Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Sam Quest, Mikasa, Roksolana Delakur, Shanti Black, Krnabrny, Co...
>> Czytaj Więcej

I ty możesz zostać c...

Kategoria: Świat magii
Autor: Quatromondis

Przygody Harry'ego Pottera przeczytane kilkunastokrotnie, filmy obejrzane, a gry przegrane. Mam t...
>> Czytaj Więcej

Nie lubię cyklu ksią...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Infans secundo generationis

Gdyby nie rozkoszne dementory - naprawdę przemiłe stworzonka - pół-światek Harry'ego Pottera byłb...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaPaulaSmith

Wydanie stworzyli: Nedelle, Shanti Black, CoSieDzieje, Nieoryginalna, Syriusz32, Aneta02, Takoizu...
>> Czytaj Więcej

Harry Potter and the...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Subiektywna recenzja i przemyślenia po obejrzeniu filmu o Harrym z pistoletem.
>> Czytaj Więcej

Ranking momentów z E...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem rankingu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Rozdział 12. Bo...

Tytuł: Rozdział 12. Bogowie i królowie
Seria: To się działo na początku
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikagordian119

Święto Zbiorów. Mistrz ma zginąć, a na jego zwłokach ma wyrosnąć jedna Brytania. To nie może skoń...
>> Czytaj Więcej

Poznaj moich ro...

Tytuł: Poznaj moich rodziców
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownika_GinGinny

James i Lily poznają dziewczynę swojego jedynego syna, Harry'ego, Ginny.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Czająca się groza

Tytuł: Czająca się groza
Seria: Dziki pyłek
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaKlaudia Lind

W tym rozdziale dowiadujemy się o planie wskrzeszenia dwóch potężnych czarnoksiężników. Rozdział ...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 6 - Po...

Tytuł: Rozdział 6 - Ponowne spotkanie
Seria: Zaginiony Miecz
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNedelle

Przyjaciółki zdobyły potrzebne lekarstwo. W tym rozdziale ponownie spotkają się ze starymi znajom...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Więzień

Tytuł: Więzień
Seria: Zemsta jest najgorszym napędem
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaKrnabrny

Dalszy losy Michaela...i Alie.
>> Czytaj Więcej

Miała być zabawa

Tytuł: Miała być zabawa
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Jest to drabble.
>> Czytaj Więcej

Parry Hotter

Tytuł: Parry Hotter
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

O Harry&#8217;m krótko i na temat
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 41
Administratorzy online: 1
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
47,517 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 250
Było: 16.01.2020 20:17:01
Napisanych artykułów: 1,088
Dodanych newsów: 10,430
Zdjęć w galerii: 21,457
Tematów na forum: 3,856
Postów na forum: 318,718
Komentarzy do materiałów: 221,746
Rozdanych pochwał: 3,301
Wlepionych ostrzeżeń: 4,163
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 317
uczniów: 3902
Hufflepuff
Punktów: 753
uczniów: 3784
Ravenclaw
Punktów: 888
uczniów: 4429
Slytherin
Punktów: 209
uczniów: 4053

Ankieta
Admini uwięzili Cię w najnudniejszym dziale na forum i nie puszczą, póki nie odpowiesz na pytanie: Który konkurs jest Twoim ulubionym?

Turniej FF/Fan art, nie ma artysty, który mógłby się ze mną równać
21% [12 głosy]

CKM w nowej formule, uwielbiam podążać tropem zbrodni
9% [5 głosów]

Stary CKM - burza mózgów w dormotorium to coś, za czym tęsknię!
9% [5 głosów]

Szukanie ukrytych obiektów na stronie bo nic się przede mną nie ukryje!
12% [7 głosów]

Konkurs na memy, nic tak nie poprawia humoru w tych dziwnych czasach jak śmieszne obrazki z kotkami!
5% [3 głosy]

Quiz, w końcu nikt nie wie o stronie tyle co ja!
2% [1 głos]

Quiz wiedzy o Harrym Potterze! Pokażę wszystkim, że jestem największym potteromaniakiem!
26% [15 głosów]

SUMy lub OWUTEMy - nie chodzę do własnej szkoły, to chociaż poczuje stresik egzaminów w Hogwarcie ;)
16% [9 głosów]

Ogółem głosów: 57
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 02.03.21

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.04.2021 o godzinie 23:58 w Wieża Zachodnia
Rolanda Hooch ostatnio widziano 12.04.2021 o godzinie 00:00 w Stadion Quidditcha
Slytherin[P]Parker Roy ostatnio widziano 11.04.2021 o godzinie 17:03 w Stadion Quidditcha
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 11.04.2021 o godzinie 16:42 w Stadion Quidditcha
Gryffindor[P]Natalie Swan ostatnio widziano 11.04.2021 o godzinie 14:53 w Stadion Quidditcha
Slytherin[P]Parker Roy ostatnio widziano 11.04.2021 o godzinie 14:33 w Stadion Quidditcha
[NZ] To się działo na początku
Opowieść o założycielach Hogwartu i nie tylko.
Autor: Prefix użytkownikagordian119
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 14782 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12].
Rozdział 12. Bogowie i królowie
Święto Zbiorów. Mistrz ma zginąć, a na jego zwłokach ma wyrosnąć jedna Brytania. To nie może skończyć się dobrze, prawda?
Lato nadeszło w pełni. Fale gorącego, wilgotnego powietrza uderzały o mury zamku i delikatnie muskały wielkie jezioro, które kołysało się niczym zwiewna suknia. Słońce grzało niemiłosiernie, a natura nie miała litości i nie przynosiła im choćby kilku kropel deszczu czy nawet chmur dla ochrony przed słonecznym skwarem. Slytherin uznał, że to idealna okazja, by nauczyć młodych adeptów sztuki magicznej czarów wywołujących zjawiska atmosferyczne. Nie było to jednak takie proste. Po pierwsze, taka pogoda odbierała wszystkim ochotę na robienie czegokolwiek, energia ze wszystkich ulatywała niczym para z jeziora. Po drugie, takie zaklęcia były niesamowicie trudne. Oczywiście Slytherin, swoim zwyczajem, kazał im robić wszystko w dwójkach, sam jednak nie udzielał zbyt dużej pomocy. Felder i Waldo przeczesywali więc zakamarki biblioteki zamkowej w poszukiwaniu czegoś przydatnego, choć docierający i tutaj skwar nie ułatwiał im pracy. Po kilkudziesięciu minutach poszukiwań Felder leżał już z głową na jakimś wyjątkowo grubym tomiszczu, a Waldo siedział pod jedną z półek i wpatrywał się w tytuły ksiąg, choć te nijak nie docierały do jego głowy.

- Jeszcze nic nie znaleźliście? – po jakiejś godzinie spędzonej przez nich w bibliotece (a może szybciej, trudno powiedzieć, bo czas nie litował się nad nimi i leciał niemiłosiernie wolno) pojawił się tam Slytherin. Popatrzył na nich z góry z rękami założonymi na piersi i pokręcił głową z kwaśną, wyrażającą dezaprobatę dla ich braku działań miną. – Felderze, Waldo, powiedzcie mi – jesteście, do jasnej cholery, czarodziejami, czy nie?
- No… jesteśmy! – odpowiedział Felder podnosząc się znad księgi, której pogiął stronę poprzez leżenie na niej. Mówił to bez przekonania, zrezygnowany, tak, jakby sam do końca nie był pewny swojej odpowiedzi, albo inaczej – jakby nie miała ona dla niego większego znaczenia.
- No, to skoro jesteście naznaczeni Krwią Merlina, to dlaczego zachowujecie się jak mugole? Wiecie przecież, jak sobie radzić z takimi problemami, jak duchota, prawda? Bo jeśli nie, to na poniedziałek napiszecie mi esej na dwie rolki pergaminu o eliksirze wzmagającym koncentrację. A teraz pośpieszcie się, za dwadzieścia minut spotykamy się przy kamiennym kręgu – dokończył nie patrząc się na nich i wyszedł. Chłopcy popatrzyli po sobie.
- No i znowu to samo... - no tak, po Slytherinie istotnie można było się tego spodziewać.
Był piekielnie wymagający, jego uczniowie byli starannie wyselekcjonowani, obdarzeni jakimiś wyjątkowymi cechami, dla niego byli jak diamenty, które trzeba ciągle szlifować i ciągle szukać w nich nowego blasku. Wszyscy musieli być najlepsi we wszystkim, nie mieli prawa do błędu czy słabości. A nieużywanie magii tam, gdzie użyć by jej można dla osiągnięcia swojego celu, było czymś, co szczególnie źle działało na starego druida. Uważał, że bycie czarodziejem to przywilej, z którego trzeba korzystać, bo w innym przypadku zwyczajnie marnuje się swój talent. Szczególnie z Feldera wyciskał siódme poty, powtarzając mu ciągle, jaki wielki potencjał w nim drzemie i że nie pozwoli mu go zmarnować przez lenistwo i brak ambicji.

Zaklęcie mające przywołać deszczowe chmury było niesamowicie złożone i aby cokolwiek im z tego wyszło, musieli działać wszyscy razem, swoimi połączonymi siłami. Niektórzy faktycznie chyba wzięli sobie do serca nauki Slytherina o wykorzystywaniu magii do radzenia sobie z problemami, bo kilku z uczniów faktycznie zdawało się nie zwracać uwagi na pogodowe trudności. Druid nagrodził ich za to w ten sposób, że nie skrytykował ich czarów, czego nie omieszkał zrobić u pozostałych. Zwracał uwagę nawet na takie rzeczy, jak kąt ustawienia kostura w stosunku do ziemi, co miało wpływać na ilość niepotrzebnie zużywanej mocy magicznej.
- Nie przestawajcie pracować nad detalami, w nich tkwi szkopuł, który odróżnia mistrzów od półkrwi przeciętniaków! - zawołał, kiedy po dwóch godzinach zmagań z magią wszyscy zdawali się już opaść z sił. Nic, co prawda, nie uzyskali, ale Slytherin nie zdawał się tym wcale zaskoczony. - Popracujcie jeszcze po kolacji w waszych parach nad tłumaczeniem runów, a potem do łóżek! Pamiętajcie, że jutro skoro świt wyjeżdżamy do Londinium na święta!

Święto Zbiorów, nazywane w języku ojców Lughnasadh, obchodzone było zawsze pierwszego dnia sierpnia i było jednym z najważniejszych świąt dla wszystkich Brytów. Było świętem dziękczynienia bogini Taltu za dary ziemi, dzięki którym wszyscy żyjemy. Tegoroczne święta miały być jednak wyjątkowe, bo to właśnie tam król Bendrik planował przedsięwziąć działania zmierzające do zjednoczenia Brytanii pod jego panowaniem. W tym przypadku oznaczało to publiczne złożenie w ofierze Gorfryddyda, saskiego czarodzieja i pierwszego mistrza Feldera, aby pokazać innym brytyjskim wodzom swoją potęgę. Felder już od dawna planował uwolnienie człowieka, który, choć okrutny, był dla niego jak ojciec. Poza dość mglistym i niemal nierealizowalnym pomysłem z wykorzystaniem zdolności Waldo jednak nic nie przychodziło mu do głowy. Czasem grywał w tę tajemniczą grę, którą dostał od Slytherina, ze swoim przyjacielem, licząc, że w czymś mu to pomoże, nic to jednak nie dawało. Przypominał mu się ów traktat, który stary druid podarował mu wraz z kompletem szachów. Wynikało z niego tyle, że aby wygrywać, trzeba umieć poświęcać swoje figury dla ochrony króla. Czyżby właśnie to chciał mu powiedzieć Slytherin? Że powinien poświęcić Gorfryddyda dla "sprawy"? Ale skąd on niby mógł wiedzieć o łączącej ich więzi? Czyżby Waldo mu coś powiedział?

Istotnie, Kurzałka obudził ich jeszcze przed świtem. Zjedli szybkie śniadanie, dali sobie wcisnąć odświętne szaty, w których przypominali wszyscy Slytherina i zgromadzili się zaspani przy kamiennym kręgu. Druid stworzył świstoklik - magiczny przedmiot służący do teleportacji, aby przenieść ich do Londinium. Kiedy dotknęli zamienionego weń kamienia, niemal natychmiast znaleźli się przy drodze prowadzącej do miasta. Uczucie towarzyszące teleportacji nie było przyjemne, ale Felder był już na to przygotowany, wszak druid zabrał go w taki sposób do swojego zamku.
- Pojedziemy tym powozem - ich mistrz wskazał na zaprzężoną w cztery białe rumaki wielką karetę. Felder i Waldo spojrzeli po sobie. Jeśli cokolwiek mogło skłonić Slytherina do używania niemagicznych środków, to tylko chęć ukazania swojego splendoru, zwłaszcza wobec innych czarodziejów... Zajęli więc miejsca i wjechali do miasta.

Gdyby nie okoliczności, Felder byłby tymi świętami bardzo podekscytowany. Nigdy nie był w Londinium, a słyszał, że to wielkie i wspaniałe miasto. Założyli je dawno temu Rzymianie - lud, o którym chłopak wiedział bardzo niewiele, owiani byli zresztą ogromną tajemnicą. Niektórzy mówili, że byli bogami bądź półbogami, bo żaden człowiek nie potrafiłby wznieść tak wspaniałych budowli, które nigdy nie niszczały. I faktycznie, kiedy tylko Felder ujrzał z okna powozu mury miasta, od razu z jego piersi wyrwał się mimowolnie okrzyk zachwytu. Od razu przyznał rację plotkom - ci Rzymianie musieli być bogami. Do miasta prowadziła wysadzana kamieniami, gładka droga, którą podróż sama w sobie była przyjemnością, bo powóz pokonywał ją równo, bez przeszkód, szybko... Mur był bardzo wysoki, wzniesiony z białego marmuru, wydawało się, że nic nie jest w stanie go uszkodzić. Majestatyczna brama, przez którą przejeżdżali, nadawała całości wielkiego splendoru. Za murami miasto również wyglądało obłędnie w świetle sierpniowego wschodzącego słońca. Jechali cały czas tą samą brukowaną drogą, mijając równie wspaniałe budowle tej części miasta: sklepy, warsztaty, gospody, a wszystko to z kamienia, cegły bądź marmuru. Kiedy dotarli w okolice forum, czyli głównego placu miejskiego, zatrzymali się za kilkoma innymi powozami, najwidoczniej czekając na swoją kolej do wjazdu. Waldo wyglądał na zachwyconego w podobnym stopniu, co Felder, a być może nawet w większym - w końcu on miał wrażliwą, artystyczną duszę i każda z tych wspaniałych budowli, tak różnych od tego, do czego byli przyzwyczajeni, była dla niego jak nowa inspiracja. Zaczął wygłaszać monolog o poruszeniu jego serca i duszy przez wspaniałość jego aktualnego otoczenia, ale Felder i tak go nie słuchał. Do jego uszu docierał już tylko wrzask tłumu, który witał na forum pojawiających się gości i pozdrawiających ich. Jedni wjeżdżali, jak oni, powozami, inni dosiadali koni.

W końcu przyszła kolej i na nich. Ich powóz, zapowiedziany przez herolda, wjechał na forum pośród wiwatów i oklasków mieszkańców miasta i przybyłych na święta gości, zgromadzonych na trybunach dookoła i na balkonach budynków przy placu, które były najprawdopodobniej własnością najbogatszych mieszkańców. Chłopcy byli podekscytowani, Waldo ciągle rozpływał się nad pięknem metropolii, tylko Felder i Slytherin zdawali się mieć w tym momencie inne odczucia. W przypadku pierwszego z nich, zachwyt i podekscytowanie mieszał się z niepokojem o los Gorfryddyda. Slytherin zaś zdawał się być tym wszystkim kompletnie niewzruszony. Wychodził z karety na czele swoich uczniów i kroczył dumnie na trybunę, na której znajdowali się inni, wyglądający na ważnych ludzie. Felder rozpoznał Rowenę Ravenclaw, ową majestatyczną i arogancką czarownicę, którą widział na uczcie u Slytherina i którą kazał mu on przekonać do antysaskiego sojuszu, zupełnie jakby Felder miał na to jakiekolwiek szanse... Mag zgiął przed nią głowę, ale ta zdawała się nie patrzeć w jego stronę.
- Roweno! - powitał ją, stając przed nią.
- Dzień dobry, Salazarze - odpowiedziała, zwracając ku niemu swoje chłodne oblicze. Miała na sobie długą, granatową suknię oraz złote buty, które ukazała zakładając nogę na nogę. Podobnie, jak podczas ich pierwszego spotkania, miała na sobie tak dużo biżuterii, że nawet ktoś o niezbyt wyrafinowanym guście uznałby, że to przesada. Twarz miała bladą i groźną, a czarne jak krucze pióra włosy spięte w kok tak ciasny, jak jej maniery. Nad nimi jednak górował diadem, nadający jej jeszcze bardziej aury wielkiej pani. Slytherin, podpierający się na kosturze dla wywołania lepszego wrażenia, zajął miejsce koło niej, a jedna z służących przy obsłudze świąt przytrzymywała jego szatę, aby nie zawadzała o ziemię.
- Nie zabrałaś ze sobą Heleny? - druid próbował najwidoczniej rozładować napiętą atmosferę, o ile przy takiej kobiecie, jak Ravenclaw, było to w ogóle możliwe.
- A i owszem - odpowiedziała Rowena, nadal nie zwracając na niego uwagi. - Ale gdybyś powiedział mi, gdzie ona się podziewa, byłabym rada.

Do uszu Feldera docierały tylko strzępki tej rozmowy. Chciał zająć miejsce obok Waldo, na niższej trybunie, ale Slytherin zatrzymał go i kazał mu zająć miejsce obok Ravenclaw. Było ono zapewne przeznaczone dla jej córki, ale czarownica nie protestowała. Prawdę mówiąc, zdawała się być kompletnie obojętna na wszystko dookoła, ze słowami Slytherina włącznie. Oklaskiwała jedynie pojawiających się gości, uderzając delikatnie w swoje palce, tak, aby nie uszkodzić znajdujących się na nich pierścieni. Felder starał się robić to samo, ale kiedy herold zapowiedział Bendrika, serce zabiło mu mocniej. Pan na Llewelyn nie wjechał w powozie, ale siedząc na koniu. Przed nim na forum wkroczył cały orszak: chorągiew, muzycy, tancerze, połykacze ognia, wojownicy, aż w końcu... on. Po raz pierwszy od tylu miesięcy Felder ujrzał Gorfryddyda. Zarośnięty tak, że nie było mu widać twarzy zza włosów i brody, ubrany w podarte łachmany, szedł na boso ciągnięty za związane ręce z długimi, powyginanymi paznokciami przez konia, którego dosiadał jakiś mężczyzna tak gruby, że Felder był zdziwiony, że wierzchowiec się pod nim nie ugina. Za następnym koniem, związany w bliźniaczy sposób, szedł jego syn Godryk. Tego konia zaś dosiadała kobieta o pięknych, pofalowanych włosach. Sam Bendrik, w pełnym rynsztunku wojownika-zwycięzcy, wjechał na samym końcu. Pozdrawiał wiwatujący tłum mieczem uniesionym do góry, zupełnie tak, jakby już był uznanym przez wszystkie królestwa władcą całej Brytanii.

Felder przełknął nerwowo ślinę. Jeśli chcą go teraz zabić na oczach wszystkich, on nie będzie w stanie nic na to poradzić. Wychodziło jednak na to, że to raczej plany Bendrika na później, bo Gorfryddyd i Godryk zostali zaprowadzeni tam, gdzie szły konie ciągnące powozy i cały orszak króla Llewelyn. Być może jeszcze nie wszystko stracone, choć Felder czuł się jak dziecko we mgle. Serce biło mu z intensywnością fal uderzających o klify w czasie sztormu, lało się też z niego analogicznie dużo wody. Kompletnie nie wiedział, co może zrobić. Myślał o tym przez cały czas części oficjalnej, która trwała przynajmniej do południa. Potem zaś zaczął się festyn: występy kuglarzy i kiepskiej jakości aktorów, mnóstwo jedzenia i trunków, tańce i zabawy. Felder kompletnie nie miał do tego głowy, był zbyt zdenerwowany i zaniepokojony, w przeciwieństwie do innych przybyłych z nim uczniów Slytherina, którzy jakby poczuli, że wreszcie mogą popuścić zaciśniętego im mocno przez ich mistrza pasa. Zwłaszcza odnalazł się w tym wszystkim Waldo, który swoją muzyką i poezją czarował lokalne dziewczęta. On zaś jedynie siedział gdzieś z boku, próbując nie myśleć o Gorfryddydzie. Całkowicie stracił już nadzieję na to, że można mu jeszcze pomóc. Nie dało się jednak wyrzucić go z głowy. Wewnętrzny ból, jaki odczuwał teraz, był jeszcze większy niż ten, który towarzyszył mu w ową noc, w którą to on miał zostać złożony w ofierze przez ojca i brata. Tamta noc ostatecznie dobrze się skończyła, w tej nadchodzącej - nie należało upatrywać dobrego zakończenia. W nocy, podczas składania ofiar, zginą Godryk i Gorfryddyd. To było nieuniknione. Felder myślał jeszcze o tym, aby przypomnieć Waldo o ich pomyśle, ale ten bawił się tak dobrze, tańcząc, pijąc i ciesząc się, że najprawdopodobniej o tym zapomniał. Pozostał mu tylko wewnętrzny ból, który musiał przeżywać w samotności. Z jego zamkniętych oczu popłynęły łzy, kiedy...

- Felderze... - usłyszał cichy, kobiecy głosik za sobą, a delikatna ręka spoczęła na jego ramieniu. Obejrzał się za siebie i zobaczył...
- Heleno! Ja... - to była córka Ravenclaw, która towarzyszyła matce w czasie uczty u Slytherina. Chłopak był tym nagłym spotkaniem nieco onieśmielony, jeszcze nigdy z nią nie rozmawiał, znali tylko swoje imiona. Helena wyglądała wtedy jeszcze piękniej, niż w czasie ich pierwszego spotkania, zapewne dlatego, że zrezygnowała ze swoich ciężkich sukien, zapewne wciskanych jej przez matkę. Miała na sobie zwiewną, białą suknię i wianek - strój kobiet uczestniczących w Tańcu Miłości podczas świąt. Taniec Miłości był tradycyjnym tańcem grupowym, podczas którego mężczyźni mieli szukać żon, a kobiety mężów, choć teraz owa pierwotna jego rola całkowicie już niemal zanikła.
- Chcesz pomóc temu czarodziejowi, tak? - Helena schyliła się ku niemu tak, żeby tylko on mógł ją usłyszeć. Jej długie, rozpuszczone włosy o kolorze czarnym jak te jej matki, opadły mu na twarz. - Slytherin mówił mojej matce, że możesz chcieć spróbować go uwolnić - usiadła koło niego. - Mogę ci pomóc! - zapiszczała z podziwem, ale też z wyraźnie słyszalną w jej głosie ekscytacją.
- Co? - Felder potrząsnął głową, samemu nie wierząc w to, co właśnie usłyszał. - Ale jak ty... - próbował ciągnąć, ale Helena położyła mu palec na ustach, uciszając go, po czym otarła z uśmiechem łzy z jego policzków. Chłopakowi zrobiło się strasznie głupio, ale nie mógł powstrzymać wdzięczności, ale też wielkiego zaskoczenia. - Jak? I dlaczego?
- Chodź ze mną! - zawołała Helena, wstając na równe nogi niemal podskokiem, z zadziornym uśmiechem na twarzy, na której malowała się ekscytacja. Chwyciła chłopaka za rękę i zaczęła prowadzić go przez tłum. Dokąd? To tylko ona wiedziała...
Komentarze
avatar
Nieoryginalna  dnia 30.03.2021 22:43
Zacznę od tego, że z jakiegoś powodu seria była zaznaczona jako zakończona, co wprowadziło mnie w chwilową konsternację xD

Nie pamiętam akcji w poprzednich rozdziałach, zerknęłam na poprzedni, ale przerwa była prawie roczna, więc i tak wątpię, by wiele osób było na bieżąco. Dlatego od razu zastrzegam, że zamiast na akcji, postanowiłam bardziej skupić się na opisach - a te nie rozczarowały. Wielkim atutem tego ficka jest plastyczne opisywanie miejsc, postaci, pozornie nudnych ćwiczeń - szczególnie podobała mi się również charakterystyka miasta. Również nietuzinkowy i bardzo obrazowy opis Roweny zrobił na mnie duże wrażenie! Trudno było mi przywiązać się do bohaterów, gdyż, jak wspominałam, nie są mi bliscy, mimo że jestem pewna, że kiedyś czytałam o nich w poprzednich rozdziałach.

Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić - rozważyłabym rozbicie tekstu na więcej akapitów. Miejscami naprawdę ciężko czyta się takie bloki tekstu, szczególnie, gdy oplatają one nawet dialogi.
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 04.04.2021 11:41
Zaczęłam czytać tą serię już dawno temu, a potem przegapiłam większość części niestety:( Nieprędko uda mi się to nadrobić, więc postanowiłam przeczytać ten rozdział osobno, a resztę postaram się nadrobić w przyszłości. Co do samego opowiadania, to bardzo spodobał mi się początek, śliczny opis otoczenia, bardzo plastyczny:) Jednak zdania są bardzo długie i przy niektórych muszę mocno się skupić, aby logicznie przebrnąć przez sens. Czasami przydałoby się wstawić coś krótszego, po to by odetchnąć:) Jestem w połowie rozdziału, jak skończę to edytuje ten komentarz:D
avatar
monciakund  dnia 05.04.2021 11:32
Również nie czytałam poprzednich rozdziałów (a jak czytałam, to niestety już ich nie pamiętam), więc skupię się na tym jednym konkretnym.

Zgodzę się z Nior, że przez zbite bloki tekstu, nawet przy dialogach, trudno się to czyta. Może oddzielenie enterem w następnym rozdziale pomoże? Treść bardzo mi się podobała, szczególnie opisy, a dłuższe zdania mi nie przeszkadzały. Fajnie, że skupiasz się na czasach założycieli, a nie współczesności. Jest to miła odmiana w świecie fanficków ;)
avatar
Prefix użytkownikaSam Quest  dnia 06.04.2021 15:47
Dlatego wolę czytać zakończone serie, bo nie muszę sobie przypominać czy rok temu to czytałam, czy nie.
Faktem jest, że całkiem nieźle idzie Ci pisanie opisów i opowiadanie historii, momentami miałam wrażenie jakby mi ktoś to opowiadał siedząc obok mnie, a to zawsze jakiś plusik. Generalnie myślę, że jak będzie to zakończona seria to sobie usiądę do niej i przeczytam i pokomentuje, bo teraz jak mam czekać rok na kolejny rozdział to znowu zapomnę co i jak. xD
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Dorosły czarodziej
14.04.2021 16:47
Cześć :)

Jejuuu ... Mikasa! Te ciasteczka wyglądają megaaa! Muszę pamiętać by je na wolnym zrobić xD

Pracownik Miodowego Królestwa
14.04.2021 14:39
zapraszam na nowy przepis, tym razem ciasteczka bez mąki, inspirowane ciastem marchewkowym Eat

Najlepszy wśród szkolonych
14.04.2021 13:57
Mikasa, haha może mają nadzieję, że ktoś się nimi zajmie xD

Pracownik Miodowego Królestwa
14.04.2021 13:43
ja zostałam zaproszona na imprezę przez kolegę, z którym nie gadałam dwa lata i koleżanka mnie uświadomiła, że tam będzie 6 małych dzieci... i zwątpiłam

Pracownik Miodowego Królestwa
14.04.2021 13:42
Klaudia Lind, herbata to zawsze dobry pomysł!

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59611 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56577 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 45775 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43981 punktów.

5) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 43024 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 38201 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36659 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 34114 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30892 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2021 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 14.8