Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Przedstawiamy Wam dziewiętnasty już numer Proroka Niecodziennego, który tworzony był przez: Mikas...
>> Czytaj Więcej

Cztery wątki pominię...

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Artykuł jest tłumaczeniem tekstu zamieszczonego w serwisie MuggleNet.
>> Czytaj Więcej

Niepozorni bohaterow...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Livka

Lily Potter zmarła na długo przed tym, zanim zaczęliśmy swoją przygodę z Harrym, a jednak nie tru...
>> Czytaj Więcej

RECENZJA Fantastyczn...

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Recenzja filmu Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda.
>> Czytaj Więcej

Decyzje o życiu i śm...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Livka

Wielu z nas cierpi przy śmierci fikcyjnego bohatera, co najmniej jakby był to odległy znajomy. Po...
>> Czytaj Więcej

Czy jesteś prawdziwy...

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Sprawdź swoją wiedzę w teście.
>> Czytaj Więcej

Hogwart

Kategoria: Hogwart
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Hogwart to jedna z największych szkół Magii i Czarodziejstwa. Uczelnia kształcąca młodych czarodz...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Miasto jest peł...

Tytuł: Miasto jest pełne. 6. Las
Seria: Miasto jest pełne
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Jack i Emma udają się do miasteczka Pitmeddem, gdzie znajduje się jedna z osad starego plemienia....
>> Czytaj Więcej

[NZ][ CZEMU UCIEKAS...

Tytuł: [ CZEMU UCIEKASZ, WENDY? ]
Seria: To tylko szlaban!
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

seria publikowana również na wattpadzie pod tą samą nazwą, konto: @poruta_
>> Czytaj Więcej

[NZ]Zakazane praktyki

Tytuł: Zakazane praktyki
Seria: Dziewczyna z porcelany
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaAlette

Nie miał za grosz zaufania do polityków&#8230; a politykom, którzy kiedyś pracowali jako łowcy cz...
>> Czytaj Więcej

Sheila

Tytuł: Sheila
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

Ona też była jego przyjaciółką...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Pocałunek

Tytuł: Pocałunek
Seria: Huncwotckie rymy
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

Kolejny wiersz z serii ;)
>> Czytaj Więcej

[NZ]2. Kremowe piwo

Tytuł: 2. Kremowe piwo
Seria: Gdyby wszystko było takie proste
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

(...)Upić się kremowym piwem! Osiągnięcie życia.(...)
>> Czytaj Więcej

Halloween śmier...

Tytuł: Halloween śmierciożerców
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaania919

Opowiadanie napisane na konkurs halloweenowy i nieco rozwinięte. To moja pierwsza miniaturka, zap...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 36
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 6 osoby
Prefix użytkownikaRue Riddle (Śmierciożerca)
Prefix użytkownikaBumSzakalaka (Wielki mag)
Prefix użytkownikafuerte (Pan Śmierci)
Prefix użytkownikaJuliesGaunt137 (Mugol)
Prefix użytkownikaWymowny (Rycerz Walpurgii)
Prefix użytkownikagordian119 (Wielki mag)
Łącznie na portalu jest
43,021 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 216
Było: 20.06.2018 14:06:28
Napisanych artykułów: 1,017
Dodanych newsów: 9,516
Zdjęć w galerii: 20,476
Tematów na forum: 3,472
Postów na forum: 310,537
Komentarzy do materiałów: 216,089
Rozdanych pochwał: 3,104
Wlepionych ostrzeżeń: 4,136
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 3875
uczniów: 3061
Hufflepuff
Punktów: 3661
uczniów: 2888
Ravenclaw
Punktów: 5646
uczniów: 3780
Slytherin
Punktów: 1476
uczniów: 3049

Ankieta
Jak podobał Ci się film "Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda"?

Był fantastyczny jak zwierzęta w tytule
33% [24 głosy]

Jestem usatysfakcjonowany. Poleciłbym ten film nawet mugolom
29% [21 głosów]

Liczyłem, że będę jarać się jak Hogwart w 1998 r., ale skończyło się na podpalonej szacie Snape'a - niby się zapaliło, ale kiełbaski by się na tym nie usmażyło
19% [14 głosy]

Dobrze mi się spało. Na Historii Magii zawsze się dobrze śpi
1% [1 głos]

Co to miało być? Zbrodnią Grindenwalda jest wyłudzanie pieniędzy za bilet na to COŚ
4% [3 głosy]

Nie zamierzam oglądać filmu w kinie; poczekam, aż film będzie dostępny na DVD
10% [7 głosów]

Fantastyczne Zwierzęta? Nie będę tego oglądać, to sztuczne podtrzymywanie przy życiu umierającego świata dla kilku galeonów. Czas odłączyć respirator
4% [3 głosy]

Ogółem głosów: 73
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 17.11.18

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
RavenclawAsen Hristo ostatnio widziano 16.12.2018 o godzinie 19:44 w Gospoda pod świńskim łbem
RavenclawRoksolana Delamar ostatnio widziano 16.12.2018 o godzinie 19:35 w Gospoda pod świńskim łbem
RavenclawAsen Hristo ostatnio widziano 16.12.2018 o godzinie 19:19 w Gospoda pod świńskim łbem
RavenclawRoksolana Delamar ostatnio widziano 16.12.2018 o godzinie 19:12 w Gospoda pod świńskim łbem
RavenclawAsen Hristo ostatnio widziano 16.12.2018 o godzinie 19:06 w Gospoda pod świńskim łbem
RavenclawRoksolana Delamar ostatnio widziano 16.12.2018 o godzinie 18:58 w Gospoda pod świńskim łbem
[NZ] Tajemnice Hvezdon
Do domu Hany przybył tajemniczy nieznajomy. Dziewczyna nie ma pojęcia, że jest to początek zupełnie nowego życia..
Autor: Prefix użytkownikaLoony5
Ograniczenie wiekowe: b/o
Przeczytano 7013 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10].
Tajemnice Hvezdon 10
Nie, to jeszcze nie koniec.
ptaszek.


Następnego ranka obudziła się z wyjątkowo niewielką niechęcią do życia, jak na ostatni tydzień. Wczorajszy wieczór przebiegł mniej więcej tak, jak wszystkie dotychczasowe wieczory w towarzystwie Daniela - zapychali się ulubionymi słodyczami, rozmawiając o wszystkim i o niczym, i skończyło się na tym, że prowadzili zażartą dyskusję, czy profesor Cejkova bardziej podobna była do myszy czy do kreta. Kolejny raz byli ze sobą naprawdę blisko. Wyjątek polegał na tym, że tym razem Hanę ta bliskość niezmiernie męczyła. Męczyło ją to, że będąc tak blisko nie mogła być jeszcze bliżej. Po zjedzeniu tony fasolek i wylaniu morza łez, spowodowanych napadami śmiechu, kiedy Daniel opuścił jej pokój, wydawać by się mogło, że jedyne, co dziewczynie pozostało, to powtórzyć na transmutację. A jednak, kilkanaście minut później, gdy zdążyła już ułożyć się w łóżku - z notatkami na kolanach - ktoś zapukał do jej drzwi. Z wielką niechęcią wygrzebała się spod kołdry i wyszła natrętowi na spotkanie.
Zdziwiła się, gdy owym "natrętem" okazał się być... Daniel. Znowu. Jej zdziwienie wzrosło, gdy spostrzegła, co trzymał w rękach. Chociaż nie był to pierścionek zaręczynowy, z pewnością należało to do listy rzeczy, o których marzyła (prawie) każda dziewczyna. Był to wiklinowy koszyk ozdobiony kwiatami, które z czasem zmieniały barwę, wypełniony jej ulubionymi czekoladkami, puchowymi skarpetkami, książką o tytule "Baśniowe eliksiry" oraz kartką, na przodzie której znajdowało się ruchome zdjęcie Daniela i Hany - siedzieli na brzegu rzeczki w pewien słoneczny dzień, machając do niej wesoło. Pamiętała, że był to jeden z pierwszych tygodni ich znajomości.
Przez pierwsze kilka sekund stała jak wryta, patrząc to na koszyk, to na Daniela, który uśmiechał się do niej szeroko i krzyczał "Wszystkiego najlepszego! Żyj sto lat, durniu!" i poczuła, jak bicie jej serca gwałtownie przyspieszyło. Po chwili dostała ataku niepowstrzymanego śmiechu, połączonego ze łzami, a następnie doszła do niej okrutna prawda. Stała przed Danielem, ubrana w nocną koszulę z różowymi żyrafami.
"Boże, dopomóż." - pomyślała nastolatka, dyskretnie obciągając przykrótką koszulę najniżej, jak było to możliwe.
Chłopak zdawał się w ogóle nie zwracać na to uwagi i, po uprzednim postawieniu kosza na korytarzu, wziął ją w ramiona i przytulił, unosząc kilka centymetrów ponad ziemię.
- Co, nie myślałaś chyba, że zapomniałbym o urodzinach najlepszej przyjaciółki? - zaśmiał się, stawiając ją z powrotem na dywanie pokrywającym podłogę jej pokoju. - A zarazem osoby o najbardziej uroczym wdzianku w całej szkole? - Dziewczyna poczuła, jak oblewa ją gorący rumieniec, gdy spostrzegła, że Daniel gapi się wprost na miejsce, gdzie znajdowała się żyrafa z wystawionym językiem, która wyglądała na lekko upośledzoną. Naprawdę urocze.
Niedługo później chłopak, który również miał sporo nauki, ponownie zostawił ją samej sobie. Ułożyła się do snu z poczuciem niewypowiedzianego szczęścia. Miała wrażenie, jakby jej serce i umysł już na zawsze miały pozostać ukojone.
Jak się więc okazało, wcale nie był to zwyczajny wieczór.

Siedziała w sali od transmutacji, starając się skupić na wykładzie profesora Hartmana na temat zaklęcia przemieniającego jabłko w pomarańczę, jednak do jej umysłu wciąż podstępnie wkradało się wspomnienie wczorajszego spotkania. Poczuła złość, że tak bezmyślnie poddawała się temu uczuciu i w sposób desperacki chwytała każdej, najbardziej błahej myśli, kreując w swoim umyśle złudne poczucie szczęścia i spełnienia. W końcu już raz obiecywała sobie, że nie pozwoli, by kontrolowały nią wyłącznie emocje.
- Ej Hana, masz może dodatkowy długopis? - wyszeptała tęga dziewczyna, Vanessa, siedząca na prawo od niej.
Hana sięgnęła do swojej torby i wyciągnęła niebieski, nieco zużyty przybór. Podając go Vanessie, zupełnym przypadkiem zerknęła na brzeg swojego biurka i zauważyła coś interesującego. Czarnym markerem świeżo narysowana była strzałka skierowana w dół, a także symbol, który niewątpliwie już gdzieś widziała. Kierowana intuicją sięgnęła po klucz otrzymany od Martina, który zawiesiła sobie na szyi. Zerknęła na jego główkę i z podekscytowaniem stwierdziła, że uformowana ona była na kształt gwiazdy, z której wyrastały ptasie skrzydła - zupełnie podobny do tego, który dopiero co zauważyła. Gwałtownie przeniosła wzrok na swoje buty, gdzie wskazywała strzałka. Dokładnie przeszukała całą podłogę, jednak nie znalazła nic godnego uwagi. Postanowiła sprawdzić spodni blat biurka i jej serce zaczęło uderzać szybciej, gdy dłonią wymacała wierzch samoprzylepnej karteczki. Powoli ją oderwała i zerknęła na nią, aby upewnić się, że nie jest to tylko zwykły świstek, porzucony przez jakiegoś znudzonego ucznia.
"Kurdebele" - pomyślała dziewczyna, zupełnie przestając słuchać słów nauczyciela. Na kawałku papieru widniał ten sam znaczek, który widziała wcześniej na stoliku i na prezencie od brata. Poza nim narysowana była staro wyglądająca książka, która podskakiwała i otwierała się na różnych stronach. Hana przez chwilę przyglądała się nieustannie zmieniającym się obrazkom wewnątrz książki. Udało jej się wyłapać ilustracje smoka, zamku, jakiejś kobiety stojącej na brzegu jeziora i miecza.
- To niebardzo ułatwia sprawę - zauważyła szeptem, marszcząc brwi.
W tym momencie profesor Hartman - starszy mężczyzna o włosach koloru butelkowej zieleni - podszedł do niej i postawił przed nią dojrzałe, czerwone jabłko. Dziewczyna pośpiesznie schowała świstek do kieszeni spodni i z całych sił próbowała przypomnieć sobie, o czym nauczyciel mówił jeszcze dwie minuty temu. Na szczęście po wizycie Daniela udało jej się przeczytać cały materiał w podręczniku i doskonale znała formułę. Już po kilku próbach jej jabłko zaczęło nabierać pomarańczowego koloru.
- Aurante verto! - rozlegały się głosy z różnych stron klasy. Po piętnastu minutach niewielu uczniom udało się uzyskać zamierzony efekt - jabłko Michala nawet nie zmieniło ubarwienia, Violetcie udało się wyprodukować pomarańczę o smaku jabłka, a Lukasowi jabłko o smaku pomarańczy, za to owoc Aloisa zarówno z wyglądu i smaku przypominał docelowy owoc, ale był gorzki. Najbliżej doskonałości okazali się być Hana i Vit - wysoki chłopak, który był dobrym przyjacielem Aloisa.

Kiedy w końcu zabrzmiał dzwonek na przerwę, dziewczyna bez zastanowienia pognała do biblioteki. Pani Bilkova obsługiwała właśnie jakąś trzecioklasistkę o ciemnej karnacji. Wyglądała na niezadowoloną, że kolejna osoba przerywa jej lekturę jej ulubionego czasopisma "Czarownica". Hana poczuła dziwny ucisk w żołądku. Chociaż uwielbiała hvezdońską bibliotekę, bała się tej kobiety.
- Ee... Szukam jakiejś starej książki... Eee... Osadzonej w klimacie średniowiecza. Chyba z obrazkami - wybąkała, zastanawiając się, jak bardzo dziwnie musiała zabrzmieć. Najwidoczniej na bibliotekarce nie zrobiło to szczególnego wrażenia, bo spojrzała na nią z irytacją i niedbale machnęła ręką w kierunku dalszych regałów.
- Poszukaj gdzieś tam, w tamtym regale książki uporządkowane są według epok.
Dziewczyna podziękowała i udała się we wskazanym kierunku. O tej porze biblioteka cieszyła się szczególną popularnością. Dla większości było to idealne miejsce plotek, pojedyncze osoby pospiesznie przepisywały zadania domowe, prawdopodobnie na następną lekcję, a tylko nieliczni przebywali tu w poszukiwaniu literackich doznań. Przechodząc koło jednego z bardziej skrytych miejsc, Hana ujrzała całującą się parę. Parsknęła lekko i po chwili trafiła do miejsca, gdzie znajdowały się dzieła z okresu rycerzy i królewien. Westchnęła pesymistycznie, patrząc na stos książek piętrzących się przed nią na półkach. Zaczęła od poszukiwania okładki przypominającą tę, która narysowana była na świstku. Przeklęła w duchu Martina, który zostawiał jej tak niejasne wskazówki.
Spędziła na poszukiwaniach ledwie dziesięć minut, gdy ponownie zabrzmiał dzwonek i musiała udać się na Podstawy Magii. Na szczęście była to już przedostatnia lekcja tego dnia, a Astronomię miała dopiero późnym wieczorem, więc już niedługo mogła na poważnie zabrać się za rozwiązywanie tajemnicy klucza.

Profesor Richterova opowiadała o wpływie mugoli na świat czarów, czyli była to jedna z nudniejszych lekcji tego semestru. Hana siedziała przy oknie w jednej z pierwszych ławek, co jakiś czas notując ważniejsze informacje, a siedząca obok Vanessa miała głowę opartą na dłoni i dzielnie walczyła ze snem.
W połowie lekcji rozległo się pukanie, a niedługo później do klasy wkroczył Benes. Był blady i przypominał raczej upiorne widmo niż człowieka.
- Mogę zabrać Hanę Sudek? To pilne - zapytał najmocniejszym tonem, na jaki był w stanie się zdobyć, zwracając się do Richterovej. - Weź swoje rzeczy - dodał, tym razem mówiąc do uczennicy, kiedy już otrzymał pozwolenie.
Zaniepokojona dziewczyna opuściła klasę z numerem trzy i podążyła za nauczycielem, który wyprowadził ją z budynku.
- Usiądź - mówiąc to sam zajął miejsce na marmurowych schodach. - Nie mamy dużo czasu.
Hana, coraz bardziej niespokojna, zajęła miejsce obok brata i spojrzała na niego z napięciem. Miała złe przeczucie. Martin odetchnął i wylał się z niego potok słów.
- Dostałem wiadomość od mamy. Ojciec gorzej się poczuł. Próbują go ratować. Musimy jak najszybciej tam się dostać.
Pojedyncze zdania powoli do niej dochodziły, układając się w logiczną całość. Gdy już to się stało, poczuła, że słabnie. Całe ciało się pod nią ugięło, odmawiając posłuszeństwa. W jednym momencie straciła wszelkie siły. Po prostu osunęła się, lądując w ramionach Martina, który był na tyle czujny, aby ją chwycić. Przed oczami miała ciemność. Benes zaklął i przysunął ją bliżej siebie, przytrzymując jedną ręką. Wydawało jej się, że rzucił jakieś zaklęcie, ale powoli traciła kontakt z rzeczywistością. Minęła krótka chwila, nim odezwał się ponownie.
- Wypij.
Poczuła na ustach chłód kryształowej fiolki, a następnie paląca ciecz przepłynęła przez nią, rozgrzewając całe jej ciało. W jednej chwili odzyskała pełnię świadomości. Otrząsnęła się i spojrzała na brata zamglonymi oczami.
- Na co jeszcze czekamy? - mówiąc to gwałtownie porwała się z miejsca. Może nieco zbyt gwałtownie, bo poczuła lekkie zawroty głowy. Martin sprawiał wrażenie, jakby chciał jeszcze coś powiedzieć, ale wiedział doskonale, że czas ich naglił.
- Chwyć mnie za ramię, tylko mocno - zakomenderował.
Już po chwili Hanę ogarnęła ciemność. Miała wrażenie, jakby ze wszystkich stron coś na nią naciskało z niesamowitą siłą. Miała ochotę pisnąć, ale siła naporu nie pozwoliła jej otworzyć ust. Trwało to ledwie sekundę, a potem rozwarła oczy i stwierdziła, że znajdowała się w jakimś budynku. Pomieszczenie było jasne i pachniało szpitalem. Jak się chwilę później zorientowała, to BYŁ szpital.
- Teleportowaliśmy się? - zapytała niewyraźnie, czując nadchodzące mdłości.
Jednak Martina już przy niej nie było. Zaczepił jakiegoś lekarza i z przejęciem na twarzy wypytywał o Jakuba Sudka. Hana kątem oka zauważyła mężczyznę, któremu z uszu leciał dym i płaczące dziecko z zieloną twarzą - z policzka kiełkował mu piękny żonkil. Pogoniła za bratem, który gnał już wzdłuż korytarza. Wspięli się po schodach na wyższe piętro i znaleźli drzwi z napisem "CIĘŻKIE PRZYPADKI". Przeszli do kolejnego, węższego korytarza, gdzie po jednej stronie znajdował się rząd drzwi, natomiast z drugiej ciągnęła się biała ławeczka. Niedaleko od nich siedziała młoda, roztrzęsiona kobieta, wpijająca sobie paznokcie w policzki. Hana poczuła przyspieszoną akcję serca, kiedy dostrzegła znajomą sylwetkę. Podbiegła do drobnej kobiety o krótkich, jasnych włosach, która chowała twarz w dłoniach. Obok siedziała jeszcze jedna, wpatrująca się martwo w drzwi znajdujące się naprzeciw. Miała czarne włosy, a oczy napuchnięte od płaczu. Dziewczyna zgadywała, że była to matka Martina.
- Mamo - powiedziała drżącym głosem, a kobieta o blond włosach gwałtownie uniosła głowę. Wyglądała, jak gdyby zobaczyła ducha. Jej drobne oczy stały się teraz wielkości piłek golfowych, a rozchylone usta delikatnie drżały. Wyglądała przynajmniej pięć lat starzej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Hana poczuła ukłucie w sercu. Odczuła żal do siebie, że zostawiła ją samą, samolubnie wyjeżdżając do szkoły marzeń. A ta szkoła okazała się być jedynie przykrywką... W oczach matki pojawiły się łzy, a już sekundę później ściskała Hanę i głaskała ją po głowie, jakby znów była małą dziewczynką. Martin nawet na nie nie spojrzał, tylko wparował do pomieszczenia, w którym miał leżeć ojciec.
- Martin! - czarnowłosa kobieta poderwała się z miejsca, chcąc przeszkodzić chłopakowi. Słysząc jej melodyjny głos Hana doznała silnego wrażenia, że skądś ją zna. Już po chwili przyszło jej na myśl, skąd takie przeczucie. Stanął jej przed oczami obraz pięknej kobiety, odzianej w zwiewną suknię, stojącej na brzegu jeziora - scena z jej snu sprzed tygodnia. Podobieństwo było uderzające. Czy to możliwe, że śniła jej się Lena?
- Chcę podejść do mojego ojca! - krzyczał nauczyciel eliksirów, zmagając się z pielęgniarkami, które zagradzały mu drogę. Wtedy Hana zobaczyła tatę. Leżał nieprzytomny na łóżku, pół-martwy, otoczony przez lekarzy, którzy utrzymywali go przy życiu za pomocą mikstur i czarów. Na ten widok zadrżała, a do oczu napłynęły jej łzy, których nie była w stanie pohamować. Niczym nasiona grochu wypływały spod jej powiek i skapywały na podłogę. Po chwili pracownice placówki przestały się patyczkować i za pomocą zaklęcia związały Benesowi nadgarstki i kostki u nóg. On jednak nie poddawał się i podskakiwał tak zawzięcie, że gdy szturchnął jedną z nich, ta straciła równowagę i musiała oprzeć się o ścianę, aby nie upaść. - To super ważne! Mam coś, co może go uratować!
W tym momencie wszyscy zastygli w osłupieniu. Jeden z lekarzy wydał z siebie wściekły ryk. Pielęgniarki zasłoniły usta dłońmi. Na korytarzu wzniósł się przeraźliwy lament. Pacjent wyzionął ducha.

***


Hana siedziała w swoim pokoju, licząc zmarszczki na firankach. Lekarz zalecił jej rodzinie skupienie negatywnej energii na jakimś wspólnym zajęciu. No więc wspólnie liczyli zmarszczki na firanach, chmury na niebie, litery w poszczególnych wyrazach, a w czasie obiadu nitki makaronu na talerzach. Martin wraz z matką przebywał u swoich dziadków, ale często odwiedzał Sudków.
Był późny wieczór, kiedy aportował się wraz z cichym pyknięciem przed drzwiami ich domu. Nie chcąc budzić większej liczby mieszkańców, przeszedł na jego tył i odnalazłszy okno pokoju Hany, delikatnie w nie zapukał. Dziewczyna, wyrwana z amoku, poderwała się i podeszła do okienka. Dała bratu znak, aby zaczekał. Aby nie zbudzić Simony - dziesięcioletniej współwłaścicielki pokoju - narzuciła na siebie koc i na palcach opuściła pomieszczenie.
Martin stał plecami oparty o ścianę domu. Miał głowę zadartą do góry - prawdopodobnie liczył właśnie gwiazdy na niebie.
- Hej. Jak mama? - zagadnęła. Większość ich ostatnich rozmów rozpoczynała się właśnie w ten sposób.
- Radzi sobie.
- A ty?
Chwila milczenia. Hana wielokrotnie wyobrażała sobie, co czuł. Ledwie parę lat temu udało mu się pozyskać tatę, a już go stracił. Dla niej śmierć bliskiej osoby również była bolesna, ale - w pewnym sensie - już raz przeżyła utratę ojca. Wtedy przypomniała jej się scena ze szpitala - jak desperacko chciał go zobaczyć, nie bacząc na nic - i w jej oczach ponownie stanęły łzy. Kiedy przestawała liczyć wszystko wokół i zaczynała myśleć, dochodziło do niej, ile kwestii wymagało wyjaśnienia. Być może jakaś wewnętrzna część niej nie chciała tego robić - może wolała trzymać się nieistotnych zajęć, ignorując problemy. W końcu jak wiele można wymagać od nastoletniej dziewczyny? Zdała sobie jednak sprawę, że jej uciekanie od trudności przyczyniło się do tego, że nie zdążyła pomóc tacie. Wezbrała w niej niesamowita złość. Przez tygodnie marnowała czas na zabawy z przyjaciółmi, ubieganie się o zemstę na drugim człowieku, a w końcu na szukanie informacji na temat mitycznego źródła, w istnienie którego jeszcze do niedawna nawet nie wierzyła. Prawdziwy problem był dla niej tak odległy i nierealny, że wydawał się jej niemal niemożliwy. Tymczasem rzeczywistość zupełnie bez ostrzeżenia wymierzyła jej cios prosto w twarz.
Ale dosyć tego. Przestała być małą dziewczynką, która czekała, aż dorośli wszystko naprawią. Oni wcale nie byli wszechmocni. Tak naprawdę dzieci miały taką samą moc, tylko zdecydowanie mniejsze ego.
Postanowiła zacząć od zaraz.
- Martin?
- Hm? - Spojrzał na nią smutno.
- Wtedy w szpitalu... krzyczałeś, że masz coś, co może uratować tatę - przełknęła łzy. Musiała być silna. - O co chodziło? To była prawda?
Przez ułamek sekundy miała wrażenie, że w jego oczach zapłonął palący gniew. Zanim jednak zdążyła mrugnąć, znów był spokojny i opanowany. Przetarł twarz dłonią, a następnie usiadł, opierając się o ścianę budynku. Przykucnęła po jego prawej stronie. Jego milczenie trwało jeszcze całą minutę.
- Nie chciałem cię więcej narażać. I tak na zbyt wiele już pozwoliłem. - Westchnął ciężko. Widać było, że myślenie jemu również się nie udzielało. - Następnego dnia ponownie poszedłem do tego źródła. Nie mogłem się poddać, kiedy już je znaleźliśmy. Przy pomocy odpowiednich zaklęć udało mi się zdobyć kilka kropel tego płynu. - Wykrzywił twarz, jakby odczuł w ustach nagłą gorycz. - Przez kilka dni warzyłem ten eliksir. Ale się spóźniłem.
Hana patrzyła na Martina z wybałuszonymi oczami i powoli docierała do niej głupota jej brata. Głupota, a może raczej zdeterminowanie, którego jej zabrakło.
- To było niebezpieczne... - powiedziała cicho. Nie przyznałaby tego przed nim, ale wiedziała, że dobrze się stało.
Pomyślała o Vraspirze, który ponad dwieście lat siedział w zamknięciu i postradał zmysły, a także o Knotku, który - choć wydawał się być całkowicie zdrowy - zaklinał ich, aby trzymali się od tego źródła z daleka.
"Posiadać nieśmiertelność, kiedy wszyscy wokół umierają? To dopiero musi być tragedia."

Nie rozmawiali długo. Oboje zdawali sobie sprawę, że w obecnej sytuacji rozmowy obciążające psychicznie powinny być miarkowane.
Wchodząc do pokoju usłyszała ciche łkanie Simony. A więc czekała ją jeszcze jedna trudna wymiana zdań.
- Ej, Mona...
Bycie starszą siostrą należało do jednych z trudniejszych wyzwań. Podeszła do jednego z dwóch łóżek, które stanowiły większość umeblowania, a następnie przy nim przykucnęła, wpatrując się w błyszczące, jasne oczy siostry. A właściwie to w oko, bo - speszona - wtuliła połowę twarzy w poduszkę. Jej włosy koloru złocistego blondu wychodziły zza brzegu łóżka i niemal sięgały ziemi.
- Wiesz... Tak w życiu bywa, że jest ciężko. Bywa tak, że jest naprawdę do dupy. - Uśmiechnęła się delikatnie, chcąc dodać jej otuchy. - Ale trzeba myśleć o tych chwilach, które do dupy wcale nie są. Bo dla tych chwil żyjemy. - Zrobiła krótką przerwę. Zadziwiło ją, jak pod wpływem tragedii ludzie nagle potrafią być mądrzy. - Czasem czegoś żałujemy, czasem zapominamy o tym, co jest ważne.
- A co jest ważne? - odezwała się Simona, ocierając mokre policzki.
- Ważne... Ważne jest to, aby pamiętać, że zawsze jest ktoś, z kim warto się dzielić. Wszystkim - uśmiechem, łzami, drugim śniadaniem. I naprawdę warto pamiętać o ludziach, którzy nas uszczęśliwiają. To czyni świat lepszym.
Drobne ręce zacisnęły się wokół jej szyi. Przytuliła dziewczynę i poczuła woń wiśniowego szamponu.
- A teraz masz być silna i iść spać! - nakazała, przybierając minę surowej starszej siostry.
Odetchnęła, kiedy drobna istotka zamknęła oczy i odpłynęła do krainy snu. Tym razem nie miała zamiaru liczyć zmarszczek. Podeszła do swojej szkolnej torby i wyciągnęła nieco zużyty, czerwony notes. Przez moment jej serce uderzało z podwojoną szybkością.
Sięgnęła po długopis i otworzyła podarunek na jednej z ostatnich stron. Na samym jej środku, po chwili wahania, wypisała kilka prostych słów.



"Chcę się z Tobą dzielić."
Komentarze
avatar
Angelina Johnson  dnia 30.08.2017 14:54
Ojej. Nie spodziewałam się tego. Ale mam wrażenie, że strasznie pośpieszyłaś wszystko. I nie podoba mi się to. Nagle sobie Martin wyruszył na samotną przygodę i jakimś cudem pozyskał kilka kropel tej wody, zdążył nawarzyć eliksir, a ojciec zginął. Mogłaś to opisać, zrobić z tego ciekawą przygodę, która zakończy się fiaskiem i czytelnik będzie miał potem myśli typu "co? NIEMOŻLIWE! PRZECIEŻ IM SIĘ UDAŁO! Jak to? COOO?!". Teraz jednak wątpię, by ktokolwiek był tak zaskoczony, bo nikt tak naprawdę nie zdążył się wczuć w ten cały ból Martina i jego starania, które poszły na marne, podczas gdy Hana sobie romansowała z gościem, który jej nie chce. Ja czuję się oszukana po prostu ;D Nie no, przesadzam trochę, ale naprawdę to jest kawał dobrego ficka i takie przyśpieszone kończenie nie przysłuży mu się ;/ Jeszcze brakuje by pod koniec Hana była z Danielem, a Marin został dyrektorem szkoły, umrę chyba wtedy ;D
avatar
Prefix użytkownikafuerte  dnia 31.08.2017 20:42
Nie no, świetnie, naprodukowałam się z komentarzem i mnie wylogowało.

Jeszcze raz, tym razem już w skrócie, wybacz. Zgadzam się z Angeliną, że oceniając ten rozdział pod kątem całej serii, przedobrzyłaś. Też myślę, że o wiele lepiej byłoby to wszystko rozwinąć, opisać, zbudować napięcie, a nie upychać w jeden rozdział. Mogę się domyślać z czego to wynika i jeżeli mam rację, to też Cię rozumiem, ale mimo wszystko z punktu widzenia czytelnika jest mi szkoda, że tak to skróciłaś.

Tak czy siak, czekam na kolejny rozdział, bo dzisiaj nadrobiłam chyba 5 i jestem głodna dalszych przygód Hany.
avatar
Prefix użytkownikaLoony5  dnia 31.08.2017 21:45
Hejka, dziękuję za komentarze! Love

Mam taką jakąś niewielką potrzebę powiedzenia kilku słów odnośnie tego akurat rozdziału, chociaż rzadko cokolwiek wyjaśniam czy komentuję.
Z czego wynika takie "pominięcie" akcji? Przede wszystkim z moich pierwotnych założeń odnośnie serii. W zasadzie od początku zakładałam takie rozwinięcie i nie jest to z mojej strony żadne lenistwo ani nic takiego, a celowy zabieg. Chciałam w pewien sposób pokazać, jak Hana zajmuje się codziennymi, nieważnymi sprawami, odsuwając od siebie rzeczy ważne i naglące oraz konsekwencje takiego postępowania. Jest to też z jej strony pewnego rodzaju odreagowanie ostatnich ciężkich przeżyć. Jak jednak widać rzeczywistość jej nie pobłaża i wymierza kolejny, niespodziewany i bolesny cios.
Martin tymczasem faktycznie zajmuje się problemem i robi wszystko, aby wykonać swoją założoną misję. Nie wciąga w swoje plany Hany, ponieważ ma wyrzuty sumienia w związku z ostatnimi wydarzeniami i tym, że życie jego siostry było zagrożone - w pewnym sensie - z jego powodu.
Nie wiem, czy nieświadomie przyspieszyłam akcję, mi osobiście wydaje się, że ciągle idzie ona takim samym rytmem. Jeśli jednak już aż dwie osoby mają takie wrażenie to może faktycznie jest w tym prawda. Na pewno postaram się, aby więcej takie odczucie się nie pojawiało. :D
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że rozwiązanie, które wymyśliłam nie jest idealne i ma prawo się nie podobać, ale nie chciałam już go zmieniać i w sumie nawet się cieszę, że zostałam przy swoim.
To chyba tyle. Jeszcze raz dziękuję bardzo, że tyle czasu jesteście z Haną, a także za wasze komentarze, które są dla mnie główną motywacją. Love
avatar
Prefix użytkownikablad logiczny  dnia 10.03.2018 20:57
Cieszą się iż to jeszcze nie koniec. Mam nadzieję, że nie skończy się to jakimś prawdziwym dramatem, bo cała seria była raczej pozytywna i optymistyczna. Gdyby podsumować ff na tej stronie, to chyba większość dłuższych utworów to dramaty, albo zwierają takie elementy. Bynajmniej nie twierdzę, że to jakaś zła literatura, bo literacko jest bardzo dobra, tyko po prostu kończy się bardzo smutno. Ta przewaga tragicznych zakończeń jest przygnębiająca. Koniec w stylu "taniej telenoweli", na co zwróciła uwagę Angelina też nie byłby satysfakcjonujący. Mam nadzieję, ze wymyślisz jakieś zaskakujące lecz optymistyczne zakończenie.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Pan Śmierci
16.12.2018 19:50
no finał lot też był słaby uważam, były lepsze odcinki w tym sezonie o wiele.

siema, ziom

Żywa legenda
16.12.2018 19:40
cześć. ziomekczy

Sklepikarz w Hogsmeade
16.12.2018 19:35
poszło

Pan Śmierci
16.12.2018 19:32
jak żyć xD

Pan Śmierci
16.12.2018 19:32
ale o ile się naśmiałam o tyle w akcji samej w sobie to uważam za słaby ten corss. rok temu był o niebo lepszy. tutaj za dużo "lekcji życia" dla Olivera i Barry'ego. I Kara jako guru, która mówi im

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 57067 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 46851 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41380 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 37362 punktów.

5) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 33023 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 32533 punktów.

7) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 30866 punktów.

9) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 29553 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.13