Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

I ty możesz zostać c...

Kategoria: Świat magii
Autor: Quatromondis

Przygody Harry'ego Pottera przeczytane kilkunastokrotnie, filmy obejrzane, a gry przegrane. Mam t...
>> Czytaj Więcej

Nie lubię cyklu ksią...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Infans secundo generationis

Gdyby nie rozkoszne dementory - naprawdę przemiłe stworzonka - pół-światek Harry'ego Pottera byłb...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaPaulaSmith

Wydanie stworzyli: Nedelle, Shanti Black, CoSieDzieje, Nieoryginalna, Syriusz32, Aneta02, Takoizu...
>> Czytaj Więcej

Harry Potter and the...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Subiektywna recenzja i przemyślenia po obejrzeniu filmu o Harrym z pistoletem.
>> Czytaj Więcej

Ranking momentów z E...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem rankingu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Q&A z J&O Phelps

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

O&A z Jamesem i Oliverem Phelpsami przeprowadzone przez serwis Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Evanna Lynch

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Krótka biografia, opis kariery i ciekawostki o filmowej Lunie
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Czająca się groza

Tytuł: Czająca się groza
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

W tym rozdziale dowiadujemy się o planie wskrzeszenia dwóch potężnych czarnoksiężników. Rozdział ...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 6 - Po...

Tytuł: Rozdział 6 - Ponowne spotkanie
Seria: Zaginiony Miecz
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNedelle

Przyjaciółki zdobyły potrzebne lekarstwo. W tym rozdziale ponownie spotkają się ze starymi znajom...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Więzień

Tytuł: Więzień
Seria: Zemsta jest najgorszym napędem
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaKrnabrny

Dalszy losy Michaela...i Alie.
>> Czytaj Więcej

Miała być zabawa

Tytuł: Miała być zabawa
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Jest to drabble.
>> Czytaj Więcej

Parry Hotter

Tytuł: Parry Hotter
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

O Harry&#8217;m krótko i na temat
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 5 - W ...

Tytuł: Rozdział 5 - W szpitalu
Seria: Zaginiony Miecz
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNedelle

Tanya, Lilianna i Niorginalle musiały opuścić dom Szarców. Potrzebowały natychmiastowej pomocy Uz...
>> Czytaj Więcej

[NZ]6. Nowy profesor

Tytuł: 6. Nowy profesor
Seria: Rozkwit odwagi (Courage Rising)
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Harry, Ron i Hermiona wyruszają pociągiem do Hogwartu, nie spodziewają się, że w trakcie podróży ...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 43
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
47,366 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 250
Było: 16.01.2020 20:17:01
Napisanych artykułów: 1,085
Dodanych newsów: 10,415
Zdjęć w galerii: 21,446
Tematów na forum: 3,853
Postów na forum: 318,246
Komentarzy do materiałów: 221,383
Rozdanych pochwał: 3,290
Wlepionych ostrzeżeń: 4,162
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 1001
uczniów: 3838
Hufflepuff
Punktów: 1055
uczniów: 3776
Ravenclaw
Punktów: 1816
uczniów: 4419
Slytherin
Punktów: 683
uczniów: 4033

Ankieta
Admini uwięzili Cię w najnudniejszym dziale na forum i nie puszczą, póki nie odpowiesz na pytanie: Który konkurs jest Twoim ulubionym?

Turniej FF/Fan art, nie ma artysty, który mógłby się ze mną równać
15% [4 głosy]

CKM w nowej formule, uwielbiam podążać tropem zbrodni
12% [3 głosy]

Stary CKM - burza mózgów w dormotorium to coś, za czym tęsknię!
8% [2 głosy]

Szukanie ukrytych obiektów na stronie bo nic się przede mną nie ukryje!
19% [5 głosów]

Konkurs na memy, nic tak nie poprawia humoru w tych dziwnych czasach jak śmieszne obrazki z kotkami!
8% [2 głosy]

Quiz, w końcu nikt nie wie o stronie tyle co ja!
4% [1 głos]

Quiz wiedzy o Harrym Potterze! Pokażę wszystkim, że jestem największym potteromaniakiem!
19% [5 głosów]

SUMy lub OWUTEMy - nie chodzę do własnej szkoły, to chociaż poczuje stresik egzaminów w Hogwarcie ;)
15% [4 głosy]

Ogółem głosów: 26
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 02.03.21

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Jeff Craven ostatnio widziano 06.03.2021 o godzinie 23:40 w Ruchome schody
Ravenclaw[P]Nastya Lantsov ostatnio widziano 06.03.2021 o godzinie 21:52 w Ruchome schody
RavenclawJeff Craven ostatnio widziano 06.03.2021 o godzinie 21:26 w Ruchome schody
Ravenclaw[P]Nastya Lantsov ostatnio widziano 06.03.2021 o godzinie 20:49 w Ruchome schody
RavenclawJeff Craven ostatnio widziano 06.03.2021 o godzinie 20:25 w Ruchome schody
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 06.03.2021 o godzinie 16:52 w Wieża Astronomiczna
[NZ] Zaginiony Miecz
Historia rozpoczęła się. Jaki powód miały Liliana i Nior, że przeszkodziły w rodzinnym spotkaniu? Co dziewczyny będą musiały znaleźć? Czy masz odwagę, by stawić czoła prawdzie?
Autor: Prefix użytkownikaNedelle
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +7
Przeczytano 6473 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7].
Rozdział 5 - W szpitalu
Tanya, Lilianna i Niorginalle musiały opuścić dom Szarców. Potrzebowały natychmiastowej pomocy Uzdrowicieli, zatem udały się do Kliniki Magicznych Chorób i Urazów Świętego Munga. Tam panna Swan zauważa ich wybawcę.
Jakże cudowne uczucie! Wiedzieć, że nie trzeba podejmować samemu decyzji. Ktoś zrobi to za mnie! Tak mnie to rozleniwiło, że nie miałam ochoty myśleć sama za siebie. Gdzieś intuicja mówiła mi, że przypłacę to złudne szczęście życiem swoim lub kogoś bliskiego. Nie obchodziło mnie to! Stałam i czekałam na upragniony głos, który zaserwuje mi instrukcje. Rozluźniłam mięśnie, powoli oddychałam. Wtem wreszcie się odezwał: "Defons nie jest nam tu potrzebna. Zlikwiduj ją, zanim ona zrobi to samo z tobą!".

Cel był jasny jak słońce. Powoli stawiałam kroki w stronę Nior. Czy jednak chciałam to zrobić? Była moją przyjaciółką. Zbliżałam się do jej sypialni, którą dzieliła z Lijką. Różdżka, którą trzymałam od niechcenia, była w gotowości w razie przeszkód stojących mi na drodze. Właściwie to celem było uśmiercenie człowieka. Nie docierało do mnie wtedy, co chciałam zrobić. Albo co byłam zmuszona zrobić, bo kto o zdrowych zmysłach ot tak idzie zabić swoją przyjaciółkę? Zapukałam do drzwi prowadzących do pokoju dziewczyn, jednak nikt mi nie odpowiedział. Odczekałam chwilę i z rozmachem je otworzyłam. Pomieszczenie wyglądało na w pośpiechu opuszczone. Wściekłam się, znaczy ten głos we mnie, bo moja intuicja cieszyła się z tego. Podeszłam do okna, by sprawdzić, czy moja ofiara nie uciekła właśnie tamtędy, lecz nic nie zauważyłam. Przeszukałam więc szafę i miejsce pod łóżkiem, ale i tam nikogo nie było. Stanęłam na środku pokoju i podrapałam się po głowie, jak to miałam w zwyczaju, gdy myślałam. Olać to zadanie, czy szukać dalej? Właściwie to po co?

"Mamy ją. Ty też nie jesteś nam już więcej potrzebna" - zadudniło mi w głowie. Nagłe poczucie beztroskiego szczęścia zniknęło tak szybko, jak wcześniej się pojawiło. Opuściły mnie wszelkie siły i padłam na kolana. Próbując złapać oddech, starałam się zrozumieć, co się stało i skąd się wzięłam w pokoju dziewczyn. Myśli urządziły sobie gonitwę w mojej głowie, która jak nigdy dotąd pulsowała. A potem dotarło do mnie, co to było za uczucie przed chwilką. Oznaczało to, że Niorginalle i Liliana miały przerąbane. Wstałam, cała dygocząc.

Przeszukałam cały dom, lecz nigdzie nie było żywego ducha. Martwego też nie. Czułam się pogubiona w zaistniałej sytuacji. Usiadłam w jadalni i patrzyłam pustym spojrzeniem na widok za oknem. Samotność szybko wkradała się do mojego serca i powoli robiła tam spustoszenie. Westchnęłam kilkakrotnie. Co niby miałam począć? Żaden pomysł nie przychodził mi do głowy.

- Szulc to jednak pajac! - usłyszałam. Podskoczyłam. Nie zauważyłam wszak, że ktoś wszedł. Musiałam być bardziej ostrożna następnym razem, o ile taki w ogóle zaistnieje.

- Zdaje się, że mówiłam to już dużo wcześniej – odparłam, lecz nie odwróciłam głowy. Teraz rozpoznałam, kto mnie zaskoczył. - Nic wam nie jest, Nior?

- Nie mam tylko kości w jednej ręce, trafił mnie dziad jeden! - Oburzenie aż skapywało z jej głosu. Ciężko klapnęła obok. Otworzyła usta, potem zamknęła i znów otworzyła. Poprawiła opadający kosmyk włosów. - Lijka żyje, chociaż jedna dobra wiadomość.

- Gdzieście były? - zainteresowałam się. Usiadłam prosto, skrzyżowałam ręce przy klatce piersiowej. Ulżyło mi ciutkę. Rękę dało się naprawić, na to był przecież eliksir. - Skąd wiedziałyście, że trafią mnie Imperiusem?

- A trafili? My uciekłyśmy stamtąd zaraz potem, jak zobaczyłyśmy Bellatrix. Nie mogłyśmy cię nigdzie znaleźć, więc wycofałyśmy się. Szybko nas znaleźli. Dzięki Bogu, że jestem niezdarna, bo gdy się potknęłam, pociągnęłam Lijkę za rękaw i obie na ziemię upadłyśmy i uniknęłyśmy zaklęć. Na szczęście Lijka umie się teleportować, co nas uratowało. Prawie, bo zdążył mnie trafić, kretyn jeden. Zastanawia mnie, czemu nie strzelał Avadą tylko takim badziewiem. Śmierciożercy od siedmiu boleści, tfu! Jednak czy tobie nic się nie stało? Zostawiłyśmy cię samą... - słuchałam Nior uważnie, ale i z lekkim rozbawieniem. Mogła tego nie przeżyć, mogliby ją urządzić w bardzo nieprzyjemny sposób, a ta marudzi, że nie oberwała dużo groźniejszym zaklęciem! Kiedyś taka postawa mnie dziwiła, ale przyzwyczaiłam się po tylu latach przyjaźni.

- Nic, ucierpiała tylko moja duma. Gdzie Liliana i Patryk? Musimy się stąd ulotnić, i to jak najszybciej! - odpowiedziałam. Wstałam gwałtownie, przez co krzesło huknęło o podłogę. Skrzywiłyśmy się obie. Podniosłam je i wyprostowałam się.

- Oni są już daleko stąd – rzuciła Nior i wskazała drzwi do pomieszczenia, w którym byłyśmy. - Przyszłam tu tylko po ciebie, więc jeśli łaska, rusz cztery litery i chodźmy już. Patryk potrzebuje nas teraz chyba najbardziej. Zdradzony przez własnego tatka...

Znalazłyśmy się wkrótce w ich ogródku. Rzuciłam jeszcze jedno czy dwa spojrzenia na niczym niewyróżniający się dom. Dobrze wiedziałam, że to była tylko jedna z przystani w moim życiu. Żegnaj, domie Szarców. Tęsknić za tobą nie będę!

Nie miałam zielonego pojęcia, gdzie mnie zaprowadziła Nior. Jeśli mam być szczera, nie obchodziło mnie to. W tamtym momencie chciałam być tylko w miarę bezpieczna oraz upewnić się, że na pewno nie mają już nade mną kontroli. Nie chciałabym sięgnąć po różdżkę przeciw tym, których teraz bardzo potrzebowałam. Zza pazuchy wyciągnęłam magiczny zegarek od dziewczyn, ten sam, który wskazywał na to, jak się czują. Wskazówka Lijki pokazywała na zmęczenie. Nior natomiast na ogromne poirytowanie, aż jej barwa zmieniała się na soczystą czerwień. Zerknęłam na nią kątem oka – faktycznie, zegarek zdawał się nie kłamać. Siedziała sama, w cieniu drzew. Słońce miało się ku zachodowi, leniwie kończąc swoją dzisiejszą pracę. Zatrzymaliśmy się gdzieś w lesie, na jakiejś małej polanie. Jednak nic poza tym nie udało mi się wywnioskować. Może byłam bardzo blisko domu, a może na drugim końcu świata – cóż, tak czy siak względne bezpieczeństwo zostało zachowane. Wstałam i wyprostowałam się. Nie widziałam Patryka, co mnie niepokoiło. Ponoć prosił, by mu nie przeszkadzać i udał się na zachód, kontemplując swoje istnienie. Martwiłam się o niego, nie wracał.

Siedziałyśmy w trójkę jedząc to, co znalazła Nior. Leśne owoce, trochę orzechów. Zabrały ze sobą także paszteciki, nim uciekły z domu Szarców, więc je też ze smakiem zajadałyśmy, zostawiając ze dwa, na wypadek, gdyby Patryk wrócił. Musiał kiedyś, prawda? Nie spałam dobrze tamtej nocy, wciąż się przebudzałam. Plecy pulsowały bólem, a chłód przenikał każdy centymetr mojego ciała. Możliwość wstania i rozruszania się była istnym błogosławieństwem.

- Jakie mamy plany, dziewczęta? - zapytałam. Szybko podsumowałam kilka ostatnich dni. Lijka wciąż była niewidoma, Patryk nie wrócił, Nior nie miała kości w ręce. Sytuacja totalnie źle wyglądała. – Zastanawiam się, czy nie powinnyśmy jednak odpuścić…

- Zwariowałaś? Miałabym teraz zaprzestać, kiedy ceną były moje oczy? Tanya, nie ma takiej opcji! – wybuchła Lilianna. Przyjrzałam się jej uważniej. W ciągu kilku dni całkowicie się zmieniła. Wydawało mi się, jakbym miała przed sobą kogoś innego. Z racjonalnej dziewczyny nagle stała się kobietą żądającą zemsty. Jak najszybszej zemsty. Czy Puchoni jednak są zdolni do tak olbrzymiej chęci skrzywdzenia innych, by poznali smak sprawiedliwości? Brzmiało to dla mnie totalnie absurdalnie, ale jednak... ja też gdzieś na dnie serca odczuwam potrzebę zranienia ich za to, że odebrali mi coś bliskiego. Oczy Lijki właśnie takie dla mnie były. Wojna od dzieciaka wydawała mi się być okrutna, ale nie zdawałam sobie sprawy, jak zmienia ludzi. Każdy z nas będąc zagrożonym nagle zmienia się w oprawcę. Czy to znaczy, że wszyscy jesteśmy źli, tylko jedni bardziej od innych? Skąd całe to zło na świecie? Nie powinnam była wtedy tego roztrząsać. Najpierw misja, potem dzikie rozmyślania. – Dorwę ich, Tanya. Dorwę! Nawet ślepota nie przeszkadza przy śmierdzących przeciwnikach!

- Nior, ręka pewnie dalej cię boli, prawda? – Skierowałam się w stronę Nior. Ta jedynie przytaknęła. Westchnęłam ciężko. Szlag by to wszystko trafił, byłby spokój przynajmniej. Skoro nasz Mózg Akcji aktualnie nie był za sprawny, to ja postanowiłam przejąć pałeczkę. – W takim razie idziemy do św. Munga, moje drogie. Tobie dadzą eliksir, ciebie nie uratują, ale może chociaż cokolwiek pomogą, nie wiem. Same dalej nic nie wskóramy, niestety. Zostawimy Patrykowi kartkę, gdzie jesteśmy. Jeśli pamięta nasz kod, spokojnie nas znajdzie.


Ulice Londynu jak zwykle o tej godzinie były bardzo zatłoczone. Wokoło harmider bardzo nas drażnił. Zwłaszcza Lijkę, którą z Nior prowadziłyśmy za ręce, informując ją o każdym krawężniku, schodach, nierównych powierzchniach i kałużach. Za każdym razem po takiej informacji burczała coś pod nosem. Nie do końca rozumiałam co, ale postanowiłam to olać. Pewnie dziewczyna potrzebuje w jakiś sposób przelać frustrację, która się w nas już niemal gotowała. Gdy tak szłyśmy, przy pewnym zaułku zaczął śledzić nas jakiś typ, który wyglądał na typowego menela. Podążał za nami, próbując udawać, że wcale tak nie jest. W końcu kiwnęłam głową Nior, ta mnie zrozumiała bez słów. Szepnęła coś na ucho Lijce. We trójkę nagle się obróciłyśmy. Mężczyzna, zdziwiony, nie zdążył inteligentnie zareagować. Zrezygnowany podszedł do nas i wysunął brudne ręce w naszą stronę.

- Panienki mają jakiego grosza przy sobie? Takie ślicznotki na pewno są miłe, poratują mnie jakoś? – wyrzucił z siebie, uśmiechając się. Zęby miał żółte i obleśnie dziurawe. Wydawało mi się, że połowy z nich nie miał, co jeszcze bardziej od niego odpychało. Spojrzał się na mnie, ale szybko przerzucił wzrok na Nior. A dokładniej na wysokość trochę niżej niż miała twarz. Defons szybko to zrozumiała. Jej policzki błyskawicznie zmieniły barwę na czerwoną. Wyglądała, jakby zaraz miała wybuchnąć. Doskonale ją znałam, szybko zrozumiałam, co zaraz nastąpi. Natychmiast szepnęłam Lijce na ucho: „Nior się odpaliła, będzie niezła jazda!”. Rzeczywiście, Defons kilka kroków wykonała bardzo sprawnie i z gracją niemalże. Była teraz blisko mężczyzny. Uśmiechnęłam się krzywo, Lijka również. Nie minęło kilka sekund, a Nior wzięła długi zamach... i usłyszałyśmy charakterystyczny dźwięk uderzenia dłoni o czyjąś twarz. Gościu cofnął się i spojrzał zdziwiony. Przyłożył swoją rękę do policzka. Gdy ją zdjął, dalej widać było czerwonawy odcisk dłoni zdenerwowanej Nior. Obróciła się na pięcie, wcześniej plując mu pod nogi. Zadarła głowę wysoko i wróciła do nas.

- Chodźmy, dziewczyny. Nie przejmujmy się tym olbrzymim bucem i prostaczkiem – rzuciła tylko. Zaczęłam się śmiać. Cała ta sytuacja była absurdalna. Nior patrzyła na mnie lekko zdziwiona, jakby dla niej to, co zrobiła, było naturalną reakcją. Wyciągnęła chusteczki z torebki i wytarła nimi ręce tak, jakby nagle cały brud się na nie przeniósł.

Ach, Klinika Magicznych Chorób i Urazów Świętego Munga, jak mnie tu dawno nie było! Z kilka lat na pewno. A mimo to nic się ten budynek nie zmienił. To samo wejście, ta sama izba przyjęć, te same korytarze z tymi samymi kryształowymi kulami, które oświetlały te same obskurne korytarze. Normalnie prawie jak w domu. Nie mogłam powstrzymać kąśliwych uwag, jakie od razu przyszły mi do głowy. Szłyśmy właśnie w stronę odpowiedniego oddziału, w którym miałyśmy nadzieję otrzymać pomoc dla Nior, gdy minęłyśmy dziwnie znajomą sylwetkę. Zatrzymałam się. Dziewczyny poszły dalej, wciąż dla bezpieczeństwa trzymając się za ręce. Przyjrzałam się bliżej owej sylwetce. Teraz nie miałam złudzeń, to był właściciel restauracji, w której nas zaatakowano! Rozmawiał z jakąś niską brunetką, która na ramieniu trzymała dziecko bawiące się lalką. Żywo o czymś dyskutowali. Zanim przemyślałam sprawę, zbliżyłam się do nich.

- To pan nas wtedy uratował! – wyrzuciłam z siebie, przerywając im rozmowę. Kobieta spojrzała na mnie z wyrzutem, a mężczyzna uśmiechnął się lekko. Dziewczynka również na mnie zerknęła, ale szybko się mną znudziła i dalej postanowiła się bawić.

- Cóż za brak manier! Czy każda czarownica w jej wieku jest tak bezczelna? – rzuciła w moją stronę kobieta. Już miałam jej odpowiedzieć, czy każda mugolka jest tak chamska i bezpośrednia, ale mężczyzna położył jej na ramieniu dłoń i powiedział:

- Spokojnie, kochanie. Po tym, co przeszła razem z przyjaciółkami, nie powinnaś jej tak surowo oceniać. Witaj, miałem nadzieję, że wszystkie uszłyście z tego zamieszania z życiem. Widziałem jak któryś z nich trafił w twoją przyjaciółkę, czy wszystko z nią w porządku? – Zerknął na mnie i uśmiechnął się szerzej, jakby chciał dodać mi otuchy. Gdy nie odpowiadałam przez chwilę, zrobił zmartwioną minę. Najwyraźniej doskonale zrozumiał, że niestety nie wszystko poszło zgodnie z planem. Staliśmy tak w niezręcznej dla wszystkich ciszy. Jedynie dziewczynka coś nuciła pod nosem. Taka to miała fajnie, niczym nie musiała się przejmować! Była blisko mamy, miała zabawkę i swój świat. Bez walki o przetrwanie, bez jakichkolwiek zmartwień. Też bym chciała tak mieć! Ciszę przerwała kobieta:

- A mówiłeś mi, że więcej już nie będziesz używał magii, Richardzie! Obiecałeś mi to! – powiedziała z wyczuwalnym zdenerwowaniem.

- Ależ kochanie, nie używałem jej przez tyle lat! Tym razem to była sytuacja bardzo niebezpieczna! Przecież wiesz, że nasze czasy przestały być bezpieczne! Gdybym nie zareagował, tej dziewczynie, jak i moim klientom mogło się stać coś naprawdę strasznego! Poza tym, miłości moje, to, że mam sprawną nogę jest zasługą jedynie interwencji pracujących tu magią Uzdrowicieli! – odpowiedział szybko, potykając się niemalże o słowa. Rozbawiło mnie to; okazało się, że wybawiciel to czarodziej pod pantoflem mugolskiej kobiety. Oczywiście życzyłam im jak najlepiej! Spojrzałam na bawiącą się cały czas dziewczynkę. Ciekawe, czy ona również ma w sobie magię? Czy jeśli tak, to czy matka ją zaakceptuje? Nie każdy mugol potrafi zrozumieć i pokochać prawdziwe oblicze swoich małych czarodziejów. Jedna zagadka mniej, tak czy siak. Zorientowałam się, że zgubiłam Lijkę i Nior. Podziękowałam wybawicielowi, dusząc w sobie śmiech spowodowany po raz kolejny jego brwiami. Ukłoniłam się teatralnie i pomachałam dziewczynce, która zawstydzona schowała się w ramieniu mamy. Nie wytrzymałam i zaśmiałam się w głos. Chyba dalej miałam w sobie resztki optymizmu, co mnie niezwykle ucieszyło. Rozejrzałam się po korytarzu. Westchnęłam. Jak ja mam je w tym chaosie znaleźć?
Komentarze
avatar
Angelina Johnson  dnia 12.11.2020 20:26
Ogólnie fajny rozdział, dobrze i szybko się czytało, ale mam kilka "ale" ;D Po pierwsze, widzę, że bardzo starasz się pisać poprawnie dialogi i w większości przypadków faktycznie robisz to dobrze, ale masz problem, gdy dialog kończy się znakiem zapytania. Wtedy automatycznie każde słowo po myślniku zaczynasz od wielkiej litery, a to jest niepoprawne. Gdy po dialogu występują takie słowa jak: odpowiedziała, rzekła, zapytała, stwierdziła itp., to zawsze piszemy je z małej litery, bo jest to jakby kontynuacja zdania z dialogiem.
czasowniki oznaczające mówienie ZAWSZE zaczynają się od małej litery. Nawet jeśli występują przed nim wykrzyknik bądź znak zapytania.
- Poradnik Fan Fiction

Druga sprawa, to czasami zbyt ukwiecasz zdania, przez co nie pasują, wytrącają z rytmu, bądź denerwują. Ogólnie osobiście lubię, gdy w książkach używa się trochę innych słów niż zazwyczaj albo składni przypominające stare czasy, ale musisz jeszcze popracować nad wyczuciem. Przez takie ukwiecanie czasami osiągasz odwrotny efekt do zamierzonego - zamiast stworzyć atmosferę, psujesz ją i mi np. ciężko było odczuć tą całą akcję z imperiusem.

Poza tymi paroma mankamentami rozdział bardzo udany. Ciekawa historia, chciałabym się dowiedzieć, co stało się z Patrykiem. Trochę historia żula nie ma dla mnie sensu, na razie wygląda to na zapychasz, ale poza tym naprawdę na plus. Czekam na kolejny rozdział!
avatar
Prefix użytkownikaaskaeddie  dnia 12.11.2020 22:16
Nie czytałam poprzednich części i dlatego byłam zagubiona w fabule. Komentarz Angeliny mi przypomniał, że nie pamiętam zbyt dobrze zasad poprawnej pisowni ;P
Też się zastanawiam gdzie Patryk. I czy wszystkie się wyleczą w Świętym Mungu.

Piszesz dla mnie z dystansem do postaci mimo narracji. Jest mi ciężko wczuć się w nie i w sytuację, po części to przez to, że nie zaczęłam od początku, ale nie tylko.
avatar
Prefix użytkownikaNquus  dnia 30.11.2020 11:41
O kurde to już piąty rozdział, a ja dopiero dziś przeczytałem całość od pierwszego... komentować zacznę jednak od ostatniego rozdziału jaki się pojawił, bo wolałem ocenić całość jak jedno dłuższe FF, a dopiero potem poszczególne rozdziały.

Podoba mi się to, że mimo odstępu czasowego w jakim pewnie piszesz poszczególne rozdziały, potrafisz zachować spójność i ciągłość fabuły, jednocześnie nie przedobrzając z niektórymi jej elementami. Starasz się przy tym też nie powtarzać czegoś kilka razy, dzięki czemu ktoś kto naprawdę przyłożył się do czytania, nie będzie musiał zmierzać się z jednym wydarzeniem kilka razy, a to częste zjawisko w FF. Jeśli chodzi o dialogi to faktycznie widać, że podchodzisz do nich profesjonalnie i dzięki temu brzmią całkiem naturalnie... A to o czym pisze Ang nie rzuci się przeciętnemu użytkownikowi w oczy i nie będzie przeszkadzać w czytaniu. Warto jednak zwrócić na to uwagę skoro jest to błąd i następnym razem się poprawić ;)

Jeśli chodzi i fabułę to bez zastrzeżeń, podoba mi się i wciągnąć może ;)
avatar
Nieoryginalna  dnia 05.12.2020 21:00
Nadszedł ten moment, bym zostawiła komentarz (przepraszam, że dopiero teraz, obiecuję to sobie od tygodnia, że w końcu skomentuję!). Przyznam szczerze, że zdziwiłam się, kiedy w ogóle zobaczyłam kolejny rozdział tego FF, bo byłam pewna, że dawno zostało porzucone ;D Ale była to miła niespodzianka! Szczególnie, że całe ff opiera się na tych naszych hogwarckich postaciach sprzed pięciu lat, więc był to miły throwback :D

Ale przechodząc już do samej treści - bardzo lubię Twój styl pisania, odkąd ponownie zetknęłam się z nim w wielkiej wojnie FanFickowej. Musiałam przeczytać poprzedni rozdział, by ogarnąć to trafienie Imperiusem na początku, bo byłam nieco zdezorientowana, ale potem akcja potoczyła się gładko. Niekiedy miałam problem jedynie ze zrozumieniem niektórych wątków - mam wrażenie, że akcja w nich przeprowadzona była zbyt szybko. Chociażby to nagłe zniknięcie dziewczyn w Mungu, zupełnie je przegapiłam na początku ;D Zaciekawiła mnie ta przemiana Lijki, choć jest ona zupełnie uzasadniona, niemniej jestem ciekawa, jak wpłynie ona na dalsze losy trio. Rozdział bardzo udany, liczę na szybką kontynuację!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Żywa legenda
06.03.2021 17:29
omg, mam nadzieje ze ta ankieta zapowiada jakiś przyjemny konkursik na stronie i że go nei przespie

Niezwyciężony mag
06.03.2021 13:56
Wrozka

Fernweh
06.03.2021 13:53
Rain

Praktykant w Ministerstwie Magii
06.03.2021 13:16
o u mnie tak samo, śnieg i słońce. Teraz przestało padać to chyba jednak pójdę pieszo po zamówienie z ToGoodToGo, udało mi się upolować pakistańską restauracje.

Dobry!

moje życie to mem
06.03.2021 10:43
U mnie dzisiaj rano słońce waliło po oczach i równocześnie padał śnieg. Śmiesznie to wyglądało.

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59606 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56577 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 45466 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43881 punktów.

5) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 41604 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 37824 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36617 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 33847 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30892 punktów.

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 3.97