Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej
Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej
Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej
W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej
Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej
Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej




[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
Valerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
Valerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
Valerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
Valerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
Valerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
Dormitorium roz¶wietli³y promienie s³oñca, wpadaj±ce przez ma³e, okr±g³e okienko. Powoli sunê³y po drewnianych meblach, nocnych stoliczkach i baldachimach ³ó¿ek, a¿ dotar³y do twarzy ¶pi±cej Puchonki. Villemo zmru¿y³a oczy, o¶lepiona blaskiem i przekrêci³a siê na drugi bok. Kto¶ energicznie potrz±sa³ j± za ramiê, wiêc leniwie wspar³a siê na ³okciach.
- Musimy siê zbieraæ, zaraz ¶niadanie. – Christiana wyci±gnê³a z szuflady kosmetyczkê i zaklepa³a sobie miejsce w kolejce do ³azienki.
Norwe¿ka oci±gaj±c siê, wsta³a z ³ó¿ka. Nie by³a rannym ptaszkiem, ju¿ raczej nied¼wiedziem albo sus³em, a leniwe, wakacyjne poranki tylko pogorszy³y sprawê. W dodatku stanowczo nie mog³a uznaæ pierwszej nocy w Hogwarcie za udan±. Patrz±c w lusterko, nie zdziwi³a siê, ¿e ma zapuchniête oczy i jest jeszcze bardziej blada ni¿ zwykle. Przygotowa³a na komodzie potrzebne na dzisiejszy dzieñ przybory oraz szatê, dbaj±c o to, by niczego nie zapomnieæ. Nauczy³a siê sprawdzaæ wszystko raz a porz±dnie, tak, by potem nie zaprz±taæ sobie tym g³owy. Zerknê³a na swój plan zajêæ. By³o na nim zielarstwo, opieka nad magicznymi stworzeniami, eliksiry i zaklêcia oraz uroki. Sporo jak na pierwszy dzieñ – pomy¶la³a. Klara powiedzia³a jej, ¿e bêdzie mieæ tylko te przedmioty, z których dosta³a najlepsze oceny na egzaminie. Cieszy³o j±, ¿e nie bêdzie musia³a uczyæ siê transmutacji. Bo do czego mia³oby siê to przydaæ? Niestety, musia³a przyznaæ, ¿e brak lekcji z obrony przed Czarn± Magi± by³ dla niej nie najlepszym rozwi±zaniem. Pytania z tej dziedziny okaza³y siê najtrudniejsze z ca³ego testu. Gdyby tylko po¶wiêci³a jeszcze wiêcej czasu na naukê... teraz jest ju¿ za pó¼no.
- Co tak wzdychasz? - zapyta³a Christiana, zaplataj±c d³ugie w³osy w warkocz. Mia³a na sobie szkolny mundurek, a na jej szyi wisia³ ¿ó³to-czarny krawat. – Nie wyspa³a¶ siê?
- Nie do koñca – odpowiedzia³a Villemo, zabieraj±c z komody swoje ubranie. – Mia³am koszmary. Nie stresuje ciê ten pierwszy dzieñ? Mnie przewraca siê w ¿o³±dku.
Christiana wsunê³a w niesforne kosmyki kilka spinek, usiad³a ko³o Villemo i chwyci³a j± za rêkê. By³a lodowata.
- Trochê stresuje, ale lubiê podejmowaæ nowe wyzwania. Poza tym mam ciebie, a razem jest zawsze ra¼niej. Masz woln± ³azienkê.
- Dziêki – odpowiedzia³a Villemo z u¶miechem, wdziêczna za wsparcie kole¿anki.
Wysz³y z dormitorium jako ostatnie. Norwe¿ka ukradkiem spogl±da³a w stronê pokoju ch³opaków, sama nie zdaj±c sobie sprawy z tego, co robi. Nagle drgnê³a, czuj±c dotyk na ramieniu. Odwróci³a siê natychmiast. Artur pos³a³ jej szeroki u¶miech, na co Villemo poczu³a uk³ucie rozczarowania.
- Cze¶æ, jak pierwsza noc? - zapyta³. Pomimo radosnej miny, wyczu³a w jego g³osie troskê. Villemo przesz³o przez my¶l, ¿e albo spa³ równie ¼le jak ona, albo wiedzia³ o jej koszmarach... za¶mia³a siê w duchu z tak niedorzecznych my¶li.
- Mog³o byæ lepiej. W ka¿dym razie nie zaspa³am, a to ju¿ sukces. A jak u ciebie?
- Spa³em jak dziecko, ale moi koledzy z pokoju narzekali na jakie¶ dziwne ha³asy – odpowiedzia³ tajemniczo.
- Co ty nie powiesz - wykrzykn±³ jeden z Puchonów. – Chrapa³e¶ jak smok!
W pokoju wspólnym rozleg³ siê ¶miech i przepychanki, przez które Artur wpad³ wprost na stoj±c± przy kominku Villemo. Oboje polecieli na puchaty dywan, zderzaj±c siê g³owami. Kolejna salwa ¶miechu roznios³a siê wko³o. Próbowali siê pozbieraæ, ale guzik przy rêkawie koszuli Artura wczepi³ siê Villemo we w³osy.
Nagle Christiana przeskoczy³a nad nimi, kieruj±c siê z powrotem do dormitorium.
- Wybaczcie go³±beczki, ale zapomnia³am ró¿d¿ki! Zaraz wracam.
Blade policzki Villemo nabra³y szkar³atu niczym najdojrzalsze owoce jab³oni. Po chwili, z pomoc± kolegi, uwolni³a siê z guzikowego potrzasku.
- Przepraszam Vill, nic ci nie jest? - zapyta³, pomagaj±c jej wstaæ.
- Wszystko w porz±dku, dziêki. Chocia¿ moja fryzura pewnie powiedzia³aby co¶ innego. - Stara³a siê ukryæ zmieszanie za ¶miechem. Domy¶la³a siê, ¿e jej jasne, d³ugie w³osy, stercz± teraz na wszystkie strony.
- Jeste¶ piêkna jak zawsze. Dobra ja lecê – powiedzia³ Artur z lekko¶ci±, ruszaj±c do wyj¶cia. – Chêtnie bym ju¿ co¶ zjad³. Do zobaczenia! - Norwe¿ka pomacha³a mu weso³o, a potem odetchnê³a z ulg±, kiedy znikn±³ za stert± beczek.
Wszyscy Puchoni opu¶cili pokój wspólny, tylko Villemo czeka³a na kole¿ankê przy kominku. P³omienie leniwie tañczy³y w jej zielonych oczach, ale serce wci±¿ niespokojnie szybko bi³o.
- Dobra, mo¿emy i¶æ – oznajmi³a Christiana, machaj±c energicznie ró¿d¿k±, przywo³uj±c kole¿ankê do rzeczywisto¶ci. Poda³a kole¿ance szczotkê. - To dla ciebie.
Sz³y szybkim krokiem, opuszczonym korytarzem, prowadz±cym do Wielkiej Sali. Villemo mia³a nadziejê, ¿e ich wej¶cie na ¶niadanie pozostanie niezauwa¿one, mimo ¿e najprawdopodobniej wszyscy uczniowie zd±¿yli ju¿ rozsi±¶æ siê wzd³u¿ potê¿nych sto³ów.
Christiana nagle stanê³a jak s³up soli, przytrzymuj±c Villemo za ramiê.
- S³ysza³a¶?
- Co takiego? - zapyta³a Norwe¿ka, rozgl±daj±c siê dooko³a.
- Jaka¶ k³ótnia. To chyba za t± ¶cian± – powiedzia³a szeptem Christiana i zaraz potem przy³o¿y³a ucho do niewielkich, drewnianych drzwi.
- Co ty wyprawiasz?! - szeptem zawo³a³a Villemo, próbuj±c odci±gn±æ kole¿ankê. Ona te¿ zaczê³a coraz wyra¼niej s³yszeæ rozmowê, ale nie mia³a zamiaru pods³uchiwaæ.
- Daj spokój, nikt nas nie zobaczy – powiedzia³a i przy³o¿y³a do ust palec wskazuj±cy, nakazuj±c ciszê. - S³yszê wyra¼nie g³os Longbottoma, jestem ciekawa o co chodzi.
Ku przera¿eniu Villemo, Christiana uchyli³a lekko drzwi. Odetchnê³a z ulg±, gdy nie zaskrzypia³y.
- Nie pozwalaj sobie za du¿o, Longbottom, wiesz dobrze, ¿e mo¿esz szybciutko st±d wylecieæ! – powiedzia³ surowy, kobiecy g³os.
- To Andromeda Hopkins! - wyszepta³a przejêta Villemo, nie mog±c siê ju¿ opanowaæ, by nie s³uchaæ. Christiana ponownie unios³a palec do ust.
- Dyrektor McGonagall wyra¼nie powiedzia³a, ¿e je¶li sprawdzê siê w Hufflepuffie, to w przysz³ym roku mogê liczyæ na Gryffindor. Dobrze pani wie, ile to dla mnie znaczy.
- Oj Longbottom, Longbottom, jaki ty jeste¶ naiwny. Gdyby kto¶ chcia³ ciê na tê posadê, ju¿ dawno by³by¶ w¶ród Gryfonów. A jak widaæ, nie jeste¶.
- Nie zrazi mnie pani. Nie wiem, jak to pani zrobi³a, ale do ostatniej chwili to ja mia³em byæ na pani miejscu. Nigdy nie uwierzê, ¿e pani Dyrektor nagle zmieni³a zdanie i wystawi³a mnie do wiatru.
- Sugerujesz, ¿e móg³by¶ byæ lepszy ode mnie? To oczywiste, ¿e moje do¶wiadczenie i inteligencja przewa¿y³y.
- Raczej spryt i d±¿enie po trupach do celu. A¿ dziwne, ¿e nie jest pani opiekunem Slytherinu.
- Jeszcze po¿a³ujesz tych s³ów g³upcze. Do widzenia!
Villemo i Christiana odbieg³y od drzwi i w ci±gu kilku sekund zniknê³y za zakrêtem. Dopiero na koñcu korytarza przystanê³y, by nabraæ tchu.
- Wszyscy siê dziwili, ¿e profesor Longbottom jest z Puchonami. Podobno od zawsze stara³ siê o stanowisko opiekuna Gryffindoru, teraz ju¿ wiemy, dlaczego mu siê nie uda³o – powiedzia³a Christiana, ³api±c krótkie oddechy.
Villemo czu³a siê nieswojo, ¿e by³y ¶wiadkiem tej rozmowy. Z drugiej strony mia³a wra¿enie, ¿e co¶ istotnego siê za tym kry³o.
- Ta Andromeda to straszny cz³owiek – podsumowa³a Norwe¿ka. - Najwyra¼niej go wygryz³a i w dodatku zrobi³a to nieuczciwie. Wspó³czujê Gryfonom takiego opiekuna.
Wielka Sala têtni³a ¿yciem. Uczniowie, podzieleni na swoje domy, zajmowali miejsca przy czterech, d³ugich, uginaj±cych siê od jedzenia sto³ach. Nikt z nauczycieli nie zwróci³ uwagi na dwie Puchonki, przekradaj±ce siê do swoich miejsc. Villemo ze zdziwieniem odkry³a, ¿e miejsce obok Artura jest puste, tak jakby czeka³o na ni±. Ona jednak, z jakiego¶ powodu, wcale nie mia³a ochoty obok niego usi±¶æ. To ¶mieszne – zgani³a siebie w duchu i zajê³a miejsce obok ch³opaka.
- D³ugo szuka³a¶ tej ró¿d¿ki. - Artur zwróci³ siê do Christiany z zadziornym u¶miechem, ale sprawia³ wra¿enie podenerwowanego.
- Tak wysz³o, jestem straszn± ba³aganiar± – odpowiedzia³a Christiana, udaj±c nonszalancjê. Dok³adnie w momencie, kiedy siêga³a po ogromnego bajgla, naprzeciwko nich usiad³ Patrik, posy³aj±c Villemo pó³sekundowe spojrzenie. Norwe¿ka poczu³a skurcz w ¿o³±dku. Artur przygl±da³ im siê przez chwilê, a jego u¶miech powoli gas³.
- A oto kolejny spó¼nialski – powiedzia³ do Patrika, nie ukrywaj±c agresji w g³osie. – Ty te¿ co¶ zgubi³e¶?
Patryk spojrza³ na niego spod byka i przez nieskoñczenie d³ugi czas patrzyli na siebie z³owrogo, dopóki Christana nie podsunê³a Arturowi pod nos pó³misek z nale¶nikami.
- Musisz spróbowaæ, s± przepyszne!
W tym momencie Villemo poczu³a delikatny, ale szczypi±cy w nozdrza zapach zgnilizny. Woñ przypomina³a jej przegni³e drewno oraz...¶mieræ? Natychmiast odesz³a jej ochota na jedzenie. Dyskretnie pow±cha³a swoj± szatê, obawiaj±c siê, ¿e nasi±knê³a wilgoci± w podró¿y do szko³y. Z ulg± stwierdzi³a, ¿e to nie ona jest ¼ród³em zapachu. Ju¿ mia³a pytaæ Christianê, czy co¶ czuje, ale woñ zniknê³a tak nagle, jak siê pojawi³a. Dziwnie siê zacz±³ ten dzieñ – pomy¶la³a Villemo i ostatecznie skusi³a siê na truskawkowy pudding.
Po ¶niadaniu uczniowie zaczêli rozchodziæ siê do poszczególnych klas, wiêc Villemo rozsta³a siê zarówno z Christian±, jak i Arturem, którzy razem poszli, o ironie, na lekcjê Obrony przed Czarn± Magi±. Patrik te¿ gdzie¶ znikn±³, ale nie mia³a pojêcia, na jakie zajêcia poszed³. Samotnie wiêc ruszy³a na b³onia szko³y, kieruj±c siê w stronê pod³u¿nych pomieszczeñ, przypominaj±cych szklarnie.
Zielarstwo by³o przedmiotem, który najbardziej j± ciekawi³. Od dziecka mia³a okazjê uczyæ siê od swoich rodziców sztuki uprawiania i wykorzystywania takich ro¶lin jak serdecznik pospolity, dziurawiec czy belladona. W ich domu mie¶ci³a siê poka¼nych rozmiarów biblioteczka, zawieraj±ca wiele ksi±g zwi±zanych z zielarstwem. Villemo niektóre czyta³a z ciekawo¶ci, po inne siêga³a w konkretnych przypadkach, aby wykorzystaæ je w praktyce. Zawsze s±dzi³a, ¿e na ten temat wie sporo i ma³o co mo¿e j± zaskoczyæ. A¿ do dzisiaj.
Cieplarnia, w której odbywa³y siê zajêcia, od pod³ogi po sufit poro¶niêta by³a ro¶linno¶ci±, której Villemo nigdy nie widzia³a na oczy. Kszta³ty li¶ci, kolory owoców, sposób poruszania siê ³odyg i pn±czy, zapachy oraz d¼wiêki by³y dla niej czym¶ zupe³nie niespotykanym. W pomieszczeniu panowa³ wilgotny klimat, a jego koniec spowija³ tajemniczy mrok. Villemo by³a pewna, ¿e co¶ w tym miejscu siê porusza³o. Poczu³a dreszcz na karku, przypominaj±c sobie swój sen.
Profesor Longbottom przywita³ uczniów bladym u¶miechem. Poprosi³, aby ka¿dy za³o¿y³ na siebie dodatkow±, ochronn± szatê oraz mia³ przygotowane w zasiêgu rêki ró¿d¿kê. Villemo zauwa¿y³a, ¿e jest nieco zdenerwowany, co j± wcale nie dziwi³o. Rozmowa, któr± pods³ucha³y, z ca³± pewno¶ci± nie by³a porann± dyskusj± przy kawie.
- Ciekawe, po co komu ró¿d¿ki na zielarstwie? Bêdziemy walczyæ z paprociami?- zapyta³ prze¶miewczym tonem jeden z Gryfonów. Wraz z kolegami zaczêli niedyskretnie rechotaæ, skupiaj±c na sobie uwagê wszystkich uczniów.
Profesor Longbottom poczeka³, a¿ siê uspokoj± i wyja¶ni³ pozornie spokojnym, ale stanowczym tonem:
- Dzisiaj nauczymy siê poskramiaæ jedne z niebezpieczniejszych ro¶lin, spotykanych w ¶wiecie czarodziejów. – Wskaza³ palcem na zaciemniony k±t cieplarni. - Diabelskie Sid³a.
Uczniowie wydali ciche westchnienie. Wiêkszo¶æ nie spodziewa³a siê tego typu lekcji, ale ci, którzy zd±¿yli ju¿ nieco poznaæ profesora Neville’a wiedzieli, ¿e woli uczyæ obrony, a nawet czasem walki, ni¿ tego, w jaki sposób przesadzaæ ro¶liny.
- Kto mi powie, czym charakteryzuj± siê Diabelskie Sid³a? - zapyta³. Szybko zg³osi³a siê czarnow³osa ¦lizgonka, w której Villemo rozpozna³a Dziewczynê Anime – Penelopê.
- Jest to rodzaj byliny, lubi±cej ciemne i wilgotne miejsca. Wygl±dem przypomina g±szcz macek o potê¿nej sile. Diabelskie Sid³a mog± oplataæ siê wokó³ swojej ofiary, doprowadzaj±c nawet do jej ¶mierci.
- Bardzo dobrze, Slytherin otrzymuje piêæ punktów.
Penelopa dumnie unios³a g³owê i przybi³a pi±tkê swoim kole¿ankom. Wtórowa³o temu buczenie od strony Gryfonów oraz ciche jêki zawodu pozosta³ych uczniów. Pomimo i¿ wygl±da³a jak nadêta snobka, Villemo musia³a przyznaæ, ¿e Dziewczyna Anime jej zaimponowa³a.
- Dobrze dzieciaki, szkoda czasu. Ustawcie siê w kolejce wzd³u¿ sto³u i przygotujcie ró¿d¿ki. Czas na nieco praktyki.
Uczniowie zaczêli t³oczyæ siê i przepychaæ. Jedni chcieli byæ pierwsi, inni wrêcz przeciwnie. Villemo by³o na rêkê, ¿e znalaz³a siê prawie na samym koñcu. Profesor Longbottom podszed³ tymczasem na ty³y cieplarni, podniós³ z pod³ogi d³ugi, solidny kij i wcisn±³ go w ciemny k±t. Natychmiast oplot³o go co¶ ciemnego i miêsistego, niczym stado wê¿y.
- Waszym zadaniem jest uwolniæ kij z u¶cisku Diabelskich Side³. Pos³u¿y nam do tego nastêpuj±ce zaklêcie. Powtórzcie za mn±, Incendio Impedimenta.
- Incendio Impedimenta! – powiedzia³ chór g³osów.
- ¦wietnie. Bêdê wam to zaklêcie przypomina³, bo jest dosyæ trudne – t³umaczy³ profesor. - Jego efektem jest wyczarowanie z ró¿d¿ki niebieskiego p³omienia. Ma on niezwyk³± cechê, a mianowicie nie parzy osoby, która go wyczarowa³a, a jednak sprawia, ¿e inne rzeczy w jego obrêbie siê pal±. Ale uwaga! Nie dotykamy tym p³omieniem ro¶lin. Nie chcemy ich skrzywdziæ – doda³ nieznaj±cym sprzeciwu g³osem. - Macie jedynie wyczarowaæ ten p³omieñ. Nastêpnie u¿ywacie zaklêcia Lumos, które jest tak proste, ¿e zapewne ka¿dy je zna³, zanim przyszed³ do Hogwartu. ¦wiat³em, które wystrzeli z naszej ró¿d¿ki, odstraszymy Diabelskie Sid³a w k±t, uwalniaj±c kij. Czy wszystko jasne?
Wszyscy pokiwali g³owami na znak, ¿e zrozumieli.
Po tej instrukcji Logbottom zaprezentowa³ uczniom zaklêcia, bezproblemowo uwalniaj±c kij z ¿elaznego u¶cisku pn±czy.
- Pamiêtajcie, ¿e w przypadku prawdziwego niebezpieczeñstwa, najlepiej u¿yæ jedynie b³êkitnego ognia, które daje nam niemal stuprocentow± szansê na skuteczn± obronê. No dobrze, do¶æ tego gadania. Komu siê uda odstraszyæ Sid³a, otrzyma 20 punktów dla domu. Zaczynamy!
Po tych s³owach odszed³ na bok i poda³ kij pierwszej osobie z kolejki. Villemo obserwowa³a, jak dobrze idzie niemal ka¿demu z nich. Na przemian to ukazywa³ siê b³êkity p³omieñ, to ³una bardzo jasnego ¶wiat³a, sprawiaj±c, ¿e Diabelskie Sid³a cofa³y siê skurczone w k±t. Nawet je¶li kto¶ zapomnia³ formu³ki lub ¼le j± wypowiedzia³, profesor za ka¿dym razem cierpliwie pomaga³. Faktycznie nie wydaje siê to takie trudne – pomy¶la³a Villemo i widz±c, ¿e zbli¿a siê jej kolej, siêgnê³a pod p³aszcz po swoj± ró¿d¿kê. Nie by³o jej tam.
Krnabrny dnia 15.06.2021 17:43
Klaudia Lind dnia 19.06.2021 19:17
Ang z tymi dialogami, to masz oczywi¶cie racjê, ten sposób mówienia jest zapewne pozosta³o¶ci± po czytaniu Sagi, gdzie takie dialogi s± na porz±dku dziennym. Nigdy mi w tych ksi±¿kach nie przeszkadza³y sztywne, pompatyczne wypowiedzi, ale wiem, ¿e wiele osób zwraca³o na to uwagê, jako na co¶ negatywnego. Postaram siê pozbyæ takiego sposobu pisania dialogów, chocia¿ mo¿e byæ ciê¿ko

Alette
fuerte
Katherine_Pierce
Sam Quest
Shanti Black
A.
monciakund
ania919
ulka_black_potter
Klaudia Lind
Bêdê pierwsza i skomentujê.
Przyznam siê od razu, ¿e nie czyta³am Sagi o Ludziach Lodu, wiêc jakiekolwiek by³o tu po³±czenie dwóch serii to go nie wy³apa³am. Nie przeszkodzi³o mi to w przeczytaniu rozdzia³u i czerpaniu z tego przyjemno¶ci, choæ mo¿e zrozumia³abym jeszcze wiêcej, gdybym zna³a tê sagê.
Podoba³ mi siê ten rozdzia³. Intryga miêdzy nauczycielami, skrywane i niewyra¼ne uczucia miêdzy uczniami, no i ostatnie zdanie, które sprawi³o, ¿e mam ochotê na wiêcej - to wszystko ¶wietnie opisane przez Ciebie w dobrze dobranych s³owach. Nie za d³ugo, lekko napisane, przyjemnie siê czyta³o.
Trochê czasu minê³o od napisania poprzedniego rozdzia³u i widzê, ¿e od jeszcze poprzedniego - jeszcze wiêcej. Skoro napisa³a¶, ¿e zbli¿asz siê do koñca to ¿yczê Ci weny, ¿eby uda³o siê napisaæ jakie¶ wyj±tkowe zakoñczenie!