Rekord osób online:
Najwięcej userów: 1414
Było: 24.05.2026 16:48:00
Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej
Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej
W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej
Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Hermiona nie może zapomnieć o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pełna złych przeczuć decyduje...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej
Cykl wierszy poświęcony Remusowi. :)
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej




[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w Błonia
Valerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
Valerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w Błonia
Valerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
Valerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piętro
Valerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
Ingrid siedziała nieruchomo na krześle. Niewidzialne więzy zaciskały się na jej kostkach i nadgarstkach. Ubranie miała całe uwalane krwią Ronsona. Przed oczami ciągle przewijała scenę z więziennej celi. Było jej słabo i chciało jej się rzygać, ale Granger-Weasley pilnowała jej z różdżką w ręku i wściekłym wyrazem na twarzy. Ingrid wiedziała, że Potter kazał mieć na nią oko. W końcu rzuciła na Jacka zaklęcie, po którym w jego brzuchu pojawiła się wielka dziura, a on sam po chwili już nie żył. Próbowała tłumaczyć Hermionie, że chciała ratować chłopaka, ale zaklęcie nie zadziałało, a wręcz przeciwnie, przyniosło zupełnie odwrotny efekt. Błagała ją, żeby sprawdziła czar w starych księgach, które leżały porozwalane na stole obok, ale Granger-Weasley w ogóle zdawała się jej nie słuchać.
- Mówiłam mu, że nie powinniśmy ci ufać – mamrotała tylko nieustannie.
Ingrid postanowiła, że poczeka na powrót Pottera i nie będzie marnować energii na tłumaczenia, które odbijały się od Hermiony, jak od ściany. Szok powoli mijał, więc postanowiła, że skupi się na wymyśleniu przyczyny całego zamieszania z zaklęciem. Zaczęła analizować całe zajście.
Kiedy przybyły na miejsce Ronson krztusił się własną krwią i trzymał za brzuch. Ingrid oceniła wtedy, że musiał dostać krwotoku, więc użyła zaklęcia, które wydawało jej się najbardziej skuteczne. Skota normalnie powinno zatamować krwawienie na kilkanaście minut, żeby zdążyć przetransportować Ronsona do szpitala. Zamiast tego, pod wpływem czaru, w ciele Jacka zrobiła się dziura, odsłaniająca wszystkie wnętrzności. Ingrid zamiast go uleczyć, niemal rozpruła go na kawałki. Dlaczego?, zastanawiała się w duchu. Gdyby przybyły do Azkabanu kilka chwil wcześniej, miałaby pełen obraz stanu Ronsona i być może udałoby się go uratować. Jak zachowywał się, kiedy Potter go znalazł? Jak wyglądał? Ingrid wytężyła umysł i próbowała przypomnieć sobie, czego przez całe życie nauczyła się o wszelkich klątwach. Podstawową kwestią jest to, że zaklęcia albo działają, albo nie. Nigdy nie spotkała się z czymś pośrednim; żeby działały trochę albo w ogóle pogarszały sprawę. Zmarszczyła brwi. Przypomniało jej się, że podczas kursów aurorskich czytała książkę o starożytnych zaklęciach i natknęła się na rozdział o odwróconej magii. Nie przypominała sobie co prawda, żeby wspominano o zjawisku, którego kilka godzin wcześniej była sprawczynią, ale nic lepszego nie mogła teraz wymyślić.
- Potrzebuję dostać się do biblioteki – oświadczyła Hermionie.
- Chyba żartujesz – prychnęła w odpowiedzi Granger-Weasley. – Nigdzie się stąd nie ruszysz. Gdyby to zależało ode mnie, byłabyś już za kratkami.
- Wiem, jak udowodnić swoją niewinność – powiedziała Ingrid, siląc się na spokój. – Nie możemy tracić czasu. Mamy przecież jeszcze kogoś do uratowania, nie pamiętasz?
Hermiona nadal wpatrywała się w nią z zaciętą miną, ale mięsień na jej twarzy nieznacznie drgnął na wzmiankę o Janssonie, który wpadł w sidła Pausa.
- Harry zdecyduje, co z tobą zrobić – syknęła.
Ingrid zacisnęła pięści z wściekłości, wbijając sobie paznokcie w skórę. Miała ochotę wrzeszczeć, powyrywać siedzącej naprzeciwko niej kobiecie wszystkie włosy z głowy. Cholera jasna, oni zupełnie nic nie rozumieli. Nikt nie chciał jej słuchać, a czasu było coraz mniej. Jeżeli śmierć Ronsona miała ich czegoś na uczyć, to właśnie tego, że nie mogą dłużej zwlekać. Paus stał się nie tylko panem życia i śmierci, ale także czasu.
- Posłuchaj mnie – warknęła Ingrid. – Nikogo nie zabiłam. Paus albo ten jego przeklęty pomocnik rzucili na Ronsona klątwę, żeby nie można było mu pomóc. To miała być lekcja dla nas wszystkich, że Paus jest zawsze o krok do przodu. Być może chcieli przy okazji rzucić na mnie podejrzenia, nie wiem, ale najwyraźniej im się udało. A czas znowu nam ucieka… - Hermiona ani drgnęła. – Jeśli nie chcesz mnie wypuścić, to chociaż załatw mi tę książkę.
Granger-Weasley zamyśliła się na chwilę, nadal jednak nie odrywała wzroku od Ingrid. Opuszki palców zbielały jej od ściskania różdżki.
- Mam lepszy pomysł – odezwała się w końcu. Sięgnęła do kieszeni marynarki i wyjęła z niej buteleczkę z przezroczystym płynem. Ingrid natychmiast go rozpoznała. – Jeżeli mówisz prawdę, możemy działać dalej, nie czekając na powrót Harry’ego. Jeśli nie – dodała – natychmiast załatwiam ci celę.
Ingrid głośno przełknęła ślinę i wbiła wzrok w Veritaserum.
- Brzmi sprawiedliwie – odparła, przenosząc spojrzenie na Hermionę.
Niech się dzieje, co chce.
Erik oddychał głośno, oparty o zimną ścianę piwnicy. Potężny ból rozdzierał mu ciało nawet wtedy, gdy w ogóle się nie ruszał. Od kilku dni czekał na śmierć, ale ta wciąż nie przychodziła. Rudzielec też jakby się uspokoił i schodził na dół tylko po to, żeby dać mu trochę wody i resztki jedzenia. Erik zupełnie tego nie rozumiał, bo przez pierwsze dwa dni mężczyzna tłukł go bez opamiętania na przemian z torturowaniem Cruciatusem. Jednak tego dnia, kiedy wlał mu do gardła Veritaserum i pytał o tajemniczą książkę z pustymi stronami, cała przemoc ustała. Erik nie pamiętał, co powiedział Rudzielcowi pod wpływem eliksiru, ale od tamtej pory nie tknięto go palcem.
Trząsł się z zimna. Piwniczne okno od dwóch dni było uchylone, żeby smród rozkładającego się ciała skrzata domowego choć trochę wywietrzał. Erik wiedział, że ta uprzejmość nie była skierowana w jego stronę, po prostu odór śmierci zaczął przedostawać się na piętro. Rudzielec zabił stworzenie w szale agresji cztery noce wcześniej i przez dwie kolejne kazał Janssonowi patrzeć jak martwe ciało nadgryzają szczury.
Nad jego głową rozległy się kroki. Drzwi do piwnicy otworzyły się i po skrzypiących schodach zszedł Rudzielec. W ręku trzymał kawałek pergaminu i pióro z kałamarzem.
- Masz dzisiaj szansę się na coś przydać – powiedział mężczyzna i kucnął przed Erikiem. Na zimnej podłodze rozprostował pergamin i wetknął mu pióro do ręki.
Jansson spojrzał na niego z wstrętem i odrzucił pióro. Na zwykle zobojętniałej twarzy Rudzielca pojawił się grymas.
- Obydwaj dobrze wiemy, że nie wytrzymasz kolejnej porcji Cruciatusa – wycedził przez zaciśnięte zęby. – Słuchaj mnie, to może jeszcze trochę pożyjesz. – Podniósł pióro, wcisnął je w dłoń Erika i uderzył go otwartą ręką w skroń. – Dla zasady. A teraz pisz. Droga Ingrid…
Paus stukał palcami w blat biurka. Plan powiódł się bez zarzutu. Chłopak nie żyje, a w zrozpaczonym Potterze chęć zemsty rozgorzała z pełną mocą. Cyrus nie dał się złapać i teraz wykonuje kolejną część zadania.
A jednak coś było nie tak. Paus czuł, że wszystko dzieje się zbyt wolno. Chciał już dobrać się do Pottera, dzięki któremu zdobędzie potrzebną moc. No i Ingrid… Ingrid będzie wisienką na torcie. Przez ostatnie dwanaście lat pozwolił jej rosnąć w siłę, nabywać coraz więcej umiejętności i z dumą stwierdził, że wszystko to wykorzystywała tylko w swojej pracy. Żadnych niepotrzebnie rzuconych zaklęć, uwarzonych eliksirów, zmarnowanych magicznych składników. Jeśli jest tak samo mądra w dokonywaniu wyborów, jak zdolna, to być może wcale nie będzie musiała umierać. Och, byliby wtedy najpotężniejszą rodziną na świecie! Kontrolowaliby przepływ magii i to oni decydowaliby, na ile i czy ktokolwiek mógłby korzystać z jej zasobów. Nigdy więcej marnotrawstwa. Już nikt nie mógłby się im przeciwstawić. Byliby nieśmiertelni.
Gdyby tylko czas płynął szybciej…
EmilyWright dnia 08.02.2016 20:27



Alette
fuerte
Katherine_Pierce
Sam Quest
Shanti Black
A.
monciakund
ania919
ulka_black_potter
Klaudia Lind
Aww... wiesz Fuerte, że Uwielbiam Cię jako autorkę. Moje ulubione ff na stronie są Twojego autorstwa. Nie wiem czy są błędy, przecinki zapewne są na miejscu (
Może przejdę już do fabuły bo przynudzam
Rozdział bardzo fajny, nawet mnie trzymał w napięciu momentami. Po tytule, liczyłam że już w tym rozdziale Ingrid zazyje to Veritaserum. No trudno, będę musiała jeszcze poczekać. Akcji tutaj za wiele nie ma, ale mi osobiście to nie przeszkadza bo wyraźnie widać, że jest to swoiste wprowadzenie do czegoś więcej. Przemyślenia Pausa jak zawsze mnie przerażają. Pierwszy raz jakaś postać w ff serio mnie przeraża. Odmalowałaś nam kawał fanatyka
Zastanawia mnie też postać Ingrid, co z niej wyrośnie
Liczę, że nowy rozdział będzie tuż, tuż.
Pisz bo ja wiernie czekam.