Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Podziemne przygody H...

Kategoria: Teorie, przemyślenia...
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Wciąż powtarzający się schemat podziemia.
>> Czytaj Więcej

Pamela Ferris

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Pamela Ferris wcielająca się w postać Marjorie Dursley.
>> Czytaj Więcej

Imiona pochodzące od...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Centaury z Hogwartu nie są jedynymi, którzy lubią patrzeć w gwiazdy w celu uzyskania porad i wska...
>> Czytaj Więcej

[WYWIAD] Fiona Shaw ...

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Tłumaczenie wywiadu z Fioną Shaw dla VULTURE o Killing Eve i Fleabag - serialach, które ostatnio ...
>> Czytaj Więcej

Harry Potter i Insyg...

Kategoria: Streszczenia
Autor: PaulaSmith

Streszczenie siódmej części przygód Harry'ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

[RECENZJA] Zabójcza ...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Recenzja czwartego tomu o Cormoranie Strike'u.
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Praca w magicznym świecie
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Zniewolenie

Tytuł: Zniewolenie
Gatunek: Inne
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Od początku zniewolony
>> Czytaj Więcej

Zazdrość

Tytuł: Zazdrość
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Gdy zazdrość bierze górę nad emocjami
>> Czytaj Więcej

Głos

Tytuł: Głos
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikaAneta02

Gdy głos zmąci ciszę
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 8.

Tytuł: Rozdział 8.
Seria: Zgniłe jabłka panny Weasley
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaCanisPL

Kontynuacja rozdziału siódmego; pierwsze chwile w nowym domu.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 7.

Tytuł: Rozdział 7.
Seria: Zgniłe jabłka panny Weasley
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaCanisPL

Ginny trafia do Hogwartu.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 6.

Tytuł: Rozdział 6.
Seria: Zgniłe jabłka panny Weasley
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaCanisPL

Ginny prosi Lunę o pomoc w związku z przeklętym naszyjnikiem.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 5.

Tytuł: Rozdział 5.
Seria: Zgniłe jabłka panny Weasley
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaCanisPL

Kradzież i wielka ucieczka Ginny.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 37
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
43,603 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 232
Było: 20.07.2019 08:10:55
Napisanych artykułów: 1,037
Dodanych newsów: 9,799
Zdjęć w galerii: 20,648
Tematów na forum: 3,586
Postów na forum: 308,570
Komentarzy do materiałów: 217,949
Rozdanych pochwał: 3,181
Wlepionych ostrzeżeń: 4,144
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 2952
uczniów: 3174
Hufflepuff
Punktów: 928
uczniów: 3069
Ravenclaw
Punktów: 1718
uczniów: 3868
Slytherin
Punktów: 1056
uczniów: 3153

Ankieta
Jaką formę aktywności wybierzesz w to magiczne lato?

Codzienny trening na miotle to podstawa! Chcę utrzymać miejsce w drużynie
14% [10 głosów]

Z przyjaciółmi założymy klub pojedynków - to połączenie przyjemnego z pożytycznym
11% [8 głosów]

Bieganie oczywiście - w Hogwarcie przyda się kondycja, kiedy trzeba uciekać przed woźnym, trzygłowym psem czy ogromnym pająkiem
10% [7 głosów]

Wyczynowe jedzenie to to, na co stawiam. W Hogwarcie dobrze karmią, ale nie ma to jak u mamy
8% [6 głosów]

Wybieram aktywność mózgu. Książki, książki i jeszcze raz książki
18% [13 głosy]

Akty... cooo? Planuję się wyspać na zapas
38% [27 głosów]

Ogółem głosów: 71
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25.06.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
GryffindorCorinne Laurientis ostatnio widziano 21.07.2019 o godzinie 17:42 w Londyn
HufflepuffWarren Samuel Wilson ostatnio widziano 20.07.2019 o godzinie 21:49 w Lodziarnia Floriana Fortescue
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 20.07.2019 o godzinie 21:47 w Lodziarnia Floriana Fortescue
GryffindorCorinne Laurientis ostatnio widziano 20.07.2019 o godzinie 18:38 w Lodziarnia Floriana Fortescue
HufflepuffElizabeth Cooper ostatnio widziano 20.07.2019 o godzinie 18:36 w Lodziarnia Floriana Fortescue
GryffindorCorinne Laurientis ostatnio widziano 20.07.2019 o godzinie 10:40 w Lodziarnia Floriana Fortescue
[NZ] Dziewczyna z porcelany
Mike spojrzał na Helen i nie dostrzegał nic. Została tylko blada skóra, ciemne włosy, twarz pozbawiona wyrazu. Nie dostrzegł nic, chociaż powinien widzieć cień... towarzyszący im od zawsze cień tajemnic z dawnych lat.
Autor: Prefix użytkownikaAlette
Gatunek: Kryminał
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 4012 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10].
Helen Watterson
Ludzie mieli dość. Wszyscy, a było ich ponad pięćdziesiąt. Sąsiedzi, znajomi ze szkoły, mnóstwo obcych twarzy, które z jakiegoś powodu chciały zobaczyć, jak dwudziestotrzylatka znika w ciemnym dole. Tak bardzo, bardzo samotna.
Hej ; ) Przedstawiam trzeci rozdział "Dziewczyny z porcelany". Wyszedł chyba nieco dłuższy, ale nie chciałam zrywać akcji w połowie. Sporo tu pogadanek, ale przecież połowę życia śpimy, a drugą połowę klepiemy głupoty haha. Ocenę zostawiam wam, miłego czytania ; )

***


Przesłuchanie trwało pół godziny. Za mało, żeby dowiedzieć się tego, co najważniejsze. Jednak uzdrowicielka stanowczo odmówiła rozmowy dłuższej niż dwa kwadranse.

„Oliver i tak nie skupi się przez tyle czasu. Wrócimy do tego jutro” oznajmiła, nie pozostawiając pola do dyskusji.

Mike nie dyskutował. Na razie musiał przetrawić to, o czym do tej pory się dowiedział. Sama śmierć Helen już dostatecznie nim wstrząsnęła, informacja o dziecku w studni tylko pogłębiła ten stan zagubienia… a teraz jeszcze okazało się, że chłopiec trafił tam właśnie z jej polecenia.

Agnes skomentowała to w prosty sposób. „Chora baba” rzuciła do pozostałych, ale Mike nie potrafił się z nią zgodzić. Być może prezentował tym wyjątkową naiwność, ale wierzył, że Helen nie zrobiła tego dla kaprysu.

Mimo to zmuszenie chłopca do wejścia do studni nie miało sensu. Mogła go ukryć pod łóżkiem, w szafce, na strychu, pod podłogą. Zresztą, skoro Oliver dotarł aż na skraj polany, dałby radę dotrzeć również do lasu.

Jeszcze ten potwór.

Zaklął pod nosem, przechodząc przez kolejny szpitalny korytarz. Głowa niemal pękała mu od ilości myśli. W dodatku czekała na niego wizyta w oddziale patologicznym.

Nie spodziewał się wielkich odkryć, ale skoro i tak zawitał w szpitalu… w końcu trupy badano tylko kilka pięter niżej. Z tego faktu niewiele osób zdawało sobie sprawę, ale przecież nikt nie wpadał tam w odwiedziny. Kto lubił brodzić w rzece umarłych, przecież to nic przyjemnego. Żadne zaklęcia nie mogły zatrzymać specyficznego smrodu, który unosił się nad ciałami.

Pracowników oddziału patologicznego nazywano uzdrowicielami, chociaż zdrowia tam nie przywracali. Strój nosili typowy dla zawodu wykonywanego w Mungu, z tym że wyróżniały ich czarne maski na ustach. Zupełnie jakby martwi czarodzieje wydzielali toksyczne substancje, przed którym musieli się chronić.

Mike podszedł do kobiety o pociągłej twarzy i ostrych rysach, której oczy wyrażały czystą niechęć – nie tylko wobec Mike’a, ale też pracy, oddziału, szpitala i pewnie całego świata.

– Tak? – jej głos nie okazał się tak niesympatyczny jak buzia.

– Mike Rogers, Katera Główna Aurorów. – Pokazał odznakę. – Potrzebuję informacji o Helen Watterson, wczoraj przywieźli ja na wasz oddział.

– To sprawa Klarka Benoffa. Zaprowadzę cię.

Poszli razem przez długi, wąski korytarz. W pomieszczeniu panował półmrok, zupełnie jak w starym psychiatryku. Było czysto, nawet bardzo, ale Mike i tak czuł swąd trupa, jakby ktoś położył mu pod nos gnijące mięso.

Weszli do pomieszczenia numer trzy, a tam przywitał ich mężczyzna w średnim wieku. Miał ogoloną głowę, ale siwizny nie ukryły brwi i gęste włosy na rękach. Nawet wyraz jego twarzy upodabniał go do starego profesora, który całe życie spędził na szlifowaniu własnych teorii.

– To Mike Rogers, z biura aurorów. Upoważniony – wyjaśniła krótko kobieta, po czym wyszła.

– Proszę chwilę zaczekać, panie Rogers. – Klark Benoff zniknął za parawanem, a Mike zaczął rozglądać się po gabinecie. Skrzywienie zawodowe.

Nie zawitał w tej części szpitala po raz pierwszy – wielokrotnie odwiedzał ich „sale badawcze”. Młodych aurorów zazwyczaj wysyłano tam po odbiór dokumentacji.

Pozornie wszystkie pomieszczenia wyglądały identycznie – sterylnie, schludnie i zimno. Tylko szczegóły odróżniały je między sobą. Tym razem była to obecna na półkach kolekcja podręczników. Oczywiście książki nie stanowiły tu żadnej nowości. Jednak te pochodziły sprzed prawie pięćdziesięciu lat i były perłą wśród ksiąg o zakazanych praktykach leczniczych.

– Zapraszam, panie Rogers. – Klark Benoff wyszedł zza parawanu i przywołał Mike’a do siebie ręką.

Za zasłoną, zgodnie z przewidywaniami aurora, zobaczył salę badawczą. Na samym środku pomieszczenia leżała Helen – otoczona znakiem dwunastu kręgów, który ochraniał ciało przed zmianami od momentu śmierci, przez cały czas badania.

Dlatego Helen wyglądała niemal tak samo jak dnia poprzedniego. Jej skóra w tym świetle jakby pożółkła, ale poza tym nic się nie zmieniło. Poza tym, że była naga, a jej ciało zakrywał cienki, biały materiał.

To właśnie ten materiał odróżniał Benoffa od innych w oddziale. Wszyscy do tej pory poznani przez Mike’a uzdrowiciele nie zawracali sobie tym głowy.

– Mówią, że po śmierci duszy ciało jest tylko skorupą – powiedział Klark Benoff. – Jednak ta skorupa ma ogromne znaczenie dla naszych wspomnień. Pokazując jej nagość, nie ją bym odarł z godności, lecz nas.

Podszedł do kręgu i pochylił się nad zmarłą.

– Kiedy nastąpił zgon? – zapytał Mike. Wierzył, że działanie zgodne z procedurą ukryje niechciane emocje.

– Trzydzieści sześć godzin temu – odpowiedział mu równie rzeczowo uzdrowiciel.

– To ponad dobę przed przybyciem aurorów. Przyczyna?

– Wygląda na klasyczne zaklęcie uśmiercające. Potrzebuję więcej czasu na raport.

– Czyli prawdopodobnie zamordował ją czarodziej? – nie powstrzymał nuty zdziwienia w jego głosie.

– Dokładnie. Ślad magii widoczny jest na piersi. Ofiara stała przodem do sprawcy, musiała go dobrze widzieć. Brak oznak walki.

– Słucham? Dom został zniszczony, ona sama nosiła wiele ran, musiała walczyć!

– To pan, panie Rogers, jest od oceny zbrodni. Ja tylko panu mówię, że na ofierze nie widać śladów walki bezpośrednio poprzedzającej zgon. Te rany, o których pan mówi, pojawiły się wcześniej.

– Kilka godzin wcześniej?

– Prawdopodobnie.

Mike spróbował uspokoić oddech i wrócić do procedury.

– Ślady zaklęć?

– Poza tym jednym urokiem nie widzę. Jednak te mogą wyjść w ciągu siedmiu dni.

– Jakieś inne pozostałości? Odciski? Naskórek, włos?

– Nic.

– Kiedy dostanę raport?

– Wstępny za osiem dni, podsumowujący za trzydzieści.

– Coś poza schematem?

Uzdrowiciel poprawił okulary na nosie, pogrążając się w zadumie.

– Niewiele. Ofiara nie zamknęła oczu przed śmiercią, mimo że nie nastąpił atak z zaskoczenia. Poza tym jej ciało jest w doskonałej kondycji. Dobrze jadła, dużo ćwiczyła, szczególnie gimnastykę. Nie znalazłem żadnych ukrytych chorób, trucizn. To okaz zdrowia… tylko jedna rzecz mnie niepokoi.

– Tak? – Mike zmrużył oczy.

– Znalazłem pewne braki w przepływie zdolności magicznych. Nie mam pojęcia, z czego wynikają. To może być jakieś bardzo stare zaklęcie albo eliksir, bo mutacje są ledwo widoczne. Jednak nie da się ich określić ani do niczego przyrównać. Właściwie odkryłem je przypadkiem.

Mike nie odrywał spojrzenia od twarzy Benoffa, walcząc z mętlikiem w głowie. Mutacje zdolności magicznych? O czym uzdrowiciel w ogóle mówił?

Helen… w jakie bagno się wplatała… i dlaczego teraz, kiedy została matką? Plotki o jej romansie okazały się prawdziwe. Tylko gdzie w tym wszystkim ojciec chłopca?

Doskonale pamiętał tę aferę.

Raptem trzy miesiące po ich rozstaniu nagle, bez ostrzeżenia, podeszła do niego na środku korytarza i pocałowała. Mocno.

Nigdy wcześniej tego nie zrobiła. Ich spotkania były spokojne, otulone milczeniem, wdychaniem zapachu swojej obecności. Nie chodzili za rękę, nie mówili o sobie „mój chłopak moja dziewczyna”. Nie chciała od niego kwiatów, a on nie próbował jej zmienić. Lubił ją właśnie taką. Była blisko, nawet gdy nie dawała tego po sobie poznać.

Była… nieoczywista.

Jako siedemnastolatek nie miał w sobie dość cierpliwości, żeby nieustannie rozplątywać supły na ich związku. W pewnym momencie ich relacja po prostu go zmęczyła. Po zerwaniu żałował, ale ona przestała go dostrzegać.
Jednak tamtego dnia go pocałowała, chociaż już nic ich nie łączyło.

„Teraz to nic nie znaczy” szepnęła wtedy do jego ucha i uciekła, ulotna jak podmuch wiatru.

Po przerwie świątecznej już nie wróciła do szkoły.

Jej koleżanka powiedziała, że Helen trafił amor i uciekła. Inni powtarzali plotki o wyrzuceniu jej ze szkoły z powodu romansu i wpadki. Bez względu na to, czy tę historię przedstawiano jako najlepszy romans czy wielki skandal, Mike nie potrafił ukryć rozczarowania. W końcu ona tak łatwo przeniosła uczucia na kogoś innego, a on wciąż o niej myślał. W dodatku to wszystko była jej wina – bo postanowiła odgrzebać to zakochanie, przypomnieć o sobie, kiedy on już zaakceptował ich koniec.

Tak jak teraz. Już wymazał ją z pamięci, a ona wróciła. Tylko tym razem nie potrafił pozbyć się wrażenia, że coś schrzanił.



***


Na miejscu zbrodni pracowało trzech aurorów, dwóch techników i jakiś palant z Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Mike znał ich wszystkich, ale w pierwszej kolejności odnalazł Jeroma.

– Coś nowego? – zapytał, trzymając ręce w kieszeniach.

– No a jak! – zaśmiał się Jerome i dmuchnął mu w twarz dymem papierosowym. – Drugiego trupa znaleźli.

– Co?! Gdzie?

Jerome wskazał ręką na studnię.

– Tam dalej jest piaskownica. – Zaczęli iść przez polanę, zostawiając za dobą głębokie ślady w błocie. – Duża, przy stawie. Gość leżał tam w syfie. Obsrany i zaszczany, nie wiem, jakim cudem smród do nas wczoraj nie dotarł.

– Avada Kedavra?

– Co ty! Rozszarpany, jak przez wilkołaka. Dla mnie to zajebało go to gówno, co biegało po polanie. Patolce już go zabrali.

Dotarli na miejsce w kilka minut, mijając po drodze całą ekipę śledczą. Zimny deszcz kapał na ich głowy – na tyle rzadki, że nie opłacało się wyciągać parasola, na tyle gęsty, że psuł wszystkim nastrój.

Nad stawem czekał na nich otoczony czerwoną taśmą teren. Ofiary tam nie było, ale na piasku narysowano kształt ułożenia ciała, otoczonego przez wciąż widoczne ślady krwi.

– Mike? – Jerome zapalił kolejnego papierosa, ignorując teatralne westchnięcie kolegi.

– No? – burknął, odganiając ręką dym.

Spojrzał na Jeroma, ale on odwrócił głowę, jakby zakłopotany. Przez długą chwilę zbierał myśli, jakby wahał się, czy w ogóle zacząć temat.

– Jerome? – ponaglił go zniecierpliwiony. – No…

– Znałeś tę kobietę, nie? – wypalił w końcu, bez ostrzeżenia.

Mike próbował udawać nieporuszonego, ale już na starcie mu nie wyszło. Nie musiał pytać, skąd wiedział. Jerome należał do najbardziej obiecujących aurorów i chociaż nie sprawiał takiego wrażenia, widział wszystko.

Okłamywanie go nie miało żadnego sensu. Jedyne, o co chciał zapytać to… dlaczego teraz?

– Tak – odpowiedział, patrząc podejrzliwie na Jeroma.

– Powinieneś odsunąć się od sprawy. Wiesz o tym.

– Ty byś tak zrobił? – Mike zmrużył oczy.

– W życiu. Dlatego cię nie wydam, ale pod warunkiem, że sam nie podejmiesz żadnej durnej decyzji. Jedna wtopa i leci raport do szefa – skończył ostro, niemal karcąco.

– Dobra. – Wywrócił oczami. – Zabierajmy się do roboty.

Pochylił się nad magicznie zaznaczonym kształtem, a chwilę później dołączył do niego Jerome.

Badanie śladów nie wyglądało jak w ekscytujących książkach o szpiegujących. Zazwyczaj polegało na żmudnym pisaniu i przeglądaniu w kółko tych samych raportów.

Tak było tym razem. Czas trwania śledztwa prawdopodobnie wydłuży się do kilku tygodni, jeśli nie miesięcy. Na wyniki badań drugiej ofiary muszą poczekać do jutra. Przeszukanie domu zajmie co najmniej dziesięć dni i to tylko jeśli Helen kiepsko ukryła swe tajemnice. Przesłuchanie chłopca to tylko dodatkowy wysiłek.

Z drugiej strony w sprawę zaangażował się sam Harry Potter, a z nim wszystko szło trzy razy szybciej. Dlatego kiedy osiem dni później zwołał grupę śledczą do gabinetu, wstępne raporty nie tylko były gotowe, ale i sto razy przeczytane.

– To chaotyczny, ale bardzo silny atak – tłumaczył Jerome. – Ten potwór, czymkolwiek był, dał radę nie tylko zabić tego mężczyznę, ale wyrzucił go daleko poza miejsce zdarzenia.

– Sprawdziliście jego różdżkę? – zapytał Potter.

– Pozostałości prostych zaklęć. To nie on zabił Helen Watterson.

– Tego nie możesz być pewien. Wiemy, kto to?

– Nie. Nie widnieje w żadnym spisie. To pewnie jej krewny, znajomy albo kochanek. Sąsiedzi nie widzieli jej z żadnym mężczyzną, ale przecież mogła go dobrze kryć. Oddział patologiczny twierdzi, że miał korzenie arabskie. Skontaktowaliśmy się z tamtejszym Ministerstwem Magii, ale…

– Mógł pochodzić nawet z najmniejszej wyspy na Pacyfiku – dokończył szef. – Kiedy pogrzeb Helen Watterson?

– Jutro – odpowiedział Mike. – Jutro w południe.

– Pójdziesz tam, Mike. Obserwuj dokładnie, kto się na nim pojawi. Sprawca dużo by ryzykował takim krokiem, ale nie możemy wykluczyć bezczelności.

– A chłopiec? – zapytał Jerome. – Helen Watterson to jego matka.

– Im dłużej utrzymamy jego odnalezienie w tajemnicy, tym lepiej dla nas… i dla niego. Poza tym, widok martwej matki w niczym mu nie pomoże. Niech Agnes nie spuszcza go oczu. Jerome?

– Tak, szefie?

– Obejmujesz dowodzenie. Składaj mi raporty raz w tygodniu. Możecie iść.

Mike pierwszy opuścił gabinet. Musiał się przygotować do ceremonii, w której i tak chciał wziąć udział. Nie stworzył na razie żadnego planu, ale w zaciszu domowym na pewno pójdzie mu lepiej.

Wyszedł z biura, udając się wprost do holu. Spotkał po drodze kilku znajomych pracowników, a w windzie minął samego zastępcę Ministra Magii – Samuela Norintona.

W gruncie rzeczy nie wiedział o nim zbyt wiele, chociaż ten mocno wstawił się za nim podczas rozmowy wstępnej przy przyjęciu na szkolenie aurora. Od tamtej pory wymieniali uprzejmości, ale na tym ich znajomość się kończyła.

Samuel Norinton był tą osobę w ministerstwie, która kontrolowała działania aurorów z politycznego punktu widzenia i jeśli wysiadał na tym piętrze, to pewnie miał spotkanie z szefem... a skoro miał spotkanie z szefem, to Harry Potter będzie musiał wyjechać na jakąś delegację. Czyli będą dziesięć razy dłużej czekać na wszystkie pozwolenia. Idealny czas.

Mike nie znał się na ludziach. Mimo to wiedział, że jeśli w kimś nie dostrzegał fałszu, to znaczyło tylko tyle, że grał w słabszej lidze i prawdopodobnie mocno oberwie.

W Helen też nie dostrzegał niczego podejrzanego… a teraz proszę – jego była dziewczyna wplatała się w wielkie bagno, a teraz miał iść na jej pogrzeb.

Postanowił zjawić się na ceremonii w ubraniu cywilnym. Sprawca, o ile w ogóle się pojawi, będzie spodziewać się aurora wśród obecnych. Grunt, to nie ułatwiać odnalezienia przedstawiciela Ministerstwa Magii. Poza tym, przecież jego obecność w tamtym miejscu wykraczała poza obowiązki służbowe.

Dlatego przygotował dla siebie ciemne spodnie i sweter, żeby wmieszać się w tłum. Przez całą drogę do domu zastanawiał się, ile osób przyjdzie na pogrzeb samotnej czarownicy. Z tym pytaniem zasypiał… a następnego dnia już znał odpowiedź.

Dla Mike’a, cechą pochówku zmarłych było to, że zazwyczaj ostatnie pożegnanie trwało w otoczeniu pięknej pogody. Jakby na złość rozpaczy, słońce parzyło czarne kapelusze, wysuszało wieńce… ale tym razem było inaczej.

Na cmentarzu zrobiło się jakby ciemniej, kiedy tylko zamknięto drewnianą trumnę, w której leżała Helen. Do uszu obecnych docierał dźwięk grzmotów, a na niebie co kilka chwil jaśniały błyskawice. Kiedy kapłan odczytywał pisma, ziemia wilgotniała pod wpływem spadających ciężkich kropel deszczu. Wiatr zacinał policzki, porywał kwiaty, przewrócił namiot.

Ludzie mieli dość. Wszyscy, a było ich ponad pięćdziesiąt. Sąsiedzi, znajomi ze szkoły, mnóstwo obcych twarzy, które z jakiegoś powodu chciały zobaczyć, jak dwudziestotrzylatka znika w ciemnym dole. Tak bardzo, bardzo samotna.

Ludzie mieli dość, a jednak zostali. Chociaż ich twarz piekła, skóra na rękach cierpła, buty przemokły. Stali tam razem z Mikem, próbującym się skupić. Obserwującym z ukrycia obecnych. Unikającym emocjonalnego zaangażowania, bo przecież Helen to tylko kolejna ofiara okrutnego morderstwa.

W końcu kapłan zamknął księgę, pozwolił zatopić trumnę pod pokrywą mokrej ziemi i odszedł, a za nim zaczęli rozchodzić się pozostali, szepcząc o młodziutkiej dziewczynie, która skończyła życie, zanim je porządnie zaczęła.

Tylko jeden mężczyzna wciąż stał przy grobie, chociaż jego jasne jak słoma włosy przykleiły się do twarzy. Chociaż zimne krople zalewały piegowatą buzię. Nawet czarny płaszcz stał się trzy razy cięższy przez nasiąkniętą wodę. Ten mężczyzna uklęknął na ziemi, brudząc ubranie i dotknął dłonią delikatnego, choć mokrego materiału, który otaczał ciemny, ciemny dół.

Potem odwrócił się i spojrzał prosto na Mike’a. Jego oczy były czarne jak nocne niebo. Czarne i przenikliwe, a mimo to młody auror nie mrugnął ani razu. Szukał rozwiązania zagadki, której treści nawet nie znał.

Ktoś go popchnął. Z ust starszego pana wyleciało krótkie „przepraszam”, a kiedy Mike spojrzał ponownie na grób, mężczyzny już nie było.

Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaAnni1111  dnia 13.10.2018 13:59
Skupie sie nad tematem ficku, a nie sposobie i stylu pisania.
Cos mi sie widzi, ze chlopiec jest synem Mike'a. Takie odnosze wrazenie po wzmiance o pocalunku Helen. Rozeszli sie, potem ona zorientowala sie, ze jest w ciazy i w przyplywie uczuc (smutku, porazki czy czegos podobnego) pocalowala go i zeby nie obudzic podejrzen powiedziala, ze to nie ma znaczenia.
Nie mam pojecia jak traktowac mezczyzne z koncowki. Czy to ktos zly czy wrecz przeciwnie (zly to byloby za proste)
Akcja posunela sie do Przodu, mamy wyniki analiz i skreca mnie z ciekawosci co dalej...?
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 13.10.2018 20:49
Jeny, bardzo ci dziękuję za komentarz!
Nie będę zdradzać niczego, co do fabuły, żeby nie psuć zabawy. Ale zarówno pochodzenie chłopca jak i tożsamość mężczyzny to wątki, które potem się rozwiną - jeden już w następnych rozdziałach ; )
Generalnie ten rozdział to dużo analiz, ale to mi się tak bardzo kojarzy ze śledztwem. W następnym planuję już małą akcję ; )
avatar
Angelina Johnson  dnia 14.10.2018 15:18
Najlepszy rozdział jak dotąd! Twój opis mnie trochę zniechęcił, gdy przyznałaś, że ta część będzie trochę przegadana, zupełnie niepotrzebnie. Wszystko zaczęło się robić jeszcze bardziej tajemnicze i po prostu aż nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów. Jak długi jest ten kryminał, umiesz mniej więcej określić? Nie wiem czy w takim tempie wytrwam do końca.

Bardzo podoba mi się, że ten kryminał jest takim typowym kryminałem. To znaczy, że mamy bossa wśród glin - tutaj Harry'ego Pottera, mamy głównego bohatera powiązanego ze zbrodnią, kolegę, który go kryje, zabójstwo, oczekiwanie na raporty i w ogóle całą tą kryminalno-policyjną otoczkę. Coś wspaniałego. Wszystko tutaj jest odpowiednio wyważone, a postacie mocne, konkretne, bardzo męskie.

Jedynie co, to postać Helen wydaje mi się taka odrealniona. Rozumiem, że miała być nieco dziwna, ulotna, ale jednak... nie wiem jak to możliwe, by ktoś taki kiedykolwiek istniał. Zimny, nieuśmiechający się, zdystansowany do wszystkich, jakby totalnie odległy. Pozostaje mi chyba jedynie wierzyć, że to Mike w swoich wspomnieniach trochę koloryzuje jej cechy charakteru. No chyba, że ona miała jakieś problemy psychiczne, depresję albo coś ;D

Bardzo polubiłam Jerome i zastanawia mnie czy będzie trochę więcej o Samuelu Norinton. W końcu jakby nie patrzeć autorka skupiła się trochę więcej nad jego postacią, a więc śmiem podejrzewać, że będzie on miał jeszcze swoją rolę do zagrania ;D

I jeszcze w odniesieniu do komentarza Anni - mam nadzieję, że chłopiec nie jest synem Mike'a. To byłoby osobiście dla mnie trochę za proste.
avatar
Prefix użytkownikaAnni1111  dnia 14.10.2018 16:56
I jeszcze w odniesieniu do komentarza Anni - mam nadzieję, że chłopiec nie jest synem Mike'a. To byłoby osobiście dla mnie trochę za proste.

Ang - owszem, może i za proste, ale JAK by to skomplikowało całą sprawę! A już szczególnie JAK BY to rąbnęło Mike'a!

Mam jakieś takie dziwne wrażenie, jak widzę zachowanie Mike'a po śmierci Helen. Ona jest może i odrealniona, ale on też jakiś dziwny. Nie otępiały, nie osowiały, przygnębiony. Jakiś... inny. Pusty. Nie płacze, nie klnie, nie wzdycha... Tylko rzucił się w milczeniu do przeglądania zdjęć.
W tym jest jakaś tajemnica - takie mam wrażenie.
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 14.10.2018 22:52
Ang, fajnie, że ci się podobało, bo trochę się stresowałam haha. Generalnie napisałam o tym przegadaniu, bo w tej historii w ogóle będę miała dużo dialogów w porównaniu do opisów. Testuję inny sposób pisania :D

Jeśli chodzi o długość - trudno mi określić. Na ten moment mam osiem rozdziałów i jestem tuż przed główną akcją. Nie będzie tego bardzo dużo, ale też nie chcę przyspieszać.

Helen - to racja, jest trochę odrealniona. Ale czy na pewno? Na razie wszystko o niej jest wspomnieniem Mike'a. Bez względu jednak na jego podejście - takie a nie inne przedstawienie postaci ma swój cel :D

Anni, bardzo podoba mi się ta interpretacja Mike'a :D
avatar
PaulaSmith  dnia 19.10.2018 11:35
A ja myślę, że Al nas szczuje xD W sensie, że nas podpuszcza i to wspomnienie o pocałunku, ich związku to żeby nas zmylić. Tak więc myślę, że chłopiec nie jest synem Mike'a ;)

Co do rozdziału to Ang wymieniała wszystko to, co mi się też tak mega spodobało - Twój kryminał jest taki kryminałowaty i to jest świetne!

Ale zwróciłam uwagę na jeszcze jedną rzecz, która mi się bardzo spodobała. Otóż przekleństwa Jeroma są takie jego! Nie wymuszone, budują te postać i są tu po coś. Jest to bardzo fajne, bo zazwyczaj uważam, że są na siłę, a u Ciebie nie. Dodatkowo dzięki temu widzimy jak różne postaci zbudowałaś, jak różnią się miedzy sobą.

Bardzo fajne analityczne momenty, które są sensowne i świetnie się je czyta.

Jesteś boska i pisz pisz pisz!Love
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 19.10.2018 12:15
Zabawne, że wspominałaś o tych przekleństwach Jerome - będzie coś o tym w kolejnym rozdziale haha.
Już pisałam o samych wulgaryzmach, ale ostatnio się przysłuchiwałam ludziom i dotarło do mnie, że te słowa są naprawdę na porządku dziennym i to wcale nie u patologii. Powstrzymujemy się w określonych okolicznościach, ale na ogół rzucamy mięsem gdzie popadnie xp

No i te zakłady czy Mike jest ojcem haha. Super! Nie mogę się doczekać, aż przeczytacie kolejna część (jeśli przeczytacie)

Dzięki Paula za komentarz!
avatar
Prefix użytkownikaScarllet  dnia 19.10.2018 13:39
Powtórzę się.. xD Ale co innego mogłabym powiedzieć jak nie to, że kolejny rozdział i to kolejny cudowny rozdział. Jak już pisałam wcześniej, jestem fanką kryminałów. Uwielbiam to napięcie jakie jest w tych książkach i z wielką radością mogę powiedzieć, że Dziewczyna z Porcelany to napięcie we mnie trzyma. Czytając tak dobrze potrafię sobie wymalować w głowię obraz, który jest opisany i to dzięki temu, jak cudownie piszesz. Fabuła od pierwszego rozdziału mnie wciągnęła, to że trzymasz się typowo kryminalnych ( nie wiem jak to ująć, żeby brzmiało poprawnie...) prac, dodaje jeszcze większego uroku temu ff. No co mam Ci jeszcze powiedzieć.. ze zniecierpliwieniem czekam na następne rozdziały, ponieważ wciągnęłaś mnie jak nie wiem i z każdym rozdziałem wchłaniam się w tą opowieść coraz bardziej. Czekam na więcej!!
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 19.10.2018 14:11
Bardzo dziękuję! Prawdę mówiąc, nie do końca trzymam się kryminalnych wzorów, bo po prostu ich nie znam :D nie wiem czy przeczytałam w swoim życiu więcej niż trzy książki w tym gatunku... oglądałam kilka filmów za to :D
Kolejna część jest już w kolejce, więc oczywiście będzie mi bardzo miło, jak przeczytasz <3
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Wielki mag
22.07.2019 12:41
MorfinGaunt, spóźnione, ale na Wschodzie. Więc jesteście potencjalnie bezpieczni xD

Świetny czarodziej
22.07.2019 11:59
najlepsze co się udało Sienkiewiczowi [2] obok Latarnika

Wielki mag
22.07.2019 11:54
Violet-Horde, kwestia gustu najwidoczniej xD

Wielki mag
22.07.2019 11:53
Syriusz32, taka prawda xD

Łowca czarnoksiężników
22.07.2019 11:53
Violet-Horde, no wiesz co? Ranisz xD

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58237 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 50258 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 39861 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34462 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34071 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 32263 punktów.

8) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30495 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 1.16