Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

[WYWIAD] Fiona Shaw ...

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Tłumaczenie wywiadu z Fioną Shaw dla VULTURE o Killing Eve i Fleabag - serialach, które ostatnio ...
>> Czytaj Więcej

Harry Potter i Insyg...

Kategoria: Streszczenia
Autor: PaulaSmith

Streszczenie siódmej części przygód Harry'ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

[RECENZJA] Zabójcza ...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikafuerte

Recenzja czwartego tomu o Cormoranie Strike'u.
>> Czytaj Więcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix użytkownikaProrok Niecodzienny

Praca w magicznym świecie
>> Czytaj Więcej

Katherine Waterston

Kategoria: Fantastyczne zwierzęta
Autor: Prefix użytkownikaBumSzakalaka

Wcieliła się w postać Tiny Goldstein w filmie Fantastyczne Zwierzęta.
>> Czytaj Więcej

Harry Potter i Zakon...

Kategoria: Streszczenia
Autor: Prefix użytkownikaNicram_93

Streszczenie piątej części przygód Harry'ego Pottera.
>> Czytaj Więcej

Helen McCrory

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaScarllet

Odtwórczyni roli Narcyzy Malfoy.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

[NZ]Rozdział 4.

Tytuł: Rozdział 4.
Seria: Zgniłe jabłka panny Weasley
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaCanisPL

Przygód Ginny i Rona ciąg dalszy.
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. VI część 7
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Nieoczekiwane wyjaśnienie, ale czy na pewno prawdziwe?
>> Czytaj Więcej

Rozumiem...

Tytuł: Rozumiem...
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaGoretti MK

Harry wrócił wstrząśnięty do pokoju wspólnego Gryfonów, myśląc o tym co powiedział mu Draco...
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. VI część 6
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Czuł, jak mu się jeżą włosy na głowie. I bał się tego, co mógł usłyszeć. &#8211; Hermiono, co si...
>> Czytaj Więcej

[NZ][ UŚMIECHNIJ SIĘ ]

Tytuł: [ UŚMIECHNIJ SIĘ ]
Seria: To tylko szlaban!
Gatunek: Pierwsze Fan Fiction
Autor: Prefix użytkownikaViolet-Horde

seria publikowana również na wattpadzie pod tą samą nazwą, konto: @poruta_
>> Czytaj Więcej

[NZ]HGSS Dwa Słowa ...

Tytuł: HGSS Dwa Słowa Rozdz. VI część 6
Seria: HGSS Dwa Słowa
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaAnni1111

Czuł, jak mu się jeżą włosy na głowie. I bał się tego, co mógł usłyszeć. &#8211; Hermiono, co si...
>> Czytaj Więcej

[NZ]Rozdział 3.

Tytuł: Rozdział 3.
Seria: Zgniłe jabłka panny Weasley
Gatunek: Dramat
Autor: Prefix użytkownikaCanisPL

Ginny niespodziewanie odnajduje sojusznika podczas oddawania skradzionych książek.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 35
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
Łącznie na portalu jest
43,518 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 227
Było: 07.06.2019 01:17:15
Napisanych artykułów: 1,034
Dodanych newsów: 9,776
Zdjęć w galerii: 20,648
Tematów na forum: 3,579
Postów na forum: 308,208
Komentarzy do materiałów: 217,822
Rozdanych pochwał: 3,175
Wlepionych ostrzeżeń: 4,143
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1577
uczniów: 3160
Hufflepuff
Punktów: 634
uczniów: 3049
Ravenclaw
Punktów: 1051
uczniów: 3853
Slytherin
Punktów: 531
uczniów: 3130

Ankieta
Do Hogwartu trafia wehikuł czasu. Gdzie się przenosisz?

Czasy Założycieli. Chętnie poznałbym ich osobiście i naprawdę rozpiera mnie ciekawość, jak wyglądała budowa Hogwartu i pierwsza Ceremonia Przydziału
22% [33 głosy]

Bunt Goblinów w 1612 roku. Kto by nie chciał zobaczyć tych ciekawych rzecz, o których rozprawialiśmy na Historii magii? Te walki musiały być epickie
2% [3 głosy]

Czasy Huncwotów. Nie wiem, czy bardziej chciałbym stanąć w obronie Snape'a czy pomóc Jamesowi i Syriuszowi w wymyśleniu nowego zaklęcia do znęcania. Wybiorę, będąc na miejscu
42% [62 głosy]

31 października 1981 roku. Imprezka po zniknięciu Sami Wiecie Kogo musiała być niesamowita. Na żałobę po Potterach nie byłoby czasu
2% [3 głosy]

Byle kiedy, byleby przed rokiem 1689, czyli przed podpisaniem Międzynarodowego Kodeksu Tajności. Wtedy legalnie mógłbym przelecieć się na smoku, pośmieszkować z mugoli czy po prostu czarować bez obaw
9% [13 głosy]

Wybiorę czas szkolne Voldemorta. Może byśmy się zakumplowali? Albo bym się czegoś nauczył od samego mistrza czarnej magii? A może powstrzymałbym go, zanim stałby się takim złem?
13% [20 głosów]

Ja tam wybiorę przyszłość. Co mnie interesuje to, co już było? Chcę zobaczyć, co nas czeka!
10% [15 głosów]

Ogółem głosów: 149
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 16.03.19

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
RavenclawRuby Anderson ostatnio widziano 25.06.2019 o godzinie 01:28 w Księgarnia Esy i Floresy
HufflepuffWarren Samuel Wilson ostatnio widziano 25.06.2019 o godzinie 01:19 w Księgarnia Esy i Floresy
RavenclawRuby Anderson ostatnio widziano 25.06.2019 o godzinie 01:12 w Księgarnia Esy i Floresy
HufflepuffWarren Samuel Wilson ostatnio widziano 25.06.2019 o godzinie 01:02 w Księgarnia Esy i Floresy
RavenclawRuby Anderson ostatnio widziano 25.06.2019 o godzinie 00:52 w Księgarnia Esy i Floresy
HufflepuffWarren Samuel Wilson ostatnio widziano 25.06.2019 o godzinie 00:44 w Księgarnia Esy i Floresy
[NZ] Dziewczyna z porcelany
Mike spojrzał na Helen i nie dostrzegał nic. Została tylko blada skóra, ciemne włosy, twarz pozbawiona wyrazu. Nie dostrzegł nic, chociaż powinien widzieć cień... towarzyszący im od zawsze cień tajemnic z dawnych lat.
Autor: Prefix użytkownikaAlette
Gatunek: Kryminał
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 3809 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10].
Mike Rogers
Tylko Mike pochylał się nad ciałem Helen, przypominając ją sobie z dawnych lat – tak samo bladą, zimną i obojętną… ale żywą.
Prezentuję kolejną część "Dziewczyny z porcelany". Dajcie znać, co sądzicie ; )

Jeszcze coś! Nie pisałam tego wcześniej, bo poprzedni wstęp i tak wyszedł długi, ALE ta historia ma związek z moim innym FF, a dokładnie z "W poszukiwaniu zakończenia" (plus troszeczkę z "Niełatwo być ojcem"). Nie jest to nic szczególnego, bo większość moich prac przenika się jakoś wątkami, tylko tutaj może to być ciut bardziej widoczne dla tych, które kiedyś się z WPZ zapoznali. Tak czy inaczej, historia jest niezależna, ale niektóre sceny mogą wątki z tych dwóch poprzednich ff uzupełniać :D

Miłego czytania!

***

Byli przerażeni. Chociaż ich strach nie miał logicznego uzasadnienia... a jednak widok kilkuletniego chłopca, od góry do dołu uwalonego szlamem, sprawił, że włosy jeżyły się na ciele. Malec, który prawdopodobnie od doby przebywał całkiem sam w zimnej, wilgotnej studni, owinął ręce wokół szyi Harry’ego Pottera. Szef biura aurorów zaciskał zęby, jakby ledwo powstrzymywał wybuch złości, ale to widział tylko Mike.

– Kiedy przybędą uzdrowiciele? – zapytała Eve, a pozostali jeszcze nigdy nie widzieli jej tak bladej.

Nawet szef nie miał im nic do powiedzenia. Odkąd wyszedł ze studni, nieustannie milczał. Pogłębiło to zagubienie pozostałych aurorów. W końcu Harry Potter zawsze wiedział, co robić, jak nimi pokierować.

Mike też stracił resztki pewności siebie. To nie tak, że nigdy nie widział, jak okrutne potrafi być życie. Wiele razy patrzył śmierci prosto w oczy, badał ślady morderstw, odnajdywał martwe dzieci… więc dlaczego?

Stali tak przez kolejne dwadzieścia minut, aż na miejsce zdarzenia przybył oddział wypadkowy. Grupa pięciu uzdrowicieli nie wyglądała interesująco, poza ich przywódcą – człowiekiem o gburowatej postawie i skrzywionej twarzy. Rozglądał się dookoła w poszukiwaniu rannych, nie ruszając jednak nikomu na pomoc.

– Na trupy to patolców się wzywa, czaicie, nie? – rzucił uzdrowiciel, kiedy już zmierzył od stóp do głów wszystkich obecnych aurorów. Dostrzegł przy okazji chłodne spojrzenie Harry’ego Pottera, a wraz z nim chłopca o jasnych błękitnych oczach.

Zareagował błyskawicznie i chyba nikt się tego nie spodziewał. W kilka chwil razem ze swoim oddziałem odebrał dziecko i zaczął je badać, rzucając pod nosem zaklęcia. Ktoś malucha okrył kocem, smarował maścią o zapachu mięty.

– Co tu się stało? – zapytał lekceważąco, chociaż nad brwią pojawiła się zmarszczka świadcząca o zdenerwowaniu.

Nikt mu nie odpowiedział. Wszyscy obserwowali, jak wykonuje swoją pracę, nie śmiejąc odezwać się ani słowem. Nie trwało to jednak długo. Dziecko zaraz zostało przetransportowane do szpitala św. Munga, a wraz z nim zniknęli również uzdrowiciele.

– Eve – zawołał nagle Potter, wyciągając pozostałych ze stanu osłupienia. – Przekaż Agnes, żeby nie ruszała się z Munga. Ma nie spuszczać chłopca z oczu.

Kobieta kiwnęła krótko głową i teleportowała się, a głośny trzask był dla nich znakiem, żeby wreszcie się ruszyć. Jednak zanim zrobili cokolwiek, szef rzucił już bezpośrednio do nich:

– Zaraz przybędzie druga zmiana. Pakujcie się do domu. – Ten ton nie pozostawił pola do dyskusji.

– A ty, szefie? – zapytał jeden z aurorów.

Hary Potter nie uznał za konieczne odpowiadać, ale dopilnował, żeby w ciągu piętnastu minut niemal wszyscy usunęli się z miejsca zdarzenia.

Tylko Mike pochylał się nad ciałem Helen, przypominając ją sobie z dawnych lat – tak samo bladą, zimną i obojętną… ale żywą.



***


Nie mieli nawet wspólnego zdjęcia. Jedyny dowód, że w ogóle się znali, to jego własna pamięć.

… a przecież trzymał w szufladzie wiele fotografii przyjaciół z szóstej klasy. Po przeprowadzce do Anglii stracił praktycznie wszystko, dlatego tak ważne było dla niego dokumentowanie wydarzeń w jego życiu. Uwieczniał każdą chwilę: jak podczas śniadania Marcel zrobił z owsianki grę strategiczną. Jak Daniel i Sara promowali klub gargulkowy w wielkich, zielonych kapeluszach. Jak zorganizowali pierwszy w historii Hogwartu mecz Quidditcha dla oferm miotlarskich.

Tego poranka siedział na podłodze w salonie, przeglądając szkolne pamiątki i chociaż udawał, albo raczej naiwnie wmawiał sobie, że z Helen nie miało to nic wspólnego, szukał jej.

Szukał jej na zdjęciach, wymienionych listach, wśród prezentów, notatek, pocztówek, wszędzie. Jednak Helen jakby nie istniała w jego życiu. Poza tym, że doskonale ją pamiętał. Jej ciemne włosy, chłodne spojrzenie i to, jak głupio był w niej zakochany.

– Co cię tak wzięło, ha? – z zamyślenia wyrwał go ojciec, wracający do domu z wiadrem odchodów hipogryfów, które od wielu lat hodował w ich ogrodzie.

– Z większością nie mam już kontaktu – powiedział Mike. – Tyle czasu spędziliśmy razem, a ja nawet nie wiem, co u nich słychać.

– Spałeś w ogóle? – warknął ojciec, kładąc wiadro obok szafki na buty, a smród rozniósł się po całym pomieszczeniu.

Mike nie odpowiedział, ale jego zmęczona twarz i liczne zadrapania zrobiły to za niego. Wrócił godzinę temu, po całej nocy badań, a od razu po powrocie zabrał się za porządki. Wątpił, by był w stanie teraz zasnąć.

– Łajza – burknął starszy mężczyzna, kiedy już podszedł do kuchennego zlewu i w spokoju płukał w nim wielkie, szorstkie dłonie.

– Byłem w pracy – żachnął się Mike, łypiąc na ojca spode łba. Ziewnął potężnie, rozprostowując ramiona, jakby to miało dodać mu energii.

– Jakąś dziewczynę byś znalazł, a nie z samymi facetami siedzisz, jak jakiś pedał.

– Wśród aurorów też są kobiety, a pedałem mogę być nawet na wiejskiej potańcówce.

Zaczął zbierać swoje rzeczy i wpychać je do starego kartonu.

– A bądź se kurde, kim chcesz – burknął ojciec, jakby uwaga syna śmiertelnie go obraziła. – Tylko zjedz śniadanie przed tą potańcówką – dodał po chwili, zmieniając już ton z gburowatego na tylko trochę gburowaty. – Jest na patelce.

Wziął ponownie swoje wiadro i wyszedł tylnymi drzwiami na podwórze.

Mike westchnął. Życie z jego ojcem nie należało do najprostszych. W jego oczach Andrew Rogers był silnym, zarozumiałym, zaściankowym mężczyzną, ceniącym życie w pełnej izolacji. Wychował się w Wielkiej Brytanii, ale dorastał w Rosji, gdzie codzienność nauczyła go samowystarczalności, ale zakorzeniła umysłowe zacofanie.

Nie zawsze tak się zachowywał. Zanim umarła jego żona, potrafił żartować, czasami okazywał ciepło, zrozumienie, emanował szczęściem, choć skrytym za grubą warstwą obojętności. Po wypadku, w którym matka Mike’a zginęła, spakował walizkę i z tą jedną walizką wrócił do Anglii, wlokąc za sobą jedynego syna. Zamieszkał w samym centrum niczego, wśród hipogryfów, poza którymi nie istniało nic wartego uwagi.

Czasami Mike’a przepełniał żal. To przez ojca stracił przyjaciół ze szkoły, wszystkie po nich ślady. Dlatego w Hogwarcie tak skrupulatnie kolekcjonował "śmieci", jak to Andrew Rogers zwykł określać, które udowadniały jego przeżycia.

Po skończonej szkole Mike na złość wybrał ścieżkę aurora. Doskonale wiedział o niechęci Andrew do tego zawodu, w końcu jego własny ojciec poświęcił temu życie i nie dostał niczego w zamian. Mike chciał pokazać, że sam decyduje o swojej przyszłości, a będzie ją budował pod szyldem przygód i uratowanych księżniczek. Manifestacja niezależności. Koniec końców nie potrafił opuścić domu, który kochał pomimo wszystkiego.

Czy powinien powiedzieć o śmierci Helen? Ze wszystkich jego znajomych, ojciec znał tylko ją.

Znajomych…

Helen to była jego wielka, nastoletnia miłość. Do tej pory czuł skurcze w brzuchu na myśl o ich pierwszych randkach właśnie na tym pustkowiu – jak spacerowali wokół jeziora, tańczyli na festynie, całowali się na tyłach domu.

Teraz Helen leżała martwa w kałuży własnej krwi. Piękna, piękna skorupa bez duszy.



***


Chłopiec nie miał imienia albo w wyniku traumatycznych przeżyć wymazał je z pamięci. Nawet po kilku godzinach rozmów uzdrowiciele nie byli w stanie wyciągnąć z niego tej informacji. Między sobą mogli nazywać go Oliver, ale to nie zmieniało faktu, że tożsamość dziecka pozostawała dla nich nieznana.

Zresztą, malec nie przejawiał chęci do współpracy. Nie sprawiał kłopotów, nie krzyczał, nie płakał. Jednak praktycznie nic nie mówił, nawet że potrzebuje wyjść do toalety albo chce zjeść owsiankę. Na szczęście, po porządnej kąpieli, litrach eliksirów wzmacniających i kilku porządnych posiłkach zaczął przypominać normalnego człowieka. Wciąż pozostawał przeraźliwie chudy, blady i mały, a jego czarne jak smoła włosy nijak nie pasowały do wyjątkowo jasnych oczu, ale wszystko szło w dobrym kierunku. Zaczął powolutku otwierać się przy jednej z uzdrowicielek – całkiem podobnej do Helen.

– Powiedz mi, kochanie, pamiętasz, co się stało wczoraj? – zapytała go, pilnując, by jej głos wyrażał tylko ciepło i zrozumienie.

– Tak, pamientam – wymamlał cichutko, rozglądając się po pomieszczeniu.

Przebywał w niewielkiej sali z jednym łóżkiem, przeznaczonym tylko dla dzieci. Specjalnie dla nich tapeta miała kolor wiosennej trawy, a ozdabiały ją różnej wielkości miotełki i kolorowe znicze. Tylko na jednej ze ścian wisiało wielkie lustro, dzięki któremu obserwowali go aurorzy.

W drugim pomieszczeniu przebywały trzy osoby. Mike, Agnes i Jerome dokładnie analizowali zachowanie małego świadka, chociaż na tym etapie nie spodziewali się uzyskania cennych informacji. Potrzebowali co najmniej tygodnia, ale od czegoś musieli zacząć.

Pilnować Olivera miała Agnes, która nie kipiała entuzjazmem na wieść o tym zadaniu. Nie przepadała za dziećmi. Nie potrafiła zapanować nad rozdrażnieniem, kiedy zaczynały marudzić, zniecierpliwieniem, kiedy nie wykonywały poleceń ani bezradnością, gdy nie chciały nic mówić. Mimo to jako auror otrzymała polecenie od szefa i nie dyskutowała. Chociaż wolałaby pewnie odpowiadać za przeszukanie miejsca zdarzenia, jak Jerome… albo chociaż sekcję zwłok. Była najstarsza w ich składzie, ale szef biura aurorów, chociaż czasami wydawał się postępowy, wciąż wyznawał tradycyjne wartości. Zgodnie z nimi, z dziećmi lepiej radziły sobie kobiety.

Agnes mogła sobie radzić z kilkuletnim Oliverem… w osobnym pomieszczeniu oddzielonym szybą.

– Opowiesz mi? – Uzdrowicielka nie naciskała, ale jej pytanie wywołało u chłopca niepokój.

Oliver wodził oczami po podłodze, szukając jakiegoś interesującego punktu, który zamazałby wspomnienia.

– Bylem na dole – rzekł po chwili.

Stojący w drugim pomieszczeniu Mike oparł dłonie o szybę. Nie spuszczał chłopca z oczu, a ten kręcił się na łóżku, jakby szukając pozycji, która przywróci mu poczucie bezpieczeństwa.

– Pamiętasz, jak się tam znalazłeś?

– Musialem tam wejść.

– Musiałeś?

– Musialem. Tak – dodał już ciszej.

– Dlaczego?

Chłopiec podniósł głowę i spojrzał wprost na szybę, jakby doskonale zdawał sobie sprawę z obecności aurora po drugiej stronie.

– Mama mi kazala.

Komentarze
avatar
Prefix użytkownikaAnni1111  dnia 30.09.2018 19:00
Alette, drugi rozdział i drugi raz chylę czoła! Kwiatuszek

Czyta się lekko, szybko i wstawki, które robisz, żeby przybliżyć nam powoli różne postacie, wcale nie zwalniają tempa akcji.
Koniec zaś przychodzi stanowczo za szybko!!!

Kocham Twoje porównania. I słownictwo, które używasz. To zachwyciło mnie już w poprzednim rozdziale.
'Skorupa bez duszy' - zaledwie trzy słowa, a trafiają Cię prosto w serce.

Ktoś to już pisał i ja się podpiszę obiera rękoma - Harry wypada świetnie w roli twardziela. Surowego, ale dbającego o swoich ludzi szefa.
Zaś chłopca po traumatycznym przeżyciu opisałaś tak wspaniale, że aż coś mi się ścisnęło w gardle, kiedy czytałam jak rozmawiał z Uzdrowicielką.

Zakończyłaś znów w momencie, kiedy wreszcie udało mi się złapać oddech i miałam nadzieję, że wraz z kolejnym przyjdą też kolejne zdania...

Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział!

I dzięki wielkie za to, że piszesz!!
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 01.10.2018 14:27
Ojej, nawet nie wiesz, jak bardzo mi miło Serce uwaga, teraz mi wzrośnie ego hahahaha

Harry to jeden z moich ulubionych bohaterów i nawet nie miałabym serca robić z niego ciapy. Zresztą, szef biura autorów jako ciepła kluska? Nope. Musi mieć charakter. Musi opanować zgraję szalonych łowców czarnoksiężników. Za samą sławę nikt by go nie wybrał.
Cieszę się, że scena z chłopcem dobrze wypadła, bo trochę się tego obawiałam. Postawiłam tutaj na niewielką ilość tekstu, bo po prostu wydał mi się zawierać więcej treści już kilkustronicowa analiza.

Kolejny rozdział dodam też niedługo. Mam trochę zapasu.

Natomiast pod względem długości wszystkie będą mniej więcej takie same. Turniej narzucał limit w tym zakresie, więc będę się już do końca w miarę trzymać tej reguły. W miarę, bo niektóre rozdziały wyjdą ciut dłuższe.
Dzięki bardzo za komentarz!
avatar
PaulaSmith  dnia 03.10.2018 10:12
Al! Dlaczego mi to robisz? Takie krótkie rozdziały do Ciebie nie pasują, uwierz mi:D

A teraz do sedna. Znowu wszystko tu ładnie gra. Gdzieś tam podejrzewałam, że w studni może być dziecko, ale w sumie to taka myśl mi po prostu mignęła. Chyba to będzie syn Helen. Ciekawe kto jest ojcem i czy będzie ważny dla fabuły.

Bardzo podoba mi się opis tego zagubionego chłopca, ale ważniejsze dla mnie jest to, że tak umiejętnie skaczesz z jednego miejsca do drugiego, co sprawia, że czyta się szybko i z zaciekawieniem.

Bardzo ciekawa wstawka o ojcu, no i kolejny fragment przeszłości Mike'a i Helen.

Czekam na kolejną częśćLove
avatar
Angelina Johnson  dnia 03.10.2018 11:21
A dla mnie ten rozdział wygląda bardziej na łącznik niż osobną część. Nie ma tutaj tak naprawdę nic ciekawego poza ostatnim zdaniem. Nie wiem czy to wynika z długości tego rozdziału czy z faktu, że jest w nim więcej dialogów niż w poprzednim, ale jakoś tak po przeczytaniu go poczułam, że kurcze, bieda trochę. Rozumiem, że chcesz każdy rozdział kończyć czymś łał, ostatnie zdanie ma nas zaintrygować albo wbić w fotel, ale nie powinno to być chyba kosztem całej reszty.

Sam pomysł na zaginionego chłopca, który mimo traumy i szoku jest niechętny do rozmów jest ciekawy. I w sumie to tylko tyle jestem w stanie napisać o tym rozdziale, bo za wiele więcej się tutaj nie wydarzyło ;D
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 03.10.2018 16:11
Paula, taką miałam odgórną myśl, że pięć stron na rozdział. Lubię robić różne rzeczy inaczej i to jest właśnie jeden z takich pomysłów xp
Bardzo się cieszę, że ci się podobało. Na razie akcja dopiero się rozkręca, ale wątek chłopca i jego pochodzenia będzie w tej historii ważny.

Ang, tak myślałam, że dostanę za coś po głowie. No cóż, może powiem tyle, że ja nie piszę oddzielnie rozdziałów, więc to nie jest nigdy tak, że mam w tyłku cały rozdział i skupiam się na ostatnim zdaniu. Ten fick, jak wszystkie pozostałe, piszę sobie ciągiem, a dzielę już potem.
Rozumiem, że część ci się nie podobała. Jak to mówią - raz pod wozem, raz pod wozem :)

Dzięki dziewczyny za komentarze :)
avatar
Prefix użytkownikaKrnabrny  dnia 04.11.2018 16:47
Jeszcze raz, bo coś mi się z komentarzem stało wrr. Szczególnie w tym ficku spodobała mi się końcówka, oczywiście nie dlatego, że na końcu, ale jakoś najłatwiej przyszło mi to sobie wyobrazić. Generalnie plus za pokazywanie różnych odcieni świata, mamy prostego i gburowatego ojca Mike'a, Mike'a, Agnes z nieporadnością do dzieci. Spinasz tą różnorodność charakterów tak, że czytelnik się nie gubi, nie chce uciec, a wręcz jest ciekawy. Czytelnik chce więcej, styl jest fajny, dobry fick.
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 06.11.2018 18:06
Tę ostatnią scenę chciałam własnie pokazać w jak najbardziej minimalistyczny sposób, bo w tym wypadku, moim zdaniem, mniej słów, ale celnych słów, o wiele lepiej odda atmosferę w ficku. Cieszę się, że do ciebie taki sposób opisywania przemówił ; )
Jeśli chodzi o osobowości, to mam zamiar pokazać jeszcze kilka różnych - mniej i bardziej wyraźnych. Niektóre z nich mogą przypaść do gustu, inne ani trochę :D Też pozostawiam ocenę czytelnikowi, bo chyba nie ma wielu ciekawszych rzeczy niż właśnie interpretacja zachowania bohaterów ; )
Bardzo dziękuję za komentarz ; )
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Śmierciożerca
25.06.2019 01:22
Roksolana Delakur, okay

Sklepikarz na Pokątnej
25.06.2019 01:20
Rue musze juz powoli konczyc bo wstaje o piątej

Wyrodna żyrafa
25.06.2019 00:34
Nieoryginalna, petryfikus w plecy i po kłopocie

Niezwyciężony mag
25.06.2019 00:13
czaje czaje

w ogole pomocy, co zrobić, żeby siostra się tak nie rozwalala po łóżku : (

HPnetowy klub seniora
25.06.2019 00:02
może kiedyś Ci wyślę sowę czy coś,ale ogólnie to mam gigantyczne opory przed wrzucaniem swoich zdjęc w internety ;d dlatego nie udzielam się w mediach społecznosciowych

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 58228 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 49970 punktów.

3) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 41857 punktów.

4) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 39682 punktów.

5) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 34240 punktów.

6) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 34049 punktów.

7) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 32073 punktów.

8) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

9) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30495 punktów.

10) Prefix użytkownikaYourSmile

Avatar

Posiada 29744 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2019 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.86