Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Harry Potter and the...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Subiektywna recenzja i przemyślenia po obejrzeniu filmu o Harrym z pistoletem.
>> Czytaj Więcej

Ranking momentów z E...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem rankingu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Q&A z J&O Phelps

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

O&A z Jamesem i Oliverem Phelpsami przeprowadzone przez serwis Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Evanna Lynch

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Krótka biografia, opis kariery i ciekawostki o filmowej Lunie
>> Czytaj Więcej

Uzupełnij cytaty - Z...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizów zamieszczonych w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Quiz o Tajnych Przej...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.<br />
>> Czytaj Więcej

Quiz - Mniej znani b...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Jak dobrze zapamiętałeś wspomnianych bohaterów w serii?<br /> Tłumaczenie quizu z Pottermore.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Złośliwość rzec...

Tytuł: Złośliwość rzeczy niepotrzebnych
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikafleja

to moje pierwsze takie dziwne coś
>> Czytaj Więcej

[NZ]Prolog - Ciemne...

Tytuł: Prolog - Ciemne chmury
Seria: Inne dziedziny magii
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Prolog akcji. Dzieje się miesiąc przed rozpoczęciem właściwej akcji.
>> Czytaj Więcej

Lacock

Tytuł: Lacock
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNedelle

Praca na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fan Fiction, która zawiera w sobie krótką przygodę Lockhart...
>> Czytaj Więcej

Kot007 przeprow...

Tytuł: Kot007 przeprowadza obserwację.
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaKrnabrny

Praca wysłana na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fanfickowej.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Zapomniane Wątk...

Tytuł: Zapomniane Wątki - Rose I
Seria: Zapomniane wątki
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Krótki wstęp do przygód Rose.
>> Czytaj Więcej

Tylko trochę po...

Tytuł: Tylko trochę poświęcenia
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Praca finałowa na WWFF, bez edycji, oryginał konkursowy. Znowu. Kto wie ten wie.
>> Czytaj Więcej

Dajcie mi spać

Tytuł: Dajcie mi spać
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaShanti Black

Praca finałowa Wielkiej Wojny Fan Fiction, z lekkimi poprawkami
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 35
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
46,150 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 250
Było: 16.01.2020 20:17:01
Napisanych artykułów: 1,082
Dodanych newsów: 10,338
Zdjęć w galerii: 21,369
Tematów na forum: 3,783
Postów na forum: 317,139
Komentarzy do materiałów: 221,091
Rozdanych pochwał: 3,263
Wlepionych ostrzeżeń: 4,159
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 1349
uczniów: 3583
Hufflepuff
Punktów: 470
uczniów: 3588
Ravenclaw
Punktów: 1372
uczniów: 4285
Slytherin
Punktów: 386
uczniów: 3773

Ankieta
Dumbledore zakazał opuszczania Hogwartu z powodu zarazy. Jak sobie radzisz?

idę do biblioteki i wertuję wszystkie książki. Muszę wiedzieć wszystko o tej zarazie!
18% [78 głosów]

nic sobie nie robię z kwarantanny i tajnym przejściem wymykam się do Trzech Mioteł. Kremowe piwo to świetne antidotum!
16% [70 głosów]

zamykam się w lochach i próbuję uwarzyć Eliksir Odpornościowy, zanim wszyscy padniemy jak bahanki
23% [101 głosów]

szwendam się po korytarzach, liczę obrazy i segreguję je na te w złotych i srebrnych ramach. Ta wiedza na pewno mi się przyda
6% [28 głosów]

kradnę zapas mydła i papieru toaletowego z Łazienki Prefektów. Żaden wirus mi niestraszny, kiedy mogę wytapetować dormitorium papierem!
4% [17 głosów]

ustawiam się w kolejce pod kuchnią, żeby zrobić zapasy. Wpuszczają po jednej osobie
8% [36 głosów]

proszę opiekuna domu, żeby przydzielił mi jednoosobowy pokój. Jakoś niewyraźnie się czuję
2% [9 głosów]

zastanawiam się, kogo w szkole nie lubię najbardziej, żeby móc na niego nakaszleć. O, idzie Malfoy
22% [93 głosy]

Ogółem głosów: 432
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25.03.20

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 27.10.2020 o godzinie 17:44 w Cieplarnia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.10.2020 o godzinie 16:35 w Cieplarnia
RavenclawJesé Blanco ostatnio widziano 26.10.2020 o godzinie 23:51 w Sala wejsciowa
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 26.10.2020 o godzinie 16:59 w Klasa Eliksirów
HufflepuffLouise Lainey ostatnio widziano 25.10.2020 o godzinie 16:09 w Sala OPCM
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 25.10.2020 o godzinie 15:00 w Sala OPCM
[NZ] Brat przeciw bratu
James mówi dyrektorowi, że to Albus mógł dolać czegoś do soku. Obaj nie wiedzą, że w świecie mugoli też nie dzieje się dobrze.
Autor: Prefix użytkownikaAna_Black
Gatunek: Inne
Ograniczenie wiekowe: +7
Przeczytano 16867 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10].
Brat przeciw bratu 8/?
James dowiaduje się, że świątynia, którą odwiedził we śnie nie istnieje od setek lat. Mecz Gryffindoru ze Slytherinem zostaje niespodziewanie odwołany.


James wszedł za profesorem Jaysonem i Longbottomem do gabinetu dyrektora. Odruchowo zerknął w stronę miejsca, gdzie stała Maska Świętego Maga... i nadal tam była, jakby nikt jej nie ruszał. Chłopak stał jak wryty gapiąc się w przedmiot. Przecież sam słyszał jak dyrektor i nauczyciel zielarstwa rozmawiali o przeniesieniu jej z podziemi! A to na pewno nie było najbezpieczniejsze miejsce na ukrycie Maski.

- To replika, panie Potter - powiedział Jayson, gdy zauważył na co patrzył chłopiec. - Doskonała, to fakt, z dbałością o szczegóły. O tutaj. - Wskazał palcem maleńką rysę pod okiem maski, której James wcześniej nie zauważył: - Jest ślad, który prawdziwej masce został, gdy pewien śmiałek spróbował ją ukraść ze Świątyni. Oczywiście zakończyło się to niepowodzeniem. Do dziś nie wiadomo co się z nim stało. Jedni mówią, że zginął, drudzy że gdzieś tam nadal żyje, a jeszcze inni, że został pozbawiony ciała i chodzi po tym świecie jako duch, którego jednak nikt nigdy nie widział.
- Kto stworzył tą kopię? I dlaczego jest w pańskim gabinecie? - zapytał zaciekawiony James. W myślach przetwarzał sobie informacje o tym śmiałku. Co jeśli to właśnie on opętał Albusa?
- Ja - odpowiedział dyrektor z nutką dumy w głosie. - Nie zrozum mnie źle, chłopcze. Nigdy nie chciałem zdobyć prawdziwej Maski Świętego Maga. Od dawna interesuje mnie ten przedmiot, to prawda, ale w sferze teoretycznej. Nie miałbym odwagi przekonać się o jej potędze na własnej skórze - dodał, widząc jak na twarzy Pottera pojawiła się mieszanina lęku i zaskoczenia. - Przejdźmy do rzeczy. Co wiesz o tej masce? - zapytał, patrząc Jamesowi prosto w oczy.
- Nic - skłamał chłopak.
- To bardzo ważne, James, musisz powiedzieć prawdę, wszystko co wiesz - powiedział łagodnie, lecz stanowczo Longbottom.

Młody Potter opowiedział o fragmencie książki z Pokoju Życzeń na temat Maski Świętego Maga. O drugim śnie i wreszcie wszystko co wydarzyło się dosłownie przed chwilą. James zawahał się przez chwilę, ale w końcu zdecydował się powiedzieć czego dowiedział się od Ala w skrzydle szpitalnym.

- Oczy i ludzka skóra na wieszaku? - zapytał blady jak ściana Jayson. - Wiedziałem, że te dwie sprawy są ze sobą powiązane.
- Dziadkowie Rose i Hugo nie byli pierwszymi ofiarami, prawda panie profesorze? - Potter zapytał o to, o co chciał spytać odkąd usłyszał, że obie sprawy są ze sobą powiązane.
- Nie, do tej pory ofiar wśród mugoli było kilkanaście. Zaczęło się zanim Albus zatruł sok. Twój ojciec pracuje nad tą sprawą, ale morderca nie zostawia żadnych śladów. Obawiamy się, że wkrótce może zacząć zabijać czarodziei - odpowiedział Jayson. - Ale dość, nie to powinno cię interesować. Tymi morderstwami zajmuje się Biuro Aurorów. My mamy inny problem - dodał stanowczo, widząc że James chciał jeszcze o coś zapytać.
- Opętanie Ala - powiedział bardziej do siebie niż do dyrektora chłopak. - Czy da się jakoś wypędzić z niego tego... ducha? - spytał z nadzieją.
- Dopóki nie wiemy z kim konkretnie mamy do czynienia, obawiam się, że nie - odparł ponuro Jayson. - Trzeba podjąć środki bezpieczeństwa - zdecydował, siadając za biurkiem. - Nie odwołam meczu quidditcha, nie chcę wywoływać niepotrzebnej paniki. Będziemy musieli rzucić ochronne zaklęcia na stadion. I patrolować korytarze. Personelu szkoły jest za mało, więc potrzebujemy pomocy aurorów. Profesorze Longbottom, proszę natychmiast wysłać sowę do Biura Aurorów.

Neville tylko skinął głową i opuścił gabinet.

- Myśli pan, że Albus powinien grać w meczu? - zapytał zaniepokojony James. - W końcu nie wiadomo co on może wtedy zrobić. - Bał się o Lily i Hugo.
- Musi. Nikt przecież nie uwierzy w opętanie, bo oprócz ciebie nikt nie widzi, że z nim jest coś nie tak - westchnął dyrektor. - Drużyna Ślizgonów jeszcze pomyśli, że to zostało zmyślone, żeby pozbawić ich szukającego. No dobrze, przejdźmy do powodu, dla którego cię tu przyprowadziłem - powiedział, prostując się w fotelu i patrząc prosto w oczy Jamesa. - Usiądź. - Wskazał mu krzesło, na którym posłusznie usiadł. - Więc twierdzisz, że w ostatnim śnie byłeś w Świątyni Świętego Maga? - zapytał.
- Tak - odpowiedział Potter. - Ale Maski tam nie było.
- No i to jest zagadka, James. Świątynia, o której mowa, została zniszczona przed wiekami. Jedyne, co się zachowało, to postument, na którym kiedyś stała Maska Świętego Maga. Jest chroniony silnymi zaklęciami, których do tej pory nikomu nie udało się złamać - wyjaśnił profesor, a w jego głosie dało się słyszeć nutkę strachu, ale i fascynacji. - Sama Maska również zaginęła. Niektóre źródła donoszą, że ów śmiałek, już jako duch, powrócił by ponownie spróbować ją skraść, lecz fakt, że dawny ołtarz pozostał nienaruszony, dowodzi że znów mu się nie udało.

James nie mógł wykrztusić ani słowa. Serce waliło mu tak, jakby za chwilę miało uciec z piersi. Z czoła spływały kropelki potu, a oddech był tak szybki, że można by pomyśleć, iż właśnie przebiegł maraton. Był w świątyni, która od setek lat nie istniała? Jakim cudem? Chyba nie przeniósł się w czasie w swoim śnie? Ostatnie pytanie zadał na głos Jaysonowi.

- Trudno to stwierdzić - odpowiedział dyrektor. - Nie istnieją żadne zrozumiałe zapiski dotyczące Świątyni, więc nie mamy pewności jak wyglądała, a co za tym idzie, czy to, co odwiedziłeś we śnie, było prawdziwe.
- Te znaki na ścianie świątyni... one coś... znaczyły? - zapytał James. Nie dlatego, że go to ciekawiło. Chciał tylko zająć czymś swoje myśli.
- Jestem w trakcie badania tych tajemniczych symboli - odpowiedział Jayson. - Mam jednak pewną trudność, bo widzisz, świątynia była jedynym miejscem, w którym znajdowały się te znaki. Dysponuję tylko szkicami, ale są dość niewyraźne i wcale nie jestem pewien czy symbole na ścianach świątyni rzeczywiście tak wyglądały.
- W tej książce w Pokoju Życzeń były symbole. Wyglądała na bardzo starą, ale trzymała się wyjątkowo dobrze. Czułem bijącą od niej magię - odparł szybko James.
- O co mam poprosić, by wejść tam, gdzie ta księga? - zapytał Jayson.
- O bibliotekę. Ja tak zrobiłem. Pokój Życzeń spełnia teraz tylko proste życzenia - odpowiedział chłopak.
- To i tak więcej niż się spodziewałam. Myślałam, że po tej Szatańskiej Pożodze przed laty całkowicie przestał działać - stwierdził dyrektor. - Pójdę tam. Możesz już wracać do dormitorium i najlepiej nie opuszczaj wieży Gryffindoru samemu, jeśli nie będzie to konieczne - powiedział, wstając zza biurka.
- Dobrze, panie profesorze - odparł James. - I powodzenia - dodał, gdy stał już przy drzwiach, po czym wyszedł z gabinetu.

***


James wszedł do Pokoju Wspólnego Gryfonów pogrążony w myślach. Jak to możliwe, że znalazł się w świątyni nieistniejącej od setek lat? Wiedział, że to na pewno nie był tylko sen. Zbyt realne, ale... jak coś, czego już nie ma, może być rzeczywiste? Z zamyślenia wyrwał go fakt, że właśnie na kogoś wpadł. Chłopak odruchowo schylił się, żeby pomóc tej osobie pozbierać notatki. To była Jane. Chłopak niewiele myśląc pocałował ją. Stali tak na środku pokoju wspólnego w długim pocałunku, zapominając o całym świecie. James chciał, by ta chwila trwała wiecznie. Liczyli się tylko on i Jane. Nawet opętany Albus nie mógł tego przerwać... Nikt nie mógł... Nikt prócz...

- Ekhm, ekhm. - Odskoczyli od siebie jak oparzeni, słysząc kaszlnięcie. - Może byście poszli gdzieś w ustronne miejsce, zakochańce? - zapytał rozbawiony Nathan.

James poczuł, że się rumieni. Zapomniał gdzie byli i teraz wszyscy Gryfoni gapili się na nich z rozdziawionymi buziami. Niektórzy się uśmiechali, a inni łypali zazdrośnie.

- Może pójdziemy się przejść? - zaproponowała Jane nie mniej czerwona od Pottera.
- Tak... pewnie - odparł niezbyt przytomnie James. - Co? Chwila... Nie, chodźmy do mojego dormitorium. - Pociągnął dziewczynę w stronę schodów. Chciałby zabrać ją na błonia, ale byłoby to zbyt ryzykowne w obecnej sytuacji.

Spędzili razem cudowne popołudnie. Potter był szczęśliwy, że mimo całego zamieszania z Albusem, było coś dobrego. Jane była dla niego jak promyczek słońca w ciemną noc. Spędzili razem miłe popołudnie, rozmawiając tylko o przyjemnych rzeczach. James unikał tematu Albusa jak ognia. Wieczorem, podczas kolacji w Wielkiej Sali głównym tematem rozmów było to, że najstarszy syn Harry'ego Pottera chodzi z Jane Danerwich. Niektóre dziewczęta łypały zazdrośnie na dziewczynę. W całym pomieszczeniu była tylko jedna osoba, która wydawała się nie być zainteresowana parą. Albus siedział przy stole Slytherinu, patrząc w bliżej nieokreślony punkt jakby nieprzytomnym wzrokiem. Nagle drzwi Wielkiej Sali otworzyły się i weszła grupa czarodziei, których James widział parę razy, gdy ojciec zabierał go do ministerstwa magii. Oczy wszystkich zwróciły się ku nim. Dyrektor wstał i chrząknął, żeby zwrócić na siebie uwagę.

- Moi drodzy, nie będę owijał w bawełnę. Nie jest dobrze. Otrucie panny Danerwich to tylko wierzchołek góry lodowej. Na szczęście udało się ją uzdrowić i jest tu teraz z nami. Jestem zmuszony ogłosić, że Hogwart jest zagrożony, dlatego nad waszym bezpieczeństwem będą czuwać nauczyciele i aurorzy. Proszę was, żebyście nie opuszczali dormitoriów po zmroku. Dotyczy to także prefektów. Na lekcje będziecie odprowadzani przez któregoś z profesorów. Każda niesubordynacja będzie surowo karana. Przede wszystkim trzymajcie się z dala od młodszego pana Pottera. Dla własnego i jego bezpieczeństwa. - Wszyscy jak jeden mąż spojrzeli na Albusa, lecz ten nadal patrzył w nieokreślony punkt, jakby nie usłyszał słów Jaysona. - Do tej pory minister magii uznawał, że nie ma potrzeby was o tym informować, ale w obecnej sytuacji macie prawo i powinniście wiedzieć. W świecie mugoli grasuje seryjny morderca. Wiadomo tyle, że jest to czarodziej. Zabójstwa niemagicznych i ostatnie wydarzenia w Hogwarcie prawdopodobnie są ze sobą powiązane. Obawiam się, że ten tajemniczy zabójca może wkrótce zacząć zabijać czarodziei. Zachowajcie wszelką ostrożność. Jeśli zobaczycie lub usłyszycie coś niepokojącego, zgłoście się do któregoś z nauczycieli lub aurorów. Pod żadnym pozorem nie chodźcie sami. Dziękuję, teraz możecie zacząć jeść.

Ale nikt nie sięgnął do półmisków, które właśnie napełniły się potrawami. Wszyscy szeptali i ukradkiem spoglądali na Albusa.

- Czemu ministerstwo zataiło morderstwa mugoli?
- Dlaczego mamy unikać młodszego Pottera?
- Zachowuje się jakoś dziwnie, nie sądzicie?

Rose wstała od stołu Krukonów i podeszła do Jamesa, którego już zdążyli otoczyć Lily, Hugo, Fred i Nathan. Żaden z Gryfonów nie zwrócił uwagi, gdy Weasley usiadła na wolnym miejscu obok brata.

- Co się dzieje? Dlaczego mamy unikać Ala? - zapytała Rose, starając się zachować spokój, co nie było łatwe. Jednymi z ofiar tajemniczego mordercy byli jej dziadkowie...

James jednak milczał. Nie wiedział czy powinien mówić im o opętaniu Albusa. Im mniej wiedzieli, tym byli bezpieczniejsi. Cała jego radość wygasła. Aż trudno było uwierzyć, że jeszcze kilka godzin wcześniej spędził najlepsze chwile w swoim życiu.

- Może będziemy mogli pomóc, James - zauważyła Jane, kładąc mu rękę na ramieniu.
- Nie sądzę. Poza tym nie chcę narażać was na jeszcze większe niebezpieczeństwo niż te, które wisi nad nami obecnie - odparł chłopak.

Nagle jego spojrzenie spotkało się ze spojrzeniem Albusa. Jego zimne, zielone oczy pozbawione uczuć przez moment zaświeciły się jak wtedy, gdy znalazł go opętanego w lochach. Starszy Potter zerknął na siostrę, kuzynów, dziewczynę i przyjaciela, ale tak jak się spodziewał, żaden nie zauważył co stało się z oczami Ala. Ponownie spojrzał na brata, ale ten był już odwrócony do niego tyłem.

***


Napięcie w szkole wzrosło jak chyba jeszcze nigdy w historii. James martwił się zbliżającym się meczem quidditcha. Bał się co zrobi Albus. Bał się także o niego. Gdyby nie opętanie, nigdy by go nie skrzywdził. Gryfon był tego pewien... Podczas śniadania w dniu meczu nie mógł niczego przełknąć. Co jakiś czas zerkał na brata. Sprawiał wrażenie spokojnego, zbyt spokojnego.

- Uważajcie na siebie, proszę - szepnął do Lily i Hugona.
- Jak chcesz, to mogę przywalić Alowi tłuczkiem - zaoferował Nathan.
- Nie! - odparł nieco zbyt głośno James, bo parę głów odwróciło się w jego kierunku.
- Naprawdę powinieneś coś zjeść. Jeśli Albusa naprawdę coś opętało, musisz mieć siły, żeby szybko złapać znicz i zakończyć mecz - powiedziała Jane.
- Nie mam apetytu - mruknął chłopak.

Po śniadaniu James razem z drużyną udał się do szatni, gdzie przebrali się w szkarłatne szaty do quidditcha. Już miał przypomnieć taktykę omawianą na treningach, gdy do pomieszczenia wszedł profesor Longbottom.

- Mecz został odwołany - oznajmił.
- Ale... co... jak to? - zapytała Lily. Podobnie jak Hugo była ciekawa swojego pierwszego meczu, choć też trochę zestresowana.
- Pojawiły się pewne... okoliczności, które nie pozwalają, żeby mecz się odbył - odpowiedział Neville. - Wracajcie do swojego dormitorium. James, chodź ze mną. Szybko.

Potter, nie rozumiejąc o co chodzi, podążył za nauczycielem. Nie pytał, ale był pewien, że zmierzali do gabinetu dyrektora. Musiało stać się coś złego, co ma związek z Alem. Inaczej nie odwoływaliby meczu...
Komentarze
avatar
Angelina Johnson  dnia 01.04.2015 13:01
Bardzo uderzył mnie jeden fakt, który totalnie tutaj nie pasuje i jest okropną abstrakcją w tej całej historii:

Nie odwołam meczu quidditcha, nie chcę wywoływać niepotrzebnej paniki. Będziemy musieli rzucić ochronne zaklęcia na stadion. I patrolować korytarze. Personelu szkoły jest za mało, więc potrzebujemy pomocy aurorów. Profesorze Longbottom, proszę natychmiast wysłać sowę do Biura Aurorów.

Dyrektor nie odwoła meczu qudditcha, narażając uczniów na ogromne niebezpieczeństwo ze strony opętanego Ślizgona, ale jednocześnie uważa, że należy sprowadzić do szkoły aurorów, broniący uczniów przed czym? Bo jeżeli przed Alem, to to wszystko jest na opak. Jeśli masz jakąkolwiek władzę nad osobą, która jest zagrożeniem dla innych, to puszczasz ją wolno i innych ochraniasz? Czy może zamykasz tę osobę w odosobnieniu, by łatwiej, szybciej i skutecznej zlikwidować zagrożenie? Przemyślałaś to? ;> A już w ogóle ten fragment bardzo wymownie pokazuje nam jak nieprofesjonalnym dyrektorem jest Jayson:
Musi. Nikt przecież nie uwierzy w opętanie, bo oprócz ciebie nikt nie widzi, że z nim jest coś nie tak - westchnął dyrektor. - Drużyna Ślizgonów jeszcze pomyśli, że to zostało zmyślone, żeby pozbawić ich szukającego.

Co tam opętanie, co tam Al, co tam morderstwa, Maska Świętego Maga i inne fakty! Przecież nie możemy dopuścić, by Ślizgoni oskarżyli Dyrektora o wspomaganie Gryfonów w wygraniu meczu, to jest najważniejsze!

Nie chcę wyjść na cynika, ale te fragmenty naprawdę tak brzmią. Mam wrażenie, że trochę już się gubisz w tej opowieści. Technicznie jest zdecydowanie lepiej, najlepiej chyba jak dotąd, ale już merytorycznie... nie przemyślałaś głównego wątku. Tak na logikę Alem powinni zająć się uzdrowiciele ze Św. Munga na czele ze specjalistami z Ministerstwa Magii. I to od razu, gdy tylko dyrektor zauważy zagrożenie. Skoro już tak lecisz z tym Alem, jaki on jest dziwny i niebezpieczny, to dyrektor przede wszystkim powinien kierować się zasadą zapobiegać zamiast leczyć. Jeśli istnieje zagrożenie, należy je jak najszybciej zniwelować. U Ciebie się to przysłowiowo nie trzyma kupy.
avatar
Prefix użytkownikaZireael  dnia 03.04.2015 07:30
Bardzo mi się ta część podoba. Gdyby nie kilka błędów, byłoby idealnie. Po pierwsze: zgadzam się z Ang. Nie odwołają meczu, a ściagają autorów. Każą zachować wszelkie środki ostrożności, nie wychodzić z dormitorium po zmroku i tak dalej. Co z tego, że Al może kogoś zabić podczas meczu. Po drugie: nie pasuje mi jedna bardzo ważna rzecz. Najpierw James mówi, że nie zdradzi przyjaciołom, co jest z Albusem. Na końcu jednak Jane chce nakłonić Jamesa do jedzenia, argumentując opętaniem jego młodszego brata. Skąd ona o tym wiedziała?
To tyle, jeśli chodzi o moje marudzenie. Zaciekawiła mnie historia i niecierpliwie czekam na kolejną część ;)
avatar
Nieoryginalna  dnia 03.04.2015 08:48
Wydaje mi się, że pod względem języka ta część jest wiele lepsza od poprzedniej. Nie było wielu błędów, także czytało się bez żadnych zgrzytów.

Muszę się jednak przyczepić do treści, zupełnie nie kupuję zachowania Jaysona, a opowiadanie według mnie jest coraz mniej prawdopodobne (pomijając sam fakt, że dzieje się w magicznym świecie ;p). Zgadzam się z poprzedniczkami, mnie też to bardzo mocno uderzyło. To Albusa powinno się odizolować, zamknąć i nie wypuszczać do innych uczniów. W każdej chwili mogła zdarzyć się straszna tragedia, a oni każą uważać na młodszego z Potterów? Nie, według mnie zupełnie bezsensu. Nie usuną zagrożenia, nie ograniczą jego wolności, nie zabronią mu grać, nie wyślą go do Munga, do Ministerstwa, nie wiem, już więcej rzeczy mi do głowy nie przychodzi. Absolutnie nie wyobrażam sobie jednak, by cały zamek dostosowywać do jednej pojedynczej jednostki.

Także trudno ocenić mi tę część, z jednej strony podobała mi się ze względu na sam styl, a z drugiej brakuje mi tu merytoryki.
avatar
Prefix użytkownikaNiaja  dnia 03.05.2015 20:27
A już myślałam, że nie dodasz następnej części... Uff, jednak jest. Podobało mi się. Dlaczego jest tak mało ff przygodowych o nowym pokoleniu? Bardzo mi się podobało.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 100% [2 głosy]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 0% [0 głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Ciasteczkowy Diler
27.10.2020 22:39
Lilyatte, jak tak mogłaś </3

no w rossmanie mega promki są. ja tam puściłam chyba ze 120 zeta. i chyba ponad stówę na kosmetyki z neta

Niezwyciężony mag
27.10.2020 22:38
Nie wiem w jakiej intencji ale palę znicz [*]

Jestem lwem! Rawrrrr!
27.10.2020 22:36
hpnetowicze proszę o znicz

<*>

Jestem lwem! Rawrrrr!
27.10.2020 22:34
kiedyś tam pójdę. może. chyba

Jestem lwem! Rawrrrr!
27.10.2020 22:30
Mam rossmana praktycznie pod blokiem i od kiedy jestem w Lublinie nie wybrałam się tam jeszcze xD

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59578 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56229 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 44549 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43147 punktów.

5) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 38346 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 37194 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36433 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 33345 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30892 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2020 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 4.16