Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej

HPnet istnieje naprawdę

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej

Historia pod skórą z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Rozdział 10 cz....

Tytuł: Rozdział 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 10 cz....

Tytuł: Rozdział 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 9 cz.2...

Tytuł: Rozdział 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej

Remus Lupin

Tytuł: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy poświęcony Remusowi. :)
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 9 cz.1...

Tytuł: Rozdział 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 8 cz.2...

Tytuł: Rozdział 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 8 cz.1...

Tytuł: Rozdział 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 38
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 1397
Było: 22.04.2026 04:36:56
Napisanych artykułów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjęć w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,920
Postów na forum: 319,634
Komentarzy do materiałów: 222,016
Rozdanych pochwał: 3,327
Wlepionych ostrzeżeń: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejęła Hogwart i okolice, śnieg mocno sypie, ale to Cię nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz się, co ciekawego można robić w weekend:

Bitwa na śnieżki to jest to! Może "zupełnym przypadkiem" oberwie od nas przechodzący obok Snape.
12% [9 głosów]

Plan to brak planu. Będę leżeć w łóżku, pić kakao i plotkować ze współlokatorami z dormitorium.
40% [31 głosów]

Mój nos utknie głęboko w książkach. Tylko pani Pince będzie mnie mogła odgonić od czytania.
13% [10 głosów]

Wymknę się cicho do Miodowego Królestwa. Najwyższa pora uzupełnić zapasy słodkości.
9% [7 głosów]

Postraszę we Wrzeszczącej Chacie. Uwielbiam oglądać miny przechodniów, kiedy wydaje im się, że uciekają od duchów i upiorów.
12% [9 głosów]

Każda pogoda jest dobra na Quidditcha. Śnieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 głosów]

Ogółem głosów: 77
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w Błonia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w Błonia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piętro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[NZ] Tajemnice Hvezdon
Do domu Hany przybył tajemniczy nieznajomy. Dziewczyna nie ma pojęcia, że jest to początek zupełnie nowego życia..
Autor: Prefix użytkownikaPomyloony
Ograniczenie wiekowe: b/o
Przeczytano 23715 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10].
Tajemnice Hvezdon 8
Kolejna nocna wyprawa może mieć tragiczne skutki.
ptaszek.



- Jest! – Benes zatrzymał różdżkę nieco powyżej swojej głowy, oświetlając małą, czarną gwiazdę wymalowaną na jednej ze ścian. Wymamrotał jakieś zaklęcie i ściana cofnęła się, odsłaniając ukryte przejście.
Dziewczyna poczuła jak zostaje wciągnięta do środka i wepchnięta do niewielkiej komnaty z prawej strony. Po sekundzie ściana samoistnie wróciła na swoje pierwotne miejsce, a odgłos zbliżających się, potężnych kroków Knotka zupełnie ucichł. W pomieszczeniu – jak i w całym podziemiu - również nie było żadnego źródła światła i jedynie niebieski promień różdżki je oświetlał. Miejsce różniło się od wcześniejszych korytarzy wyłącznie tym, że było znacznie większe. Hana pomyślała, że szarość, jednolitość podziemi zaczyna wywoływać w niej dziwną apatię, a wraz z każdym kolejnym krokiem wgłąb ogromnego pomieszczenia - lęk. Po blisko minucie wędrówki światło różdżki nie sięgało już ścian – z każdej strony wydobywała się jedynie bezkresna ciemność.

W pewnym momencie Hana poczuła dotkliwe zimno, które przedarło się aż do samego szpiku kości. Nie był to chłód podziemi, który towarzyszył im do tej pory. Zupełnie nieoczekiwanie powietrze stało się lodowate, powodując, że z jej ust zaczęły się wydobywać obłoczki pary. Jednocześnie ogarniająca ją z każdej strony ciemność stała się jeszcze bardziej przytłaczająca. Doznała niemiłego uczucia, jakby wszystkie negatywne emocje z ostatnich dni właśnie teraz się w niej skumulowały. Poczuła, jak Martin przyciąga ją bliżej siebie i obejmuje ramieniem. Z tej odległości słyszała bicie jego serca - było przyspieszone, nierówne.
- Cofnij się – powiedział po chwili nieco nieprzytomnie, odsuwając się od niej i ruszył do przodu. Dziewczyna nie miała zamiaru oponować. Wiedziała, że brat nie zostawiłby jej samej, gdyby nie miał dobrego powodu.

Czekała w mroku, a czas zdawał się stanąć w miejscu. Usiadła na ziemi i przytuliła kolana do piersi. Odpychała od siebie nasuwające się, ponure wizje – że będzie tutaj czekać, a Martin już nie wróci, że pozostanie tutaj na zawsze. Gwałtownie pokręciła głową, jakby chciała strzepnąć z siebie tę myśl.
Nie wiedziała, ile czasu minęło, kiedy zdała sobie sprawę, że zimno ustąpiło. Chwilę później zobaczyła nikłe światełko zbliżające się w jej kierunku. Poderwała się z ziemi i wyciągnęła różdżkę przed siebie. Przymrużyła oczy, chroniąc je przed rażącym światłem i odetchnęła, kiedy dostrzegła, że to Martin. Był wyraźnie bledszy i bardziej zmęczony niż wcześniej, a na jego czole lśniły kropelki potu. Chwycił Hanę za przedramię i pociągnął w kierunku, z którego dopiero co przyszedł.
- Chodź szybko, zaraz może wrócić.
- Co takiego?
- Dementor.
- Co to jest?
- Taki brzydki zwierzaczek, który wyssie ci duszę, jeśli się nie pospieszysz.
Hana nie była pewna, czy Martin żartuje, czy nie, wolała jednak nie ryzykować i przyspieszyła kroku.

Po kilku minutach pomieszczenie zaczęło się zawężać - ściany skręcały pod skosem, powodując, że ogromna komnata przerodziła się w ciasny korytarz. Po jakimś czasie Martin i Hana musieli iść gęsiego, a w końcu przestrzeń pomiędzy dwoma murami stała się niewiele większa ponad długość stopy. Sufit również mocno opadł - mężczyzna musiał się lekko zginać, aby nie zahaczać o niego głową.
Nagle Benes, który szedł z przodu i już od pewnego czasu przesuwał się bokiem, zatrzymał się, sapiąc.
- Jeśli chodzi o mnie to dalej może być problem - powiedział, obracając głowę w stronę dziewczyny. - Ty jesteś z dziesięć razy mniejsza, wciśniesz się wszędzie.
- No bez przesady - zaśmiała się Hana. - Nie ma innego przejścia?
- Nie. Byłem tu wcześniej i sprawdziłem każdy zakamarek. Nawet jeśli jest jakaś inna droga to szybko jej nie znajdziemy. Poza tym raczej nie będzie potrzebna. - Podrapał się po karku, a na jego twarzy zagościł dziwny uśmiech. - Chyba zapomniałaś, że ja też mam swoje sztuczki.
- No jasne! - pacnęła się w czoło, przypomniawszy sobie o animagicznych zdolnościach brata.
- Zanim się przemienię, przedstawię ci KIBICa, czyli Krótką Instrukcję Bezpieczeństwa i... Czegośtam - spojrzał na nią poważnie i wyciągnął palec wskazujący, chcąc podkreślić znaczenie swoich słów. - Jeśli nie będziesz mogła iść dalej, to nie idziesz. Ważne, żebyś się nie zaklinowała, bo wtedy obaj będziemy tu uwięzieni. Jeśli pojawi się jakakolwiek sytuacja zagrażająca zdrowiu, uciekasz bez zastanowienia. Biegniesz tym samym korytarzem i do wyjścia. Jasne?
Hana pokiwała głową i zanim się obejrzała, stanął przed nią przedstawiciel gatunku Vulpes vulpes.

Wędrowali dalej, a w głowie dziewczyny dominowała jedna myśl - co takiego ukrywano w piwnicy, skoro wprowadzono takie zabezpieczenia. Zdała sobie również sprawę, że początkowa chęć znalezienia informacji o Vraspirze zeszła tak naprawdę na dalszy plan, a głównym motywem stało się odkrywanie kolejnych tajemnic skrywanych przez szkołę. Nie była pewna, na ile jest to związane z ich pierwotną misją i czy nie powinni znaleźć innego sposobu na uleczenie ojca.
Musiała zostawić rozważania na ten temat, bo szczelina stała się do tego stopnia wąska, że Hana ocierała się o ściany z obu stron i bała się, że za moment będzie zmuszona zawrócić.
- Czekaj - powiedziała do Martina i z niemałym trudem zaczęła ściągać sweter, który dodawał jej przynajmniej dwa centymetry. - I nie patrz.
Podczas gdy w jednej ręce trzymała zdjęte ubranie, drugą sięgnęła po różdżkę, do tej pory chowaną w kieszeni spodni. Przesuwając się dalej wgłąb korytarza, Hanę przeszył dreszcz - ściany były zimne i szorstkie, a jej skóra odkryta w wielu miejscach.

Kiedy zaczynało jej się wydawać, że dalsza wędrówka nie ma żadnego sensu, usłyszała piszczące, lisie szczeknięcie i dojrzała, że w jednym miejscu korytarz wyraźnie się rozszerzał.
Pośpiesznie wydostała się ze szczeliny i głęboko odetchnęła, rozglądając się po nowym otoczeniu. Korytarz niewiele różnił się od tego pierwszego - był mniej więcej tej samej wielkości, równie szary i betonowy, równie ciemny i zimny, a z jednej strony ciągnął się rząd drzwi bez klamek. Podczas gdy Hana zakładała sweter, Martin ponownie stał się człowiekiem i podkradł do pierwszych z kolei drzwi.
- Poczekaj chwilę - wyszeptał i rzucił zaklęcie przenikania, by następnie przejść przez drzwi jak gdyby ich w ogóle nie było.
Tym razem nie czekała długo, bo już po chwili ujrzała wychylającą się wprost z drzwi głowę nauczyciela. Na jego twarzy malowało się zdumienie zmieszane z podekscytowaniem.
- Chodź szybko - powiedział z takim przejęciem, jakby zobaczył Świętego Mikołaja.
Zaciekawiona dziewczyna przeszła przez drzwi i znalazła się w niewielkiej komnacie. Pierwsze wrażenie ją zamurowało. Całe pomieszczenie wykonane było z czarnego marmuru, a na samym jego środku znajdował się okrągły, gładki piedestał z wgłębieniem przypominającym wulkaniczny krater. Najbardziej zdumiewającą rzeczą była jednak jego zawartość - wpół przezroczysta, migocząca ciecz o lekkim, srebrnym zabarwieniu, emitująca delikatną poświatę. Z boku piedestału wyryte były kaligraficzne litery układające się w napis "The littlest drop changes your life FOREVER"*.
- Myślisz, że to jest... - zaczęła dziewczyna, wlepiając zahipnotyzowany wzrok w tańczące na powierzchni cieszy drobne iskierki.
- To może być cokolwiek, nie ma co się nakręcać - przerwał jej Martin, marszcząc brwi i wykonując krok w kierunku piedestału.
Kiedy tylko jego stopa dotknęła posadzki dało się słyszeć szczęk żelaza i zaraz potem masywne kraty spadły z góry, ogradzając ich z każdej strony. Przerażona Hana rzuciła się do wyjścia, ale było za późno - od drzwi oddzielały ją czarne, metalowe pręty.
Z ust Benesa wyrwał się ostry wulgaryzm i zaczął za nie z całych sił szarpać, jednak złośliwe ogrodzenie nie chciało ustąpić. Szczeliny między kratami były zbyt wąskie, by mógł się przez nie przecisnąć nawet jako drobny zwierz. Kopnął w nie rozwścieczony, ale kiedy i to nie pomogło, sięgnął po różdżkę, próbując najróżniejszych zaklęć, jak przenikania, wytapiania, przecinania czy otwierania - okazały się bezskuteczne.
Hana tymczasem przeanalizowała sytuację - byli uwięzieni w prawdopodobnie najbardziej strzeżonej, a zarazem najbardziej oddalonej od innych istot żywych części szkoły, głęboko pod ziemią, do dyspozycji mając jedynie różdżki i pióro, które wymacała w kieszeni. A za kilka godzin czekał ją test z zielarstwa. Świetnie.
Upłynęło parę minut, kiedy tak siedzieli w zamknięciu, zanim usłyszeli ciche trzaśnięcie i kroki dobiegające z korytarza. Spojrzeli po sobie z nagłym przypływem nadziei i przywarli do krat od strony drzwi, nawołując o pomoc.
Nie musieli długo czekać, bo już po chwili drzwi stanęły otworem. Stał w nich średniej postury mężczyzna w podeszłym wieku, a wyglądał jakby od kilkunastu lat nie widział fryzjera. Jego włosy były przerzedzone, poplątane i przetłuszczone, a do tego poprószone lekką siwizną. Sporą część jego twarzy pokrywał nierówny, obleśny zarost. Kolejnym przykuwającym uwagę elementem jego wyglądu był strój - staromodna, elegancka szata, która wyglądała, jakby pochodziła sprzed kilku wieków. Ubranie było poplamione i poszarpane, ale wyglądało na bardzo kosztowne.
Dziewczyna odruchowo wykonała krok w tył i schowała się za bratem. Nieznajomy mężczyzna odchrząknął i wykrzywił twarz w grymasie na kształt uśmiechu.
- Witajcie - powiedział serdecznym, dystyngowanym tonem. - Wybaczcie mi mój stan, nie spodziewałem się gości. Możecie mi z łaski swojej przypomnieć, który mamy rok?
Oboje patrzyli na niego jak na obłąkanego. Czy był to niebezpieczny psychopata, którego zamknięto w odosobnieniu, czy zwykły odmieniec, który chował się przed problemami świata zewnętrznego?
- Dwa tysiące osiemnasty - niepewnie odpowiedział Martin.
- Ah, tak. Bardzo mi przykro, że muszę to mówić, ale od teraz stanowicie potencjalne zagrożenie i najlepiej by było, gdybym was wyeliminował - kontynuował, a jego twarz przybrała zatroskany wyraz. - Widzicie, to co się za wami znajduje, to magia o niezwykle potężnej sile i nikt nie powinien o niej wiedzieć.
Hana poczuła, jak zasycha jej w ustach. "Wyeliminował"?
- Nie miejcie mi tego za złe. Niekiedy poświęcenie jednostki jest konieczne pro publico bono**.
- Czy to Fontanna Życia? - wykrztusiła przez zaciśnięte gardło.
- Widzę, że wiesz więcej niż myślałem - odparł mężczyzna, uśmiechając się szerzej. - Zgadza się. A ja, jeśli jeszcze się nie domyśliliście, nazywam się Jakub Vraspir.
Dziewczyna rozdziawiła usta słysząc o tożsamości nieznajomego. Pamiętała, jak Martin o nim mówił - spisał recepturę na eliksir życia. Największy problem tkwił jednak w tym, że ów jegomość żył dwieście lat temu.
- Po waszych minach wnioskuję, że jednak nie o wszystkim macie pojęcie, pozwólcie więc, że wam wyjaśnię.
Mężczyzna za pomocą zaklęcia przywołał krzesło, na którym usiadł z ciężkim westchnieniem. Zacisnął powieki i przez kilka minut zdawać by się mogło, że zasnął - głowę przechyloną miał do tyłu, a jego ciało delikatnie podnosiło się i opadało w rytm równomiernych oddechów. Haną zaczęła targać senność. Usiadła na marmurowej posadzce bokiem do drzwi i oparła głowę o kraty. Spod przymkniętych powiek obserwowała Benesa, który niespokojnie chodził z kąta w kąt celi, starając się znaleźć wyjście z sytuacji.
- Swego czasu byłem wielkim naukowcem - rzekł nagle Vraspir, nie zmieniając swojej pozycji, na co pozostała dwójka podskoczyła. Jego głos nie był już dostojny, lecz zachrypnięty i zatrważający, wyczuwało się w nim zmęczenie. W końcu otworzył oczy i spojrzał gdzieś w przestrzeń. - Kilkanaście lat opracowywałem tę przeklętą recepturę. Kiedy mi się udało, wydawało mi się, że dokonałem wielkiego odkrycia. Myślałem, że udało mi się dokonać cudu. - Przechylił się do przodu, patrząc wprost na dziewczynę, a palcem wskazywał Fontannę. - Ale to nie jest cud, tylko przekleństwo, dzieło Belzebuba, zwyrodnienie przeciw ludzkości. - Jego głos robił się coraz donośniejszy z każdym kolejnym słowem, a twarz nabiegała krwią. Jego wzrok przestał być serdeczny i współczujący, stał się rozbiegany jak u szaleńca. - Wody tej Fontanny odpowiednio wykorzystane zapewniają wieczne życie. Powiedzcie, kto nie chciałby żyć wiecznie? Ludzie boją się śmierci, boją się końca. Ale śmierć jest nieodłącznym elementem życia, tak działa natura i zaburzenie tego porządku doprowadziłoby do katastrofy. Dlatego nikt nie może jej znaleźć. Nie wiem, jak udało się to waszej dwójce. Naprawdę bardzo mi z tego powodu przykro.
Mężczyzna wstał i sięgnął za pazuchę, by po chwili wyciągnąć stamtąd posrebrzaną różdżkę. Hanę oblał zimny pot. Czy to oznaczało ich koniec? Vraspir jednak ponownie rzucił zaklęcie przywoływania i po chwili przyleciały trzy porcelanowe filiżanki z ciemnobrunatną cieszą. Dziewczyna otrzymała jeden z nich, Benes drugi, ostatni trafił w ręce staruszka. Był to całkiem podejrzany gest jak na kogoś, kto za parę chwil miał ich zgładzić.
- Proszę, częstujcie się, to herbata. Świetnie rozgrzewa - powiedział i sam upił łyk, a jego ton znów był uprzejmy i dystyngowany. Dziewczyna spojrzała na Martina, który ledwie zauważalnie pokręcił głową, dając jej w ten sposób znak, by nie piła.
- Na szczęście nikt inny nie wiedział o moim przedsięwzięciu i nie chwaliłem się nim przedwcześnie - kontynuował. - Pierwszą próbkę podałem schwytanemu pająkowi bez nogi. Kończyna odrosła, ale kiedy spostrzegłem, że proces starzenia się został u niego wstrzymany, przeraziłem się. Nie to było moim celem. Sam wypiłem eliksir, aby strzec tego piekielnego ustrojstwa i nie dopuścić do katastrofy. Wokół Fontanny wybudowałem szkołę, zostając jej dyrektorem. Szczęśliwie nie wzbudziło to niczyich podejrzeń. Co jakiś czas wychodzę na powierzchnię, wcześniej zmieniając swój wizerunek i udając zastępcę, ale tylko w sytuacjach, kiedy mam pewność, że nikt się w międzyczasie nie zakradnie tutaj.
Vraspir westchnął i wydawało się, że jego opowieść dobiegła końca.
- Nie możesz po prostu jej zniszczyć? Albo postawić tabliczki ostrzegawczej? - zapytał rozdrażniony Benes.
- Nie-da-się - odrzekł mężczyzna, kładąc nacisk na każde słowo. - Próbowałem wszystkiego, ale to wciąż się odnawia. Wody Fontanny są nieskończone, tak jak nieskończone jest życie po ich wypiciu. To naprawdę poważne zagrożenie, zbyt poważne.
Przez jakiś czas siedzieli w milczeniu, wciąż rozpaczliwie szukając wyjścia, podczas gdy starzec kończył herbatę. Wyglądał, jakby się nad czymś głęboko zastanawiał.
Wtedy stało się coś niespodziewanego.
Rozległ się cichy świst, błysnęło czerwone światło i Vraspir padł nieprzytomny.




* "The littlest drop..." (ang.) - "Najmniejsza kropla zmieni twoje życie NA ZAWSZE"
** "Pro publico bono" (łac.) - "Dla dobra ogółu"
Komentarze
avatar
Prefix użytkownikagass90  dnia 11.11.2016 01:34
Przeczytałem rozdział i powiem szczerze, mam mieszane uczucia. Cała opowieść wydaje się trochę naiwna. Staruszek testował pewien eliksir na pająku(chciał, żeby odrosła mu kończyna), przez co nieumyślnie przyczynił się do zatrzymania u niego procesów starzenia. Facetem tak wstrząsnęło, że postanowił sam napić się eliksiru, zyskać życie wieczne, a następnie dopilnować, by nikt inny nie zbliżył się do fontanny ze specyfikiem. Przecież podana została dopiero PIERWSZA próbka, dlatego dziwię się, że gość bez żadnych dodatkowych testów, zdecydował się na coś tak ryzykownego. Ten eliksir równie dobrze mógłby go zabić.

" - Nie możesz po prostu jej zniszczyć? Albo postawić tabliczki ostrzegawczej? - zapytał rozdrażniony Benes."

Pomysł Benesa z tabliczką w formie przestrogi, delikatnie ujmując, niepoważny. Zaraz przyleciałaby horda sępów złakniona życia wiecznego.
Już nie wspominając, że Vraspir najpierw chce ich zabić, a następnie, ot tak, zwyczajnie, opowiada im historię swojego życia. Naprawdę podziwiam Hanę, bo ja w takiej sytuacji nawet nie myślałbym o odpoczynku.

"- Czekaj - powiedziała do Martina i z niemałym trudem zaczęła ściągać sweter, który dodawał jej przynajmniej dwa centymetry. - I nie patrz"

Coś mi tu nie pasuje. Piszesz, że bohaterowie przeciskają się bokiem przez bardzo wąskie szczeliny, mimo to Hana ma wystarczająco dużo miejsca, by ściągnąć sweter ;d

"Hana tymczasem przeanalizowała sytuację - byli uwięzieni w prawdopodobnie najbardziej strzeżonej, a zarazem najbardziej oddalonej od innych istot żywych części szkoły, głęboko pod ziemią, do dyspozycji mając jedynie różdżki i pióro, które wymacała w kieszeni. A za kilka godzin czekał ją test z zielarstwa. Świetnie."

W tej sytuacji test z zielarstwa chyba nie ma znaczenia, biorąc pod uwagę fakt, że w każdej chwili mogą zginąć.

"Podczas gdy Hana zakładała sweter, Martin ponownie stał się człowiekiem i podkradł do pierwszych z kolei drzwi."

Lepiej byłoby "podszedł". Domyślam się, że chciałaś uniknąć powtórzenia.

"Vraspir jednak ponownie rzucił zaklęcie przywoływania i po chwili przyleciały trzy porcelanowe filiżanki z ciemnobrunatną cieszą. Dziewczyna otrzymała jeden z nich, Benes drugi, ostatni trafił w ręce staruszka."

Nie "jeden", tylko "jedną".

Jeśli chodzi o czepianie się, to byłoby na tyle;) Większych błędów brak. Ogólnie styl masz całkiem dobry i lekko się czyta, ale nad samą treścią(logiczną) musisz troszkę popracować. Powodzenia w dalszym pisaniu:)
avatar
Prefix użytkownikaania919  dnia 11.11.2016 18:46
A mnie się podobało, dobrze się to czyta. Nie zwróciłam nawet uwagi na drobne błędy.
Pomysł z tabliczką trochę mnie rozbawił. Nie widzę w tym nic niewłaściwego, w końcu Benes był uwięziony więc w sytuacji stresowej mógł palnąć coś bez sensu.
Mi się ta seria podoba, masz naprawdę dobre pomysły, czekam na kolejny rozdział ;)
avatar
Prefix użytkownikaEmilyWright  dnia 13.11.2016 11:44
Praca ma jeden poważny minus, a mianowicie brak Daniela. I to chyba tyle z minusów.

Ale muszę teraz trochę podyskutować xD

Już nie wspominając, że Vraspir najpierw chce ich zabić, a następnie, ot tak, zwyczajnie, opowiada im historię swojego życia.


Bo skoro i tak ma ich zabić, to może im powiedzieć wszystko. Mam wrażenie, że jak człowiek żyje w takiej samotni przez ileś lat, to musi się do kogoś wygadać. A Hana i Martin mieli zaraz zginąć, więc o to, że wygadają nie musiał się martwić. Złoczyńcy w filmach i książkach zawsze tak robią :D

W tej sytuacji test z zielarstwa chyba nie ma znaczenia, biorąc pod uwagę fakt, że w każdej chwili mogą zginąć.


Myślisz, że trzynastoletnia dziewczynka też tak uważa? ;p

A jeśli chodzi o czepialstwo z mojej strony, to czepię się tego:

wtedy obaj będziemy tu uwięzieni.


Biorąc pod uwagę, że mówił o sobie i Hanie, powinno być "oboje" :D

Ale w ogóle rozdział trzyma poziom poprzednich, dalej masz bardzo fajny styl, są opisy, dialogi... Czyli cóż, czekam na następne i życzę weny Love
avatar
Prefix użytkownikagass90  dnia 13.11.2016 13:19
Do EmilyWright: O ile w pierwszej kwestii mogę się ugiąć i ewentualnie przyjąć Twoje twierdzenie, tak w drugim dalej będę się upierać, że nawet trzynastolatka w obliczu śmierci, nie miałaby czasu myśleć o teście z zielarstwa. Byłaby po prostu przerażona, a nie dość swawolnie analizowała sytuację, w której się znajduje.

Ten ostatni błąd też miałem wytknąć, ale po drodze wyleciał mi z głowy :)

Pozdrawiam.
avatar
Prefix użytkownikaPomyloony  dnia 13.11.2016 14:42
Na początek WSZYSTKIM bardzo serdecznie dziękuję za komentarze. Każda opinia jest dla mnie bardzo ważna, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że moje teksty to nie dzieła sztuki i nie są idealne, jednak dzięki waszym sugestiom na pewno każdy kolejny jest nieco lepszy od poprzedniego.

Emily Wright - Daniel pojawi się w następnym rozdziale. Wybacz, że w tym nie wystąpił, ale musiałam rozwinąć w końcu główny wątek, poszukiwanie Fontanny. Love

gass90 - Nie ze wszystkim zgadzam się w 100%, więc pozwól, że powiem co nieco na swoją obronę.

Przecież podana została dopiero PIERWSZA próbka, dlatego dziwię się, że gość bez żadnych dodatkowych testów, zdecydował się na coś tak ryzykownego. Ten eliksir równie dobrze mógłby go zabić.


Nikt nie powiedział, że jest to człowiek zdrowy psychicznie xD Nawet jego zachowanie podczas rozmowy wskazuje, że nie jest on zupełnie normalny. No ale trochę racji z pewnością masz, nie jest to rozwiązanie idealne.

Pomysł Benesa z tabliczką w formie przestrogi, delikatnie ujmując, niepoważny. Zaraz przyleciałaby horda sępów złakniona życia wiecznego.


Może Cię to nie przekona, ale ten pomysł wcale nie ma być poważny. Przez całą serię kreowałam tą postać jako posiadającą dość specyficzne poczucie humoru, potrafiącą niemal każdą sytuację opatrzyć jakimś ironicznym żartem.

"- Czekaj - powiedziała do Martina i z niemałym trudem zaczęła ściągać sweter, który dodawał jej przynajmniej dwa centymetry. - I nie patrz"


Tutaj masz rację, mogłam dodać, że się wycofała.

Jeszcze raz dziękuję za komentarze Love
avatar
Prefix użytkownikablad logiczny  dnia 21.11.2016 07:17
Przeczytałem i też mam mieszane uczucia, bo niby wszystko idzie konsekwentnie dalej, ale pomysł z "wiecznym dyrektorem" jest dość karkołomny. Mam nadzieję, że jakoś z tego wybrniesz i opowieść potoczy się dalej. Sam pomysł na ten niebezpieczny eliksir uważam za znakomity. Powodzenia.
avatar
Prefix użytkownikaSam Quest  dnia 14.07.2017 20:04
Nie wiem czemu wcześniej nie skomentowałam, ale po tym czasie postanowiłam sobie odświeżyć ten rozdział i dobrze zrobiłam :D

Zacznę od tego, że dwa fragmenty bardzo mnie rozbawiły, czyli ten o teście z zielarstwa (to serio było epickie, taka pierwsza, błaha myśl w obliczu zagrożenia xD ) i tekst z tabliczką. Znam osoby, które serio by to zaproponowały.

Co do historii dyrektora to na początku miałam takie, ej dlaczego nikt nie wie co on robi w tej szkole, a potem takie: aaaaaaaa... :D
To jak opowiadał story swojego lajf skojarzyło mi się z historiami Dundersztyca czy innego złoczyńcy, który musi najpierw wyjaśnić swój niecny plan i motywy :D

Chciałam jeszcze dodać, że bardzo lubię ten ff bo nawet jeśli bywa naiwny to jest wciagający, lubię Twoich bohaterów i jestem ciekawa co będzie dalej :D

Czekam na kolejny rozdział, ściskam Love
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 100% [2 głosy]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 0% [0 głosów]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Harrych świąt!
29.04.2026 10:56
Shanti Black, naprawdę mamy podobny staż? Wydawało mi się, że jesteś HPnetowo znacznie starsza ode mnie Wstydniś

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
27.04.2026 19:58
mi stuknie 12 w lipcu Duże oczy spędziłam tu trochę czasu i wspominam bardzo dobrze, tęsknię Wstydniś

Żywy worek treningowy
23.04.2026 13:24
ja będę miał w grudniu 10 :D

Specjalista ds. sprzedaży
23.04.2026 13:22
Przyszłam z insta, pogratulować xD
Także: Jadek masz jubileusz za rok xD

Harrych świąt!
22.04.2026 21:06
19 lat, czaicie??????

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix użytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix użytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.22