Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Przedstawiamy Wam osiemnasty numer Proroka Niecodziennego, który tworzony był przez: Mikase, Kath...
>> Czytaj Więcej

Seamus Finnigan

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikaLivka

Seamus Finigan urodził się w 1980 roku, prawdopodobnie w miejscowości Kenmare, w hrabstwie Kerry ...
>> Czytaj Więcej

Mantykora

Kategoria: Stworzenia
Autor: Prefix użytkownikaania919

Artykuł przedstawia najważniejsze informacje na temat Mantykory - jednego z najniebezpieczniejszy...
>> Czytaj Więcej

Bill Weasley

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikakospirre

Najstarszy potomek Weasleyów, członek Zakonu Feniksa.
>> Czytaj Więcej

Miotły Harry'ego Pot...

Kategoria: Quidditch
Autor: Prefix użytkownikaErudieth

Garść informacji o miotłach, na których latał Harry Potter.
>> Czytaj Więcej

Gryfek

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikaania919

Artykuł zawiera najważniejsze informacje na temat Gryfka - jednego z goblinów
>> Czytaj Więcej

Luna Lovegood

Kategoria: Postacie
Autor: Prefix użytkownikakospirre

Prawdziwa przyjaciółka, uczennica Ravenclaw, urodzona marzycielka oraz artystka.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]To tylko trup

Tytuł: To tylko trup
Seria: Dziewczyna z porcelany
Gatunek: Kryminał
Autor: Prefix użytkownikaAlette

Chciał tylko zajrzeć do środka... zobaczyć, czego strzegła istota bez twarzy. Chwycił dłońmi kami...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdział III - 19
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy c...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdział III - 18
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy c...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdział III - 17
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy c...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdział III - 16
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy c...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdział III - 15
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy c...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdział III - 14
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Rok po Drugiej Wojnie Hermiona wpada na trop spisku w samym sercu Ministerstwa Magii. Spiskowcy c...
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 40
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
42,825 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 216
Było: 20.06.2018 14:06:28
Napisanych artykułów: 992
Dodanych newsów: 9,354
Zdjęć w galerii: 20,293
Tematów na forum: 3,391
Postów na forum: 307,749
Komentarzy do materiałów: 214,104
Rozdanych pochwał: 3,052
Wlepionych ostrzeżeń: 4,134
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 6322
uczniów: 3034
Hufflepuff
Punktów: 2269
uczniów: 2812
Ravenclaw
Punktów: 3223
uczniów: 3761
Slytherin
Punktów: 4957
uczniów: 2998

Ankieta
O NIE! Galeonów brak, a rodzice sypnąć monetą nie chcą! Musisz poszukać wakacyjnej pracy... Co wybierasz?

Miodowe Królestwo, chyba nie będą mi odciągać z pensji to, co podjem w godzinach pracy, prawda?
8% [12 głosy]

Gospodę pod świńskim Łbem - nareszcie nikt mi nie będzie smęcił, że mam posprzątać (kocham Cię mamo!)
6% [10 głosów]

Sklep Zonka - będę mieć dostęp do nowości zanim inni je poznają. Dowcipów, jakie będę robić w nowym roku szkolnym, nie powstydziliby się bliźniacy Weasley
4% [6 głosów]

Esy i Floresy - książki... Książki... KSIĄŻKI!!!
37% [57 głosów]

Bank Gringotta - gobliny to takie urocze stworzenia, a spędzanie przerw na stosie złotych monet to moje nowe hobby
6% [9 głosów]

Magiczne Dowcipy Weasleyów - muhahahaha nauczę się żartów od samych Mistrzów i może podwędzę trochę eliksiru miłosnego?
25% [38 głosów]

Magiczna Menażeria - kocham zwierzęta, szczególnie te magiczne. Ciekawe czy mają tam smoki!
15% [23 głosy]

Ogółem głosów: 155
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 18.07.18

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
GryffindorCole Hammerel Wayne ostatnio widziano 26.09.2018 o godzinie 01:59 w Wieża Gryffindoru
GryffindorLiv O'Sullivan ostatnio widziano 26.09.2018 o godzinie 01:46 w Wieża Gryffindoru
GryffindorCole Hammerel Wayne ostatnio widziano 26.09.2018 o godzinie 01:38 w Wieża Gryffindoru
GryffindorLiv O'Sullivan ostatnio widziano 26.09.2018 o godzinie 01:32 w Wieża Gryffindoru
GryffindorCole Hammerel Wayne ostatnio widziano 26.09.2018 o godzinie 01:25 w Wieża Gryffindoru
GryffindorCole Hammerel Wayne ostatnio widziano 26.09.2018 o godzinie 01:10 w VII piętro
[NZ] Tajemnice Hvezdon
Do domu Hany przybył tajemniczy nieznajomy. Dziewczyna nie ma pojęcia, że jest to początek zupełnie nowego życia..
Autor: Prefix użytkownikaLoony5
Ograniczenie wiekowe: b/o
Przeczytano 6585 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10].
Tajemnice Hvezdon 9
Czy przyjaźń pozostanie przyjaźnią?
ptaszek.


Rodzeństwo przylgnęło do krat, chcąc wybadać źródło zaklęcia i przede wszystkim - czy należało się go obawiać. Dopiero po jakimś czasie usłyszeli ciężkie kroki i zobaczyli zbliżający się cień postaci o sporych gabarytach.
Ich zdziwienie było nietuzinkowe, kiedy w polu widzenia pojawił się nauczyciel historii magii. W osłupieniu patrzyli, jak mija ich bez słowa i podąża dalej korytarzem.
- Ej! - zawołał za nim Benes.
Nie zwróciło to jednak jego uwagi i wkrótce mężczyzna ponownie znalazł się poza zasięgiem ich wzroku. Czekali z nadzieją, że Knotek nie miał zamiaru ich tutaj zostawiać.
Po jakimś czasie ogrodzenie nagle zaczęło się przesuwać, skupiając w jednym punkcie, aż - w nieodgadniony sposób - zwinęło się w ciasną rolkę i całkowicie zniknęło. Hana wypadła z komnaty i wzrokiem zaczęła szukać ich wybawcy. Nauczyciel wychodził właśnie z pokoju po drugiej stronie korytarza. Podbiegła do niego i targnięta nagłym impulsem rzuciła mu się na szyję, a spod jej powiek wydarło się kilka łez. Jednocześnie starała się sama sobie odpowiedzieć na nurtujące ją pytania: skąd wiedział, jak ich uwolnić? Jakim sposobem przecisnął się przez tę wąską szparę w ścianie? Jak się tutaj w ogóle znalazł?
- Nie czas na to, dziewczyno - odpowiedział wyraźnie rozdrażniony jej reakcją Knotek i chwycił ją za ramiona, delikatnie od siebie odsuwając, po czym warknął - Zabierajcie się stąd, ale już.
Hana postanowiła wysłuchać rady nauczyciela i wraz z Benesem wycofała się do szczeliny w ścianie, by po chwili po raz kolejny - wciągając powietrze - zacząć przeciskać się na drugą stronę.
Kiedy przestrzeń pomiędzy dwoma ścianami była na tyle duża, by mogła swobodnie się poruszać, Hana przyspieszyła i nie zwolniła kroku, aż nie znalazła się przed murem, za którym znajdowała się znana jej część podziemi. Martin wypowiedział odpowiednie zaklęcie i już po chwili oboje znajdowali się po drugiej stronie. Kiedy tylko ściana powróciła na swoje miejsce dziewczyna poczuła, jak adrenalina gwałtownie spada, a zastępuje ją nagły przypływ świadomości. Dopiero wtedy uświadomiła sobie, że była krok od śmierci, a także, że to wszystko - ta szkoła, te korytarze, barowe stołki w sali od eliksirów, pokoje z ciepłymi prysznicami, a może także i ludzie - to wszystko była jedna wielka ściema. Pytań bez odpowiedzi było co najmniej milion, a nad wszystkimi górowało jedno - czy ktoś jeszcze miał jakąkolwiek świadomość, czym tak naprawdę jest to miejsce i jakie niebezpieczeństwa ono ukrywa? A może wszyscy byli kukiełkami w rękach Vraspira? Jeśli tak, ona też nią była.
Poczuła, jak przechodzi przez nią dreszcz. Spojrzała na Benesa. Patrzył gdzieś w przestrzeń z martwym wyrazem twarzy. Wiedziała, o czym myślał. Do tej pory groził jej jedynie szlaban, w najgorszym wypadku wydalenie ze szkoły. Tej nocy stanęła przed realnym zagrożeniem, a on się o to obwiniał. Chciała coś powiedzieć, zapewnić go, że to była jej decyzja, ale ściana ponownie się rozsunęła i dołączył do nich Knotek. Przez krótką chwilę stał przed nimi w pozie wybawiciela, gotowego do składania przed nim hołdów, lecz gdy spostrzegł, że żadne z nich nie rzuca się przed nim na kolana, obrzucił ich niechętnym spojrzeniem i powiedział:
- Jeśli macie trochę rozumu to będziecie się trzymać od tego miejsca z daleka - po czym odszedł, jak gdyby zostawienie ich bez jakichkolwiek wyjaśnień nie było niczym okrutnym.
Zachowanie nauczyciela do tego stopnia zszokowało Hanę, że w pierwszej chwili nie była w stanie ruszyć się z miejsca, ale jeszcze zanim zniknął za zakrętem powróciła - przynajmniej częściowa - trzeźwość umysłu.
- Panie profesorze! - zawołała za nim i pospiesznie go dogoniła. Knotek spojrzał na nią, wyraźnie zirytowany. - Czy mógłby to pan jakoś wyjaśnić? - Jej głos był drżący i słaby, ciężko jej było udawać opanowanie. Zmarszczył brwi i przyglądał się jej przez chwilę, tym razem jego twarz wyrażała znudzenie.
- Zostawcie to miejsce w spokoju. Vraspir to psychol, ale w jednym się z nim zgadzam - ta mikstura jest niebezpieczna. - Zrobił krótką przerwę, po czym dodał - I musisz wiedzieć, że nie tylko twój brat posiada moce animagiczne. - "Jej brat"? Nie zdążyła się zastanowić, skąd miał takie informacje, bo kiedy to powiedział wydawać by się mogło, że zniknął. Ale tak się nie stało. Dziewczyna wzdrygnęła się, zobaczywszy włochatego pająka wielkości ludzkiej pięści, znikającego w szparze między drzwiami.

Tej nocy Hana nie spała dużo. Powoli przyswajała kolejne informacje, których było zbyt wiele jak dla czternastoletniej dziewczyny. Począwszy od listu od ojca, który nie odzywał się przez lata, przez chłopaka, który złamał jej serce i dwustuletniego psychola, który chciał ją zabić, aż do nauczyciela, który okazał się być zupełnie kimś innym.
Głowa bolała ją od zmęczenia i natłoku myśli. Wierciła się z boku na bok, próbując poskładać to wszystko w jakkolwiek logiczną całość. W jej głowie zarysowało się kilka koncepcji, przy czym jedna zdawała się być najbardziej wpasowana w tę całą historię.
W trakcie swojej opowieści Vraspir wspomniał, że podczas eksperymentu uleczył pająka. Nie bez przyczyny Knotek zdradził, że jest animagiem i nie bez przyczyny wiedział, jak ich uratować. Musiał zauważyć, że interesują się tym miejscem i tym baczniej ich obserwował. Na pewno nie byli pierwszymi, których wyciągał z podobnych opałów.

Nagle znalazła się na dużej polanie. Brzęczenie owadów i kwiecisty zapach unoszący się w powietrzu sugerowały, że jest pora wiosenna. W oddali zauważyła staw. Na jego brzegu stała postać, drobna sylwetka wyglądała na kobiecą. Wykonała kilka kroków w jej kierunku i zaczynała dostrzegać ją wyraźniej. Miała długie, ciemne włosy, odziana była w białą, zwiewną sukienkę, a do nogi przykutą miała stalową kulę. Przyspieszyła tempa, zaniepokojona, ale gdy wykonała kolejny krok zdała sobie sprawę, że to co ma pod stopami to nie trawa i kwiaty, ale ostre kamienie. Krzyknęła w wyrazie bólu, kiedy jeden z nich przebił jej skórę. Kobieta stojąca na brzegu gwałtownie odwróciła się w jej stronę. Jej twarz wykrzywił wyraz przerażenia, lecz po chwili złagodniała. Była piękna. Pomachała, aby Hana podeszła bliżej. Dziewczyna wykonała kolejne kroki, starając się stawać na kamieniach skierowanych gładszą stroną do góry. Kiedy znajdowała się na tyle blisko, że mogła usłyszeć każde jej najcichsze słowo kobieta odezwała się.
- Nie mogę się tego pozbyć. - Wskazała na kulę znajdującą się u jej nogi. Cały czas wpatrywała się w głębię stawu. - Klucz znajduje się na dnie.
Hana spojrzała na wodę, która, chociaż miała ciemny kolor, była czysta i przejrzysta. Na jej dnie dało się dostrzec wiele srebrnych punktów, przypominających gwiazdy na niebie. Przeniosła wzrok na piękną kobietę i zauważyła, że po jej policzkach cienką strużką spływały łzy. Niczym drobne perełki uderzały o taflę stawu, a każda kolejna powodowała, że poziom wody coraz bardziej się podnosił. Kap, kap.
- Wraz z upływem czasu gaśnie nadzieja - odezwała się ponownie. - Za długo czekałam.
Wykrzywiła twarz w wyrazie bezradności. Jej płacz stawał się gęstszy, a woda coraz bardziej wzburzona. Hana patrzyła na to wszystko nie wiedząc, co zrobić. Była pewna, że staw był na tyle głęboki, że nie udałoby się jej nawet dotrzeć na dno, chociaż pływała całkiem nieźle. A nawet, gdyby było to możliwe, kluczy były całe dziesiątki. Zaczęła się obmacywać w poszukiwaniu różdżki, ale - rzecz jasna - zostawiła ją pod poduszką.
"Wait.
To jest sen, prawda?" - oświeciło Hanę, gdy przypomniała sobie, że ciągle leży w łóżku. - "No jasne. Wystarczy, że zanurkuję i się obudzę."
Nie myśląc więcej zamknęła oczy i wskoczyła do wody. Poczuła tysiące lodowatych ukłuć, chłód przenikał przez całe jej ciało. Minęła chwila, ale nie obudziła się. Zdała sobie za to sprawę, że bez trudu mogła oddychać. Powoli zmierzała w kierunku dna, aż zaczęła opadać z sił. Woda stawiała coraz większy opór, a dno zdawało się być coraz bardziej odległe. W pewnym momencie zaczęło brakować jej powietrza. Po chwili zmagań przestała machać rękami i poczuła, że siła wyporu pcha ją ku górze. Zanim jednak dotarła na powierzchnię, zamknęła oczy.

Ponownie otworzyła je dopiero po kilku godzinach, leżąc już na swoim łóżku. Spod przymkniętych powiek dostrzegła, że promienie słoneczne nieśmiało zerkały poprzez deszczowe chmury.
Chwilę jeszcze rozmyślała o swoim śnie. Jej podświadomość próbowała jej coś zakomunikować. Dla niej jasne było, co. Kilka miesięcy poszukiwań okazało się być zbędne. Nie posiadała żadnej alternatywy. Znalezienie rozwiązania w tej sytuacji wydawało się być coraz mniej realne. Dość często w ten sposób analizowała swoje sny. Czasem mogła dowiedzieć się na swój temat całkiem ciekawych rzeczy.

***


Kolejne dni przebiegły niemal normalnie. Hana usilnie starała się nie myśleć o wszystkim, co przeżyła i czego się dowiedziała, nie rozmawiała również z Danielem (miała okazję przekonać się o prawdziwości stwierdzenia, że niewiedza bywa błogosławieństwem). Szczególnie, że zbliżał się 11 listopada - dzień jej urodzin.
W niedzielny poranek obudziło ją lekkie trzaśnięcie drzwiami. Wyczuła, że ktoś jest w jej pokoju, jednak nie otworzyła oczu. Miała wielką ochotę zapaść w sen na jeszcze parę godzin. Przez moment prowadziła wewnętrzną bitwę czy należało skonfrontować się z gościem, czy też udawać sen. Ta druga opcja wydała się jej zdecydowanie bardziej wygodna.
Dźwięk kroków sugerował, że intruz zbliżał się do jej łóżka. Starała się leżeć jak najbardziej spokojnie, jednak...
- AAAA! - zawyła, kiedy poczuła, jak strumień zimnej wody spływa jej na twarz i poduszkę. Poderwała się z miejsca i ujrzała wyszczerzonego od ucha do ucha Martina trzymającego pusty dzbanek. Znowu woda. Cudownie.
- Ugh! Co ty.. DUREŃ! - krzyknęła, brzegiem kołdry wycierając ociekającą twarz. - Mam wodę w uchu.
- Wszystkiego najlepszego! - odpowiedział brat, szczerze zadowolony ze swojego wyczynu, a na jej gniewne spojrzenie wzruszył ramionami. - Nie pozostawiłaś mi wyboru. Chciałem się tylko napić, ale grzechem było by nie wykorzystanie takiej okazji.
- Jakoś ci nie wierzę - wymamrotała i leniwym krokiem skierowała się w stronę łazienki.
Pospiesznie się wysuszyła, a potem ubrała tiulową spódniczkę przed kolano i czarny top. Oczy podkreśliła czarną kredką, a usta pociągnęła błyszczykiem. Zwykle nie dbała do tego stopnia o swój wygląd, ale wyjątkowa okazja wymagała wyjątkowej aparycji.
Martin czekał na nią oparty o krzesło. Musiał zauważyć jej starania, bo kącik ust skierował ku górze, a w jego oczach dało się dostrzec błysk, który niewątpliwie wyrażał podziw.
- Dobra dzieciaku, gotowa na niespodziankę?
Hana pokiwała głową i po chwili opuścili pokój. Po zejściu do holu minęli jadalnię i skierowali się w stronę drzwi wejściowych. Z tego, co zdążyła się zorientować, było jeszcze bardzo wcześnie, dlatego korytarze lśniły pustkami. Po wyjściu na dwór natychmiast uderzyło ją zimne, listopadowe powietrze - wilgotne i rzeźkie, ze względu na ostatnie opady deszczu - które szybko ją rozbudziło. W półmroku, który o tej porze panował, ledwie udawało jej się dostrzegać poszczególne stopnie marmurowych schodów. Po chwili Martin wprowadził ją między drzewa i w milczeniu wędrowali przez ciemny las przez kolejne dziesięć minut. Hana przysłuchiwała się świergotom pojedynczych ptaków, które wydały jej się piękną pieśnią skomponowaną specjalnie dla niej.
Nie zdziwiła się specjalnie, kiedy Benes zatrzymał się przy wielkim dębie, który o tej porze był już niemal zupełnie nagi, i zaczął grzebać w krzakach bzu, z których po chwili wyciągnął pomniejszoną za sprawą czarów drabinę. Po jej powiększeniu kolejno wspięli się po niej do ich miejsca spotkań, jakim był domek na drzewie - Martin pierwszy, dziewczyna za nim.
Będąc już na platformie z bukowych desek Hana usiadła, opierając się o jedną z bocznych ścian i przymknęła oczy, wdychając woń mokrego drewna i gnijących liści. Martin usiadł tuż obok - tak, że ich ramiona się stykały - i sięgnął do zewnętrznej kieszeni płaszcza. Dziewczyna zerknęła z zaciekawieniem, wciąż myśląc o niespodziance, o której wspomniał brat. Po chwili zobaczyła fragment czegoś fiołkowego i puchatego, co po jeszcze dłuższej chwili okazało się być... kocykiem. Bez słowa przykrył nim ich oboje i przeciągnął się z błogim wyrazem na twarzy.
- Wiesz - zaczął po jeszcze chwili milczenia - często tu przychodziłem z moimi kumplami za czasów nauki. - Hana wytężyła słuch, jako, że niewiele wiedziała o młodszych latach swojego brata. - Raz Piwek, który był największy z nas, zaczął się kłócić z Maxem o pewną panienkę. Nie pamiętam dokładnie o co akurat szło, ale podczas jednej ze sprzeczek cisnął w niego zaklęciem rażącym. - Martin, zaśmiewając się pod nosem, gestem wskazał przeciwległą ścianę, na której w jednym miejscu widoczne było zwęglenie. - Na szczęście spudłował, trafił w tamtą deskę.
- No nieźle. To była jakaś wyjątkowa dziewczyna?
- Oj tak. Była od nas dwa lata starsza, ale to nie przeszkadzało nikomu w marzeniach. Żebyś widziała, jak ona się ruszała... - Martin westchnął, rozanielony, drapiąc się po szorstkim policzku. Po chwili otrząsnął się z rozmyślań i uśmiechnął tajemniczo. - Powiem ci w sekrecie, że nawet ją znasz.
- Serio? Nie wydaje mi się, żebym mogła znać twoich znajomych.
- To nie ulega wątpliwości.
- Koło ratunkowe?
- Widujesz ją praktycznie codziennie.
- Hm - mruknęła dziewczyna, zaskoczona tego typu informacją. Do grupy ludzi, których widywała codziennie należeli przede wszystkim uczniowie oraz nauczyciele. Uczniów z góry należało wykluczyć, bowiem najstarsi z nich byli cztery lata młodsi od jej brata. Za to najmłodszą nauczycielką była... - Pani Lipenska?
- Bardzo dobrze, Watsonie - zaśmiał się Martin. - Nikt nie był w stanie ulec jej wdziękom. Musisz przyznać, że na starość również dobrze się trzyma.
Oboje wybuchnęli śmiechem, a kiedy w końcu przestali się śmiać Martin zaczął opowiadać kolejne zabwne czy zaskakujące historie z czasów szkolnych. Jak się okazało, wychodzenie z pokoju po zmroku również wtedy było dla niego taką samą normą jak poranna kawa. W bardzo wielu historiach - co zauważyła Hana - głównym bohaterem był profesor Knotek, który za sprawą Benesa i jego przyjaciół doznawał różnych nieprzyjemności. W sporej mierze wyjaśniało to niechęć nauczyciela historii do jej brata.
- Podczas jednej z lekcji historii magii, kiedy Knotek prowadził wykład o drugiej wojnie, wparowaliśmy do klasy przebrani za śmierciożerców. Wyobraź sobie jego minę! Nie rozumiem tylko, czemu zawieszono nas na cały miesiąc. - Martin wydał z siebie kpiące prychnięcie, jak gdyby był to niewinny żart w skali pierdzącej poduszki.
Pierwsze promienie słoneczne przedzierały się przez konary drzew, ogrzewając powierzchnię świata. Hana, która nie jadła śniadania, zaczynała odczuwać głód - jak się jednak okazało, Martin był na tę okoliczność przygotowany.
- Bebeczkę? - zapytał, wyciągając z drugiej kieszeni płaszcza pudełko pełne różnobarwnych muffinek.
Hana wybrała zieloną, ozdobioną drobnymi, cukrowymi stokrotkami. Wraz z kolejnymi kęsami wypiek zmieniał smak, a smakował wszystkim, co kojarzy się z zielenią - limonką, miętą, ogórkiem, brokułem, a nawet świętami.
- Koniecznie spróbuj tej różowej - zachęcił ją Martin, a sam sięgnął po pomarańczową.
Zgodnie z zaleceniem brata wzięła bladoróżową babeczkę z perłowym lukrem i czerwoną posypką. Kolejne smaki zaczęły igrać z jej podniebieniem - po kolei wyczuwała grejpfrut, malinę, rzodkiewkę, smak przypominający różany, a także... metal? Skrzywiła się, kiedy wyczuła pod zębami coś twardego i metalowego - coś, co niewątpliwie nie było babeczką. Z niemałym zaskoczeniem stwierdziła, że w wypieku ukryte było coś srebrnego i błyszczącego. Spojrzała na brata, który patrzył na nią z szerokim uśmiechem, ale jak widać nie zamierzał tłumaczyć się z dość nietypowego dodatku do muffinek. Kiedy wydobyła całość tajemniczego kawałka metalu, okazało się, że był to bardzo ozdobny, srebrny kluczyk o oryginalnych kształtach.
- Huh? Czy to ma być jakiś zamach na moje zdrowie, czy o co chodzi?
- Raczej nie, ale to też będę musiał przemyśleć - odpowiedział Martin, udając zadumę. Po chwili roześmiał się i przytulił do siebie dziewczynę. - To jest twój prezent urodzinowy! Tylko nie pytaj mnie, do czego on służy, bo i tak ci nie powiem. Sama będziesz musiała do tego dojść.

Kilka godzin później Hana siedziała w jadalni na obiedzie. Oczywiście nie miała zamiaru wysłuchać prośby brata i na wszelkie sposoby próbowała wydobyć z niego jakąkolwiek informację na temat tajemniczego prezentu urodzinowego. Nie dostała żadnej wskazówki i nie miała pojęcia, od czego mogłaby zacząć, a ciekawość się w niej wzbierała. Aby mieć klucz zawsze przy sobie - i go nie zgubić - przywiązała go do łańcuszka i zawiesiła sobie na szyi, chowając pod ubraniem.
Piętnastolatka była już w połowie posiłku, kiedy do stolika dosiadł się Daniel. Przez cały tydzień jedli wspólnie - z początku chłopak próbował zagaić rozmowę, ale słysząc lakoniczne odpowiedzi ze strony Hany najzwyczajniej sobie odpuścił i cała ich relacja opierała się na zwykłych grzecznościach. Prawdopodobnie postanowił "przeczekać burzę" i zacząć rozmowę, kiedy Hana przestanie patrzeć na niego spode łba. Akurat tego dnia dziewczyna po raz pierwszy od tygodnia miała znośny humor, dlatego też postanowiła dać mu tę możliwość.
- Siemka - zaczęła zwyczajnie, obdarzając go delikatnym uśmiechem, jak gdyby udzielała mu w ten sposób pozwolenia na rozmowę z nią.
- Cześć - odpowiedział Daniel, a jego ton wyrażał tyle samo zakłopotania ile radości.
- Jak wrażenia po "Evelynn Stone"? - postanowiła zapytać o ostatnio czytaną przez niego książkę - idealny temat na przełamanie pierwszych lodów.
- Zaskoczyło mnie zakończenie, dość... pouczające - powiedział z uśmiechem, nakładając na swój talerz porządną porcję frytek.
- Prawda? Taki nagły zwrot akcji. A z którą z postaci najbardziej się utożsamiasz?
- Chyba z Maxem - odrzekł po chwili zastanowienia. - Był bardzo skryty, no i znał się na eliksirach. A ty?
- Ja z Aren. Zawsze potrafiła przewidzieć sytuację i zachować rozsądek.
- Aren? - zapytał Daniel z niedowierzaniem. - To była straszna jędza, w ogóle do niej nie pasujesz.
- A Max to był sztywniak! - zripostowała Hana ze śmiechem.

Powieść okazała się być tematem idealnym - znów rozmawiali z dawnym zapałem i żartowali, a Hana niemal zapomniała o niedawnym wydarzeniu, którego była świadkiem. Nie miała prawa dłużej się o to gniewać - w końcu była dla Daniela przyjaciółką i nie powinna nic do niego czuć. Nie powinna, a jednak tym, o czym przez ostatni tydzień najwięcej myślała nie były żadne testy, nie była odkryta tajemnica szkoły, nie był to nawet ojciec. Przez ostatni tydzień najwięcej miejsca w jej głowie zajmował jeden obraz - widok Veroniki przyklejonej do jej najlepszego przyjaciela. Czy było to jakkolwiek logiczne? Nie. Niosło to ze sobą ból i łzy, ale w momencie, kiedy się do niej uśmiechał, nie zamieniłaby tego uczucia na jakąkolwiek logikę.
Po jakimś czasie wylądowali w pokoju Hany, a rozmowa zeszła na ostatnie dni szkoły. Siedzieli swobodnie na łóżku, zajadając się fasolkami Bertiego Botta, co przysparzało im wiele śmiechu - szczególnie, kiedy Daniel wylosował smak mokrego psa - i licytując się jakie sprawdziany czekają ich w przyszłym tygodniu. W końcu Daniel poruszył temat, którego dziewczyna od kilku dni starała się uniknąć.
- Posłuchaj... - zaczął z zakłopotaniem, a na jego twarzy zagościły delikatne rumieńce. - Przez ostatni tydzień miałem wrażenie, że mnie unikasz. To przez ten list, który wtedy dostałaś? Od tamtej pory właściwie nie rozmawialiśmy.
Hana poczuła, jak serce podskakuje jej do gardła. Wiedziała, że wyznanie prawdy mogłoby wiązać się ze znacznymi komplikacjami, a nie chciała psuć tego, co było dobre. Odetchnęła głęboko i zdobyła się na najbardziej neutralną odpowiedź, jaką była w stanie wymyślić.
- Chcesz może coś do picia?
- W sumie to tak, dzięki.
Zadowolona, że udało jej się odwlec trudną rozmowę o chociaż kilkanaście sekund, wstała i sięgnęła dzbanek z sokiem malinowym, który stał na biurku obok dwóch szklanek, a następnie nalała go do jednej z nich i podała Danielowi. Po tym nastała krótka cisza, której żadne z nich nie chciało przerywać. Hana miała na celu jak najdłuższe uniknięcie niezręcznego momentu, a Daniel - rzecz jasna - nie chciał na nią naciskać.
- Wiesz, że możesz mi powiedzieć o wszystkim. - Chłopak postanowił przerwać narastającą ciszę. - Od tego są przyjaciele, żeby słuchać.
- To nie przez ten list. A jeśli tak, to w niewielkim procencie - wydusiła z siebie po chwili, czując coraz większy ucisk w żołądku.
- To... co się stało? Znowu problemy z Lukasem?
- Nie, nic z tych rzeczy - zaprzeczyła gwałtownie. Ponownie głęboko odetchnęła i postanowiła zdobyć się na prawdę. - Przypadkiem zobaczyłam cię z Veroniką w jednoznacznej sytuacji i, w pewnym sensie, mnie to zabolało. - Zastanowiła się przez sekundę, po czym dodała - To znaczy fakt, że mi o tym nie powiedziałeś.
Daniel zmarszczył brwi. Przez moment sprawiał wrażenie, jakby zastanawiał się głęboko, o co w ogóle chodzi. W końcu palnął się w czoło, śmiejąc pod nosem.
- Faktycznie, tego samego dnia, kiedy dostałaś list miało miejsce pewne zdarzenie. W sumie cała historia nie jest jakaś skomplikowana. Od początku roku szkolnego pomagam Veronice w eliksirach, bo ma z nimi problem. Właśnie tego dnia dostała PO z ostatniego sprawdzianu i chciała mi podziękować. Tyle - wyrzucił z siebie, kładąc szczególny nacisk na ostatnie słowo. - Nie łączy nas nic więcej. Dobrze mi się z nią rozmawia, jest atrakcyjna, ale nie szukam dziewczyny.
Hana miała mieszane uczucia. Z jednej strony doznała pewnej ulgi wiedząc, że nie łączy go nic większego z Veroniką, ale jednocześnie poczuła zawód na myśl, że pozwolił się pocałować ze względu na atrakcyjność dziewczyny. O Hanie nigdy by tak nie powiedział - była dla niego "kumplem". Ostatnie słowa Daniela zupełnie wybiły ją z rytmu. Dotknięta nagłym impulsem rzuciła bezmyślnie:
- Więc szukasz... chłopaka?
Szatyn, który chwilę wcześniej wziął do ust łyk napoju, zakrztusił się, słysząc tego typu sugestię. Kiedy po chwili doszedł do siebie spojrzał na nią, śmiejąc się nerwowo.
- Tego jeszcze nie słyszałem. Nie, nie! Nie szukam dziewczyny, bo to zawsze wiąże się z komplikacjami. O wiele lepiej jest się przyjaźnić. Dlatego właśnie zawsze cię ceniłem.
Uśmiechnął się szeroko i wymierzył jej kuksańca. Roześmiała się i szturchnęła go w ramię, maskując rozczarowanie. Od tej pory było dla niej jasne, że Daniel traktował ją jak kumpla. A każdy dobrze wie, że nie ma nic bardziej bolesnego od pozostania w przyjaźni.

Komentarze
avatar
Prefix użytkownikablad logiczny  dnia 26.07.2017 17:29
Cieszę się z następnej części. Przeczytałem, bardzo ładnie napisane, co prawda bardzo mało akcji, ale i tak jestem zadowolony, zwłaszcza z faktu, że Knotek okazał się porządnym gościem i do tego takim śmiesznym animagiem. Ta sprawa z wtargnięciem udawanych śmierciożerców, też była zabawna. Ładnie zilustrowali temat lekcji. Widzę, że chyba zmierzasz już do końca bo końcówka jest taka jakby zamykająca jeden z wątków. Powodzenia.
avatar
Prefix użytkownikaEmilyWright  dnia 26.07.2017 23:57
Ja to gdzieś tam widziałam literówkę...

Gdzieś było chyba "zabwne", ale nie chce mi się teraz tego szukać, bo za długi rozdział. W każdym razie.

Początku za bardzo nie ogarnęłam, bo w sumie już za bardzo nie pamiętam, o co chodziło z całą sprawą i wiem tyle, że byli w klatce, a Hana rozpaczała, że przecież ma sprawdzian z zielarstwa xD

Z tymi babeczkami to tak trochę dziwnie, bo potem miałam rozkminę, jak smakują święta. Karpiem, choinką, sianem, jemiołą?

No i cóż, ten kluczyk będzie ważny, tak samo jak ta wizja i wydaje mi się, że robi się z tego taki trochę kryminał ;p Daniel jak zawsze fajny, no kurcze, jak można go nie kochać? Martin, no cóż, jest okej, o Knotku sobie nie wyrabiam zdania na razie, bo pisałam, że za bardzo nie pamiętam, a początek sobie przeczytałam tak jakoś bez wczucia. Może dlatego, że interesuje mnie Daniel hahaha. A Hany jakoś tak... Nie lubię. Może dlatego, że zarywa do Daniela, to może być powodem, ale wydaje mi się, że po prostu mi jak charakter nie pasuje jakoś tak o, bez konkretnego powodu, bo wyidealizowana raczej nie jest.

Czy przyjaźń pozostanie przyjaźnią?


TAK xD
avatar
Prefix użytkownikaKlaudia Lind  dnia 27.07.2017 08:15
Oh szkoda, że to już 9 rozdział, chyba nie uda mi się tego nadrobić, a widzę tu serię pełną akcji i tajemnic:) Lubię takie historie typu "po sznurku do kłębka" i ta wydaje się też bardzo ciekawa. Oczywiście ze wględu na to, że nie czytałam poprzednich rozdziałów, ciężko było się połapać o co chodzi. Wiem, powinnam przeczytać chociaż poprzedni rozdział, ale nie mam teraz na to czasu, a byłam ciekawa co tu napisałaś;)
Masz fajny styl i ładnie składasz zdania, miło się czyta. Widać smykałkę do sensacji;) Dzięki dokładbym opisom łatwo można sobie wyobrazić sceny i wczuć się w historię;)
O błędach się nie wypowiadam, bo się nie znam na tylexD
avatar
Angelina Johnson  dnia 27.07.2017 15:04
Mi się nie podobają te przeskoki wątków. Myślałam, że głównym wątkiem jest tutaj właśnie ta tajemnica samej szkoły z Vraspirem na czele. A mam wrażenie, że chciałaś jak najszybciej bohaterów stamtąd wydostać, bo nie wiedziałaś co dalej tam ma się dziać. I mimo że Hana zadaje te "pytania bez odpowiedzi", które są słuszne i sama jestem niesamowicie ciekawa jak to się wyjaśni, to już potem, w urodziny Hany, Twoi bohaterowie niemal w ogóle o tym nie myślą. To chyba nie jest tak, że oni "muszą żyć z tą myślą dalej", prawda? Czy nie powinni spróbować rozwiązać do końca tej tajemnicy? Zrozumieć to wszystko?

Druga sprawa - ten klucz. Ja bym na miejscu Hany nie usiedziała na tyłku, tylko próbowała znaleźć swój prezent, który tym kluczem otworzę. A tutaj pod koniec rozdziału zostało to zupełnie zapomniane i następuje nagłe przejście do poważnej rozmowy Hany i Daniela. W ogóle w momencie, gdy Daniel stwierdził, że nie szuka dziewczyny, byłam pewna, że woli chłopców. Jednak chyba on po prostu nie znalazł tej jedynej i dlatego tak powiedział, przez co zrobiło mi się bardzo szkoda Hany.

I zgadzam się z Emilką, Hanę po prostu ciężko lubić ;D Mam wrażenie, że ona jako jedyna z bohaterów nie ma jakiegoś takiego mocniejszego charakteru. Dla mnie jest mdła i taka trochę pusta w środku. Tylko nie zrozum mnie źle - nie pusta w sensie, że idiotka, tylko pusta, w sensie jej charakter nie jest do końca moim zdaniem dopracowany. Chociaż może się mylę i po prostu mi jej kreacja nie odpowiada, kto wie.

Tak czy siak bardzo lubię Tajemnice Hvezdon (chociaż nie umiem tego pisać i zawsze muszę skopiować nazwę tej szkoły haha) i mam nadzieję, że zachowasz nadal swoją wielowątkowość, chociaż nie będziesz już tak po nich skakać. Obiło mi się o oczy na sb, że chciałabyś zakończyć tą serię - Merlinie drogi, nie rób tego! Masz tyle ciekawych wątków do zrobienia, jak na szybko będziesz chciała je powyjaśniać, to wyjdzie okropnie słabo Przepraszam
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Pomocnik uzdrowiciela
26.09.2018 01:11
ok to moze edytuje ^^

Wielki mag
26.09.2018 00:35
dobranoc Love

Uliczny sprzedawca
26.09.2018 00:35
Kapelusz

Łowca czarnoksiężników
26.09.2018 00:29
Dobranoc Chmurka

Niezwyciężony mag
26.09.2018 00:29
Aneta02, ja też lecę spać, więc luz :D

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 55293 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 41707 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 40692 punktów.

4) Prefix użytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 33344 punktów.

5) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 32520 punktów.

6) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 30666 punktów.

8) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

9) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 29505 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 29156 punktów.

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.14