila naciągała skórę pod oczami, aby nie zasnąć.
- Cześć, Harry – odezwała się wyczerpanym głosem. – Co cię do mnie sprowadza, o tej porze?
- Nie dostałaś listu? – zdziwił się Wybraniec.
Przewróciła oczami.
- No jasne, że dostałam – odparła wzruszając ramionami. – Gdybym nie wiedziała, że przyjdziesz, już leżałbyś obezwładniony.
Harry roześmiał się, lecz jego oczy wcale się nie śmiały. Pozostały czujne i spokojne.
- Nie wiem, czy tak łatwo byłoby ci mnie pokonać – powiedział w końcu. – Ale mniejsza z tym. Mam dobrą wiadomość, jak już pisałem.
- Czekam na nią.
- Jadę do Grecji za dwa tygodnie – wypalił nie utrzymując przyjaciółki dłużej w napięciu. Spojrzał na nią. Rozwarła szeroko oczy i uśmiechnęła się.
- To znaczy, że możesz ich szukać!
- Tak, to prawda – odpowiedział i oparł ręce o blat stołu. – Mogę.
- Ale? - Hermiona wyczuła dziwną rezygnację w jego głosie. – Ale co? Nie chcesz?
- Nie chodzi o to, że nie chcę – zapewnił szybko. – Zrobiłbym dla ciebie wszystko, tylko że…
- Co? No co Harry? Możesz mi powiedzieć.
Potter wbił wzrok w Hermionę. Zawsze była jego najbliższą przyjaciółką, mógł powiedzieć jej wszystko. Z Ginny inaczej, nawet przed nią miał tajemnice. Niektóre rzeczy mówił tylko Hermionie. Wysłuchiwała go i dawała mu rady. Do czasu, gdy zaczęła pracować w tym cholernym departamencie. Jakby zamknęła się przed nim, dawno już z nią nie rozmawiał.
- Hermiono ja wyjeżdżam! – wybuchnął wreszcie. – Wyjeżdżam i zostawiam Ginny na tak długo! Czytaj! – Rzucił jej list od Kingsley‘a na kolana.
Niepewnie ujęła zwitek pergaminu w ręce i zaczęła czytać. Harry patrzył na jej twarz w oczekiwaniu na jakieś emocje. Jednak ona ze spokojem przeczytała i oddała mu list. Przez chwilę wpatrywali się w siebie w milczeniu.
- No i co? – zapytał Wybraniec. – Nie masz mi nic do powiedzenia?!
- Mam Harry – odpowiedziała Hermiona. – Tylko trzy zdania. Ten wyjazd dobrze ci zrobi. Liczę na ciebie, tak jak Kingsley. Odnajdziesz ich.
Nie jestem na bieżąco z akcją, dlatego odniosę się głównie do języka. Na pewno idzie ci lepiej niż na początku, natomiast stawiasz przecinki w złych miejscach. Musisz sobie poczytać zasady, ale najprostsza to - oddzielasz zdania składowe, a zdania składowe mają czasowniki. Zwróć na to uwagę. Niektóre też zdania mi się nie podobały
Takie coś pasuje mi do dialogu, ale nie do opisu z punktu widzenia narratora.
Ach - staraj się liczny zapisywać literami a nie cyframi... czyli pięć a nie 5.
Twój Harry jest całkiem okej, Hermiona też jakoś pasuje mi do kanonu. Zobaczymy, co będzie dalej. Powodzenia!