Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Przedstawiamy Wam dziewiętnasty już numer Proroka Niecodziennego, który tworzony był przez: Mikas...
>> Czytaj Więcej

Cztery wątki pominię...

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Artykuł jest tłumaczeniem tekstu zamieszczonego w serwisie MuggleNet.
>> Czytaj Więcej

Niepozorni bohaterow...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Livka

Lily Potter zmarła na długo przed tym, zanim zaczęliśmy swoją przygodę z Harrym, a jednak nie tru...
>> Czytaj Więcej

RECENZJA Fantastyczn...

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Recenzja filmu Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda.
>> Czytaj Więcej

Decyzje o życiu i śm...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Livka

Wielu z nas cierpi przy śmierci fikcyjnego bohatera, co najmniej jakby był to odległy znajomy. Po...
>> Czytaj Więcej

Czy jesteś prawdziwy...

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Sprawdź swoją wiedzę w teście.
>> Czytaj Więcej

Hogwart

Kategoria: Hogwart
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Hogwart to jedna z największych szkół Magii i Czarodziejstwa. Uczelnia kształcąca młodych czarodz...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ][ UROCZA JESTEŚ ]

Tytuł: [ UROCZA JESTEŚ ]
Seria: To tylko szlaban!
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

seria publikowana również na wattpadzie pod tą samą nazwą, konto: @poruta_
>> Czytaj Więcej

[NZ]Miasto jest peł...

Tytuł: Miasto jest pełne. 6. Las
Seria: Miasto jest pełne
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Jack i Emma udają się do miasteczka Pitmeddem, gdzie znajduje się jedna z osad starego plemienia....
>> Czytaj Więcej

[NZ][ CZEMU UCIEKAS...

Tytuł: [ CZEMU UCIEKASZ, WENDY? ]
Seria: To tylko szlaban!
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

seria publikowana również na wattpadzie pod tą samą nazwą, konto: @poruta_
>> Czytaj Więcej

[NZ]Zakazane praktyki

Tytuł: Zakazane praktyki
Seria: Dziewczyna z porcelany
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaAlette

Nie miał za grosz zaufania do polityków&#8230; a politykom, którzy kiedyś pracowali jako łowcy cz...
>> Czytaj Więcej

Sheila

Tytuł: Sheila
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

Ona też była jego przyjaciółką...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Pocałunek

Tytuł: Pocałunek
Seria: Huncwotckie rymy
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaNquus

Kolejny wiersz z serii ;)
>> Czytaj Więcej

[NZ]2. Kremowe piwo

Tytuł: 2. Kremowe piwo
Seria: Gdyby wszystko było takie proste
Gatunek: Miniaturka
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

(...)Upić się kremowym piwem! Osiągnięcie życia.(...)
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 38
Administratorzy online: 3
Aktualnie online: 3 osoby
Prefix użytkownikaRoksolana Delakur (Sklepikarz w Hogsmeade)
Prefix użytkownikaMikasa (Żywa legenda)
Prefix użytkownikaania919 (Pogromca Parchatego Trolla )
Łącznie na portalu jest
43,019 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 216
Było: 20.06.2018 14:06:28
Napisanych artykułów: 1,017
Dodanych newsów: 9,516
Zdjęć w galerii: 20,476
Tematów na forum: 3,473
Postów na forum: 310,552
Komentarzy do materiałów: 216,092
Rozdanych pochwał: 3,104
Wlepionych ostrzeżeń: 4,136
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 3875
uczniów: 3061
Hufflepuff
Punktów: 3703
uczniów: 2886
Ravenclaw
Punktów: 5656
uczniów: 3780
Slytherin
Punktów: 1476
uczniów: 3049

Ankieta
Jak podobał Ci się film "Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda"?

Był fantastyczny jak zwierzęta w tytule
33% [24 głosy]

Jestem usatysfakcjonowany. Poleciłbym ten film nawet mugolom
29% [21 głosów]

Liczyłem, że będę jarać się jak Hogwart w 1998 r., ale skończyło się na podpalonej szacie Snape'a - niby się zapaliło, ale kiełbaski by się na tym nie usmażyło
19% [14 głosy]

Dobrze mi się spało. Na Historii Magii zawsze się dobrze śpi
1% [1 głos]

Co to miało być? Zbrodnią Grindenwalda jest wyłudzanie pieniędzy za bilet na to COŚ
4% [3 głosy]

Nie zamierzam oglądać filmu w kinie; poczekam, aż film będzie dostępny na DVD
10% [7 głosów]

Fantastyczne Zwierzęta? Nie będę tego oglądać, to sztuczne podtrzymywanie przy życiu umierającego świata dla kilku galeonów. Czas odłączyć respirator
4% [3 głosy]

Ogółem głosów: 73
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 17.11.18

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
RavenclawRoksolana Delamar ostatnio widziano 17.12.2018 o godzinie 11:56 w Pokój Życzeń
GryffindorLiv O'Sullivan ostatnio widziano 17.12.2018 o godzinie 11:39 w Pokój Życzeń
RavenclawRoksolana Delamar ostatnio widziano 17.12.2018 o godzinie 11:30 w Pokój Życzeń
GryffindorLiv O'Sullivan ostatnio widziano 17.12.2018 o godzinie 11:18 w Ruchome schody
RavenclawRoksolana Delamar ostatnio widziano 17.12.2018 o godzinie 11:09 w Ruchome schody
GryffindorLiv O'Sullivan ostatnio widziano 17.12.2018 o godzinie 11:03 w Ruchome schody
[NZ] Tajemnice Hvezdon
Do domu Hany przybył tajemniczy nieznajomy. Dziewczyna nie ma pojęcia, że jest to początek zupełnie nowego życia..
Autor: Prefix użytkownikaLoony5
Ograniczenie wiekowe: b/o
Przeczytano 7016 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10].
Tajemnice Hvezdon 3
Rozwiązanie jednej zagadki skutkuje pojawieniem się kolejnych...
ptaszek.



Wciąż siedząc na łóżku, Hana usłyszała hałas, który brzmiał, jakby ktoś właśnie spadł ze schodów – nie dość głośny, żeby mógł obudzić człowieka, ale dość, by zwrócić na siebie uwagę nieśpiącego. Zerknęła na zegarek, który wisiał na przeciwległej ścianie. Wpół do trzeciej. Westchnęła i już miała zamiar z powrotem położyć się spać, gdy zobaczyła, że klamka od drzwi gwałtownie się poruszyła, a ktoś z drugiej strony zaczął rozpaczliwie szarpać. Oczywiście Hana zamykała drzwi na noc, więc próba wdarcia się do jej pokoju okazała się bezskuteczna. Jednak napastnik się nie poddawał. Zaczął walić w drzwi, najpierw z pięści, potem z buta. Przez moment serce blondyny zaczęło bić mocniej. Na plecy wstąpił jej zimny pot, a na rękach pojawiła się gęsia skórka.
”Opanuj się.” - skarciła się w duchu. Sięgnęła po różdżkę, którą w nocy trzymała w szparze między materacem a lewą stroną łóżka.
Na drżących nogach, powoli przesuwała się w stronę drzwi, a śliskie od potu palce zaciskała mocno wokół swojej różdżki.
Nie znalazła się jeszcze w połowie drogi, kiedy usłyszała głos Martina.
- Hana, otwórz! – brzmiał na tyle rozpaczliwie, że dziewczyna nie zastanawiała się już ani momentu, tylko poleciała otworzyć mu drzwi.
Stał i wpatrywał się w nią szafirowymi, przerażonymi oczami, a kropelki potu błyszczały na jego czole.
- Chodź szybko… I weź różdżkę - powiedział słabym, drżącym głosem i nie czekając na odpowiedź zniknął z pola widzenia. Szedł szybkim krokiem w stronę schodów na dół, nie oglądając się za siebie. Hana musiała za nim niemal biec, ze swoimi krótkimi nóżkami.
Kiedy już go dogoniła, wyszeptała w jego stronę nieco gniewnym tonem:
- Zależało ci, żeby postawić całą szkołę na nogi czy co?
- Nie... Tylko ciebie chciałem obudzić.
- Nie spałam. Nie musiałeś tak głośno walić. – Chciała jeszcze dodać ”przestraszyłeś mnie”, ale nie widziała większej potrzeby, by okazywać przed nim słabość tego rodzaju.
Skręcili w prawo, a następnie w lewo i znaleźli się u szczytu półokrągłych schodów. Kiedy Hana spojrzała na sam dół, serce znowu zaczęło jej mocniej bić. Oto i leżał tam profesor Knotek, w całej okazałości. Z tego co zdążyła się zorientować, był nieprzytomny.
Martin już się nad nim nachylał, najwyraźniej wcale nie zdziwiony tym widokiem.
- Później ci wszystko wytłumaczę, tylko proszę, podaj mi różdżkę. Na chwilę. Wyczyszczę mu pamięć.
Oszołomiona nastolatka musiała przez chwilę oswoić się z widokiem leżącego, zawsze tak przerażającego, teraz zupełnie niegroźnie wyglądającego nauczyciela historii magii.
Powoli, podtrzymując się złotej balustrady, zeszła ze schodów i stanęła naprzeciw Martina. Natychmiast przybrała surowy wyraz twarzy i skrzyżowała ręce na piersi, świdrując go wzrokiem.
- Nie ma mowy. Mów teraz, w przeciwnym razie obudzę całą szkołę.
Martin spojrzał na nią ze złością, chociaż pod przykrywką tego spojrzenia doskonale wyczuwała strach. On wiedział, że Hana nie żartuje. A ona wiedziała, że on o tym wie. To dawało jej pewną satysfakcję. Chociaż nie była pewna, czy to dobrze tak postępować względem brata.
Mężczyzna wyprostował się i wytarł mokre od potu czoło brzegiem rękawa. Nagle stał się zadziwiająco spokojny. Nawet jego spojrzenie było przez moment takie, jakie jeszcze pamiętała przed wakacjami – łagodne, przyjazne, tylko nieco bardziej zmęczone.
- Zepchnąłem go ze schodów. Naprawdę - resztę opowiem ci potem!
- Co?!
W tym momencie Knotek wydał z siebie zduszony jęk, przez co Martin i Hana na chwilę zamarli, patrząc na niego i oczekując. Benes przybliżył się do dziewczyny nieznacznie i wyszeptał: Schowaj się.
Rozejrzała się po holu, szukając odpowiedniego miejsca, aż jej wzrok zatrzymał się na wnęce z lewej strony korytarza – niedaleko klasy do transmutacji. Pobiegła tam na palcach i przywarła plecami do ściany. Dziura była na tyle duża, by jej drobne ciało mogło tam pozostać niezauważone.
Stała jeszcze parę sekund, starając się uspokoić oddech, gdy usłyszała suchy, lekko nieprzytomny głos profesora historii magii.
- Uh… – Chwila ciszy. – Ty… Ty szujo! – Teraz jego głos brzmiał tak, że Hanie w jednej chwili zrobiło się gorąco. Był krwiożerczy i donośny.
Słychać było ciężkie kroki Knotka, a zaraz potem zduszony jęk Martina i rzucenie ciała – najprawdopodobniej ludzkiego - o posadzkę. Dziewczyna powstrzymywała się całą siłą woli, żeby nie wyjrzeć zza ściany i nie zdradzić swojej obecności. Myślała gorączkowo, co zrobić. Knotek był nieprzewidywalny. Nie chciała długo czekać, bo mogło się skończyć niewesoło. Każdy centymetr jej ciała drżał z nerwów, jedna sekunda trwała wieczność.
Hana próbowała wymyślić, jaki mógłby być powód ich starcia. Racja – nie przepadali za sobą, nawet tego zbytnio nie ukrywali, jednak zawsze utrzymywali raczej chłodne stosunki, bez przejawów agresji. Teraz, z niewiadomych jej przyczyn, najzwyczajniej w świecie się tłukli.
Kolejne słowa Knotka były tak ciche, że dziewczyna musiała maksymalnie się skupić, żeby usłyszeć, co mówi.
- Spróbuj czegoś takiego jeszcze raz, a obiecuję ci, że wylecisz stąd na zbity pysk.
A potem po prostu odszedł. Martin nawet się nie odezwał, nie protestował, nie bronił się. Było to dziwne z jego strony - zawsze był pewny siebie, śmiały i zdecydowany – teraz natomiast przyjął wszystkie ciosy ze spokojem i pokorą.
Nagle Hana zdała sobie sprawę, że jego kroki zamiast cichnąć, były coraz głośniejsze. Zmierzał w jej kierunku. Maksymalnie przywarła do ściany, wstrzymując oddech i chowając się w osłonie nocy. Najpierw minął ją wielki cień, następnie on sam. Lekko kuśtykał.
Dopiero kiedy nauczyciel zniknął za rogiem, wyjrzała zza ściany i zobaczyła skulonego Benesa. Trzymał się za brzuch. Podeszła do niego i usiadła obok, tuląc do siebie kolana i dygocząc z zimna – wybiegła za bratem w samej piżamie, a posadzka była lodowata. Przez dłuższy moment milczeli w obawie, że Knotek wróci. W końcu Martin wstał i rzucił Dobranoc, tak chłodnym tonem, że Hana dostała ciarek i zrobiło się jej jeszcze zimniej.
- Czekaj – powiedziała zmęczonym głosem, ale on jej nie słuchał. Szybkim krokiem zmierzał w kierunku sypialni nauczycielskich – tym samym korytarzem, którym jeszcze przed chwilą szedł nauczyciel historii magii.
Dogoniła go i chwyciła za przegub, jednak wyszarpnął się jednym ruchem ręki.
- Wytłumacz mi to! – niemal krzyknęła w nagłym przypływie gniewu. Była na tyle głośna, że spokojnie ktoś mógł ją usłyszeć, ale nie dbała o to. Nie zasłużyła sobie na takie traktowanie. Czy on obwiniał ją o to, że pobił się z Knotkiem? – Zachowujesz się jak małe dziecko.
- Idź spać. Natychmiast – powiedział tym samym, chłodnym głosem, nawet na nią nie patrząc i ruszył dalej.
Hana zacisnęła pięści w bezsilnej złości. Miała niemałą ochotę walnąć go w tył głowy, jednak powstrzymała się. Nie pozwól, aby emocje nad tobą zapanowały… Jesteś od tego silniejsza - powtarzała sobie w duchu.
Stała tak jeszcze z pięć minut, ale potem przypomniała sobie, że jest środek nocy i nie wolno jej tu być. Tak więc, aby uniknąć dalszych nieprzyjemności, wróciła z powrotem do swojego pokoju. Tym razem zasnęła niemal natychmiast.


Następnego dnia Hana spała do południa. Ze względu na to, że była niedziela i nie miała lekcji, mogła sobie na to pozwolić. Natychmiast wróciło do niej ostatnie wydarzenie, uderzając z podwójną siłą. Była rozczarowana zachowaniem Martina, tym co zrobił i w jakiej atmosferze się rozstali. Nieustannie też zadawała sobie pytania: Co się wydarzyło? W jakim stanie był, że zepchnął Knotka ze schodów? Co w ogóle tam robili o tej godzinie?
Możliwe, że nigdy się nie dowie – a przynajmniej nie do czasu, aż Martin przestanie zachowywać się jak największy dureń świata.
Miała ochotę zostać pod kołdrą cały dzień i nie przejmować się niczym – zatonąć w cieple czarnej pościeli i błogim lenistwie… ale była głodna.
Wygramoliła się z łóżka i już po piętnastu minutach szła korytarzami w kierunku jadalni.
Byli tam jedynie pojedynczy uczniowie – większość korzystała z ostatnich chwil lata, siedząc w pobliskim lasku albo w ogrodzie z drugiej strony zamku.
Hana, pomimo niewdzięcznego zachowania brata, dalej chciała mu pomóc. Poszła więc do biblioteki w poszukiwaniu jakichś informacji. Pani Bilkova obrzuciła ją podejrzliwym spojrzeniem znad kolorowego czasopisma dla czarownic.
- Szukasz czegoś? – zapytała bardziej z powinności niż uprzejmości, wracając do lektury. Nastolatka, po chwili wahania, postanowiła zaryzykować i zapytać ją o Fontannę Życia.
- Tak. szukam informacji o Font… - przerwał jej głos Martina, a był to głos wyjątkowo poważny jak na niego.
- Przepraszam, czy ta uczennica może przyjść mi pomóc? Nie mam pamięci do imion… Hanka, tak? – Jego głowa wystawała zza jednego z regałów i uśmiechała się szeroko. Nauczyciel wyraził gestem, by podeszła do niego.
Z niemałym zdziwieniem, dziewczyna zawędrowała do jednego z ostatnich regałów.
- Poukładaj proszę te książki – powiedział na tyle głośno, by usłyszała to bibliotekarka, ale jego przenikliwe spojrzenie mówiło, że myśli już o czymś zupełnie innym. Przechodząc nachylił się nad nią i dodał, o wiele cichszym głosem: – Wyjdź za dwie minuty i idź prosto do lasu. Nie pytaj jej o nic. – Po czym odszedł.
Zgodnie z instrukcją posiedziała jeszcze dwie minuty, przeglądając okładki książek, po czym również wyszła. Pomyślała sobie, że ta scenka była raczej niepotrzebna, ponieważ panią Bilkovą tyle to wszystko obchodziło, co układ wydalniczy łosia.
Tak jak przypuszczała, na zewnątrz było pełno uczniów. Rozmawiali ze sobą beztrosko o minionych wakacjach, żartowali, śmiali się.
Benes - lis stał dokładnie w tym samym miejscu, co wczoraj, wpatrując się w nią dużymi, niebieskimi oczami i wymachując puszystym ogonem. Wędrowali przez las, mijając uczniów, który wybrali się na popołudniowy spacer. Zachowywali rozsądną odległość – Benes szedł zdecydowanie z przodu, Hana za nim. Po niecałych dziesięciu minutach lis zatrzymał się i rozejrzał dookoła siebie, a następnie przekształcił z powrotem w człowieka. Z pobliskich krzaków bzu wyciągnął niewielką, drewnianą drabinkę i za pomocą zaklęcia wydłużył ją nieco. Przeszedł jeszcze kilka kroków i oparł drabinę o potężny dąb – jego pień był cztery razy grubszy od zwykłego. Między gałęziami drzewa umiejscowiony był skromnie wyglądający ‘domek’ na drzewie – w istocie była to tylko platforma z desek, obudowana z trzech stron czymś, co prawdopodobnie miało być ścianami. Martin wspiął się po szczeblach na górę i przytrzymał drabinę, by ona zrobiła to samo.
Kiedy wszyscy znaleźli się bezpiecznie na górze, drabina została wciągnięta i ponownie pomniejszona.
Nauczyciel przyprowadzał ją tutaj zawsze, gdy musieli dłużej porozmawiać. Jak widać, to był właśnie taki moment. Hana usiadła w głębi domku, a on wcisnął się obok. Przez chwilę rozkoszowali się zapachem lasu, śpiewem ptaków i cichym szumem potoku, który płynął w dole.
- Chyba należy ci się małe wyjaśnienie, co nie? – Uśmiechnął się swoim starym, czarującym uśmiechem, jak gdyby wydarzenia z tej nocy zupełnie straciły na znaczeniu.
Hana nie odpowiedziała, jedynie spojrzała na niego ze złością – nie miała zamiaru tak łatwo o tym zapominać. Po chwili odwróciła głowę i wbiła wzrok w martwą deskę, jak gdyby była to rzecz fascynująca.
- Musimy zachować wzmożoną ostrożność… - zaczął Benes niepewnym tonem. – Zrozum, że ktoś mógł nas zobaczyć. A uwierz mi - nauczyciel z uczennicą sam na sam w środku nocy nie daje zbyt pozytywnych wyobrażeń. – W odpowiedzi otrzymał jedynie milczenie, dodał więc: – Nie gniewaj się.
Hana, nie odwracając głowy od niesamowicie atrakcyjnej deski, odezwała się:
- Co się wtedy wydarzyło?
- Dobrze – zaczął. – Wyobraź sobie, że ten czeski mędrzec, który spisał recepturę, to był Jakub Vraspir. I nie było to wcale tak dawno, bo niecałe 200 lat temu. Znalazłem jeszcze kilka istotnych informacji na jego temat, ale to potem ci…
- Czemu wcześniej mi o tym nie powiedziałeś? – Hana wcięła mu się w słowo, oburzona myślą, że zataił przed nią tak ważną informację.
- Nie powiedziałem ci o tym, ponieważ dopiero w nocy się o tym dowiedziałem! – Martin wyglądał na nieco zirytowanego nastawieniem siostry. – Byłem w bibliotece po godzinach. Powiedziałem, że muszę koniecznie znaleźć materiał na następną lekcję, uśmiechnąłem się ładnie do pani Bilkovej i pozwoliła mi zostać. Przekartkowałem pół biblioteki, aż w końcu znalazłem małą wzmiankę o autorze tego przepisu. Nie wiem czemu, ale postanowiłem sprawdzić, czy ten Jakub nie chodził przypadkiem do naszej szkoły. Oczywiście mi się to nie udało, ponieważ archiwum znajduje się w piwnicy, gdzie ja nie mam wstępu!
- Nauczycielom nie wolno tam wchodzić? – zainteresowała się dziewczyna.
- Eh… Jasne, że wolno… Ale Knotek ma fioła na punkcie zasad. Niejednokrotnie przyłapał mnie, jak podbieram coś z kuchni… Za którymś razem zgłosił to do dyrekcji, a pani Nowak nałożyła na mnie roczny zakaz wstępu. Oczywiście i tym razem tam był. Jak jakiś ninja normalnie… Wygonił mnie stamtąd, więc poszedłem usiąść na schodach. Polazł za mną, a potem wydarł mi z ręki różdżkę i wyrzucił ją przez otwarte okno! Wyobrażasz to sobie? Zupełnie niechcący go… tak trochę… zepchnąłem z tych schodów. Potem spanikowałem i pobiegłem po ciebie. Dalszy ciąg chyba znasz. – Martin westchnął i otarł twarz dłonią. Wyglądał, jakby opowiadanie tego wszystkiego było dla niego wielkim wysiłkiem.

Następne kilka godzin spędzili na zwyczajnej, luźnej rozmowie. Hana wkrótce całkiem zapomniała o złości.
Kiedy słońce zaczęło zachodzić, nadszedł czas, by znów wydłużyć drabinę i wrócić do szkoły. Tym razem to dziewczyna szła z przodu, a za nią dreptał lis. Na dworze zostały pojedyncze jednostki – niemal wszyscy byli teraz na kolacji, pochłaniając tyle jedzenia, na ile pozwalały im żołądki.
Przed wejściem do szkoły Martin odezwał się jeszcze raz:
- Mam nadzieję, że następnym razem pomożesz mi w dostaniu się do archiwum. – Minął ją i poszedł w stronę jadalni.


Komentarze
avatar
Prefix użytkownikafuerte  dnia 25.11.2015 13:18
Brakuje mi trochę większej refleksji bohaterki na temat tego, że Benes okazał się jej bratem. To znaczy rozumiem, że są w tym opowiadaniu trochę ważniejsze sprawy, jak ratowanie ojca i zdobywanie tajnych informacji, ale wydaje mi się, że taki proces myślowy powinien się pojawić. Hana i Martin są już zaprzyjaźnieni, ale mnie to nadal przywodzi na myśl jakąś nieodpowiednią relację, a trochę mniej rodzinne stosunki. Nawet, jeśli są bardzo zagmatwane.

A, no i jeszcze trochę mnie zdziwiło, że żaden z mijanych uczniów nie zwrócił uwagi na lisa ;p.

Ogólnie fajny rozdział, nie zmieniam zdania na temat tego, jak piszesz; czyta się lekko i z uśmiechem. Czekam na następną część. Powodzenia.
avatar
Prefix użytkownikaEmilyWright  dnia 30.12.2015 21:58
Wydaje mi się trochę dziwny brak reakcji Hany na relacje martina, ale nie przeszkadzało mi to zbytnio, po prostu mi trochę tego zabrakło. Bo on przekazuje jej, bądź co bądź, ważną informację o tym, co się wtedy wydarzyło, a potem od razu piszesz o luźnej, kilkugodzinnej rozmowie.

Ale poza tym rozdział jest bardzo dobry, podoba mi się twój styl pisania :D Mykam czytać następną część ;p
avatar
Prefix użytkownikaLoony5  dnia 31.12.2015 12:03
Okej, chyba muszę was przeprosić, że tak niejasno opisałam sytuację. W poprzednim rozdziale Hana wspomina swój pierwszy dzień w szkole, kiedy była w pierwszej klasie *retrospekcjaa~*
Po tym wspomnieniu od razu wraca do teraźniejszości, to znaczy do momentu, w którym rozpoczyna się drugi rok jej nauki w Hvezdon. Stąd nie ma żadnej reakcji na wieść, że ma nowego brata - od tego czasu minął już rok i zdążyła to przetrawić.
avatar
Sam Quest  dnia 17.04.2016 07:11
Mocno mnie zaskoczyła akcja z Knotkiem i serio nie kumam o co chodzi. Bo dla mnie to trochę dziwne, że nauczyciel słucha nauczyciela ze schodów, ten potem mówi 'spoko, ale jeszcze raz i pożałujesz' wtf? Dla mnie ta sytuacja była lekko nierealna. No ale lubię postać Knotka i jestem go ciekawa także idę komentować dalej xD
avatar
Prefix użytkownikablad logiczny  dnia 28.04.2016 10:17
Akcja zaczyna iść, w kierunku sensacji, a nawet kryminału :D. Na szczęście bez przesady, w końcu to jednak szkoła, a nie plac boju, gdzie na każdym kroku czai się śmiertelne zagrożenie. Mam nadzieję, że tak pozostanie, bo to czasy już po pokonaniu Voldemorta. Cieszę się z następnych części.
avatar
Prefix użytkownika-lavender-  dnia 08.05.2016 15:15
Dzięki, że wyjaśniłaś w komentarzu całą sytuację, bo zaczynałam się już trochę w tym gubić.
Nie powiem, akcja z Knotkiem mnie zszokowała, i jak Sam nie rozumiem na razie o co chodzi. Ja na miejscu Knotka poszłabym do dyrektora czy tam jego sekretarki, a nie odpuściła. To było trochę dziwne.
Cały czas nie mogę sobie przyswoić że Hana i Martin są przyrodnim rodzeństwem. Jakoś nie pasuje mi tu ich relacja, ale wreszcie jest więcej emocji. Teraz, jak czytałam tą część to aż czułam złość Hany po tym nocny zajściu. Zmykam teraz do następnych części :D
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Różowy Strażnik Teksasu
17.12.2018 12:00
Zaspiewal wicked game

Różowy Strażnik Teksasu
17.12.2018 11:59
Wioletta, taki fibski zespol, ktory sobie wymyslil, ze gra love metal xD

Funeral of hears np albo The sacrament, to chyba jedne z ich bardziej znanych, chociaz uwazam ze wokalista genialbie

Księżna Półkrwi
17.12.2018 11:59
Scarllet, no jest śliczna i utalentowana więc.. xD

Szef Biura Aurorów
17.12.2018 11:58
Wioletta, z rbd to chyba ona się wybiła najbardziej :D ja ją bardzo lubiłam w serialu

Księżna Półkrwi
17.12.2018 11:56
Scarllet, jest super!

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 57067 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 46851 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41382 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 37362 punktów.

5) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 33023 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 32533 punktów.

7) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 30866 punktów.

9) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 29553 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.12