Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakoñczone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artyku³y Fan Fiction

Magiczne puzzle HP

Kategoria: Inne
Autor: Smierciojadek

Wspó³praca z Tactic Games
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

The House of Gaunt

Kategoria: Recenzje filmów
Autor: Anastazja Schubert

Jak wygl±da³o ¿ycie Gauntów? Powsta³ film, który Wam to poka¿e.
>> Czytaj Wiêcej

HPnet istnieje naprawdê

Kategoria: HPnet
Autor: Anastazja Schubert

W sierpniu HPnetowicze mieli okazjê spotkaæ siê w Krakowie. Jak by³o?
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Syriusz32

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Wiêcej

Prorok Niecodzienny ...

Kategoria: Prorok Niecodzienny
Autor: Prefix u¿ytkownikaProrok Niecodzienny

Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Wiêcej

Historia pod skór± z...

Kategoria: Wywiady
Autor: Anastazja Schubert

Ka¿dy tatua¿ niesie ze sob± jak±¶ historiê. Jakie nios± te fanowskie, zwi±zane z m³odym czarodzie...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej artyku³ów! <<

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.2 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 10 cz....

Tytu³: Rozdzia³ 10 cz.1 - Wizyta u Hagrida
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Hermiona nie mo¿e zapomnieæ o dziwnym zachowaniu profesora Hughesa. Pe³na z³ych przeczuæ decyduje...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.2 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

Remus Lupin

Tytu³: Remus Lupin
Gatunek: Poezja
Autor: Kasia Koziorowska

Cykl wierszy po¶wiêcony Remusowi. :)
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 9 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 9 cz.1 - Nocna przechadzka
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

Rok szkolny nabiera rozpêdu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.2...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.2 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

[NZ]Rozdzia³ 8 cz.1...

Tytu³: Rozdzia³ 8 cz.1 - Nowi nauczyciele
Seria: Hermiona Granger i Powrót do Hogwartu
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix u¿ytkownikaNicram_93

W Hogwarcie rozpoczyna siê nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjació³kami ma pierwsze zajêcia i...
>> Czytaj Wiêcej

>> Wiêcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Go¶cie online: 44
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 0 osób
£±cznie na portalu jest
48,158 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwiêcej userów: 1414
By³o: 24.05.2026 16:48:00
Napisanych artyku³ów: 1,087
Dodanych newsów: 10,564
Zdjêæ w galerii: 21,490
Tematów na forum: 3,921
Postów na forum: 319,637
Komentarzy do materia³ów: 222,019
Rozdanych pochwa³: 3,327
Wlepionych ostrze¿eñ: 4,170
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  GRYFFINDOR!

Gryffindor
Punktów: 1509
uczniów: 4220
Hufflepuff
Punktów: 335
uczniów: 3778
Ravenclaw
Punktów: 916
uczniów: 4452
Slytherin
Punktów: 115
uczniów: 4107

Ankieta
Zima przejê³a Hogwart i okolice, ¶nieg mocno sypie, ale to Ciê nie powstrzyma przed robieniem planów. Zastanawiasz siê, co ciekawego mo¿na robiæ w weekend:

Bitwa na ¶nie¿ki to jest to! Mo¿e "zupe³nym przypadkiem" oberwie od nas przechodz±cy obok Snape.
12% [9 g³osów]

Plan to brak planu. Bêdê le¿eæ w ³ó¿ku, piæ kakao i plotkowaæ ze wspó³lokatorami z dormitorium.
40% [31 g³osów]

Mój nos utknie g³êboko w ksi±¿kach. Tylko pani Pince bêdzie mnie mog³a odgoniæ od czytania.
13% [10 g³osów]

Wymknê siê cicho do Miodowego Królestwa. Najwy¿sza pora uzupe³niæ zapasy s³odko¶ci.
9% [7 g³osów]

Postraszê we Wrzeszcz±cej Chacie. Uwielbiam ogl±daæ miny przechodniów, kiedy wydaje im siê, ¿e uciekaj± od duchów i upiorów.
12% [9 g³osów]

Ka¿da pogoda jest dobra na Quidditcha. ¦nieg nie powstrzyma mnie przed regularnymi treningami.
14% [11 g³osów]

Ogó³em g³osów: 77
Musisz zalogowaæ siê, aby móc zag³osowaæ.
Rozpoczêto: 07.02.23

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
Hufflepuff[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w B³onia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piêtro
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
[NZ] Dziedzice Za³o¿ycieli
Od wydarzeñ z prologu mija sze¶æ lat. Julie Black pragnie poznaæ tajemnicê swojej blizny.
Autor: Prefix u¿ytkownikaAna_Black
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +13
Przeczytano 49263 razy.
Rozdzia³y: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16].
Dziedzice Za³o¿ycieli 12
Pod¶wiadomo¶ci Julie uda³o siê porozmawiaæ z Syriuszem Blackiem.
Julie kompletnie straci³a rachubê czasu, zreszt± nie bardzo j± obchodzi³o jaki jest dzieñ. Bardziej zastanawia³o j± dlaczego wpada³a w stan pó³¶wiadomo¶ci. Lucjusz Malfoy rzadko przychodzi³ do tajemniczego pokoju, a jak ju¿, to tylko na chwilê. Co jednak wystarcza³o mu na zadanie jej dodatkowych rozciêæ, nie tylko na twarzy. Dziewczynka potrafi³a le¿eæ w stanie pó³¶wiadomo¶ci przez pó³ dnia. Mg³a na tajemniczej wysepce powoli opada³a, ujawniaj±c ciemny zarys jakiego¶ budynku. Podczas jednego z takich momentów uda³o jej siê "dotrzeæ" do ¶rodka owej budowli, która okaza³a siê byæ niezbyt przyjemnie wygl±daj±c± twierdz±. Przez moment wydawa³o jej siê, ¿e zobaczy³a jakiego¶ mê¿czyznê... A mo¿e wcale jej siê nie wydawa³o? On sprawia³ wra¿enie, ¿e wyczuwa³ jej obecno¶æ. Ale jak?

- Black! - Ze stanu pó³¶wiadomo¶ci wyrwa³ j± g³os Lucjusza Malfoya. - Co siê z tob± dzieje? Ju¿ który¶ raz zasta³em ciê w stanie, jakby¶ za chwilê mia³a zemdleæ - powiedzia³ poirytowany ¶miercio¿erca.
- Nie mam pojêcia - odpar³a Julie. - Ale chêtnie bym siê dowiedzia³a dlaczego tak siê dzieje.
- Czy jak wpadasz w ten stan... widzisz co¶? - zapyta³ Malfoy, uwa¿nie lustruj±c j± wzrokiem.
- Nie, nic. Kompletnie nic - sk³ama³a Julie. Kimkolwiek by³ tamten mê¿czyzna, móg³ byæ jej jedynym ratunkiem. O ile w ogóle istnia³, bo wcale nie by³a pewna czy to, co widzia³a, by³o rzeczywisto¶ci±.
- K³amiesz! - warkn±³ Lucjusz celuj±c w ni± ró¿d¿kê. Julie poczu³a jak z jej ³uku brwiowego sp³ywa krew.
- I tak ci nie powiem - odpar³a dziewczynka. - I Ksiêgi Za³o¿ycieli te¿ nie dostaniesz.
- Jeszcze zobaczymy.

***


Chyba bêdê musia³ znowu poprosiæ Macnaira o pomoc - pomy¶la³ Malfoy, id±c korytarzem Hogwartu. Zastanawia³ siê jak mo¿e zmusiæ dziewczynkê do wyjawienia gdzie jest Ksiêga Za³o¿ycieli, nie ryzykuj±c przy tym tego, ¿e aktywuje moc ognia. A mo¿e jednak spróbowaæ Cruciatusa? Je¶li bêdzie j± trzymaæ pod jego wp³ywem przez kilka sekund... i robiæ przerwy... to mo¿e zmniejszy ryzyko? A jakby tak zadawaæ wiêksze naciêcia? Nie, nie mo¿e pozwoliæ jej siê wykrwawiæ. Nie, dopóki nie ma ksiêgi. Lucjusz rozmy¶laj±c omal nie wpad³ na profesor McGonagall.

- Dobrze, ¿e ciê widzê, Lucjuszu - powiedzia³a, choæ jej wzrok wcale nie okazywa³ rado¶ci na jego widok. Wrêcz przeciwnie, patrzy³a na niego z pogard±. - Muszê z tob± pomówiæ, mogê prosiæ do mojego gabinetu? - zapyta³a uprzejmie.
- Oczywi¶cie, pani profesor - odpowiedzia³ Malfoy, staraj±c siê by jego g³os nie zdradzi³, ¿e co¶ ukrywa.

Przez ca³± drogê do gabinetu McGonagall oboje milczeli, choæ nauczycielka transmutacji podejrzliwie ³ypa³a na ¶miercio¿ercê. Odnios³a dziwne wra¿enie, ¿e zawsze opanowany Lucjusz Malfoy by³ podejrzanie nerwowy. McGonagall gestem rêki zaprosi³a go do swojego gabinetu. Odczeka³a a¿ Malfoy usi±dzie na krze¶le, a sama zajê³a swoje miejsce za biurkiem.

- A wiêc... o co chodzi? - zapyta³ Lucjusz, staraj±c siê brzmieæ zdawkowo. Ta stara jêdza co¶ podejrzewa, pomy¶la³.
- Jak sam wiesz, dziedzic Slytherina ponownie otworzy³ Komnatê Tajemnic i czyhaj±ca w niej groza zaczê³a atakowaæ uczniów - odpowiedzia³a McGonagall.
- Tak, to naprawdê przykre. To okropne... jak kto¶ móg³by chcieæ zrobiæ krzywdê mugolakom? S³ysza³em, ¿e ministerstwo magii powa¿nie rozwa¿a decyzjê czy szko³y nie nale¿y zamkn±æ - powiedzia³ Malfoy, choæ w jego g³osie wcale nie by³o zmartwienia.
- Owszem, ale nie o tym chcê mówiæ. Ostatnio potwór spetryfikowa³ Kate Deamers. Zadziwiaj±cy jest fakt, ¿e, oprócz jej w³asnej, znale¼li¶my przy niej tak¿e ró¿d¿kê Julie Black. I to w³a¶nie o niej chcê pomówiæ - powiedzia³a nauczycielka.
- Och, co¶ siê sta³o? - zapyta³ ¶miercio¿erca, staraj±c siê brzmieæ zdawkowo.
- Tak, panna Black zniknê³a. Ju¿ ponad miesi±c temu. Oczywi¶cie zaraz po zauwa¿eniu jej znikniêcia wys³a³am list do Dumbledore'a - odpowiedzia³a McGonagall. - Ostatnio co¶ czêsto widujê ciê w Hogwarcie...
- Jestem w Radzie Nadzorczej. Martwiê siê o bezpieczeñstwo uczniów. W koñcu mój syn równie¿ uczêszcza do tej szko³y.
- Dormitorium Dracona znajduje siê w lochach. Jak wyja¶nisz to, ¿e widujê ciê na wy¿szych piêtrach?
- Ja tylko sprawdza³em czy potwór nie zaatakowa³ kolejnego mugolaka.
- Dobrze ciê znam, Lucjuszu. Mo¿esz mydliæ oczy Knotowi, ale ja wiem jaki jeste¶ naprawdê. Przez siedem lat naucza³am ciê w Hogwarcie.
- Sugeruje pani, ¿e móg³bym chcieæ zrobiæ ma³ej Julie krzywdê?
- Czy¿bym mia³a powód, przez który mog³abym ciê o to podejrzewaæ?
- Ale¿ sk±d, oczywi¶cie, ¿e nie. Nie mam najmniejszego pojêcia co sta³o siê z ma³± Julie. Nawet nie wiedzia³em, ¿e zniknê³a.
- Jako¶ ci nie wierzê.

Nagle otworzy³y siê drzwi gabinetu i ich oczom ukaza³a siê pani Pomfrey.

- Pani profesor, potwór znowu zaatakowa³ ucznia - poinformowa³a pielêgniarka, rzucaj±c nieco zaskoczone spojrzenie na Malfoya.
- Och nie, kto tym razem? - zapyta³a McGonagall z przejêciem w g³osie.
- Hermiona Granger - odpowiedzia³a pani Pomfrey. - Znale¼li¶my przy niej lusterko.

McGonagall wyprostowa³a siê na krze¶le, jakby j± piorun strzeli³.

- Gdzie znajdê pana Pottera i pana Weasleya? - spyta³a, staraj±c siê utrzymaæ spokojny ton.
- Z tego co mi wiadomo pan Potter powinien za chwilê z dru¿yn± Gryfonów rozpocz±æ mecz z Puchonami. Pan Weasley zapewne jest ju¿ na trybunach - odpowiedzia³a pani Pomfrey.
- No tak, prawie o tym zapomnia³am - powiedzia³a nauczycielka, wstaj±c z krzes³a. - Dziêkujê ci, Poppy. - Odczeka³a a¿ pielêgniarka wyjdzie i zwróci³a siê do Malfoya. - Mo¿esz ju¿ odej¶æ, Lucjuszu, ale wiedz, ¿e mam ciê na oku.
- Do widzenia, pani profesor - odpar³ ¶miercio¿erca uprzejmie sztucznym tonem i opu¶ci³ gabinet nie zaszczycaj±c McGonagall ani jednym spojrzeniem.

***


Syriusz sta³ w k±cie celi obserwuj±c jak dwoje czarodziejów z Brygady Uderzeniowej zagl±da³o pod jego pryczê. Korneliusz Knot, który sta³ przed cel±, wyra¼nie unika³ wzroku Hagrida. Gajowy wygl±da³ jak siedem nieszczê¶æ, jakby odesz³a mu ochota do ¿ycia, co w tym miejscu by³o czym¶ normalnym. Black mia³ ochotê wybuchn±æ ¶miechem. To, czego szukali, by³o zbyt dobrze ukryte. I czy oni naprawdê my¶leli, ¿e schowa³by co¶, co odpêdza dementorów od jego celi miêdzy deskami pryczy?

- Tu nic nie ma, panie ministrze - odezwa³ siê jeden z czarodziei, gdy wreszcie uznali, ¿e dalsze przetrz±sanie celi nie ma sensu.
- Tu musi co¶ byæ! Czujê to - odpar³ oburzony Knot. - Je¶li nie ma tego w samej celi, to Black musi mieæ to blisko siebie - stwierdzi³. - Sam go przeszukam - doda³, widz±c ¿e drugi z Brygadzistów ju¿ kierowa³ siê w kierunku Syriusza.

Zewnêtrzny stra¿nik otworzy³ celê, by minister móg³ wej¶æ do ¶rodka. Black by³ spokojny, nie stawia³ oporu. Wiedzia³, ¿e i tym razem go nie znajdzie. Knot by³ zbyt g³upi, ¿eby na to wpa¶æ. Minister pcha³ mu d³onie do kieszeni tak mocno, jakby chcia³ w³o¿yæ tam ca³e rêce. Po kilku minutach przetrz±sania jego szaty, w której nie by³o zbyt du¿o kieszeni, musia³ odpu¶ciæ.

- Cwany jeste¶, Black, ale ja i tak to co¶ znajdê - powiedzia³ ch³odno Knot. - Black? - zapyta³ marszcz±c brwi.

Syriusz patrzy³ nieobecnym wzrokiem, widzia³ ministra, ale go nie dostrzega³. Znów mia³ to uczucie czyjej¶ obecno¶ci w jego celi... Tylko tym razem wyra¼niejsze. I jakby g³os, który z pewno¶ci± nie nale¿a³ ani do Knota ani do czarodziei z Brygady Uderzeniowej, a nawet nie do zewnêtrznego stra¿nika.

- Black! - krzykn±³ minister, machaj±c mu d³oni± przed nosem.
- Co? - zapyta³ Syriusz. Tajemnicza obecno¶æ os³ab³a, ale nie ca³kiem zniknê³a.
- Co z tob±? Patrzy³e¶ nieprzytomnym wzrokiem... Aha! W koñcu i na ciebie przysz³a pora, hê? Bardzo dobrze, najwy¿szy czas. Jeste¶ tu prawie dwana¶cie lat, ju¿ dawno powiniene¶ postradaæ zmys³y. - Knot klasn±³ w d³onie i zacz±³ je pocieraæ, jakby spe³ni³ siê jego nikczemny plan.

Syriusz tylko u¶miechn±³ siê ironicznie. Nawet bez Wisiora Ognia dementorzy nie daliby rady odebraæ mu zmys³ów. ¦wiadomo¶æ niewinno¶ci by³a wystarczaj±co silna, ¿eby go przed tym uchroniæ, a nie by³a to szczê¶liwa my¶l, wiêc dementorzy nie mogliby mu jej zabraæ. To nawet nie by³a my¶l, bardziej obsesja. Odczeka³ a¿ czwórka czarodziejów opu¶ci Azkaban i usiad³ na pryczy. Tajemnicza obecno¶æ znów sta³a siê wyra¼niejsza.

- Kim jeste¶? - pomy¶la³ Syriusz, maj±c nadziejê, ¿e tajemniczy kto¶ to us³yszy.
- Pomó¿ mi - odezwa³ siê g³os w jego g³owie. Poczu³ jak serce zabi³o mu mocniej. To by³ g³os dziewczynki. I by³ pewien, ¿e wiedzia³ kim ona jest, chocia¿ nigdy nie s³ysza³ jej g³osu. Nie licz±c gaworzenia, gdy by³a niemowlakiem.

*W tym samym czasie

Julie znowu wpad³a w stan pó³¶wiadomo¶ci, ale tym razem by³o inaczej. By³a tego ¶wiadoma, to znaczy, wiedzia³a gdzie jest jej pod¶wiadomo¶æ. Mo¿e nie do koñca wiedzia³a, ale potrafi³a zatrzymaæ siê w miejscu i rozejrzeæ siê. Zobaczy³a twierdzê. Czarne kamienne ¶ciany sprawia³y, ¿e przeszed³ j± dreszcz, chocia¿ nie by³a tam obecna cia³em. I czu³a lodowate zimno. Nie by³o tutaj ¿adnego ¼ród³a ¶wiat³a, nawet przez ma³e otwory z kratami nie przebija³o siê ¶wiat³o s³oneczne. Julie czu³a siê tu tak, jakby nigdy nie mia³a byæ szczê¶liwa. Ale dlaczego pod¶wiadomo¶æ przywiod³a j± w³a¶nie tutaj? Zauwa¿y³a, ¿e znajduje siê w ciasnym pomieszczeniu oddzielonym od reszty budynku kratami. Byli tu ludzie. A raczej wraki ludzi, którzy patrzyli przed siebie nieprzytomnym wzrokiem, skuleni w k±tach cel. Obok nich co jaki¶ czas przelatywa³y najstraszliwsze kreatury jakie kiedykolwiek widzia³a. Poczu³a ucisk w gardle, gdy dostrzeg³a, ¿e na pryczy w celi na przeciwko le¿a³ Hagrid. Chcia³a go zawo³aæ, ale przypomnia³a sobie, ¿e przecie¿ by³a daleko, mo¿e nawet bardzo daleko st±d. Gajowy nie móg³by jej us³yszeæ. By³a w celi tego mê¿czyzny, którego widzia³a ju¿ wcze¶niej. Przed nim sta³ minister magii, a obok dwóch czarodziei. Jednak oni nie sprawiali wra¿enia, jakby j± wyczuwali, w przeciwieñstwie do niego. Niech ju¿ sobie st±d id± - pomy¶la³a Julie. I rzeczywi¶cie, Knot i czarodzieje po chwili opu¶cili twierdzê, a wiêzieñ usiad³ na pryczy.

Nagle, w swojej g³owie, us³ysza³a czyj¶ g³os. Jego g³os.

- Kim jeste¶?

Znowu poczu³a jak przeszywa j± dreszcz, ale i ekscytacja. Mê¿czyzna, choæ równie¿ bardziej przypomina³ wrak ni¿ cz³owieka, to jednak co¶ go ró¿ni³o od innych. By³ ¶wiadomy i najwyra¼niej wyczuwa³ jej obecno¶æ. I chyba móg³ j± us³yszeæ. Nagle zda³a sobie sprawê, ¿e w jego celi by³o ciep³o, a kreatury omija³y j± szerokim ³ukiem.

- Pomó¿ mi - pomy¶la³a Julie, maj±c nadziejê, ¿e on to us³yszy.

Zobaczy³a jak w oczach mê¿czyzny, które jako jedyne wygl±da³y na ¿ywe, pojawi³ siê b³ysk.

- Julie Black - odezwa³ siê, bardziej chyba do siebie ni¿ do dziewczynki.
- Tak, ale sk±d... pan wiedzia³? I kim pan jest? Co to za miejsce? - zapyta³a Julie.
- Nazywam siê Syriusz Black, a to miejsce... osobi¶cie nazwa³bym go piek³em - odpowiedzia³ mê¿czyzna, a w jego g³osie da³o siê wyczuæ gorycz.

Julie poczu³a jak serce wali jej w piersiach, co nie by³oby dziwne, gdyby nie fakt, ¿e tu by³a tylko jej pod¶wiadomo¶æ. Nagle zrozumia³a. To by³ Azkaban, wiêzienie czarodziejów. Przypomnia³a sobie, gdzie s³ysza³a o Syriuszu Blacku. Jej matka wspomina³a o nim tamtego wieczoru, zanim umar³a. Nie mog³a sobie jednak przypomnieæ dlaczego o nim powiedzia³a.

- Dlaczego tu trafi³e¶? - zapyta³a Julie, uznaj±c ¿e nie chce wiedzieæ jak nazywaj± siê kreatury strzeg±ce tego miejsca.
- By³em g³upcem, skoñczonym g³upcem, Julie. To d³uga historia, kiedy¶ j± poznasz - odpowiedzia³ Syriusz.
- Zna³e¶ mojego ojca, prawda?

Julie przypomnia³a sobie rozmowê z Paulem. Mówi³, ¿e Black to potwór, nie cz³owiek. W¶ciek³ siê, gdy o nim wspomnia³a. Ale jak teraz patrzy³a na Syriusza, nie mog³a w nim znale¼æ niczego, poza wiêzienn± szat±, co by sugerowa³o, ¿e by³ z³ym cz³owiekiem. Prawdê mówi±c, odnosi³a wra¿enie, ¿e znalaz³ siê tu przez pomy³kê.

- Oczywi¶cie, ¿e zna³em Procjona. By³ ni¿ej ode mnie w Hogwarcie. Przyja¼ni³ siê z bratem mojego by³ego przyjaciela - odpar³ Syriusz, z wyra¼n± pogard± "wypowiadaj±c" dwa ostatnie s³owa.
- A wiêc znasz te¿ Paula - bardziej stwierdzi³a ni¿ zapyta³a Julie.
- Tak, ale teraz jest to najmniej istotne. Co siê dzieje? Dlaczego twoja pod¶wiadomo¶æ siê tu znalaz³a?
- Nie mam pojêcia dlaczego.

Opowiedzia³a mu o Lucjuszu Malfoyu, uwiêzieniu w nieznanym miejscu i wpadaniu w stan pó³¶wiadomo¶ci, co w koñcu "doprowadzi³o" j± tutaj. Nie powiedzia³a mu tylko czego chcia³ Malfoy.

- To Wisior Ognia musia³ przyci±gn±æ tu twoj± pod¶wiadomo¶æ - stwierdzi³ Syriusz.
- Masz Wisior Ognia? - zapyta³a ze zdziwieniem Julie.
- Tak, a¿ ciê¿ko mi uwierzyæ, ¿e Knot naprawdê nie wpad³ na to, gdzie go schowa³em - odpowiedzia³ Black. - Twój ojciec da³ mi go na przechowanie, gdy mia³a¶ rok. Mia³em oddaæ go tobie, je¶li Procjon nie bêdzie móg³ po niego wróciæ, ale wysz³o, jak wysz³o, i dalej go mam.
- Mo¿esz mi go daæ? - zapyta³a dziewczynka z nadziej± w g³osie. - Bêdê mog³a bez ryzyka u¿yæ mocy ognia przeciwko Malfoyowi.
- Niby jak mam to zrobiæ? - ¿achn±³ siê Syriusz. - Przecie¿ jest tu tylko twoja pod¶wiadomo¶æ. Zaczynam ¿a³owaæ, ¿e nie da³em wisiora Dumbledore'owi, gdy tu by³.
- Dumbledore tu by³?
- Tak, pyta³ o Wisior Ognia. Ale twój ojciec kaza³ mi oddaæ go tylko tobie. Nikomu innemu.

Julie poczu³a jakby serce podesz³o jej do gard³a. By³a pewna, ¿e po jej czole sp³ywa³ teraz pot.

- A jak niby teraz masz zamiar oddaæ mi Wisior Ognia? Przecie¿ nie powiem nikomu, ¿e moja pod¶wiadomo¶æ by³a w Azkabanie i z tob± rozmawia³a. Dumbledore powiedzia³ ci, ¿e bez Wisiora Ognia moc ognia mnie zabije? Nie wspomnê o mocy powietrza i ziemi Eveline i Simona. Bez mojego wisiora ich na niewiele siê zdadz± - powiedzia³a Julie. Dopiero po chwili zda³a sobie sprawê, ¿e "wypowiedzia³a" imiona dziedzica Ravenclaw i dziedzica Hufflepuff.

Syriusz jednak nie wygl±da³, jakby to sprawi³o na nim wra¿enie. Julie zastanawia³a siê czy powinna mu ufaæ. Niby by³o w nim co¶, co wzbudza³o zaufanie, ale przecie¿ tu nie trafia³y zwyk³e rzezimieszki. No i on mia³ Wisior Ognia.

- Oddam ci wisior jak ucieknê - odpar³ Syriusz.
- Jak masz zamiar tego dokonaæ? - zapyta³a Julie.
- Jeszcze nie wiem, ale nie spocznê dopóki czego¶ nie wymy¶lê - odpowiedzia³ Black. - Ewentualnie mogê oddaæ wisior Dumbledore'owi, ale w±tpiê, ¿eby drugi raz siê tu pojawi³.
- Dlaczego nie odda³e¶ mu go wtedy, gdy tu by³?
- Przyznam, zachowa³em siê samolubnie. Widzisz, Wisior Ognia odpêdza dementorów od mojej celi. Dziêki temu ¿ycie tu, ¿e tak powiem, jest bardziej zno¶ne. Chocia¿ nie obrazi³bym siê, gdyby czasem tu zagl±dali. Wiesz, czujê siê trochê samotny.
- Czyli bez Wisiora Ognia postrada³by¶ zmys³y tak jak inni?
- Nie, mam jedn± my¶l... bardziej obsesjê... która nie jest szczê¶liwa, wiêc dementorzy nie mog± mi jej wyssaæ. To ona pozwala mi zostaæ przy zdrowych zmys³ach. Dziêki wisiorowi po prostu nie zabrali mi szczê¶liwych wspomnieñ, przynajmniej nie tych najszczê¶liwszych, bo pamiêci nie mam ju¿ jednak takiej samej, odk±d tu trafi³em.
- Nie powiesz mi dlaczego tu trafi³e¶?
- Ju¿ ci mówi³em, Julie. To d³uga historia, ale kiedy¶ ci j± opowiem
- To poka¿esz mi chocia¿ Wisior Ognia? ¯ebym na sto procent wiedzia³a, ¿e na pewno go masz?


Julie "usiad³a" obok niego na pryczy.

- No to co ja mam zrobiæ, Syriuszu? Malfoy powiedzia³, ¿e poprosi³ ten pokój, ¿eby otwiera³ siê tylko na jego rozkaz - powiedzia³a dziewczynka.
- Co nie znaczy, ¿e naprawdê tak jest. McGonagall zapewne ju¿ zauwa¿y³a twoje znikniêcie i powiadomi³a Dumbledore'a - odpar³ Syriusz.
- Niby jak? Przecie¿ ci mówi³am, ¿e Dumbledore'a nie ma w szkole.
- Ale nie mówi³a¶, ¿e jego feniksa nie ma. A tak siê sk³ada, ¿e te ptaki mog± deportowaæ siê w Hogwarcie. I nie s±dzi³a¶ chyba, ¿e Dumbledore naprawdê opu¶ci³by Hogwart?
- Oczywi¶cie, ¿e nie.

Nasta³a cisza, ¿adne z nich nie wiedzia³o co "powiedzieæ". Julie pomy¶la³a o Hagridzie. Jak on teraz musia³ siê czuæ? Czy Knot naprawdê uwa¿a³, ¿e Hagrid by³by zdolny kogokolwiek skrzywdziæ? Przecie¿ on by³ chyba naj³agodniejszym cz³owiekiem, jakiego zna³a. W koñcu nieraz by³a u niego na herbatce.

- Ile najczê¶ciej tu wytrzymuj±? - zapyta³a Julie.
- Najs³absi wymiêkaj± po kilku godzinach, ale najwytrwalsi nadal siê trzymaj±. Niektórzy g³ównie dlatego, ¿e chyba postradali zmys³y, zanim tu trafili. No, w ka¿dym razie ja jestem jedyny, który zachowa³ ca³kowit± ¶wiadomo¶æ, a siedzê tu ju¿ prawie dwana¶cie lat - odpowiedzia³ Syriusz. - Za co Hagrid tu trafi³? - spyta³.
- Malfoy powiedzia³ mi, ¿e Hagrid by³ kiedy¶ oskar¿ony o otwarcie Komnaty Tajemnic - odpowiedzia³a Julie.
- Co?! Przecie¿ on nawet muchy by nie skrzywdzi³! - powiedzia³ zaskoczony Black.
- Mnie tego nie musisz mówiæ - odpar³a ponuro dziewczynka. - Na ile ciê tu posadzili? - zapyta³a, chocia¿ dobrze zna³a odpowied¼.
- Do¿ywocie, ale nigdy nie mia³em zamiaru siedzieæ w tym miejscu do ¶mierci - odpowiedzia³ Syriusz, a jego g³os sta³ siê nieco przygnêbiony.
- To co ty tu jeszcze robisz? - zapyta³a Julie, zanim zdo³a³a siê powstrzymaæ.
- Nikt wcze¶niej st±d nie uciek³. Potrzebowa³em motywacji, ¿eby zacz±æ my¶leæ jak tego dokonaæ. A na pocz±tku, gdy tu trafi³em, nie mia³em ochoty o czymkolwiek my¶leæ. I bynajmniej nie z powodu dementorów, bo nadal mia³em Wisior Ognia. Powiedzmy, ¿e przechodzi³em lekkie za³amanie. Druga sprawa to to, ¿e je¶li ju¿ uda mi siê st±d uciec, przez pewien czas bêdê musia³ siê ukrywaæ, bo na pewno bêd± mnie ¶cigaæ - odpowiedzia³ Syriusz.
- Sk±d ja mam wiedzieæ, czy trafi³e¶ tu s³usznie, skoro nie chcesz mi powiedzieæ dlaczego ciê tu zamknêli? - zapyta³a Julie, licz±c na to, ¿e dowie siê o nim czego¶ wiêcej.
- Mocno bym sk³ama³, gdybym powiedzia³, ¿e jestem zupe³nie bez winy - przyzna³ Black. - Ale jest kto¶, kto jest bardziej winny ode mnie. I nie spocznê, dopóki go nie dorwê. - W jego oczach pojawi³o siê gro¼ne spojrzenie.

Znowu zapad³a cisza. Julie odnios³a wra¿enie, ¿e Syriusz chcia³ o co¶ zapytaæ, ale nie wiedzia³ czy powinien. Poczu³a co¶ w rodzaju wspó³czucia. To musia³o byæ okropne uczucie. Mieæ ¶wiadomo¶æ, ¿e gdyby nie Wisior Ognia, który nawet nie nale¿a³ do niego, obok jego celi co jaki¶ czas "przechodziliby" dementorzy. Dziewczynka mia³a nadziejê, ¿e szybko uda mu siê st±d uciec.

- Ten potwór z Komnaty Tajemnic... du¿o mugolaków zaatakowa³? - zapyta³ Syriusz.
- Z tego co mi wiadomo, spetryfikowa³ czwórkê uczniów, w tym moj± przyjació³kê, i kotkê Filcha. Najbardziej oberwa³ Prawie Bezg³owy Nick, ale to duch. Nie umrze drugi raz - odpowiedzia³a Julie.
- Czyli nikt jeszcze nie zgin±³? - upewni³ siê Black.
- Na szczê¶cie - stwierdzi³a dziewczynka.
- Harry... Harry Potter, jest z tob± w jednej klasie, prawda? - zapyta³ nagle Syriusz.

Julie przez chwilê nie wiedzia³a co odpowiedzieæ. Dlaczego on pyta³ o Harry'ego?

- No tak, jeste¶my w jednej klasie - odpowiedzia³a. - Ale dlaczego o niego pytasz? - spyta³a.
- Jak sobie radzi? - zapyta³ Black, jakby nie us³ysza³ pytania.
- Ee... chyba ca³kiem nie¼le. W zesz³ym roku zosta³ nawet szukaj±cym w dru¿ynie Gryfonów. Najm³odszym w tym stuleciu - odpar³a Julie, kompletnie zaskoczona. Dlaczego on pyta³ o obcego mu ch³opca?
- Pewnie jest tak dobry w quidditcha jak James - powiedzia³ Syriusz bardziej do siebie ni¿ do Julie.
- Zna³e¶ ojca Harry'ego? - zapyta³a ze zdziwieniem dziewczynka.
- Tak, by³ moim przyjacielem, ale nie mówmy o nim teraz - odpar³ Black. - Nie mogê teraz oddaæ ci Wisiora Ognia, ale my¶lê, ¿e mo¿e uda mi siê przekazaæ ci czê¶æ jego mocy. Musisz mnie tylko "dotkn±æ", Julie - powiedzia³, wyci±gaj±c do niej praw±, szponiast± d³oñ.

Julie, czuj±c jak serce wali jej w piersiach, choæ by³a tu tylko pod¶wiadomo¶ci±, zbli¿y³a swoj± rêkê do jego. Zd±¿y³a jednak "dotkn±æ" tylko jego opuszek palców, gdy poczu³a, ¿e zaczyna "oddalaæ" siê z tego miejsca. Nie potrafi³a tego powstrzymaæ i ju¿ po chwili znów le¿a³a w tajemniczym pokoju. Dotknê³a swoich palców, którymi zd±¿y³a "dotkn±æ" Syriusza. By³y ciep³e, ale wiedzia³a, ¿e to za ma³o, by ryzykowaæ u¿ycie mocy ognia. A je¶li by tak znowu spróbowaæ "dostaæ siê" do Azkabanu? - pomy¶la³a, lecz wszelkie próby ponownego wpadniêcia w stan pó³¶wiadomo¶ci spe³z³y na niczym.

***


- To przeze mnie... to przeze mnie... - powtarza³ jak mantrê Simon.

Szed³ w³a¶nie razem z Eveline na transmutacjê. Wkrótce po zaginiêciu Julie, McGonagall wypytywa³a ich kiedy ostatnio j± widzieli. Nie wspomnieli oczywi¶cie o k³ótni Gryfonki z Simonem.

- Daj spokój - powiedzia³a Eveline. - Niby dlaczego przez ciebie? - zapyta³a.
- Pok³ócili¶my siê z Julie przed jej zaginiêciem. I to o co? O to, ¿e Potter jest wê¿ousty - odpowiedzia³ Puchon.
- No dobra, a co by zmieni³o, gdyby¶ TY siê nie pok³óci³ z Julie? - spyta³a Krukonka, unosz±c lekko brew.
- Mogliby¶my to zrobiæ razem... cokolwiek chcia³a zrobiæ - odpar³ Simon. - Ty na pewno nie zostawi³aby¶ ró¿d¿ki - zauwa¿y³.
- Tak, i s±dzisz, ¿e ktokolwiek, kto porwa³ Julie, nie da³by sobie rady z trójk± dwunastolatków, nawet gdyby¶my wszyscy mieli ró¿d¿ki? Przecie¿ nie mo¿emy u¿ywaæ magii ¿ywio³u, bo by nas zabi³a - powiedzia³a Eveline, krêc±c g³ow± z dezaprobat±.
- Ty w ogóle siê przejmujesz tym, co mo¿e siê z ni± staæ? - zapyta³ ch³opiec, nieco oskar¿ycielskim tonem.
- Jasne, ¿e siê przejmujê, ale nie uwa¿am za m±dre, gdyby¶my i my wpakowali siê w k³opoty tak jak ona - odpar³a dziewczynka.

Nagle obok nich przeszed³ Lucjusz Malfoy. Szed³ szybkim krokiem, prawdopodobnie nawet ich nie zauwa¿y³.

- Dok±d on... - zaczê³a Eveline, ale Simon ju¿ ci±gn±³ j± za rêkaw szaty.
- Chod¼, pójdziemy za nim, to siê dowiemy - powiedzia³ ch³opiec.
- Ale... mamy transmutacjê - zauwa¿y³a dziewczynka.
- Olaæ to, on mo¿e nas zaprowadziæ do Julie - odpar³ Simon.
- Dlaczego tak s±dzisz? - zapyta³a Eveline, zerkaj±c czy Malfoy nie zorientowa³ siê, ¿e za nim id±.
- To ¶miercio¿erca. Nie wiem na pewno, ale on chyba by³ jednym z tych ¶miercio¿erców, którzy zabili jej rodziców - odpowiedzia³ Puchon.

Nie odzywaj±c siê do siebie szli za Malfoyem, uwa¿aj±c ¿eby nie us³ysza³ ich kroków.
Komentarze
avatar
Angelina Johnson  dnia 08.09.2014 19:17
Ana, Ana, Ana. Jestem z Ciebie niebywale, ogromnie dumna! Pamiêtaj±c Twoje pocz±tki w pisaniu fan ficków i porównuj±c je do tego rozdzia³u, do tego tekstu... ró¿nica jest ogromna, a progres wielki. To jest naprawdê niesamowite, piêkne i wrêcz wzruszaj±ce. Jestem naprawdê dumna, ¿e mogê obserwowaæ Twój rozwój na przestrzeni tych miesiêcy. Piszesz ju¿ naprawdê interesuj±ce teksty, w których nie roi siê od b³êdów, a wszystko jest przemy¶lane. Nie ma sztywnych dialogów ani nudnawych opisów nie wiadomo czego. W³a¶nie takie fan ficki czyta siê z przyjemno¶ci±, brawo ;D

Ale ¿eby nie by³o za s³odko mam jednak kilka uwag. Jedna najwa¿niejsza - nie rób z Lucjusza Malfoya idioty. No przykro mi bardzo, ale jakby nie wiem jak bardzo Lucjusz nie by³ okropny, to idiot± jednak stanowczo nie by³. On by³ cwany i inteligenty. W koñcu wywin±³ siê DWA razy od Azkabanu, pos±dzany o przynale¿no¶æ do Voldemorta. By³ te¿ w g³ównych szeregach Voldzia, a ten jednak kretynów blisko siebie wcale nie trzyma³. U Ciebie Lucka próbuje przechytrzyæ dwója 13latków, którzy go "¶ledz±". ¦ledz± ¶miercio¿ercê, który sam jest z pewno¶ci± przeszkolony w sztuce ¶ledzenia, w koñcu wykonywa³ rozkazy Czarnego Pana. Poza tym Lucjusz Malfoy ukazuje niechc±cy zdenerwowanie przed McGonagall? Ana, przesadzi³a¶ nieco! I po raz kolejny zwracam uwagê na to, ¿e 13latka uwiêziona u ¶miercio¿ercy musi siê baæ. A Twoja Julie jest w ogóle pozbawiona strachu, gada sobie z Malfoyem jak równy z równym. Strasznie mi to w tym opowiadaniu niestety przeszkadza.

Poza tym pilnuj koñcówek s³ów, bo czasami Ci siê one myl± ;D Piszesz np. "ona zjad³a chleb i on by³ smaczna". Zamiast "ona zjad³a chleb i on by³ smaczny". Czasami po prostu myl± Ci siê podmioty.
I pilnuj, by nie by³o powtórzeñ!
avatar
Prefix u¿ytkownikaZireael  dnia 10.09.2014 08:44
Wow! Powiem, ¿e jestem bardzo mile zaskoczona. Kiedy zobaczy³am d³ugo¶æ tego ff, to a¿ mi siê w g³owie zakrêci³o, ale jak tylko zaczê³am czytaæ, to nie mog³am siê oderwaæ. Bardzo ciekawie rozwiniêta akcja, dajesz du¿o "ogólnych szczegó³ów (xD)" co bardzo mi siê podoba. Gratulujê napisania cudownego rozdzia³u i oczywi¶cie czekam na nastêpny ;)
P.S. Nie czyta³am poprzednich czê¶ci, ale widzê, ¿e jednak warto ;)
avatar
Smierciojadek  dnia 10.09.2014 11:35
Generalnie jestem zadowolona - w tej czê¶ci w zasadzie nie lataj± dzieciaki jak g³upki po tym Hogwarcie, wysz³o trochê powa¿niej. Ale momentami mam wra¿enie, ¿e zapominasz, ile lat ma Julie i kreujesz j± na zbyt doros³±. Akcja sama w sobie mi siê podoba, ale... Min±³ miesi±c od znikniêcia dziewczynki, a oni nic nie robi±? Ledwie jakie¶ podejrzenia? A jak potwór z Komnaty Tajemnic atakuje, to robi± wielki zamêt? Trochê to siê nie trzyma kupy. Poza tym rozmowa McGonagall z Lucjuszem by³a okropna! Brzmia³o to jak dyskusja z 12-latkiem, a nie z doros³ym facetem, do tego ¦miercio¿erc±. O nie, nie. Nad charakterem Lucjusza musisz trochê popracowaæ, bo i w tej scenie le¿y, jak i w ostatniej, gdy Simon i Eveline postanawiaj± go ¶ledziæ. Ale tak jak napisa³am na pocz±tku - jest w porz±dku. ;)
avatar
Syriusz32  dnia 20.09.2014 18:14
Super! To chyba najlepszy Fick na stroncê. Bardzo mi siê podoba motyw Syriusza i medalionu (Choæ mi siê wszystko z Syriuszem podoba jezyk) Ta rozmowa w pod¶wiadomo¶ci ... xD Porti musi to mieæ codzieñ przez prochy od Housa. Ale ju¿ wracaj±c bardzo mi siê podoba W
avatar
Prefix u¿ytkownikaania potter  dnia 24.10.2014 13:40
Rozmowa Julie z Syriuszem mi siê bardzo podoba³a.Tyle emocji, nie wiadomo co siê zaraz wydarzy.Wywo³uje u mnie nie¶wiadomo¶æ,podekstytowanie tekstem duu¿o by wymieniaæ.
Ana,Ana,Ana Nie podoba³o mi siê.... tyle tych dziwnych koñcówek.A tak ogólnie wszystko mi siê podoba³o.
avatar
Prefix u¿ytkownikaPenelope  dnia 04.11.2014 19:26
O jaka d³uga czê¶æ (d³uga jak na Ciebie jezyk). Bardzo dobrze taki tekst jest idealny.

Zgadzam siê z poprzednikami co do zbyt doros³ej Julie i za ma³o inteligentnego Malfoy'a, popracuj nad tym.

Co do rozmowy Julie z Syriuszem, wydaje siê ok, choæ nie do koñca. Jak dla mnie dziewczynka za ma³o wypytywa³a o Wisior Ognia, sk±d Syriusz go ma itd, w koñcu od tego zale¿y jej ¿ycie.

Jak dla mnie Eveline i Simon nie powinni ¶ledziæ Lucjusza, zw³aszcza po tym jak zauwa¿yli, ¿e spokojnie jest w stanie ich pokonaæ.

Ogólnie ca³o¶æ na plus, widaæ postêp, piszesz ju¿ du¿o lepiej, a to siê chwali :D
avatar
Prefix u¿ytkownikaBlue Star  dnia 01.07.2017 09:50
Piszesz coraz.lepoej i coraz ciekawiej naprawdê jedyn± wad± s± krótkie rozdzia³y i tylko to.uwielbiam twoje fan fikcion (chyna tak siê to piszr)Niestety vzytam z telefonu ale jest na prawdê fajne i wyboeram chêyniej to ni¿ np youtobe
Dodaj komentarz
Zaloguj siê, aby móc dodaæ komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani u¿ytkownicy mog± oceniaæ zawarto¶æ strony
Zaloguj siê lub zarejestruj, ¿eby móc zag³osowaæ.

Wybitny! Wybitny! 75% [3 g³osy]
Powy¿ej oczekiwañ Powy¿ej oczekiwañ 25% [1 g³os]
Zadowalaj±cy Zadowalaj±cy 0% [0 g³osów]
Nêdzny Nêdzny 0% [0 g³osów]
Okropny Okropny 0% [0 g³osów]
Logowanie
Nazwa u¿ytkownika

Has³o



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siê

Nie mo¿esz siê zalogowaæ?
Popro¶ o nowe has³o
Facebook
Shoutbox
Musisz siê zalogowaæ aby wys³aæ wiadomo¶æ.

O choinka!
03.08.2026 15:12
Dziêki Hug

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
01.08.2026 11:39
Racja, I will mourn old Hog forever, to ju¿ nie by³o to samo :v
I mimo ¿e ciê¿ko w te urodziny, to i tak wszystkiego naj naj, 17 mo¿na mieæ do 40 na spokojnie Love

O choinka!
31.07.2026 23:57
z innymi, bo brakowa³o mi pomys³ów, bo pogorszy³a siê moja sytuacja psychiczna i bo LYS zniknê³a bez s³owa

O choinka!
31.07.2026 23:57
Nie cierpiê urodzin Wrozka Nadal czujê siê na 17 lat, a ju¿ 26 na karku ;(

A co do poprzedniego Hog, bardzo têskniê. Nowy mniej mi siê podoba³, bo nie wysz³y mi poboczne, bo za ma³o pisa³am

Do szopy hipogryfy, do szopy wszyscy wraz!
26.07.2026 20:12
Jako tako, nawet mi siê sb dzi¶ ¶ni³o xD

Wspó³praca
Najaktywniejsi

1) Prefix u¿ytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59643 punktów.

2) Prefix u¿ytkownikafuerte

Avatar

Posiada 58190 punktów.

3) Prefix u¿ytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 47342 punktów.

4) Prefix u¿ytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 45365 punktów.

5) Prefix u¿ytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 44242 punktów.

6) Prefix u¿ytkownikaA.

Avatar

Posiada 43682 punktów.

7) Prefix u¿ytkownikamonciakund

Avatar

Posiada 43236 punktów.

8) Prefix u¿ytkownikaania919

Avatar

Posiada 39464 punktów.

9) Prefix u¿ytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36829 punktów.

10) Prefix u¿ytkownikaKlaudia Lind

Avatar

Posiada 34220 punktów.

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2026 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 0.24