Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje naprawdê

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór± z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 40
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[NZ] Magia Przynale¿no¶ci
Severitus | AU 5 tom
Autor: Prefix u¿ytkownikaPhoe
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +18
Przeczytano 70959 razy.
Rozdzia³y: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16], [17], [18], [19], [20], [21], [22], [23].
Magia Przynale¿no¶ci 14/?
Severitus | AU 5 tom
Rozdzia³ 14. Pierwsza lekcja oklumencji



Serce miej otwarte dla wszystkich, zaufaj niewielu

- William Szekspir



Rozmawiali przez niemal ca³± godzinê. Niekiedy o b³ahych, prozaicznych sprawach, a niekiedy o tym, co dzia³o siê w czarodziejskim ¶wiecie. Syriusz nie omieszka³ opowiedzieæ o Zakonie Feniksa oraz tajnej misji dla Dumbledore'a. I choæ nie zdradzi³ ¿adnych szczegó³ów, jak na przyk³ad czego dotyczy³a, przez d³ug± chwilê snu³ historiê o podró¿y po Europie i Afryce. Harry z fascynacj± ws³uchiwa³ siê w ka¿de s³owo, próbuj±c wyobraziæ sobie rozpalone s³oñcem stepy, krwio¿ercz± mantykorê oraz miasto na wodzie pe³ne w±skich uliczek z licznymi straganami, kana³ów z przecinaj±cymi je gondolami i katedr.

W koñcu Syriusz spojrza³ na zegar.

— Podejrzewam, ¿e wkrótce wróci nietoperz, by mnie st±d wygoniæ.

Harry przygryz³ nerwowo wargê. Zastanawia³ siê, kiedy jego ojciec chrzestny bêdzie móg³ go ponownie odwiedziæ. Podejrzewaj±c, co chodzi mu po g³owie, Syriusz doda³:

— Bez obaw, Harry. Przed wyj¶ciem utnê ze Snape'em ma³± pogawêdkê na temat kolejnej wizyty. Chêtnie zaprosi³bym ciê do mojego domu, ale teraz jest siedzib± Zakonu i codziennie przewija siê przez niego tabun ludzi. Weasleyowie zostali nawet na resztê wakacji.

Harry'emu zabi³o szybciej serce.

— Ron jest teraz u ciebie?

— Zgadza siê. Hermiona te¿ przyjecha³a. Dzi¶ rano min±³em j± na korytarzu.

— Mo¿esz im przekazaæ, ¿e wszystko ze mn± w porz±dku i ¿eby siê nie martwili? Oraz ¿e odpiszê, jak tylko bêdê móg³? — Jeszcze nie wiedzia³, co dok³adnie przeka¿e im w listach, tak, aby wszystko wyja¶niæ bez zdradzania niczego istotnego, ale na pewno co¶ wymy¶li. — Wiem z listu, ¿e Hermiona i tak nie wierzy w moje rzekome magiczne wyczerpanie. Ona nie wierzy nawet, ¿e w ogóle by³em wtedy w ministerstwie. Nie ma wiêc sensu udawaæ, ¿e tak strasznie ¼le ze mn±, ¿e a¿ jestem nieprzytomny.

— Nie ma problemu — zapewni³ go Syriusz. Nastêpnie po³o¿y³ mu d³onie na ramionach i spojrza³ prosto w oczy. — Niczym siê nie przejmuj i dbaj o siebie. I pamiêtaj, ¿e zawsze mo¿esz na mnie liczyæ. Gdyby¶ mia³ jakie¶ k³opoty, wy¶lij sowê.

Harry przytakn±³, czuj±c, ¿e g³os odmawia mu pos³uszeñstwa. Nie umia³ wyraziæ, jak bardzo jest wdziêczny za to, ¿e Syriusz nie odwróci³ siê od niego. Co¶ z tych emocji musia³o pojawiæ siê na jego twarzy, bo mê¿czyzna zdawa³ siê go rozumieæ. Harry nie wiedzia³ jednak, czemu to sprawi³o, ¿e Syriusz posmutnia³.

Mê¿czyzna u¶miechn±³ siê pokrzepiaj±co, choæ u¶miech ten nie obejmowa³ jego oczu. Po¿egnawszy siê, wyszed³ z jadalni.


* * *


Ju¿ nastêpnego ranka przy ¶niadaniu wielki puchacz wlecia³ do jadalni i wyl±dowa³ obok talerza Harry'ego. Snape spojrza³ na ptaka z odraz±, na co sowa odwdziêczy³a siê, k³api±c gro¼nie dziobem. Harry odwi±za³ pergamin od nó¿ki wyci±gniêtej zapraszaj±co w jego stronê i od razu rozpozna³ pismo ojca chrzestnego. Syriusz informowa³ go, ¿e ponownie odwiedzi Prince Manor dopiero pod koniec tygodnia, poniewa¿ najpierw musi uprz±tn±æ swój dom z najbardziej gro¼nych czarnomagicznych obiektów. Jego rodzina nie nale¿a³a do zbyt przyjaznych, wiêc chwilowo nie jest w nim bezpiecznie (ostatnio srebrna cukiernica próbowa³a odgry¼æ Fredowi wszystkie palce). Napisa³ te¿, ¿e zabierze ze sob± Lunatyka. Harry schowa³ list do kieszeni i zaoferowa³ sowie kawa³ek bekonu. Puchacz po¿ar³ go w mgnieniu oka, po czym wzbi³ siê w powietrze z potê¿nym zamachniêciem skrzyde³. Snape w porê uchyli³ siê, unikaj±c grzmotniêcia w g³owê.

W porównaniu z ostatnimi wydarzeniami dzieñ min±³ spokojnie. Harry skupi³ siê na odrabianiu zadañ domowych i czytaniu oprawionej w skórê ksiêgi, z któr± mistrz eliksirów nakaza³ mu siê zapoznaæ (Podstawy czarodziejskiego prawa i ustroju politycznego Anglii), a tak¿e poma³u przyzwyczaja³ siê do towarzystwa Snape'a oraz rutyny panuj±cej w Prince Manor. Mê¿czyzna ju¿ wiêcej nie wraca³ do incydentu z ucieczk±, ale widaæ by³o, ¿e postawi³ sobie za punkt honoru pilnowanie Harry'ego. Jakim¶ dziwnym trafem w pobli¿u wci±¿ krz±ta³a siê Milly, ale nie przeszkadza³o mu jej towarzystwo. Zbyt siê obawia³ ponownego ataku postcruciatusowego i uspokaja³a go my¶l, ¿e zawsze jest kto¶ obok.

Nadal pi³ eliksir post-Crucio, ale czu³ siê gorzej ni¿ przed prób± ucieczki. Dotyk nie sprawia³ mu dyskomfortu, jak w pierwszych dniach po odzyskaniu przytomno¶ci, ale za to nieustannie chodzi³ zmêczony, ³atwo siê irytowa³, a jego cia³o odmawia³o mu pos³uszeñstwa. By³y to drobne rzeczy — kilka razy potkn±³ siê, choæ nie powinien, lub nie móg³ uchwyciæ pióra — jednak udowodnia³y, ¿e jego zdrowie pogorszy³o siê i czeka go jeszcze d³uga droga zanim zupe³nie je odzyska.

W wolnym czasie wypakowa³ prezenty od przyjació³ — Hermiona kupi³a mu ksi±¿kê na temat ochronnych zaklêæ, Ron pó³roczn± prenumeratê magazynu ¦wiat Quidditcha, pañstwo Weasleyowie, jak i Hagrid, wielkie pud³o s³odyczy, a Syriusz futera³ na ró¿d¿kê oraz specjalny naramiennik („Taki jak maj± aurorzy! Ró¿d¿ka w mig gotowa do pojedynku!” jak g³osi³a karteczka przypiêta do opakowania) — i spróbowa³ u³o¿yæ list. Ostatecznie postanowi³ zaadresowaæ go wspólnie do Rona i Hermiony.


Drogi Ronie i Hermiono,
dowiedzia³em siê od Syriusza, ¿e znajdujecie siê teraz w jego domu, który jest kwater± Zakonu Feniksa. Jestem pewien, ¿e przekaza³ Wam ode mnie wiadomo¶æ.

Harry zagapi³ siê w pusty pergamin, zastanawiaj±c siê, jak ma ten ca³y ba³agan wyja¶niæ. W koñcu — po bardzo d³ugiej chwili — zanurzy³ pióro w ka³amarzu i napisa³:

Masz racjê, Hermiono, nie ja przemawia³em w ministerstwie. Profesor Dumbledore wypi³ eliksir wielosokowy, zmieniaj±c siê we mnie, i to on rzuci³ tamto zaklêcie. Jednak to prawda, ¿e nie wracam do Hogwartu.

Zacisn±³ d³oñ w piê¶æ. Nienawidzi³ k³amaæ przyjacio³om, ale nie móg³ powiedzieæ im prawdy. Przynajmniej nie ca³ej. Staraj±c siê przekazaæ przykre wydarzenia jak najbardziej zwiê¼le i rzeczowo, kontynuowa³:

W momencie napadu ¶miercio¿erców na Privet Drive znajdowa³em siê poza domem i kiedy zobaczy³em, co siê dzieje, próbowa³em uciec. Wkrótce jednak wynik³a walka i straci³em ró¿d¿kê. Mimo ¿e przedtem uda³o mi siê przywo³aæ B³yskawicê, nie zda³o siê to na wiele. Oberwa³em zaklêciem ¶ledz±cym, a jedna z kl±tw uszkodzi³a miot³ê. Lucjusz Malfoy dopad³ mnie i próbowa³ zem¶ciæ siê za zniszczenie dziennika Voldemorta.

Mo¿na powiedzieæ, ¿e kiedy mnie znaleziono, nie by³em w dobrym stanie. Gdyby nie eliksir, który Snape dla mnie uwarzy³, prawdopodobnie nawet nie móg³bym napisaæ samodzielnie tego listu. To dlatego do tej pory nie by³o ode mnie ¿adnej odpowiedzi oraz nie wrócê do Hogwartu. Minie jeszcze d³ugi czas zanim zupe³nie stanê na nogi.

Wiele nie mogê zdradziæ, ale miejsce, w którym teraz przebywam, bêdzie moim domem przez najbli¿sze lata. Mam tu wszystko, czego potrzebujê, a dom jest ³adny i ma wspania³y ogród. Wiem, ¿e jestem tu raczej bezpieczny, bo sam profesor Dumbledore rzuci³ kilka swoich zaklêæ.

Ron, Hermiona napisa³a, ¿e martwisz siê najbli¿szym sezonem quidditcha. G³owa do góry! Na pewno znajd± kogo¶ odpowiedniego na moje miejsce. A nawet je¶li nie, to mo¿e sam siê zg³osisz? Wiem, ¿e wolisz byæ bramkarzem, ale wierzê, ¿e by¶ sobie poradzi³. Ja i tak, nawet gdybym by³ w Hogwarcie, nie móg³bym graæ.

Harry

PS Dziêkujê za prezenty.
PSS Od teraz listy bêdzie przekazywaæ profesor Dumbledore, bo przesy³anie ich przez sowê nie by³oby bezpieczne.


Zwin±³ pergamin w rulonik i od³o¿y³ na blat biurka, ¿eby pó¼niej przekazaæ Snape'owi, po czym rozprostowa³ zdrêtwia³e od pisania palce. Wiedzia³, ¿e przez najbli¿szy czas mê¿czyzna bêdzie monitorowa³ tre¶æ jego listów, by upewniæ siê, ¿e Harry niczego wa¿nego nie zdradzi — przypadkowo czy te¿ nie. Nie podoba³o mu siê to, ale je¶li chcia³ byæ w kontakcie z przyjació³mi, nie mia³ innego wyboru, jak pozwoliæ Snape'owi w¶cibiaæ nos w cudze sprawy.

Nagle w ciszy pokoju rozbrzmia³ g³o¶ny trzask i Harry a¿ podskoczy³. Gdy siê rozejrza³, wszystko wygl±da³o tak samo, ale na szklanym stoliku — jeszcze chwilê temu pustym — zmaterializowa³a siê srebrna taca z lunchem.

Wypu¶ci³ d³ugi oddech i nieznacznie rozlu¼ni³ ramiona. Kiedy pomasowa³ pier¶, pod koszulk± poczu³ szaleñcze bicie serca. To tylko aportacja domowego skrzata. Jaki¶ czas temu Milly musia³a znikn±æ, czego nie zauwa¿y³. By³a praktycznie bezszelestna, dopóki nie przenosi³a ze sob± przedmiotów.

Pokrêci³ g³ow± z rozdra¿nieniem i podszed³ do stolika. Dopiero teraz zauwa¿y³ li¶cik z eleganckim pismem, które mog³o nale¿eæ tylko do Snape'a:


Musia³em opu¶ciæ rezydencjê w pilnej sprawie. Nie wiem, kiedy wrócê. W razie problemów wezwij Milly.
SS


Mimo ¿e Harry nie by³ szczególnie g³odny, przysun±³ sobie tacê i nala³ do szklanki dyniowego soku. Prze¿uwaj±c kawa³ek tostu, zastanawia³ siê, jaka to pilna sprawa zmusi³a Snape'a do opuszczenia Prince Manor. Czy¿by odby³o siê spotkanie Zakonu? A mo¿e… mo¿e to Voldemort go wezwa³? Uch, nawet nie chcia³ o tym my¶leæ.

W koñcu doszed³ do wniosku, ¿e by³a to idealna okazja, by bezpiecznie zbadaæ dom. Po pods³uchaniu rozmowy Snape'a z Dumbledore'em Harry zaprzesta³ prób znalezienia biblioteki, a rozpaczliwie jej potrzebowa³ (utkn±³ na siedmiu zasadach transmutacji zwierzêcej). Nic nie zapowiada³o te¿, ¿eby mia³ opu¶ciæ Prince Manor w bli¿szej czy dalszej przysz³o¶ci. Równie dobrze móg³ lepiej poznaæ miejsce, w którym przysz³o mu ¿yæ. Kiedy opuszcza³ pokój, drzemi±cy w swoich ramach Sigur uchyli³ powieki i pu¶ci³ do niego oczko.

W ci±gu dwóch godzin Harry odkry³, ¿e dom wcale nie by³ taki wielki, jak mu siê wcze¶niej wydawa³o. Mimo ¿e budynek posiada³ dwa spore skrzyd³a, sk³ada³ siê tylko z piwnicy, parteru, pierwszego piêtra oraz strychu.

Lewa czê¶æ domu okaza³a siê pe³niæ funkcjê go¶cinn± — tutaj mie¶ci³y siê sypialnie oraz ma³y salon z porozrzucanymi pufami i kredensem pe³nym najrozmaitszych trunków. W prawej z kolei wybudowano sporych rozmiarów oran¿eriê, gdzie ros³y ró¿ne dziwaczne ro¶liny. Gdy z niejak± podejrzliwo¶ci± przyjrza³ siê im, kilka rozpozna³ z lekcji zielarstwa. Jedna nawet próbowa³a go ugry¼æ i tê akurat pamiêta³ a¿ za dobrze — by³a to jadowita tentakula. Najprawdopodobniej Snape hodowa³ tutaj zio³a, które wykorzystywa³ pó¼niej w eliksirach.

Zaraz obok oran¿erii trafi³ na co¶, co wygl±da³o na pracowniê po³±czon± z bawialn± — znajdowa³y siê w niej instrumenty, takie jak pianino, harfa czy skrzypce, ale te¿ przybory malarskie wraz ze stela¿em i p³ótnami, magiczny model uk³adu s³onecznego oraz poka¼ny globus, na którego powierzchni leniwie p³ynê³y chmury i który sam obraca³ siê wokó³ w³asnej osi. Harry przez chwilê podziwia³, jak w okolicach Ameryki Pó³nocnej przebiega tornado, a nad Pacyfikiem trzaskaj± b³yskawice. By³o tu te¿ wiele innych przyrz±dów — mieni±cych siê w s³oñcu, klikaj±cych, wiruj±cych lub zupe³nie nieruchomych, a przeznaczenia ich wszystkich móg³ siê tylko domy¶laæ.

Na piêtrze natomiast, tu¿ nad oran¿eri± i bawialnio–pracowni±, znalaz³ salê balow± z wielkimi oknami otwartymi na zachód oraz kryszta³owym ¿yrandolem. W centralnym miejscu nad kominkiem wisia³ ogromny herb przedstawiaj±cy jastrzêbia na purpurowym tle oraz wygrawerowany z³otymi literami ³aciñski napis LEX, ONUS ET IUSTITIAE1.

Podczas myszkowania Harry natkn±³ siê tak¿e na kilka pokoi zamkniêtych. Wywnioskowa³, ¿e Snape specjalnie je przed nim nie pozamyka³, nie chc±c, by do nich wchodzi³. Na przyk³ad pokój przylegaj±cy do sypialni Snape'a a¿ wibrowa³ od ochronnej magii (do samej sypialni nawet nie próbowa³ wchodziæ — nie jest samobójc±, a poza tym nie s±dzi³, by znalaz³ tam cokolwiek ciekawego). A gdy dotkn±³ dodatkowych drzwi w salonie z trunkami, poczu³ elektryzuj±ce mrowienie w palcach. Natychmiast opu¶ci³ rêkê, obawiaj±c siê jakiej¶ paskudnej kl±twy.

Kiedy ju¿ nic nie zosta³o do obejrzenia, skierowa³ kroki ku centralnej czê¶ci domu, gdzie mie¶ci³a siê g³ówna bawialnia, gabinet Snape'a oraz jadalnia z kuchni±. Wiedzia³, ¿e gdzie¶ tutaj powinna byæ te¿ biblioteka, skoro ta czê¶æ domu by³a przeznaczona do codziennego u¿ytku. Jednak szybko okaza³o siê, ¿e zacz±³ kr±¿yæ w miejscu. W koñcu podda³ siê i poprosi³ jeden z portretów o wskazanie drogi.

— Tu¿ za tob±, kochaneczku — odpowiedzia³a m³oda czarownica z d³ugim, z³otym warkoczem. Harry obróci³ siê na piêcie i zamruga³. Móg³by przysi±c, ¿e jeszcze sekundê temu tych drzwi tutaj nie by³o. — Nie krêpuj siê. Biblioteka posiada bardzo cenne zbiory, wiêc zosta³a zaczarowana tak, aby niepowo³ani go¶cie nie mogli jej znale¼æ. Teraz, kiedy ju¿ wskazano ci drogê, zawsze bêdzie ci siê ukazywaæ.

Harry podziêkowa³ za pomoc i otworzy³ drzwi. Rozpostar³a siê przed nim ogromna przestrzeñ pe³na pó³ek piêtrz±cych siê od pod³ogi do sufitu, a w powietrzu poczu³ zapach starych ksi±g.

— £a³…

— Robi wra¿enie, czy¿ nie?

Na obrazie tu¿ obok drzwi Sigur opiera³ siê o fotel starszej czarownicy, która mru¿y³a gro¼nie oczy i wykrzywia³a siê kwa¶no.

— Racja.

Biblioteka nie równa³a siê z t± w Hogwarcie, ale Harry musia³ przyznaæ, ¿e by³a imponuj±ca. Hermiona pewnie umar³aby ze szczê¶cia, gdyby mia³a j± do dyspozycji tylko dla siebie. Nagle wróci³a do niego my¶l, która przez ostatnie dwie godziny nie dawa³a mu spokoju.

— Skoro ten dom nale¿y do Snape'a, jak to mo¿liwe, ¿e Voldemort nie bêdzie mnie tu szukaæ? To znaczy, czy Snape nie spotyka siê czasami na jakie¶ ¶miercio¿ercze herbatki czy co¶ w tym stylu?

Sigur uniós³ brwi i poprawi³ swój monokl.

— Chyba nie s±dzisz, m³odzieñcze, ¿e kto¶ taki jak Severus Snape nie bra³by pod uwagê tak podstawowych rzeczy?

Harry spojrza³ na staruszka bez s³owa i skrzy¿owa³ rêce na piersi.

— Ja nic nie s±dzê. To po prostu dziwne. Je¶li który¶ z jego mrocznych kole¿ków zechce do niego zafiukaæ, trafi na zablokowany kominek. Czy to nie bêdzie podejrzane?

— ¯eby to zrozumieæ, trzeba najpierw znaæ historiê rodziny Snape'ów i Prince'ów. Która zreszt± jest do¶æ podobna do Blacków i Potterów, z t± tylko ró¿nic±, ¿e ¿aden Potter nie próbowa³ po¶lubiæ cz³onka rodziny Black i vice versa. — Sigur zamilk³, gdy starsza czarownica pos³a³a Harry'emu gniewne spojrzenie i bez s³owa wymaszerowa³a z obrazu. Czarodziej rozsiada³ siê wygodnie w jej fotelu. — Podczas gdy Prince'owie gardzili czarnymi mocami oraz wspierali politykê promugolsk±, Snape'owie znani byli z wrêcz fanatycznego zami³owania do czysto¶ci krwi oraz czarnej magii. Jak by³o do przewidzenia, Sebald i Rozalia Prince'owie nie podzielali wyboru swojej córki, Eileen, i wybuch³a scysja. To by³ prawdziwy skandal, wyobra¼ sobie: ojciec krzycz±cy na ¶lubie o niewdziêczno¶ci córki i rzucaj±cy kl±twê na pana m³odego! Krótko po tym wydarzeniu Sebald wydziedziczy³ Eileen i kontakt miêdzy rodzinami siê urwa³. Po latach sprawa ucich³a, bo od tamtej pory Sebald zachowywa³ siê, jakby nie posiada³ córki. W koñcu zaczêto zapominaæ, ¿e obie rodziny mia³y ze sob± cokolwiek wspólnego. Niestety Eileen przedwcze¶nie zmar³a, zostawiaj±c Severusa zaraz po tym, jak ukoñczy³ Hogwart. A kiedy na dobre rozpêta³a siê Pierwsza Wojna, ¶mieræ zabra³a tak¿e Tobiasza. Nawet wtedy Sebald by³ nieugiêty i nie chcia³ przyj±æ wnuka do rodziny. Tym bardziej, ¿e Severus nie zrobi³ nic, by zrehabilitowaæ siê w oczach dziadka. Prince'owie walczyli po stronie Dumbledore'a, a chodzi³y pog³oski, ¿e potomek Snape'ów idzie w ¶lady ojca, wspieraj±c Voldemorta.

Sigur westchn±³ z nostalgi±.

— Jednak kochana Rozalia nie pozwoli³a, by maj±tek przepad³, rozszarpany przez dalekie kuzynostwo, które tchórzliwie wyemigrowa³o ju¿ za czasów Grindelwalda. Kiedy stary Sebald umar³, zmieni³a zapisy w testamencie, ¿eby wszystko odziedziczy³ Severus. By³o to ju¿ po procesie w ministerstwie, kiedy sam Albus Dumbledore broni³ Severusa przed Wizengamotem, porêczaj±c, ¿e by³ szpiegiem dzia³aj±cym po Jasnej Stronie. Piêæ lat pó¼niej Rozalia zmar³a. Mimo zmiany testamentu ani razu nie skontaktowa³a siê z wnukiem. My¶lê, ¿e wed³ug niej by³o ju¿ za pó¼no, by naprawiaæ b³êdy przesz³o¶ci. Biedaczka. Wszyscy jej trzej synowie polegli w walce, a przez nieugiêt± postawê mê¿a straci³a nie tylko jedyn± córkê, ale równie¿ jedynego wnuka. Pod koniec swojego ¿ycia zosta³a sama w tym wielkim domu, maj±c za towarzystwo jedynie skrzatkê oraz portrety. — Staruszek pokrêci³ g³ow± smutno. — Niegdy¶ wielka rodzina rozkruszy³a siê, os³abiona wojn±. Ilu jest teraz o nazwisku Black, ilu Potterów, Dumbledore'ów czy Prewettów? Dekada po dekadzie zaczêli¶my wymieraæ i pomimo ca³ej naszej dumy nic po nas nie zosta³o.

— Tak wiêc kto mia³by wiedzieæ, co sta³o siê z maj±tkiem Prince'ów? Kto mia³by tutaj szukaæ Severusa, skoro po ¶mierci Tobiasza dosta³ w spadku rodzinny dom w Spinner's End i to tam od zawsze przebywa³? Nawet po otrzymaniu listu od goblinów z zawiadomieniem przekazania maj±tku, w ci±gu pierwszych trzech lat pojawi³ siê tu tylko raz. Przypuszczam, ¿e czu³ zbyt wielki ¿al do rodziny, która w tak bezwzglêdny sposób potraktowa³a jego matkê. Bo widzisz, Snape'owie nale¿eli do starej, czystokrwistej familii, ale nie byli zamo¿ni. Znane powszechnie problemy finansowe Tobiasza sprawi³y, ¿e ¿ycie Severusa by³o bardzo trudne.

Sigur zamilk³ na moment i spojrza³ na Harry'ego uwa¿nie.

— Jednak dwa lata temu co¶ siê zmieni³o. Mog³em tylko zgadywaæ, dlaczego Severus nagle zacz±³ interesowaæ siê Prince Manor. Mo¿e przeczuwa³ bliski powrót Voldemorta i wywnioskowa³, ¿e przyda mu siê miejsce, w którym ukryje siê w razie nag³ego wypadku. Niemniej okaza³o siê, ¿e postanowi³ zrobiæ z domu g³ówn± siedzibê Zakonu Feniksa, ale trwa³o to zaledwie miesi±c i sprawa rozesz³a siê po ko¶ciach.

— Sk±d tyle wiesz? — zapyta³ Harry. — Bez obrazy, ale jest pan tylko portretem.

Sigur u¶miechn±³ z wy¿szo¶ci±.

— Mogê nim byæ, ale mam oczy i uszy, nawet je¶li namalowane. Obserwujê i s³ucham. Pomaga te¿ wymienianie siê informacjami z innymi obrazami, szczególnie tymi, które maj± swoje kopie w znanych instytucjach w Anglii. Aleksander Prince, który w tysi±c siedemset piêædziesi±tym ósmym zosta³ ministrem magii, przynosi codziennie ¶wie¿± porcjê plotek prosto z ministerstwa.

Po skoñczeniu rozmowy Harry przespacerowa³ siê miêdzy pó³kami w poszukiwaniu przydatnych ksi±¿ek na temat transmutacji zwierzêcej, ale w g³owie wci±¿ rozbrzmiewa³y mu us³yszane s³owa. Bardzo wiele dzi¶ dowiedzia³ siê o Snapie. Mimowolnie zastanowi³ siê, jak mê¿czyzna zareagowa³by, gdyby odkry³, ¿e Sigur tak beztrosko dzieli siê faktami z jego ¿ycia.

By³ tak bardzo pogr±¿ony w swoich my¶lach, ¿e w pewnym momencie przesta³ zwracaæ uwagê na to, gdzie idzie. Wróci³ do rzeczywisto¶ci dopiero, gdy wpad³ na niewidzialn± barierê, o ma³o nie ³ami±c przy tym nosa. Okaza³o siê, ¿e sta³ w tylnej czê¶ci biblioteki, a przed nim rozpo¶ciera³ siê d³ugi rz±d niezbyt ciekawie wygl±daj±cych ksi±g. Po plecach Harry'ego przebieg³ dreszcz, gdy zobaczy³, ¿e jedna z ok³adek jest poplamiona zaschniêt± krwi±, a na innej z³uszczon± farb± widnieje napis Magia dusz. Nie maj±c ochoty przebywaæ tu ani sekundy d³u¿ej, zawróci³ i tym razem skupi³ siê wy³±cznie na znalezieniu tego, czego potrzebowa³.

W koñcu wyszuka³ dwie obiecuj±co wygl±daj±ce pozycje. Maj±c nadziejê, ¿e Snape nie bêdzie siê w¶ciekaæ za wyniesienie ich z biblioteki, wymaszerowa³ z ksiêgami pod pach±.


* * *


Wkrótce Snape zacz±³ wprowadzaæ w ¿ycie swój plan edukacji Harry'ego, choæ w nieco innej kolejno¶ci, ni¿ pierwotnie zapowiada³. Po ¶niadaniu zaszywa³ siê w laboratorium i nie wychodzi³ stamt±d a¿ do lunchu. Harry mia³ wtedy czas na pój¶cie do biblioteki i odrobienie zadañ domowych. W po³udnie spotykali siê na wspólny posi³ek, a po nim Snape sprawdza³ postêpy Harry'ego, wskazuj±c b³êdy w jego pracach i niekiedy nawet pomagaj±c mu w formu³owaniu prawid³owych wniosków. Wtedy te¿ przepytywa³ go z materia³u przeczytanego z po¿yczonej ksiêgi oraz uzupe³nia³ jego wiedzê o niewspomniane w niej fakty. Harry nie wiedzia³, czym jest bardziej zszokowany — tym, ¿e Snape cierpliwie t³umaczy³ mu zagadnienia bez wyzywania go od ba³wanów, czy tym, ¿e dziêki jego pomocy du¿o wiêcej rozumia³.

Po obiedzie Snape znowu na kilka godzin wraca³ do warzenia, a Harry wychodzi³ do ogrodu, by kontynuowaæ lekturê o czarodziejskim prawie i ustroju politycznym. Niekiedy zdarza³o siê, ¿e zasypia³ os³oniêty cieniem korony roz³o¿ystego buku, zbyt zmêczony i znu¿ony nieinteresuj±cym go tematem. Nied³ugo po tym kto¶ potrz±sa³ jego ramieniem i gdy Harry sennie uchyla³ powieki, napotyka³ czarne oczy Snape'a. Za ka¿dym razem obawia³ siê, ¿e mê¿czyzna zgani go za lenistwo, ale nic takiego siê nie dzia³o. Snape mówi³ tylko „wkrótce bêdzie kolacja”, jakby rozumia³, ¿e cia³o Harry'ego potrzebowa³o wiêcej odpoczynku ni¿ zwykle.

Wieczorami natomiast Snape wprowadza³ go w tajniki oklumencji.

I ju¿ pierwsza lekcja okaza³a siê katastrof±.

— To by wiele wyja¶nia³o — mrukn±³ Snape pierwszego dnia, brzmi±c, jakby kierowa³ te s³owa bardziej do siebie ni¿ do Harry'ego. Stali po¶rodku jednej z sypialñ, która na potrzeby æwiczeñ zosta³a uprz±tniêta z prawie wszystkich mebli. Zostawiono w niej jedynie kanapê, stolik oraz krzes³o z wysokim oparciem. — Po ataku na Privet Drive zbada³em twój umys³ w celu oceny wyrz±dzonych szkód i napotka³em co¶, co mnie zupe³nie zaskoczy³o. Panowa³ w nim chaos i nie mog³em zrozumieæ, co to oznacza.

— A teraz wiadomo, co to oznacza? — zapyta³ Harry, dziwnie czuj±c siê z my¶l±, ¿e kto¶ tak skrupulatnie analizuje stan jego g³owy.

Snape skin±³ krótko g³ow±.

— Dzia³o siê tak, poniewa¿ dzieli³e¶ umys³ z drug± osob±. Z jednej strony kl±twa Cruciatus os³abi³a po³±czenie z Czarnym Panem, a z drugiej zniszczy³a twoje naturalne bariery, maksymalnie otwieraj±c ciê na wp³ywy z zewn±trz. Wiele razy zastanawia³o mnie, dlaczego w czasie ataku na ministerstwo magia wirowa³a wokó³ ciebie, sprawiaj±c, ¿e wszystko podskakiwa³o, a ty sam rzuca³e¶ siê na ³ó¿ku. Twój umys³ musia³ prze¿ywaæ rozgrywaj±ce siê tam wydarzenia. — Snape wyci±gn±³ ró¿d¿kê. — Ale zostawmy ten temat. Czas, ¿eby¶ nauczy³ siê sztuki oklumencji…

Chocia¿ Snape wyja¶ni³ Harry'emu, na czy owa oklumencja polega³a, nadal by³o to dla niego strasznie mêtne. Wiedzia³, ¿e ma „oczy¶ciæ umys³”, ale za nic nie potrafi³ sobie wyobraziæ, jak nale¿y to zrobiæ. Stara³ siê. Naprawdê siê stara³. Ale z ka¿d± kolejn± prób± sz³o mu coraz gorzej. Wkrótce Snape zacz±³ szydziæ z niego jak za starych czasów, a¿ Harry mia³ ochotê d¼gn±æ go jego w³asn± ró¿d¿k±.

Po pó³godzinie podpiera³ siê na czworakach, ³api±c z trudem oddech i wpatruj±c siê w dywan, którego misterny wzorek wirowa³ mu dziko przed oczami. Snape zmusi³ go do ogl±dania po kolei czterech lat ¿ycia w Hogwarcie, pocz±wszy od pierwszej uczty powitalnej, a skoñczywszy na dotkniêciu pucharu w g³êbi labiryntu. Zdawa³ siê tym szydziæ z Harry'ego i jego s³abo¶ci, pokazuj±c mu, ¿e mo¿e przebieraæ w jego wspomnieniach jak w cukierkach i decydowaæ o tym, co dok³adnie chce zobaczyæ.

— Potter — warkn±³ Snape. — Czy ty w ogóle próbujesz siê czego¶ nauczyæ?

Harry zacisn±³ zêby. Po plecach sp³ywa³a mu stró¿ka potu, a szata klei³a siê nieprzyjemnie do cia³a.

— Staram siê, ale nie wiem jak!

— Powiedzia³em, ¿e masz oczy¶ciæ umys³ z emocji…

— Wiem to, ale nie wiem jak.

Snape zamilk³. Westchn±wszy, schowa³ ró¿d¿kê do kieszeni.

— Usi±d¼. I tak nie mo¿emy d³u¿ej æwiczyæ, bo bêdzie to dla ciebie zbyt du¿ym obci±¿eniem.

Z trudem Harry pod¼wign±³ siê na nogi i opad³ na kanapê. Skuliwszy ramiona, pomasowa³ skronie. Mia³ wra¿enie, jakby kto¶ roz³upa³ mu czaszkê na pó³, a stado dzikich s³oni przebiega³o po jego mózgu.

Nagle co¶ b³ysnê³o w zasiêgu jego wzroku. Uniós³ nieco g³owê i zobaczy³, ¿e Snape wyci±gn±³ w jego stronê fiolkê; pomarañczowy p³yn zamigota³ w ¶wietle ¶wiec unosz±cych siê w powietrzu.

— Na ból g³owy.

Tym razem Harry przyj±³ eliksir bez wahania i wkrótce dudnienie ust±pi³o. Kiedy odda³ Snape'owi pust± fiolkê, mê¿czyzna przysun±³ sobie krzes³o i usiad³ naprzeciwko.

— Powiedz mi, w jaki sposób próbowa³e¶ wykonaæ zadanie, o które ciê prosi³em?

— Stara³em siê o niczym nie my¶leæ, bo powiedzia³e¶, ¿ebym oczy¶ci³ umys³.

Prawe oko Snape'a zadrga³o, podobnie jak jego nozdrza. Oznacza³o to, ¿e Harry da³ bardzo, ale to bardzo z³± odpowied¼.

— Nie kaza³em ci nie my¶leæ. Choæ rozumiem, dlaczego ten pomys³ wydawa³ ci siê tak atrakcyjny. Przecie¿ ty i tak rzadko kiedy my¶lisz!

Harry poczerwienia³ na twarzy. Ledwo powstrzymywa³ siê przed powiedzeniem czego¶ naprawdê okropnego, ale wiedzia³, ¿e nie by³by to dobry pomys³. Snape zacisn±³ usta, ale po chwili pokrêci³ g³ow±, jakby siê rozmy¶laj±c. Kiedy ponownie siê odezwa³, jego ton brzmia³ spokojnie i rzeczowo.

— Ca³y czas mówi³em o emocjach, o maksymalnym wyzbyciu siê emocji, a nie my¶li. Tylko wtedy jeste¶my w stanie sprawowaæ pe³n± w³adzê nad naszym umys³em. Niektóre z nich mog± nam pomagaæ, ale nie radzi³bym tego pocz±tkuj±cym, bo trzeba mieæ nad nimi idealn± kontrolê. W wiêkszo¶ci przypadków niszcz± nasz± koncentracjê, poniewa¿ to nie my je kontrolujemy, ale one nas. Co wiêcej, emocje ³±cz± siê z obrazami, a im uczucia s± silniejsze, tym wyra¼niej dane wydarzenie zapamiêtujemy. Jak dok³adnie potrafisz przywo³aæ nudne dni przepe³nione nauk±, a jak bardzo ¿ywe s± spotkania z Czarnym Panem?

Snape mia³ racjê. Dni, w których nic ciekawego siê nie wydarzy³o, zlewa³y siê w jedn± niewyra¼n± smugê. Nigdy jednak nie zapomni walki z bazyliszkiem w Komnacie Tajemnic czy odrodzenia Voldemorta na cmentarzu. Wydawa³oby siê, jakby mia³y miejsce wczoraj.

— Swobodnie rzucone zaklêcie Legilimens wy³awia najpierw obrazy znajduj±ce siê na powierzchni umys³u, czyli te, które najlepiej zapamiêtali¶my. Mog± to byæ wydarzenia, które mia³y niedawno miejsce lub nurtuj±ce nas problemy. Dopiero wyzbywaj±c siê niepotrzebnych emocji, mo¿emy sterowaæ w³asnymi wspomnieniami i my¶lami, a nawet ca³kowicie zablokowaæ dostêp do umys³u. Ale ¿eby to pokazaæ, mo¿e zróbmy ma³± demonstracjê.

Snape zaoferowa³ Harry'emu swoj± ró¿d¿kê, ustawiaj±c j± na otwartej d³oni. Harry wpatrywa³ siê w ni± w os³upieniu.

— No bierz. Znasz formu³ê i wiesz, co nale¿y zrobiæ.

Czy Snape naprawdê sugerowa³, ¿eby Harry u¿y³ na nim Legilimens? Z wahaniem uchwyci³ ró¿d¿kê. Drewno by³o ciemne, prawie czarne, i le¿a³o niezgrabnie w d³oni.

— ¦mia³o, zbyt dobrze znam magiê umys³u, ¿eby¶ zrobi³ mi krzywdê, nawet u¿ywaj±c obcej ró¿d¿ki. W najgorszym wypadku zaklêcie nie zadzia³a.

Pomimo zapewnieñ Harry nadal by³ niezdecydowany. Wiedzia³ jednak, ¿e Snape bêdzie czeka³ tak d³ugo, a¿ spe³ni jego polecenie. Uniós³ wiêc ró¿d¿kê i wypowiedzia³ inkantacjê, wykonuj±c kolisty ruch nadgarstka, który przez ostatnie pó³ godziny widzia³ wystarczaj±co wiele razy. Uda³o mu siê rzuciæ zaklêcie dopiero za czwartym podej¶ciem. Przeb³yski obcych wspomnieñ rozwinê³y siê przed jego oczami niczym ta¶ma z filmem.

Snape pi³ herbatê w jadalni, a naprzeciwko niego siedzia³ Harry, z roztargnieniem rozd³ubuj±c widelcem swoj± jajecznicê. W swoim gabinecie Snape przewraca³ kartê opas³ej ksiêgi, gdy nagle z okolicy okna rozbrzmia³o stukniêcie sowy przynosz±cej list. Snape sta³ nad kocio³kiem, dodaj±c pokruszone li¶cie, w porê odsuwaj±c siê, gdy buchn±³ z niego k³êb niebieskawej pary.

We wszystkich obrazach mê¿czyzna mia³ na sobie identyczn± szatê, jakby wydarzenia nale¿a³y do tego samego dnia. Przy kilku wspomnieniach Harry próbowa³ zatrzymaæ siê d³u¿ej, ale szybko by³y zastêpowane kolejnymi. W koñcu zosta³ wypchniêty z umys³u Snape'a i przez chwilê mruga³ zawziêcie, przyzwyczajaj±c oczy do otoczenia.

— Opowiedz mi, co widzia³e¶.

Nie maj±c pojêcia, do czego to prowadzi, Harry zrobi³, jak mu kazano. W koñcu Snape wyja¶ni³:

— Pomimo ¿e uzyska³e¶ dostêp do mojego umys³u, nie mia³e¶ nade mn± ¿adnej w³adzy. To ja kontrolowa³em ciebie, wybieraj±c, co chcê ci pokazaæ, jak d³ugo oraz kiedy skoñczyæ penetracjê. A wszystko dlatego, ¿e kontroluj±c emocje, kontrolujê my¶li, a kontroluj±c my¶li, kontrolujê ca³y umys³. Nawet gdyby¶ by³ wyæwiczonym legiliment±, wci±¿ mia³bym mo¿liwo¶æ oszukiwania ciê, daj±c z³udne poczucie w³adzy. Oklumencja nie zawsze polega na ca³kowitym zamkniêciu dostêpu do umys³u, choæ w twoim przypadku w³a¶nie to jest priorytetem.

— Ale jak to osi±gn±æ? — zapyta³ bezradnie Harry. — Okej, mam kontrolowaæ emocje, ale co dalej?

— Od tego momentu proces jest intuicyjny i ka¿dy znajduje swój w³asny sposób. To dlatego zaczêli¶my od razu od æwiczeñ. Przyk³adowo dla mnie jest to podobne do tkania pajêczej sieci. Przygotowujê wspomnienia, które chcê pokazaæ i na nich siê skupiam. £±czê je ze sob±, ¿eby móc p³ynnie przej¶æ od jednego do drugiego, dziêki czemu intruzowi wydaje siê, ¿e p³yn± strumieniem jak w przypadku niechronionego umys³u. A je¶li nie chcê w ogóle wspomnieñ pokazaæ… — Snape zmarszczy³ brwi, intensywnie zastanawiaj±c siê. — Z pocz±tku próbowa³em zbudowaæ wokó³ siebie pró¿niê, miejsce bez emocji i wspomnieñ, ¿eby przeciwnik nie mia³ ¿adnego punktu zaczepienia. My¶la³em tylko o zwalczeniu obcej obecno¶ci. Z czasem jednak blokowanie przychodzi³o z mniejszym wysi³kiem. Teraz jest to tak naturalne jak oddychanie i ca³y proces odbywa siê bez udzia³u ¶wiadomo¶ci.

— Czy to znaczy, ¿e teraz nikt nie w³amie siê do twojego umys³u bez twojej zgody? — zapyta³ Harry z ciekawo¶ci±.

— W przypadku legilimencji naturalnej, owszem, ale przy zaklêciu rzuconym bezpo¶rednio zawsze trzeba walczyæ. Gdyby¶ by³ wyæwiczonym legiliment±, a ja by³bym nieprzygotowany na atak lub gdybym odczuwa³ bardzo silne emocje, móg³by¶ na krótk± chwilê wej¶æ do mojego umys³u. Bardzo szybko wypchn±³bym ciê z niego, ale nie zmienia³oby to faktu, ¿e uzyska³by¶ dostêp.

— Legilimencji naturalnej?

— Jest bardzo subtelna, bo dzia³a na powierzchni umys³u, a ci, którzy posiadaj± wrodzony talent do tej dziedziny magii, mog± siê ni± pos³ugiwaæ, nawet nie zdaj±c sobie z tego sprawy. Dziêki niej mo¿na wyczuæ, je¶li kto¶ k³amie lub o czym dana osoba my¶li. Niekiedy nawet pozwala zobaczyæ echa wspomnieñ. Jest zwykle niewykrywalna, choæ niektórzy intuicyjnie j± wyczuwaj± w postaci przeszywaj±cego ich spojrzenia.

Oczy Harry'ego rozszerzy³y siê w szoku.

— Profesor Dumbledore… — Nagle zasch³o mu w ustach. — On czyta³ mi w my¶lach, prawda? Nieraz czu³em, jakby prze¶wietla³ mnie rentgenem.

Snape spojrza³ na Harry'ego w sposób, jakby chcia³ zapytaæ, co to jest rentgen, ale powstrzyma³ siê i zamiast tego wytkn±³, jak nieodpowiednim terminem jest zwrot „czytanie w my¶lach”. Potem jednak¿e odpar³:

— Bardzo mo¿liwe. Wiele osób uwa¿a, ¿e Albus Dumbledore jest naiwnym g³upcem, który zbyt ³atwo ufa ludziom i daje szanse tym, którzy na to nie zas³uguj±. A on po prostu wie, kogo obdarzyæ zaufaniem, a kogo nie. Bêd±c legiliment±, nie musi zgadywaæ.

Harry poczu³ uk³ucie potwornego zawodu. Czy¿by dyrektor obawia³ siê, ¿e Harry mo¿e nie byæ godny zaufania i dlatego sprawdza³ jego umys³ jak otwart± ksiêgê? Przycisn±³ piê¶ci do oczu, sprawiaj±c, ¿e pod powiekami wykwit³y mu ró¿nokolorowe plamy. Czu³ siê zmêczony i sko³owany.

— Chod¼, Potter — odezwa³ siê Snape. — Jest ju¿ pó¼no i najwy¿sza pora do ³ó¿ka.


* * *


Gdy ponownie Syriusz odwiedzi³ go w Prince Manor, Harry wci±¿ nie potrafi³ przestaæ my¶leæ o odkryciu, ¿e Dumbledore grzeba³ w jego g³owie.

— Jeste¶ dzi¶ bardzo cichy — zauwa¿y³ Remus.

Siedzieli na kocu w cieniu starego dêbu. W oddali b³yszcza³a tafla stawu, a wiatr przyjemnie mierzwi³ Harry'emu w³osy. Syriusz, w swojej psiej formie, skaka³ za ptakami, p³osz±c je i podrywaj±c do lotu. Od czasu do czasu rozbrzmiewa³ g³o¶ny szczek, gdy prawie udawa³o mu siê z³apaæ przera¿on± kaczkê.

Harry westchn±³ ciê¿ko. Nie chcia³ wypowiadaæ siê ¼le o dyrektorze, ale naprawdê potrzebowa³ z kim¶ o tym porozmawiaæ.

— Wiesz, ¿e Snape zacz±³ uczyæ mnie oklumencji?

— Nie mia³em pojêcia. Kto wpad³ na pomys³, ¿eby¶ siê tego nauczy³?

— Eee… profesor Dumbledore uzna³, ¿e mi siê to przyda.

Harry nie wyja¶ni³, dlaczego mia³oby mu siê to przydaæ. Nie chcia³ zdradzaæ swojego po³±czenia z Voldemortem, bo obawia³ siê, jak Remus zareagowa³by na tak± rewelacjê. Zwykle by³ wyj±tkowo wyrozumia³y i nawet bez ¿adnych problemów zaakceptowa³ fakt, czyim Harry jest synem. Jednak umiejêtno¶æ wchodzenia do g³owy czarodzieja, którego boi siê wiêkszo¶æ ludzi, nie nale¿a³a do informacji, które przyjmuje siê lekko.

Syriusz szczekn±³ g³o¶no w oddali, anonsuj±c kolejne zwyciêstwo, po czym przysiad³ na trawie z wywieszonym jêzykiem i zamerda³ dziko ogonem. Remus przeczesa³ d³oni± ¼d¼b³a trawy, zastanawiaj±c siê nad s³owami Harry'ego.

— No có¿, podejrzewam, ¿e ma racjê. Raczej ma³o prawdopodobne, ¿e kto¶ bêdzie mia³ powód, by w³amaæ siê do twojego umys³u, ale skoro masz zachowaæ to¿samo¶æ w tajemnicy, lepiej dmuchaæ na zimne. Tym siê tak martwisz? Nie dajesz sobie rady?

— Nie o to chodzi. Po prostu… w tym tygodniu Snape wyt³umaczy³ mi pewne rzeczy i odkry³em, ¿e profesor Dumbledore u¿ywa³ na mnie legilimencji. Dlaczego to robi³, Remusie? Czy chocia¿ raz da³em mu powód, ¿eby mi nie ufa³?

Gdy Harry zamilk³, znowu poczu³ nieprzyjemny skurcz w ¿o³±dku. Remus spojrza³ na niego z niepokojem. Po chwili odezwa³ siê, ostro¿nie dobieraj±c s³owa:

— Te¿ czasami mia³em wra¿enie, ¿e to robi. Nie znam oklumencji ani nie umiem legilimencji, wiêc nie jestem w stanie powiedzieæ na pewno. Ale czasami Albus wiedzia³, co my¶lê, i st±d moje podejrzenia. S±dzê jednak, ¿e nie jest to kwestia zaufania czy te¿ jego braku, ale tego, ¿e czasami jest to jedyny sposób na podjêcie w³a¶ciwej decyzji. £atwiej opieraæ siê na faktach zamiast na domys³ach. Pamiêtasz dzieñ, w którym uratowa³e¶ Syriusza od poca³unku dementora?

— Oczywi¶cie.

— Syriusz dok³adnie opowiedzia³ mi, co siê wtedy wydarzy³o. Krótko przed tym, jak go uratowali¶cie, Albus przyszed³ do klasy, w której go zamkniêto. I gdy Syriusz wszystko mu wyja¶ni³, dyrektor uwierzy³ mu na s³owo, choæ bez dowodu by³o to szaleñstwem. Teraz jednak my¶lê, ¿e po prostu wiedzia³, ¿e Syriusz mówi³ prawdê.

— Wiêc co? — zapyta³ Harry. — U¿ywa tego tylko wtedy, kiedy nie ma innego wyboru?

Remus u¶miechn±³ siê krzywo.

— Lub kiedy jest to przydatne. Widzê, ¿e nie podoba ci siê to tak samo jak mnie, ale przyznasz, ¿e jest to spora oszczêdno¶æ czasu i jedyna gwarancja unikniêcia pomy³ek. Wa¿ne jest jednak, kiedy czu³e¶, ¿e profesor Dumbledore u¿ywa³ na tobie legilimencji?

Harry zamy¶li³ siê, marszcz±c czo³o. Pierwszy raz wydarzy³o siê to w drugiej klasie, gdy zaczê³y siê tajemnicze ataki dziedzica Slytherina. Nagle zda³ sobie sprawê, ¿e wcale nie by³o to takie czêste.

— Tylko kilka razy — przyzna³. — G³ównie kiedy w wydarzenia zamieszany by³ Voldemort.

— A nie pomy¶la³e¶, ¿e mo¿e chodzi³o o zobaczenie pewnych rzeczy z twojej perspektywy, twoimi w³asnymi oczami? — Harry spojrza³ na Remusa ze zdziwieniem. Mê¿czyzna u¶miechn±³ siê ³agodnie. — Nie twierdzê, ¿e wiem, jakie by³y jego motywy, ale na barkach profesora Dumbledore'a spoczywa wielka odpowiedzialno¶æ. Ka¿dy szczegó³, który dotyczy Voldemorta, choæby wydawa³ siê najbardziej b³ahy, mo¿e zawa¿yæ o wielu sprawach. — Remus z³o¿y³ d³onie na kolanach. — Jak sam przyzna³e¶, to nie tak, ¿e nieustannie kontroluje twój umys³, czytaj±c ka¿d± twoj± my¶l. Chyba ¿e jest inaczej?

Harry potrz±sn±³ gwa³townie g³ow±.

— Nie.

— A wiêc nie przejmowa³bym siê tym tak bardzo. Poza tym ja zawsze przyrównywa³em Albusowy wzrok do siêgania do ludzkich serc. On nie szuka informacji, które móg³by przeciw nam wykorzystaæ, ani nie sprawdza nieustannie, czy k³amiemy. On szuka prawdy o ludziach. Tylko wtedy mo¿e nam tak naprawdê pomóc, niekiedy chroni±c nas przed nami samymi.

Remus zapatrzy³ siê w dal na Syriusza, który przewróci³ siê na grzbiet i zacz±³ turlaæ siê po trawie. Harry pomy¶la³, ¿e w tych s³owach zawiera siê du¿o wiêcej, ni¿ zosta³o powiedziane na g³os.


______________________
[1] ³ac. Prawo, obowi±zek i sprawiedliwo¶æ.
Komentarze
avatar
Smierciojadek  dnia 26.07.2014 17:05
Jeszcze raz muszê napisaæ - uwielbiam te cytaty na pocz±tku. Wszystkie rozdzia³y ³±cz± siê ze sob±, ale te motta dodaj± takiej ciekawej indywidualno¶ci.

Nie mam jakich¶ b³yskotliwych spostrze¿eñ, dlatego tym razem bêdzie krócej ni¿ zawsze. Spodoba³ mi siê globus! Dla mnie, fanki geograficznych ciekawostek, taki wynalazek by³by czym¶ ¶wietnym. Dawno nie czyta³am HP, dlatego ch³onê Twój magiczny ¶wiat dwa razy bardziej. jezyk

Kolejna rzecz, która mnie urzek³a - historia rodziny Snape'ów. Do¶æ intryguj±ca, zazdroszczê Ci tak bujnej wyobra¼ni. Z przyjemno¶ci± przeczytam nastêpn± czê¶æ.
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Wybitny! Wybitny! 100% [1 g³os]
Powy¿ej oczekiwañ Powy¿ej oczekiwañ 0% [0 g³osów]
Zadowalaj±cy Zadowalaj±cy 0% [0 g³osów]
Nêdzny Nêdzny 0% [0 g³osów]
Okropny Okropny 0% [0 g³osów]
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Losowe zdjêcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.62