Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Przedstawiamy Wam szesnasty numer Proroka Niecodziennego, który tworzony był przez: Shanti Black,...
>> Czytaj Więcej

Zoë Wanamaker

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Aktorka w Harrym Potterze wcielająca się w rolę Rolandy Hooch.
>> Czytaj Więcej

Julie Walters

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Julie Walters, znana brytyjska aktorka, w Harrym Potterze zagrała postać Molly Weasley.
>> Czytaj Więcej

Godryk Gryffindor

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Godryk Gryffindor jest jednym z wielkiej czwórki założycieli Hogwartu oraz niezwykle potężnym mag...
>> Czytaj Więcej

David Thewlis

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Aktor wcielający się w postać wilkołaka Remusa Lupina.
>> Czytaj Więcej

Harry Potter. Podróż...

Kategoria: Recenzje
Autor: Angelina Johnson

Z okazji dwudziestej rocznicy wydania książki "Harry Potter i Kamień Filozoficzny", British Libra...
>> Czytaj Więcej

A co by było gdyby

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Prefix użytkownikaCaleighBlack

Neville Longbottom był Chłopcem, Który Przeżył?
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdział I - 8
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy c...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 1 - Ro...

Tytuł: Rozdział 1 - Rozterki Rona
Seria: Największy błąd w życiu?
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Ron postanawia porzucić Harry'ego i Hermionę, będąc niezadowolonym z rezultatów poszukiwania hork...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdział I - 7
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy c...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Dziesięć sekund...

Tytuł: Dziesięć sekund szczęścia
Seria: Dziesięć sekund szczęścia
Gatunek: Romans
Autor: Alette

Widziała jak staje pod kominkiem, jak uciekają ich szanse&#8230; ale zanim zniknął, rzucił jej os...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdział I - 6
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy c...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Test, koleżanka...

Tytuł: Test, koleżanka i atak
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

W Hogwarcie rozpoczyna się test, który ma zdecydować, kto dokona zaszczytu nauki w tej magicznej ...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdział I - 5
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy c...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 45
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
42,472 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 216
Było: 20.06.2018 14:06:28
Napisanych artykułów: 973
Dodanych newsów: 9,197
Zdjęć w galerii: 20,093
Tematów na forum: 3,326
Postów na forum: 301,913
Komentarzy do materiałów: 212,193
Rozdanych pochwał: 3,010
Wlepionych ostrzeżeń: 4,134
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 2972
uczniów: 2887
Hufflepuff
Punktów: 1431
uczniów: 2737
Ravenclaw
Punktów: 814
uczniów: 3733
Slytherin
Punktów: 479
uczniów: 2948

Ankieta
Jaki kawał wykręcisz na zakończenie roku?

Razem z bliźniakami Weasley farbuję panią Norris na różowo
21% [14 głosy]

Zamieniam w ślizgawkę wszystkie schody w Hogwarcie, a Draco mi w tym pomaga
24% [16 głosów]

Dosypuję środek przeczyszczający do jedzenia i blokuję wszystkie toalety w zamku, zostawiając tylko jedną
10% [7 głosów]

Żaden, siedzę z Hermioną w bibliotece. Głupie żarty, to nie dla mnie
9% [6 głosów]

Wraz z Harrym zakradam się do gabinetu Snape'a i zmieniam wszystkie jego szaty na mugolskie sukienki
18% [12 głosy]

Z pomocą Rona czaruję kawałki kurczaka tak, że ożywają i zaczynają atakować Ślizgonów
4% [3 głosy]

Ginny pomaga mi dolać eliksiru miłosnego do napoju Pansy Parkinson, a ta zakochuje się w Slughornie
12% [8 głosów]

Wraz z Nevilem wypłaszam wszystkie sowy z sowiarnii
1% [1 głos]

Ogółem głosów: 67
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 05.06.18

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
GryffindorAneta O'Carrick ostatnio widziano 24.06.2018 o godzinie 23:46 w Kuchnia
Slytherin[P] Gordian Stella ostatnio widziano 24.06.2018 o godzinie 20:34 w Kuchnia
GryffindorAneta O'Carrick ostatnio widziano 24.06.2018 o godzinie 20:26 w Kuchnia
Slytherin[P] Gordian Stella ostatnio widziano 24.06.2018 o godzinie 20:06 w Kuchnia
GryffindorAneta O'Carrick ostatnio widziano 24.06.2018 o godzinie 20:03 w Sala wejsciowa
Slytherin[P] Gordian Stella ostatnio widziano 24.06.2018 o godzinie 19:50 w Sala wejsciowa
[NZ] Dziesięć sekund szczęścia
Mówią, że aby zrujnować sobie życie, wystarczy jedno kłamstwo. Nina doskonale o tym wiedziała, ale wciąż wierzyła, że nie da się zniszczyć tego, co nie istnieje.
Autor: Alette
Gatunek: Romans
Ograniczenie wiekowe: +18
Przeczytano 4694 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8].
Solum Orbis
Jesteś Nina Dormadiew. Twoich rodziców zamordowali czarodzieje. Później zniekształcili twój umysł i zostawili w piekle. Nie ciebie jedną spotkał taki los. Tysiące niemagicznych cierpi w podobny sposób, ale to właśnie ty zostałaś wybrana, żeby to zmienić.
Witam z kolejną miniaturką ; ) Przy czym to chyba moja najbardziej przydługa miniaturka, bo podzielę ją na 5-7 części, tak sądzę.

Na początek chciałabym wam przedstawić dwa ostrzeżenia, żeby mieć spokojne sumienie i duszę.

1.To jest ROMANS i chociaż pojawi się tu trochę innych wątków, to wciąż tekst mieści się w gatunku, a przynajmniej mam nadzieję.
2. Kategoria wiekowa pojawiła się nie z przypadku, chociaż myślę, że dla bezpieczeństwa. Innymi słowy, w tekście pojawią się wątki seksualne, ale nie przesadnie rozbudowane.

Chciałabym też podziękować Wilenie, Penelope, Wioli i Pauli za poświęcony czas.

Miłego czytania!

***


To nigdy nie powinno się zdarzyć... nawet raz, a już na pewno nie wiele razy, nie przez ostatnie kilka miesięcy, nie przy każdej możliwej okazji.
On nie wiedział o niej nic, a ona... też niewiele mogła powiedzieć o nim. Z tą różnicą, że on nie miał w planach zniszczenia jej świata, a ona zdecydowała zrujnować jego już jutro.

James Potter, syn najsłynniejszego czarodzieja wszech czasów, obiecujący auror o wielkich ambicjach i jeszcze większym sercu - tak go widziała. Chociaż czasami tłumaczyła sobie, że skoro to z nią spędzał noce zamiast ze swoją żoną, to może wcale się nie różnił od pozostałych. Wtedy zdrada nie budziła w niej tak wielkiego poczucia winy, bo przecież on też nie pozostawał wierny. Gdzieś na dnie świadomości zakopała fakt, że owe małżeństwo już od dawna nie miało racji bytu, a zapewne skazano je na porażkę o wiele wcześniej. Margaret Potter pozwoliła na śmierć ich jedynego dziecka i James nie potrafił tego wybaczyć. Próbował, bo przecież nie zrobiła tego celowo. Tylko że istnieją ludzie idealni, a jego największą przywarą było właśnie to, że wszystkie urazy zapisywał w pamięci i nie potrafił się od nich uwolnić.

Skoro nie podarował Margaret, to jej też na pewno nie odpuści. Nie tylko go okłamała, tak naprawdę nigdy nie postawiła na szczerość. Urodzili się w innych światach, a ona nie wierzyła, żeby James kiedykolwiek pojął ten należący do niej.

Nina Dormadiew straciła rodziców jako siedmioletnia dziewczynka. Zostali zamordowani przez czarodziejów, widziała na własne oczy, jak tracą życie w blasku zielonego światła. Po wszystkim dorośli zamknęli ją w szpitalu psychiatrycznym, twierdząc, że postradała zmysły. "Nikt nie ginie od magii, to był zawał, obydwoje przedawkowali leki"… tak to sobie tłumaczyli. Potem ktoś ją odwiedził i zapomniała, że miała rodziców. Temu, kto modyfikował jej pamięć, nie wyszło zaklęcie, więc zamiast usunąć z umysłu dziewczynki jednego wydarzenia, pozbawił ją wszelkich wspomnień. Zapewne próbowałby naprawić błąd, ale akurat dostał pilne wezwanie do ministerstwa. Stwierdził, że w gruncie rzeczy wykonał robotę - mugolka nie wiedziała o istnieniu czarodziejów.

Skończyła dziewięć lat, kiedy pozwolono jej zamieszkać w Domu Dziecka. Nie skończyła jedenastu, kiedy odwiedził ją mężczyzna w czarnym płaszczu i uświadomił.

Uświadamianie było najważniejszą częścią szkolenia, które miała przejść.

Jesteś Nina Dormadiew. Twoich rodziców zamordowali czarodzieje. Później zniekształcili twój umysł i zostawili w piekle. Nie ciebie jedną spotkał taki los. Tysiące niemagicznych cierpi w podobny sposób, ale to właśnie ty zostałaś wybrana, żeby to zmienić. Żeby bronić słabszych przed tymi, którzy stosują magię.

Solum Orbis powstało niedługo po zakończeniu wojny czarodziejów w Anglii. W skład organizacji wchodzili ludzie, których zmroziły zniszczenia pozostawione przez świat Lorda Voldemorta, a mieli dość odwagi, żeby spróbować walczyć. Już od dawna badano możliwości istnienia magii, ale robiono to bardziej z ciekawości niż ze strachu. Tysiące ofiar morderczych uroków zmieniło to pozytywne nastawienie. Solum Orbis werbowało potajemnie członków, przeprowadzało eksperymenty, przygotowywało arsenał do niedającego się uniknąć starcia.

­– Mówią na nas mugole – tłumaczyła grupie młodych czarnoskóra kobieta o męskiej budowie. – Czytaliście, co dokładnie oznacza to słowo. Głupki, beztalencia, frajerzy... Czarodzieje czują się od nas lepsi, gardzą naszymi dokonaniami. Dyktowali warunki naszym premierom, odnoszą się do nas lekceważąco, ale wiecie co? To wszystko nic. To wszystko możemy zignorować.

Nina wtedy nie rozumiała, w jaki sposób objawia się pogarda dla ich świata. Później dokładnie obserwowała i nie mogła uwierzyć, że wcześniej nic nie przykuło jej uwagi. Ludzie ubrani w długie szaty kroczyli po ulicach, wyśmiewając technologie i robili to w sposób doprawdy niefrasobliwy. Jakby odwiedzili zoo i nie mogli uwierzyć, że te głupiutkie zwierzątka, tak ograniczone stworzenia jeszcze żyją. Czasami słyszała o jeszcze gorszych historiach: jak podczas jakiejś magicznej imprezy chlali na umór, by później nieustannie usuwać pamięć właścicielom campingu, a na sam koniec zabawić się ich kosztem.

W tym wszystkim naprawdę przerażał ją fakt, że oni naprawdę żyli w przekonaniu, iż działają dla dobra świata. Jakby ludzie nieużywający magii wymagali ich opieki, bo sami znajdowali się na poziomie dzieciaka, który nie narobi w pieluchę, ale tylko jeśli podstawi mu się nocnik.

– Powodem, dla którego działamy nie jest urażona duma – kontynuowała instruktorka. – Przyczyną waszego szkolenia jest bezbronność. Ludzie niemagiczni są bezbronni. My jesteśmy bezbronni. Dlaczego? – Zrobiła pauzę, żeby podejść do pierwszej ławki. – Dlaczego, Miriam? – zapytała rudą dziewczynę o chłodnym spojrzeniu.
– Bo nie mamy szans w starciu z czarami – odpowiedziała.
– Ty na pewno nie masz, Miriam. Ani żadne z was. Jeszcze.

Powodem istnienia Solum Orbis nie jest zemsta, Nino. Ani walka o utraconą pozycję. Organizacja istnieje, żeby chronić tych, których czarodzieje traktują jak nic nie warte pionki.

Przez lata szkolono ją na wojownika. Musiała zyskać idealną kondycję fizyczną, bo podstawą większości czarów stanowiło to, że zaklęcie musiało trafić w cel. Błyskawiczna reakcja ciała ratowała niejedno życie, zwłaszcza przed morderczym urokiem Avada Kedavra. Jako kolejną lekcję zaplanowano technologię. Ich urządzenia w obecności dużego natężenia magicznego wariowały. Należało więc stworzyć taki sprzęt, który pozostanie odporny. To zadanie należało do osobnego działu, ale sama nauka korzystania z wynalazków wymagała mnóstwa czasu. W międzyczasie Nina zdobywała informacje. Liczyła się każda drobnostka – czego czarodzieje nie wiedzą, na co nie zwracają uwagi. Tę broń, wynik ich ignorancji, sami włożyli niemagicznym do ręki.

Nie oznaczało to, że Nina wszystko rozumiała. Ona sama uznawała siebie za narzędzie w rękach organizacji. Nie wiedziała, jak daleko sięgała wiedza Solum Orbis aż do dzisiaj.

Została wysłana do Anglii jako szpieg. Przez dziesięć miesięcy udawała czarownicę, pracownika Ministerstwa Magii. Nie należało to do zadań łatwych, ale Nina nie była zwyczajna. Przygotowywała się przez dwa lata. Jaki wydział wybrać, żeby nie musieć używać czarów. Jak funkcjonować w obcym społeczeństwie. Jak znaleźć drogę do Departamentu Tajemnic, nie mając w sobie nawet krzty magii. Jak wykraść z tego miejsca mapę czasu i uciec, żeby nie zbudzić podejrzeń.

Trafiła do działu przestrzegania prawa kierowanego przez Hermionę Weasley. Szefowa nie zwracała na nią uwagi, bo i ona nie chciała zostać zauważona. Pracowała tak, żeby nikt nie miał do niej pretensji ani powodów do pochwał.

Wszystko byłoby dobrze, gdyby do jej zadań nie dołożono bezpośredni kontakt z Biurem Aurorów.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby wyznaczonym do kontaktów z Departamentu Przestrzegania Prawa nie był James Potter.

– To oczko w głowie ministerstwa – powiedział jej jasnowłosy mężczyzna, również szpieg, ale dla odmiany czarodziej. Człowiek, który postanowił namieszać. Nie on jeden opowiedział się po stronie niemagicznych. Po prostu był pierwszym, którego Nina poznała. – Ma dobre korzenie, jego ojciec to szef aurorów, matka dziennikarka Proroka Codziennego. Nie wspominając o całym worku kuzynów i wujków, gdzie każdy zajmuje jakąś pozycję, aż do asystenta samego ministra.
– Powinnam trzymać się od niego z daleka? – zapytała, bo na ten moment tylko to ją interesowało. Gdyby ten cały Scorpius Malfoy powiedział jej "tak", dzisiaj nie czułaby się jak kawał ścierwa. Jednak on zamiast tego rzekł coś zupełnie innego.
– Pod latarnią zawsze najciemniej. Jeśli to dobrze rozegrasz, będziesz bezpieczna.

Pomyślała wtedy, że to bułka z masłem. Nie była małolatą skłonną do zakochania. Miała za sobą pocałunki na plaży, które nie wzruszyły ani trochę. Dotykała nagiego mężczyzny, przeżyła pierwszy, drugi, trzeci i kolejny seks. Skłamałaby twierdząc, że wiązała z tym niemiłe wspomnienia. Z tych przygód wyniosła sporo fizycznej przyjemności, ale emocjonalnie pozostała niewzruszona. W pewnym momencie zastanawiała się, czy w ogóle przez swoje doświadczenia nie straciła zdolności do uczuć wyższych. Potem uznała, że poświęci temu myśl, kiedy cel Solum Orbis zostanie osiągnięty. Wtedy będzie mogła szukać miłości, zakładać rodzinę i żyć w lepszym, bezpiecznym świecie.

Nie chciała wcale Jamesa w sobie rozkochiwać. Jej plany ograniczały się do nawiązania stosunków koleżeńskich. Tylko że na to nie miała szansy.

Chodził prawie cały czas naburmuszony, ze zmarszczonymi brwiami, nie odpowiadał na połowę pytań. Za nic nie potrafiła go przyrównać do opisu Malfoya, bo "oczko w głowie ministerstwa" za nic do niego nie pasowało.
– Chcesz kawy? – zapytała go wesoło, a on tylko mruknął coś w rodzaju nieuprzejmego "nie".

To był pierwszy i ostatni raz, kiedy spróbowała zyskać jego sympatię. Od tamtej pory schodziła mu z drogi, a on wcale nie tęsknił za jej obecnością.

Mieliby dużo szczęścia gdyby tak zostało.

Dwudziestego czwartego czerwca, dokładnie dwa miesiące odkąd zaczęła pracę w ministerstwie, została zaatakowana. Trzech czarodziejów wymierzyło w nią swoje różdżki, a ona stała jak sparaliżowana. Gdyby użyła zdolności solum, zdemaskowano by ją. Jednak unikanie wykorzystania własnej siły mogło doprowadzić ją do śmierci.
Mężczyzna rzucił w nią zaklęcie odrętwienia, ale odskoczyła. Wtedy została złapana w czar, którego nie znała. "Jakiś nowy wynalazek" pomyślała, kiedy z każdej strony otoczyła ją mgła. Solum Orbis posiadło ogromną wiedzę o czarodziejach... ale każdą informację otrzymywali z opóźnieniem. Wystarczającym, żeby wpaść w pułapkę.

Chciała wierzyć, że to nie koniec. Pierwszy raz widziała coś takiego. Kłęby dymu zaczęły na nią napierać, a ona nie wiedziała jak zareagować. Nic nie widziała. Instynktownie zacisnęła palce na różdżce, która w jej dłoni była kompletnie bezużyteczna. W kieszeni schowała odrobinę płynnej magii, ale tę powinna użyć tylko w ostateczności, jeśli ktoś posadziłby ją o brak odpowiednich zdolności. Poza tym i tak nie wiedziała, który urok mógłby pomóc.

Zimna para zajaśniała czerwienią. Odskoczyła w bok, a promień minął ją zaledwie o cal. Drugi trafił w lewą kostkę. Ciało Niny znieruchomiało, mogła tylko patrzeć, jak obce postacie stają nad nią, szepcząc coś do siebie. Jeden chwycił za kołnierz jej szaty i podniósł do pozycji siedzącej.
– Nie sądziłem, że będzie tak łatwo – rzucił jeden z nich.
– Bo nie będzie – powiedział ktoś, kogo nie widziała. Potem słyszała świst pędzących w powietrzu zaklęć, dwa ciała opadły na ziemię, później coś jak wystrzał z armaty. Teleportacja.

James Potter uklęknął przy niej, by zdjąć urok i pomóc wstać. Miał podwinięte rękawy białej koszuli, którą ubrudził w trakcie walki.

– Zbierajmy się stąd zanim zobaczą nas mugole – rozkazał, kiedy tylko Nina wyprostowała plecy.

Dostrzegła dwóch mężczyzn oplecionych sznurami, z twarzami wyrażającymi wściekłość. Ich różdżki trzymał auror, który ją uratował.

– Nie mogę się teleportować – powiedziała szybko, zanim zdążył zaproponować coś, z czym nie miała szans sobie poradzić. – Ze względów zdrowotnych. Mam zakaz od uzdrowicieli.

– Cholera – mruknął. Wyciągnął z kieszeni kanciaste, niewielkie pudełko, do którego następnie spakował mężczyzn… ku zaskoczeniu Niny. – Co to za spojrzenie? Działa tak samo jak zaklęcie zmniejszająco-zwiększające, chociaż my nazywany ją przenośną celą dla więźniów.

– Jest tam powietrze? – zapytała, mrużąc oczy.

– Wystarczająco, żeby dotrwali do przesłuchania. Chodźmy. – Złapał ją za rękaw szaty i pociągnął w stronę pobliskiego domu. Nawet nie udawał delikatności. Gdyby nie cieszyła się dobrą koordynacją ruchową, kilka razy padłaby na ziemię i zdarła kolana.

James wprowadził ich na klatkę schodową kamienicy. Potem pociągnął aż na drugie piętro, gdzie zaklęciem otworzył jedno z mieszkań. Wepchnął tam Ninę jak zbiega, wywołując u niej niepokój. Podbiegła do najbliższego okna, żeby móc w porę uciec.

– Co ty tu właściwie robisz? – zapytał jej ostro, rozpalając ogień w kominku.

– Wracam z pracy do domu! – krzyknęła ze złością. – Lepiej powiedz, skąd ty tu przylazłeś! Śledziłeś mnie?!

– Głośniej, pewnie. Niech cię każdy usłyszy, wezwie tę śmieszną palicję i znowu będziemy musieli uciekać – syknął, a ona mimowolnie zadrżała. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że auror to nie taki sobie czarodziej. James był wyszkolony w walce, podobnie jak ona… ale mógł używać magii, czego ona nie potrafiła.

– Nie próbuj mnie zwodzić! – krzyknęła jeszcze głośniej, a on przyparł ją do ściany i zakrył dłonią usta. Mógł użyć zaklęcia, ale tego nie zrobił.

– Mam patrol w tej okolicy – powiedział, patrząc jej prosto w oczy. – Nietrudno znaleźć źródło magii, zwłaszcza podczas pojedynku. Teraz uspokój się i przestań wrzeszczeć – ostatnie słowa podkreślił tak dosadnie, że cała zesztywniała.

Puścił ją, ale nie cofnął. Cały czas stał blisko niej, żeby w razie czego zablokować kolejny atak, wedle niego, nieuzasadnionej paniki.

– W takim razie zgłaszam napaść na pracownika ministerstwa – wydyszała, kiedy zdołała uspokoić nerwy.

Teraz jej umysł zaczął pracować jak należy. Spojrzała na nieruchome dłonie i spróbowała wywołać ich drżenie.

– Dlaczego nie próbowałaś się bronić? – zapytał podejrzliwie, wciąż nie opuszczając jej przestrzeni osobistej.

– Zostałam zaatakowana! – krzyknęła po raz kolejny, ale tym razem specjalnie. – Jak miałam wygrać z trójką przestępców?

– Z trójką czego?

Zamarła, wiedząc, że użyła niewłaściwego słowa.

– Nie jestem aurorem, nie potrafię walczyć – wyjąkała, spuszczając wzrok. Musiała udawać nieporadną pannę, inaczej utknie w niezłym bagnie.

– Może powinnaś przejść jakiś kurs – prychnął, robiąc wreszcie krok w tył. – Pracujesz w Departamencie Przestrzegania Prawa, w sekcji związanej z Biurem Aurorów. Jak to możliwe, że nogi ci telepią jak masz użyć zwykłego zaklęcia rozpraszającego?

– Do moich obowiązków należą kwestie biurowe, nie walka z czarną magią. Skoro zagraża mi niebezpieczeństwo, twoim obowiązkiem jest mnie chronić.

– Kto by pomyślał, że taka z ciebie królewna – powiedział, a na jego twarzy pojawił się uśmiech… najpiękniejszy, jaki kiedykolwiek widziała.

Od tamtej pory coś się między nimi zmieniło. Ponoć czasami jedno wydarzenie wystarczy, żeby całkowicie obrócić relację z drugą osobą. Czasami tworzy przyjaźnie, innym razem je niszczy. Nina, chociaż nie mogła tego nikomu przyznać, polubiła towarzystwo Jamesa Pottera. Przede wszystkim dlatego, że nie zadawał pytań. Niewiele też sam mówił. Widziała obrączkę na jego palcu, znała nazwisko, słyszała plotki. On sam nie opowiadał. Jednak jego obecność dawała jej uczucie spokoju, którego nie czuła właściwie nigdy. Nie miała pojęcia, z czego to wynikało. Próbowała sobie wmówić, że najzwyczajniej jej się fizycznie podobał. Naprawdę. Czasami o nim śniła i nigdy nie było to niewinne wizje.

Zaproponowała mu wypad do Dziurawego Kotła. W normalnych okolicznościach pewnie byłoby jej głupio. Zapraszanie żonatego mężczyzny gdziekolwiek nie wyglądało zbyt dobrze. Jednak skoro i tak działała na szkodę całego świata Pottera, to równie dobrze mogła wbijać szpilki w jego małżeństwo.

Tym razem nie rzucił żadnego nieuprzejmego „nie”. Zamiast tego zlustrował ją spojrzeniem od stóp do głów i milczał.

Nie wiedziała, czy uważał ja za pociągającą. Nie należała do brzydkich kobiet, miała wysportowane ciało, równo zarysowane usta i piwne oczy. Kiedy znajdowała więcej czasu, układała krótkie, brązowe włosy i wtedy kręcone kosmyki opadały jej na bladą twarz, podkreślając dziewczęce rysy. Czy to ją czyniło piękniejszą od innych? Na pewno nie. Mimo to uważała, że była wystarczająco ładna, żeby go chcieć. Chcieć i nie dostać. Bo ich romans, wedle jej planów, miał istnieć tylko w wieczornych fantazjach, w pojedynczym łóżku z babską pościelą, przy zgaszonym świetle.

– To tylko koleżeński wypad, nie próbuj w tym wietrzyć podstępu – wyjaśniła.

Poszli razem na ten koleżeński wypad, potem na następny i kolejny. Nigdy nie zrobił nic, żeby wplatać ich w coś, z czego nie mogliby się wycofać. Czasami ją to drażniło, ale w gruncie rzeczy była mu za to wdzięczna.


Komentarze
avatar
PaulaSmith  dnia 31.05.2017 20:57
Z ogromną przyjemnością przeczytam kolejny raz! Jak dobrze, że miałam okazję przeczytać całość, bo chyba bym nie dała rady czekać na kolejne części :D

Nie chcę spamować, więc poczekam z komentarzem do kolejnych części xD
avatar
Angelina Johnson  dnia 02.06.2017 19:08
Na początku napiszę, że bardzo zdziwił mnie opis. Szczerze mówiąc, nawet mnie zniechęcił trochę. Trącił mi on taką dramatyczną powieścią dla nastolatek, które lubią bohaterki pełne tragedii, mszczące się i jednocześnie zako****ące w swoich "zemstach". I oczywiście cudownie wybrane, by czynić coś wielkiego, choć niezwykle trudne, ale tylko te bohaterki są w stanie to zrobić. Brr. Szczerze mówiąc, przestraszyłam się. Pomyślałam jednak, że Alette przecież nie stworzyłaby czegoś takiego.

Rzeczywiście, na razie jeszcze na takie nie wygląda. Twoje postacie są obdarte z tych wszystkich fajnych, ciepłych cech, jakie miały postacie Rowling. Nie wyobrażam sobie, by ona stworzyła dobrego bohatera, który zdradza żonę. Dlatego ciężko mi się czyta to, co zrobiłaś z Jamesem Potterem, ale mimo wszystko podziwiam, bo Twoja postać jest bardziej realna. I przez to jest mi smutno, że to właśnie negatywne działania urealniają postacie. Ale to taka tylko moja dygresja, którą chciałam się podzielić ;)

Myślę, że ciekawie będzie czytać jak mugolka próbuje udawać czarodzieja w Ministerstwie Magii. Podejrzewam, że będzie tutaj pole do popisu dla Twojego humoru, który bardzo lubię. Nadal boję się, że to będzie typowy romans dla nastolatek, gdzie bohaterka ma być "tą złą" a zako****e się i po prostu nie potrafi i telepie się między "sprawą" a zakochaniem. Nie wiem czy będziesz zadowolona z moich komentarzy, bo ja nie lubię romansu, a szczególnie tak typowego. Jednak chętnie przeczytam Twój romans i porównam go z tymi, które musiałam czytać wcześniej. Liczę, że wypadnie on dużo bardziej zjadliwie ;>
avatar
Alette  dnia 02.06.2017 22:51
Paula, mnie bardzo cieszy, że już raz to przeczytałaś, bo to jednak kupa tekstu jak na jeden rzut :D

Ang, wiem, że to może zostać odebrane w różny sposób, wiec mam gotową tarczę jak coś ;p A tak na serio - nie chcę iść cały czas jednym torem, jeśli chodzi o pisanie. Niektórzy mają tendencję do tworzenia typowych romansideł i nie potrafią napisać nic innego. Ja mam odwrotnie i poprzez to ff chciałam się trochę wyleczyć z mojej własnej blokady uczuciowej ;p może być więc tak jak mówisz - że wyjdzie z tego właśnie taki gniotek o kobiecie telepiącej się między tym co chce, a tym co słuszne. Natomiast z drugiej strony to dosyć uniwersalny problem, z którym naprawdę bardzo dużo osób boryka się codziennie w mniejszym lub większym zakresie.
Tak czy inaczej w pełni akceptuję to, że może ci się nie spodobać ; )

Jeszcze kilka słów o Ninie, bo nie umiem się powstrzymać haha.
Wiem, jaki jest schemat bohaterki pełnej tragedii i no cóż... nie wiem, czy to już wynika z tekstu, ale ten fragment opisu w pierwszym rozdziale jest czymś w rodzaju manipulacji i pół jej życia to właśnie taka manipulacja. Nina nie jest jakaś wyjątkowa, co widać nawet w jej bezbronności w starciu z czarami. Ona została po prostu dobrze wyszkolona, żeby zrealizować swoje zadanie. Nie chcę, żeby była telepiącą się, zagubioną dziewczynką, ale też nie pokuszę się na jakiegoś turbokozaka, który palcem przełamuje zaklęcie. Ale z drugiej strony ta "tragedia" w jej życiu musi być, bo inaczej nie miałabym w ogóle bohaterki. Z jakiegoś powodu ona musi jednak robić to, co robi. A ja w tym ficku też w pewien sposób przedstawiam swoje zdanie na temat relacji świata magicznego i niemagicznego, z którym ludzie oczarowani Hogwartem pewnie się nie utożsamią ;p
Napisałabym coś jeszcze o Jamesie, ale chyba się powstrzymam, bo jeszcze wyjdzie tutaj kilka milutkich informacji.


Dzięki wam za komentarze ; )
avatar
Wioletta  dnia 03.06.2017 12:58
Zacznę od tego, że ogromnie Ci dziękuję, że nie muszę czekać na kolejne rozdziały, i zastanawiać się co będzie dalej z Niną, i jak potoczy się sytuacja, dzięki Poziomka!

Jak już dobrze wiesz, lubię Twojego Jamesa. W takiej formie jak w tym ff jest dla mnie do przyjęcia i czyta mi się o nim serio dobrze. To nie jest jakiś tani romans to jedynie dodatek do tego.

Nie wiem na ile mogę sobie pozwolić pisząc ten komentarz, bo nie chce psuć innym czytania, bo sama chętnie przeczytałabym to kolejny pierwszy raz. :D

Poszaleje jak dodasz ostatni rozdział, i będę mogła wszystko!> :D
avatar
Prefix użytkownikaMarcus Clinton  dnia 09.06.2017 21:02
Nie lubię ogółem romansów, ale stwierdziłem, że skoro napisała to Alette to muszę przeczytać. Bo ja bardzo lubię opowiadania Al, tak w tajemnicy wam mówię. Wracając do FF to początek trochę mi coś przypomniał. Dom Dziecka, strata rodziców itd i w sumie zaintrygowało mnie to trochę. Później ta cała organizacja i nawet mi już z głowy wyleciało, że to miał być romans i przypomniało mi się o tym dopiero pod koniec. ;) Bardzo mi się podoba to FF. Serio! :D
avatar
Alette  dnia 09.06.2017 22:22
Wiola, no nie ma za co, bo to ja umieram w dzikiej radości, że to w całości przeczytałaś ;p
Już kilka razy słyszałam, że tam mniej romansu niż w typowym romansie, ale biorąc pod uwagę, jak strasznie rozbudowane mam wątki romantyczne w innych fickach, to tutaj kosmos. No i wciąż wstydzę się dodać kolejny rozdział ahahah, jestem beznadziejna xD

Marcus, dziękuję ci bardzo! Temat przeszłości Niny zostanie jeszcze rozwinięty... oczywiście na tyle, na ile może zostać rozwinięty w miniaturce, gdzie muszę jeszcze zmieścić akcję i romans ;p no ale mam nadzieję nie zawieść ; )
avatar
Sam Quest  dnia 23.09.2017 15:12
Zastanawiam się dlaczego mając napisaną całą historię nie dodałaś kolejnych rozdziałów? Przecież to było z trzy miesiące temu, więc co sie stało, że tutaj ich nie ma?

Co do samej treści, to jest James! Uwielbiam Twojego Jamesa, a tutaj taki gburowaty w nieudanym małżeństwie, zdradzający żonę może być bardzo intrygujący. Podoba mi się to, że Ci bohaterowie są tacy wielowymiarowi. Dziwi mnie za to, że w Departamencie Przestrzagania Prawa zatrudnili mugola udającego czarodzieja. Nikt jej nie sprawdził? Jakieś Owutemy? Wiem, że można podrobić, no i w świecie magii to jest w sumie całkiem możliwe bo oni mimo wszystko byli ogromnymi ignorantami.

Czekam na kolejny rozdział i dodawaj go szybko skoro już jest stworzony, też chcę poznać ciąg dalszy :D
avatar
Katherine_Pierce  dnia 27.12.2017 14:00
Bardzo, ale to bardzo podoba mi się fakt, że dostajemy coś z punktu widzenia Mugolki i to mugolki, która jest przeciwniczką magii. Dziwi mnie dlaczego pomaga im młody Malfoy, ale może się tego dowiem później.
Cieszę się na ten romans, chociaż nienawidzę wątków zdrady, no ale jakoś tak fajnie to na razie pokazałaś, że się nie zniechęcam :D
Mimo tego, iż cieszę się z tematu przewodniego, to to ff ma mega potencjał, ten pomysł i to jak piszesz, na thriller, przygodowe czy też kryminał.
avatar
Alette  dnia 27.12.2017 18:01
No trochę czasu zajęło mi dodanie kolejnej części, ale teraz historia dalej się kręci i nie mam zamiaru robić takich przerw.

Co do tego sprawdzenia - ja tam żyję z myślą, że czarodzieje byli mega zarozumiali i wbrew pozorom łatwo wkręcić im jakiś kit. Tym bardziej, że Nina posiadała przy sobie płynną magię, a samo Solum Orbis o czarodziejach wiedziało sporo.

Malfoy nie będzie tutaj głównym bohaterem, pojawi się kilka razy i postarałam się go przedstawić tak, żeby jego historię w znacznej mierze można było sobie samemu opowiedzieć.

A co do zdrady - ja tam nie uważam, że cokolwiek ją usprawiedliwia, ale przecież w życiu się zdarza, więc warto podjąć temat :D
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 22.02.2018 20:38
Po pierwsze bardzo fajny pomysł z mugolską organizacją. Byłby z tego fajny film;) Szkolenie mugolki na szpiega przypomina mi właśnie filmy typu: Niezgodna xD
I tam też był zadziorny koleś, którego pokochała, ale ja lubię takie troszkę oklepane wątki miłosne;)
Bardzo podoba mi się James w tej historii, jest taki niegrzeczny.
Jednak to, co najbardziej mi się spodobało to pomysłowość w kreowaniu konfliktu mugol-czarodziej. Jak tylko będę mieć czas przeczytam kolejne rozdziały, fajnie, że je dodałaś:)
avatar
Alette  dnia 22.02.2018 20:54
Dziękuję bardzo ; )
Zawsze zastanawiałam się, jak to możliwe, że w książce wszyscy mugole są ślepi. Przecież to niemożliwe, że naprawdę każdy jeden nie dostrzega magii, chociaż jest ona tak bardzo obok i naprawdę wnika w ich życie. Dlatego właśnie wymyśliłam ten konflikt i Solum Orbis. Tym bardziej, że po wojnie z Voldemortem oni po prostu przegięli i ktoś po prostu musiał zareagować. Nie chcę myśleć o niemagicznych jako o takich bezbronnych zwierzakach, muszą w końcu coś zrobić ; )
avatar
Prefix użytkownikaania919  dnia 01.05.2018 11:30
Bardzo podoba mi się ten rozdział. Jest dobrze napisany, przyjemnie się go czyta. Podoba mi się też pomysł. Ciekawie przedstawiłaś świat magii z punktu widzenia mugoli. Główna bohaterka jest niezwykle odważna, ja pewnie na jej miejscu nie potrafiłabym tak walczyć z czarodziejami. JK Rowling przedstawia mugoli jako osoby, które boją się magii i czarodziejów jak np wuj Vernon czy ciotka Petunia. Chociaż im magia nie odpowiada boją się cokolwiek zrobić. Ty tutaj fajnie przedstawiłaś osoby z zupełnie innym podejściem. I ten romans zapowiada się interesująco. Chyba przeczytam też kolejne rozdziały żeby dowiedzieć się jak to wszystko się dalej potoczy.
avatar
Prefix użytkownikagordian119  dnia 01.05.2018 21:29
Podoba mi się stylowo, trudno się ogólnie do czegoś przyczepić. Nie przepadam jednak za romansami, dla mnie są zbyt przewidywalne. No ale jednak Alette to Alette i zawsze należy się spodziewać czegoś interesującego ;) Tutaj na przykład spodobał mi się pomysł tej mugolskiej organizacji. Główna bohaterka to także niezwykła i bardzo ciekawa postać, chyba pierwszy raz widzę na HPnecie ficka, w którym główny bohater jest mugolem. Postać Jamesa natomiast niezbyt przypadła mi do gustu, chociaż muszę powiedzieć, że taka wizja jego postaci wcale nie jest tak bardzo nieprawdopodobna... Nie mam pojęcia co tu może wydarzyć się dalej, może ten "koleżeński wypad" zamieni się w horror? No dobra, wiem że mogę po prostu przeczytać co się działo dalej i pewnie tak zrobię jezyk
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 100% [1 głos]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 0% [0 głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Księżna Półkrwi
25.06.2018 01:39
Sciana

Szef Biura Aurorów
25.06.2018 00:57
Nie ma to jak reklama xD

Świetny czarodziej
25.06.2018 00:36
Przerabia się tylko grecką w szkołach

Szef Biura Aurorów
25.06.2018 00:35
Katherine_Pierce, dobranoc, postaram się nie rozwalić serwera jezyk

Szef Biura Aurorów
25.06.2018 00:34
Stworzeniu świata nie wiem, o co tym myśleć...

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 40807 punktów.

2) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 40114 punktów.

3) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 32789 punktów.

4) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 32401 punktów.

5) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

6) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 30518 punktów.

7) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

8) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 28968 punktów.

9) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 28446 punktów.

10) Limonka

Avatar

Posiada 28147 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.20