Rekord osób online:
Najwięcej userów: 952
Było: 05.02.2026 22:32:20
Współpraca z Tactic Games
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Nieoryginalna, Klaudia Lind, Anastazja Schubert, Takoizu, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej
Jak wyglądało życie Gauntów? Powstał film, który Wam to pokaże.
>> Czytaj Więcej
W sierpniu HPnetowicze mieli okazję spotkać się w Krakowie. Jak było?
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, louise60, Zireael, Aneta02, Anastazja Schubert, Lilyatte, Syrius...
>> Czytaj Więcej
Wydanie stworzyli: Klaudia Lind, Hanix082, Sam Quest, louise60, PaulaSmith, CoSieDzieje, Syriusz32.
>> Czytaj Więcej
Każdy tatuaż niesie ze sobą jakąś historię. Jakie niosą te fanowskie, związane z młodym czarodzie...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej
Cykl wierszy poświęcony Remusowi. :)
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Rok szkolny nabiera rozpędu, a Hermiona staje przed zadaniem patrolowania korytarzy kolejnej nocy...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
W Hogwarcie rozpoczyna się nowy rok szkolny. Hermiona wraz z przyjaciółkami ma pierwsze zajęcia i...
>> Czytaj Więcej
Ewa Potter
O pomocy i determinacji.
>> Czytaj Więcej
Nicram_93
Hermiona wraz z przyjaciółkami przybywa do Hogwartu, gdzie odbywa się uczta rozpoczynająca nowy r...
>> Czytaj Więcej




[P]Louise Lainey ostatnio widziano 17.12.2024 o godzinie 15:44 w Błonia
Valerie Adams ostatnio widziano 02.07.2023 o godzinie 13:40 w Stacja kolejowa
Valerie Adams ostatnio widziano 27.06.2023 o godzinie 21:20 w Błonia
Valerie Adams ostatnio widziano 23.06.2023 o godzinie 16:46 w Sala transmutacji
Valerie Adams ostatnio widziano 22.06.2023 o godzinie 19:04 w VII piętro
Valerie Adams ostatnio widziano 12.06.2023 o godzinie 18:15 w Dziedziniec Transmutacji
Kobieta potrząsnęła delikatnie dzwoneczkiem, który wydał z siebie odgłos przypominający wystrzał z armaty. Odrzuciła go machinalnie, zakrywając uszy. Syriusz wyciągnął różdżkę, chociaż doskonale wiedział, że w obecnych warunkach była ona bezużyteczna. Obydwoje stali, w napięciu oczekując otwarcia bramy. Jednak czas mijał, a ich oczom nie ukazało się żadne wejście. Lina podniosła dzwoneczek z ziemi i potrząsnęła nim jeszcze kilka razy, ale tym razem nie towarzyszył temu żaden dźwięk. Z każdą sekundą robiła to z coraz większą agresją, aż w końcu rzuciła nim o bramę.
– No i co tak stoisz?! – popchnęła Syriusza w stronę drzwi. - Przydaj się do czegoś!
– Wspominałaś coś o cierpliwości? – zaśmiał się Black.
– Zamilcz...
– Jakiś problem? – usłyszeli za swoimi plecami. Obydwoje machinalnie odwrócili się, by zlokalizować źródło głosu.
Zaledwie kilka kroków dalej stał wyjątkowo stary i zaniedbany mężczyzna. Posiadał kilka siwych, długich, straszliwie brudnych włosów i niezbyt gęstą brodę. Jego twarz pokrywała cała masa pęcherzy i zmarszczek. Mężczyzna uśmiechał się, obnażając braki w uzębieniu. Odziany był w poobdzierany i cuchnący mchem płaszcz, na głowie nosił rybacką czapeczkę. Gdyby nie przemówił, Syriusz i Lina pewnie w ogóle by nie dostrzegli jego obecności, tak bardzo zlewał się z tłem.
– Co to jest? – wypalił Syriusz, zanim zdołał ugryźć się w język. Na całe szczęście starzec zignorował to niezbyt przyjemne pytanie młodzieńca.
– Czy jest pan mieszkańcem Leonoscars? – zapytała Lina, patrząc spode łba na Syriusza. Jednak i to zdanie starzec zignorował. Wpatrywał się w nich z zaciekawieniem, drapiąc się po nosie. – Czy potrafi się pan dostać za te drzwi?
– Daj spokój, on jest głuchy jak pień. Musisz mówić do niego głośno – rzucił niedbale Black, po czym podszedł do mężczyzny i poklepał go przyjaźnie po plecach. – Szukamy drogi do Leonoscars! – wrzasnął mu do ucha.
Starzec odskoczył od niego jak oparzony.
– Nie ma potrzeby krzyczeć! Ja wszystko świetnie słyszę i rozumiem! – Podniósł leżącą obok niego laskę i z zadziwiającą zwinnością jak na takiego staruszka przyłożył nią Syriuszowi po głowie. – Ta dzisiejsza młodzież, za knuta szacunku...
– Przepraszam pana za niego – podbiegła Lina, ignorując cichy jęk Syriusza. – Urodził się już głupi, nic nie można na to poradzić.
– Sama jesteś...
– Mógłby pan nam zdradzić sposób dotarcia do Leonoscars? – Starała się uśmiechnąć, ale wyszedł jej paskudny grymas. Nie potrafiła wyzbyć się zdziwienia na widok tak starego człowieka i złości na jej bezmyślnego towarzysza.
– Co? – Mężczyzna zaczął dłubać sobie w uchu, co spowodowało u Liny odruchy wymiotne. Ledwo zdołała wykrztusić:
– Czy mógłby pan nam...
– Mów głośniej!
– Ale...
– Przecież widzisz, że jestem stary i nic nie słyszę. Ta dzisiejsza młodzież, za knuta szacunku...
Lina stała jak wbita w ziemię. Nie wiedziała, co ma na to odpowiedzieć. Spojrzała pytająco na Syriusza, który obok dusił się ze śmiechu, ale również nie miał żadnego pomysłu.
– Nazwał mnie młodzieżą – powiedziała do siebie, pogrążona w głębokim szoku.
Wtedy w oddali dostrzegli biegnącą postać. Z początku nie potrafili jej do końca ocenić, jednak już po chwili stwierdzili, że w ich kierunku zmierza chłopiec, na oko dziesięcioletni. Długie i straszliwie poplątane włosy powiewały za nim jak flaga.
– Dziadku! – wykrzyczał z oddali. Poruszał się bardzo szybko, kilka sekund później znalazł się tuż obok starca. Widać bieg w ogóle go nie zmęczył, bo bez żadnych oznak zadyszki dodał: - Tutaj jesteś. Tyle razy ci mówiłem, żebyś się nie zapuszczał w rejony Czarnego Oka.
Mężczyzna nie zareagował. Wciąż wpatrywał się gniewnie w Syriusza i Linę. Chłopiec podążył wzrokiem starca, a kiedy dostrzegł dwójkę obcych, uśmiechnął się. Przez chwilę lustrował ich swoimi wielkimi oczami, jakby próbował zapamiętać każdy nieistotny szczegół. Syriusz nie odwzajemnił uśmiechu, ale również dokładnie analizował przybyłego.
Prezentował się strasznie niechlujnie, ale niespecjalnie różnił się tym od starca. Jego ubranie również wyglądało jak wyprane w jeziorze, w dodatku było o wiele za duże. Zapewne i sam chłopiec od dłuższego czasu nie miał żadnego kontaktu z czystą wodą, bo jego ciemnoblond włosy od nadmiaru brudu uzyskały kolor szarobury. Jak na takie dziecko posiadał zdecydowanie bardzo gęste brwi i duże, wyłupiaste zielone oczy. W wielu miejscach na ciele można było dostrzec siniaki i zadrapania. Na twarzy nie błąkała się żadna forma uśmiechu, a jednak z pewnością było to lico osoby młodej, która nie poznała prawdziwych trudów życia.
– To twój dziadek? – zapytał niezbyt grzecznie Syriusz.
– Tak, a co? – Wyprostował się. Dzieciak próbował wcielić się w postać dumnego i pewnego siebie rycerza, co wyglądało tak samo komicznie jak uroczo. Przynajmniej tak to odebrała Lina, bo Syriusz tylko zastanawiał się, czy w jego wieku prezentował się równie idiotycznie.
– Chcielibyśmy otworzyć jakoś tę bramę – wytłumaczyła, uśmiechając się ciepło. Kiedy chciała, potrafiła być słodka jak lukier. Rzadko miewała na to ochotę, ale to już inna sprawa. - Właśnie o to pytaliśmy twojego dziadka. Czy mógłby jakoś nam pomóc.
Chłopiec włożył ręce do kieszeni i rzucił:
– A po co chcecie tam iść?
– Staramy się dostać do Leonoscars, to chyba jasne – wycedził zniecierpliwiony Syriusz.
– No nie bardzo, bo ta brama nie prowadzi do wioski... – rzucił chłopiec, unosząc brwi. Miał nad nimi przewagę i najwyraźniej zdawał sobie z tego sprawę.
– Nie? – Lina spojrzała pytająco na Syriusza. Ten wzruszył ramionami. – To dokąd?
– Ja tam nie wiem, nikt nie umie jej otworzyć – powiedział chłopiec, robiąc przy tym głupie miny.
Zapadła cisza. Lina jakby analizowała całe zdarzenie i szukała wyjścia z tej niezbyt sprzyjającej sytuacji. Dla Syriusza chyba limit myślenia został przekroczony, bo padł na ziemię i zamknął oczy. Chłopiec spojrzał na niego zdumiony.
– Co tak stoisz, zasłaniasz mi widok! – krzyknął staruszek, przesuwając wnuczka na bok z niespotykaną dla osoby w jego wieku siłą. Potknął się o leżącego na ziemi Syriusza i wylądował krzyżem na ziemi. Chłopiec podbiegł do niego i próbował pomóc mu wstać, ale ten odepchnął go i wymamrotał złowieszczo – Za grosz...
– To gdzie jest ta wioska? – zapytała Lina, przerywając monolog mężczyzny.
– Mogę was zaprowadzić – powiedział chłopiec, otrzepując się z ziemi. – Akurat zmierzam w tamtym kierunku.
Syriusz spojrzał na niego nieufnie. Jakoś nie potrafił wytłumaczyć sobie, jakim cudem akurat w momencie, w którym potrzebowali przewodnika, ten zjawił się, w dodatku niezwykle chętny do pomocy. Nie wierzył w zbieg okoliczności ani w przeznaczenie, ale jako że nie mieli żadnych powodów, by spodziewać się ze strony chłopca zagrożenia, szybko ruszyli za nim w środek lasu.
Natura chyba im nie sprzyjała. Zaledwie kilkanaście minut później z nieba zaczęły spadać chłodne krople deszczu, przez co z każdej niemalże strony atakowała ich wilgoć. Nawet zmordowane przez wodę leżące liście okazały się niebezpiecznym przeciwnikiem. Każdy niewłaściwy krok mógł się skończyć dla stąpających po nich upadkiem i złamaniem kończyny. W ciągu zaledwie kilku minut drobny deszczyk zamienił się w koszmarną ulewę, a grupka czarodziejów wyglądała, jakby w kierunku Leonoscars bynajmniej nie kroczyła, ale płynęła. Syriusz obserwował sposób poruszania się chłopca i jego dziadka, którzy z lekkością omijali co większe kałuże i zaspy mokrej ziemi, jakby przeprawy w takich warunkach były dla nich codziennością. On co rusz musiał szarpać się z nieustępliwymi chaszczami i innym paskudztwem, które znacząco utrudniały mu podróż. Jednak i tak radził sobie o wiele lepiej niż Lina, która kilka razy wylądowała twarzą w błocie.
Koszmar zaczął się jednak dopiero pół godziny później, kiedy ich oczom ukazała się pokaźnej wielkości góra. Chcąc nie chcąc, musieli się udać na jej szczyt, chociaż sprawiło im to o wiele więcej problemów, niż przewidywali. Deszcz doprawdy już ledwo kropił, jednak podłoże było niezwykle śliskie, przez co nawet zwinny i obeznany z terenem chłopiec nie raz spadł kilka metrów w dół albo zwyczajnie wywinął orła. Jedyną osobą, której niespodziewanie nic się nie stało, był staruszek. Jak przewidywał Syriusz, walka z terenami Leonoscars zależała w większym stopniu od doświadczenia, a nie siły czy zdolności.
W końcu udało im się dotrzeć do wielkiego dębu stojącego na szczycie góry. Czekał tam na ich chłopiec i... ogromne, kamienne urwisko. W dosłownie ostatniej chwili udało się Syriuszowi złapać Linę za koniec szaty, która zbyt energicznie skończyła swoją wspinaczkę. Starca nigdzie nie było widać. Młody Black spojrzał z niepokojem w dół i poczuł, jak kręci mu się w głowie. Wioski Leonoscars nie było widać.
– To tutaj – powiedział chłopiec z dumą w głosie, jakby właśnie wykonał jakieś wyjątkowo trudne zadanie. – Teraz trzeba skoczyć.
Wyglądał jak wariat. W jego oczach czaiła się jakaś niepokojąca ekscytacja. Nie czekając na odpowiedź Syriusza i Liny, w ogóle nie przejmując się ich reakcją, skoczył ze skały. Jego postać powoli robiła się coraz mniejsza, aż w końcu ciało chłopca uderzyło o powierzchnię wody i zatonęło.
– Boże, on się zabił! – pisnęła Lina. Syriusz stał jak słup, kompletnie nie wiedząc, jak powinien się zachować. Instynkt samozachowawczy walczył z chęcią uratowania tego, wedle niego, upośledzonego dzieciaka. Zbliżył się do krawędzi urwiska. Znowu zaczęło mu się kręcić w głowie. Nigdy nie lubił takich wysokości, dlatego też nie przepadał za lataniem na miotle.
– Może jeszcze żyje – powiedział z powątpiewaniem. Upewnił się, że jego różdżka jest bezpieczna w kieszeni spodni.
– Nie! – krzyknęła Lina. – Nie możesz mnie tu zostawić, mamy zadanie do wykonania!
Syriusz prychnął.
– Jakie to ma teraz znaczenie? – rzucił i spojrzał w dół. Poczuł, jak powoli budzi się w nim panika. Sam nie był pewny, czy przerażenie dotyczy życia chłopca, czy jego własnego. Jednak w tym samym momencie pojawił się inny rodzaj strachu. Inny, silniejszy, który pozbawiał go resztki rozsądku. Strach przed samym strachem.
W chwili, gdy jego noga oderwała się od skały i gdy Syriusz był już pewny, co powinien zrobić, za ramię chwyciła go Lina. Nie rozumiał nic z tego, co krzyczała, bo lęk wysokości niemalże go sparaliżował. Black próbował się wyszarpać z jej uścisku, ale wtedy Lina poślizgnęła się i wypadła poza bezpieczny grunt. Nie zastanawiając się już dłużej, skoczył.
***
Barlom dnia 27.03.2014 17:48
potrafisz świetnie wydłużać akcję jednocześnie nie zanudzając czytelnika.
Alette dnia 28.03.2014 09:55
Penelope dnia 28.03.2014 11:05

).
Już nie mogę się doczekać;]
TenKtoregoNickuPisacNieMozna dnia 28.03.2014 16:11
Czarna Wdowa dnia 28.03.2014 19:49
Jak dla mnie piszesz bardzo fajne opisy. Uważam, że ta część była o wiele lepsza od poprzedniej.
losiek13 dnia 29.03.2014 01:23

Alette dnia 29.03.2014 10:33

Sann dnia 10.04.2014 23:26

I idę czytać dalej.
Mistkey250 dnia 24.10.2014 19:59
Może jeszcze trochę wypowiem o postaciach. Główna postać - Syriusz.. Wydaję mi się, że jest idealnie oddana, więc tu chyba nie mam co komentować. Lina.. Lubię takie osoby. Surowe, poważne, myślące... Jest po prostu wspaniała! Ale co najlepsze... Chyba przewidziałaś, że opowiadanie może być suche, więc pojawia się dziadek, który trafnie ocenia naszą młodzież. Co do dziecka. Podoba mi się ta postać. Jest pozytywna i tryska energią, mimo iż ma podarte ciuchy i jest trochę brudne. Krótko mówiąc. MIÓD, MALINA! W! oczywiście
dobrosia1 dnia 25.10.2014 17:36
Christina dnia 22.01.2015 13:34

Katherine_Pierce dnia 29.01.2015 19:11
Sam Quest dnia 16.12.2015 13:32

Alette dnia 06.04.2016 21:27


Blue Star dnia 03.07.2017 21:55
Krnabrny dnia 24.05.2019 14:09
- aż sprawdzałem czy przymiotnik zmordowany ma jeszcze jakieś nieznane mi znaczenie. Do teraz nie wiem czy wkradł się tutaj mały błąd (każdemu może się zdarzyć) czy to jakaś metafora, której nie potrafię zrozumieć.
BumSzakalaka dnia 30.05.2019 13:35
Alette dnia 31.05.2019 11:32
| Wybitny! | 100% | [4 głosy] | |
| Powyżej oczekiwań | 0% | [0 głosów] | |
| Zadowalający | 0% | [0 głosów] | |
| Nędzny | 0% | [0 głosów] | |
| Okropny | 0% | [0 głosów] |
Alette
fuerte
Katherine_Pierce
Sam Quest
Shanti Black
A.
monciakund
ania919
ulka_black_potter
losiek13
Jestem zachwycona. Ale to już wiesz.
Piszesz naprawdę książkowo. Jakbym miała przed sobą tom z przygodową powieścią i przeczytała trzy strony. Trzy strony to strasznie mało, wiesz? ;>
Twoje opisy są super. Nie tylko spełniają swoją podstawową funkcję - przedstawiają świat, w jakim jesteśmy podczas czytania, ale również wprowadzają niekiedy trochę śmiechu, a niekiedy cynizmu. Nie są suche, o.
Dziadek z wnuczkiem jako postacie są boskie. Staruszek mnie rozśmieszył, mały w sumie też, ale w inny sposób. Zestawienie Syriusza z taką postacią było strzałem w dziesiątkę. Już po ich zachowaniu podejrzewałam, że dostanie się do tego miasteczka będzie szalone, ale nie aż tak! Jestem ciekawa, jak ich postawisz na gruncie i jak opiszesz wszystko co tam zastaną. Jako, że uwielbiam Twoje opisy (podobnie jak Barloma, ale każde z Was buduje je zupełnie inaczej i nie ma nawet porównania), nie mogę się tego doczekać.
Nawet Lina mnie aż tak nie irytuje, jak podejrzewałam. Mam tylko cichą nadzieję, że nie połączysz jej z Syriuszem, bo to by było zbyt oczywiste i oklepane. Chociaż z drugiej strony Lina - Karolina, więc ekhm ;D