Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Dlaczego Newt nie po...

Kategoria: Inne
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Zastanawialiście się kiedyś, czy Newt i Hagrid polubiliby się? Tłumaczenie tekstu z serwisu Muggl...
>> Czytaj Więcej

Horkruksy Lorda Vold...

Kategoria: Magiczne miejsca
Autor: Prefix użytkownikaLivka

Voldemort jest znany ze swoich dążeń do pokonania śmierci. Pozbawiony uczuć, ale i niebywale ambi...
>> Czytaj Więcej

Kingsley Shacklebolt

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikaShanti Black

Auror, Minister Magii, członek Zakonu Feniksa.
>> Czytaj Więcej

Finalny zwiastun Zbr...

Kategoria: Streszczenia
Autor: Prefix użytkownikaZireael

Rzut na finalny zwiastun, który odkrywam przed nami kilka ciekawych informacji o filmie...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Przedstawiamy Wam osiemnasty numer Proroka Niecodziennego, który tworzony był przez: Mikase, Kath...
>> Czytaj Więcej

Seamus Finnigan

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikaLivka

Seamus Finigan urodził się w 1980 roku, prawdopodobnie w miejscowości Kenmare, w hrabstwie Kerry ...
>> Czytaj Więcej

Mantykora

Kategoria: Stworzenia
Autor: Prefix użytkownikaania919

Artykuł przedstawia najważniejsze informacje na temat Mantykory - jednego z najniebezpieczniejszy...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Najlepsza

Tytuł: Najlepsza
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAlette

Ich córka nie popełniała błędów. Wyrosła najpiękniejsza, najsilniejsza, najlepsza z nich wszystkich.
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. IV część 8
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Część 8, w której Hermiona odmawia prośbie Severusa i uzasadnia to w najbardziej bolesny dla nieg...
>> Czytaj Więcej

Dom

Tytuł: Dom
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

..to nie cztery ściany pomalowane farbą..
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. IV część 7
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Severus podejmuje trudną decyzję. Norris również. O wiele bardziej drastyczną.
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. IV część 6
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Kiedy wszystko się komplikuje...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Tajemnica Gellerta

Tytuł: Tajemnica Gellerta
Seria: Życie i kłamstwa Albusa Dumbledore'a
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaManiaLovegood

Gellert zdradza Albusowi powód odwiedzin w Dolinie Godryka. Albus jest zafascynowany nowym przyja...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Helen Watterson

Tytuł: Helen Watterson
Seria: Dziewczyna z porcelany
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaAlette

Ludzie mieli dość. Wszyscy, a było ich ponad pięćdziesiąt. Sąsiedzi, znajomi ze szkoły, mnóstwo o...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 36
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 4 osoby
Prefix użytkownikagordian119 (Wielki mag)
Prefix użytkownikaLivka (Rehabilitant)
Prefix użytkownikaAneta02 (Łowca czarnoksiężników)
Prefix użytkownikaScarllet (Auror)
Łącznie na portalu jest
42,870 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 216
Było: 20.06.2018 14:06:28
Napisanych artykułów: 996
Dodanych newsów: 9,398
Zdjęć w galerii: 20,301
Tematów na forum: 3,406
Postów na forum: 308,265
Komentarzy do materiałów: 214,642
Rozdanych pochwał: 3,063
Wlepionych ostrzeżeń: 4,134
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 171
uczniów: 3044
Hufflepuff
Punktów: 20
uczniów: 2819
Ravenclaw
Punktów: 262
uczniów: 3765
Slytherin
Punktów: 10
uczniów: 3021

Ankieta
Już koniec września, a Ty... no właśnie, co udało ci się już dokonać?

Zirytowałem Irytka, doprowadziłem do rozpaczy Jęczącą Martę, natrzaskałem minusowe punkty... same sukcesy!
18% [11 głosów]

Napisałem najlepszy esej z transmutancji w klasie, zapisałem się na dodatkowe zajęcia z zaklęć i nie mogę doczekać się pierwszego egzaminu z eliksirów!
10% [6 głosów]

Klub gargulków, Klub Pojedynków i Quidditch - uwielbiam zajęcia pozalekcyjne, im więcej, tym lepiej!
10% [6 głosów]

Koniec września... ee, że co?
27% [17 głosów]

Poznałem mnóstwo fajnych czarodziejów, z którymi założyłem paczkę i wspólnie odkryliśmy kilka tajemnic Hogwartu... przez jedną wylądowałem u p. Pomfrey!
3% [2 głosy]

Nie wiem jaka jest data, jaka jest pogoda za oknem i kiedy ostatni raz coś jadłem. Od kiedy odkryłem bibliotekę w Hogwarcie, wychodzę stąd tylko, gdy Pince się już na mnie wścieknie. Książki górą!
21% [13 głosy]

Dopiero wrzesień? Niech znowu będą wakacje. Od Wioli dla Wioli. Joł!
11% [7 głosów]

Ogółem głosów: 62
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 28.09.18

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Slytherin[P]Veronica Lodge ostatnio widziano 21.10.2018 o godzinie 15:03 w Chatka Hagrida
GryffindorLiv O'Sullivan ostatnio widziano 21.10.2018 o godzinie 15:02 w Chatka Hagrida
Gryffindor[P]Giulia Boccanegra ostatnio widziano 21.10.2018 o godzinie 14:56 w Chatka Hagrida
GryffindorLiv O'Sullivan ostatnio widziano 21.10.2018 o godzinie 14:51 w Chatka Hagrida
Gryffindor[P]Giulia Boccanegra ostatnio widziano 21.10.2018 o godzinie 04:18 w Wieża Astronomiczna
RavenclawMarcus Clinton ostatnio widziano 21.10.2018 o godzinie 04:08 w Wieża Astronomiczna
[Z] To się działo na początku
Opowieść o założycielach Hogwartu i nie tylko.
Autor: Prefix użytkownikagordian119
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 5589 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9].
Rozdział 9. Zagubiony wśród zamkowych wież
Zagadki, zagadki, zagadki...

Niemal natychmiast po tym jak położył się do łóżka, Felder zasnął. Już dawno nie spał w tak wygodnym posłaniu. Prawdę mówiąc to… nigdy. I chyba właśnie tego w tym momencie potrzebował - porządnego wyspania się. Przestał martwić się losem Gorfryddyda skoro Slytherin zapewnił go, że jeszcze żyje i będzie żył przynajmniej miesiąc. Jeśli Bendrik zamierza wykorzystać go do zdobycia autorytetu w oczach królów, na pewno do tego czasu nie stanie mu się nic złego. No i w końcu jest czarodziejem, do jasnej cholery! Tego dnia szedł polną ścieżką w jakimś lesie. Ale to na pewno nie było nigdzie w okolicy, takich drzew nie ma w Brytanii. To musi być gdzieś daleko stąd… Było bardzo gorąco, a on był okropnie zmęczony. Ale z jakiegoś powodu wiedział, że musi iść naprzód. Musi coś znaleźć. Coś, od czego znalezienia zależy jego życie. To jest bardzo blisko, już jest niemal w zasięgu jego wzroku, prawie w jego rękach… A potem nagle robi mu się słabo, słyszy jedynie szum w uszach, widzi mroczki przed oczami. Upada na ziemię, czuje że dusza powoli z niego uchodzi. Nie może oddychać, łapie każdy chełst powietrza z wielkim trudem, serce bije mu jak oszalałe nie mogąc się najwidoczniej pogodzić z nieuchronnym losem…

- Felderze! – usłyszał gdzieś w oddali głos, tak jakby… nieobecny, ale jak najbardziej realny. I w tej chwili zdał sobie sprawę, że to wszystko było tylko snem. Nad nim stał Slytherin, który właśnie go obudził. Miał na sobie szarą szatę i białą czapkę, sam najwidoczniej dopiero się przebudził. On sam zaś był cały zlany potem, a przyspieszone bicie jego serca wcale nie było tylko elementem onirycznym. – Felderze, czy wszystko w porządku z tobą? Nie wyglądasz dobrze…
- Tak, miałem zły sen… - otrząsnął się w końcu. Otarł oczy i spostrzegł, że słońce już wzeszło. Musiało być koło siódmej rano. Druid westchnął głośno i usiadł na jego łóżku. – Rowena Ravenclaw, z którą spotkałeś się wczoraj, to wyjątkowo potężna czarownica. Mieszka na północy, w wielkich górach. Tamtejsze ludy są bardzo potężne i niemal wszystkie jej słuchają. Gdyby udało się nam ściągnąć ich do wojny z Sasami, byłoby to dla nas wielkie wzmocnienie. Ale ona nie chce nawet o tym słyszeć… Uważa, że to nie jej wojna, że Sasi nie przejdą przez Mur i ona, i jej lud mogą czuć się bezpiecznie. A nie chce nam pomóc, bo… w przeszłości były pomiędzy nami pewne niesnaski.
- Ale co to ma wspólnego ze mną? – spytał nieco zdumiony Felder. – Przecież ja ci nie pomogę. Nie mam pojęcia jak. Nawet nie mam jeszcze swojego własnego kosturu…
- Ale masz coś, czego nie ma żaden z nas! A kostur już niedługo dostaniesz…
- Co takiego?
- Ona doskonale wie – ciągnął Slytherin – że byłeś porwany przez Sasów. Gdybyś uzmysłowił jej jak wielkie jest to zagrożenie… Proszę, przynajmniej spróbuj! Opowiedz jej o wszystkich okrucieństwach dokonywanych przez tych barbarzyńców, może otworzą jej się oczy.

Felder musiał się nad tym chwilę zastanowić. Przecież nie zamierzał ściągać na Sasów takiego wielkiego kłopotu… Uznał jednak, że nie ma wyboru. Przecież nie może odmówić Slytherinowi, który w tym momencie jest jego chlebodawcą i jedyną nadzieją na przetrwanie… Jedyne zatem co mógł zrobić to liczyć na to, że Rowena Ravenclaw nie da wiary jego słowom, albo że nie zmieni zdania i będzie trzymać swoich ludzi w domu.

- W porządku… Ale niczego nie mogę obiecać. Obawiam się niestety, że ta misja jest z góry skazana na niepowodzenie – odpowiedział Felder z udawanym strapieniem.
- Doskonale! – ucieszył się Slytherin. – Spróbować nigdy nie zaszkodzi. Może uda nam się otworzyć tej jędzy oczy… No, to widzimy się wszyscy na śniadaniu - powiedział i wyszedł z pokoju Feldera.

Chłopak siedział na łóżku jeszcze kilka chwil i zastanawiał się nad tym, co właściwie powinien zrobić. Przecież nie wpakowałby Gorfryddyda w takie kłopoty… No właśnie- Gorfryddyda. Ale on siedział teraz w Llewelyn w ciemnicy i oczekiwał na egzekucję. Domyślał się jednak tego, że misja zlecona mu przez Slytherina jest z góry skazana na niepowodzenie. Postanowił zatem wypełnić prośbę druida, jednak nie przykładać się do tego jakoś szczególnie… Ubrał się zatem i wyszedł z komnaty, zamierzając pójść na śniadanie. Teraz jednak zreflektował się, że przecież nie ma pojęcia gdzie właściwie jest ta jadalnia! Wczoraj prowadził go najpierw Kurzałka, potem Slytherin. Doszedł zatem do środka korytarza i zawołał:

- Eee… Kurzałko? – miał nadzieję, że skrzat go usłyszy i przybędzie na jego wezwanie, jednak tak się nie stało. – Slytherinie? – mało prawdopodobne było to, że stary druid go usłyszy, jednak co szkodziło spróbować? Nie usłyszał. No to pięknie, teraz będzie musiał błąkać się po tym wielkim zamczysku.

Nie miał wyboru, musiał iść przed siebie licząc na to, że albo będzie miał na tyle szczęścia że trafi we właściwe miejsce, albo też że znajdzie kogoś kto wskaże mu właściwą drogę. Chodził zatem korytarzami twierdzy, która wydawała mu się jednym wielkim labiryntem bez wyjścia. Najgorsze było to, że wszystko było tu identyczne. Felderowi wydawało się czasem, że krąży w koło i trafia dokładnie w te same miejsca co wcześniej. Zaczął go ogarniać strach, choć właściwie wiedział, że w końcu uda mu się gdzieś dotrzeć. To było raczej poczucie beznadziejności sytuacji. Kiedy zatem po raz kolejny trafił na ten sam pomnik Athalberta Slytherina zaczął się już nawet z tego podśmiewać. Kiedy chciał już po prostu usiąść pod tym cholernym posągiem i zacząć wydzierać się na całe gardło z nadzieją, że może ktoś go tu znajdzie, usłyszał zza zakrętu jakieś głosy.

- Czy ja naprawdę proszę o tak wiele? Moja droga, przecież sama doskonale wiesz co się dzieje… - to był głos Slytherina. Stary druid mówił dość spokojnie, takim tonem jakby wręcz błagał o coś swojego rozmówcę. – Jeszcze go polubisz, zobaczysz. Da się polubić, pokochać też można…
- W życiu! – drugi głos, należący do tej młodej dziewczyny, do Heleny, nie pozwolił mu dokończyć. Odpowiedziała bez podnoszenia głosu, ale jej ton ewidentnie nie znosił żadnego sprzeciwu. Odsyknęła Slytherinowi i przyspieszyła kroku, jakby chciała jak najszybciej się go pozbyć. Felder ich nie widział, ukrył się za jednym z posągów. Oni sami nie mogli go dostrzec, miał jednak wrażenie, że ten wysoki, wyglądający na zdrowo zbzikowanego czarodziej z pomnika za którym stał ukryty uważnie go obserwuje.
- Heleno…
- Nie zmusisz mnie do tego! Nie będę taką dziwką, jak moja matka!
- Czy ty nie rozumiesz – tutaj ton Slytherina nagle się zmienił, zupełnie tak jakby miał już dość tej małej gówniary, do której rozsądku nie dało się już przemówić spokojnie – w jakiej sytuacji się znajdujemy? Czasy są wyjątkowe, a wyjątkowe czasy wymagają wyjątkowych środków!
- Nie zrobisz tego! – Felder aż się wzdrygnął na dźwięk głosu Heleny. Jak to w ogóle było możliwe, że z takiej drobnej istoty może wydobyć się taki donośny i ostry krzyk?
- Zrobię to, na co mam ochotę! Jesteś u mnie w gościnie, więc… - błysnęło, dało się słyszeć przeraźliwy, wręcz mrożący krew w żyłach syk, powietrze zaś jakby wypełniła ciemność. Chłopak stał za posągiem sparaliżowany strachem. Nie miał bladego pojęcia co się stało, był też zbyt przerażony, by to sprawdzić. Trwało to jednak tylko przez chwilę. Za moment po raz kolejny coś strzeliło, Felder kątem oka dostrzegł Helenę zmagającą się z oplątującymi ją sznurami, a chwilę później te stanęły w płomieniach. Sama dziewczyna zaś zniknęła.
- Idiotka! – wrzasnął Slytherin i ruszył wściekły korytarzem, mijając Feldera, którego zapewne (miejmy nadzieję) nie zauważył. Chłopak opadł na ziemię, dygocąc z przerażenia.

Siedział tak przez dość długi czas. A przynajmniej tak mu się wydawało, bo stracił całkowicie jego poczucie. Nie miał bladego pojęcia o co tutaj mogło chodzić. Czego chciał Slytherin od Heleny? Dlaczego pokłócili się tak ostro, że doszło pomiędzy nimi do pojedynku? No i, co chyba najbardziej go nurtowało, co się stało z tą dziewczyną? Chyba druid jej nie…


***



- Iubilate Deo omnis terra!* - tymi słowami mnich stojący na ambonie klasztornego kościoła zainicjował dzisiejszą modlitwę. Wśród klęczących i śpiewających psalmy zakonników był też Defran – jeden z lokalnych królów Brytów. Jego królestwo mieściło się tuż nad Morzem Irlandzkim, u ujścia rzeki Severn. Było to jedno z bardzo niewielu (a może jedyne?) państewko brytyjskie, które zdecydowało się przyjąć nową wiarę. Ojciec Defrana, Stanner, dał się przekonać chrześcijańskim misjonarzom i pozwolił ochrzcić siebie i całą swoją rodzinę razem z całym dworem i elitami. Było to więc jedyne miejsce na wyspie, gdzie chrześcijański klasztor mógł funkcjonować bez obaw o bycie splądrowanym przez lokalnych bandytów, czego niestety inne klasztory pozostałe tutaj po czasach rzymskich doświadczały bardzo często. Czy jednak król sam jeden mógł obronić mnichów i cały swój lud przed potężnym najeźdźcom zza morza? Ci nadciągali, byli już coraz bliżej…

Razem z nimi w klasztornym kościele nie było tylko Winfryda, biskupa wysłanego tutaj przez jeden z galijskich klasztorów, aby chrzcił Brytów i wiódł ich dusze do zbawienia. Był on wtedy w jednej ze wsi należących do klasztoru i szkolił chłopów w walce, by ci stawili czoła nadciągającym siłom diabła.

- Nie traćcie wiary! – grzmiał Winfryd stojąc na podwyższeniu i obserwując wieśniaków walczących na kije. – Każdy, który stanie do walki z tymi barbarzyńcami, pomiotami piekieł, dostąpi wiecznego zbawienia! Podejdźcie tutaj ze swoją bronią! Bierzcie wszystko co macie: kije, kosy, noże, wszystko będzie dobre, jeśli stanie się narzędziem w ręku Pana! On da nam zwycięstwo nad siłami zła! Pobłogosławię was i waszą broń, niech Pan na was stąpi! – biskup wziął kropidło i zamoczył je w święconej wodzie, po czym pokropił zgromadzonych z wszelakimi narzędziami chłopów. Wtedy kilku innych przytargało przed oblicze biskupa jakąś kobietę. Była dość niska, ubrana w szarą suknię, co świadczyło o tym, że była dość biedna, bo materiał na jej strój nie był farbowany. Miała rude włosy, piwne oczy, twarz przerażoną.

- Wasza ekscelencjo, przyprowadziliśmy jawnogrzesznicę! – krzyczał jeden z chłopów trzymający ją za ramię.
– Czary odprawia, to jej odebraliśmy! – zawołał inny i rzucił na ziemię kostur.
- Zostawcie mnie w spokoju! Nic wam nie zrobiłam! Wam, ani nikomu! Chciałam tylko pomóc mojemu bratu, jest chory! – wołała rozpaczliwie kobieta, próbując wyrwać się z uścisku.
- Na niego też czary rzuciła, aby walczyć nie mógł! – krzyknął kto inny – Osłabić nas chce! Diabłom służy! – a tłum poparł go gromkim okrzykiem.
- Czy prawdę mówią? – zwrócił się Winfryd do kobiety.
- Nie! – odpowiedziała krzykiem, a łzy napłynęły jej do oczu. – Błagam, wypuśćcie mnie! Nic wam nie zrobiłam!
- Przyznała się do tego, że czary odprawia! To wystarczająca przewina! Diabły w nią wstąpiły! – krzyczeli ludzie. Winfryd podniósł rękę do góry, usiłując ich uciszyć.
- Kobieto! Jak cię zwą? – zapytał biskup.
- Na imię mi Helga. A mój brat to Etelstan – odpowiedziała, patrząc kościelnemu dostojnikowi prosto w oczy.
- Zatem Helgo, czy przyznajesz się do związków z diabłem?
- Nie!
- Co zatem robiłaś, żeby pomóc swemu bratu? – Helga nic nie odpowiedziała, za to jeden z chłopów, który ją tu przywlekli, krzyknął:
- To w ręku trzymała – wskazał na kostur – i na jednej nodze nad nim skakała, szepcząc jakieś dziwne słowa! Tłum, razem z Winfrydem, był głęboko wstrząśnięty tym, co przed chwilą padło z ust chłopa.
- Czy to prawda? – zagrzmiał, pytając Helgę. Ta nic nie odpowiedziała, tylko jeszcze donioślej się popłakała.
- Odpowiadaj, jak jego ekscelencja cię pyta, wiedźmo! – krzyknęła jedna kobieta, uderzając ją widłami w głowę.
- Tak! Chciałam, by po tym poczuł się lepiej! – krzyknęła, padając na ziemię pod wpływem ciosu.
- Przyznała się! Przyznała się do odprawiania czarów! To służebnica diabła! – takie oto pomruki dały się słyszeć w tłumie. Biskup uniósł pastorał i zawołał:
- Dom ogarnięty zarazą oczyszcza się ogniem. Tak samo dom boży ogarnięty takimi nieczystościami ogniem powinien być oczyszczony!

Chłopi zawlekli kobietę pod oborę, gdzie rozsypany był chrust. Związali ją i rzucili tam, kilku innych zaś oddaliło się, by wykrzesać ogień. Winfryd podszedł tam, uniósł rękę i spytał kobietę:

- Czy żałujesz swoich grzechów?

Helga nie zdążyła jednak odpowiedzieć, bo ogłuszający ryk dziesiątek męskich gardeł dał się słyszeć w oddali. Sasi zaatakowali. Biegli z uniesionymi w górze mieczami, toporami, obuchami i rozpalonymi pochodniami, aby wyciąć w pień kolejną wioskę celem zademonstrowania swojej potęgi i bezwzględności wszystkim Brytom, w szczególności zaś królowi Defranowi. Chłopi, zagrzewani przez biskupa, przestali zajmować się Helgą i ruszyli do walki z hordami Sasów. Nie mieli rzecz jasna większych szans. Błogosławieństwo Winfryda najwidoczniej niewiele dało, bo po tym jak wieś stawiła opór, najeźdźcy obyli się z nią z wyjątkowym wręcz okrucieństwem. Krew lała się strumieniami, Sasi przywiązywali ludzi do drzew i odcinali im jeden członek za drugim. Nożami wyłupywali im oczy, wypruwali flaki, kobiety gwałcili po czym podrzynali gardła, nie oszczędzali nawet dzieci.

W tym zamieszaniu Helga odnalazła szansę na swoje uwolnienie. Góra chrustu, na której leżała, była z tyłu wioski, więc Sasi jeszcze jej nie dostrzegli. Okazało się też, że nie była bardzo mocno związana, wieśniacy chcieli rozprawić się z nią dosyć pośpiesznie. Bez problemu zatem zrzuciła z siebie pęta i już chciała uciekać, jednak chwilę później się zatrzymała. Przecież nie mogła zostawić tak brata! Musiała go wyciągnąć ze wsi, dopóki ci barbarzyńcy go nie dopadną. Wróciła więc zachowując resztki nadziei. Przecież był jej ukochanym bratem, kimś dla kogo musiała zaryzykować. Zauważyła jednak, że Winfryd klęczy przed wielkim krzyżem i najwidoczniej modli się, czekając na śmierć. Sasi jednak, choć z pewnością go widzieli, z jakiegoś powodu byli bardziej zainteresowani mordowaniem chłopów i paleniem chałup, choć biskup miał na sobie bogato zdobione szaty. Kiedy tylko Helga odwróciła wzrok od modlącego się Winfryda i spojrzała na swoją chatę, dech jej odebrało. Chałupa z jej bratem w środku doszczętnie spłonęła. Zostały z niej tylko zgliszcza. Przez chwilę czas się dla niej jakby zatrzymał. Tak bardzo ją to bolało, tak pragnęła połączyć się ze swoim bratem, że przez chwilę mogła nawet dać Sasom się zabić. Chwilę później jednak wszystko to ustąpiło miejsca rządzy zemsty. Poderwała się niesiona szaleńczą furią, chwyciła pierwsze lepsze leżące na ziemi widły należące zapewne do któregoś z zabitych chłopów i zaatakowała nimi jednego z Sasów. Ten, o dziwo, tylko odpierał ciosy i śmiał się, nie próbował jej nic zrobić. Helga robiła wszystko, by dokonać na nim swojej zemsty, bezskutecznie. Nic nie była w stanie mu zrobić. Jeden z innych silnym ciosem rękojeścią w głowę powalił ją na ziemię i uniósł miecz, chcąc zadać jej śmiertelny cios. Wtem jednak…

- Stój! – zawołał biskup Winfryd w języku Sasów. – Nie skrzywdzisz już więcej bożych dzieci, barbarzyńco! Przyjdzie dla ciebie, dla was wszystkich czas, kiedy staniecie przed Bogiem i odpowiecie za wszystkie swoje czyny! Nawróćcie się więc! Przyjmijcie chrzest! Tylko to może was wyzwolić od ogni piekielnych! – krzyczał do nich, a ci zanosili się śmiechem. Ten, który powalił Helgę ponownie chciał ją zabić, ale biskup rzucił się na niego i powstrzymał go od tego, po czym padł na ziemię przed kobietą i zawołał:

- Pan nasz oddał życie za grzeszników w imię ich zbawienia. Zabijcie więc mnie, pasterza, abym mógł dostąpić królestwa bożego! Nie ma większej radości dla chrześcijanina, niż śmierć męczeńska… Owieczkę zaś oszczędźcie, niech pamięć o tym wydarzeniu przywiedzie ją do życia wiecznego! Bo póki co błądzi, ale moja ofiara przywiedzie ją ku nawróceniu!

Sasi patrzyli po sobie, będąc nieco wstrząśniętymi, a raczej zdziwionymi tą sceną odegraną przez biskupa. W końcu znów zanieśli się śmiechem, a jeden z nich zatopił swój miecz w piersi Winfryda. Biskup wymamrotał coś jeszcze w stylu Chwała Panu!, wydał ostatnie tchnienie i padł martwy na ziemię. Sas, który go zabił, zamierzał to samo zrobić z Helgą, ale ten drugi go powstrzymał.

- Zostaw ją, jedna żywa zawsze się przyda. Poza tym, lubię takie ostre… - zaśmiewał się wspominając swoją „walkę z Helgą”. – Też będziesz mógł ją mieć, nie martw się. Tak jak każdy z naszych.






*łac.: Sławcie Boga wszystkie ziemie - pierwsze słowa jednego z psalmów wielkanocnych wg. tzw. Sakramentarza galezjańskiego funkcjonującego w Kościele w V wieku.
Komentarze
avatar
Prefix użytkownikablad logiczny  dnia 14.05.2018 09:41
Tym razem jest wszystko bardzo dobrze wyważone, jest zrozumiała akcja, są opisy i czyta się szybko. Trochę zdziwiło mnie zachowanie Helgi, bo było zbyt emocjonalne i zupełnie nierozsądne jak na czarownicę. Autor jest jednak historykiem więc pisze bardzo rzeczowo i racjonalnie czasami, aż nazbyt biorąc pod uwagę realia świata stworzonego przez Rowling. Tytuł idealnie pasuje, bo tu są same zagadki to znaczy rozpoczęte wątki. Najciekawsze o co poszło Helenie i Slytherinowi, że aż posypały się zaklęcia.
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 14.05.2018 14:46
Dosyć ciekawy rozdział, napisany starannie, wciągająco, przeczytałam bez znużenia. Rozbawił mnie fragment, jak Slytherin gawędzi z Felderem siedząc w piżamie. Trochę mi to do niego nie pasuje, nie tylko ta sytuacja, ale też to jak niemal uniżenie prosi młodego o pomoc.
Bardzo podobała mi się scena z Helgą, uwielbiam wątek polowań na czarownice i takie rozmowy w starym dialekcie, czy jak to nazwać;) Tylko ponownie dziwi mnie zachowanie, tym razem tego biskupa, że tak nagle zmienił swoje zdanie o Heldze, powinien raczej ją dobić, skoro uznał ją za czarownice. Oczywiście cieszę się, że przeżyła, ale ogromnie mi szkoda jej brata:/
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Wpieniasz mnie jak kwas octowy
21.10.2018 14:51
Violet-Horde, biedna kluseczka Hug

Wpieniasz mnie jak kwas octowy
21.10.2018 14:49
Marcus Clinton, ups OMG2 Tak czy siak mnie nie będzie,ze a w listopadzie się odezwij!

Łowca czarnoksiężników
21.10.2018 14:48
Tak słucham o wyborach w Afganistanie i pozostaje tylko płakać

Łowca czarnoksiężników
21.10.2018 14:41
Tak słucham o tej frekwencji i nie wiem czy ma mnie to bawić czy smucić

Niezwyciężony mag
21.10.2018 14:25
Angelina Johnson, 3 grudnia to poniedziałek :D

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 55841 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 42527 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41046 punktów.

4) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 33344 punktów.

5) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 32523 punktów.

6) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 30666 punktów.

8) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 29824 punktów.

9) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 29262 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.13