Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Rozdział 11 cz....

Tytuł: Rozdział 11 cz.1 - Początek sezonu
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Hermiona podczas zajęć z obrony przed czarną magią konfrontuje się profesorem Hughesem. Rozpoczyn...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 10 cz....

Tytuł: Rozdział 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 10 cz....

Tytuł: Rozdział 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 9 cz.2...

Tytuł: Rozdział 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej

Remus Lupin

Tytuł: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy poświęcony Remusowi. :)
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 9 cz.1...

Tytuł: Rozdział 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 8 cz.2...

Tytuł: Rozdział 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 37
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
48,160 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 1414
Było: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artykułów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjęć w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materiałów: 222,019
Rozdanych pochwał: 3,327
Wlepionych ostrzeżeń: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1539
uczniów: 4221
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejęła Hogwart i okolice, śnieg mocno sypie, ale to Cię nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz się, co ciekawego można robić w weekend:

Bitwa na śnieżki to jest to! Może "zupełnym przypadkiem" oberwie od nas przechodzący obok Snape.
12% [9 głosów]

Plan to brak planu. Będę leżeć w łóżku, pić kakao i plotkować ze współlokatorami z dormitorium.
40% [31 głosów]

Mój nos utknie głęboko w książkach. Tylko pani Pince będzie mnie mogła odgonić od czytania.
13% [10 głosów]

Wymknę się cicho do Miodowego Królestwa. Najwyższa pora uzupełnić zapasy słodkości.
9% [7 głosów]

Postraszę we Wrzeszczącej Chacie. Uwielbiam oglądać miny przechodniów, kiedy wydaje im się, że uciekają od duchów i upiorów.
12% [9 głosów]

Każda pogoda jest dobra na Quidditcha. Śnieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 głosów]

Ogółem głosów: 77
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w Błonia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w Błonia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piętro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[NZ] To się działo na początku
Opowieść o założycielach Hogwartu i nie tylko.
Autor: Prefix użytkownikagordian119
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 28374 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12].
Rozdział 9. Zagubiony wśród zamkowych wież
Zagadki, zagadki, zagadki...

Niemal natychmiast po tym jak położył się do łóżka, Felder zasnął. Już dawno nie spał w tak wygodnym posłaniu. Prawdę mówiąc to… nigdy. I chyba właśnie tego w tym momencie potrzebował - porządnego wyspania się. Przestał martwić się losem Gorfryddyda skoro Slytherin zapewnił go, że jeszcze żyje i będzie żył przynajmniej miesiąc. Jeśli Bendrik zamierza wykorzystać go do zdobycia autorytetu w oczach królów, na pewno do tego czasu nie stanie mu się nic złego. No i w końcu jest czarodziejem, do jasnej cholery! Tego dnia szedł polną ścieżką w jakimś lesie. Ale to na pewno nie było nigdzie w okolicy, takich drzew nie ma w Brytanii. To musi być gdzieś daleko stąd… Było bardzo gorąco, a on był okropnie zmęczony. Ale z jakiegoś powodu wiedział, że musi iść naprzód. Musi coś znaleźć. Coś, od czego znalezienia zależy jego życie. To jest bardzo blisko, już jest niemal w zasięgu jego wzroku, prawie w jego rękach… A potem nagle robi mu się słabo, słyszy jedynie szum w uszach, widzi mroczki przed oczami. Upada na ziemię, czuje że dusza powoli z niego uchodzi. Nie może oddychać, łapie każdy chełst powietrza z wielkim trudem, serce bije mu jak oszalałe nie mogąc się najwidoczniej pogodzić z nieuchronnym losem…

- Felderze! – usłyszał gdzieś w oddali głos, tak jakby… nieobecny, ale jak najbardziej realny. I w tej chwili zdał sobie sprawę, że to wszystko było tylko snem. Nad nim stał Slytherin, który właśnie go obudził. Miał na sobie szarą szatę i białą czapkę, sam najwidoczniej dopiero się przebudził. On sam zaś był cały zlany potem, a przyspieszone bicie jego serca wcale nie było tylko elementem onirycznym. – Felderze, czy wszystko w porządku z tobą? Nie wyglądasz dobrze…
- Tak, miałem zły sen… - otrząsnął się w końcu. Otarł oczy i spostrzegł, że słońce już wzeszło. Musiało być koło siódmej rano. Druid westchnął głośno i usiadł na jego łóżku. – Rowena Ravenclaw, z którą spotkałeś się wczoraj, to wyjątkowo potężna czarownica. Mieszka na północy, w wielkich górach. Tamtejsze ludy są bardzo potężne i niemal wszystkie jej słuchają. Gdyby udało się nam ściągnąć ich do wojny z Sasami, byłoby to dla nas wielkie wzmocnienie. Ale ona nie chce nawet o tym słyszeć… Uważa, że to nie jej wojna, że Sasi nie przejdą przez Mur i ona, i jej lud mogą czuć się bezpiecznie. A nie chce nam pomóc, bo… w przeszłości były pomiędzy nami pewne niesnaski.
- Ale co to ma wspólnego ze mną? – spytał nieco zdumiony Felder. – Przecież ja ci nie pomogę. Nie mam pojęcia jak. Nawet nie mam jeszcze swojego własnego kosturu…
- Ale masz coś, czego nie ma żaden z nas! A kostur już niedługo dostaniesz…
- Co takiego?
- Ona doskonale wie – ciągnął Slytherin – że byłeś porwany przez Sasów. Gdybyś uzmysłowił jej jak wielkie jest to zagrożenie… Proszę, przynajmniej spróbuj! Opowiedz jej o wszystkich okrucieństwach dokonywanych przez tych barbarzyńców, może otworzą jej się oczy.

Felder musiał się nad tym chwilę zastanowić. Przecież nie zamierzał ściągać na Sasów takiego wielkiego kłopotu… Uznał jednak, że nie ma wyboru. Przecież nie może odmówić Slytherinowi, który w tym momencie jest jego chlebodawcą i jedyną nadzieją na przetrwanie… Jedyne zatem co mógł zrobić to liczyć na to, że Rowena Ravenclaw nie da wiary jego słowom, albo że nie zmieni zdania i będzie trzymać swoich ludzi w domu.

- W porządku… Ale niczego nie mogę obiecać. Obawiam się niestety, że ta misja jest z góry skazana na niepowodzenie – odpowiedział Felder z udawanym strapieniem.
- Doskonale! – ucieszył się Slytherin. – Spróbować nigdy nie zaszkodzi. Może uda nam się otworzyć tej jędzy oczy… No, to widzimy się wszyscy na śniadaniu - powiedział i wyszedł z pokoju Feldera.

Chłopak siedział na łóżku jeszcze kilka chwil i zastanawiał się nad tym, co właściwie powinien zrobić. Przecież nie wpakowałby Gorfryddyda w takie kłopoty… No właśnie- Gorfryddyda. Ale on siedział teraz w Llewelyn w ciemnicy i oczekiwał na egzekucję. Domyślał się jednak tego, że misja zlecona mu przez Slytherina jest z góry skazana na niepowodzenie. Postanowił zatem wypełnić prośbę druida, jednak nie przykładać się do tego jakoś szczególnie… Ubrał się zatem i wyszedł z komnaty, zamierzając pójść na śniadanie. Teraz jednak zreflektował się, że przecież nie ma pojęcia gdzie właściwie jest ta jadalnia! Wczoraj prowadził go najpierw Kurzałka, potem Slytherin. Doszedł zatem do środka korytarza i zawołał:

- Eee… Kurzałko? – miał nadzieję, że skrzat go usłyszy i przybędzie na jego wezwanie, jednak tak się nie stało. – Slytherinie? – mało prawdopodobne było to, że stary druid go usłyszy, jednak co szkodziło spróbować? Nie usłyszał. No to pięknie, teraz będzie musiał błąkać się po tym wielkim zamczysku.

Nie miał wyboru, musiał iść przed siebie licząc na to, że albo będzie miał na tyle szczęścia że trafi we właściwe miejsce, albo też że znajdzie kogoś kto wskaże mu właściwą drogę. Chodził zatem korytarzami twierdzy, która wydawała mu się jednym wielkim labiryntem bez wyjścia. Najgorsze było to, że wszystko było tu identyczne. Felderowi wydawało się czasem, że krąży w koło i trafia dokładnie w te same miejsca co wcześniej. Zaczął go ogarniać strach, choć właściwie wiedział, że w końcu uda mu się gdzieś dotrzeć. To było raczej poczucie beznadziejności sytuacji. Kiedy zatem po raz kolejny trafił na ten sam pomnik Athalberta Slytherina zaczął się już nawet z tego podśmiewać. Kiedy chciał już po prostu usiąść pod tym cholernym posągiem i zacząć wydzierać się na całe gardło z nadzieją, że może ktoś go tu znajdzie, usłyszał zza zakrętu jakieś głosy.

- Czy ja naprawdę proszę o tak wiele? Moja droga, przecież sama doskonale wiesz co się dzieje… - to był głos Slytherina. Stary druid mówił dość spokojnie, takim tonem jakby wręcz błagał o coś swojego rozmówcę. – Jeszcze go polubisz, zobaczysz. Da się polubić, pokochać też można…
- W życiu! – drugi głos, należący do tej młodej dziewczyny, do Heleny, nie pozwolił mu dokończyć. Odpowiedziała bez podnoszenia głosu, ale jej ton ewidentnie nie znosił żadnego sprzeciwu. Odsyknęła Slytherinowi i przyspieszyła kroku, jakby chciała jak najszybciej się go pozbyć. Felder ich nie widział, ukrył się za jednym z posągów. Oni sami nie mogli go dostrzec, miał jednak wrażenie, że ten wysoki, wyglądający na zdrowo zbzikowanego czarodziej z pomnika za którym stał ukryty uważnie go obserwuje.
- Heleno…
- Nie zmusisz mnie do tego! Nie będę taką dziwką, jak moja matka!
- Czy ty nie rozumiesz – tutaj ton Slytherina nagle się zmienił, zupełnie tak jakby miał już dość tej małej gówniary, do której rozsądku nie dało się już przemówić spokojnie – w jakiej sytuacji się znajdujemy? Czasy są wyjątkowe, a wyjątkowe czasy wymagają wyjątkowych środków!
- Nie zrobisz tego! – Felder aż się wzdrygnął na dźwięk głosu Heleny. Jak to w ogóle było możliwe, że z takiej drobnej istoty może wydobyć się taki donośny i ostry krzyk?
- Zrobię to, na co mam ochotę! Jesteś u mnie w gościnie, więc… - błysnęło, dało się słyszeć przeraźliwy, wręcz mrożący krew w żyłach syk, powietrze zaś jakby wypełniła ciemność. Chłopak stał za posągiem sparaliżowany strachem. Nie miał bladego pojęcia co się stało, był też zbyt przerażony, by to sprawdzić. Trwało to jednak tylko przez chwilę. Za moment po raz kolejny coś strzeliło, Felder kątem oka dostrzegł Helenę zmagającą się z oplątującymi ją sznurami, a chwilę później te stanęły w płomieniach. Sama dziewczyna zaś zniknęła.
- Idiotka! – wrzasnął Slytherin i ruszył wściekły korytarzem, mijając Feldera, którego zapewne (miejmy nadzieję) nie zauważył. Chłopak opadł na ziemię, dygocąc z przerażenia.

Siedział tak przez dość długi czas. A przynajmniej tak mu się wydawało, bo stracił całkowicie jego poczucie. Nie miał bladego pojęcia o co tutaj mogło chodzić. Czego chciał Slytherin od Heleny? Dlaczego pokłócili się tak ostro, że doszło pomiędzy nimi do pojedynku? No i, co chyba najbardziej go nurtowało, co się stało z tą dziewczyną? Chyba druid jej nie…


***



- Iubilate Deo omnis terra!* - tymi słowami mnich stojący na ambonie klasztornego kościoła zainicjował dzisiejszą modlitwę. Wśród klęczących i śpiewających psalmy zakonników był też Defran – jeden z lokalnych królów Brytów. Jego królestwo mieściło się tuż nad Morzem Irlandzkim, u ujścia rzeki Severn. Było to jedno z bardzo niewielu (a może jedyne?) państewko brytyjskie, które zdecydowało się przyjąć nową wiarę. Ojciec Defrana, Stanner, dał się przekonać chrześcijańskim misjonarzom i pozwolił ochrzcić siebie i całą swoją rodzinę razem z całym dworem i elitami. Było to więc jedyne miejsce na wyspie, gdzie chrześcijański klasztor mógł funkcjonować bez obaw o bycie splądrowanym przez lokalnych bandytów, czego niestety inne klasztory pozostałe tutaj po czasach rzymskich doświadczały bardzo często. Czy jednak król sam jeden mógł obronić mnichów i cały swój lud przed potężnym najeźdźcom zza morza? Ci nadciągali, byli już coraz bliżej…

Razem z nimi w klasztornym kościele nie było tylko Winfryda, biskupa wysłanego tutaj przez jeden z galijskich klasztorów, aby chrzcił Brytów i wiódł ich dusze do zbawienia. Był on wtedy w jednej ze wsi należących do klasztoru i szkolił chłopów w walce, by ci stawili czoła nadciągającym siłom diabła.

- Nie traćcie wiary! – grzmiał Winfryd stojąc na podwyższeniu i obserwując wieśniaków walczących na kije. – Każdy, który stanie do walki z tymi barbarzyńcami, pomiotami piekieł, dostąpi wiecznego zbawienia! Podejdźcie tutaj ze swoją bronią! Bierzcie wszystko co macie: kije, kosy, noże, wszystko będzie dobre, jeśli stanie się narzędziem w ręku Pana! On da nam zwycięstwo nad siłami zła! Pobłogosławię was i waszą broń, niech Pan na was stąpi! – biskup wziął kropidło i zamoczył je w święconej wodzie, po czym pokropił zgromadzonych z wszelakimi narzędziami chłopów. Wtedy kilku innych przytargało przed oblicze biskupa jakąś kobietę. Była dość niska, ubrana w szarą suknię, co świadczyło o tym, że była dość biedna, bo materiał na jej strój nie był farbowany. Miała rude włosy, piwne oczy, twarz przerażoną.

- Wasza ekscelencjo, przyprowadziliśmy jawnogrzesznicę! – krzyczał jeden z chłopów trzymający ją za ramię.
– Czary odprawia, to jej odebraliśmy! – zawołał inny i rzucił na ziemię kostur.
- Zostawcie mnie w spokoju! Nic wam nie zrobiłam! Wam, ani nikomu! Chciałam tylko pomóc mojemu bratu, jest chory! – wołała rozpaczliwie kobieta, próbując wyrwać się z uścisku.
- Na niego też czary rzuciła, aby walczyć nie mógł! – krzyknął kto inny – Osłabić nas chce! Diabłom służy! – a tłum poparł go gromkim okrzykiem.
- Czy prawdę mówią? – zwrócił się Winfryd do kobiety.
- Nie! – odpowiedziała krzykiem, a łzy napłynęły jej do oczu. – Błagam, wypuśćcie mnie! Nic wam nie zrobiłam!
- Przyznała się do tego, że czary odprawia! To wystarczająca przewina! Diabły w nią wstąpiły! – krzyczeli ludzie. Winfryd podniósł rękę do góry, usiłując ich uciszyć.
- Kobieto! Jak cię zwą? – zapytał biskup.
- Na imię mi Helga. A mój brat to Etelstan – odpowiedziała, patrząc kościelnemu dostojnikowi prosto w oczy.
- Zatem Helgo, czy przyznajesz się do związków z diabłem?
- Nie!
- Co zatem robiłaś, żeby pomóc swemu bratu? – Helga nic nie odpowiedziała, za to jeden z chłopów, który ją tu przywlekli, krzyknął:
- To w ręku trzymała – wskazał na kostur – i na jednej nodze nad nim skakała, szepcząc jakieś dziwne słowa! Tłum, razem z Winfrydem, był głęboko wstrząśnięty tym, co przed chwilą padło z ust chłopa.
- Czy to prawda? – zagrzmiał, pytając Helgę. Ta nic nie odpowiedziała, tylko jeszcze donioślej się popłakała.
- Odpowiadaj, jak jego ekscelencja cię pyta, wiedźmo! – krzyknęła jedna kobieta, uderzając ją widłami w głowę.
- Tak! Chciałam, by po tym poczuł się lepiej! – krzyknęła, padając na ziemię pod wpływem ciosu.
- Przyznała się! Przyznała się do odprawiania czarów! To służebnica diabła! – takie oto pomruki dały się słyszeć w tłumie. Biskup uniósł pastorał i zawołał:
- Dom ogarnięty zarazą oczyszcza się ogniem. Tak samo dom boży ogarnięty takimi nieczystościami ogniem powinien być oczyszczony!

Chłopi zawlekli kobietę pod oborę, gdzie rozsypany był chrust. Związali ją i rzucili tam, kilku innych zaś oddaliło się, by wykrzesać ogień. Winfryd podszedł tam, uniósł rękę i spytał kobietę:

- Czy żałujesz swoich grzechów?

Helga nie zdążyła jednak odpowiedzieć, bo ogłuszający ryk dziesiątek męskich gardeł dał się słyszeć w oddali. Sasi zaatakowali. Biegli z uniesionymi w górze mieczami, toporami, obuchami i rozpalonymi pochodniami, aby wyciąć w pień kolejną wioskę celem zademonstrowania swojej potęgi i bezwzględności wszystkim Brytom, w szczególności zaś królowi Defranowi. Chłopi, zagrzewani przez biskupa, przestali zajmować się Helgą i ruszyli do walki z hordami Sasów. Nie mieli rzecz jasna większych szans. Błogosławieństwo Winfryda najwidoczniej niewiele dało, bo po tym jak wieś stawiła opór, najeźdźcy obyli się z nią z wyjątkowym wręcz okrucieństwem. Krew lała się strumieniami, Sasi przywiązywali ludzi do drzew i odcinali im jeden członek za drugim. Nożami wyłupywali im oczy, wypruwali flaki, kobiety gwałcili po czym podrzynali gardła, nie oszczędzali nawet dzieci.

W tym zamieszaniu Helga odnalazła szansę na swoje uwolnienie. Góra chrustu, na której leżała, była z tyłu wioski, więc Sasi jeszcze jej nie dostrzegli. Okazało się też, że nie była bardzo mocno związana, wieśniacy chcieli rozprawić się z nią dosyć pośpiesznie. Bez problemu zatem zrzuciła z siebie pęta i już chciała uciekać, jednak chwilę później się zatrzymała. Przecież nie mogła zostawić tak brata! Musiała go wyciągnąć ze wsi, dopóki ci barbarzyńcy go nie dopadną. Wróciła więc zachowując resztki nadziei. Przecież był jej ukochanym bratem, kimś dla kogo musiała zaryzykować. Zauważyła jednak, że Winfryd klęczy przed wielkim krzyżem i najwidoczniej modli się, czekając na śmierć. Sasi jednak, choć z pewnością go widzieli, z jakiegoś powodu byli bardziej zainteresowani mordowaniem chłopów i paleniem chałup, choć biskup miał na sobie bogato zdobione szaty. Kiedy tylko Helga odwróciła wzrok od modlącego się Winfryda i spojrzała na swoją chatę, dech jej odebrało. Chałupa z jej bratem w środku doszczętnie spłonęła. Zostały z niej tylko zgliszcza. Przez chwilę czas się dla niej jakby zatrzymał. Tak bardzo ją to bolało, tak pragnęła połączyć się ze swoim bratem, że przez chwilę mogła nawet dać Sasom się zabić. Chwilę później jednak wszystko to ustąpiło miejsca rządzy zemsty. Poderwała się niesiona szaleńczą furią, chwyciła pierwsze lepsze leżące na ziemi widły należące zapewne do któregoś z zabitych chłopów i zaatakowała nimi jednego z Sasów. Ten, o dziwo, tylko odpierał ciosy i śmiał się, nie próbował jej nic zrobić. Helga robiła wszystko, by dokonać na nim swojej zemsty, bezskutecznie. Nic nie była w stanie mu zrobić. Jeden z innych silnym ciosem rękojeścią w głowę powalił ją na ziemię i uniósł miecz, chcąc zadać jej śmiertelny cios. Wtem jednak…

- Stój! – zawołał biskup Winfryd w języku Sasów. – Nie skrzywdzisz już więcej bożych dzieci, barbarzyńco! Przyjdzie dla ciebie, dla was wszystkich czas, kiedy staniecie przed Bogiem i odpowiecie za wszystkie swoje czyny! Nawróćcie się więc! Przyjmijcie chrzest! Tylko to może was wyzwolić od ogni piekielnych! – krzyczał do nich, a ci zanosili się śmiechem. Ten, który powalił Helgę ponownie chciał ją zabić, ale biskup rzucił się na niego i powstrzymał go od tego, po czym padł na ziemię przed kobietą i zawołał:

- Pan nasz oddał życie za grzeszników w imię ich zbawienia. Zabijcie więc mnie, pasterza, abym mógł dostąpić królestwa bożego! Nie ma większej radości dla chrześcijanina, niż śmierć męczeńska… Owieczkę zaś oszczędźcie, niech pamięć o tym wydarzeniu przywiedzie ją do życia wiecznego! Bo póki co błądzi, ale moja ofiara przywiedzie ją ku nawróceniu!

Sasi patrzyli po sobie, będąc nieco wstrząśniętymi, a raczej zdziwionymi tą sceną odegraną przez biskupa. W końcu znów zanieśli się śmiechem, a jeden z nich zatopił swój miecz w piersi Winfryda. Biskup wymamrotał coś jeszcze w stylu Chwała Panu!, wydał ostatnie tchnienie i padł martwy na ziemię. Sas, który go zabił, zamierzał to samo zrobić z Helgą, ale ten drugi go powstrzymał.

- Zostaw ją, jedna żywa zawsze się przyda. Poza tym, lubię takie ostre… - zaśmiewał się wspominając swoją „walkę z Helgą”. – Też będziesz mógł ją mieć, nie martw się. Tak jak każdy z naszych.






*łac.: Sławcie Boga wszystkie ziemie - pierwsze słowa jednego z psalmów wielkanocnych wg. tzw. Sakramentarza galezjańskiego funkcjonującego w Kościele w V wieku.
Komentarze
avatar
Prefix użytkownikablad logiczny  dnia 14.05.2018 08:41
Tym razem jest wszystko bardzo dobrze wyważone, jest zrozumiała akcja, są opisy i czyta się szybko. Trochę zdziwiło mnie zachowanie Helgi, bo było zbyt emocjonalne i zupełnie nierozsądne jak na czarownicę. Autor jest jednak historykiem więc pisze bardzo rzeczowo i racjonalnie czasami, aż nazbyt biorąc pod uwagę realia świata stworzonego przez Rowling. Tytuł idealnie pasuje, bo tu są same zagadki to znaczy rozpoczęte wątki. Najciekawsze o co poszło Helenie i Slytherinowi, że aż posypały się zaklęcia.
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 14.05.2018 13:46
Dosyć ciekawy rozdział, napisany starannie, wciągająco, przeczytałam bez znużenia. Rozbawił mnie fragment, jak Slytherin gawędzi z Felderem siedząc w piżamie. Trochę mi to do niego nie pasuje, nie tylko ta sytuacja, ale też to jak niemal uniżenie prosi młodego o pomoc.
Bardzo podobała mi się scena z Helgą, uwielbiam wątek polowań na czarownice i takie rozmowy w starym dialekcie, czy jak to nazwać;) Tylko ponownie dziwi mnie zachowanie, tym razem tego biskupa, że tak nagle zmienił swoje zdanie o Heldze, powinien raczej ją dobić, skoro uznał ją za czarownice. Oczywiście cieszę się, że przeżyła, ale ogromnie mi szkoda jej brata:/
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Wielki Mag
23.08.2026 20:38
Sharllottka, oj, same! :)

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
23.08.2026 00:31
Jakoś się trzeba promować cn xD

Pracownik departamentu
23.08.2026 00:25
FF był dodany w kwietniu, a ja dopiero teraz go miałam, nieźle zbugowało...
Ale nie dowiemy się czy materiały działają, bo to po prostu jakiś chłop wrzucił swoje zdjęcie do kategorii aktorzy xD

Pracownik departamentu
22.08.2026 23:51
Co tu się stało, też pamiętam te wpisy bez polskiego znaków, a teraz wszystkie te z błędami zniknęły. Nowy zarejestrowany to też szok. Widzę też dwa nadesłane materiały jeden FF, zobaczymy, czy wejdą

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
21.08.2026 22:04
A szkoda, pamiętam, że poranki na sb były częścią mojej rutyny jeżdżenia do podstawówki :v

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix użytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.67