Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: PaulaSmith

Numer stworzyli: Sam Quest, Takoizu, Krnabrny, CoSieDzieje, Angelina Johnson, Aneta02, monciakund...
>> Czytaj Więcej

Pojedynki czarodziejów

Kategoria: Świat magii
Autor: Prefix użytkownikaania potter

O sposobie rozwiązywania sporów w świecie czarodziejów
>> Czytaj Więcej

Która wiedźma? - tes...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Test zamieszczony na Pottermore.
>> Czytaj Więcej

Życie i kłamstwa Alb...

Kategoria: Inne
Autor: Prefix użytkownikaania potter

Powstanie biografii Albusa Dumbledore'a napisanej przez Ritę Skeeter
>> Czytaj Więcej

Miecz Godryka Gryffi...

Kategoria: Magiczne przedmioty
Autor: Prefix użytkownikaania potter

Kilka słów o tajemniczym mieczu legendy Hogwartu.
>> Czytaj Więcej

Buchorożec

Kategoria: Stworzenia
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Buchorożec to jedno z magicznych stworzeń znanych głównie z filmu "Fantastyczne Zwierzęta i jak j...
>> Czytaj Więcej

14 lat HPnet!

Kategoria: HPnet
Autor: Prefix użytkownikaRebecca Conran

Raport z najgorętszych urodzin w roku
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]2. James

Tytuł: 2. James
Seria: Powrót do domu
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Czasami, zamiast wyszukiwać komuś zajęć i rozrywek, wystarczy z nim posiedzieć i pomilczeć. Bądź ...
>> Czytaj Więcej

Finite

Tytuł: Finite
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

Severus o miłości
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 1 - Ra...

Tytuł: Rozdział 1 - Ratunek
Seria: W poszukiwaniu lepszego jutra
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: LauraB

Pierwsza przygoda. wszystkie opowiadania pod adresem: https://w-poszukiwaniu-lepszego-jutra.blogs...
>> Czytaj Więcej

[NZ]VI

Tytuł: VI
Seria: Finite
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaValeriea

Harry i Draco spotykają się w Hogsmeade. Potter mało co pamięta z poprzedniego wieczoru i boi się...
>> Czytaj Więcej

[NZ]1. Hermiona

Tytuł: 1. Hermiona
Seria: Powrót do domu
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Kochała swoje dzieci, ale tęskniła za tamtym czasem i wolałaby znowu narażać swoje życie, niż pow...
>> Czytaj Więcej

Definicja miłości

Tytuł: Definicja miłości
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaania potter

Chciałbym, żebyś była moją miłością już na zawsze.
>> Czytaj Więcej

[NZ]V

Tytuł: V
Seria: Finite
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaValeriea

Piaty rozdział opowiadania. Harry i Draco spotykają się w Pokoju Życzeń, aby na spokojnie por...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 41
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 3 osoby
Prefix użytkownikaColette (Mugol)
Prefix użytkownikaMarcus Clinton (Pan Śmierci)
Prefix użytkownikaEmilyWright (Żywy worek treningowy)
Łącznie na portalu jest
44,333 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 250
Było: 16.01.2020 20:17:01
Napisanych artykułów: 1,065
Dodanych newsów: 10,109
Zdjęć w galerii: 21,317
Tematów na forum: 3,713
Postów na forum: 313,053
Komentarzy do materiałów: 219,588
Rozdanych pochwał: 3,220
Wlepionych ostrzeżeń: 4,151
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 3411
uczniów: 3297
Hufflepuff
Punktów: 2400
uczniów: 3248
Ravenclaw
Punktów: 2199
uczniów: 3995
Slytherin
Punktów: 1619
uczniów: 3336

Ankieta
Dumbledore zakazał opuszczania Hogwartu z powodu zarazy. Jak sobie radzisz?

idę do biblioteki i wertuję wszystkie książki. Muszę wiedzieć wszystko o tej zarazie!
9% [5 głosów]

nic sobie nie robię z kwarantanny i tajnym przejściem wymykam się do Trzech Mioteł. Kremowe piwo to świetne antidotum!
12% [7 głosów]

zamykam się w lochach i próbuję uwarzyć Eliksir Odpornościowy, zanim wszyscy padniemy jak bahanki
16% [9 głosów]

szwendam się po korytarzach, liczę obrazy i segreguję je na te w złotych i srebrnych ramach. Ta wiedza na pewno mi się przyda
2% [1 głos]

kradnę zapas mydła i papieru toaletowego z Łazienki Prefektów. Żaden wirus mi niestraszny, kiedy mogę wytapetować dormitorium papierem!
7% [4 głosy]

ustawiam się w kolejce pod kuchnią, żeby zrobić zapasy. Wpuszczają po jednej osobie
14% [8 głosów]

proszę opiekuna domu, żeby przydzielił mi jednoosobowy pokój. Jakoś niewyraźnie się czuję
9% [5 głosów]

zastanawiam się, kogo w szkole nie lubię najbardziej, żeby móc na niego nakaszleć. O, idzie Malfoy
33% [19 głosów]

Ogółem głosów: 58
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25.03.20

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Valerie Adams ostatnio widziano 02.04.2020 o godzinie 18:57 w Klasa Historii Magii
HufflepuffLouise Lainey ostatnio widziano 02.04.2020 o godzinie 17:20 w Klasa Historii Magii
SlytherinDidi Roy ostatnio widziano 31.03.2020 o godzinie 21:06 w Wielka Sala
Hufflepuff[PN]Warren Samuel Wilson ostatnio widziano 31.03.2020 o godzinie 21:00 w Wielka Sala
SlytherinDidi Roy ostatnio widziano 31.03.2020 o godzinie 20:47 w Wielka Sala
Hufflepuff[PN]Warren Samuel Wilson ostatnio widziano 31.03.2020 o godzinie 20:44 w Wielka Sala
[Z] Dziesięć sekund szczęścia
Mówią, że aby zrujnować sobie życie, wystarczy jedno kłamstwo. Nina doskonale o tym wiedziała, ale wciąż wierzyła, że nie da się zniszczyć tego, co nie istnieje.
Autor: Prefix użytkownikaAlette
Gatunek: Romans
Ograniczenie wiekowe: +18
Przeczytano 11401 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8].
Kiedy wszystko zaczyna się sypać
Chciała nie zwracać uwagi na lekko powiewającą zasłonę, która przywoływała ją do siebie. Jednak pragnienie pochłonęło ją całkowicie. Podeszła do najbardziej magicznego z widzianych przez nią miejsc, słysząc szepty, których źródła nie potrafiła określić. Z
Dodaję kolejną część, chyba nieco mniej romantyczną ; )

Miłego czytania!

Dwudziestego trzeciego listopada zdołała sforsować drzwi do Departamentu Tajemnic. Pomimo wielu lat negatywnych doświadczeń, Ministerstwo Magii wciąż nocą pozostawało bez nadzoru. Nikt nie zatrzymał Niny w windzie, na korytarzu ani pod samym wejściem do obiektu jej zainteresowania.
Przeszła do drugiej komnaty, gdzie znajdowało się o wiele za dużo wejść, prowadzących w nieznane. Ona była tu pierwszy raz, ale wiedziała jak rozpoznać te właściwe.

Percepcja umysłu. Drzwi nie otwierała magia, a jedynie silna wola. Musiała nastawić myśli na cel, wyrazić szczere, konkretne pragnienie. Nie wystarczyło "chcę odnaleźć mapę czasu". Zadziałało jedynie "potrzebuję sali kolumnowej, żeby dotrzeć do kamiennego łuku".

Odpowiednie drzwi otworzyły się przed nią, a ona pobiegła do miejsca, w którym miała odnaleźć poszukiwany przedmiot.

Chciała nie zwracać uwagi na lekko powiewającą zasłonę, która przywoływała ją do siebie. Jednak pragnienie pochłonęło ją całkowicie. Podeszła do najbardziej magicznego z widzianych przez nią miejsc, słysząc szepty, których źródła nie potrafiła określić. Zupełnie jakby powstawały w jej głowie.

Dopiero wibracje w tylnej kieszeni spodni sprowadziły ją na ziemię. Wyciągnęła czarne urządzenie pospiesznie i odskoczyła od łuku, który omal jej nie pochłonął.
Przeszukiwała pomieszczenie, aż w końcu dotarła do kaplicy, gdzie pośrodku ustawiono rzeźbę przedstawiającą czarodzieja o jasnej brodzie. Długo zajęło jej dostanie się do sejfu... żeby zobaczyć, że nic w nim nie było.

Cholera...



***


W całym ministerstwie huczało. Poruszanie dotarło nie tylko do jej departamentu, ale chyba każdego zakątka w Wielkiej Brytanii.

Znowu dokonano włamania do Departamentu Tajemnic. Nic nie skradziono, ale została otwarta skrytka, w której przechowywano szczególnie cenny przedmiot. Na całe szczęście przeniesiono go w bezpieczne miejsce zanim dokonano napadu.

Dla czarodziejów największym problemem było to, że nie mogli wykryć sprawcy, bo ten nie użył magii. A Ministerstwo wyposażono w mechanizmy obronne, ale tylko w przypadkach ataku czarodziejów. Żaden czarodziej nie przewidział, że ktokolwiek spróbuje przejść przez cały gmach i ani razu nie użyje różdżki. Na to, że do Departamentu Tajemnic przeniknęła mugolka, nikt nie wpadł.

A ta sama mugolka obgryzała paznokcie przy swoich biurku. Cała praca, którą wykonała w ciągu ostatnich kilku miesięcy poszła na marne. Bez mapy nie dadzą rady zgłębić tajników blokady, a przecież po to została tu wysłana.

Zebrała rzeczy, które miała wysłać i wyszła z pomieszczenia. Jednak zanim zdążyła wejść do windy, zatrzymał ją nieznany czarodziej, niosący naręcze kartonów. Z każdego unosiła się kolorowa para, ale ukryła zaciekawienie.

– Znowu zablokowana – mruknął niezadowolony. – Może pani włączyć?

Nina rozejrzała się dookoła, ale poza mężczyzną nie było obok nikogo, kim mogłaby się wyręczyć. Widziała kilka razy, jak winda odmawiała posłuszeństwa pracownikom. Wymagała solidnej naprawy, ale brakowało na to funduszy. Funkcjonariusze z działu technicznego stwierdzili, że skoro problem rozwiązuje prosta "alohomora", to nie ma potrzeby wydawać na to tony galeonów.

– Słyszy mnie pani? – powtórzył mężczyzna.

Zamarła, wiedząc, że zostawiła w szufladzie flakonik z płynną magią, która miała jej pomóc w takich przypadkach. Sekundy mijały, a ona nie wiedziała, co powinna zrobić.

– Nie wzięłam różdżki – powiedziała w końcu.

– Przecież masz ją w kieszeni – usłyszała znajomy głos za plecami. Do windy podszedł znany jej z widzenia auror o nieprzyjemnym spojrzeniu. Nigdy z nim nie rozmawiała, ale z jakiegoś powodu czuła, że chciał ją zdemaskować.

– To nieeleganckie wysługiwać się kobietą – wycedziła, starając się zachować neutralny wyraz twarzy. – Powinien pan sam otworzyć tę windę, a nie wskazywać na moje faux pas.

– Faux pas? – Mężczyzna uniósł brwi. – Obserwowałem cię i nigdy nie widziałem, żebyś użyła różdżki. Jesteś charłaczką?

– Ależ panie Donowan! – oburzył się czarodziej z kartonami. – Jak pan śmie!

– Pracuję w biurze aurorów i mam prawo zadawać takie pytanie – wycedził, łapiąc ją za łokieć. Poczuła, jak kropelki zimnego potu spływają jej po czole.

– Więc niech zabierze mnie pan na przesłuchanie – rzekła, z trudem panując nad głosem.

– Z radością bym to uczynił, ale z puszczania się z synem Pottera musisz mieć jakieś korzyści.

Zamachnęła się, wymierzając mu cios prosto w policzek. Mężczyzna nawet nie odwrócił głowy, a na jej twarzy zakwitł okropny rumieniec upokorzenia. Widziała zszokowane spojrzenie czarodzieja, który nie miał z tym nic wspólnego.

– Tylko charłak atakuje dłonią, mając różdżkę pod ręką – powiedział, posyłając jej uśmiech zwycięstwa. – Ale dam ci szansę rzucić we mnie porządnym urokiem. Nie będę się bronił. Pokaż, co potrafisz.

Wokół nich zebrało się kilku innych czarodziejów, uważnie obserwując ruchy nie tylko jej, ale i Donowana. Nikt nie stanął w jej obronie, ale też nie szkalował. Czekali, aż da popis magicznych zdolności…

… których nie posiadała.

W grupie znalazł się również Scorpius Malfoy, któremu posłała błagalne spojrzenie. Mężczyzna zignorował ją i minął, stając pod samą windą.

Wtedy to poczuła.

Lekki ciężar w kieszeni szaty. Dotknęła niewielkiego flakonika z białym płynem. Kciukiem otworzyła wieczko i pozwoliła, żeby ciecz pokryła opuszki palców. Przez jej ciało przeszedł prąd, a później usztywnił większość mięśni. Z trudem wyciągnęła rękę i chwyciła różdżkę.

To nie było nic przyjemnego. Ból wypełnił ją od wierzchu dłoni aż po czubek głowy, kierując swą sieć aż po kostki. Z trudem oddychała, ale znalazła dość siły, żeby wymierzyć drewniany przedmiot w Donowana.

Tego się po niej spodziewał. Jego uśmiech pozostawał pobłażliwy, lekceważący. Sądził, że nie potrafiła użyć czarów. Musiała go zadziwić... ale nie tak, jak on tego chciał.

Szybko zmieniła ustawienie ciała i powiedziała:

– Alohomora!

To było jak silny cios w brzuch. Jak cięcie nożem wzdłuż tętnicy. Jak strzał z rewolweru prosto w czaszkę. Myślała, że umarła. Z tym, że wciąż stała na nogach. Jej serce biło, jej płuca chłonęły tlen, a krew swobodnie płynęła w żyłach.

Na całe szczęście nikt na nią już nie patrzył. Wszyscy wbili spojrzenia w windę, która otworzyła przed nimi kratę, zezwalając na wejście.

– Jesteś śmieciem, Donowan – powiedziała kobieta o złotych włosach. Minęła go ze złością, a za nią poszła reszta pracowników, mrucząc obelgi na aurora, który kipiał ze wściekłości.

Wszyscy weszli do windy poza Scorpiusem, który wciąż stał w miejscu, czekając, aż pozostaną na korytarzu sami.

– Musisz uważać – powiedział do niej poważnie.

– To nie ma już znaczenia, skoro mapa została przeniesiona – szepnęła.

– Tym nie powinnaś akurat się przejmować. Wiem, gdzie ją przeniesiono. – Na jej pytające spojrzenie dodał – Hogwart.

– Co?

Wiedziała, że teraz weszli w prawdziwe bagno. Ze wszystkich miejsc w Wielkiej Brytanii, to właśnie szkoła magii sprawiała najwięcej problemów. Wszyscy w Solum Orbis wiedzieli, że do tego miejsca mugole nie mają wstępu. Nie tylko wszelkie urządzenia zaczynały tam wariować. Ponad wszystko zamek strzegły potężne zaklęcia, których bez magicznej blokady nie mieli szansy przełamać.

– Tym też nie zaprzątaj sobie głowy – powiedział wprost do jej ucha. – Pilnuj tylko, żeby nie stracić pracy. Kiedy już technika zostanie opanowana, będzie trzeba ją umieścić tutaj. A zrobi to…

– Ja – powiedziała. – Ja to zrobię.



***


Lubiła mieszkanie, które dostała. Miało jasne ściany i duże okna, wpuszczające mnóstwo światła. Jedynie sypialnię miała ochotę przebudować, bo tam akurat tyle jasności nie chciała widzieć – zarówno rankiem jak i w nocy.

Nawet zasłony na nic nie pomagały przy świetle lamp ulicznych. Chociaż kiedy James do niej przychodził, rzucał jakieś zaklęcie i problemu nie było. Musiała tylko pilnować, żeby ściągnął urok, zanim ją opuszczał.

– Nie wiedziałem, że przyjaźnisz się z Malfoyem – powiedział surowo, leżąc na boku. Widziała jedynie zarys jego twarzy w lichym świetle lampy na korytarzu.

– Co masz na myśli? – zapytała, próbując zignorować jego rękę, która spoczywała na wewnętrznej stronie jej uda.

– Ściany mają uszy – rzucił tylko, przesuwając dłoń wyżej, mącąc jej przy okazji w głowie.

– Ty też niewiele mi mówisz – stwierdziła, nie bez wyrzutu. Chwyciła go za nadgarstek i położyła jego rękę na pościeli.

– A co byś chciała wiedzieć? – Zaśmiał się, opierając głowę na zaciśniętej pięści.
– Dlaczego Margaret jest u rodziców? – zapytała, wiedząc, że wkracza na niebezpieczne tereny.

Tak jak mogła oczekiwać, James sposępniał. Chociaż to było naturalne. Ktoś taki jak on nie lubił rozmawiać o żonie z kochanką. Przypominało mu to o zdradzie, której się dopuścił... wielokrotnie zresztą.

Jednak ona nie zamierzała mu odpuszczać. Jeśli mieli ze sobą sypiać, to bez czarowania.

– No? – naciskała. Złapała go za podbródek i skierowała spojrzenie na siebie. Zapewne nawet jej nie dostrzegał, ale mimo to czuła siłę płynącą z jego oczu.

– Powiedziałem, że nie chcę jej widzieć – wyrzucił w końcu. Przewrócił się na plecy, a ona usiadła na jego udach, nie pozwalając mu uciec.

– Dlaczego?

– Mam dość jej obsesji.

Przyciągnął ją bliżej. Czuła jego męskość tuż przy najwrażliwszym z miejsc, co skierowały jej myśli na jednoznaczny tor. W podbrzuszu pojawiło się przyjemne mrowienie, kiedy przesunęła biodrami w górę i dół.

– Obsesji? – powtórzyła, wzdychając cicho, kiedy zacisnął dłoń na jej piersi. – Na puncie czego?

Podniósł się do pozycji siedzącej i pocałował ją w szyję, później szczękę, nos i policzki, żeby zakończyć na jej już i tak spuchniętych ustach. Poczuła jego wilgotny język na wargach i palce, którymi masował pośladki.
Właściwie nie chciała wiedzieć.



***


Kolejne spotkanie Solum Orbis odbyło się w listopadzie, kiedy Nina cały swój czas przeznaczała na utrzymanie stanowiska w pracy i romansowanie. Zderzenie z organizacją po takiej przerwie uznała za dziwne doświadczenie. Wcześniej całe jej życie obracało się wokół ćwiczeń, szpiegowania i walki. Obecnie, chociaż wciąż była takim samym zdrajcą jak wcześniej, mogła nie robić nic szczególnego. Żyć jak normalny człowiek... chociaż w tym wypadku to określenie nie do końca pasowało. Bo w świecie magicznym wyglądała bardziej jak kaczka przy łabędziu.

Spotkanie należało jednak do kameralnych. Oprócz Niny w pomieszczeniu przebywały tylko cztery osoby, w tym prawa ręka przywódcy.

– Widziałaś kamienny łuk, Nino? – zapytała jej Katniss.

Była to kobieta w średnim wieku, o srebrnych włosach i błękitnych oczach. Wyglądałaby niezwykle, gdyby nie staromodna garsonka, którą nosiła. Jedynie broszka na piersi prezentowała się ciekawie. Miała kształt kwiatu paproci, z drobnymi diamentami, imitującymi krople deszczu.

– Tak – powiedziała. – Jednak nie dotarłam do mapy czasu.

– Nic nie szkodzi. To zadanie powierzyliśmy już innej osobie, do ciebie będzie należało inne.

– Agent magiczny zdradził mi, że kiedy blokada zostanie ukończona, należy ją umieścić w siedzibie czarodziejów.

– Tak, dokładnie wokół kamiennego łuku – dodała Katniss. Widząc pytanie w oczach Niny, wyjaśniła: – To miejsce jest jednym ze źródeł.

– Co to są źródła? – zapytał młody chłopak, którego kobieta zaciągnęła ze sobą, najpewniej żeby poznał więcej tajemnic organizacji. Nie mógł mieć więcej niż trzynaście lat, w jego buzi wciąż tliły się iskierki niewinności. Chociaż, podobnie jak u pozostałych członków Solium Orbis, ten blask przysłaniała mgła.

– Magia nie bierze się znikąd – wyjaśniła Katniss. – Wypływa na świat poprzez źródła, których jest na świecie co najmniej kilkanaście. Każde obejmuje sobą pewien obszar, przez co bliżej źródła czary wychodzą łatwiej, a w innych trudniej. Teoretycznie jeśli usuniemy jedno, to magia całkowicie nie zniknie, ale znacząco osłabnie. Rzucanie zaklęć stanie się trudniejsze. Jeśli zbudujemy pieczęć wokół Londynu, nic nie osiągniemy, jeśli pozostanie w środku źródło.

– Ale jeśli zapieczętujemy teren poza źródłem, to czy nie powinno zadziałać bez jego niszczenia? – zapytał z ciekawością chłopak.

– Ze źródła emanuje zbyt wielka magia. Blokada zadziała na cząsteczki przypływające z odległości co najmniej kilkuset mil – rzuciła Nina, przypominając sobie nauki ze szkolenia. – Na krótszym dystansie okażą się za silne.

– Źródła powstały w konkretnych miejscach – dodała Katniss. – Właśnie tak, żeby nie można było jej eliminować, bo na magii stoi świat czarodziejów. Bez niej zacznie się rozpadać.

Nina zadrżała na dźwięk tego słowa. Rozpad świata magicznego. Jakkolwiek miała żal do czarodziejów, nie wyobrażała sobie ich unicestwienia.

– Co to znaczy, że zacznie się rozpadać? – dopytał chłopak, wzbudzając irytację Niny.

– Nie uczyłeś się dość pilnie – skarcił go Lee, członek organizacji. Nie należał do osób wysokich, jak typowy Azjata, ale nie potrzebował znaczącej postury, żeby wzbudzać szacunek. – Czarodzieje do tego stopnia opierają życie na magii, że niemalże wszystko wokół nich od niej zależy. Dom bez fundamentu nie ma prawa istnieć.

– Czyli ta słynna szkoła, Hogwart... zostanie zrównana z ziemią?

– Zacznij myśleć – wycedziła Nina. – Tu nie chodzi o budynki ani rzucanie czarów. Większość czarodziejów ma ciała tak przystosowane do życia z cząsteczkami magicznymi, że bez nich ich organizm może odmówić normalnego funkcjonowania. Tylko młodzi, nie dość uzależnieni mają szansę na normalne życie – na końcu jej głos załamał się, ale na całe szczęście groza na twarzy chłopaka zwróciła uwagę pozostałych o wiele bardziej.

– Nie panikuj tak – wtrąciła Evanna, ostatnia z obecnych. Była młodsza od Niny o dwa lata, ale wyglądem przypominała starsze. Zapewne ze względu na ostre rysy twarzy i czarne jak smoła włosy. – Nie jesteśmy przecież mordercami.

– Na początku usuniemy tylko kilka kluczowych źródeł – powiedziała Katniss. – Żeby magią osłabić. Ci, którzy pogodzą się z nieuniknionym, przystosują ciało do normalnego życia. Zginą tylko buntownicy, zarozumiali sprawcy nieszczęścia wielu z nas.

– Kiedy mam to zrobić? – zapytała Nina, kończąc te filozoficzne dysputy, nim się na dobre zaczęły.
Katniss posłała jej łagodny uśmiech i rzuciła:

– Kiedy dotrze znak.



***


Tego dnia chciała przygotować coś wyjątkowego. Miała dobry humor, pogoda też im sprzyjała. Dla odmiany świeciło słońce i chociaż było zimno, to w ciepłym mieszkaniu wcale tego nie czuła.
Przyrządziła pieczonego kurczaka w ziołach, używając kilka magicznych przypraw. Wiedziała, że już wkrótce straci szansę na korzystanie z oryginalnych produktów czarodziejów. bez względu na to, czy misja Solum Orbis się powiedzie, ona zniknie. Innego wyjścia nie było.
Zapaliła pachnące świecie, ciesząc się delikatną wonią wanilii i czekolady. Wtedy usłyszała dźwięk dzwonka i podbiegła do drzwi.

Spodziewała się, że zobaczy za progiem Jamesa…

… ale stała tam Margaret.


Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaZireael  dnia 19.12.2017 20:49
W końcu się doczekałam!!

Znacznę może od tego, że brak tych elementów romantycznych w rozdziale nie przeszkadzał ani trochę. Sama akcja bardzo wciąga i sprawia, że można się idealnie wczuć w położenie samej bohaterki. Chociaż i tak ten jeden element ich spotkania wywołał na plecach dreszcze.

r11; To nieeleganckie wysługiwać się kobietą r11; wycedziła, starając się zachować neutralny wyraz twarzy.


^mój ulubiony fragment
Podoba mi się, że nie robisz ze swojej bohaterki jakiejś totalnie zagubionej w świecie dziewczynki, Nina ma swój charakterek i to bardzo cenię w tym opowiadaniu.

No i sama końcówka trzyma teraz w ogromnym napięciu. Jestem niesamowicie ciekawa, jak to wyjdzie dalej i mam nadzieję, że długo czekać nie będę Love
avatar
PaulaSmith  dnia 20.12.2017 09:42
Normalnie kocham to opowiadanie, Al doskonale o tym wie xD czytając każdą część zachowuję się jakbym nie znała całości i normalnie czuję się zdenerwowana tą końcówką, co to będzie? ;)

Podoba mi się jak budujesz napięcie, już się wyda, że coś z nią nie tak i... jednak udaje jej się wybrnąć.

Kocham Jamesa! Serio! Przedstawiasz go tutaj tak fajnym, normalnym facetem, z problemami, a nie przecukrzony i wyidealizowamy. Zresztą z Niną jest podobnie -a swoje zalety, ale.i wady, jak każdy z nas.

Czekam na więcej!
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 20.12.2017 13:42
Dzięki dziewczyny ; ))

Zireael, planuję na dniach dodać kolejną część, więc dużo czekania chyba nie będzie ; )
Cieszę się też, że podoba ci się Nina ; ) Ona nie mogłaby być tak całkowicie zagubiona, w końcu wybrano ją do konkretnego zadania. Poza tym staram się, żeby wyszła naturalnie, bez przekoloryzowania - zarówno pod względem "ciepłe kluchy" jak i "zimna i zdystansowana".

Paula, pytanie czy faktycznie zawsze uda jej się wybrnąć ;p
A co do Jamesa i Niny - nie lubię, kiedy bohaterowie są oczywiści w ocenie, chociaż też nie zawsze mi to pomieszanie z poplątaniem wychodzi. Jamesa można rozumieć lub nie, ale wydaje mi się, że określenie go jako "ludzkiego" świetnie pasuje ; )
avatar
Prefix użytkownikaKatherine_Pierce  dnia 01.01.2018 12:02
Hmmm rozdział mi się podoba. Nawet bardzo :D Fajny masz pomysł z tymi źródłami :D

Nie rozumiem jednak jednej rzeczy. Jakim cudem mugolka dostała pracę w MM. nie chodzi mi nawet o to że ich oszukała, ale czy tam nikt nie sprawdzał chociażby zaświadczenia o ukończeniu egzaminów? Bo do szkoły chodzić nie musieli, ale egzaminy takie jak SUMy czy OWUTEMy już chyba tak? Przecież to ile i na ile się ich zdało było potrzebne do pracy. Jakiekolwiek świadectwo potwierdzające, że coś tam umie, raczej musiała przedstawić, szczególnie Hermionie xD
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 02.01.2018 20:50
Kath, wszystko da się podrobić, a warto wspomnieć, że przecież Solum Orbis nie tylko dysponuje płynną magią, ale też ma bezpośredni kontakt ze zbuntowanymi czarodziejami. Wszystkie SUMy czy OWUTEMy właśnie zostały odpowiednio przygotowane, to nie tak, że wzięli sobie Ninę z ulicy. Mimo wszystko na tę akcję szpiegowską przygotowywali się sporo czasu ; )
avatar
Wioletta  dnia 02.03.2018 13:56
No cóż. Pamiętam jak czytałam to pierwszy raz. Jak denerwowałam się na każdym kroku, że wpadnie, a nie zdążyła jeszcze w pełni zbliżyć się do Jamesa. To, że ze sobą sypiali jeszcze nic nie znaczyło. A tu mój strach był bezpodstawny, bo idealnie Nina wybrnęła z pokazania jak czaruje.

Ogólnie podoba mi się ta nutka hm. zazdrości? Pottera o Malfoy'a czy też tego, że jednak nie jest całkiem zaślepiony.

Końcówka mrozi krew w żyłach, co tam robi Margaret? :D

Uwielbiam to ff, i kolejny raz jestem wdzięczna, że nie muszę się bać. ;p
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 07.03.2018 15:20
Kolejny bardzo fajny rozdział, nie ma erotycznych scen, ale i tak jest nawet romantycznie.
Podoba mi się akcja, którą tu pisałaś, dreszczyk emocji i kolejne plany organizacji. Wszystko się ładnie przeplata ze sobą.
Końcówka jest zaskakująca, więc od razu lecę czytać kolejny rozdział:D
Teraz żałuję, że ta historia za niedługo się kończy, wciągnęła mnie;)
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 08.03.2018 16:55
Wiola, na tym zależało mi najbardziej w tej scenie - żeby można było poczuć ten niepokój, które z pewnością czuła Nina. Dlatego cieszę się, jeśli mi się udało!
Klaudia, chciałam własnie, żeby wszystko w tej historii było w miarę wyważone. Nie na zasadzie - romans i tylko romans, a ona nic nie robi, tylko myśli o nim :D Prawdę mówiąc to najpierw powstał pomysł na organizację, a dopiero potem na Ninę i Jamesa, dlatego ten wątek, chociaż w tle, jest tutaj ważny.
A do końca jeszcze ciut zostało, to bardzo długi miniaturka :D
avatar
Prefix użytkownikaSam Quest  dnia 25.03.2020 18:28
No jestem ciekawa co się dalej wydarzy. Mniej mnie interesuje tutaj romans Niny i Jamesa, a bardziej ta akcja Solum Orbis i jak to się potoczy.

Nie rozumiem też dlaczego Malfoy współpracuje z ludźmi, którzy chcą zniszczyć świat czarodziejów, chyba muszę sobie powtórzyć cały pierwszy rozdział, może tam było więcej informacji w tym zakresie. :D

Bardzo podoba mi się sposób w jaki opisałaś działanie tej "Płynnej magii", to, że sprawiała fizyczny ból jest bardzo fajnym pomysłem. Zresztą ta scena tworzyła idealne napięcie. :D
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Morderca Pająków!
03.04.2020 00:35
Marcus Clinton, jutro akurat nie, zresztą lepiej mi się uczy w nocy

Pan Śmierci
03.04.2020 00:33
Colette, ordery uśmiechu i inne takie rozdajemy sobie sami. Chcesz taki?

Pan Śmierci
03.04.2020 00:32
Rue Riddle, a Ty nie powinnaś spać? Rano nie ma zajęć?

Mugol
03.04.2020 00:32
Dzięki! Myślałam że to ordery uśmiechu czy coś

Morderca Pająków!
03.04.2020 00:30
Marcus Clinton, spadaj xD
Teraz jestem akurat na fonie, ok? xD

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59161 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 55309 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 43115 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41951 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 35528 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 35201 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 32976 punktów.

8) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 32922 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30685 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2020 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.04