Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Rozdział 10 cz....

Tytuł: Rozdział 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 10 cz....

Tytuł: Rozdział 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 9 cz.2...

Tytuł: Rozdział 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej

Remus Lupin

Tytuł: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy poświęcony Remusowi. :)
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 9 cz.1...

Tytuł: Rozdział 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 8 cz.2...

Tytuł: Rozdział 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 8 cz.1...

Tytuł: Rozdział 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 35
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 1414
Było: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artykułów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjęć w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,920
Postów na forum: 319,635
Komentarzy do materiałów: 222,016
Rozdanych pochwał: 3,327
Wlepionych ostrzeżeń: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejęła Hogwart i okolice, śnieg mocno sypie, ale to Cię nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz się, co ciekawego można robić w weekend:

Bitwa na śnieżki to jest to! Może "zupełnym przypadkiem" oberwie od nas przechodzący obok Snape.
12% [9 głosów]

Plan to brak planu. Będę leżeć w łóżku, pić kakao i plotkować ze współlokatorami z dormitorium.
40% [31 głosów]

Mój nos utknie głęboko w książkach. Tylko pani Pince będzie mnie mogła odgonić od czytania.
13% [10 głosów]

Wymknę się cicho do Miodowego Królestwa. Najwyższa pora uzupełnić zapasy słodkości.
9% [7 głosów]

Postraszę we Wrzeszczącej Chacie. Uwielbiam oglądać miny przechodniów, kiedy wydaje im się, że uciekają od duchów i upiorów.
12% [9 głosów]

Każda pogoda jest dobra na Quidditcha. Śnieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 głosów]

Ogółem głosów: 77
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w Błonia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w Błonia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piętro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[NZ] Krwawe Kurhany
Druga część przygód młodego aurora Richarda i niewymownej Grace. Czy uda im się rozwikłać zagadkę tajemniczej magii, która zaczyna zbierać swoje żniwo?
Autor: Prefix użytkownikaBarlom
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 24564 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10].
Tajemnice Grobowców
Czy seria tajemniczych zabójstw zostanie rozwikłana, zanim wymknie się spod kontroli?
Grace pojawiła się w mieszkaniu. Z uwagą położyła na stole zapisane przez siebie notatki i skierowała się do szafy. Wybrała z niej świeży komplet ubrań i udała się pod prysznic. Kwadrans później siedziała już nad zapisanym pergaminem i przecierała wilgotne końcówki włosów. Obok zapisków stało pudełko, pełne parującego makaronu z kurczakiem, który niewymowna znalazła w jednej z kuchennych półek. Wpatrywała się w runy i zastanawiała ile różnych znaczeń może mieć zapisany tekst. Zagadki, niedopowiedzenia i ukryte dno było nieodzownym elementem starożytnych tekstów magicznych. Tworzenie tłumaczenia zostało jednak przerwane przez sowę, która zastukała w szybę. Kobieta podniosła się z krzesła i otworzyła okno, by wpuścić zwierzę. Płomykówka jedynie rzuciła na blat list, po czym od razu wyleciała, kierując się na wschód. Grace od razu rozpoznała pieczęć Departamentu Tajemnic. Przełamała wosk i wyjęła krótką notkę. Po przeczytaniu, szybko zgniotła wiadomość i wrzuciła ją do żarzącego się kominka. Idąc do stołu, przejrzała się tylko w lustrze, poprawiając swoje włosy, po czym zebrała wszystkie notatki z grobowca i włożyła je do skórzanej torby. Upewniając się, że niczego nie zapomniała, uniosła swoją różdżkę i rozpaliła ogień w kominku. Wkrótce proszek Fiuu także wylądował pośród skwierczącego ognia, zmieniając jego kolor na zielony. Grace wkroczyła do kominka, po czym wyraźnie powiedziała „Do Ministerstwa Magii”.

Kobieta trzymała łokcie przy ciele, jednocześnie kurczowo trzymając przy piersi torbę z notatkami. Przemykała pomiędzy kolejnymi kominkami wirując, aż w końcu zatrzymała się w Atrium. Ledwo wydostała się z kominka, a już prawie została potrącona przez biegnącego mężczyznę.
- Hej, uważaj jak... - nie dokończyła, gdyż czarodziej zdawał się w ogóle nie zwrócić uwagi na słowa Grace. Kobieta przyzwyczajona była do zwykle natężonego ruchu w tym miejscu, jednak dopiero kiedy rozejrzała się naokoło, pojęła, że takich tłumów jeszcze tutaj w życiu nie widziała. Niewymowna zrobiła parę kroków do przodu, wchodząc w gąszcz poruszających się ludzi, dając porwać się w stronę wind. Chyba tylko cudownym zrządzeniem losu, Grace udało się wyjść z metalowej klatki akurat na tym piętrze, na którym chciała. Skierowała się w lewo, idąc po grubym dywanie, szukała plakietki informującej o wejściu do Biura Aurorów. Wychodząc zza zakrętu przekonała się jednak, że jednak żaden kierunkowskaz nie będzie jej potrzebny, gdyż sto metrów przed nią stała pokaźna grupka dziennikarzy. Grace spróbowała się przecisnąć przez rozentuzjazmowany tłum, jednak bezskutecznie. Kiedy tylko choć trochę udawało jej się zbliżyć do drzwi, głodni informacji dziennikarze odciągali ją jak najdalej. Poirytowana niewymowna odeszła parę kroków i spojrzała w odchodzący w lewo korytarz. Wzięła głęboki wdech, mając nadzieję, że ten bardzo przewidywalny ruch osiągnie wystarczający skutek.
- Czy to nie Harry Potter?! – Kobieta zerknęła na kłębiący się tłum, który zamarł na ułamek sekundy. Grace uskoczyła w bok, przepuszczając pędzących na oślep ludzi, za którymi próbowały nadążyć, unoszące się w powietrzu samonotujące pióra. Niewymowna jak najszybciej podeszła do drzwi i delikatnie zapukała w nie. Wiedziała, że nie miała zbyt dużo czasu, zanim dziennikarze zorientują się, że blefowała, więc tym bardziej denerwowała się, oczekując na otwarcie się drzwi. Złota klamka delikatnie poruszyła się, po czym zza drzwi wyglądnął chudy czarodziej z różdżką w ręku. Auror zdawał się być lekko zdezorientowany tym, że stała tu tylko jedna osoba, która w dodatku jeszcze nie zarzuciła go setką pytań.
- W czym mogę pomóc?
- Chciałam się zobaczyć z Richardem Woodwardem. Mam dla niego pewną wiadomość – odpowiedziała zdawkowo. Grace zastanawiała się jak wielu aurorów jest świadomych jej poszukiwań tajemniczego języka. Zdała sobie przy okazji sprawę, że nigdy nie zapytała Ricza o status tajności tego zadania. W międzyczasie czarodziej dokładniej się jej przyglądnął, po czym szerzej otworzył drzwi, wpuszczając kobietę do środka. Czarodziej nadal przyglądał się uważnie Grace, kiedy ta wchodziła do środka, po czym od razu zamknął drzwi i pospiesznie rzucił na nie kilka zaklęć.
- Do biura aurora Woodwarda proszę za mną. – Mężczyzna poprowadził niewymowną krótkim korytarzem, po czym pokazał odpowiednie drzwi i udał się w swoim kierunku.
Grace pociągnęła za klamkę i weszła do gabinetu swojego męża. Zastała go, rozmawiającego z resztą swojego zespołu.
- Hej – powiedział nieco zdezorientowany. – Przepraszam, że nie wróciłem wczoraj na noc, ale chyba widziałaś jaki nacisk wywierają na nas dziennikarze.
Grace przystanęła na chwilę, wpatrując się w Richarda.
- Więc nawet nie zauważyłeś, że też nie spałam wczoraj w domu?
- Nie? Coś poszło nie tak z twoimi poszukiwaniami? Nic ci się nie stało?
- Och, teraz się mną przejmujesz. Szkoda tylko, że nie było cię tam, by mi pomóc. Stało się wiele rzeczy, ale nic niebezpiecznego. Udało mi się znaleźć tekst zapisany w tym dziwnym narzeczu, które spowodowało śmierć Cormaca.
W gabinecie zapadła na chwilę grobowa cisza. Piątka aurorów wpatrywała się w Grace z wyraźnym napięciem.
- Naprawdę? I wiesz już co oznaczały tamte słowa?
- Żartujesz prawda? Oczekujesz ode mnie, że przetłumaczę ci starożytny tekst w kilka godzin?
- No…
Niewymowna podeszła do Richarda i położyła palec na jego mostku.
- Wiesz, mam już powoli dosyć twoich złamanych obietnic.
- Grace, ja... - zaczął patrząc to na twarz Grace, to na jej dłoń. Stał jak wryty, przybierając jedynie coraz bardziej intensywne odcienie czerwieni na policzkach.
- Nie przerywaj mi teraz Richardzie.- Kobieta zaczęła chodzić wokół po pokoju, wymachując nerwowo rękami. - Obiecałeś, że pójdziesz tam ze mną. Czekałam na ciebie jak głupia. Nie udało mi się spisać całego tekstu, który tam był, więc i moje notatki mogą okazać się bezużyteczne. Gdybyś tam był ze mną, to na pewno zdążylibyśmy, zanim tekst zniknął. Tak bardzo się przejmowałeś tym grobowcem przedwczoraj, a nawet nie zainteresowałeś się, że od kiedy tam wyruszyłam, nie dawałam znaku życia. Magia grobowca mogła mnie zabić, a ty nadal siedziałbyś tu sobie, użalając się jak to opinia publiczna naciska na was. Zgodziłam się na wcześniejszy powrót z miesiąca miodowego, bo wiedziałam, że twoja praca jest poważna i że Potter nie ściągałby cię z południa Francji, gdyby to nie było ważne. Liczyłam, że mimo to, będziesz się starał spędzić ze mną choć odrobinę czasu, a tymczasem jedyne o czym słuchałam to twoja praca. Skoro jest ona dla ciebie tak ważna, to czemu nie ożeniłeś się z twoją odznaką Aurora.
- Grace to nie tak, ja...
- Nie mam na razie ochoty słuchać twoich wyjaśnień, ani tym bardziej kolejnych obietnic, których nie dopełnisz. Jak tylko rozwikłam to tłumaczenie, to wyślę je bezpośrednio na twoje biurko, skoro bywasz tu częściej niż w domu.
- Poczekaj...
Richard nie zdążył powiedzieć nic więcej, gdyż niewymowna zatrzasnęła już za sobą drzwi. Grace dysząc ciężko, skierowała swoje kroki do wyjścia. Chciała, żeby Richard wybiegł za nią, chciała żeby pocałował ją tak, jak kilka dni temu podczas gdy oglądali zachód słońca na plaży. Nic takiego się jednak nie stało, co wprawiło kobietę w jeszcze większą furię. Pociągnęła kilkukrotnie za złotą klamkę, lecz ta pozostała niewzruszona. Przypomniała sobie dodatkowe zaklęcia ochronne, rzucone przez jednego z aurorów. Grace uśmiechnęła się złowieszczo, wyciągając różdżkę. Jednym machnięciem zdjęła barierę i otworzyła drzwi na oścież. Tak jak się spodziewała, stała przed nią spora grupka dziennikarzy.
- Zapraszam do środka – powiedziała uśmiechając się, po czym skierowała się do wind, pozwalając rozkrzyczanemu tłumowi wtłoczyć się do Biura Aurorów.

Kiedy szła długim i mrocznym korytarzem, zastanawiała się, czy wyładowując swój gniew na Richarda, nie przesadziła, w końcu pozostali aurorzy nie byli winni zachowaniu jej męża. Głośno wzdychając weszła do Departamentu Tajemnic. Zamiast dobrze jej znanego, okrągłego pomieszczenia, znalazła się w małym pokoiku, który przedzielony został w połowie delikatną zasłoną. Grace wiedziała z porannej wiadomości, że podczas jej nieobecności wprowadzono kilka dodatkowych zabezpieczeń. Niewymowna pewnie ruszyła w stronę delikatnej mgiełki. Przekraczając ją poczuła jedynie dreszcz. Mając za sobą pierwszą przeszkodę, mogła swobodnie wejść do okrągłego pokoju. Także i tu zaszły pewne zmiany, gdyż w pokoju tym nie było żadnych drzwi poza tymi, przez które Grace weszła do środka. Kobieta stanęła dokładnie pośrodku pomieszczenia i nakreśliła różdżką skomplikowany wzór. Uwolniła czar, który uwidocznił jej wirujące drzwi. Teraz mogła już, tak jak dawniej poruszać się po departamencie.
Weszła do ciemnego pomieszczenia, gdzie przy okrągłym stole siedzieli pozostali niewymowni. Kilka krzeseł było jednak nadal pustych.
- Spóźniła się pani – rozpoczął mężczyzna, ubrany w fioletową szatę, ozdobioną symbolami wszystkich oddziałów departamentu. Jego głos był spokojny i jedwabisty. Grace nie pamiętała, by jej przełożony kiedykolwiek zmieniał tonację swojego głosu.
- Przepraszam, musiałam…
- Wiem, musiała pani namieszać jeszcze w biurze aurorów. Rozumiem, że było to niesłychanie ważne, jednak prosiłbym na przyszłość trzymać się ustalonego harmonogramu.
- Oczywiście.
- Cieszę się jednak, że dotarła tu pani cała i zdrowa. Czterech niewymownych nie powróciło ze swoich wypraw do grobowców. Znaleźliśmy ich ciała naznaczone wieloma nacięciami. Mniemam iż wie pani, że powiązane jest to z pracą aurorów.
- Jak najbardziej.
Grace zdążyła usiąść na swoim miejscu, kładąc skórzaną torbę na swoich kolanach. Ręce ułożyła wygodnie na ciepłym, hebanowym blacie, wyczuwając pod palcami delikatny wzór słojów. Często podczas mniej absorbujących zebrań zajmowała się liczeniem wgłębień na drewnie, zastanawiając się, jak wyglądało kiedyś drzewo, z którego powstał ten stół.
- Większość niewymownych przedstawiła mi już swoje sprawozdania. Podejrzewam, że pani opowieść może okazać się najbardziej wartościowa, więc zostawimy ją na koniec. – Mężczyzna wskazał dłonią niewymownego, siedzącego naprzeciwko Grace.
- Podobnie jak pozostali, którzy wrócili, nie napotkałem w grobowcu żadnych pułapek. Główna sala nie była w żadnym stopniu ukryta, miałem wręcz wrażenie, że osoby budujące to miejsce chciały, by każdy bez problemu mógł tam trafić. Poza prostym grobowcem nie znalazłem niczego ciekawego. Płyta była prosta, topornie ociosana. Jedyne co było na niej wyryte, to liść buku i imię…
- Ferris, niewzruszony niczym skała – wtrąciła niespodziewanie Grace. Wywołało to falę szeptów pomiędzy wszystkimi zebranymi osobami.
- Skąd wiedziałaś? Tak, było tam wyryte słowo Ferris.
- Podejrzewam, że grobowce należały do pewnego stowarzyszenia magów. – Popatrzyła z powagą po reszcie niewymownych, przywołując na powrót skupienie pośród zaaferowanych niewymownych. - W badanym przeze mnie grobowcu znalazłam posągi dwunastu zakapturzonych postaci. Kiedy byłam wewnątrz, grobowiec obudził się, a na ścianach głównego pomieszczenia pojawił się tekst. – Grace wyciągnęła z torby swoje notatki i wertowała je, szukając czegoś. – O, właśnie tutaj jest fragment, gdzie został wspomniany Ferris.
Kobieta podała kawałek pergaminu swojemu przełożonemu. Czarodziej przyglądał się notatkom w ciszy. Nikt nie śmiał mu przerwać.
- Połowa tekstu zapisana jest w dziwnym narzeczu, ma pani jakiś pomysł co do znaczenia tych słów?
- Tak, mam. Właśnie dlatego udałam się najpierw do Bira Aurorów. Ten język użyty został w ubiegłym roku do uśmiercenia pewnego czarodzieja. Zginął on z takimi samymi znakami, jak wiele innych ofiar.
- W tym i pracowników naszego departamentu. Myślę, że mogę zakończyć zebranie, niczego więcej się już tutaj nie dowiemy. Poradzi sobie pani z tłumaczeniem tego tekstu?
- Jak najbardziej.
- W takim razie życzę powodzenia w odkrywaniu tej tajemnicy. Możecie się rozejść, koniec zebrania.
Zgrzyt przesuwanych krzeseł wydał się nagle wyjątkowo głośny, podczas gdy Grace odebrała od swojego przełożonego kawałek tajemnego tekstu. Wyszła z pomieszczenia jako ostatnia, wpatrując się w swoje notatki. Wiedziała jak wiele zależy teraz od poznania sekretów tego języka.

***

Błoga pustka wypełniała każdą myśl. Pośród tego niespotykanie przyjemnego stanu, wdarło się suche polecenie. "Zejdź po schodach" powiedział stanowczo kobiecy głos. Bez zastanowienia ciało wykonało rozkaz, lecz gdzieś w głębi pojawiło się pytanie "czemu mam zejść po schodach, w jakim celu", lecz myśli te szybko zostały stłumione przez kolejne słowa nie cierpiące sprzeciwu. "Szybciej" zdawało się wręcz grozić.
- Nie chcę – usłyszała swój ledwo słyszalny szept. Pośród przyjemnej czystki w umyśle, pojawiło się odległe uczucie bólu. Cierpienie narastało, a wraz z nim świadomość tego, co działo się wokół. Złotawa nicość, w której unosiła się przez czas, którego nie potrafiła określić, okazała się zatęchłą piwnicą. Odór pleśni i ekskrementów uderzył nagle nozdrza Kwiryny Swan, które przyzwyczajone były raczej do rozmaitych aromatów, unoszących się znad ogródka, pielęgnowanego przez Iskierkę, oddanego skrzata domowego jej rodziny. Upadła na kolana, brudząc swoją jedwabną koszulę o miękką ziemię. Krzyknęła z przerażenia. Ostatnie co pamiętała, to jak popijała popołudniową herbatę w oczekiwaniu, aż jej mąż wróci z Ministertwa Magii. Delikatna skóra kobiety obtarła się o niewielkie kamienie, wystające tu i ówdzie, kiedy ta odwróciła się z przerażeniem, chcąc dowiedzieć się, jaki zwyrodnialec śmiał ją porywać. Jakże była zdziwiona, gdy zamiast umięśnionego bandziora, zobaczyła smukła kobietę, o długich kręconych włosach.
- Czego ode mnie chcesz?! – krzyknęła z całych sił, mając nadzieję, że ktoś usłyszy jej wołanie. – Jeżeli pragniesz galeonów, to mój mąż z pewnością zapłaci okup.
- Nie obchodzi mnie twoja fortuna. – odpowiedziała, wciąż stojąca w półmroku kobieta cynicznym tonem. – Chcę jedynie twojej magii. Zwrócisz matce to, co odebrałaś jej siłą.
- Mojej, czego? Jesteś szalona. Ratunku! Pomocy!
- Krzycz ile chcesz i tak nikt cię tu nie usłyszy. – Różdżka wycelowana była prosto w twarz uprowadzonej damy. Ta powoli popadając w panikę, rzuciła się do przodu. W akcie ostatecznej desperacji wyrwała magiczny oręż z rąk swojej oprawczyni. Ze zdziwieniem stwierdziła, że udało się jej. Tajemnicza kobieta nawet nie próbowała walczyć. Pozwoliła, by Kwiryna zdobyła broń, patrząc na nią z ukosa, jakby zastanawiając się, co ta teraz uczyni.
- Odsuń się. Odsuń, bo... bo rzucę na ciebie klątwę. - Lady Swan chwiała się na miękkich nogach, próbując nie zemdleć z narastającego przerażenia.
An draíocht na draíochta, a ligean ar an seal a ardú
An draíocht draíochta, cumhacht Epona ligean dó a iompróidh

Powolne inkantacje kobiety pozbawiły Kwirynę ostatnich skrawków pewności. Rozszalałym wzrokiem szukała drogi ucieczki, lecz jedyną zagradzała jej Romilda. "D-drętwotta" wydukała, trzęsąc się cała, lecz zaklęcie nie zadziałało.
An draíocht na draíochta, a ligean ar an seal a ardú
An draíocht draíochta, cumhacht Epony ligean dó a iompróidh

Kontynuowała czarnowłosa kobieta. "Drętwota" krzyknęła nieco pewniej Kwiryna, lecz z różdżki wydobyła się jedynie czerwona smużka, która rozpłynęła się w połowie drogi. Orzechowe drewno, które tak kurczowo ściskała lady Swan, nagle pękło w połowie. Romilda jedynie uśmiechnęła się złowieszczo, widząc jak jej ofiara walczy o skrawki zrozumienia, dotyczących obecnej sytuacji.
An draíocht na draíochta, a ligean ar an seal a ardú
An draíocht draíochta, cumhacht Epony ligean dó a iompróidh

Ze szczeliny wyrósł powoli niewielki pęd, a różdżka zaczęła pękać w kolejnych miejscach. Kwiryna stała jak sparaliżowana, wpatrując się w jej jedyne źródło ochrony przed innym czarodziejem. Nie rozumiała co się właśnie działo, a tymczasem gałązki orzecha oplotły się wokół jej przedramienia. Lady stała z otwartymi szeroko ustami, lecz nie była w stanie wydobyć z siebie ani jednego dźwięku. Próbowała uwolnić swoją rękę z potrzasku, lecz im bardziej walczyła, by oderwać od siebie wijące się pędy, te oplatały się coraz ciaśniej wokół jej ciała. Wkrótce dzikie gałęzie owinęły się wokół jej klatki piersiowej. Ściskając żebra z nieubłaganą siłą, wyciskały z płuc Kwiryny powietrze. Romilda zaprzestała swojego zaśpiewu, a pędy orzecha przestały wzrastać i wić się. Patrzyła jak lady Swan dusi się, nie mogąc zaczerpnąć powietrza. Niegdyś piękna i dystyngowana kobieta, klęczała teraz na brudnej ziemi, pochylona do przodu, próbując usilnie zaczerpnąć chociaż odrobiny życiodajnego powietrza. Kiedy jej życie miało się ku końcowi, kiedy powoli obraz obskurnej piwnicy zaciemniał się przed nią usłyszała, jak jej oprawczyni na nowo rozpoczęła zaśpiew w nieznanym języku.
Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaChristina  dnia 15.02.2015 21:56
Kto trzyma kurczaka z makaronem w szafce? Wiem o co ci chodziło, ale wyszło na to, ze w tej szafce znalazła gotowy obiad.

Barlom, jak mogłeś zostawić betowski nawias w tekście, No jak?

Bardzo niestaranny rozdział. Za dużo powtórzeń jak na twój barwny i bogaty język. Wyglada to tak jakbys mega spieszył sie z oddaniem.

I nie podoba mi sie to, ze Grace zrobiła Riczowi taki pokaz focha na oczach jego współpracowników. Taka kobieta tak nie postępuje.

Najsłabszy rozdział jak dotąd. Mam nadzieje ze przy następnym wrócisz do swojej bajecznej formy.

Za wszelaki brak polskich znaków przepraszam.
avatar
Prefix użytkownikaCookie  dnia 15.02.2015 22:42
Nie zamierzam tego czytać od kogoś z domu plugawego Kluchoługa. Zasługujesz na tortury, plugawcu! Czarny Pan... O! Ten Czarny Pan! Karze Cię torturować! Za obżarstwo i nieczystą krew, miernoto! Love
avatar
Prefix użytkownikaAna_Black  dnia 17.02.2015 14:02
Niestety, ale muszę zgodzić się z Christiną, że to najsłabszy rozdział do tej pory. Dużo powtórzeń, a takiemu mistrzowi opisów jakim jesteś nie powinno brakować zamienników. Foch Grace też mi się nie podoba. Co prawda czekałam na kłótnię Ricza i Grace, ale nie o to mi chodziło. Dorosła kobieta, a zachowała się jak małe dziecko.

Skoro jest ona dla ciebie tak ważna, to czemu nie ożeniłeś się z twoją odznaką Aurora.


Na końcu powinien być raczej pytajnik, a nie kropka.
avatar
Prefix użytkownikaBarlom  dnia 19.02.2015 12:40
Widzę, że niezbyt przypadło wam do gustu zachowanie Grace. Mogę jedynie powiedzieć, że wkrótce się to nieco wyjaśni. A co do opisów, to może miałem jakiś gorszy dzień... a może to dlatego, że jest tu całkiem sporo dialogów jak na moje standardy xD
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 20.02.2015 17:17
Z uwagą położyła na stole zapisane przez siebie notatki i skierowała się do szafy.


Sorka, ale to brzmi, jakby ona chciała wejść do tej szafy hahaha

A tak na serio, to moim zdaniem nie postarałeś się. Strasznie topornie wyszła ci ta część, a szkoda, bo przecież działo się sporo ważnych rzeczy. Pojawiały się powtórzenia, niektóre zdania były bez wyrazu, jakbyś chciał tylko przeć od wydarzenia do wydarzenia i tyle. Do kłótni przeszedłeś straszliwie bezceremonialnie, a to wszystko dlatego, że znowu nie skupiasz się na emocjach. Ona sobie idzie, potem nagle wszczyna wojnę, a przez całą jej podróż w ogóle nie było czuć napięcia. No nie podoba mi się to, zdecydowanie musisz nad tym pracować.

Jeśli chodzi o zachowanie Grace to ten foch na oczach współpracowników faktycznie wypadł średnio... natomiast na pewno nie tak słabo jak samo zachowanie Ricza. To już będę moje osobiste przemyślenia, conie. Ogólnie jak facet zakochany w kobiecie, może przez całą noc nie zainteresować się jej osobą, wiedząc, że ona wybiera się w jakieś cholernie niebezpieczne miejsce? Dla mnie to jawny pokaz "mam cię w du.pie" i trochę mi jej szkoda teraz.

Końcówka za to ratuje tekst, bo wypadła w porządku. Może wciąż nie jest to poziom opisu, którego oczekuję od ciebie, ale dobrze się czytało.

Tyle ;p
avatar
Prefix użytkownikaPenelope  dnia 21.02.2015 21:54
No to teraz pora na mój spóźniony komentarz xD

Sorka, ale to brzmi, jakby ona chciała wejść do tej szafy hahaha


Może Narnii szukała jezyk

Zacznę od kłótni Grace z Riczem. Mi się to podobało xD Wiem jestem inna jezyk
No ale no właśnie, ona była bardzo zawiedziona zachowaniem męża i nie zwracała uwagi , czy kłóci się na oczach jego współpracowników, czy nie. Chciała się zemścić i zachowała się trochę jak gówniara, ale komu to się nie zdarza?

Końcówka jest bardzo dobra, po przeczytaniu zostaje taka nutka niepewności. Super xD
avatar
Prefix użytkownikafuerte  dnia 04.03.2015 12:59
Dotarłam tutaj dopiero teraz, ale lepiej późno niż wcale, jak to mówią.

Sorka, ale to brzmi, jakby ona chciała wejść do tej szafy hahaha


Pomyślałam dokładnie to samo, jak przeczytałam ten fragment, haha.

No ja się niestety zgodzę z poprzedniczkami. Co prawda początek czytało mi się w miarę w porządku, ale im dalej w las... Powtórzeń było sporo, a już z "przyglądać się" w każdej możliwej odmianie, to chyba przesadziłeś xD.

Jeżeli chodzi wątek pretensji Grace, to pojawiły się zabawne momenty i mnie się osobiście podobało to, że wpuściła dziennikarzy do gabinetu Richarda. Co mi się nie podobało to to, że zupełnie nie przygotowałeś czytelnika do tego wybuchu. Grace sobie wyleciała nagle, a wbrew pozorom kobiety wcale tak nie robią ;p. Zanim się na kogoś wydrzemy, to raczej to w nas siedzi wcześniej, haha. Gdybyś właściwie oddał emocje, które targają bohaterką, mogłabym nawet usprawiedliwić wybuch przed pracownikami. Bo miała prawo czuć się zraniona i wściekła, skoro Richard w ogóle nie zauważył jej zniknięcia. Natomiast czytelnik też musi być przygotowany na takie coś.

Końcówka mi trochę kulała w sensie formy, ale mimo wszystko i tak wyszła nieźle. Natomiast nie ma co ukrywać, że faktycznie jest słabiej niż wcześniej i chyba przy następnej części czeka Cię trochę więcej pracy ;p.

Ale oczywiście czekam na dalszy rozwój wydarzeń, bo pomysł nadal uważam za bardzo interesujący.
avatar
Prefix użytkownikaBarlom  dnia 05.03.2015 19:37
Wiem, że tylko winny się tłumaczy, ale mam pewne obiekcje do zarzutu, że nie było żadnych przesłanek co do nadciągającego wybuchu Grace. jezyk

Po pierwsze ze względu na pracę Ricza, ich miesiąc miodowy został skrócony. Niby Grace to rozumie ale to w końcu był ich czas. jezyk Po drugie, była zawiedziona tym, że nie przyszedł kiedy miała badać grobowiec, a kulminacją był moment, gdzie powiedział jej, że nawet nie zauważył, że znikła na nieco dłużej niż zapowiadała (tak obawiał się całą jej wyprawą wcześniej, a jak przyszło co do czego, to kompletnie o niej zapomniał). Jest jeszcze jeden powód, ale on pozostaje na razie w tajemnicy jezyk Gdzieś przez najbliższe cztery rozdziały i on się wyjaśni. ;)

No i przepraszam, że musicie tyle czekać na następną część, ale ostatnio kompletnie nie miałem czasu by w spokoju usiąść i dać się pochłonąć twórczemu rzemiosłu. Mam nadzieję, że do Wielkanocy uda mi się napisać kolejny rozdział ;)
avatar
Prefix użytkownikafuerte  dnia 05.03.2015 22:18
Po pierwsze ze względu na pracę Ricza, ich miesiąc miodowy został skrócony. Niby Grace to rozumie ale to w końcu był ich czas. jezyk Po drugie, była zawiedziona tym, że nie przyszedł kiedy miała badać grobowiec, a kulminacją był moment, gdzie powiedział jej, że nawet nie zauważył, że znikła na nieco dłużej niż zapowiadała (tak obawiał się całą jej wyprawą wcześniej, a jak przyszło co do czego, to kompletnie o niej zapomniał).


Mnie nie chodzi, że to było nieuzasadnione wcześniejszymi okolicznościami, bo to, to wiem. Ale w tym rozdziale w ogóle nie napomknąłeś o tym, że Grace jest wściekła i rozżalona, dopóki nie zrobiła afery Richardowi. Więc w tym sensie uważam, że to było "od czapy". Bo resztę argumentów przyjmuję i je rozumiem.
avatar
Prefix użytkownikalosiek13  dnia 15.03.2015 01:41
Mi też się ten wybuch wydawał bez sensu, ale biorąc pod uwagę to co zaszło w grobowcu... Na pewno coś się z Grace stało, to zaśnięcie nie było przypadkowe, no i jak podejrzewam, ten wybuch też nie. To ma związek z tym co się stało pod ziemią, a jaki? To tylko Barlom wie.

Strasznie mnie intryguje ta Twoja historia! Cóż za szalony pomysł. Powrót Romildy trochę ostudził mój entuzjazm, no ale cóż, nie można mieć wszystkiego. I strasznie nie podoba mi się to, że jest tu tyle ofiar, śledztwo i zagadka. Kurka, tak mi się mój ff przypomina xD Mam wyrzuty sumienia, że nic nie piszę.

Dawaj kolejną część ;d
avatar
Smierciojadek  dnia 30.09.2015 11:42
Jeśli chodzi o stylistykę to faktycznie wyszło słabo - powtórzenia, problemy z interpunkcją, zagmatwane zdania... Ale bieg zdarzeń mi się podoba. Wybuch Grace był całkiem fajny, miała prawo być wkurzona; dziwne jest tylko to, że zdecydowała się na awanturę przy pięciu innych osobach, ale widocznie była mocno zdeterminowana i gniew mocno w niej siedział. A już wpuszczenie dziennikarzy było po prostu zabawne. ;D Za to Richard jako postać jak tak blada, taka bezpłciowa, to jest facet czy jakaś klucha? Po ostatnich dość nudnych częściach, ta wyszła naprawdę fajnie.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 100% [2 głosy]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 0% [0 głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Wielki Mag
27.05.2026 09:56
Ja miałem 19, i dosłownie za kilka dni minie 10 lat. Szkoda, że ta strona padła, swego czasu dużo dla mnie znaczyła tutejsza społeczność :(

Żywy worek treningowy
26.05.2026 18:27
28,5, zaraz będzie 38 Duże oczy

Harrych świąt!
25.05.2026 23:00
14, teraz 33 Duszek

Harrych świąt!
25.05.2026 18:38
Prawie 15 vs 34 no elo [*]

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
25.05.2026 01:12
Ja miałam 10 jak założyłam a zaraz kończę 21 ;(

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix użytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.22