Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Przedstawiamy Wam szesnasty numer Proroka Niecodziennego, który tworzony był przez: Shanti Black,...
>> Czytaj Więcej

Zoë Wanamaker

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Aktorka w Harrym Potterze wcielająca się w rolę Rolandy Hooch.
>> Czytaj Więcej

Julie Walters

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Julie Walters, znana brytyjska aktorka, w Harrym Potterze zagrała postać Molly Weasley.
>> Czytaj Więcej

Godryk Gryffindor

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Godryk Gryffindor jest jednym z wielkiej czwórki założycieli Hogwartu oraz niezwykle potężnym mag...
>> Czytaj Więcej

David Thewlis

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Aktor wcielający się w postać wilkołaka Remusa Lupina.
>> Czytaj Więcej

Harry Potter. Podróż...

Kategoria: Recenzje
Autor: Angelina Johnson

Z okazji dwudziestej rocznicy wydania książki "Harry Potter i Kamień Filozoficzny", British Libra...
>> Czytaj Więcej

A co by było gdyby

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Prefix użytkownikaCaleighBlack

Neville Longbottom był Chłopcem, Który Przeżył?
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Droczy?

Tytuł: Droczy?
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

Porozrzucane myśli Harry'ego
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdział I -1
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy c...
>> Czytaj Więcej

[NZ]6. Miasto jest ...

Tytuł: 6. Miasto jest pełne. 5. Zebranie
Seria: Miasto jest pełne
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Biuro Aurorów porządkuje informacje zdobyte od Granger i układa dalszy plan działania. Jack nie w...
>> Czytaj Więcej

[NZ]NOC TRZECIA

Tytuł: NOC TRZECIA
Seria: Opowieści Dwunastu i Jednej Nocy
Gatunek: Romans
Autor: Prefix użytkownikaZireael

~Smaku Twego nie znam, choć tak często Cię mam Na końcu języka~
>> Czytaj Więcej

[NZ]świstoklik, Hog...

Tytuł: świstoklik, Hogsmeade i lot
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Egzaminy do Hogwartu zapowiadają się nieco inaczej niż Villemo zakładała...
>> Czytaj Więcej

Peron...

Tytuł: Peron...
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

Krótki wiersz z perspektywy Hagrida
>> Czytaj Więcej

[NZ]Czterdzieści dw...

Tytuł: Czterdzieści dwie minuty
Seria: Dziesięć sekund szczęścia
Gatunek: Romans
Autor: Alette

Wichura to odwrotny świstoklik. Nie przeniesie cię w żadne miejsce, ale pozwoli przybyć do ciebie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 38
Administratorzy online: 1
Aktualnie online: 3 osoby
Prefix użytkownikaAnni1111 (Pogromca chochlików)
Prefix użytkownikaNquus (Pogromca chochlików)
Prefix użytkownikaZireael (Wielki mag)
Łącznie na portalu jest
42,388 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 95
Było: 24.03.2018 02:07:36
Napisanych artykułów: 973
Dodanych newsów: 9,172
Zdjęć w galerii: 20,087
Tematów na forum: 3,320
Postów na forum: 301,608
Komentarzy do materiałów: 211,988
Rozdanych pochwał: 3,010
Wlepionych ostrzeżeń: 4,134
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1698
uczniów: 2832
Hufflepuff
Punktów: 993
uczniów: 2725
Ravenclaw
Punktów: 654
uczniów: 3732
Slytherin
Punktów: 419
uczniów: 2945

Ankieta
W Hogwarcie uczniowie dostają wolne na Majówkę. Dokąd jedziesz?

wynajmuję pokój w Dziurawym Kotle, zwiedzam Pokątną i jem lody w lodziarni Floriana Fortescue
22% [18 głosów]

wybieram się na biwak do Forest of Dean - może znajdę ślady pobytu Wielkiej Trójki!
6% [5 głosów]

odwiedzam Norę i pomagam pani Weasley wypędzić gnomy z ogrodu
11% [9 głosów]

spędzam wolny weekend w Miodowym Królestwie i ukryty pod Peleryną Niewidką wyjadam wszystkie pyszności z lady
5% [4 głosy]

jadę na Dni Otwarte do Durmstrangu, mój ojciec uważa, że to jest prawdziwa Szkoła Magii, a nie jakiś Hogwart...
9% [7 głosów]

zostaję w Hogwarcie, z przyjaciółmi postanowiliśmy odkryć więcej tajemnych przejść niż Bliźniacy,
29% [24 głosy]

wracam do domu, tatuś pisał, że w okolicy pojawił się nowy gatunek gnębiwtrysków
4% [3 głosy]

wyjeżdżam trenować na obozie Quidditcha, po szkole chcę zostać ścigającym Os z Wimbourne
5% [4 głosy]

Hagrid wyjeżdża z Olimpią, więc przenoszę się do jego chatki, żeby karmić Kła i Graupa
10% [8 głosów]

Ogółem głosów: 82
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 20.04.18

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
GryffindorAneta O'Carrick ostatnio widziano 23.05.2018 o godzinie 20:32 w Błonia
GryffindorCole Hammerel Wayne ostatnio widziano 23.05.2018 o godzinie 20:05 w Błonia
GryffindorAneta O'Carrick ostatnio widziano 23.05.2018 o godzinie 19:20 w Błonia
GryffindorCole Hammerel Wayne ostatnio widziano 23.05.2018 o godzinie 19:12 w Błonia
HufflepuffPola Smith ostatnio widziano 22.05.2018 o godzinie 19:37 w Klasa Historii Magii
HufflepuffLiliana Williams ostatnio widziano 22.05.2018 o godzinie 18:59 w Klasa Historii Magii
[NZ] Między Wierszami
Wnuczka Harry'ego Pottera zostaje zmuszona do napisania jego biografii. Sprawy zaczynają się jednak komplikować i okazuje się, że książka to tylko wierzchołek góry lodowej...
Autor: Prefix użytkownikafuerte
Gatunek: Kryminał
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 13656 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14].
Między wierszami 14/14
Walka Ivy z siłami zła dobiega końca. Czy jej ojciec i Grace przeżyją? Czy Ivy poświęci ludzkość, żeby uratować bliskich? Co stanie się z Benem?

Ivy maszerowała przed siebie, starając się nie myśleć o końcówce różdżki, która wbijała się jej w plecy. Trawa, przez którą się przedzierali była tak wysoka, że majaczący w oddali budynek był ledwo dostrzegalny.

Kiedy teleportowali się nad klifami, Grace nie mogła podnieść się z ziemi. Ivy wiedziała, że każdy inny człowiek już dawno by się poddał, pewnie nawet by nie żył. Ale Grace, mimo poszturchiwań postaci w czarnych pelerynach, dźwignęła się w końcu z mokrej trawy i powłócząc nogami starała się dotrzymać im kroku. Ivy usiłowała zgrywać twardą, ale tak naprawdę była przerażona jak dziecko. Po pierwsze dlatego, że całą trójką szli po pewną śmierć z rąk człowieka, którego imienia nawet nie znała, a po drugie dlatego, że Grace ta śmierć mogła dosięgnąć o wiele wcześniej.

Z okien domu, do którego się zbliżali, wydobywało się ciepłe, pomarańczowe światło. Ivy zdawało się, że ktoś obserwuje ich przez szybę, ale kiedy mrugnęła to wrażenie ustało. Po jej prawej stronie dziadek oddychał coraz ciężej, nie nadążając za tempem narzuconym przez porywaczy.

Po kilku minutach, zmęczeni, zmarznięci i bezsilni dotarli na miejsce. Drzwi otworzyły się na oścież i w progu stanął niski, łysiejący człowieczek w brązowej tunice, która przywodziła na myśl odzienie mnicha.

- Nie spieszyliście się – rzucił bezbarwnym tonem. – Pan zaczął się niecierpliwić.

- Nie spodziewaliśmy się, że w pakiecie dostaniemy też kalekę i starca – burknął jeden z zakapturzonych mężczyzn. – Jazda do środka, nie czuję nóg – warknął, popychając Ivy do przodu.

Ivy potknęła się o wysoki próg, ale udało jej się utrzymać równowagę. Hol był wąski i mimo tlącego się światła wydawał się niesamowicie mroczny. Po prawej stronie znajdowały się drzwi do kolejnego pomieszczenia, które okazało się być salonem.

- Wprowadzić ich. – Z głębi pokoju dobiegł ich niski męski głos.

Grace w ostatniej chwili udało się zawiesić na ramieniu Ivy, kiedy zakapturzeni mężczyźni wepchnęli ich do środka.

Na fotelu pod oknem siedział mężczyzna o włosach tak gęstych, że jego odźwierny z pewnością płonął z zazdrości, kiedy tylko na niego patrzył.

- Proszę, proszę – odezwał się. – Kto by pomyślał, że w moim domu zagości tak wielu członków rodziny Potterów. Trochę się was tutaj przewinęło w ostatnich miesiącach – dodał i zaśmiał się sztucznie.

- Kim jesteś? – Ivy starała się brzmieć pewnie, ale głos jej wyraźnie zadrżał.

- No tak. – Mężczyzna uderzył się ręką w czoło. – Gdzie moje maniery. Nazywam się Jerome.

Jerome. To imię wydawało się znajome, ale Ivy nie była w stanie przypomnieć sobie, skąd je kojarzy. Była zbyt rozdygotana; tym, że prawdopodobnie w tym samym budynku co ona, znajdował się właśnie jej ojciec, tym, że naraziła na niebezpieczeństwo dziadka, który z pewnością okaże się dla siedzącego naprzeciw nich mężczyzny znacznie większym łupem niż ona. O Grace starała się nie myśleć.

- Nie przejmuj się – powiedział mężczyzna i wyczarował trzy krzesła. – Jeżeli nie wiesz, kim jestem, to znaczy, że moi ludzie dobrze wykonali zadania, które im powierzyłem. Siadajcie.

Ostatnie słowo wybrzmiało jak rozkaz, nie zaś jak przejaw dobrych manier gospodarza, który chce zrobić jak najlepsze wrażenie na gościach.

- Gdzie jest mój ojciec? – zapytała Ivy bez zbędnych ceregieli.

Jerome spojrzał na nią badawczo.
- Chciałem jeszcze z tym zaczekać, ale skoro pierwsza wywołałaś temat… - zaczął. – Muszę przyznać, że nie sądziłem, że będę gościł w swoim domu aż tylu członków słynnego klanu Potterów. Nie ujmując oczywiście nic naszemu trzeciemu gościowi – przerwał, spoglądając na Grace. – Przyznasz więc sama, że trochę nie na miejscu byłoby nie wykorzystać tak wyjątkowej okazji do zaproponowania ci pewnej gry. Otóż, jeżeli oddasz mi amulet, pozwolę ci wybrać jedną osobę, która wyjdzie z całej tej, nieco pokręconej sytuacji bez szwanku. Żeby nie było jednak zbyt prosto, nie możesz szlachetnie wybrać samej siebie. – Podniósł rękę, żeby uciszyć Ivy, która chciała stanowczo zaprotestować. – Jest też drugi ruch. Możecie stawiać opór, próbować walczyć, co umówmy się, w waszym obecnym położeniu byłoby bardzo głupie. Wtedy jednak, co oczywiste, nie ma szans na uratowanie kogokolwiek. Możemy oczywiście założyć, że ziści się jeszcze jeden wariant, a mianowicie, że uda się wam pokonać mnie i moich kompanów, ale chyba wszyscy tutaj zgodzimy się, że jest to tak samo możliwe, jak powrót Sami-Wiecie-Kogo.

W pokoju zapadła cisza. Ivy wpatrywała się wściekłym spojrzeniem w Jerome’a i jednocześnie udawała, że gorączkowo rozmyśla nad opcjami, które jej przedstawił. W rzeczywistości myślała tylko o tym, że jest jeszcze czwarta opcja, według której uratują ich ludzie z ministerstwa. Wiedziała, że nie może sobie pozwolić na walkę z oprawcami, skoro nie miała nawet różdżki. Nie było też mowy, że odda amulet i będzie wybierać między trzema najważniejszymi dla niej osobami na świecie. Jedynym wyjściem było kupienie czasu do przybycia posiłków. Przecież musieli ich znaleźć.

- W takim razie – wychrypiała – skoro i tak wszyscy zaraz zginiemy, może chociaż wyjaśnisz nam, dlaczego to robisz. Po co aż tyle zachodu?

- Nie lubię tracić czasu na czcze pogawędki – odparł Jerome. – Ale skoro zrobiłaś mi prezent, sprowadzając tutaj swoich bliskich, to faktycznie, mogę zrobić dla ciebie wyjątek.

Grace zarzęziła, próbując złapać oddech.

- Nie możecie czegoś z tym zrobić? – odezwał się Harry.

- Możemy dobić – zaśmiał się z własnego żartu odźwierny o łysej czaszce.

- Dość – warknął Jerome. – Dużo macie tych ostatnich życzeń – zwrócił się do Ivy i Harry’ego. Ale dobrze. Mogę uznać, że jedno życzenie na osobę. – Skierował różdżkę w stronę Grace i machnął nią kilka razy energicznie, mamrocząc pod nosem niezrozumiałe słowa. – Wasza znajoma musi być pod wpływem eliksiru, ale na kilka chwil powinna poczuć ulgę.

Grace zaczerpnęła powietrza, zdając sobie chyba sprawę z tego, że pozostało jej niewiele oddechów do końca. Jej twarz nadal jednak wykrzywiał ból i nasilająca się wściekłość. Ivy spojrzała na nią i niemal niewidocznie poruszyła głową na boki, dając znak, żeby siedziała cicho. Sama zaczynała jednak żałować swojego planu.

- Nie będę się szczególnie rozgadywać – kontynuował Jerome. – Od początku chodziło tylko o to, żeby usunąć przeszkodę. Przeszkodą był oczywiście amulet, przynajmniej do czasu, kiedy twoja matka nie postanowiła się wtrącić – dodał. – Później wtrącił się ojciec, dalej wy dwie… Potterowie to jednak mają kłopoty w genach. Amulet ma taką niezbyt przydatną, z mojego punktu widzenia, właściwość, a mianowicie chroni mugoli przed całkowitą eliminacją ze społeczeństwa.

Harry zmarszczył czoło.

- Ostatnim razem chyba nie zadziałał.

- Otóż to – powiedział Jerome. – Nie zadziałał, bo nikt nie wiedział, że istnieje i że trzeba go uruchomić. Ale później ktoś, nie wiem kto, dowiedział się, jak to zrobić. No i ten ktoś przysporzył nam dużych kłopotów, zwłaszcza, że na dodatek wtrąciliście się wy. A ja naprawdę chciałem tylko zniszczyć amulet. Nic więcej.

Ivy zaczynała się niecierpliwić. Nie wiedziała, czy powinna dalej brnąć w tę niepotrzebną dyskusję, czy po prostu odpuścić. Nie miała różdżki, mogła co najwyżej kogoś mocno kopnąć albo ugryźć, a to dałoby im niewiele czasu zanim Jerome zdecydowałby się ich wszystkich pozabijać.

- Coś mi się tu nie zgadza – odezwała się Grace. – Mówisz, że Potterowie pokrzyżowali ci szyki. Dlaczego w takim razie wysłałeś na przeszpiegi Bena? Nie wierzę, że to, że zaczął pracę w Hogwarcie na krótko przed tym, jak miała się tam pojawić Ivy, to zwykły zbieg okoliczności.

Jerome przewrócił oczami.

- Zaczynam żałować, że ci ulżyłem – warknął. – Ben miał pilnować, żeby sprawy nie wymknęły się spod kontroli.

- Porwałeś mojego ojca. Trudno o to, żeby się nie wymknęły – powiedziała Ivy. – Dobrze, dość tego. Widocznie przeznaczeniem świata i naszym jest zginąć z ręki kolejnego szaleńca, który uważa, że na tej samej planecie nie ma miejsca dla czarodziejów i mugoli. Nie jesteś wcale taki oryginalny, jak ci się wydaje, Jerome. Nie jesteś pierwszy ani nawet drugi w przyczynach swojego szaleństwa. Szaleńcy też jednak przegrywają, a jeden z tych, którzy się do tego przyczyniają, siedzi obok mnie.

Wyraz twarzy Jerome’a nadal się nie zmieniał. Nie wyglądał na kogoś, kto właśnie został obrażony ani tym bardziej na wytrąconego z równowagi. Podniósł się jednak z fotela i bez słowa podszedł do krzesła, na którym siedziała Grace, po czym zacisnął dłoń na jej szyi.

- NIE!!! – wrzasnęła Ivy i rzuciła się na niego całą siłą rozpędu. Przewrócili się, a razem z nimi krzesło z Grace.

Gdyby nie huk ciał i mebli spadających na podłogę, może usłyszeliby trzaski aportacji na werandzie przed domem. Gdyby nie huk, osiłki pilnujące wejścia miałyby więcej czasu na odparcie ataku. Może wówczas Ivy wiedziałaby, że krok, na który zdecydowała się, atakując Jerome’a był tym, który uratował im życie.



*


Pracownicy ministerstwa zjawili się w samą porę. Błyskawicznie sforsowali drzwi i przystąpili do ataku. Zaklęcia świszczały im koło uszu nieustannie i już żadne z nich nie wiedziało, z której strony uderza wróg, a z której zaklęcia miota przyjaciel. Ivy zaciskała przedramię na szyi Jerome’a, który dyszał ciężko, próbując wygrzebać spod siebie różdżkę. Grace przyczołgała się pod ścianę, starając się uniknąć klątw. Ivy przelotnie dostrzegła, że znowu ma problem z oddychaniem.

- Expelliarmus! – krzyknął gdzieś Harry Potter, a w powietrze wzleciały trzy różdżki, które wcześniej przetrzymywał jeden z eskortujących ich mężczyzn. – Ivy, różdżka!

Ale Ivy nie mogła oderwać się od Jerome’a. Mężczyzny, który zamienił ostatnie miesiące jej w piekło i prawdopodobnie zabił jej ojca. Chciała, żeby cierpiał tak samo jako ona i jej bliscy. Gdyby mogła, wybrałaby dla niego najbardziej bolesny ze sposobów umierania, ale mogła w tym momencie korzystać jedynie z siły swoich ramion.

- Ivy… - wychrypiała Grace, z trudem łykając powietrze. – Nie rób tego…

Czyjeś zaklęcie znowu świsnęło jej koło ucha. Przydusiła Jerome’a najmocniej jak potrafiła, a potem nagle odskoczyła od niego i wyrwała dziadkowi swoją różdżkę z ręki.

- Impedimenta! – krzyknęła, celując w mężczyznę o bujnych włosach. Jerome zamarł, nie mogąc wykonać żadnego ruchu. Ivy natychmiast wyczarowała niewidzialne więzy, które oplotły go ciasno i uniosły do góry, po czym zabrała jego różdżkę z podłogi i wsadziła do kieszeni dżinsów. – Petrificus Totalus! – krzyknęła jeszcze dla pewności, że dupek nie będzie mógł uciec.

W holu walka dobiegała końca, a pracownicy ministerstwa rozbiegli się po całym domu w poszukiwaniu współpracowników Jerome’a. W niektórych pomieszczeniach faktycznie musieli się na nich natknąć, bo kilka razy na piętrze dało się słyszeć huki.

- Jest tutaj! Żyje! – krzyknął z kolei ktoś z dołu.

Ivy spojrzała na dziadka i obydwoje wybiegli z pomieszczenia wprost do przedpokoju, z którego drewniane schody prowadziły do piwnicy. Nie była to jednak zwyczajna piwnica, a raczej więzienna cela, przypominająca te w Azkabanie. Na niewielkiej pryczy leżał okaleczony James. Był nieprzytomny.

- Musimy go natychmiast przetransportować do Munga – zakomenderował auror, który go odnalazł.
- Tato… - wyszeptała Ivy, dopadając ojca. – Wszystko będzie dobrze, już jest po wszystkim… Musisz tylko wytrzymać. – Pogłaskała go czule po głowie, mając nadzieję, że poczuł jej dotyk. - Zabierzcie ze sobą Grace, jest u góry, ma problemy z oddychaniem – zwróciła się do aurora. – Jerome powiedział, że może być pod wpływem jakiegoś zaklęcia albo eliksiru, pogarsza się jej z godziny na godzinę.

Mężczyzna pokiwał głową, wyczarował niewidzialne nosze, na których położył Jamesa i za pomocą różdżki przesuwał go w powietrzu.

- Osłaniajcie mnie, nie wiadomo, co dzieje się u góry – powiedział auror.

Ivy i Harry skinęli głowami i ruszyli przodem. Na górze wciąż słychać było tupot stóp i rozwalające się meble. Ostatni poplecznicy Jerome’a wciąż musieli stawiać opór. Aurorów było zbyt wielu, żeby mogli zostać pokonani. Ivy jako pierwsza wychyliła się przez drzwi, żeby zbadać sytuację panującą na korytarzu. Było pusto. Pobiegła do pokoju, w którym została Grace i nachyliła się nad nią.

- Aurorzy zabiorą teraz ciebie i tatę do Munga – powiedziała uspokajająco. – Powiedziałam, że możesz być pod wpływem jakiegoś cholerstwa, więc zajmą się tym – dodała, ściskając ją za rękę.

- A.. ty? – wydyszała Grace. – Ch-chodź… ze mną.

Ivy uśmiechnęła się lekko.

- Muszę to doprowadzić do końca, pomogę aurorom. Wyślę z wami dziadka, w końcu ktoś musi przypilnować uzdrowicieli, żeby dobrze wykonali swoją robotę.

- Ivy, ja…

- Wiem. Ja też.

Dziadek Harry żywo zaprotestował na wieść, że musi opuścić pole walki. Ta jednak była prawie skończona, a Ivy nie mogła tak po prostu uciec. Musiała dokończyć to, co zaczęły jej babka i matka. Zresztą, nosiła nazwisko Potter.

Przed domem pojawili się kolejni aurorzy. Część z nich eskortowała jej dziadka, ojca i Grace bezpiecznie do strefy, z której mogli się teleportować do św. Munga. Pozostali wbiegli do budynku, żeby pomóc kolegom, którzy wciąż pojedynkowali się z najbardziej wytrwałymi sługami Jerome’a. Sam Jerome zaś został przetransportowany przez parę najbardziej doświadczonych aurorów prosto do więzienia w Azkabanie. Ivy wiedziała, że pracownicy ministerstwa doskonale poradzą sobie bez niej, więc wymknęła się z domu i ruszyła w stronę klifów, skąd można było się teleportować. W ręku trzymała różdżkę swoją i Jerome’a. Powinny wystarczyć. Zanim rozległ się głośny trzask, Ivy rzuciła ostatnie spojrzenie na dom, w którym rozpętało się piekło i zniknęła.

Aportowała się jak najbliżej szczytu Carn Eige i rozpoczęła wspinaczkę. Zgodnie z notatką, którą kilka tygodni wcześniej znalazła, próbując rozwiązać tajemnicę amuletu, wszystko miało zakończyć się w miejscu, w którym się rozpoczęło. Amulet mógł nadal spełniać swoją rolę tylko wtedy, gdy znajdował się w podziemiach wydrążonych przez starożytne irlandzkie ludy w górze Carn Eige. Ivy uważała, że to lekko przesadzona historia, ale teraz obchodziło ją tylko ukrycie amuletu. Nie wiedziała, czy to przez to, że już wcześniej tutaj była, czy może była to wina adrenaliny, ale dotarcie na miejsce nie zajęło jej dużo czasu. Kiedy znalazła się w tunelu, machnęła różdżką, żeby wyczarować światło i najciszej jak umiała, kierowała się do miejsca, w którym znalazła amulet. Liczyła się z tym, że może natknąć się na rannego Bena, chociaż miała ogromną nadzieję, że umarł. Wreszcie dotarła na miejsce bez przeszkód, jednak ciała Bena nigdzie nie było. Rozejrzała się dookoła, próbując oświetlić sobie drogę, ale było pusto i niemal przeraźliwie cicho. Postanowiła nie marnować czasu i ukryła amulet w wydrążonym miejscu w skale, zabezpieczając go jak najlepiej umiała. Łopatą, którą zostawiła kilka godzin wcześniej, zasypała otwór i za pomocą czarów uklepała wszystko tak, żeby kryjówka nie wyglądała na świeżo zakopaną. Amulet, tajemna broń przeciwko zagładzie, znajdował się w miejscu stworzonym przez jego wytwórców. Historia zatoczyła koło.

Wracając, rozglądała się uważnie, ale wyglądało na to, że była wewnątrz Carn Eige całkiem sama. Adrenalina, która wcześniej wypełniała jej ciało zaczynała ustępować zmęczeniu i ogromnemu stresowi. Czy uzdrowicielom uda się poskładać jej ojca? Czy znajdą antidotum na dolegliwości Grace? Do tej pory starała się odpędzać od siebie te myśli, ale im bliżej była zakończenia sprawy, tym bardziej zaczynała się martwić. Tuż przed wyjściem z tunelu Ivy usłyszała szelest. Odwróciła się gwałtownie, a światło jej różdżki oświetliło ciemność wyłaniającą się z oddali.

- A trzeba było mnie zabić – powiedział Ben, a jego głos był tak lodowaty, że Ivy przeszły ciarki. – Avada…

- Drętwota! – krzyknęła Ivy, ale zaklęcie odcięło światło z jej różdżki, więc nie była pewna, czy trafiła. W oddali rozległ się jednak huk roztrzaskiwanych kości, a ze ścian posypały się kamienie. W tunelu znowu zapadła cisza. – Lumos – szepnęła Ivy i zobaczyła, że kilkanaście metrów w głąb, pod stertą kamieni, które zasypały wejście do miejsca, w którym ukryła amulet, nieruchomo leżał zakrwawiony Ben.

Podbiegła do niego jeszcze, odnajdując pod kamieniami połamaną różdżkę. Musiał mieć drugą w zapasie, jego różdżkę zabrała kilka godzin wcześniej zaraz po tym, jak dostał kamieniem w głowę. Zabrała szczątki tej nowej, sprawdziła jeszcze puls na jego szyi i po raz ostatni spojrzała w martwe oczy człowieka, którego do niedawna uważała za przyjaciela.

- Obyś zgnił w piekle – powiedziała na odchodne i na zawsze opuściła Carn Eige i Wyspę Skye.


Komentarze
avatar
Alette  dnia 16.05.2018 10:28
Po takim czasie należy Ci się porządny komentarz, ale piszę z telefonu, więc może wyjść marnie haha. Jednak nie zostawię tego na później, bo boję się że zapomnę, co powinnam napisać.

Na pewno super, że dałaś radę! Nie wiem czy to już koniec, ale jeśli nawet, to wygląda dobrze i jestem zadowolona.
To z pewnością będzie jedno z moich ulubionych ff na stronie. Świetnie w tym rozdziale poprowadziłaś akcje. Ani chwili się nie nudziłam, czułam się bardzo blisko wydarzeń. Dobry finał - z jednej strony super, że główna bohaterka rozwiązała zagadkę, ale też konieczna była pomoc aurorów. Nie że rozwaliła przeciwników mocą Feniksa i jednorożca :D ona zresztą jest mocną częścią tej historii. Niby zwyczajna, ale z konkretną osobowością. Nie niesie jej wyjątkowa zdolność ale bardziej charakter. Harry wydaje mi się sobą, nawet jeśli nieco inaczej wyobrażam sobie jego życie. Grace też na plus. Ciut może zabrakło mi mocy po tej drugiej stronie - Jerome nie zrobił na mnie wrażenia, ale w gruncie rzeczy poznałam go dopiero teraz. Nie jestem też fanką Bena, od początku zachowywał się jak zdrajca. Ale to nie oni są tutaj najważniejsi.

Tak czy inaczej było super i pisz dalej.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Szef Biura Aurorów
24.05.2018 16:04
Katherine_Pierce, to jest super xD
Mam lekcje z kim chcę i kiedy chce :D

Łowca czarnoksiężników
24.05.2018 15:48
Jestem tak niewidzialna, że autobus mi odjechał, a grzecznie czekałam xD

White Canary
24.05.2018 15:47
jeny xD co to za smutne czasy, że szkoła tak wygląda xD

Szef Biura Aurorów
24.05.2018 15:44
Na której lekcji chcą mieć, z jakim nauczycielem itd.

Szef Biura Aurorów
24.05.2018 15:44
Katherine_Pierce, bo część jest na rozszerzonej biologii, część na humanie, część na matmie itd.
I po prostu dopiero później są te rozszerzenia i osoby z różnych klas się zapisują*

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 40753 punktów.

2) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 40104 punktów.

3) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 32789 punktów.

4) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 32376 punktów.

5) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

6) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 30513 punktów.

7) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

8) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 28966 punktów.

9) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 28336 punktów.

10) Limonka

Avatar

Posiada 28147 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.14