Filtruj
Szukaj w:
Szukana fraza:


Opcjonalnie:
Gatunek:
Dozwolone:
Zakończone:
Parring:
Bohaterowie:
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ostatnie
Artykuły Fan Fiction

Harry Potter and the...

Kategoria: Recenzje
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Subiektywna recenzja i przemyślenia po obejrzeniu filmu o Harrym z pistoletem.
>> Czytaj Więcej

Ranking momentów z E...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem rankingu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Q&A z J&O Phelps

Kategoria: Wywiady
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

O&A z Jamesem i Oliverem Phelpsami przeprowadzone przez serwis Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Evanna Lynch

Kategoria: Aktorzy
Autor: Prefix użytkownikaAnastazja Schubert

Krótka biografia, opis kariery i ciekawostki o filmowej Lunie
>> Czytaj Więcej

Uzupełnij cytaty - Z...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizów zamieszczonych w serwisie Wizarding World.
>> Czytaj Więcej

Quiz o Tajnych Przej...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaSam Quest

Tekst jest tłumaczeniem quizu zamieszczonego w serwisie Wizarding World.<br />
>> Czytaj Więcej

Quiz - Mniej znani b...

Kategoria: Materiały z Pottermore
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Jak dobrze zapamiętałeś wspomnianych bohaterów w serii?<br /> Tłumaczenie quizu z Pottermore.
>> Czytaj Więcej

>> Więcej artykułów! <<

Złośliwość rzec...

Tytuł: Złośliwość rzeczy niepotrzebnych
Gatunek: Drabble
Autor: Prefix użytkownikafleja

to moje pierwsze takie dziwne coś
>> Czytaj Więcej

[NZ]Prolog - Ciemne...

Tytuł: Prolog - Ciemne chmury
Seria: Inne dziedziny magii
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaRachel Otterly

Prolog akcji. Dzieje się miesiąc przed rozpoczęciem właściwej akcji.
>> Czytaj Więcej

Lacock

Tytuł: Lacock
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaNedelle

Praca na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fan Fiction, która zawiera w sobie krótką przygodę Lockhart...
>> Czytaj Więcej

Kot007 przeprow...

Tytuł: Kot007 przeprowadza obserwację.
Gatunek: Poezja
Autor: Prefix użytkownikaKrnabrny

Praca wysłana na pierwszy etap Wielkiej Wojny Fanfickowej.
>> Czytaj Więcej

[NZ]Zapomniane Wątk...

Tytuł: Zapomniane Wątki - Rose I
Seria: Zapomniane wątki
Gatunek: Przygodowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Krótki wstęp do przygód Rose.
>> Czytaj Więcej

Tylko trochę po...

Tytuł: Tylko trochę poświęcenia
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaSyriusz32

Praca finałowa na WWFF, bez edycji, oryginał konkursowy. Znowu. Kto wie ten wie.
>> Czytaj Więcej

Dajcie mi spać

Tytuł: Dajcie mi spać
Gatunek: Obyczajowe
Autor: Prefix użytkownikaShanti Black

Praca finałowa Wielkiej Wojny Fan Fiction, z lekkimi poprawkami
>> Czytaj Więcej

>> Więcej fan fiction! <<
Statystyki
Online Statystyki
Goście online: 44
Administratorzy online: 0
Aktualnie online: 1 osoba
Prefix użytkownikamalfoyy_head (Mugol)
Łącznie na portalu jest
46,168 osób
Ostatnio zarejestrowany:

Rekord osób online:
Najwięcej userów: 250
Było: 16.01.2020 20:17:01
Napisanych artykułów: 1,082
Dodanych newsów: 10,338
Zdjęć w galerii: 21,369
Tematów na forum: 3,783
Postów na forum: 317,140
Komentarzy do materiałów: 221,091
Rozdanych pochwał: 3,263
Wlepionych ostrzeżeń: 4,159
Puchar Domów
Aktualnym mistrzem domów jest  RAVENCLAW!

Gryffindor
Punktów: 1349
uczniów: 3585
Hufflepuff
Punktów: 470
uczniów: 3590
Ravenclaw
Punktów: 1372
uczniów: 4288
Slytherin
Punktów: 386
uczniów: 3777

Ankieta
Dumbledore zakazał opuszczania Hogwartu z powodu zarazy. Jak sobie radzisz?

idę do biblioteki i wertuję wszystkie książki. Muszę wiedzieć wszystko o tej zarazie!
18% [78 głosów]

nic sobie nie robię z kwarantanny i tajnym przejściem wymykam się do Trzech Mioteł. Kremowe piwo to świetne antidotum!
16% [70 głosów]

zamykam się w lochach i próbuję uwarzyć Eliksir Odpornościowy, zanim wszyscy padniemy jak bahanki
24% [102 głosy]

szwendam się po korytarzach, liczę obrazy i segreguję je na te w złotych i srebrnych ramach. Ta wiedza na pewno mi się przyda
6% [28 głosów]

kradnę zapas mydła i papieru toaletowego z Łazienki Prefektów. Żaden wirus mi niestraszny, kiedy mogę wytapetować dormitorium papierem!
4% [17 głosów]

ustawiam się w kolejce pod kuchnią, żeby zrobić zapasy. Wpuszczają po jednej osobie
8% [36 głosów]

proszę opiekuna domu, żeby przydzielił mi jednoosobowy pokój. Jakoś niewyraźnie się czuję
2% [9 głosów]

zastanawiam się, kogo w szkole nie lubię najbardziej, żeby móc na niego nakaszleć. O, idzie Malfoy
21% [93 głosy]

Ogółem głosów: 433
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 25.03.20

Archiwum ankiet
Ostatnio w Hogwarcie
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 27.10.2020 o godzinie 17:44 w Cieplarnia
HufflepuffValerie Adams ostatnio widziano 27.10.2020 o godzinie 16:35 w Cieplarnia
RavenclawJesé Blanco ostatnio widziano 26.10.2020 o godzinie 23:51 w Sala wejsciowa
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 26.10.2020 o godzinie 16:59 w Klasa Eliksirów
HufflepuffLouise Lainey ostatnio widziano 25.10.2020 o godzinie 16:09 w Sala OPCM
GryffindorNatalie Swan ostatnio widziano 25.10.2020 o godzinie 15:00 w Sala OPCM
[Z] W poszukiwaniu zakończenia
Lord Voldemort sieje zamęt wśród czarodziejów, kiedy młody mężczyzna otrzymuje zadanie, którego sam nie rozumie. Zagubiony wśród lasów Leonoscars próbuje odpowiedzieć na pytania, których nikt nie zadał, by skończyć coś, co się nawet nie zaczęło.
Autor: Prefix użytkownikaAlette
Gatunek: Przygodowe
Ograniczenie wiekowe: +16
Przeczytano 43695 razy.
Rozdziały: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9], [10], [11], [12], [13], [14], [15], [16], [17], [18], [19], [20], [21], [22], [23], [24], [25], [26], [27], [28], [29].
W poszukiwaniu zakończenia 11/29
Lord Voldemort sieje zamęt wśród czarodziejów, kiedy młody mężczyzna otrzymuje zadanie, którego sam nie rozumie. Zagubiony wśród lasów Leonoscars próbuje odpowiedzieć na pytania, których nikt nie zadał, by skończyć coś, co się nawet nie zaczęło.

– Słyszałeś historię o dwóch Gryfonach?
– Nie, a jest taka? – wymamlał, nie otwierając oczu.
– Było sobie dwóch Gryfonów. Razem mieli wykonać wyjątkowo nudną pracę. Jeden zasnął, więc drugi postanowił go zabić, żeby nie zajmował mu stołu.
– James, grozisz mi śmiercią już trzeci raz w tym tygodniu. Opanuj się.
– Rusz dupę.

Podniósł się i ponowił próbę przeglądania książek leżących na stoliku. Zbliżała się pora obiadu, a oni wciąż nic nie znaleźli. Żadnych informacji na temat Surgów, amuletów, sztyletów. Znużony przerzucał kartki w Wielkiej Księdze Hutu, ale oprócz makabrycznych zdjęć powykręcanych trupów, nic nie zwróciło jego uwagi.
– Nie nadaję się do tego – wyrzucił w końcu James i zaczął skrobać coś szybko na pergaminie. Syriusz spojrzał na niego pytająco, ale przyjaciel nie raczył odpowiedzieć.

Wpatrywał się w zdjęcie jakiejś azjatyckiej czarownicy kołyszącej biodrami w rytm dzikiej muzyki. Jej twarz nie była zbyt piękna, ale ciało bardzo przypominało Aileen.
– Wychodzimy – powiedział twardo James i zaczął zbierać rzeczy do skórzanej torby. Wyrwany z półsnu Syriusz spojrzał na niego z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy. – Niech Lily poszuka czegoś w Hogwarcie, ja nie mam do tego cierpliwości.

Syriusz nie był zdziwiony. Jeszcze w czasach szkoły James starał radzić sobie z robakami w tyłku, co najczęściej kończyło się prowokowanymi pojedynkami na korytarzach Hogwartu. Później jego przyjaciel zaczął coraz więcej czasu spędzać z Lily, a to jakimś cudem go wyciszyło... przynajmniej do pewnego stopnia. Syriusz do tej pory nie mógł zrozumieć, jak to się stało, że ten wariat związał się z najbardziej poukładaną osobą w szkole. James potrafił przez cały dzień nie robić z Lily nic wartego uwagi, a przy tym uznawać to za ciekawe. Z czasem przyjaciel zaczął go drażnić swoim spokojem i opanowaniem. "Starość nie radość" powtarzał w kółko James, kiedy zamiast zaplanować cokolwiek interesującego wolał drzemać na fotelu przed kominkiem. Mógł to nazywać jak chciał, ale dla Syriusza były to symptomy wypranego mózgu i wcale mu się to nie podobało. Wiele czasu poświęcił na przywrócenie przyjaciela do stanu poprzedniego, ale ostatecznie skapitulował. "Minie mu" powiedział pewnego dnia Remus. Miał rację, jak z resztą często bywało. James wyleczył się z lenistwa, chociaż nie był osobą, którą prezentował wszystkim kilka lat wcześniej. Nikt z resztą tego od niego nie wymagał, bo cała banda huncwotów wydoroślała i zmieniła trochę priorytety. Skończyła się zabawa. Poza Hogwartem czekało na nich prawdziwe, niezbyt radosne życie.

Jednak jedno, pomimo tego przygnębiającego i duszącego syfu który ich obecnie otaczał, nie zmieniło się ani trochę, a był to stosunek do biblioteki. Przyjaciele unikali książek, chociaż często musieli po nie sięgać. Zmuszała ich do tego nie tylko konieczność, ale również własna ambicja. Wciąż jednak zabierali się za to z niechęcią, a schemat był niemalże za każdym razem identyczny. James za poszukiwania zabierał się pierwszy, ale niewiele potrzebował, żeby mieć dość. Syriusz potrafił spędzić w bibliotece o wiele więcej czasu, jednak początki należały dla niego do najtrudniejszych. Musiał najpierw pogodzić się z myślą, że czytania nie uniknie, a potem powoli nabierał tempa. Problemem było to, że kiedy on zdążył w ogóle wypracować myśl o sięgnięciu po książkę, James już chciał wychodzić.
Tak też było i tym razem. Widząc zmęczonego przyjaciela Syriusz postanowił nie polemizować i szybko zabrać się z biblioteki. Wybrał tylko kilka tomów, które miał zamiar w wolnej chwili przejrzeć już w zaciszu własnego domu i podał je skrzatowi, aby ten oznaczył je jako "wypożyczone". Pozostałe księgi magiczny sługa odłożył na wysokie półki, nie zwracając na siebie większej uwagi.

Postanowili udać się do Dziurawego Kotła na ognistą whisky. Żaden z nich nie był bezwzględnym zwolennikiem picia, z zasady robili to bardzo rzadko. Jednak niezbyt często bywali na ulicy Pokątnej, a pobliski pub kojarzył im się z niesamowitą atmosferą i wspomnieniami wakacji przed siódmą klasą w Hogwarcie. Nie zdążyli jednak nawet zbliżyć się do magicznego wejścia, ponieważ ich uwagę przykuła zbieranina ludzi tuż przy jednym z mniejszych sklepików. Mieli poważny problem z przepchnięciem się przez tłum, bowiem każdy chciał zobaczyć, cóż też się wydarzyło. Z samego środka wydobywały się krzyki i trzaski, jakby ktoś się pojedynkował i miał zdecydowaną przewagę.
– Boże, ona jest straszna – powiedziała ze strachem jedna z kobiet, która najwyraźniej postanowiła opuścić centrum zamieszania. Na jej twarzy pojawiła się odraza i wtedy Syriusz zrozumiał, któż też mógł się znajdować pośrodku tłumu.

Mildred O'Harrow stała naprzeciw dwóch leżących na ziemi mężczyzn. Obydwoje byli zabrudzeni własną krwią, jeden z nich ledwie oddychał. Z powykręcanymi rękoma wyglądali bardziej jak karykatura człowieka, ale auror najwyraźniej w ogóle się tym nie przejmowała. Usiadła sobie na jednej z ławeczek, uśmiechając się do zszokowanego tłumu i zapaliła papierosa. Jej jasne loki powiewały na wietrze, przez co wyglądała jak prawdziwa wiedźma.
– Co się stało? – zapytał Syriusz jednego ze stojących obok niego czarodziejów.
– Nie wiem – wysapał wciąż pogrążony w szoku mężczyzna. Przetarł pot z twarzy i spojrzał na zamyślonego Jamesa. – Nagle wyskoczyła w ogóle nie wiadomo skąd i zaatakowała dwóch panów w sklepie. Kazała im wyłazić, powaliła ich na ziemie, oni krzyczeli coś "o co chodzi, o co chodzi", ale ona nic. Co to jest za potwór?
– Auror – wyjaśnił Syriusz, przypatrując się zadowolonej z siebie Mildred. Najwyraźniej tłum gapiów w ogóle jej nie przeszkadzał.
– Zaraz pojawią się goście z ministerstwa – zauważył James. – Lepiej stąd spływać, zanim nas zauważą. Ty i tak za często spotykasz Doriana Rogersa.



***


Ostatni dzień roku 1979 naprawdę skłaniał do przemyśleń. Atmosfera w świecie czarodziejów gęstniała i każdy powoli zaczynał tworzyć swój własny rachunek sumienia. Nikt nie wiedział, czy już zaczęła się wojna, czy może wciąż mają do czynienia z okrutną zorganizowaną przestępczością. Członkowie rodzin ginęli w tajemniczych okolicznościach, a nic nie wskazywało na poprawę.
Nic więc dziwnego, że ludzie tracili zaufanie do władz. Dugald McPhail powoli godził się z myślą o rychłym odwołaniu go z funkcji ministra magii, chociaż wciąż próbował robić dobrą minę do złej gry. Udzielał wywiadów, gdzie uspokajał społeczność czarodziejów. Chodził na spotkania z szefami poszczególnych departamentów, uśmiechał się z nimi do zdjęć, próbował opracowywać strategię. Mówił o współpracy wszystkich urzędników wyższego szczebla, chociaż każdy wiedział o jego konflikcie z Bartemiuszem Crouchem. Szef Departamentu Przestrzegania Prawa wielokrotnie powtarzał, że w walce z przestępcami należy odwoływać się do niewybrednych metod. Cały czas starał się przeforsować dekret, który umożliwiłby aurorom stosowanie zaklęć niewybaczalnych wobec Śmierciożerców, który McPhail za każdym razem blokował. "Nie będziemy się zniżać do ich poziomu" powtarzał minister, na co szef biura aurorów prychał i rezygnując z uprzejmości wobec swojego bądź co bądź szefa, opuszczał pomieszczenie.

Dwudziestego stycznia społeczność czarodziejów była już pewna, że odwołanie ministra magii to kwestia kilku dni i mało kto nad tym ubolewał. Problem polegał jedynie na tym, że nikt nie wiedział, któż powinien stanowisko to objąć. Wielokrotnie zwracano się do Albusa Dumbledore'a, ale już żaden czarodziej nie łudził się, że ten potężny mag zechce opuścić mury Hogwartu. Największe szanse posiadał Gerald Dryden, obecny szef biura aurorów. Wiele osób liczyło na jego zdolności podejmowania szybkich decyzji i stanowcze, bezwzględne działanie przeciw Śmierciożercom. Jednak kandydatura tego czarodzieja nie odpowiadała wielu urzędnikom, którzy obawiali się zbytecznego ograniczania wolności przez ministerstwo. Niektórzy z resztą celowo sabotowali każdą poważną kandydaturę, bowiem zbliżająca się wojna stanowiła dla nich okazję do szybkiego zarobku.

Sytuacja polityczna komplikowała się, przynajmniej tak wynikało z Proroka Codziennego, którego tamtego dnia czytał Syriusz Black, siedząc na ławce przed Salą Urzędowych Przesłuchań. Nie napawało go to optymizmem, ale do urzędników ogólnie miał tyle zaufania, co kot napłakał, więc specjalnie się tym nie przejął.

Zastanawiał się, kto miał zamiar go tym razem przesłuchiwać. Miał nadzieję, że ominie go spotkanie z Dorianem Rogersem, tak samo z resztą jak z Alphredem Cocktonem. Najchętniej w ogóle z nikim by już nie rozmawiał, zwłaszcza, że nie miał nic do dodania. Z każdą minutą ogarniała go coraz większa frustracja, chociaż starał się panować nad nerwami.
W końcu drzwi pomieszczenia uchyliły się, a z sali przesłuchań wyszedł znany mu z twarzy mężczyzna. Nie potrafił sobie przypomnieć jego nazwiska, ale na wszelki wypadek kiwnął mu na przywitanie głową. Mężczyzna odwzajemnił gest i wzdychając ciężko, udał się w kierunku wyjścia z poczekalni. Wyglądał na co najmniej zdenerwowanego, a to nie zwiastowało najlepszej atmosfery podczas przesłuchania.

Z pomieszczenia wychyliła głowę pulchna kobieta, której twarz przypominała Syriuszowi chomika. Była zdyszana i spocona, jakby właśnie biegała po kołowrotku. Wskazała mu ręką wejście do sali przesłuchań, a on ze sztucznym uśmiechem na ustach wpadł do środka. Przez chwilę rozglądał się po pomieszczeniu, szukając trocin, ale ostatecznie odpuścił sobie te niezbyt śmieszne żarty. Nawet jeśli opowiadał je sobie we własnej głowie.

Sala Urzędowych Przesłuchań znacząco się różniła od pomieszczenia skonstruowanego przez aurorów. Nie można było tam dostrzec żadnego lustra, w przeciwieństwie do przytłaczającej ilości szafek, komód i regałów. Prawie wszystko zawalone było papierami, nierzadko brudnymi od sowich odchodów. Na środku stało antyczne fotele, przy czym jeden był zajęty przez nikogo innego ale właśnie Doriana Rogersa.

Syriusz w swoim życiu poznał wielu aurorów, ale w żaden sposób nie potrafił wypracować dla nich jednego portretu. Szalonooki Moody nikogo nie słuchał i z nikim się nie dogadywał. Nie należał do osób lubianych, ale był na tyle skuteczny, że nikt nie śmiał się mu przeciwstawić. Alicja Longbottom przypominała bardziej dobrą ciocię niż świetnie wyszkolonego łowcę czarnoksiężników, a jej mąż Frank wyglądał jak prawdziwy bohater. Społeczność czarodziejów po prostu go uwielbiała, a przy tym cieszył się ogromnym szacunkiem współpracowników. Mildred O'Harrow słuchała rozkazów, jeśli dostrzegała w tym własną korzyść. Kto na nią nie spojrzał, widział psychopatkę, której dręczenie więźniów sprawia ogromną radość. Gdyby cele w Azkabanie nie były pilnowane przez Dementorów z pewnością sama zostałaby strażniczką i na równym poziomie pozbawiała więźniów dobrego samopoczucia. Dorian Rogers był mieszanką każdego z nich: uzdolniony, bezwzględny, podły, ale również niepozorny. Potrafił słowem zapewnić sobie uznanie i bez problemu dostać to, czego chciał. Dlatego jego widok w Sali Przesłuchań bynajmniej Syriusza nie zdziwił, a jedynie rozdrażnił. Oznaczało to bowiem, że Rogers z jakiegoś powodu obrał go sobie za cel, a nie zwiastowało to niczego dobrego.

– Proszę usiąść – powiedziała kobieta-chomik. – Nazywam się Edna Anster i to ja zostałam wyznaczona, aby dzisiaj z panem rozmawiać. – Jej głos był niezwykle suchy, pozbawiony jakichkolwiek emocji. W ogóle nie pasował do jej raczej pączkowej aparycji.
Syriusz usiadł na wskazanym krześle, widząc, jak Dorian Rogers posyła mu złośliwy uśmiech. Starał się go zignorować.
– Rozumiem, że zdaje sobie pan sprawę, w jakim celu został wezwany do ministerstwa? – kontynuowała urzędowym tonem Edna. Wytarła chusteczką spocone czoło.
– Nie do końca – odpowiedział Syriusz, marszcząc nos pod wpływem okropnego i duszącego zapachu, który wydzielała kobieta. Rogers wyprostował się i wbił spojrzenie w jeden z regałów.
– Na wezwaniu z pewnością napisano, jaki jest powód wezwania. Nie ręczę jednak za pracę Idylli, dlatego przypomnę panu, że przyczyną przesłuchania są wydarzenia z czerwca tego roku, kiedy to Caradock...
– Doskonale wiem, co się zdarzyło w czerwcu tego roku – przerwał jej rozjuszony Syriusz. – Nie rozumiem tylko, dlaczego po raz kolejny mam o tym opowiadać. Nie dociera też do mnie, co ma z tym wspólnego Dorian Rogers.
Auror uśmiechnął się kpiąco, jakby zdenerwowanie Syriusza tylko poprawiało mu samopoczucie. Poprawił rękaw swojej szaty, wciąż wpatrując się w ten sam punkt.
– Pan Rogers ma przysłuchiwać się naszej rozmowie i wyciągać z niej odpowiednie wnioski. – Starała się być miła, ale niespecjalnie jej to wyszło. – Jako przedstawiciel biura aurorów posiada do tego pełne prawo. Niech więc pan przestanie się oburzać i odpowie nam na kilka pytań...
– Ale ja już odpowiedziałem na milion pytań w czerwcu – wycedził Syriusz przez zaciśnięte zęby.
– Nie żartuj, Black – odezwał się Dorian Rogers. Jego spojrzenie wciąż było skupione na regale zawalonym papierami. – W czerwcu nie powiedziałeś nic, co byłoby godne naszej uwagi. Chyba nie myślisz, że ktokolwiek uwierzył w twój zanik pamięci? Nie tylko utaiłeś przed ministerstwem okoliczności śmierci pana Dearborna, ale nie wykazałeś żadnej chęci współpracy.
– Doprawdy? A nie przyszło wam do głowy, że gdybym faktycznie coś zataił, to raczej nie postanowiłbym tego wyjawić pół roku później?
– Jestem pewien, że nic nie powiesz – powiedział Rogers, wciąż nie zaszczycając go spojrzeniem. – Ale wiedz, że ministerstwo o tym nie zapomniało.
– Dziękuję za informację, mogę już iść?
– Nie – odpowiedziała Edna stanowczo, ale zerknęła niezadowolona na Rogersa. – Zacznijmy więc od początku...

Komentarze
avatar
Angelina Johnson  dnia 17.09.2014 16:23
W sumie chyba najnudniejsza część. Nic, kompletnie nic się tutaj nie dzieję. Nie jest to coś złego, w każdym opowiadaniu potrzebny jest przerywnik. Ten jest napisany dobrze, ale jednak wolę momenty z akcją, gdzie coś się dzieje, czegoś nowego się dowiadujemy, idziemy szybciej do przodu.
Miewasz śmieszne momenty, ale jakoś tak w tej części na moje kuleje zarysowanie postaci Syriusza. On tutaj chodzi, mówi i czasem nawet myśli, ale to wszystko jest takie obojętne, suche. Nie widzę w tym Syriusza, tylko ot, jakiegoś tam niezbyt znanego nam bohatera. Tutaj bardziej skupiłaś się na każdej innej postaci, od Jamesa po kobietę-chomika (świetne porównanie ;>;), a Syriusz jest potraktowany bardziej jako narrator. Z tym, że to on jest narratorem. Ale rozumiesz, o co mi chodzi.
Czekam na więcej!
avatar
Prefix użytkownikaFinnigan  dnia 17.09.2014 19:44
Hmm, jakoś mnie to nie porwało, o wciągnięciu także nie mogę tego powiedzieć, jest do rzeczy, to fakt, ale przydało by się to lepiej zrobić. Jakaś walka, żeby było więcej akcji w tym, ogólnie jakiś konkret którego tu zabrakło.
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 17.09.2014 21:17
To jest taki przerywnik i wynika najpewniej z tego, że musiałam skończyć w takim niezbyt fascynującym momencie :D W kolejnej części mam zamiar zamknąć rozdział i gdybym tutaj zawarła więcej tekstu, to też kolejna część byłaby za krótka. Nie rozumiem jednak, co to znaczy "zrobić lepiej", bo na "walkę" nie ma tu po prostu miejsca. Konkret musi się pojawić w miniaturce, a tutaj jestem w połowie historii i nigdzie mi się nie spieszy.

Co do Syriusza, to czasami ciężko mi znaleźć równowagę między operowaniem nim jako bohaterem a osobą, z której perspektywy ma miejsce cała akcja ; ) Zwrócę na to uwagę podczas pisania.
avatar
Prefix użytkownikaPenelope  dnia 17.09.2014 22:38
To teraz ja :D
Mi się ta część bardzo podoba, przerywniki są ekstra :D
Fajny pomysł z opisywaniem aurorów i tego Doriana Rogersa, to musi być ciekawy człowiek. Znowu pokazujesz nam swój talent w całej okazałości. Podobają mi się tez te krótkie scenki, fajnie wyszło i dopełnia to trochę charakter tworzonych przez Ciebie postaci.
avatar
Prefix użytkownikaBarlom  dnia 22.09.2014 13:44
Czytało mi się przyjemnie i gładko. Owszem, nie było fajerwerków, ale nadal uwielbiam to jak przedstawiasz relację Jamesa i Syriusza. Myślę, że taki przerywnik dobrze nam zrobi przed zakończeniem rozdziału.

Czekam na kolejną część z niecierpliwością ;)
avatar
Prefix użytkownikalosiek13  dnia 09.11.2014 03:58
Ja tam lubię wszelkie przerywniki i ten także (borze, ja Ci ciągle słodzę ;<;). A tak na serio, to mnie zaintrygowała cała sprawa tego przesłuchania i to powolne wprowadzenie w historię tylko potęguje to zainteresowanie. Strasznie podobały mi się te smaczki w opisie sytuacji politycznej i wzmianka o aurorach. Szczególnie Frank i Alicja zmusili mnie do chwili dłuższego zastanowienia. W zasadzie nigdy nie myślałem o tym jakimi aurorami byli. I mam też rozkminę na dłuższą chwilę dzięki temu, bo dopiero teraz do mnie dotarło, że oni WIEDZIELI, gdzie siedzi sobie Voldemort, tylko pytanie skąd o tym oni wiedzieli? A może wcale nie wiedzieli, ale w takim razie czemu Bella, Crouch i Lestrange myśleli, że oni taką informację posiadają. Skąd się o tym dowiedzieli...

Fajnie, że Twój ff to czasy PNP (Przed Narodzinami Pottera xD). Czegoś takiego jeszcze nigdy nie czytałem i powiem Ci, że bardzo mi się to podoba.
Odjechałem trochę od tematu ficka, ale tak mi się to nasunęło wszystko na myśl.
avatar
Prefix użytkownika_raven_  dnia 10.12.2014 23:52
przydało by się to lepiej zrobić. Jakaś walka, żeby było więcej akcji w tym

Nie rozumiem jednak, co to znaczy "zrobić lepiej"

Przyznam, że też nie rozumiem. Tak jakbyśmy w każdym rozdziale mieli wymagać walki, bo coś się musi dziać. To jest fanfick przygodowy, a nie kino akcji, żeby się naparzać przez cały czas. Nie wiem, co można było tu zrobić lepiej. Solidny tekst, może nie jakiś super porywający, ale przyczepić też się nie można. Dajmy sobie i autorce czas na dogłębne poznanie/przedstawienie historii, której niewątpliwie wizyta Syriusza w ministerstwie jest ważną częścią.

Super, że wspomniałaś o Moodym i Longbottomach. Zwłaszcza Frank został przedstawiony tak, jak na to zasłużył. W ogóle, mimo że ten rozdział jest przerywnikiem i chwilą na złapanie oddechu przed rozwiązaniem akcji, nie ma tu porywających momentów, to czyta się to naprawdę fajnie. Powtórzę się - uwielbiam opisy ich "zwyczajnego życia" - tutaj ciąg dalszy wizyty w bibliotece, opis przemiany, jaką James przeszedł w Hogwarcie, robaki w tyłku. Podoba mi się.

Aaaaaleeeee...
W porównaniu z poprzednią częścią, dużo gorzej wygląda to ze strony językowej. "Cóż też" i "któż też" - o ile 'wygląda' jeszcze w miarę, to 'brzmi' strasznie. Lepiej byłoby to zastąpić bezpieczniejszym, ładniej brzmiącym i prostym "kto też". Po co to "któż"? Tym bardziej, że takie zlepki pojawiły się aż trzy razy w krótkim czasie. Wybiło mnie to z rytmu.
Siadły Ci też przecinki - nie wiem, czy to kwestia niedoczytania tekstu przed wysłaniem, czy o co kaman, bo w poprzedniej części nie było takich błędów. I literówki ("ziemie", "stało antyczne fotele" i "James starał radzić sobie...";) - to też kwestia niedopatrzenia i dowód na to, że dokładne czytanie swoich tekstów przed publikacją ma sens.
avatar
Prefix użytkownikaChristina  dnia 09.09.2015 17:46
Nuda, nuda, nuda.... ale dobrze napisana nuda.
Nic się nie dzieje, ale nadal czyta się to płynnie i chce się więcej.
Cała część o sytuacji politycznej... ach, była... jeny jak powiem cudowna, to się w ogóle nie będzie komponować z tekstem... Była profesjonalna. Kompletnie wyłączyłam myślenie, że to tylko FF.

No i nadal (i zapewne na wieki) zachwycam się Twoją umiejętnością kreowania postaci.
avatar
Prefix użytkownikaSam Quest  dnia 20.12.2015 17:17
Lubię ten rozdział. Jest Bardzo przyjemny, a fragment o sytuacji politycznej w świecie magii najlepszy w całym rozdziale. Napisałaś to niezwykle ciekawie nie tracąc takiej publicystecznej fachowości... if you know... xD
Niby nuda, niby nic się nie działo, a moim zdaniem jeden z lepszych rozdziałów. Bardzo mi się podobał i tu gdzie akcja jest niby statyczna pokazujesz swój kunszt jako autorki. Idę po więcej xD
avatar
Prefix użytkownikaAlette  dnia 25.04.2016 20:00
Pene, Rogers zawsze spoko, szkoda że nie miałam pola, żeby go bardziej rozwinąć. Ale rozwlekanie jego historii, tak jak i Mildred, sprawiłoby, że ta historia nie miałaby końca (zakładając, że go ma).

Barlom, takie przerywniki wnoszą też pewne tajne informacje, ale znienacka :D

Ciemku, to w końcu byli świetni aurorzy, pewnie po prostu wykorzystali swoje wtyki. Mnie za to zawsze zastanawiało, jak to się stało, że oni zostali pojmani przez tą trójkę psychopatów. JKR mogłaby o tym napisać miniaturkę.

Raven, czytam dokładnie tekst, ale wiadomo, że nigdy się wszystkiego nie wyłapie, zwłaszcza z zaawansowaną ślepotą literówkową :D

Chris, to ciekawe określenie haha. Dobrze napisana nuda, zapisze je sobie w kajecie ;p

Sam, publicystyczna fachowość leży w mojej naturze, toż to wiadomo. Ja się minęłam z powołaniem haha

Dziękuję wam wszystkim za komentarze pod tą częścią ; ))
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Wybitny! Wybitny! 75% [3 głosy]
Powyżej oczekiwań Powyżej oczekiwań 25% [1 głos]
Zadowalający Zadowalający 0% [0 głosów]
Nędzny Nędzny 0% [0 głosów]
Okropny Okropny 0% [0 głosów]
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Instagram
Facebook
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

Niezwyciężony mag
28.10.2020 22:55
Spanko to żyćko to moja filozofia xD
moncia, nie umiem tak wcześnie, nawet jak zupełnie nie mam pomysłu co zrobić xD

moje życie to mem
28.10.2020 22:38
CoSieDzieje, o, ja też ostatnio chodzę wcześnie spać. W zeszłym tygodniu rekordem była 19 xD

Ciasteczkowy Diler
28.10.2020 22:32
no ja ciągle miotam się pomiędzy "spanko to żyćko" a "sen dla słabych"

Niezwyciężony mag
28.10.2020 22:29
Poza tym - spanie to jakiś tam sens życia w danym momencie, co nie? xD

Niezwyciężony mag
28.10.2020 22:29
Znaczy chodziłbym, gdybym nie musiał robić z siostrą zadania z geografii, do którego musi wiedzieć rzeczy, których jeszcze nie mieli na matmie xD

Współpraca
Najaktywniejsi

1) Prefix użytkownikaAlette

Avatar

Posiada 59578 punktów.

2) Prefix użytkownikafuerte

Avatar

Posiada 56229 punktów.

3) Prefix użytkownikaKatherine_Pierce

Avatar

Posiada 44549 punktów.

4) Prefix użytkownikaShanti Black

Avatar

Posiada 43147 punktów.

5) Prefix użytkownikaSam Quest

Avatar

Posiada 38346 punktów.

6) Prefix użytkownikaania919

Avatar

Posiada 37194 punktów.

7) Prefix użytkownikaulka_black_potter

Avatar

Posiada 36433 punktów.

8) Prefix użytkownikalosiek13

Avatar

Posiada 33345 punktów.

9) Prefix użytkownikabatalion_88

Avatar

Posiada 31890 punktów.

10) Prefix użytkownikaMarcus Clinton

Avatar

Posiada 30892 punktów.

Losowe zdjęcie
Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2020 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Theme by Andrzejster
Copyright © 2006-2015 by Harry-Potter.net.pl
All rights reserved.
Wygenerowano w sekund: 18.9