Rekord osób online:
Najwięcej userów: 952
Było: 05.02.2026 22:32:20
Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej
Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej
W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej
Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej
Cykl wierszy poświęcony Remusowi. :)
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej
Ewa Potter
O pomocy i determinacji.
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Hermiona wraz z przyjaciółkami przybywa do Hogwartu, gdzie odbywa się uczta rozpoczynająca nowy r...
>> Czytaj Więcej




[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w Błonia
Valerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
Valerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w Błonia
Valerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
Valerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piętro
Valerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
Była straszliwie chuda, brakowało jej kobiecych kształtów, czasami nawet bał się dotknąć jej dłoni, by delikatne kości nie pokruszyły się pod wpływem mocnego uścisku. Mimo to Helen zawsze robiła wrażenie na tle swoich rówieśnic. Całą sobą przypominała porcelanową lalkę – jej skóra miała alabastrowy odcień, otoczone gęstymi rzęsami ciemne oczy przypominały studnię bez dna, ciemne loki opadały na szczupłe ramiona, a bladoróżowe usta tylko od święta wypowiadały jakiekolwiek słowa.
– Mike...
Spojrzał zdezorientowany na stojącą tuż obok Agnes, która podała mu pokaźnej wielkości karton. Złapał go z niemałym wysiłkiem i zajrzał do środka. Było tam mnóstwo mniejszych książek bardzo przypominających pamiętniki i kawałek brudnej szmaty. Westchnął, rozglądając się po salonie.
Byłoby to ładne pomieszczenie, gdyby dosłownie każdy mebel nie został roztrzaskany, a ściany nie pokrywała krzepnąca krew...
Helen... lubił na nią patrzeć, ale z czasem obserwacje przestały być wystarczające. Dlatego ją zostawił, a ona zareagowała tak, jak powinna to zrobić prawdziwa rzeźba – nic nie powiedziała, a wyraz jej twarzy pozostawał dokładnie taki sam jak kilka minut wcześniej, kiedy jeszcze stanowili szczęśliwą parę. Właściwie radości również nigdy w niej nie odkrył, chociaż spędzili razem prawie rok. Być może z tego powodu obecność Helen zaczęła go z czasem drażnić – była zimna jak lód i oszczędna w słowach. Mimo to nawet po wielu latach nazywał ją swoją najciekawszą dziewczyną, chociaż nie było z niej żadnego pożytku.
– Śpisz? – zaśmiała się Agnes. Odgarnęła z czoła swoje krótkie, jasne włosy i oparła ręce na biodrach...
Nie odpowiedział. Wpatrywał się w leżącą na środku pokoju kobietę, którą z każdej strony otaczali ubrani na czarno ludzie. Jeden z nich dotykał mokrych od krwi włosów, inny sprawdzał głębokie rany na nogach. Kilka kroków dalej stał jeszcze jeden mężczyzna w towarzystwie wysokiej, eleganckiej kobiety, która pokazywała mu jakieś poplamione kartki papieru. Wszyscy wyglądali na zmęczonych, zestresowanych i sfrustrowanych jednocześnie, a on nie mógł pozbyć się wrażenia, że nawet w kałuży krwi Helen wciąż wyglądała jak eksponat w galerii sztuki.
– Mike, to tylko trup – powiedziała Agnes charakterystycznym dla siebie lekceważącym głosem i ruszyła w stronę jednego z aurorów.
Wyrzucili Helen ze szkoły, kiedy okazało się, że była w ciąży z jakimś podejrzanym typkiem, przynajmniej takie słyszał plotki. Od tamtej pory jej nie widział, chociaż zastanawiał się, jaką rodzinę stworzyła. Teraz wiedział, że żadną – w mieszkaniu żyła tylko ona. Nie znaleźli męskiego ubrania ani łóżeczka dla dziecka. W piwnicy tylko gniła martwa sklątka tylnowybuchowa, której istnienia nie potrafił wyjaśnić żaden z młodych aurorów.
– Szefie – powiedział Jerome do czarnowłosego mężczyzny, który przeglądał w rękach podane mu przez kobietę papiery. – Żona...
Podał mu kawałek niezbyt dokładnie zapieczętowanego pergaminu i zaglądał przez ramię, kiedy ten zaczął czytać krótką wiadomość.
– Zjeżdżaj, smarkaczu – powiedział zniecierpliwiony mężczyzna, a przestraszony Jerome odskoczył na drugi koniec pomieszczenia. – Gdzie jest to pudło?
Mike podszedł do niego szybko, starając się trzymać bezpieczną odległość od leżącej na posadzce kobiety. Mimo to jej pozbawione życia oczy wydawały się dokładnie obserwować każdy wykonany przez niego ruch.
– To są te dzienniki? – zapytał go szef biura aurorów, a on kiwnął powoli głową, chociaż nie był pewien odpowiedzi. – Świetnie. To masz do kolekcji rysunki. – Wrzucił mu do pudła papiery, które przeglądał kilka chwil wcześniej. – Zabezpiecz je porządnie i możesz jechać do domu.
Nie miał zamiaru wracać do tego syfiastego pokoju, w którym przyszło mu egzystować, ale nie widział sensu w mówieniu tego szefowi. W biurze aurorów każdy pracował, jak chciał – czyli ciągle. Kiedy ktoś mówił "możesz jechać do domu" to najczęściej się zostawało, słowa "jedź do siebie" również nie odnosiły żadnego skutku, a wygonić z pracy młodego łowcę czarnoksiężników mogło tylko "już wypisuję ci przymusowy urlop...". Dlatego właśnie większość aurorów było samotnych albo rozwiedzionych. Życie z kobietą stanowiło bowiem prawdziwe szaleństwo i on przekonał się o tym osobiście.
– A ty, Harry, nie masz przypadkiem urlopu? – zapytał elegancka kobieta, wypisując coś szybko na kawałku pergaminu, który również wrzuciła do pudła spoczywającego w rękach Mike'a.
Szef biura aurorów nie uznał za konieczne odpowiadać, zamiast tego zmarszczył brwi i ruszył w kierunku jednego z pomieszczeń. Mike rozejrzał się dookoła i podszedł do Jerome'a, który palił jakieś śmierdzące zielsko tuż przed domem.
– Zabezpieczysz to? – zapytał powoli, przecierając wolną ręką oczy.
– Frajera szukasz? – odparł Jerome, wypuszczając z ust kłąb zielonego dymu. – Kto zabezpiecza pudła, jedzie do domu. Znam ten numer. Pierdol się.
– Dziewczynę zostawiłeś w tym domu.
– No i co jej się stanie? – rzucił niezbyt przejęty Jerome, którego myśli najprawdopodobniej dotyczyły tylko i wyłącznie pracy.
– Jerome, dziewczyny na pierwszych pięćdziesięciu randkach zwracają uwagę na te wszystkie... no wiesz...
– Romantyczne gówna? – przerwał mu, wyrzucając niedopałek na chodnik. – Masz rację. Dawaj ten śmietnik, zobaczę, co u niej słychać. Widzimy się za godzinę.
Zabrał mu pudło i nim Mike zdążył cokolwiek powiedzieć, teleportował się do Ministerstwa Magii. Jerome nigdy nie marnował czasu na rozważanie wszelkich opcji – decyzje podejmował szybko, czasami nawet bez zastanowienia. Dlatego jego zniknięcie nawet nie zdziwiło młodszego o dwa lata kolegi, który tylko westchnął, czując, jak powoli ogarnia go zmęczenie. Wpatrywał się w gęsty las otaczający obrzeża Hogsmeade, chłonąc każdy powiew wiatru, który chociaż w minimalnym stopniu mógłby dodać mu energii. Powinien był wrócić do środka domu... Eve zabroniła im się oddalać – była pewna jakiegoś ataku. Jednak tylko poza budynkiem Mike potrafił wyrzucić ze swoich myśli Helen.
– Jak się nazywał? – usłyszał kobiecy głos wydobywający się z salonu. – Krwawy Baron?
Kiedy tak skupiał wszystkie swoje myśli na rosnących naprzeciwko drzewach, zdał sobie sprawę, że sam również stał się obiektem obserwacji. Jakaś postać wpatrywała się na niego zza jednym z krzewów albo on już całkiem oszalał. Wziął głęboki oddech i zaczął przechadzać się po podwórku, cały czas bacząc na ruchy skrywającej się postaci. Nie miał pojęcia, z czym miał do czynienia, ale jego niezbyt rozwinięty zmysł aurorski kazał mu zastosować prowokację. Dostrzegł ślady krwi na trawie... ślady, których wcześniej z pewnością w tamtym miejscu nie było. Poczuł, jak ogarnia go niepokój, ale nie widział już sensu w powrocie do domu.
Zaczął podążać za szkarłatnymi plamami, tracąc z pola widzenia ukrywającą się postać i z czasem budynek, który sprawdzali aurorzy. Ściskał w dłoni różdżkę, gotowy na każdy rodzaj ataku... przynajmniej tak mu się wydawało.
Zobaczył przed sobą kamienną studnię, ale nie zdołał zajrzeć, cóż znajduje się w środku, bo wtedy został powalony na ziemię.
Nie był w stanie określić, co za upiorna osoba w tamtym momencie uderza jego głową o twarde podłoże, ale udało mu się wystrzelić z różdżki czerwone iskry. Zobaczył, jak to coś zostawia cuchnące ślady na jego jasnej skórze, nim krew zalała mu twarz.
Nagle w plecy atakującej postaci trafił paraliżujący urok, przez co ta jakby zamarła. Niestety najwyraźniej zaklęcie nie zrobiło na niej większego wrażenia – z pewnością natomiast ją rozdrażniło. Istota bez twarzy puściła Mike'a, który opadł bez siły na ziemię, i rzuciła się w kierunku wybiegających z domu dwóch aurorów.
Agnes podbiegła do miejsca, w którym leżał młody mężczyzna i dotknęła rany na jego czole. Tylko jęknął cicho i odwrócił się powoli w stronę walczących. Dopiero wtedy mógł przyjrzeć się temu czemuś, jednak niewiele to zmieniło. Istota ta bowiem nie była podobna do niczego, co widział do tej pory. Teoretycznie jej kształt przypominał długowłosą kobietę, ale żadna kobieta nie miała takiej twarzy. Postać na każdym kroku zostawiała szkarłatne plamy i bez większego wysiłku powaliła zdezorientowanych aurorów.
Mike z trudem podniósł się z ziemi i zaczął pełzać w stronę studni, podczas gdy Agnes pobiegła na pomoc walczącym. Chciał tylko zajrzeć do środka... zobaczyć, czego strzegła istota bez twarzy. Chwycił dłońmi kamienny murek i bardzo powoli podniósł się z ziemi. Wciąż kręciło mu się w głowie, nie do końca panował nad mięśniami. Usłyszał w oddali znajomy głos, który z wyrazem prawdziwej irytacji wyrzucił "Co to kurwa jest?'".
W środku dostrzegł tylko ciemność... ale był pewien, że coś jeszcze tam jest... cokolwiek.
Wychylił się, kiedy potworna istota zdała sobie sprawę z jego zamiarów. Zaczęła błyskawicznie poruszać się w jego kierunku, a on już nawet nie wiedział, gdzie leżała jego różdżka.
Postać znalazła się tuż przy nim, kiedy trafiła ją nieznana mu klątwa. Zapewne dostrzegłby zdziwienie na jej twarzy, gdyby istota w ogóle ją posiadała. Jej ciało rozbryzgało się na wszystko strony, tworząc wokół Mike'a kałużę krwi. Poczuł się jak skonfundowany i dopiero po kilkunastu sekundach zdał sobie sprawę z tego, co wydarzyło się dosłownie kilka chwil wcześniej. Powoli rozrastała się w nim ulga - obrzydliwy stwór już nikomu nie zagrażał.
– Masz może w zapasach Felix Felicis, Mike? – zapytał go szef, wycierając krew z twarzy. Stał zaledwie kilka kroków dalej, trzymając w dłoni różdżkę i rozglądając się na boki.
Młody auror pokręcił tylko głową, próbując się podnieść.
–W takim razie ciesz się z własnego, przyrodzonego szczęścia, bo omal nie straciłeś głowy. – Zrobił krótką pauzę, po czym dodał - Jeśli jeszcze raz oddalisz się od pozostałych, to pracy będziesz szukał u detektywów. Mam nadzieję, że to jest dla ciebie jasne.
– Ale...
– Wyrzućcie młodego Rogersa do szpitala – przerwał mu rozdrażniony, zwracając się bezpośrednio do jednego ze starszych aurorów. – Sprawdźcie, co to za diabelstwo się tutaj wylęgło i posprzątajcie ten burdel. Ja jadę do domu, w końcu jestem na urlopie.
– Szefie – wtrąciła się cicho Agnes, zanim Harry Potter zdążył się teleportować. Wskazała drżącą dłonią na miejsce, w którym kilka chwil wcześniej leżał Mike, a na jej twarzy można było dostrzec przerażenie.
Mężczyzna podszedł szybkim krokiem, odsunął Agnes na bok i zajrzał do wnętrza studni.
– Co...? – wymamrotał do siebie, nim krzyknął do stojącej obok kobiety – Sprowadź uzdrowicieli, szybko!
– Co ty robisz? – zawołała stojąca niedaleko Eve, której elegancki kostium pokrywały plamy błota i krwi.
– Nie jadę do domu - powiedział, wskakując bezceremonialnie do studni. Agnes pobiegła szybko na polanę, skąd teleportowała się najpewniej do Szpitala Świętego Munga, a Mike podszedł skrzywiony do kamiennego dołu, w którym zniknął szef biura aurorów.
Spoglądając w dół dostrzegł coś, czego z pewnością się nie spodziewał. Może za mało przeżył, czytał zbyt mało książek, ale nawet gdyby zastanawiał się nad tym tygodniami, w życiu by na to nie wpadł.
Mimo to powinien się domyślić.

Alette dnia 23.09.2018 19:11


PaulaSmith dnia 23.09.2018 21:24

Alette dnia 24.09.2018 10:06
nie wiem jeszcze czy poradzę sobie w tym gatunku, bo nie znam się na kryminałach żale postaram się najlepiej jak mogę.
Anni1111 dnia 24.09.2018 13:13
Alette dnia 24.09.2018 14:56
) mam nadzieję, że znajdziesz czas, by przeczytać kolejną część! Mam ją w całości napisaną i myślę, że w ciągu tego tygodnia powinnam dodać na stronę. Szczególnie cieszy mnie, że na tym etapie podobają się bohaterowie, w pierwszym rozdziale trudno oddać im sprawiedliwość - pokazać osobowość, ale też zachować tajemnice. Dokładnie opisać, ale nie znudzić.
Klaudia Lind dnia 26.09.2018 07:14


Alette dnia 26.09.2018 13:13
) przełamałam twoją blokadę, teraz czuję się fajna!
Sarahis dnia 28.09.2018 11:02
Alette dnia 28.09.2018 11:22

Livka dnia 28.09.2018 13:45
Alette dnia 28.09.2018 21:45
ale ja polecam, bo często w fickach jest wiele świeżości, której w książkach brakuje. Styl jest bardziej wolny i można dużo się nauczyć 
Krnabrny dnia 04.11.2018 10:40
Twardy Harry też mi się podoba, ten Mike - niby zachował się niezbyt profesjonalnie idąc za instynktem samemu, gdy wsparcie było tuż obok nie wiem jeszcze jak oceniam tę postać. Czy będzie to indywidualista, ale skuteczny czy nieodpowiedzialny i łamiący zasady młodzik czy też jakiś nieogar? Nie wiem, ale co istotne - chcę się dowiedzieć, zatem pierwsza część spełniła jedną ze swoich najważniejszych funkcji (poza zadowoleniem moich gustów czytelniczych rzecz jasna) Brawo!
Alette dnia 06.11.2018 17:03
Aneta02 dnia 29.12.2019 15:09
Sam Quest dnia 22.03.2020 19:19
Alette dnia 25.03.2020 21:41
Alette
fuerte
Katherine_Pierce
Sam Quest
Shanti Black
A.
monciakund
ania919
ulka_black_potter
losiek13
Twoja praca i jak zwykle coś niesamowitego. (Chyba masz fankę
Uwielbiam kryminały pod każdą postacią, więc jak zobaczyłam kategorie i że ty jesteś autorem to nie było opcji żebym nie przeczytała. Jest ciekawe, napisane w dobry.. Przepraszam. Bardzo dobry sposób i sama fabuła wydaje się być ciekawa. Zostawiłaś mnie z brakiem i ciekawością co tam w tej piwnicy się znajduje. Podoba mi się tu postać Harry'ego i jego charakter.
Nie mogę się doczekać kolejnej części więc mam nadzieję, że szybko się pojawi