Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Harry Potter and the...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Subiektywna recenzja i przemyślenia po obejrzeniu filmu o Harrym z pistoletem.
>> Czytaj Więcej

Ranking momentów z E...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem rankingu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Q&A z J&O Phelps

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

O&A z Jamesem i Oliverem Phelpsami przeprowadzone przez serwis Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Evanna Lynch

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Krótka biografia, opis kariery i ciekawostki o filmowej Lunie
>> Czytaj Więcej

Uzupełnij cytaty - Z...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizów zamieszczonych w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Quiz o Tajnych Przej...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.<br />
>> Czytaj Więcej

Quiz - Mniej znani b...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Jak dobrze zapamiętałeś wspomnianych bohaterów w serii?<br /> Tłumaczenie quizu z Pottermore.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Złośliwość rzec...

Tytuł: Złośliwość rzeczy niepotrzebnych
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikafleja

to moje pierwsze takie dziwne coś
>> Czytaj Więcej

[NZ]Prolog - Ciemne...

Tytuł: Prolog - Ciemne chmury
Seria: Inne dziedziny magii
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Prolog akcji. Dzieje się miesiąc przed rozpoczęciem właściwej akcji.
>> Czytaj Więcej

Lacock

Tytuł: Lacock
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNedelle

Praca na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fan Fiction, która zawiera w sobie krótką przygodę Lockhart...
>> Czytaj Więcej

Kot007 przeprow...

Tytuł: Kot007 przeprowadza obserwację.
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaKrnabrny

Praca wysłana na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fanfickowej.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Zapomniane Wątk...

Tytuł: Zapomniane Wątki - Rose I
Seria: Zapomniane wątki
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Krótki wstęp do przygód Rose.
>> Czytaj Więcej

Tylko trochę po...

Tytuł: Tylko trochę poświęcenia
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Praca finałowa na WWFF, bez edycji, oryginał konkursowy. Znowu. Kto wie ten wie.
>> Czytaj Więcej

Dajcie mi spać

Tytuł: Dajcie mi spać
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaShanti Black

Praca finałowa Wielkiej Wojny Fan Fiction, z lekkimi poprawkami
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 40
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
46,150 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 250
Było: 16.01.2020 20:17:01
Napisanych artykułów: 1,082
Dodanych newsów: 10,338
Zdjęć w galerii: 21,369
Tematów na forum: 3,783
Postów na forum: 317,139
Komentarzy do materiałów: 221,091
Rozdanych pochwał: 3,263
Wlepionych ostrzeżeń: 4,159
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 1349
uczniów: 3583
Hufflepuff
Punktów: 470
uczniów: 3588
Ravenclaw
Punktów: 1372
uczniów: 4285
Slytherin
Punktów: 386
uczniów: 3773

Ankieta
Dumbledore zakazał opuszczania Hogwartu z powodu zarazy. Jak sobie radzisz?

idę do biblioteki i wertuję wszystkie książki. Muszę wiedzieć wszystko o tej zarazie!
18% [78 głosów]

nic sobie nie robię z kwarantanny i tajnym przejściem wymykam się do Trzech Mioteł. Kremowe piwo to świetne antidotum!
16% [70 głosów]

zamykam się w lochach i próbuję uwarzyć Eliksir Odpornościowy, zanim wszyscy padniemy jak bahanki
23% [101 głosów]

szwendam się po korytarzach, liczę obrazy i segreguję je na te w złotych i srebrnych ramach. Ta wiedza na pewno mi się przyda
6% [28 głosów]

kradnę zapas mydła i papieru toaletowego z Łazienki Prefektów. Żaden wirus mi niestraszny, kiedy mogę wytapetować dormitorium papierem!
4% [17 głosów]

ustawiam się w kolejce pod kuchnią, żeby zrobić zapasy. Wpuszczają po jednej osobie
8% [36 głosów]

proszę opiekuna domu, żeby przydzielił mi jednoosobowy pokój. Jakoś niewyraźnie się czuję
2% [9 głosów]

zastanawiam się, kogo w szkole nie lubię najbardziej, żeby móc na niego nakaszleć. O, idzie Malfoy
22% [93 głosy]

Ogółem głosów: 432
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25.03.20

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 27.10.2020 o godzinie 17:44 w Cieplarnia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.10.2020 o godzinie 16:35 w Cieplarnia
RavenclawJesé Blanco ostatnio widziano 26.10.2020 o godzinie 23:51 w Sala wejsciowa
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 26.10.2020 o godzinie 16:59 w Klasa Eliksirów
HufflepuffLouise Lainey ostatnio widziano 25.10.2020 o godzinie 16:09 w Sala OPCM
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 25.10.2020 o godzinie 15:00 w Sala OPCM
[NZ] Brat przeciw bratu
James mówi dyrektorowi, że to Albus mógł dolać czegoś do soku. Obaj nie wiedzą, że w świecie mugoli też nie dzieje się dobrze.
Autor: Prefix użytkownikaAna_Black
Gatunek: Inne
Ograniczenie wiekowe: +7
Przeczytano 16871 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10].
Brat przeciw bratu 4/?
W świecie mugoli doszło do kolejnego morderstwa. Tymczasem Albus mówi Jamesowi coś, co rzuca nowe światło na sprawę zatrucia Jane.
Harry i Ron deportowali się na Privet Drive. Ulica była dokładnie taka, jaką zapamiętał ją Potter. Szereg takich samych domów i zadbanych trawników. Nawet pelargonie rosnące przy Privet Drive 4 wydawały się tymi samymi, co lata temu. Nic, absolutnie nic nie wskazywało na to, że w jednym z domostw doszło do tragedii. Aurorzy wkroczyli do domu z numerem 1 nastawiając się na drastyczny widok. Pracownicy Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów krzątali się przy ciele pozbawionym skóry, która oczywiście wisiała na wieszaku jak płaszcz. Po jej wyglądzie można było poznać, że zamordowany był mężczyzną.

- Jak zginął? - zapytał Harry, ale po chwili sam odnalazł odpowiedź, ujrzawszy na piersi ofiary kawałki czegoś, co kiedyś musiało być mózgiem.
- Resztki są jeszcze w nosie. Sprawca zapewne rzucił zaklęcie rozdymające, a potem Confringo. Tylko pozostaje pytanie jak to zrobił, że poza brakiem skóry i mózgu denat jest cały - odpowiedział jeden z jego podwładnych.
- Czas zgonu?
- Około godziny temu.
- Mamy jego dane?
- Tak, to Mark Evans.

Potter poczuł ucisk w żołądku. To był przecież ten mały chłopiec, którego pobiła banda Dudleya. Tylko, że to nie był już mały chłopiec, lecz dorosły mężczyzna.

- No dobra, panowie, trzeba przepytać sąsiadów - oznajmił szef aurorów i zaczął wyznaczać kto do którego domu ma się udać. -... Ron do numeru trzeciego, ja do czwartego...
- Harry, jesteś pewien, że chcesz tam iść? - zapytał Weasley. - W końcu to dom Dursleyów.
- No i? Idę tam służbowo, nie na herbatkę - odparł Potter, choć tak naprawdę sam obawiał się spotkania z kuzynem i wujostwem, których od lat nie widział, i gdyby nie zabójstwo Marka Evansa zapewne nigdy więcej by ich nie zobaczył. - Dam sobie radę, Ron - Uspokoił przyjaciela, który nadal miał niepewną minę.

Harry wyszedł z domu ofiary i czując, że serce wali mu jak oszalałe, przeszedł kawałek, by stanąć przed domostwem, w którym się wychował.
Bynajmniej nie miał dobrych wspomnień z tego miejsca, no może z wyjątkiem zajadania się potajemnie tortami od przyjaciół, gdy Dudley miał dietę. Mimo to nadal miał pewien sentyment do domu z numerem cztery. Nacisnął dzwonek do drzwi, zastanawiając się jak ciotka i wuj zareagują na jego widok. Czy jeszcze go pamiętają? Otworzyła mu drobna blondynka, niewiele młodsza od niego.

- Słucham? - zapytała.
- W państwa sąsiedztwie dokonano morderstwa. Chciałbym zadać parę pytań - odpowiedział auror.
- Nie wygląda mi pan na policjanta - kobieta zmrużyła oczy.
- Bo on nie jest policjantem. - Z przedpokoju dobiegł ich głos Dudleya.

Harry zauważył, że jego kuzyn prawie wcale się nie zmienił, poza tym, że się postarzał, a jego włosy nieco przerzedziły.

- Wejdź, Harry - powiedział Dudley.

Potter zaskoczony jego uprzejmością wkroczył do środka i zobaczył, że tu też nic się nie zmieniło. Tak samo schludny, wręcz przesadnie czysty dom.

- Dudley, powiesz mi kto to jest? - zapytała zirytowana kobieta.
- Och, tak, Caroline, to jest Harry Potter, mój kuzyn. Harry, to Caroline, moja żona - przedstawił ich mężczyzna.

Weszli do salonu, w którym siedzieli Petunia i Vernon. Na twarzy ciotki widać było zmarszczki, a jej włosy gdzieniegdzie zrobiły się siwe. Jedyne co nie zmieniło się w jej wyglądzie, to długa szyja i kościstość. Na wuja czas zdecydowanie wpłynął gorzej. Na głowie została mu już tylko kępa siwych włosów, nawet niegdyś bujne wąsy osiwiały i były rzadsze. Prawdę mówiąc, można by go wziąć za osiemdziesięcioletniego staruszka, choć nie miał jeszcze siedemdziesięciu lat.

- H-Hary, co cię do nas sprowadza? - zapytała Petunia, zaskoczona widokiem siostrzeńca.
- Sprawy służbowe, ale chyba najp... - zaczął auror, ale nie dane mu było skończyć, ponieważ odezwał się Vernon:
- Petunio, skarbie, nie ładnie tak traktować gości! Napije się pan czegoś? - zapytał. - Ja osobiście lubię przeprowadzać interesy przy szklaneczce czegoś mocniejszego. A muszę uprzedzić, że ze mną nie tak łatwo dobić targu! Pół życia poświęciłem na rozwój mojej firmy, żeby była potentatem na rynku świdrów!

Potter wytrzeszczył oczy. Dlaczego wuj go nie poznawał?

- Powinienem cię uprzedzić. - Dudley pośpieszył z pomocą, widząc minę kuzyna. - Tata choruje na Alzheimera. Lekarze mówią, że to początkowe stadium, ale jemu już zdarza się zapomnieć imiona moich dzieci. No i ciągle wydaje mu się, że jest dyrektorem Grunnings, którym teraz jestem ja - wyjaśnił.

Harry poczuł ukłucie współczucia. To musiało być okropne uczucie, gdy własna rodzina, mieszkająca pod tym samym dachem, to obcy ludzie.

- To ja zabiorę Vernona do pokoju, w jego stanie i tak nic nie pomoże. Przy okazji zawołam dzieci - zadeklarowała Caroline.

Kobieta pomogła teściowi wstać z fotela. Potter dostrzegł, że mężczyzna miał problem z poruszaniem się. Wychowując się wśród mugoli dobrze wiedział, że niemagiczni ludzie starzeją się szybciej niż czarodzieje, ale mimo to widok chorego, starego wuja nim wstrząsnął. Zwłaszcza, że nie był jakoś bardzo stary, a Harry wciąż pamiętał Albusa Dumbledore'a, który mając ponad sto lat był niemal w pełni sił, dopóki nie ściągnął na siebie klątwy z Pierścienia Gaunta. Nawet nie zauważył, kiedy żona Dudleya wróciła z dwójką nastolatków, która musiała być mniej więcej w tym samym wieku, co jego synowie.

- Poznaj naszego syna Derecka i córkę Jasmine - powiedział Dudley.

Chłopak wyglądał jak mniejsza i szczuplejsza wersja swojego ojca. Nawet styl ubierania miał taki sam jak nastoletni Dudley - brakowało tylko skórzanej kurtki. Jedyną różnicą było to, że Dereck w przeciwieństwie do Dudleya, swoją masę spożytkował na siłowni. Córka była z kolei wierną kopią swojej matki, tak samo drobna i jasnowłosa. Harry'emu przeszło przez myśl, że rodzeństwo było dobrane zupełnie jak ich rodzice i dziadkowie.

- Zanim Harry zacznie, muszę wam o czymś powiedzieć - powiedziała ciotka Petunia, zwracając się do synowej i wnuków. - Moja siostra... i jej mąż... byli czarodziejami. I Harry też. On jest... ee... czarodziejskim odpowiednikiem policjanta. Coś podobnie brzmiącego do "aktor"... jak to się nazywało? - zapytała.
- Auror, ciociu - odpowiedział Potter. - Ale zaraz, skąd wiedziałaś jaki zawód wykonuję? - spytał. Odkąd opuścił Privet Drive na zawsze, nie kontaktował się z Dursleyami. Jedynie po zakończeniu wojny dostał krótką informację od Hestii Jones i Dedalusa Diggle'a, że jego wujostwo bezpiecznie wróciło do swojego domu.
- To było oczywiste - odparła Petunia. - Twój ojciec i ojciec chrzestny mieli być aurorami. Po tym, czego dokonałeś, wiedziałam, że wybierzesz tą samą drogę - wyjaśniła.

Harry zaniemówił. Nigdy nie zastanawiał się czym jego rodzice zajmowali się zanim musieli się ukryć. Zresztą po fortunie, jaka wciąż skryta była w banku Gringotta, można by sądzić, że nie musieli pracować. Wiedział też, że byt Syriuszowi zapewnił jego wuj, Alphard.

- Lily i James zginęli, gdy Harry miał roczek i on trafił do nas - powiedziała pani Dursley.

Dereck i Jasmine wymienili się spojrzeniami. Chłopak zrobił głupią minę przywodzącą na myśl małpę. Caroline delikatnie uniosła brew.

- Babciu, dlaczego nigdy wcześniej nie mówiliście, że w naszym domu mieszkał iluzjonista? - zapytał nastolatek.
- Nie, nie iluzjonista. Harry jest prawdziwym czarodziejem. Takim, co robi prawdziwe czary, nie jakieś tam sztuczki - odpowiedziała Petunia. - Nie mówiliśmy wam o tym, bo nie sądziliśmy, ze kiedyś jeszcze zobaczymy Harry'ego. Wasz dziadek zabronił wspominania w tym domu o nim i ogólnie o magii... zaraz po tym jak tu wróciliśmy z waszym ojcem. Vernon zawsze nie znosił wszystkiego, co magiczne... no ja też za tym nie przepadałam - wyjaśniła.
- Tylko czasem nie mówcie dziadkowi, że Harry tu był. On już przez swoją chorobę zdążył o nim zapomnieć i lepiej będzie jeśli nie będziemy mu przypominać. Lepiej go nie denerwować - dodał Dudley.
- Myślicie, że w to uwierzę? - prychnęła nagle Caroline. - Czarodziej. Akurat.
- Harry, pokaż jej - powiedziała Petunia.
- Ee... - Auror wyraźnie się tego nie spodziewał.
- Przecież jesteś dorosły. Możesz czarować gdzie chcesz - zauważyła ciotka.
- Ekhm, no dobra - zgodził się Harry, wyjmując różdżkę. - Accio kubek - zawołał kierując ją w stronę kuchni.
Usłyszeli grzechot i już po chwili w jego rękę wleciał turkusowy kubek. Caroline, Dereck i Jasmine gapili się na to z rozwartymi ustami.
- Teraz wierzysz? - zapytał Dudley.
- T-tak - wyjąkała jego żona.
- No dobrze, mogę już zacząć? - zapytał Potter, chowając różdżkę i odkładając kubek na stół.
- Tak, oczywiście - odparła ciotka.
- Co robiliście około godziny temu? - zapytał Harry. Oczywiście nie sądził, by któreś z Dursleyów dokonało morderstwa. Było to zwykłe, rutynowe pytanie przy przesłuchaniach.
- Ja z bratem byłam w szkole - odpowiedziała Jasmine.
- W Smeltingu - dodał Dereck.
- Ja byłem w pracy - odparł Dudley.
- Ja i Petunia cały czas byłyśmy w domu - powiedziała Caroline.
- Vernona nie można na chwilę samego zostawić w domu, bo zaraz się wymknie - dodała pani Dursley.
- Czy któreś z was widziało ostatnio coś podejrzanego? - zapytał Harry. - Może ktoś kręcił się przed domem państwa Evansów?
- Nie, chyba nie... - Jego kuzyn zrobił minę, jakby nad czymś intensywnie myślał. - Evansów? Kto właściwie został zamordowany? - spytał po dłuższej chwili.
- Mark Evans - odpowiedział Potter.
- Ja go nie zabiłem! - powiedział szybko Dudley, jakby Harry właśnie postawił mu zarzut.

Auror powstrzymał się od parsknięcia śmiechem. Wyglądało na to, że IQ jego kuzyna niewiele wzrosło od czasu, gdy był nastolatkiem.

- Nie powiedziałem, że ty go zabiłeś - zauważył. - Nie mogłeś tego zrobić, bo to ewidentnie robota czarodzieja - dodał.
- To dlaczego pytałeś, gdzie byliśmy około godziny temu? - zapytał Dudley.
- Rutynowe pytanie - odpowiedział Harry. - No to widzieliście coś podejrzanego, czy nie? - spytał lekko zniecierpliwiony.
- Ostatnio ktoś ciągle deptał trawniki w okolicy - odpowiedziała Petunia.
- Nasz sąsiad, pan Fordis, próbował zaczaić się na tego, kto dewastował trawniki. Ale te ślady pojawiały się zawsze po tym, jak on na chwilę odwracał wzrok - dodała Caroline.

A więc morderca używa Zaklęcie Zwodzącego lub Zaklęcia Kameleona. Albo ma pelerynę-niewidkę - pomyślał Harry. Nagle przypomniał sobie o ostatnim wydarzeniu w Hogwarcie... Nie, Albus nie wiedział, że posiadał Pelerynę-Niewidkę. James i Lily zresztą też nie. Nigdy nie mówił dzieciom, że Insygnia Śmierci istniały naprawdę. Peleryna była bezpieczna w jego domu. Tylko Ginny, Ron i Hermiona wiedzieli, gdzie jej szukać.

***

James siedział w skrzydle szpitalnym przy łóżku Jane. Wiadomo już było, że sok zatruty był Wywarem Żywej Śmierci. Profesor Canser powiedział, że była to za mała ilość, żeby mogła zabić, ale wystarczająca, żeby mogła zostawić trwałe uszkodzenia. Mistrz eliksirów nie potrafił powiedzieć kiedy się wybudzi. Młody Potter bardzo przejął się stanem koleżanki, tym bardziej, że to on miał wypić zatruty sok. Zwykle czuwał sam przy jej łóżku, tylko czasem wpadali Lily, Rose, Hugo i Nathan. Dlatego, gdy usłyszał skrzypnięcie otwieranych drzwi, nawet nie patrząc w stronę przybysza, powiedział:

- Nie jestem głodny, Lily.
- Jej tu nie ma - odparł głos, na dźwięk którego James aż podskoczył na krześle.
- Albus - powiedział. - Co ty tu robisz? Nie dość już namieszałeś? - zapytał, całą siłą woli powstrzymując wściekłość.

Przecież Al mógł zrobić to nieświadomie - przypomniał mu cichy głosik w głowie.

- Ja nie wiedziałem, co robię. Ostatnio często mi się to zdarza - odpowiedział Albus.
- To znaczy? Możesz powiedzieć coś więcej? - zapytał James.
- Czuję się tak jakby ktoś kierował moim umysłem. Za każdym razem, gdy tracę świadomość tego, co robię, widzę parę wielkich, pustych oczu ze szkarłatnymi obwódkami. Ostatnio, przed tym jak wlałem ci trucizny do soku, zobaczyłem ludzką skórę zawieszoną na wieszaku jak jakiś płaszcz - wyjaśnił mu brat.

Chłopak przełknął ślinę. Ludzką skórę?

- Ty na serio wierzyłeś, że ja naprawdę byłbym zdolny ciebie zabić? - zapytał Al.
- Ja... to nie tak, że chciałem w to wierzyć, ale... ten sen... - odpowiedział James.
- Jaki sen? - zainteresował się młodszy Potter.
- Śniło mi się, że jestem zamknięty w jakimś pomieszczeniu, a wokół ciała całej naszej rodziny. Oprócz ciebie. - Starszy brat stwierdził, że na wszelki wypadek nie będzie mówił mu o tajemniczym mężczyźnie.
- Powiedziałeś o nim komuś?
- Tak, profesorowi Longbottomowi, dyrektorowi, no i dzisiaj tata przysłał mi list z prośbą, żebym opisał mu ten sen. Czekam na odpowiedź.
- I ciągle ci się to śni?
- No właśnie nie, tylko raz, pierwszej nocy. Ale nadal pamiętam go bardzo dobrze.
- Jesteś pewien, że mnie tam nie było? - upewnił się Albus.

Oczywiście, że James nie był pewien. Nie widział twarzy tajemniczego mężczyzny.

- Tak, jestem pewien - skłamał. - Powinieneś komuś powiedzieć o tych oczach i tej skórze.
- Nie wiem czy to dobry pomysł.
- Dlaczego?
- A co jeśli uznają mnie za czubka i zamkną w Świętym Mungu? Nie mam przecież żadnych dowodów, że widziałem te oczy i tą skórę.
- Racja.

Przez dłuższą chwilę panowało milczenie. James wpatrywał się w wolno unoszącą się klatkę piersiową Jane. Wiedział, że powinien pomóc bratu, ale nie wiedział jak.

- Wyjdzie z tego? - zapytał Albus.
- Mam nadzieję. Nie wiadomo kiedy się obudzi i czy nie będzie miała trwałych uszkodzeń - odpowiedział chłopak.
- Ty... ona ci się podoba, prawda?
- No... trochę. - James poczuł, że się rumieni. - Dlaczego wcześniej nie powiedziałeś nikomu o tych oczach?
- Chciałem powiedzieć Scorpiusowi, ale to coś miało chyba nade mną kontrolę. Scorp powiedział mi co mu mówiłem. Nie chcesz wiedzieć, aż ciarki przechodzą.
- Chcę. Powiedz.
- Podobno mówiłem coś, że muszę zemścić się za to, że Slytherin ciągle traktowany jest jako najgorszy Dom i... w związku z tym zabić was wszystkich... Chciałem w to wciągnąć Scorpiusa, ale on chyba wyczuł, że coś było ze mną nie tak.
- A ta lista?
- Nawet nie wiem kiedy ją napisałem, ale ją zgubi... Zaraz, James, skąd ty wiesz o liście?
- Ja ją znalazłem, Al. Scorpius ostrzegł mnie, żebym na siebie uważał, choć nie powiedział wprost o co chodzi.
- Trzeba coś z tym robić. Jeśli to znowu mną zapanuje, mogę kogoś zabić i nawet o tym nie wiedzieć.
- Mam dziwne wrażenie, że skądś znam te oczy, które widziałeś, ale za nic nie mogę sobie przypomnieć skąd. Pójdę do biblioteki, może tam znajdę coś, co ci pomoże.
- Pójdę z tobą.
- Nie, Albus, nie powinieneś teraz się wychylać.
- Ale to... nie powinieneś robić tego sam.
- I nie zamierzam. Poproszę Rose o pomoc.

***

James wszedł do dormitorium, żeby zabrać ze sobą Mapę Huncwotów. Usłyszał stukanie w okno. Nareszcie! - pomyślał i wpuścił sowę ojca. Z drżącymi rękoma odwiązał list od jej nóżki i rozerwał kopertę.

Drogi Jamesie,

Nie rób nic pochopnego. Zapomnij o tym śnie. Ja postaram się wyjaśnić sprawę zatrucia twojej koleżanki. Miej oko na Ala. Informuj mnie jeśli dowiesz się czegoś niepokojącego, ale NIE PROWADŹ ŚLEDZTWA NA WŁASNĄ RĘKĘ. I opiekuj sę Lily.

Tata


James był zawiedziony. Spodziewał się dłuższego listu. A on kazał mu zapomnieć o śnie. Łatwo powiedzieć. I kazał też informować o niepokojących rzeczach... Chłopak pomyślał o oczach i skórze, które widział Albus. Nie - powiedział cichy głosik w jego głowie. Jeśli Al będzie chciał, żeby ojciec o tym widział, to sam mu o tym napisze. James wsunął list razem z Mapą Huncwotów do kieszeni i wyszedł z dormitorium.
Komentarze
avatar
Angelina Johnson  dnia 30.06.2014 19:14
Powiem Ci, że jestem z Ciebie dumna. W końcu wszystko na ręce i nogi, akcja nie rozwleka się, ale nie idzie też za szybko. Znalazłaś złoty środek i mam nadzieję, że będziesz się go trzymać. Błędów wielu nie było. W ogóle z Tobą mam taki problem, że powinnam Cię ganić za fragmenty praktycznie samych dialogów, ale jednak wychodzą Ci one tak naturalnie, że nawet nie brzmi to źle. Chociaż i tak prosiłabym o więcej opisów ;)

Co do samej akcji, to na Twoim miejscu trochę jednak dłużej potrzymałabym czytelników w niepewności, o co chodzi z Albusem. Początkowe zainteresowanie jakby Alem-czarnym charakterem w tej części całkowicie się ulotniło, a szkoda. Mogłaś z tym poczekać. Ale ogólnie jestem bardzo zadowolona, tak trzymaj!
avatar
Smierciojadek  dnia 01.07.2014 11:49
Początek historii - całkiem przyjemnie. Bardzo fajnie wyszedł Ci opis spotkana Harry'ego z Dursley'ami. Choroba Vernona, żona i dzieci Dudleya, Petunia taka jak zawsze, krótko mówiąc - mnie się podobało. Nie mniej jednak mam jedno "ale". Nie widzi mi się to, że Harry tak łatwo uległ krewnym, żeby użyć czarów. To wydawało mi się trochę wymuszone. No i Harry jako Auror wypadł dość kiepsko. Jego pytania nie były kompetentne. On się w ogóle liczy w świecie magii czy to taki pachołek do brudnej roboty? ;p

Druga część wypadła moim zdaniem trochę gorzej. Spodziewałam się czegoś innego po tych wszystkich wydarzeniach z poprzednich części. Dziwnie trochę, że Albus do wszystkiego tak łatwo się przyznał, nie zostawiłaś w sumie żadnej nutki tajemnicy (oprócz tego snu).

Choć mimo wszystko ten rozdział przypadł mi do gustu. Jest napisany w miarę poprawnie, z sensem. Oby następny był równie dobry.
avatar
Nieoryginalna  dnia 02.07.2014 19:25
Dopiero niedawno zaczęłam czytać to opowiadanie, czego w sumie bardzo żałuję. Bardzo mi się podoba wizja umieszczenia Albusa Severusa w Slytherinie.

Co do rozdziału - mi się podobał, choć szkoda, że tak szybko wyjaśniłaś sprawę Albusa, mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec opowiadania. I Harry jako auror - jak już zauważyła Jadek, prezentuje się przynajmniej... Słabo. Cała akcja u Dursleyów wydaje mi się lekko wymuszona, ale to tylko moje wrażenie :>
avatar
Prefix użytkownikaAna_Black  dnia 03.07.2014 20:55
Bardzo mi się podoba wizja umieszczenia Albusa Severusa w Slytherinie.


No, to nie bardzo jest wizja, bo Rowling przyznała, że Albus trafił do Slytherinu.

A co do sprawy Ala... To jeszcze nie jest koniec. Zawsze może kłamać. :D W każdym razie to jeszcze nie koniec.
avatar
Nieoryginalna  dnia 04.07.2014 21:30
Znaczy ja też się z tym spotkałam, ale to chyba tylko plotka była... Choć w sumie nie wiem, ja się nie mogę doszukać wywiadu, w którym Jo potwierdziła, że Albus był w Slytherinie.
avatar
Prefix użytkownikaPenelope  dnia 08.11.2014 23:26
Akcja na Privet Drive wyszła Ci bardzo naturalnie. Brawo za to! Rozmowa z Dursleyami jest bardzo prawdopodobna, choć trochę za szybko jak dla mnie wyskoczyli z tymi czarami. Podobnie jak wyżej uważam, że początek jest dużo lepszy niż koniec.

Co do Jamesa trochę się dziwię, że nie powiedział nikomu o tym, czego dowiedział się od brata. Powinien o tym powiedzieć żeby ktoś pomógł Albusowi, oczywistym wydaje się, że mu uwierzył że sam nie da sobie rady.

Widać ciągły progres w Twoich pracach, co jest wielkim wyczynem. Piszesz już ładne opisy i akcja nie toczy się za szybko. Dialogi - tylko tam brakuje jeszcze opisu. Wszystko idzie w dobrym kierunku, także brawo i powodzenia! :D
avatar
Prefix użytkownikaKrnabrny  dnia 29.12.2016 19:18
Ok, podoba mi się nawiązanie do konkretnego fragmentu serii. Mówię to o Marku Evansie, maltretowanym kiedyś przez bandę Dudley'a.Co do samej wizyty na Privet Drive po pierwsze nie wierzę, by Harry współczuł Vernonowi. Mógłby mieć podobne uczucia w stosunku do Dudleya, który się zmienił, do Petunii (to dzięki niej mógł tak mieszkać i ochrona Lily działała - gdyby nie ona Vernon by go wyrzucił) Przecież on był zamykany w komórce i głodzony. Wiem, ze to w pewnym sensie zapewniało mu bezpieczeństwo, ale Vernon tak tego nie postrzegał, nie miał o tym pojęcia. Nie mówię, że musiał wuja nienawidzić, ale wg mnie największe czym mógł go obdarzyć to obojętność. Pytania Harry'ego takie, że stwierdziłem, że nasza policja nie jest taka zła. Nie no serio? Raptem dwa oczywiste pytania? Wgl rozwaliło, że przesłuchanie mugoli podpowiedziało im jakich zaklęć mógł używać sprawca. To oni nie mają swoich sposobów?

Co do Albusa mogłaś jeszcze to trochę pociągnąć, dziwnie wyszło. Aha no i James! Z jednej strony się przejmuje tym co się stało, czuwa przy łóżku tej dziewczyny. Z drugiej jego brat jest przez kogoś kontrolowany, ma straszne plany, robi straszne rzeczy, a ten chce zatajać wizję, które mają z tym coś wspólnego Dotąd wydawał się rozsądny...No nic, może za mało ofiar, żeby zmądrzał. Nie czytało się źle i nawet nie jest złe. Dziwny wyszedł ten komentarz, uznajmy, że jestem czepliwy :)
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 100% [1 głos]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 0% [0 głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Ciasteczkowy Diler
27.10.2020 22:39
Lilyatte, jak tak mogłaś </3

no w rossmanie mega promki są. ja tam puściłam chyba ze 120 zeta. i chyba ponad stówę na kosmetyki z neta

Niezwyciężony mag
27.10.2020 22:38
Nie wiem w jakiej intencji ale palę znicz [*]

Jestem lwem! Rawrrrr!
27.10.2020 22:36
hpnetowicze proszę o znicz

<*>

Jestem lwem! Rawrrrr!
27.10.2020 22:34
kiedyś tam pójdę. może. chyba

Jestem lwem! Rawrrrr!
27.10.2020 22:30
Mam rossmana praktycznie pod blokiem i od kiedy jestem w Lublinie nie wybrałam się tam jeszcze xD

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59578 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56229 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 44549 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43147 punktów.

5) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 38346 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 37194 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36433 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 33345 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30892 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2020 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 3.44